Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z natrętnymi myślami o śmierci bliskich i uczuciem obecności ich duchów?

Jak poradzić sobie z natrętnymi myślami, związanymi ze śmiercią bliskich mi osób? Moje myśli potrafią ubzdurać sobie, że dana osoba nagle zmarła i teraz jest przy mnie, ale w formie ducha, którego nie widzę. Czuję wtedy ogromny dyskomfort, niepokój, jestem bliska napadu paniki. Robię wtedy wszystko bardzo sztucznie, potrafię nawet mówić na głos (jakby tłumaczyć swoje czynności, które wykonuję). Takie stany trwają u mnie od dobrych 4 lat, pojawiły się w czasie bardzo silnej depresji, trwają do dziś, chodź stan psychiczny stanowczo polepszył się.

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

  Natrętne myśli o śmierci bliskich, zwłaszcza z wizjami duchów i narastającym lękiem, mogą być objawem zaburzeń lękowych lub OCD, często nasilonych po epizodzie depresji. Takie stany trwają u Ciebie 4 lata, co sugeruje potrzebę profesjonalnej interwencji, mimo poprawy samopoczucia.

  Na początek zacznij stosować ćwiczenia oddechowe (np. 4-7-8: wdech 4 s, wstrzymaj 7 s, wydech 8 s). One pomagają przerwać spiralę paniki i wrócić do chwili obecnej.​ Druga metoda to uważność (mindfulness) redukuje natręctwa poprzez akceptację myśli bez walki ale obserwuj je jak chmury na niebie, nie analizując. Trzecia to prowadzenie pamiętnika: zapisuj myśli, emocje i sytuacje wyzwalające, by nabrać dystansu.​

  Rozpoznawaj zniekształcenia poznawcze (np. "to tylko myśl, nie fakt") i konfrontuj je stopniowo, bez unikania.​
Rozmowy z bliskimi lub wsparciem (np. grupy żałoby) pomagają wyrazić tłumione emocje z depresji.​Rutyna dnia, ruch fizyczny i unikanie izolacji wzmacniają odporność psychiczną.​ Skonsultuj się z psychologiem lub psychiatrą i zacznij pracę w nurcie terapii poznawczo-behawioralnej (CBT) która jest skuteczna na natręctwa i lęk, to wspomóż  farmakoterapią. jeżeli nie masz funduszy to szukaj przez NFZ lub infolinię 116 123.​ Nie ignoruj symptomów.  To nie minie samo, ale da się przezwyciężyć.​ Życzę zdrowia.

 

 

 


1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość. Natrętne myśli o śmierci bliskich i poczucie obecności „ducha” mogą wywoływać ogromny niepokój a nawet lęk przed utratą kontroli. Istotne jest, aby wiedzieć, że to, co Pani/Pan doświadcza, nie oznacza słabości ani szaleństwa – to reakcja umysłu, który próbuje poradzić sobie z traumą, lękiem i przeszłymi trudnymi doświadczeniami. Kilka rzeczy, które mogą pomóc w takich chwilach:

Uświadomienie myśli: powiedzenie sobie w duchu „to tylko myśl, nie rzeczywistość” może stopniowo zmniejszać jej siłę.

Skupienie na ciele i oddechu: kilka głębokich wdechów, odczuwanie stóp na podłodze, dotykanie przedmiotów wokół siebie – pomaga wrócić „tu i teraz”.

Małe rytuały bezpieczeństwa: to, że Pani/Pan tłumaczy na głos swoje czynności, jest próbą opanowania lęku. Można spróbować też delikatnych, świadomych rytuałów np. krótkiej rozmowy z samym sobą w myślach: „Jestem bezpieczny, bliscy są tam, gdzie być powinni”.

Wsparcie specjalisty (zachęcam aby z tej opcji skorzystać): cztery lata z natrętnymi myślami to bardzo długo, wyobrażam sobie jakie to musi być uciążliwe/trudne.....dlatego terapia (np. poznawczo-behawioralna) może nauczyć skutecznych metod radzenia sobie z intruzyjnymi myślami, zmniejszając napięcie i panikę.

 

Proszę pamiętać: Pani/Pan nie jest sam z tym doświadczeniem i z czasem, przy wsparciu i ćwiczeniach, te stany mogą stawać się coraz mniej przytłaczające. Najważniejsze jest dbanie o siebie, spokój, cierpliwość i delikatność wobec własnych reakcji. W razie potrzeby zapraszam do dalszych pytań tutaj na forum.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

1 miesiąc temu
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry,

 

Stany, które Pani opisuje oraz intruzywne myśli mogą mocno utrudniać funkcjonowanie i powodować cierpienie. 

