
Wypróbowane sposoby radzenia sobie z wyrzutami sumienia podczas choroby i przerwy w pracy
Karolina
Monika Figat
Dzień dobry,
aby Pani pomóc, potrzebowalibyśmy szerszego kontekstu całej sytuacji. Może to właśnie 5 tygodni ciągłej pracy (np. przeciążania się) spowodowało, że organizm "wymusił" odpoczynek przez chorobę?
Można byłoby się również zastanowić, co jest dla Pani w tej sytuacji ważne. Relacje ze współpracownikami, reputacja w pracy, a może Pani własne poczucie sprawczości i skuteczności? W ten sposób może Pani określić swoje nadrzędne wartości w tej sytuacji.
Na tu i teraz może Pani spróbować po prostu z uważnością i troską obserwować swoje myśli. Czasem pomaga wyobrażenie sobie umysłu jako "radia" lub "gawędziarza", który zawsze maco do powiedzenia. Może Pani spróbować ćwiczenia, w którym wszystkie swoje myśli przeformułowuje Pani w ten sposób:
"to ciekawe, mam taką myśl, że jestem/powinnam....."
Np. to ciekawe, mam taką myśl, że jestem leniwa
Np. to ciekawe, mam taką myśl, że powinnam więcej pracować
To pomaga nabrać dystansu do krytycznych myśli wobec samej siebie. Ćwiczenie jest zaczerpnięte z terapii Akceptacji i Zaangażowania.
Pozdrawiam
Psycholog Monika Figat
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Tomasz Pisula
Dzień dobry Pani Karolino,
Myślę, że warto zadać sobie pytanie, czy wyrzuty są usprawiedliwione. Wydaje mi się, że choroba to informacja od Pani ciała, że teraz przyszedł czas, aby pomyśleć o sobie i zadbać o siebie w pierwszej kolejności. Może ciągła praca przyczyniła się do choroby, a Pani brała na siebie zbyt dużo odpowiedzialności – być może w pewien sposób się Pani poświęcała. Myślę, że warto się temu przyjrzeć.
W pracy z wyrzutami skuteczne jest podejście oparte na współczuciu – zarówno wobec siebie, jak i wobec swojej krytycznej części. Poza terapią skoncentrowaną na współczuciu można spróbować myśleć o sobie w sposób, który pozwala, by ta emocja się pojawiła, albo spróbować medytacji ukierunkowanej na współczucie. Na YouTube można znaleźć podobne medytacje.
Powodzenia:)
Tomasz Pisula
Psycholog, psychoterapeuta
Robert Turek
Dzień dobry:)
Oczywiście, że jest rozwiązanie, a jest nim właśnie umiejętność uporządkowania tego, o czym pani pisze. Warto to z kimś "przegadać", samemu może pani być trudno to przeanalizować z dystansu. Wtedy pojawią się na pewno cele i to jak je zrealizować np. w sferze zawodowej.
Pozdrawiam
Robert Turek
Lucio Pileggi
Droga Karolino,
wygląda na to, że w Twoim życiu nauczyłaś się, że Twoje potrzeby (np. związane ze zdrowiem czy chorobą) są w jakiś sposób mniej ważne niż potrzeby innych. Z tego mogłoby wynikać Twoje dręczące poczucie winy. Oczywiście, aby mieć pewność, że tak jest, potrzebowałbym więcej informacji o Tobie oraz Twoich myślach i emocjach.
Zachęcam Cię do rozpoczęcia terapii — mogłabyś nauczyć się w niej alternatywnych sposobów myślenia i lepszego dbania o siebie.
