
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia lękowe
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z natrętnymi myślami o śmierci bliskich i uczuciem obecności ich duchów?
Jak poradzić sobie z natrętnymi myślami, związanymi ze śmiercią bliskich mi osób? Moje myśli potrafią ubzdurać sobie, że dana osoba nagle zmarła i teraz jest przy mnie, ale w formie ducha, którego nie widzę. Czuję wtedy ogromny dyskomfort, niepokój, jestem bliska napadu paniki. Robię wtedy wszystko bardzo sztucznie, potrafię nawet mówić na głos (jakby tłumaczyć swoje czynności, które wykonuję). Takie stany trwają u mnie od dobrych 4 lat, pojawiły się w czasie bardzo silnej depresji, trwają do dziś, chodź stan psychiczny stanowczo polepszył się.
K
Piotr Ziomber
Natrętne myśli o śmierci bliskich, zwłaszcza z wizjami duchów i narastającym lękiem, mogą być objawem zaburzeń lękowych lub OCD, często nasilonych po epizodzie depresji. Takie stany trwają u Ciebie 4 lata, co sugeruje potrzebę profesjonalnej interwencji, mimo poprawy samopoczucia.
Na początek zacznij stosować ćwiczenia oddechowe (np. 4-7-8: wdech 4 s, wstrzymaj 7 s, wydech 8 s). One pomagają przerwać spiralę paniki i wrócić do chwili obecnej. Druga metoda to uważność (mindfulness) redukuje natręctwa poprzez akceptację myśli bez walki ale obserwuj je jak chmury na niebie, nie analizując. Trzecia to prowadzenie pamiętnika: zapisuj myśli, emocje i sytuacje wyzwalające, by nabrać dystansu.
Rozpoznawaj zniekształcenia poznawcze (np. "to tylko myśl, nie fakt") i konfrontuj je stopniowo, bez unikania.
Rozmowy z bliskimi lub wsparciem (np. grupy żałoby) pomagają wyrazić tłumione emocje z depresji.Rutyna dnia, ruch fizyczny i unikanie izolacji wzmacniają odporność psychiczną. Skonsultuj się z psychologiem lub psychiatrą i zacznij pracę w nurcie terapii poznawczo-behawioralnej (CBT) która jest skuteczna na natręctwa i lęk, to wspomóż farmakoterapią. jeżeli nie masz funduszy to szukaj przez NFZ lub infolinię 116 123. Nie ignoruj symptomów. To nie minie samo, ale da się przezwyciężyć. Życzę zdrowia.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Dziękujemy za wiadomość. Natrętne myśli o śmierci bliskich i poczucie obecności „ducha” mogą wywoływać ogromny niepokój a nawet lęk przed utratą kontroli. Istotne jest, aby wiedzieć, że to, co Pani/Pan doświadcza, nie oznacza słabości ani szaleństwa – to reakcja umysłu, który próbuje poradzić sobie z traumą, lękiem i przeszłymi trudnymi doświadczeniami. Kilka rzeczy, które mogą pomóc w takich chwilach:
Uświadomienie myśli: powiedzenie sobie w duchu „to tylko myśl, nie rzeczywistość” może stopniowo zmniejszać jej siłę.
Skupienie na ciele i oddechu: kilka głębokich wdechów, odczuwanie stóp na podłodze, dotykanie przedmiotów wokół siebie – pomaga wrócić „tu i teraz”.
Małe rytuały bezpieczeństwa: to, że Pani/Pan tłumaczy na głos swoje czynności, jest próbą opanowania lęku. Można spróbować też delikatnych, świadomych rytuałów np. krótkiej rozmowy z samym sobą w myślach: „Jestem bezpieczny, bliscy są tam, gdzie być powinni”.
Wsparcie specjalisty (zachęcam aby z tej opcji skorzystać): cztery lata z natrętnymi myślami to bardzo długo, wyobrażam sobie jakie to musi być uciążliwe/trudne.....dlatego terapia (np. poznawczo-behawioralna) może nauczyć skutecznych metod radzenia sobie z intruzyjnymi myślami, zmniejszając napięcie i panikę.