Mówi Pani, że trwają od 4 lat - czy jest Pani pod opieką terapeuty? Być może odbyła już Pani terapię, mimo to warto przyjrzeć się tym myślom i objawom somatycznym, które u Pani wywołują. Istnieje sporo metod / technik na rozpracowanie schematów myślowych i znaczące poprawienie komfortu życia. Czy ma Pani możliwość poruszenia tego na spotkaniu z psychologiem / psychoterapeutą? To może pomóc w zmianie interpretacji myśli a tym samym zachowań nawykowych ( mówienie na głos ) oraz zminimalizowaniu odczuć cielesnych, które są dla Pani takim dyskomfortem. Trzymam mocno kciuki za poprawę. Wszystkiego dobrego,

 

Anna Kapelska

Psycholog

1 miesiąc temu
Marta Lotysh

Marta Lotysh

Dzień dobry
Najczęściej polecane terapię w sytuacji pojawienia się myśli natrętnych - to terapia poznawczo-behawioralna oraz EMDR. Pozwalają nabrać dystansu do tych myśli oraz zdesynsybylizować się do nich

1 miesiąc temu
Anna Daniło-Wosek

Anna Daniło-Wosek

Stan żałoby jest zupełnie naturalny po śmierci bliskiej dla nas osoby jednak z tego co widzę po tak długim okresie czasu nasilenie objawów jest zbyt silne i wymaga interwencji. Zauważam problem z radzeniem sobie z myślami lękowymi i ze stosowaniem nieadekwatnych strategii kontroli umysłu. Zachęcam do skorzystania z pomocy specjalisty w nurcie CBT gdyż jest to nurt psychoterapeutyczny który oferuje wiele bardzo konkretnych i użytecznych technik które pomogą uporać się z problemem.

1 miesiąc temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

To, co Pani opisuje, bardzo często mieści się w obszarze natrętnych myśli i lęku, a nie w obszarze rzeczywistego zagrożenia czy utraty kontaktu z rzeczywistością. Takie myśli potrafią być bardzo sugestywne i „realistyczne”, szczególnie gdy pojawiły się w okresie silnej depresji lub długotrwałego stresu. Mózg w stanie lęku zaczyna produkować obrazy i scenariusze, które mają charakter alarmowy, a im bardziej próbuje się je sprawdzać, tłumaczyć lub neutralizować, tym mocniej się utrwalają. 

 

W takich momentach pomocne bywa odejście od prób „udowadniania sobie”, że myśl jest nieprawdziwa, bo to często wciąga w spiralę. Ponieważ objawy utrzymują się od kilku lat warto rozważyć regularną pracę terapeutyczną, (np. w nurcie poznawczo behawioralnym) oraz konsultację psychiatryczną, jeśli jeszcze jej nie było lub jeśli objawy się nasilają. Dobrze dobrane leczenie i terapia uczą, jak nie wzmacniać tych myśli oraz jak stopniowo odzyskiwać poczucie bezpieczeństwa. 

Pozdrawiam i życzę powodzenia :)
Karolina Grabka

1 miesiąc temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,
opisywane przez Panią doświadczenia mają charakter natrętnych, lękowych myśli, które mogą przybierać bardzo realistyczną i niepokojącą formę. Pojawiły się one w okresie głębokiej depresji i z czasem utrwaliły się jako sposób reagowania psychiki na napięcie i lęk. Towarzyszący im silny niepokój, poczucie zagrożenia oraz „sztuczność” zachowania są typowe dla stanów lękowych, w których granica między myślą a odczuciem staje się bardzo intensywna, mimo zachowanego kontaktu z rzeczywistością. Warto skontaktować się z psychologiem lub terapeutą. 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

1 miesiąc temu
Karolina Śliwińska

Karolina Śliwińska

To, co przeżywasz, jest bardzo trudne i naprawdę wyczerpujące. Kiedy takie myśli się pojawiają, a ciało reaguje paniką, człowiek ma wrażenie, że traci grunt pod nogami. Chcę Cię jednak uspokoić: to nie są „przeczucia” ani oznaka, że coś nadprzyrodzonego się dzieje. To są natrętne myśli, które powstały w czasie silnego kryzysu i do dziś uruchamiają w Tobie alarm.

