Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Wypróbowane sposoby radzenia sobie z wyrzutami sumienia podczas choroby i przerwy w pracy

Hmmm....Zaczelam nowa prace po 5 tygodniach ciągłej pracy rozchorowalam sie ...ciagle dręczą mnie wyrzuty sumienia ze teraz do niej nie chodze i nie pomagam moim wspolpacownikom (wiem że maja bardzo duzo pracy) Macie moze jakies rozwiazanie jak poukladac sobie to w glowie...
User Forum

Karolina

3 miesiące temu
Monika Figat

Monika Figat

Dzień dobry,

 

aby Pani pomóc, potrzebowalibyśmy szerszego kontekstu całej sytuacji. Może to właśnie 5 tygodni ciągłej pracy (np. przeciążania się) spowodowało, że organizm "wymusił" odpoczynek przez chorobę?

 

Można byłoby się również zastanowić, co jest dla Pani w tej sytuacji ważne. Relacje ze współpracownikami, reputacja w pracy, a może Pani własne poczucie sprawczości i skuteczności? W ten sposób może Pani określić swoje nadrzędne wartości w tej sytuacji.

 

Na tu i teraz może Pani spróbować po prostu z uważnością i troską obserwować swoje myśli. Czasem pomaga wyobrażenie sobie umysłu jako "radia" lub "gawędziarza", który zawsze maco do powiedzenia. Może Pani spróbować ćwiczenia, w którym wszystkie swoje myśli przeformułowuje Pani w ten sposób:

 

"to ciekawe, mam taką myśl, że jestem/powinnam....."

 

Np. to ciekawe, mam taką myśl, że jestem leniwa 

Np. to ciekawe, mam taką myśl, że powinnam więcej pracować

 

To pomaga nabrać dystansu do krytycznych myśli wobec samej siebie. Ćwiczenie jest zaczerpnięte z terapii Akceptacji i Zaangażowania.

 

Pozdrawiam

Psycholog Monika Figat

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry Pani Karolino,

 

Myślę, że warto zadać sobie pytanie, czy wyrzuty są usprawiedliwione. Wydaje mi się, że choroba to informacja od Pani ciała, że teraz przyszedł czas, aby pomyśleć o sobie i zadbać o siebie w pierwszej kolejności. Może ciągła praca przyczyniła się do choroby, a Pani brała na siebie zbyt dużo odpowiedzialności – być może w pewien sposób się Pani poświęcała. Myślę, że warto się temu przyjrzeć.

 

W pracy z wyrzutami skuteczne jest podejście oparte na współczuciu – zarówno wobec siebie, jak i wobec swojej krytycznej części. Poza terapią skoncentrowaną na współczuciu można spróbować myśleć o sobie w sposób, który pozwala, by ta emocja się pojawiła, albo spróbować medytacji ukierunkowanej na współczucie. Na YouTube można znaleźć podobne medytacje. 

 

 

Powodzenia:)

Tomasz Pisula

Psycholog, psychoterapeuta 

3 miesiące temu
Robert Turek

Robert Turek

Dzień dobry:)

Oczywiście, że jest rozwiązanie, a jest nim właśnie umiejętność uporządkowania tego, o czym pani pisze. Warto to z kimś "przegadać", samemu może pani  być trudno to przeanalizować z dystansu. Wtedy pojawią się na pewno cele i to jak je zrealizować np. w sferze zawodowej.

Pozdrawiam 

 

Robert Turek 

3 miesiące temu
Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Droga Karolino,
wygląda na to, że w Twoim życiu nauczyłaś się, że Twoje potrzeby (np. związane ze zdrowiem czy chorobą) są w jakiś sposób mniej ważne niż potrzeby innych. Z tego mogłoby wynikać Twoje dręczące poczucie winy. Oczywiście, aby mieć pewność, że tak jest, potrzebowałbym więcej informacji o Tobie oraz Twoich myślach i emocjach.
Zachęcam Cię do rozpoczęcia terapii — mogłabyś nauczyć się w niej alternatywnych sposobów myślenia i lepszego dbania o siebie.