Proszę pamiętać: Pani/Pan nie jest sam z tym doświadczeniem i z czasem, przy wsparciu i ćwiczeniach, te stany mogą stawać się coraz mniej przytłaczające. Najważniejsze jest dbanie o siebie, spokój, cierpliwość i delikatność wobec własnych reakcji. W razie potrzeby zapraszam do dalszych pytań tutaj na forum.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Anna Kapelska
Dzień dobry,
Stany, które Pani opisuje oraz intruzywne myśli mogą mocno utrudniać funkcjonowanie i powodować cierpienie.
Mówi Pani, że trwają od 4 lat - czy jest Pani pod opieką terapeuty? Być może odbyła już Pani terapię, mimo to warto przyjrzeć się tym myślom i objawom somatycznym, które u Pani wywołują. Istnieje sporo metod / technik na rozpracowanie schematów myślowych i znaczące poprawienie komfortu życia. Czy ma Pani możliwość poruszenia tego na spotkaniu z psychologiem / psychoterapeutą? To może pomóc w zmianie interpretacji myśli a tym samym zachowań nawykowych ( mówienie na głos ) oraz zminimalizowaniu odczuć cielesnych, które są dla Pani takim dyskomfortem. Trzymam mocno kciuki za poprawę. Wszystkiego dobrego,
Anna Kapelska
Psycholog
Marta Lotysh
Dzień dobry
Najczęściej polecane terapię w sytuacji pojawienia się myśli natrętnych - to terapia poznawczo-behawioralna oraz EMDR. Pozwalają nabrać dystansu do tych myśli oraz zdesynsybylizować się do nich
Anna Daniło-Wosek
Stan żałoby jest zupełnie naturalny po śmierci bliskiej dla nas osoby jednak z tego co widzę po tak długim okresie czasu nasilenie objawów jest zbyt silne i wymaga interwencji. Zauważam problem z radzeniem sobie z myślami lękowymi i ze stosowaniem nieadekwatnych strategii kontroli umysłu. Zachęcam do skorzystania z pomocy specjalisty w nurcie CBT gdyż jest to nurt psychoterapeutyczny który oferuje wiele bardzo konkretnych i użytecznych technik które pomogą uporać się z problemem.
Karolina Grabka
Dzień dobry,
To, co Pani opisuje, bardzo często mieści się w obszarze natrętnych myśli i lęku, a nie w obszarze rzeczywistego zagrożenia czy utraty kontaktu z rzeczywistością. Takie myśli potrafią być bardzo sugestywne i „realistyczne”, szczególnie gdy pojawiły się w okresie silnej depresji lub długotrwałego stresu. Mózg w stanie lęku zaczyna produkować obrazy i scenariusze, które mają charakter alarmowy, a im bardziej próbuje się je sprawdzać, tłumaczyć lub neutralizować, tym mocniej się utrwalają.
W takich momentach pomocne bywa odejście od prób „udowadniania sobie”, że myśl jest nieprawdziwa, bo to często wciąga w spiralę. Ponieważ objawy utrzymują się od kilku lat warto rozważyć regularną pracę terapeutyczną, (np. w nurcie poznawczo behawioralnym) oraz konsultację psychiatryczną, jeśli jeszcze jej nie było lub jeśli objawy się nasilają. Dobrze dobrane leczenie i terapia uczą, jak nie wzmacniać tych myśli oraz jak stopniowo odzyskiwać poczucie bezpieczeństwa.