Twój mózg nauczył się wtedy reagować w trybie zagrożenia i teraz, gdy pojawia się obraz śmierci bliskich, ciało reaguje tak, jakby to było realne. Stąd lęk, napięcie, poczucie nierealności, potrzeba mówienia na głos, sprawdzania, czy wszystko jest „prawdziwe”. To mechanizm lękowy,

Na co dzień może pomóc:
– mówienie sobie wprost: „to jest natrętna myśl, nie fakt”
– skupianie się na ciele, oddechu, żeby wrócić do „tu i teraz”
– przypominanie sobie, że fala paniki zawsze opada, nawet jeśli w danej chwili wydaje się nie do zniesienia

 

Przy czteroletnim trwaniu takich stanów naprawdę warto, żebyś nie była z tym sama. Z całego serca polecam konsultację z psychologiem lub psychoterapeutą. Takie natrętne myśli i napady lęku bardzo dobrze poddają się terapii.

Nie musisz przyzwyczajać się do życia w ciągłym napięciu. To, co przeżywasz, da się zrozumieć, nazwać i naprawdę z tym pracować. I da się poczuć spokój z powrotem.

1 miesiąc temu
Dagmara Łuczak

Dagmara Łuczak

Pani problem polega na utrwalonych natrętnych myślach lękowych, które pojawiły się w okresie ciężkiej depresji. Myśli te uruchamiają silną reakcję ciała, mimo że nie są zgodne z rzeczywistością. Im bardziej próbuje je Pani kontrolować lub neutralizować, tym silniej one wracają.

Gdy pojawia się taka myśl, pierwszym krokiem jest jej rozpoznanie. Należy uświadomić sobie, że jest to objaw lęku, a nie fakt. Nie należy sprawdzać, analizować ani tłumaczyć swoich czynności na głos, ponieważ są to zachowania podtrzymujące problem. Trzeba pozwolić, aby niepokój był obecny, bez podejmowania działań zabezpieczających. Lęk osiąga wtedy szczyt i stopniowo sam się obniża. W trakcie lęku warto skierować uwagę na ciało, na przykład na oddech lub kontakt stóp z podłożem. Pomaga to uspokoić układ nerwowy, ale nie powinno służyć do uciekania od lęku. Kluczowe jest regularne funkcjonowanie, stały rytm dnia, sen i podstawowa aktywność, ponieważ stabilność obniża podatność na natrętne myśli.


Równolegle konieczna jest psychoterapia. Najlepsze efekty daje terapia poznawczo-behawioralna lub terapia schematów. W  przypadku dużego nasilenia objawów warto skonsultować się z psychiatrą, ponieważ leczenie farmakologiczne może ułatwić pracę terapeutyczną. Systematyczne stosowanie tych zasad prowadzi do stopniowego wygaszania objawów. Lęk nie znika od razu, ale z czasem traci siłę, gdy przestaje być wzmacniany reakcją.


 

1 miesiąc temu
Katarzyna Kuleta

Katarzyna Kuleta

Doświadczenie, które Pani opisuje, może być bardzo obciążające, zwłaszcza z uwagi na pojawiający się intensywny niepokój zbliżony do napadu paniki.

 

Wskazane reakcje (np. mówienie na głos -„tłumaczenie” wykonywanych czynności), można rozumieć jako próby poradzenia sobie z narastającym napięciem i odzyskania poczucia bezpieczeństwa. Choć mogą one przynosić chwilową ulgę, z czasem bywa, że podtrzymują sam mechanizm lęku.

 

Psychoterapia może okazać się pomocna, by w bezpiecznych warunkach przyjrzeć się towarzyszącym od dłuższego czasu myślom i reakcjom, zrozumieć, co je uruchamia i nauczyć się innego sposobu reagowania - bez walki i wzmacniania niepokoju.

 

Warto również rozważyć konsultację psychiatryczną. Lekarz może ocenić, czy wsparcie farmakologiczne mogłoby pomóc w obniżeniu poziomu lęku i ułatwić dalszą pracę terapeutyczną.

 

Nie musi Pani radzić sobie z tym sama. To, że szuka Pan/i pomocy i zadaje to pytanie, jest ważnym krokiem w kierunku zadbania o siebie i swoje poczucie bezpieczeństwa.