Lucio Pileggi, Psycholog
Edyta Tabor
Wyrzuty sumienia w chorobie często są echem odpowiedzialności i empatii, a nie dowodem, że robisz coś złego. Po prostu trudno Ci odpuścić, gdy wiesz, że inni mają dużo na głowie. Spróbuj w myślach zamienić „zawodzę ich” na „dbam o to, żebym wróciła zdrowa i mogła pomagać długofalowo”, bo choroba nie jest wyborem, tylko sygnałem organizmu, że potrzebuje regeneracji. Dbaj o siebie i wracaj do zdrowia :)
Katarzyna Konieczna
To trudne, kiedy po rozpoczęciu nowej pracy pojawia się choroba, szczególnie gdy czujesz odpowiedzialność i wiesz, jak dużo dzieje się w zespole. Pomyśl o tym, że to, że zachorowałaś, nie jest Twoją winą. Twoje ciało po prostu wysłało sygnał, że potrzebuje odpoczynku i dbania o zdrowie.
Dobrze, że dajesz sobie czas na dojście do siebie, bo to też jest część odpowiedzialności. Nikt nie skorzysta na tym, jeśli wrócisz zbyt szybko i wyczerpiesz się jeszcze bardziej. Współpracownicy poradzą sobie, a Ty wrócisz wtedy, gdy będziesz na to gotowa.
Czasem źródłem silnych wyrzutów sumienia są nasze głębokie przekonania, np. „muszę zawsze dawać z siebie więcej niż inni”, „muszę zasłużyć na swoje miejsce”, „nie mogę być dla nikogo obciążeniem”. Gdy zaczynamy je zauważać, pojawia się przestrzeń, by zamienić je na bardziej wspierające:
„Mam prawo chorować”, „dbanie o siebie jest okej”, „moja wartość nie zależy od tego, ile zrobię”.
Może pojawić się też lęk przed oceną lub odrzuceniem, który w sytuacjach choroby może bardzo się aktywować. Układ nerwowy interpretuje wtedy odpoczynek jako coś zagrażającego, stąd napięcie, poczucie winy czy myśli, że powinnaś udowodnić, że zasługujesz. To normalna reakcja zmęczonego, przeciążonego organizmu.
Może pomóc delikatne przypomnienie:
„Teraz moim zadaniem jest wyzdrowieć. To jest mój wkład w zespół.”
Każdy ma prawo do choroby, a dbanie o siebie nie oddala Cię od innych a wręcz przeciwnie, pozwala wrócić z większą obecnością i energią.
Izabela Piórkowska
Hmm Twoje obawy pokazują obowiązkowość i odpowiedzialność, chęć niesienia pomocy. Jednocześnie dostrzegam umiejętność dbania o siebie w chorobie, ciało powiedziało stop, a Ty umiesz tego. By sobie poukładać To w głowie proponuję odpowiedzieć sobie na takie pytania: Jak wsparłabyś koleżankę w takiej sytuacji? Co byś jej powiedziała? Jak myślisz aki pracownik jest wydajniejszy? Co chcesz odpowiedzieć głosom wyrzutów sumienia, co może wyrazić życzliwość wobec siebie?
Życzę zdrowia!
Gizela Maria Rutkowska
Witam,
Pani Karolino, to że odczuwa Pani teraz niepokój z powodu nieobecności w nowej pracy, jest naturalne i oczywiste. Każdy na Pani miejscu by się zamartwiał. Bo "jak to wygląda, że zaraz poszła na zwolnienie, że porzuciła pracę, pewnie jej nie zależy, wszystko zwaliła na innych...etc." .
Ale przecież ktoś, kto Panią zatrudniał, rozumieć musi, że Pani jest człowiekiem, nie robotem, że takie przypadki się zdarzają, że każdy może nagle zachorować i wcale tego nie planował. Jeśli Pani pracodawca i współpracownicy tego by nie zrozumieli, ja rozejrzałabym się za inną pracą. Po co Pani wokół ludzie bez empatii, sympatii wzajemnej, niedający w trudniejszych momentach wsparcia. Czy ktoś z nich zainteresował się, co z Panią się dzieje? Zaoferował pomoc?
Zupełnie niepotrzebnie dorzuca sobie Pani do choroby stres.
