Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z natrętnymi myślami o śmierci bliskich i uczuciem obecności ich duchów?

Jak poradzić sobie z natrętnymi myślami, związanymi ze śmiercią bliskich mi osób? Moje myśli potrafią ubzdurać sobie, że dana osoba nagle zmarła i teraz jest przy mnie, ale w formie ducha, którego nie widzę. Czuję wtedy ogromny dyskomfort, niepokój, jestem bliska napadu paniki. Robię wtedy wszystko bardzo sztucznie, potrafię nawet mówić na głos (jakby tłumaczyć swoje czynności, które wykonuję). Takie stany trwają u mnie od dobrych 4 lat, pojawiły się w czasie bardzo silnej depresji, trwają do dziś, chodź stan psychiczny stanowczo polepszył się.

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

  Natrętne myśli o śmierci bliskich, zwłaszcza z wizjami duchów i narastającym lękiem, mogą być objawem zaburzeń lękowych lub OCD, często nasilonych po epizodzie depresji. Takie stany trwają u Ciebie 4 lata, co sugeruje potrzebę profesjonalnej interwencji, mimo poprawy samopoczucia.

  Na początek zacznij stosować ćwiczenia oddechowe (np. 4-7-8: wdech 4 s, wstrzymaj 7 s, wydech 8 s). One pomagają przerwać spiralę paniki i wrócić do chwili obecnej.​ Druga metoda to uważność (mindfulness) redukuje natręctwa poprzez akceptację myśli bez walki ale obserwuj je jak chmury na niebie, nie analizując. Trzecia to prowadzenie pamiętnika: zapisuj myśli, emocje i sytuacje wyzwalające, by nabrać dystansu.​

  Rozpoznawaj zniekształcenia poznawcze (np. "to tylko myśl, nie fakt") i konfrontuj je stopniowo, bez unikania.​
Rozmowy z bliskimi lub wsparciem (np. grupy żałoby) pomagają wyrazić tłumione emocje z depresji.​Rutyna dnia, ruch fizyczny i unikanie izolacji wzmacniają odporność psychiczną.​ Skonsultuj się z psychologiem lub psychiatrą i zacznij pracę w nurcie terapii poznawczo-behawioralnej (CBT) która jest skuteczna na natręctwa i lęk, to wspomóż  farmakoterapią. jeżeli nie masz funduszy to szukaj przez NFZ lub infolinię 116 123.​ Nie ignoruj symptomów.  To nie minie samo, ale da się przezwyciężyć.​ Życzę zdrowia.

 

 

 


Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość. Natrętne myśli o śmierci bliskich i poczucie obecności „ducha” mogą wywoływać ogromny niepokój a nawet lęk przed utratą kontroli. Istotne jest, aby wiedzieć, że to, co Pani/Pan doświadcza, nie oznacza słabości ani szaleństwa – to reakcja umysłu, który próbuje poradzić sobie z traumą, lękiem i przeszłymi trudnymi doświadczeniami. Kilka rzeczy, które mogą pomóc w takich chwilach:

Uświadomienie myśli: powiedzenie sobie w duchu „to tylko myśl, nie rzeczywistość” może stopniowo zmniejszać jej siłę.

Skupienie na ciele i oddechu: kilka głębokich wdechów, odczuwanie stóp na podłodze, dotykanie przedmiotów wokół siebie – pomaga wrócić „tu i teraz”.

Małe rytuały bezpieczeństwa: to, że Pani/Pan tłumaczy na głos swoje czynności, jest próbą opanowania lęku. Można spróbować też delikatnych, świadomych rytuałów np. krótkiej rozmowy z samym sobą w myślach: „Jestem bezpieczny, bliscy są tam, gdzie być powinni”.

Wsparcie specjalisty (zachęcam aby z tej opcji skorzystać): cztery lata z natrętnymi myślami to bardzo długo, wyobrażam sobie jakie to musi być uciążliwe/trudne.....dlatego terapia (np. poznawczo-behawioralna) może nauczyć skutecznych metod radzenia sobie z intruzyjnymi myślami, zmniejszając napięcie i panikę.