1 miesiąc temu
Anna Wszołek

Anna Wszołek

Dzień dobry,

bardzo się cieszę, że szuka Pani pomocy. Ważne, aby nie miała Pani poczucia, że jest Pani z tym sama. Opisana sytuacja jest z pewnością trudna, ale wcale nie musi świadczyć o poważnych zaburzeniach.

To, co Pani opisuje, wygląda na natrętne myśli lękowe, które często powiązane są z depresją, zaburzeniami lękowymi lub zaburzeniami obsesyjno - kompulsyjnymi (OCD), ale mogą też występować samodzielnie.

 

To najprawdopodobniej nie są urojenia, tylko myśli intruzywne – pojawiają się same, wbrew Pani woli. Umysł podsuwa obraz lub myśl (śmierć bliskiej osoby, duch), a ciało reaguje jak na realne zagrożenie - pojawia się lęk, napięcie, panika. Mówienie na głos i robienie wszystkiego „sztucznie”, to formy zachowania zabezpieczającego, które mają na celu zmniejszyć lęk i odzyskać kontrolę.

 

Ważnym punktem jest zrozumienie, że natrętne myśli są powszechne i doświadcza ich większość ludzi. Same w sobie nie oznaczają choroby - istotna jest nasza reakcja na nie. Dobrze jest uznać, że to tylko myśl, która przeminie, nie fakt i  nasz układ nerwowy wcale nie musi reagować na nią strachem. Kluczowym jest ograniczyć rytuały „zabezpieczające”.

Mówienie na głos, tłumaczenie czynności – to zrozumiałe, ale długofalowo utrwala problem. Nie musi Pani ich porzucać od razu. Na początek można spróbować je skrócić, opóźnić o minutę, wykonać „niedokładnie”. Lęk najpierw wzrośnie, ale potem sam opadnie. 

 

Można też spróbować technik uziemiania - docisnąć stopy mocno do podłogi i nazwać 5 rzeczy, które się widzi, wziąć w dłoń coś zimnego lub wykonać ćwiczenia oddechowe. Osobiście polecam także progresywną relaksację Jacobsona. 

 

To są rozwiązania na szybko. Z długoterminowych na pewno poleciłabym podjęcie terapii w nurcie poznawczo - behawioralnym (CBT) oraz konsultację z psychiatrą.

 

To są objawy, z którymi naprawdę da się pracować i je osłabić.

 

Życzę wszystkiego dobrego 

Anna Wszołek 

Psycholog 

 

1 miesiąc temu
Nowy Świat - Psychiatria i Psychoterapia

Nowy Świat - Psychiatria i Psychoterapia

Dzień dobry,
to, co pani opisuje pasuje do natrętnych myśli i reakcji lękowych, które często towarzyszą osobom po ciężkiej depresji. Nie są one oznaką, że coś jest z panią „nie tak”. Te myśli są niechciane i przerażające, ale to właśnie lęk nadaje im siłę. Im bardziej próbuje je pani kontrolować lub je odpychać, tym dłużej trwają i czasami się nasilają. W takich momentach pomaga łagodne ugruntowanie w teraźniejszości (np. nazwanie na głos tego, co pani widzi i co pani czuje w ciele), oraz przypominanie sobie, że „to jest lęk, a nie fakt”. Ponieważ trwają od lat warto zastanowić się nad skorzystaniem pomocy i rozpoczęcie psychoterapii w nurcie psychodynamicznym lub poznawczo-behawioralnym.

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

To, czego Pani doświadcza, to bardzo silny mechanizm lękowy, który często jest pozostałością po trudnych doświadczeniach depresyjnych. Opisane przez Panią poczucie „obecności” bliskich i przymus tłumaczenia im swoich czynności to tzw. myślenie magiczne oraz rytuały, którymi Pani umysł próbuje rozpaczliwie odzyskać kontrolę nad lękiem przed stratą. Warto wiedzieć, że te myśli – choć przerażające – są tylko wytworem Pani wyobraźni, która w stanach napięcia „nadpisuje” rzeczywistość. Proszę spróbować w takich momentach powiedzieć sobie: „To tylko moja myśl lękowa, nie muszę z nią rozmawiać ani niczego jej udowadniać”. To, że Pani stan ogólny się poprawił, to świetny znak – teraz kolej na naukę wygaszania tych konkretnych nawyków myślowych. Zachęcam do pracy z terapeutą nad oswojeniem lęku przed stratą, aby mogła Pani odzyskać swobodę i dobre samopoczucie.