Pozdrawiam i życzę powodzenia :)
Karolina Grabka
Daria Składanowska
Dzień dobry,
opisywane przez Panią doświadczenia mają charakter natrętnych, lękowych myśli, które mogą przybierać bardzo realistyczną i niepokojącą formę. Pojawiły się one w okresie głębokiej depresji i z czasem utrwaliły się jako sposób reagowania psychiki na napięcie i lęk. Towarzyszący im silny niepokój, poczucie zagrożenia oraz „sztuczność” zachowania są typowe dla stanów lękowych, w których granica między myślą a odczuciem staje się bardzo intensywna, mimo zachowanego kontaktu z rzeczywistością. Warto skontaktować się z psychologiem lub terapeutą.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Karolina Śliwińska
To, co przeżywasz, jest bardzo trudne i naprawdę wyczerpujące. Kiedy takie myśli się pojawiają, a ciało reaguje paniką, człowiek ma wrażenie, że traci grunt pod nogami. Chcę Cię jednak uspokoić: to nie są „przeczucia” ani oznaka, że coś nadprzyrodzonego się dzieje. To są natrętne myśli, które powstały w czasie silnego kryzysu i do dziś uruchamiają w Tobie alarm.
Twój mózg nauczył się wtedy reagować w trybie zagrożenia i teraz, gdy pojawia się obraz śmierci bliskich, ciało reaguje tak, jakby to było realne. Stąd lęk, napięcie, poczucie nierealności, potrzeba mówienia na głos, sprawdzania, czy wszystko jest „prawdziwe”. To mechanizm lękowy,
Na co dzień może pomóc:
– mówienie sobie wprost: „to jest natrętna myśl, nie fakt”
– skupianie się na ciele, oddechu, żeby wrócić do „tu i teraz”
– przypominanie sobie, że fala paniki zawsze opada, nawet jeśli w danej chwili wydaje się nie do zniesienia
Przy czteroletnim trwaniu takich stanów naprawdę warto, żebyś nie była z tym sama. Z całego serca polecam konsultację z psychologiem lub psychoterapeutą. Takie natrętne myśli i napady lęku bardzo dobrze poddają się terapii.
Nie musisz przyzwyczajać się do życia w ciągłym napięciu. To, co przeżywasz, da się zrozumieć, nazwać i naprawdę z tym pracować. I da się poczuć spokój z powrotem.
Dagmara Łuczak
Pani problem polega na utrwalonych natrętnych myślach lękowych, które pojawiły się w okresie ciężkiej depresji. Myśli te uruchamiają silną reakcję ciała, mimo że nie są zgodne z rzeczywistością. Im bardziej próbuje je Pani kontrolować lub neutralizować, tym silniej one wracają.
Gdy pojawia się taka myśl, pierwszym krokiem jest jej rozpoznanie. Należy uświadomić sobie, że jest to objaw lęku, a nie fakt. Nie należy sprawdzać, analizować ani tłumaczyć swoich czynności na głos, ponieważ są to zachowania podtrzymujące problem. Trzeba pozwolić, aby niepokój był obecny, bez podejmowania działań zabezpieczających. Lęk osiąga wtedy szczyt i stopniowo sam się obniża. W trakcie lęku warto skierować uwagę na ciało, na przykład na oddech lub kontakt stóp z podłożem. Pomaga to uspokoić układ nerwowy, ale nie powinno służyć do uciekania od lęku. Kluczowe jest regularne funkcjonowanie, stały rytm dnia, sen i podstawowa aktywność, ponieważ stabilność obniża podatność na natrętne myśli.
Równolegle konieczna jest psychoterapia. Najlepsze efekty daje terapia poznawczo-behawioralna lub terapia schematów. W przypadku dużego nasilenia objawów warto skonsultować się z psychiatrą, ponieważ leczenie farmakologiczne może ułatwić pracę terapeutyczną. Systematyczne stosowanie tych zasad prowadzi do stopniowego wygaszania objawów. Lęk nie znika od razu, ale z czasem traci siłę, gdy przestaje być wzmacniany reakcją.
Katarzyna Kuleta
Doświadczenie, które Pani opisuje, może być bardzo obciążające, zwłaszcza z uwagi na pojawiający się intensywny niepokój zbliżony do napadu paniki.
Wskazane reakcje (np. mówienie na głos -„tłumaczenie” wykonywanych czynności), można rozumieć jako próby poradzenia sobie z narastającym napięciem i odzyskania poczucia bezpieczeństwa. Choć mogą one przynosić chwilową ulgę, z czasem bywa, że podtrzymują sam mechanizm lęku.