 

Proszę pamiętać: Pani/Pan nie jest sam z tym doświadczeniem i z czasem, przy wsparciu i ćwiczeniach, te stany mogą stawać się coraz mniej przytłaczające. Najważniejsze jest dbanie o siebie, spokój, cierpliwość i delikatność wobec własnych reakcji. W razie potrzeby zapraszam do dalszych pytań tutaj na forum.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry,

 

Stany, które Pani opisuje oraz intruzywne myśli mogą mocno utrudniać funkcjonowanie i powodować cierpienie. 

Mówi Pani, że trwają od 4 lat - czy jest Pani pod opieką terapeuty? Być może odbyła już Pani terapię, mimo to warto przyjrzeć się tym myślom i objawom somatycznym, które u Pani wywołują. Istnieje sporo metod / technik na rozpracowanie schematów myślowych i znaczące poprawienie komfortu życia. Czy ma Pani możliwość poruszenia tego na spotkaniu z psychologiem / psychoterapeutą? To może pomóc w zmianie interpretacji myśli a tym samym zachowań nawykowych ( mówienie na głos ) oraz zminimalizowaniu odczuć cielesnych, które są dla Pani takim dyskomfortem. Trzymam mocno kciuki za poprawę. Wszystkiego dobrego,

 

Anna Kapelska

Psycholog

Marta Lotysh

Marta Lotysh

Dzień dobry
Najczęściej polecane terapię w sytuacji pojawienia się myśli natrętnych - to terapia poznawczo-behawioralna oraz EMDR. Pozwalają nabrać dystansu do tych myśli oraz zdesynsybylizować się do nich

Anna Daniło-Wosek

Anna Daniło-Wosek

Stan żałoby jest zupełnie naturalny po śmierci bliskiej dla nas osoby jednak z tego co widzę po tak długim okresie czasu nasilenie objawów jest zbyt silne i wymaga interwencji. Zauważam problem z radzeniem sobie z myślami lękowymi i ze stosowaniem nieadekwatnych strategii kontroli umysłu. Zachęcam do skorzystania z pomocy specjalisty w nurcie CBT gdyż jest to nurt psychoterapeutyczny który oferuje wiele bardzo konkretnych i użytecznych technik które pomogą uporać się z problemem.

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

To, co Pani opisuje, bardzo często mieści się w obszarze natrętnych myśli i lęku, a nie w obszarze rzeczywistego zagrożenia czy utraty kontaktu z rzeczywistością. Takie myśli potrafią być bardzo sugestywne i „realistyczne”, szczególnie gdy pojawiły się w okresie silnej depresji lub długotrwałego stresu. Mózg w stanie lęku zaczyna produkować obrazy i scenariusze, które mają charakter alarmowy, a im bardziej próbuje się je sprawdzać, tłumaczyć lub neutralizować, tym mocniej się utrwalają. 

 

W takich momentach pomocne bywa odejście od prób „udowadniania sobie”, że myśl jest nieprawdziwa, bo to często wciąga w spiralę. Ponieważ objawy utrzymują się od kilku lat warto rozważyć regularną pracę terapeutyczną, (np. w nurcie poznawczo behawioralnym) oraz konsultację psychiatryczną, jeśli jeszcze jej nie było lub jeśli objawy się nasilają. Dobrze dobrane leczenie i terapia uczą, jak nie wzmacniać tych myśli oraz jak stopniowo odzyskiwać poczucie bezpieczeństwa. 

Pozdrawiam i życzę powodzenia :)
Karolina Grabka

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,
opisywane przez Panią doświadczenia mają charakter natrętnych, lękowych myśli, które mogą przybierać bardzo realistyczną i niepokojącą formę. Pojawiły się one w okresie głębokiej depresji i z czasem utrwaliły się jako sposób reagowania psychiki na napięcie i lęk. Towarzyszący im silny niepokój, poczucie zagrożenia oraz „sztuczność” zachowania są typowe dla stanów lękowych, w których granica między myślą a odczuciem staje się bardzo intensywna, mimo zachowanego kontaktu z rzeczywistością. Warto skontaktować się z psychologiem lub terapeutą. 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Karolina Śliwińska

Karolina Śliwińska

To, co przeżywasz, jest bardzo trudne i naprawdę wyczerpujące. Kiedy takie myśli się pojawiają, a ciało reaguje paniką, człowiek ma wrażenie, że traci grunt pod nogami. Chcę Cię jednak uspokoić: to nie są „przeczucia” ani oznaka, że coś nadprzyrodzonego się dzieje. To są natrętne myśli, które powstały w czasie silnego kryzysu i do dziś uruchamiają w Tobie alarm.