Proszę myśleć o wyzdrowieniu, nie o tym, co inni sobie myślą. Niech myślą, co chcą.
Pozdrawiam i życzę powrotu i do zdrowia i do poczucia własnej wartości
Dr Gizela Maria Rutkowska
Psycholog
Terapeuta
Krzysztof Chojnacki
Dzień dobry, z Pani wiadomości wynika, że ma Pani poczucie winy z powodu choroby. Może to świadczyć o wysokim poczuciu odpowiedzialności, ale jednocześnie nadmiernie obciążać Panią psychicznie. Warto pamiętać, że zwolnienie lekarskie służy powrotowi do zdrowia, a nieobecność w pracy z powodu choroby jest czymś naturalnym i przewidzianym przez Kodeks pracy. Pomocne może być przeformułowanie poczucia winy w racjonalną ocenę sytuacji. Zwolnienie lekarskie to sytuacja normalna, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym. Może być tak, że Pani wróci do pracy, a do wiosny inne osoby nie raz, nie dwa się rozchorują. Warto się skupić na tym, na co ma Pani wpływ – dbanie o regenerację oraz powrót do obowiązków po wyzdrowieniu. Gdyby poczucie winy utrzymywało się dłużej lub zaczęło wpływać na codzienne funkcjonowanie, warto byłoby rozważyć konsultację z psychologiem, aby uporządkować te emocje. Pozdrawiam Krzysztof Chojnacki, psycholog.
Anna Hendzel
To naturalne, że po rozpoczęciu nowej pracy i nagłym zachorowaniu pojawiają się wyrzuty sumienia, ale warto pamiętać, że choroba to nie wybór i masz pełne prawo do odpoczynku. Twoja nieobecność nie oznacza, że zawiodłaś współpracowników — wręcz przeciwnie, poczucie winy świadczy o Twoim zaangażowaniu i odpowiedzialności, a nie o braku obowiązkowości. W pracy system jest tak zorganizowany, by poradzić sobie z nieobecnościami, a Twoja wartość nie zależy od ciągłej dostępności. Pomocna może być zmiana myśli na: „Odpoczywam, żeby wrócić sprawna, a nie osłabiona chorobą.” Jeśli chcesz uspokoić głowę, wystarczy krótka informacja do pracodawcy, że wrócisz, gdy będziesz zdolna do pracy.
Daria Składanowska
Dzień dobry, Pani Karolino,
pisze Pani o wyrzutach sumienia. Warto jednak pamiętać, że nikt z nas nie ma wpływu na to, kiedy zachoruje. Zachęcam, by porozmawiać o tej sytuacji z zaufaną osobą w pracy – współpracownikiem, koleżanką czy przyjacielem. Być może oni widzą tę sytuację inaczej. Konsultacja z psychologiem lub terapeutą również może pomóc w radzeniu sobie z wyrzutami sumienia oraz emocjami.
Życzę dużo zdrowia.
Pozdrawiam,
Daria Składanowska
Psycholog, doradca kariery
Emilia Denis
Widzę, że czujesz silne wyrzuty sumienia i presję, mimo że jesteś chora. To naprawdę częste u osób, które dużo od siebie wymagają i szybko chcą się sprawdzić w nowej pracy. Choroba jednak nie jest zaniedbaniem, to sygnał organizmu, że potrzebuje odpoczynku, żebyś mogła wrócić do pracy w dobrej formie. W takich sytuacjach bardzo pomaga przyjrzenie się temu, skąd biorą się te wyrzuty i jaka część odpowiedzialności naprawdę należy do Ciebie. Jeśli czujesz, że trudno Ci to poukładać samodzielnie, warto porozmawiać o tym z psychologiem. Nawet jedna rozmowa często daje ulgę i pomaga poukładać sobie niektóre rzeczy w głowie.