1 miesiąc temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Nie jestem z Polski, ale mam tutaj studia oraz pracę. Czuję się samotna, w swoim kraju mam rodzinę i przyjaciół, ale tutaj trzyma mnie edukacja i zarobki.
Dzień dobry. Jestem w takiej sytuacji, że chłopak po 5 latach zerwał ze mną. Ten związek był toksyczny i zostałam naprawdę bardzo zraniona. Problem jest taki, że mieszkam w Polsce, ale nie jestem z tego kraju. Mam jeszcze pół roku do ukończenia studiów i mam tutaj dobrą pracę. Jednak nie udało mi się tutaj nawiązać bliskich kontaktów i jedyną bliską osobą tutaj był mój były chłopak. Czuję się teraz strasznie zdezorientowana i samotna, ponieważ chcę być w swoim kraju ze swoimi przyjaciółmi i rodziną, ale nie chcę opuszczać studiów, do których mi została tylko końcówka oraz pracy, bo wiem, że w moim kraju jest ciężko z pracą a pieniądze są potrzebne. Czuję tylko, że chcę być ze swoją rodziną i przyjaciółmi, bo myślę, że leczenie tych wszystkich problemów z toksycznego związku oraz ataki lęku i paniki mogą długo potrwać, bo jestem tutaj sama, ale też chcę ukończyć to, co zaczęłam.
Czy mogłem nieświadomie zaszkodzić siostrom bliźniaczkom w łonie matki? Poczucie winy i adekwatność kary
Mam pewne przeświadczenie, że zrobiłem coś strasznego. Wydaje mi się, że miałem siostry bliźniaczki i w jeszcze w brzuchu matki zrobiłem im coś czego nie przeżyły. A teraz mam ponieść za to karę. Mianowicie moja świadomość ma zostać uwieczniona i ma mnie czekać wieczne cierpienie. I mam w związku z tym 2 pytania, po pierwsze czy to w ogóle możliwe, że coś takiego się mogło stać ? I drugie czy kara za coś takiego waszym zdaniem byłaby adekwatna ? Na swoją obronę muszę powiedzieć, że byłem wtedy przecież nieświadomy i nie kontrolowałem tego co robię. A przecież się zdarza, że dorosłe osoby popełniają straszne zbrodnie, nawet matki skazują swoje nowonarodzone dzieci na śmierć. Więc czemu mnie ma spotkać kara nieskończenie większa niż dorosłe osoby, które świadomie dokonują zbrodni ?
Rok temu partner skrzywdził mnie emocjonalnie, od tego momentu męczę się z ogromną zazdrością o niego. Mam ogromny lęk przed opuszczeniem.
Rok temu mój partner zdradził mnie emocjonalnie, do tej pory odczuwam lęk, że to znów zrobi, mimo że on naprawdę się stara. Ja ciągle mu o tym przypominam. Nie chcę tego, ale natłok tych myśli jest okropny, nie potrafię zatrzymać tego w sobie i zaraz mu wypominam jego błąd. Popadałam w jakąś paranoję, widzę w każdym zagrożenie. Partnert uczęszcza na terapię i terapeutką jest kobieta w jego wieku( znajoma z oddziału mojej mamy). Nawet o nią jestem zazdrosna. Po każdej sesji jego coś we mnie pęka, zaczynam kłótnie. Zadaje pytania czy mu się podoba. Ostatnio przed sesją się z nim pokłóciłam i on opowiedział to terapeutce... ( ona kazała mu mieć dystans do mnie) czego troszkę nie rozumiem. Czuję się z tym źle, bo zależy mi na nim i doceniam to jak przez ten rok się starał... Ale ja to wszystko ciągle niszczę,... Ale naprawdę nie potrafię zatrzymać tych myśli, tego strachu przed utratą jego. Dodam, że miałem ciężkie dzieciństwo ( mój ojciec nas zostawił jest alkoholikiem i hazardzistą. Nigdy się mną nie interesował, a wręcz przeciwnie, od dziecka jego rodzina i on znęcał się nad nami psychicznie i fizycznie) Potem na mojej drodze stanął mój partner, jesteśmy ze sobą 6 lat. I naprawdę bardzo dobrze wspominam te w 6 lat. Tylko ta sytuacja rok temu złamała mnie. Nie chcę być już dłużej taka, chcę do wspierać. Ale ciągle go zawodzę. Czuję, że do niczego się już nie nadaję, że ja już nie jestem tu potrzebna, bo tylko wszystko komplikuję. Proszę o radę, co mam robić w tej sytuacji.