 

Lucio Pileggi, Psycholog

3 miesiące temu
Edyta Tabor

Edyta Tabor

Wyrzuty sumienia w chorobie często są echem odpowiedzialności i empatii, a nie dowodem, że robisz coś złego. Po prostu trudno Ci odpuścić, gdy wiesz, że inni mają dużo na głowie. Spróbuj w myślach zamienić „zawodzę ich” na „dbam o to, żebym wróciła zdrowa i mogła pomagać długofalowo”, bo choroba nie jest wyborem, tylko sygnałem organizmu, że potrzebuje regeneracji. Dbaj o siebie i wracaj do zdrowia :)

3 miesiące temu
Katarzyna Konieczna

Katarzyna Konieczna

 

To trudne, kiedy po rozpoczęciu nowej pracy pojawia się choroba, szczególnie gdy czujesz odpowiedzialność i wiesz, jak dużo dzieje się w zespole. Pomyśl o tym, że to, że zachorowałaś, nie jest Twoją winą. Twoje ciało po prostu wysłało sygnał, że potrzebuje odpoczynku i dbania o zdrowie.

Dobrze, że dajesz sobie czas na dojście do siebie, bo to też jest część odpowiedzialności. Nikt nie skorzysta na tym, jeśli wrócisz zbyt szybko i wyczerpiesz się jeszcze bardziej. Współpracownicy poradzą sobie, a Ty wrócisz wtedy, gdy będziesz na to gotowa.

Czasem źródłem silnych wyrzutów sumienia są nasze głębokie przekonania, np. „muszę zawsze dawać z siebie więcej niż inni”, „muszę zasłużyć na swoje miejsce”, „nie mogę być dla nikogo obciążeniem”. Gdy zaczynamy je zauważać, pojawia się przestrzeń, by zamienić je na bardziej wspierające:
Mam prawo chorować”, „dbanie o siebie jest okej”, „moja wartość nie zależy od tego, ile zrobię”.

Może pojawić się też lęk przed oceną lub odrzuceniem, który w sytuacjach choroby może bardzo się aktywować. Układ nerwowy interpretuje wtedy odpoczynek jako coś zagrażającego, stąd napięcie, poczucie winy czy myśli, że powinnaś udowodnić, że zasługujesz. To normalna reakcja zmęczonego, przeciążonego organizmu.

Może pomóc delikatne przypomnienie:
Teraz moim zadaniem jest wyzdrowieć. To jest mój wkład w zespół.”

Każdy ma prawo do choroby, a dbanie o siebie nie oddala Cię od innych a wręcz przeciwnie, pozwala wrócić z większą obecnością i energią.

 

3 miesiące temu
Izabela Piórkowska

Izabela Piórkowska

Hmm Twoje obawy pokazują obowiązkowość i odpowiedzialność, chęć niesienia pomocy. Jednocześnie dostrzegam umiejętność dbania o siebie w chorobie, ciało powiedziało stop, a Ty umiesz tego. By sobie poukładać To w głowie proponuję odpowiedzieć sobie na takie pytania: Jak wsparłabyś koleżankę w takiej sytuacji? Co byś jej powiedziała? Jak myślisz aki pracownik jest wydajniejszy? Co chcesz odpowiedzieć głosom wyrzutów sumienia, co może wyrazić życzliwość wobec siebie?

Życzę zdrowia!

3 miesiące temu
Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Witam,

Pani Karolino, to że odczuwa Pani teraz niepokój z powodu nieobecności w nowej pracy, jest naturalne i oczywiste. Każdy na Pani miejscu by się zamartwiał. Bo "jak to wygląda, że zaraz poszła na zwolnienie, że porzuciła pracę, pewnie jej nie zależy, wszystko zwaliła na innych...etc." .

Ale przecież ktoś, kto Panią zatrudniał, rozumieć musi, że Pani jest człowiekiem, nie robotem,  że takie przypadki się zdarzają, że każdy może nagle zachorować i wcale tego nie planował. Jeśli Pani pracodawca i współpracownicy tego by nie zrozumieli, ja rozejrzałabym się za inną pracą. Po co Pani wokół ludzie bez empatii, sympatii wzajemnej, niedający w trudniejszych momentach wsparcia. Czy ktoś z nich zainteresował się, co z Panią się dzieje? Zaoferował pomoc? 

Zupełnie niepotrzebnie dorzuca sobie Pani do choroby stres. 

Proszę myśleć o wyzdrowieniu, nie o tym, co inni sobie myślą. Niech myślą, co chcą.