Joanna Rybicka
Zapewne jesteś odpowiedzialna, stąd biorą się wyrzuty sumienia. Chcesz pomóc współpracownikom, jednak teraz przede wszystkim skup się na tym, by dojść do zdrowia. To normalne, każdy z nas czasem zachoruje, a dbając o siebie, robisz najlepiej jak możesz. Odpocznij, nabierzesz sił i wrócisz do pracy, a zespół sobie poradzi, to naturalne, że czasem ktoś jest chory, ktoś może mieć gorszy dzień czy być na urlopie.
Życzę Ci zdrowia, dbaj o siebie:-)
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
Powyższa wypowiedź pokazuje, że ważniejsza dla Pani jest troska o innych kosztem siebie. Warto przyjrzeć się temu, w jakich sytuacjach pojawia się najczęściej poczucie winy. Jeśli jest adekwatne do sytuacji, to jest reparacja, przeprosiny. Tymczasem czytam, że Pani jest chora, więc to zrozumiałe, że chce wyzdrowieć, przebywając na zwolnieniu. Bardziej towarzyszy Pani mechanizm obwiniania. Myślę, że pojawiało się to już wcześniej w historii Pani życia i z czegoś to wynika. Rozwiązanie pewnie będzie najbardziej możliwe, gdy wspólnie z psychoterapeutą przeanalizuje Pani tę sytuację.
Pozdrawiam serdecznie
Katarzyna Waszak
Weronika Wardzińska
Dzień dobry,
To naturalne, że po rozpoczęciu nowej pracy pojawiają się wyrzuty sumienia, gdy zachorujesz, ale nie są one oparte na faktach. Choroba to nie wybór, ale twój organizm potrzebuje przerwy. Najważniejszym obowiązkiem w takiej sytuacji jest zadbanie o zdrowie, bo tylko wtedy możesz wrócić do pracy zdrowa i w pełni sił. Wyrzuty sumienia wynikają z Twojej odpowiedzialności, a nie z winy. Gdy się pojawiają, przypomnij sobie: „Jestem chora, odpoczynek jest konieczny, to normalna część pracy”. Teraz naprawdę masz prawo do regeneracji.
Pozdrawiam,
Weronika Wardzińska
Dorota Mucha
Dzień dobry,
wyrzuty sumienia po zachorowaniu pojawiają się u wielu osób, zwłaszcza gdy bardzo zależy im na pracy i na dobrych relacjach z zespołem. Warto jednak przypomnieć sobie, że choroba nie jest wyborem – to sygnał, że organizm potrzebuje przerwy. Twoja nieobecność nie jest lenistwem ani brakiem lojalności, tylko normalną częścią życia zawodowego. Gdy wrócisz zdrowa, będziesz mogła pracować tak, jak chcesz, a teraz Twoim zadaniem jest dojście do siebie. Dobrze jest dać sobie prawo do odpoczynku bez poczucia winy.