Twój mózg nauczył się wtedy reagować w trybie zagrożenia i teraz, gdy pojawia się obraz śmierci bliskich, ciało reaguje tak, jakby to było realne. Stąd lęk, napięcie, poczucie nierealności, potrzeba mówienia na głos, sprawdzania, czy wszystko jest „prawdziwe”. To mechanizm lękowy,

Na co dzień może pomóc:
– mówienie sobie wprost: „to jest natrętna myśl, nie fakt”
– skupianie się na ciele, oddechu, żeby wrócić do „tu i teraz”
– przypominanie sobie, że fala paniki zawsze opada, nawet jeśli w danej chwili wydaje się nie do zniesienia

 

Przy czteroletnim trwaniu takich stanów naprawdę warto, żebyś nie była z tym sama. Z całego serca polecam konsultację z psychologiem lub psychoterapeutą. Takie natrętne myśli i napady lęku bardzo dobrze poddają się terapii.

Nie musisz przyzwyczajać się do życia w ciągłym napięciu. To, co przeżywasz, da się zrozumieć, nazwać i naprawdę z tym pracować. I da się poczuć spokój z powrotem.

Dagmara Łuczak

Dagmara Łuczak

Pani problem polega na utrwalonych natrętnych myślach lękowych, które pojawiły się w okresie ciężkiej depresji. Myśli te uruchamiają silną reakcję ciała, mimo że nie są zgodne z rzeczywistością. Im bardziej próbuje je Pani kontrolować lub neutralizować, tym silniej one wracają.

Gdy pojawia się taka myśl, pierwszym krokiem jest jej rozpoznanie. Należy uświadomić sobie, że jest to objaw lęku, a nie fakt. Nie należy sprawdzać, analizować ani tłumaczyć swoich czynności na głos, ponieważ są to zachowania podtrzymujące problem. Trzeba pozwolić, aby niepokój był obecny, bez podejmowania działań zabezpieczających. Lęk osiąga wtedy szczyt i stopniowo sam się obniża. W trakcie lęku warto skierować uwagę na ciało, na przykład na oddech lub kontakt stóp z podłożem. Pomaga to uspokoić układ nerwowy, ale nie powinno służyć do uciekania od lęku. Kluczowe jest regularne funkcjonowanie, stały rytm dnia, sen i podstawowa aktywność, ponieważ stabilność obniża podatność na natrętne myśli.


Równolegle konieczna jest psychoterapia. Najlepsze efekty daje terapia poznawczo-behawioralna lub terapia schematów. W  przypadku dużego nasilenia objawów warto skonsultować się z psychiatrą, ponieważ leczenie farmakologiczne może ułatwić pracę terapeutyczną. Systematyczne stosowanie tych zasad prowadzi do stopniowego wygaszania objawów. Lęk nie znika od razu, ale z czasem traci siłę, gdy przestaje być wzmacniany reakcją.


 

Katarzyna Kuleta

Katarzyna Kuleta

Doświadczenie, które Pani opisuje, może być bardzo obciążające, zwłaszcza z uwagi na pojawiający się intensywny niepokój zbliżony do napadu paniki.

 

Wskazane reakcje (np. mówienie na głos -„tłumaczenie” wykonywanych czynności), można rozumieć jako próby poradzenia sobie z narastającym napięciem i odzyskania poczucia bezpieczeństwa. Choć mogą one przynosić chwilową ulgę, z czasem bywa, że podtrzymują sam mechanizm lęku.

 

Psychoterapia może okazać się pomocna, by w bezpiecznych warunkach przyjrzeć się towarzyszącym od dłuższego czasu myślom i reakcjom, zrozumieć, co je uruchamia i nauczyć się innego sposobu reagowania - bez walki i wzmacniania niepokoju.