Psychoterapia może okazać się pomocna, by w bezpiecznych warunkach przyjrzeć się towarzyszącym od dłuższego czasu myślom i reakcjom, zrozumieć, co je uruchamia i nauczyć się innego sposobu reagowania - bez walki i wzmacniania niepokoju.
Warto również rozważyć konsultację psychiatryczną. Lekarz może ocenić, czy wsparcie farmakologiczne mogłoby pomóc w obniżeniu poziomu lęku i ułatwić dalszą pracę terapeutyczną.
Nie musi Pani radzić sobie z tym sama. To, że szuka Pan/i pomocy i zadaje to pytanie, jest ważnym krokiem w kierunku zadbania o siebie i swoje poczucie bezpieczeństwa.
Anna Wszołek
Dzień dobry,
bardzo się cieszę, że szuka Pani pomocy. Ważne, aby nie miała Pani poczucia, że jest Pani z tym sama. Opisana sytuacja jest z pewnością trudna, ale wcale nie musi świadczyć o poważnych zaburzeniach.
To, co Pani opisuje, wygląda na natrętne myśli lękowe, które często powiązane są z depresją, zaburzeniami lękowymi lub zaburzeniami obsesyjno - kompulsyjnymi (OCD), ale mogą też występować samodzielnie.
To najprawdopodobniej nie są urojenia, tylko myśli intruzywne – pojawiają się same, wbrew Pani woli. Umysł podsuwa obraz lub myśl (śmierć bliskiej osoby, duch), a ciało reaguje jak na realne zagrożenie - pojawia się lęk, napięcie, panika. Mówienie na głos i robienie wszystkiego „sztucznie”, to formy zachowania zabezpieczającego, które mają na celu zmniejszyć lęk i odzyskać kontrolę.
Ważnym punktem jest zrozumienie, że natrętne myśli są powszechne i doświadcza ich większość ludzi. Same w sobie nie oznaczają choroby - istotna jest nasza reakcja na nie. Dobrze jest uznać, że to tylko myśl, która przeminie, nie fakt i nasz układ nerwowy wcale nie musi reagować na nią strachem. Kluczowym jest ograniczyć rytuały „zabezpieczające”.
Mówienie na głos, tłumaczenie czynności – to zrozumiałe, ale długofalowo utrwala problem. Nie musi Pani ich porzucać od razu. Na początek można spróbować je skrócić, opóźnić o minutę, wykonać „niedokładnie”. Lęk najpierw wzrośnie, ale potem sam opadnie.
Można też spróbować technik uziemiania - docisnąć stopy mocno do podłogi i nazwać 5 rzeczy, które się widzi, wziąć w dłoń coś zimnego lub wykonać ćwiczenia oddechowe. Osobiście polecam także progresywną relaksację Jacobsona.
To są rozwiązania na szybko. Z długoterminowych na pewno poleciłabym podjęcie terapii w nurcie poznawczo - behawioralnym (CBT) oraz konsultację z psychiatrą.
To są objawy, z którymi naprawdę da się pracować i je osłabić.
Życzę wszystkiego dobrego
Anna Wszołek
Psycholog

Nowy Świat - Psychiatria i Psychoterapia
Dzień dobry,
to, co pani opisuje pasuje do natrętnych myśli i reakcji lękowych, które często towarzyszą osobom po ciężkiej depresji. Nie są one oznaką, że coś jest z panią „nie tak”. Te myśli są niechciane i przerażające, ale to właśnie lęk nadaje im siłę. Im bardziej próbuje je pani kontrolować lub je odpychać, tym dłużej trwają i czasami się nasilają. W takich momentach pomaga łagodne ugruntowanie w teraźniejszości (np. nazwanie na głos tego, co pani widzi i co pani czuje w ciele), oraz przypominanie sobie, że „to jest lęk, a nie fakt”. Ponieważ trwają od lat warto zastanowić się nad skorzystaniem pomocy i rozpoczęcie psychoterapii w nurcie psychodynamicznym lub poznawczo-behawioralnym.