Pozdrawiam serdecznie, Dorota Mucha

Zobacz podobne
Witam, nazywam się Sara mam 23 lata. Zdecydowałam się tutaj napisać, ponieważ chciałabym uzyskać trochę zrozumienia, nową perspektywę, ponieważ mam ciągle wrażenie, że jestem do tyłu w życiu. W sumie mogę powiedzieć, że zaczęło się od liceum, jak nie wcześniej. Byłam ambitną osobą ,odkąd pamiętam, bardzo chciałam dostać się do dobrego liceum, na wymarzone studia. Jednak pomimo starań i czasu poświęconego wyniku nie udało mi się otrzymać wystarczających wyników z matury. Dostałam się na studia zaoczne z psychologii. Przez ostatnie trzy lata pracowałam na produkcji, trochę w gastronomii, a na studia dojeżdżałam w weekendy. Mam wrażenie, że wszyscy ludzie wokół mnie (szczególnie moja była przyjaciółka, do której bardzo się porównuję, która dostała się na studia dzienne, mieszkała w akademiku, potem w wynajmowanym pokoju) już się wyprowadzili od rodziców, mają życie studenckie, grupke znajomych, realizują swoje marzenia. Od zawsze chciałam pojechać na eramusa i początkowa nie sądziłam, że może się to udać, ale tym razem los się do mnie uśmiechnął i udało mi się wyjechać do Hiszpanii. Właśnie zaczynam semestr, nową przygodę, lecz zauważyłam, że znowu zaczynam się porównywać, że za późno wyjechałam, że mogłam wcześniej, ponieważ wszystkie osoby, które tutaj poznaje mają 19-22 lata. Wiem, że to może głupie, ale strasznie mnie to męczy i mam wrażenie, że zmarnowałam swoje lata młodości, że nie udało mi się usamodzielnić, że teraz na jakąś wyprowadzkę lub choćby drugie studia, czy spełnianie innych marzeń jak np. podróżowanie autostopem jest już za późno, ponieważ kogo nie spotykam to ma to już za sobą, ma już skończone studia i wiele doświadczeń za sobą. Czuję się ciągle zagubiona pod wieloma względami, mam małe doświadczenie w związkach, a jeśli chodzi o znajomych to to różnie bywa, poznaję mnóstwo osób, jednak z nikim nie mogę powiedzieć, że bliżej się przyjaźnie, z łatwością nawiązuje kontakty, jednak jeśli chodzi o ich utrzymanie jest gorzej. Mam wrażenie, że gdy ktoś się do mnie dłużej nie odzywa to mnie lubi lub udaje i chce się zdystansować. Dlatego trudno mi wychodzić z inicjatywą (choć robię to pomimo lęku) jednak i tak czuję się wciąż samotna. Myślałam o tym, żeby po erasmusie spróbować wyprowadzki do miasta i znaleźć pracę, wydaje mi się, że dzięki temu mogłabym być bliżej ludzi. Jednakże jestem bardzo związana z moją rodziną, bardzo ich kocham i wioskę, w której mieszkam, jestem otoczona naturą. Mam jednak wrażenie, że jest trochę na to za późno, że inni zrobili to wszystko wcześniej…
Witam, od jakiegoś pół roku moje życie wywróciło się do góry nogami (a przynajmniej w kwestii zawodowej). Są momenty, w których czuję, że tracę kontrolę nad tokiem wydarzeń. Myślałam, że nowa praca zmieni tę perspektywę, ale ponownie utknęłam w złym środowisku. Czuję, że moja pewność siebie się mocno obniżyła na skutek kilku wydarzeń (miałam - jak się później okazało - narcystycznego szefa, który potrafił obniżyć moje kompetencje przy zespole, którym kierowałam i zmieniać procedury, na które wcześniej się zgodził, aby pokazać swoją wyższość, między słowami również pokazał, że niszczył mój wizerunek na spotkaniach z innymi - zespołem lub znajomymi z innych firm). Postanowiłam stamtąd odejść, chociaż czuję, że nie była to pewna decyzja, a powinna taka być w tej sytuacji. Dodatkowo: Zastanawiam się, czy moja ścieżka kariery jest nadal "moja", czy nie jestem wypalona. Mimo że wcześniej praca, którą wykonuje sprawiała mi dużą satysfakcję i spełnienie, teraz czuję się mocno "oddalona" od niej i pogubiona - czy to jest to i co jest "moje". Co prawda zmieniłam firmę ze względu na narcystycznego szefa w poprzedniej, który przekraczał już wszystkie granice mobbingu, więc i moje obowiązki się zmieniły i poziom odpowiedzialności (na mniejszy, co też obniżyło moje poczucie pewności siebie). Próbuję różnych rzeczy, ale chyba nie umiem wybrać ścieżki. Zastanawiam się, czy da się jednocześnie pracować nad przeszłymi kwestiami i rozwijać te, na których teraz mi zależy.