 

Warto również rozważyć konsultację psychiatryczną. Lekarz może ocenić, czy wsparcie farmakologiczne mogłoby pomóc w obniżeniu poziomu lęku i ułatwić dalszą pracę terapeutyczną.

 

Nie musi Pani radzić sobie z tym sama. To, że szuka Pan/i pomocy i zadaje to pytanie, jest ważnym krokiem w kierunku zadbania o siebie i swoje poczucie bezpieczeństwa.

Anna Wszołek

Anna Wszołek

Dzień dobry,

bardzo się cieszę, że szuka Pani pomocy. Ważne, aby nie miała Pani poczucia, że jest Pani z tym sama. Opisana sytuacja jest z pewnością trudna, ale wcale nie musi świadczyć o poważnych zaburzeniach.

To, co Pani opisuje, wygląda na natrętne myśli lękowe, które często powiązane są z depresją, zaburzeniami lękowymi lub zaburzeniami obsesyjno - kompulsyjnymi (OCD), ale mogą też występować samodzielnie.

 

To najprawdopodobniej nie są urojenia, tylko myśli intruzywne – pojawiają się same, wbrew Pani woli. Umysł podsuwa obraz lub myśl (śmierć bliskiej osoby, duch), a ciało reaguje jak na realne zagrożenie - pojawia się lęk, napięcie, panika. Mówienie na głos i robienie wszystkiego „sztucznie”, to formy zachowania zabezpieczającego, które mają na celu zmniejszyć lęk i odzyskać kontrolę.

 

Ważnym punktem jest zrozumienie, że natrętne myśli są powszechne i doświadcza ich większość ludzi. Same w sobie nie oznaczają choroby - istotna jest nasza reakcja na nie. Dobrze jest uznać, że to tylko myśl, która przeminie, nie fakt i  nasz układ nerwowy wcale nie musi reagować na nią strachem. Kluczowym jest ograniczyć rytuały „zabezpieczające”.

Mówienie na głos, tłumaczenie czynności – to zrozumiałe, ale długofalowo utrwala problem. Nie musi Pani ich porzucać od razu. Na początek można spróbować je skrócić, opóźnić o minutę, wykonać „niedokładnie”. Lęk najpierw wzrośnie, ale potem sam opadnie. 

 

Można też spróbować technik uziemiania - docisnąć stopy mocno do podłogi i nazwać 5 rzeczy, które się widzi, wziąć w dłoń coś zimnego lub wykonać ćwiczenia oddechowe. Osobiście polecam także progresywną relaksację Jacobsona. 

 

To są rozwiązania na szybko. Z długoterminowych na pewno poleciłabym podjęcie terapii w nurcie poznawczo - behawioralnym (CBT) oraz konsultację z psychiatrą.

 

To są objawy, z którymi naprawdę da się pracować i je osłabić.

 

Życzę wszystkiego dobrego 

Anna Wszołek 

Psycholog 

 

Nowy Świat - Psychiatria i Psychoterapia

Nowy Świat - Psychiatria i Psychoterapia

Dzień dobry,
to, co pani opisuje pasuje do natrętnych myśli i reakcji lękowych, które często towarzyszą osobom po ciężkiej depresji. Nie są one oznaką, że coś jest z panią „nie tak”. Te myśli są niechciane i przerażające, ale to właśnie lęk nadaje im siłę. Im bardziej próbuje je pani kontrolować lub je odpychać, tym dłużej trwają i czasami się nasilają. W takich momentach pomaga łagodne ugruntowanie w teraźniejszości (np. nazwanie na głos tego, co pani widzi i co pani czuje w ciele), oraz przypominanie sobie, że „to jest lęk, a nie fakt”. Ponieważ trwają od lat warto zastanowić się nad skorzystaniem pomocy i rozpoczęcie psychoterapii w nurcie psychodynamicznym lub poznawczo-behawioralnym.