Jestem od roku osobą bezrobotną, wcześniej miałam rentę socjalną.
Jestem od roku osobą bezrobotną, wcześniej miałam rentę socjalną. Teraz szukam pracy, a przyznam szczerze, to we mnie wywołuje lęk. Po pierwsze mieszkam na wsi i nie mam czym dojeżdżać do miast. Po drugie nie wiem, czy sobie poradzę, jak już znajdę pracę. Moje życie to teraz same problemy i zmartwienia. Mam dość, chciałabym zniknąć z tego świata. Nie wiem, co u mnie wywołuje te lęki?
Dzień dobry. Mam 13 lat oraz mam problem z atakami paniki.
Dzień dobry. Mam 13 lat oraz mam problem z atakami paniki. Od ponad roku doświadczam silnych napadów paniki. Wszystko zaczęło się w marcu 2022 roku. Pamiętam, że był to poniedziałek a na następny dzień bardzo nie chciało mi się iść do szkoły. Nagle zaczęło mi bardzo szybko bić serce. Zacząłem się denerwować, tętno było nadmiernie wysokie i nie wiedziałem, jak to opanować. Na myśl przychodziły mi dziesiątki złych myśli. Był to mój pierwszy atak paniki, więc był on o wyjątkowym nasileniu. Moja mama z bezradności zawiozła mnie do szpitala, było już późno, więc się trochę uspokoiłem i spędziłem noc w szpitalu. Mimo to, na następny dzień wciąż towarzyszyło mi poddenerwowanie. Następnie systematycznie co dwa/trzy tygodnie, regularnie występowały u mnie podobne ataki. W końcu postanowiłem pójść do psychologa, który nieco mnie uspokoił. Niestety około trzech miesięcy później (w lato) zaczęły mi dokuczać różne natręctwa myśli. (Miałem już podobne wcześniej ale nie o takich nasileniu). Były one różne, najwcześniej pojawiały się takie, aby wziąć nóż i zrobić sobie coś złego lub komuś innemu. Występowały takie, które kazały mi przestać oddychać. Moje natręctwa oraz stany lękowe lekko się uspokoiły mniej/więcej w listopadzie zeszłego roku, ale mimo to wciąż się pojawiały (lecz w mniejszym nasileniu). Przestałem wtedy również chodzić do psychologa, bo zacząłem czuć, że Pani psycholog pawała do mnie toksycznością i nie czułem się dobrze na jej wizytach. Wszystko było w miarę dobrze, aż do teraz. Moje stany lękowe oraz natręctwa powróciły. Pojawiły się też nowe, które ciężko mi wytłumaczyć. Na przykład czuję, że mam zatkaną jedną dziurkę w nosie lub w uchu i mnie to drażni mimo to, że robiłem różne badania, które nic nie wykazały. Ponownie zapisałem się do psychologa, ale innego. Ta Pani jest bardzo miła, ale nie czuję zmiany po wizytach z nią. Bardzo się boje i nie wiem co zrobić, czuje, że nikt nie jest w stanie mi pomóc i niebawem stanie się najgorsze. Wczoraj i przedwczoraj miałem napady paniki, dzisiaj również. Nie mam pojęcia, jak to opanować, w internecie nigdzie nie jest napisane o podobnych natręctwach, jakie ja mam. Boje się, że to nigdy nie przejdzie i będę tak miał do końca życia. Może mieć wpływ na to moja choroba. Kiedyś, jak miałem 5 lat, leżałem dwa lata w szpitalu, gdyż miałem guza mózgu. W tym czasie nie przejmowałem się tym bardzo, ale z perspektywy czasu, bardzo bym nie chciał do tego wrócić. Próbowałem różnych medytacji, głębokich oddechów lub relaksujących piosenek, aczkolwiek pomagają mi one tylko na chwilę, a później dalej się denerwuje. Czasem moje napady mają tak wielkie nasilenie, że muszę brać tabletki uspokajające (wiem, że nie powinienem, ale inaczej nie mogę wytrzymać). Bardzo proszę o szybką pomoc, ponieważ boje się o moje zdrowie psychiczne. Jestem młody, powinienem się rozwijać i cieszyć z życia, a nie ciągle zamartwiać, ale nie wiem jak to opanować. Bardzo, bardzo proszę o pomoc, nie wiem co zrobić, aby raz na zawsze pozbyć się moich lęków oraz natręctw.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.