Obawiam się, że pech mnie dosięgnie także w nowym miejscu zamieszkania. Boję się powtórki - 3 lata temu byłam na 3-miesięcznym stażu w ukochanych Włoszech i miałam pecha - olewała mnie moja przełożona, byla oschła i nie dopuszczała do obowiązków, kłamała, że jej nie będzie dzisiaj, a potem ją widziałam na mieście, nie odpisywała. Mężczyzna, który mi się spodobał udawał, że mnie nie pamięta po czasie, nie nawiązałam koleżeństwa, dostałam mandat. Pod koniec chciałam już wracać. Naoglądałam się pięknych widoków - wszędzie sama.
Tutaj, gdzie mieszkam w Polsce jestem sama od kilku lat, bez przyjaciół, bez partnera. Mam się wyprowadzać do Holandii do prestiżowej uczelni, mam jednak problem ze znalezieniem mieszkania - w Holandii jest niedobór mieszkań. Są oferty typu mieszkania z kilkoma ludźmi i jedna łazienka - nie wiem, jak miałabym rano zdążyć się wyszykować na uczelnię. Obawiam się bardzo samotności - nie znam holenderskiego, oczywiście jest tam sporo emigrantów, ale nie wiem, czy uda mi się znaleźć znajomych, przyjaciół.
Do tej pory mam pecha i nie wiem dlaczego, jestem bardzo dobrą osobą i to nieraz ja wychodzę z inicjatywą, a po drugiej stronie nie widzę zainteresowania. Kompletnie tego nie rozumiem. Tym bardziej, że czasami poznaję koleżanki, z którymi się dobrze dogaduję, jednak po czasie po drugiej stronie widzę spadek zainteresowania albo zaprzestanie kontaktu, pomimo braku jakichkolwiek kłótni, spięć.
Dzisiaj leżałam i myślałam o tym wszystkim, czy znowu będzie nie tak, że się umęczę i będę żyć tylko studiami, tak jak było w Polsce. Czy zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, czy wykorzystałam wszystkie szanse na poznanie ludzi. I tutaj stało sie coś niepokojącego - zaczęłam czuć dyskomfort, a po chwili panikę. Zaczęłam czuć jakąś wręcz złą obecność. Jakby we mnie "weszło" coś, albo ktoś. Bałam się być sama ze sobą, wyszłam z domu na spacer. Wiedziałam, że ten stan paniki może się skończyć w moment, jednak ja bałam się przestać zadawać sobie pytanie, czy zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, by poznać nowych ludzi w obecnym mieście. Potem stwierdziłam, że muszę przerwać ten proces myślowy, że muszę odpuścić, bo chyba poszłam za daleko i to chyba o tym świadczy ta panika.
Byłam w tym roku na kilku sesjach i Pani powiedziała, że rzeczywiście widzi jakiś pech i to musi być uciążliwe. Zaniepokoiła mnie jednak ta panika, ponieważ doznałam jej w tym roku zimą, gdy z tej desperacji i samotności, zaczął mi się podobać mężczyzna, który wiedziałam, że nie powinien mi się podobać - intuicja we mnie krzyczała, że to nie jest dobra osoba dla mnie. I się to potwierdziło - ukrywał, że z kimś mieszka, brał używki, miał długi i w zasadzie to nie zaangażował się w relację ze mną, więc był to taki falstart. Ale z mojej strony było uwikłanie emocjonalne, i kiedy doszłam do tego, że on musi mi się przestać podobać, bo z tej relacji nic nie będzie - pojawiły się natrętne myśli - wulgarne, wrogie do mnie. Poczułam wtedy panikę, jakby "coś"" mnie atakowało, że chcę się wydostać, nie wiedziałam, o co chodzi. Odpuściłam więc i tkwiłam w tym zauroczeniu. Tylko że akurat wtedy nie powinnam była odpuszczać, bo trop był dobry - on nie powinien mi się był podobać. Więc skąd te natrętne myśli? Wiele jest tutaj obecnych wątków, które się na siebie nakładają i nie sposób ich od siebie oddzielić.

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.