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

To, czego Pani doświadcza, to bardzo silny mechanizm lękowy, który często jest pozostałością po trudnych doświadczeniach depresyjnych. Opisane przez Panią poczucie „obecności” bliskich i przymus tłumaczenia im swoich czynności to tzw. myślenie magiczne oraz rytuały, którymi Pani umysł próbuje rozpaczliwie odzyskać kontrolę nad lękiem przed stratą. Warto wiedzieć, że te myśli – choć przerażające – są tylko wytworem Pani wyobraźni, która w stanach napięcia „nadpisuje” rzeczywistość. Proszę spróbować w takich momentach powiedzieć sobie: „To tylko moja myśl lękowa, nie muszę z nią rozmawiać ani niczego jej udowadniać”. To, że Pani stan ogólny się poprawił, to świetny znak – teraz kolej na naukę wygaszania tych konkretnych nawyków myślowych. Zachęcam do pracy z terapeutą nad oswojeniem lęku przed stratą, aby mogła Pani odzyskać swobodę i dobre samopoczucie.

Zobacz podobne

Sprawdzone techniki na radzenie sobie z derealizacją i dusznościami - zaburzenia lękowe.
Dzień dobry, czy są jakieś sprawdzone ćwiczenia, książki, filmik na YouTube itp., które pomagają radzić sobie z derealizacją i dusznościami na tle lękowym? Chodzę na terapię i mam parę ćwiczeń, ale mam wrażenie, że mi to przestaje pomagać a wstyd mi pytać o kolejne, bo przecież to powinno już pewnie dawno temu przejść. Byłam u psychiatry, nie dał mi żadnych leków, a często jak gdzieś wychodzę to mam wrażenie, że to wszystko wymyślam i zaraz się uduszę. Głębokie oddechy przestały praktycznie mi pomagać.
Objawy somatyczne na tle lękowym. Nogi jak z waty, przy prawidłowych badaniach

Dzień dobry, zwracam się z pewnym pytaniem. 

Od wielu miesięcy leczę zaburzenia lękowe, widzę ogromną poprawę i powoli wracam do dawnego życia. Mam natomiast problem z tym, że przy jakimkolwiek wysiłku fizycznym, a nawet zwykłym staniu w miejscu, spacerze a nawet czasami jak siedzę po chwili mam nogi jak z waty i duszności. Robiłam szereg badań, które wyszły prawidłowo, praktycznie potwierdzone przez psychiatrę jest to, że jest to u mnie dość psychosomatyczne przeżywanie lęku, które mimo terapii kompletnie mnie nie opuszcza. 

W tej sytuacji zastanawiam się, czy leki psychiatryczne mogłyby na to pomóc? Próbowałam wszystkich metod bardziej terapeutycznych w tej kwestii, pomagały lecz chwilowo i nie wiem już co robić. Spytałabym o to psychiatry, ale bardzo długo nie mam możliwości spotkania z nim, tak samo z terapeutą, więc liczę, że nie jest to jakieś nietypowe pytanie, bo naprawdę nie wiem już co z tym robić…

Czuję, że psychoterapeutka przekracza moje granice.
Czuję, że psychoterapeutka przekracza moje granice. Poinformowałam ją, że nie chce rozmawiać o danym temacie, mimo to ona dalej ten temat drążyła. To już nie pierwszy raz. Myślę nad zakończeniem terapii, bo już kilka razy po spotkaniu z terapeutką czułam się gorzej przez jej zachowanie. Ona twierdzi, że powinnam czasami przekroczyć daną granicę, by potem w rezultacie poczuć się lepiej. Ale z racji, że mam zaburzenia lękowe to często muszę przekraczać jakąś granice np: gdy boję się gdzieś pójść, ale mimo to i tak tam idę. Przez przekraczanie przez psychoterapeutkę moich granic czuję się źle i czasami mam nawet myśli samobójcze. Nie wiem, co robić, czy powinnam dalej dyskutować z terapeutką na temat jej zachowania czy zakończyć terapię?
Witam, mam 16 lat i ze względu na myśli samobójcze przebywałam w szpitalu psychiatrycznym przez miesiąc.
Witam, mam 16 lat i ze względu na myśli samobójcze przebywałam w szpitalu psychiatrycznym przez miesiąc. Zdiagnozowano u mnie depresję, leczę się farmakologicznie 2 miesiące, biorę leki przeciwdepresyjne i chodzę do psychologa, a jednak nie czuję zbytniej poprawy. Psycholog wykonał mi test na zaburzenia i wyjaśnił, że mam schizotypowe zaburzenie osobowości i zaburzenia lękowe. Nie wiem jednak tak naprawdę, na co jestem chora. Doświadczam częstych odrealnień, czuję, że mam dziwne myśli i "nie swoje" zachowania. Odczuwam strach przed normalnymi, codziennymi według innych czynnościami. Często nie mam sił, by cokolwiek zrobić. Jestem z natury introwertykiem. Jestem bardzo podejrzliwa i racjonalizuje wszystko wokół siebie, a także swoje myśli. Miewam napady lęku bez konkretnych przyczyn. Nie dzieje się to jednak ciągle, ale co najmniej raz dziennie. Czy mogą to być objawy jakiejś choroby, czy po prostu taką mam osobowość? Mam czasem wrażenie, że wmówiłam sobie jakąś chorobę.
Partnerka unika, boi się, nie pozwala się sobą zaopiekować przez traumę, którą przeżyła. Jak jej pomóc?
Witam, Moja dziewczyna Wiktoria ma dość głęboki problem. Ona nie chce iść do psychologa a chcę jej jakoś pomóc. W skrócie obwinia się za śmierć matki .Obie w tym samym czasie miały nowotwór uwarunkowany genetycznie. Wiktoria była zdiagnozowana a jej mama nie była. Mama Wiktorii ciągle się nią zajmowała w szpitalu i zaniedbała swoje zdrowie na rzecz córki Dziś Wika uważa, że to przez nią jej mama nie żyje. Przez tą traumę nie umie wejść w związek, bo po czasie, gdy zauważa, że komuś na niej zależy i że o nią dba, odsuwa się i dystansuje. Ponieważ podświadomie myśli, że to samo, co spotkało jej mamę spotka też jej partnera W tym przypadku mnie. Podświadomie myśli, że przez nią będę cierpiał .Bo jej mama zmarła, bo się nią opiekowała i mnie też czeka coś złego, bo o nią dbam. Ten mechanizm obronny w jej mózgu powoduje negatywne myśli, które ją odpychają ode mnie Druga sprawa, o której się dowiedziałem to, że nie szanuje siebie samej i nie zależy jej na jej zdrowiu . Mówiła też, że jedyne co trzyma ją przy życiu to jej dwa pieski .I że czasem myśli o skończeniu życia, ale nie chce się zabijać, bo było by przykro jej rodzinie. Nie wiem, jak mam jej pomóc, ale jakoś muszę Chcę być przy niej, bo ona też chce tylko myśli jej przeszkadzają. Udało mi się jej tylko wytłumaczyć, dlaczego tak ma, że gdy ktoś zaczyna się o nią starać to ona ucieka i miała tak już kilka razy w życiu. Dopiero mi udało się odkryć, czemu tak ma, więc chcę jej pomóc, bo ona nie chce iść do psychologa Przekonałem ją, że jej pomogę i że będę przy niej i że ma dla kogo żyć i tak dalej. Ale nie wiem, co mam robić dalej Przekonałem ją, żeby nie uciekała, bo zawsze będą ją męczyć te myśli i że musimy to we dwoje jakoś naprawić - to jej myślenie. Na dodatek ma małą pewność i wartość siebie Ciągle za wszystko przeprasza, bo się boi, że ktoś poczuje się przez nią źle Ma również dziwne odruchy, nie wiem jak to nazwać. Jest jakby strachliwa, gdy ktoś zrobi nawet mały ruch albo spadnie jej trochę włosów na brwi to tak jakby ją to przeraża, że aż odskakuje. Czasem, sporadycznie, ale nasila się z ilością stresu . Rok temu, gdy była w Niemczech miała załamanie, zamknęła się w sobie i się cięła Tak dała upust swoim emocjom.
ocd

OCD - Czym jest zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne?

Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne (OCD - Obsessive Compulsive Disorder), nazywane potocznie nerwicą natręctw to zaburzenie psychiczne, które może znacząco wpłynąć na jakość życia. Jeśli Ty\Twój bliski zmaga się z OCD, warto szukać profesjonalnej pomocy.