Pozdrawiam i życzę powrotu i do zdrowia i do poczucia własnej wartości

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

3 miesiące temu
Krzysztof Chojnacki

Krzysztof Chojnacki

Dzień dobry, z Pani wiadomości wynika, że ma Pani poczucie winy z powodu choroby. Może to świadczyć o wysokim poczuciu odpowiedzialności, ale jednocześnie nadmiernie obciążać Panią psychicznie. Warto pamiętać, że zwolnienie lekarskie służy powrotowi do zdrowia, a nieobecność w pracy z powodu choroby jest czymś naturalnym i przewidzianym przez Kodeks pracy. Pomocne może być przeformułowanie poczucia winy w racjonalną ocenę sytuacji. Zwolnienie lekarskie to sytuacja normalna, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym. Może być tak, że Pani wróci do pracy, a do wiosny inne osoby nie raz, nie dwa się rozchorują. Warto się skupić na tym, na co ma Pani wpływ – dbanie o regenerację oraz powrót do obowiązków po wyzdrowieniu. Gdyby poczucie winy utrzymywało się dłużej lub zaczęło wpływać na codzienne funkcjonowanie, warto byłoby rozważyć konsultację z psychologiem, aby uporządkować te emocje. Pozdrawiam Krzysztof Chojnacki, psycholog.

3 miesiące temu
Anna Hendzel

Anna Hendzel

 

To naturalne, że po rozpoczęciu nowej pracy i nagłym zachorowaniu pojawiają się wyrzuty sumienia, ale warto pamiętać, że choroba to nie wybór i masz pełne prawo do odpoczynku. Twoja nieobecność nie oznacza, że zawiodłaś współpracowników — wręcz przeciwnie, poczucie winy świadczy o Twoim zaangażowaniu i odpowiedzialności, a nie o braku obowiązkowości. W pracy system jest tak zorganizowany, by poradzić sobie z nieobecnościami, a Twoja wartość nie zależy od ciągłej dostępności. Pomocna może być zmiana myśli na: „Odpoczywam, żeby wrócić sprawna, a nie osłabiona chorobą.” Jeśli chcesz uspokoić głowę, wystarczy krótka informacja do pracodawcy, że wrócisz, gdy będziesz zdolna do pracy.

 

3 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry, Pani Karolino,

 

pisze Pani o wyrzutach sumienia. Warto jednak pamiętać, że nikt z nas nie ma wpływu na to, kiedy zachoruje. Zachęcam, by porozmawiać o tej sytuacji z zaufaną osobą w pracy – współpracownikiem, koleżanką czy przyjacielem. Być może oni widzą tę sytuację inaczej. Konsultacja z psychologiem lub terapeutą również może pomóc w radzeniu sobie z wyrzutami sumienia oraz emocjami.

 

Życzę dużo zdrowia.

Pozdrawiam,
Daria Składanowska
Psycholog, doradca kariery

3 miesiące temu
Emilia Denis

Emilia Denis

Widzę, że czujesz silne wyrzuty sumienia i presję, mimo że jesteś chora. To naprawdę częste u osób, które dużo od siebie wymagają i szybko chcą się sprawdzić w nowej pracy. Choroba jednak nie jest zaniedbaniem, to sygnał organizmu, że potrzebuje odpoczynku, żebyś mogła wrócić do pracy w dobrej formie. W takich sytuacjach bardzo pomaga przyjrzenie się temu, skąd biorą się te wyrzuty i jaka część odpowiedzialności naprawdę należy do Ciebie. Jeśli czujesz, że trudno Ci to poukładać samodzielnie, warto porozmawiać o tym z psychologiem. Nawet jedna rozmowa często daje ulgę i pomaga poukładać sobie niektóre rzeczy w głowie.

3 miesiące temu
Joanna Rybicka

Joanna Rybicka

Zapewne jesteś odpowiedzialna, stąd biorą się wyrzuty sumienia. Chcesz pomóc współpracownikom, jednak teraz przede wszystkim skup się na tym, by dojść do zdrowia. To normalne, każdy z nas czasem zachoruje, a dbając o siebie, robisz najlepiej jak możesz. Odpocznij, nabierzesz sił i wrócisz do pracy, a zespół sobie poradzi, to naturalne, że czasem ktoś jest chory, ktoś może mieć gorszy dzień czy być na urlopie.

Życzę Ci zdrowia, dbaj o siebie:-)

3 miesiące temu
Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Dzień dobry! 

Powyższa wypowiedź pokazuje, że ważniejsza dla Pani jest troska o innych kosztem siebie. Warto przyjrzeć się temu, w jakich sytuacjach pojawia się najczęściej poczucie winy. Jeśli jest adekwatne do sytuacji, to jest reparacja, przeprosiny. Tymczasem czytam, że Pani jest chora, więc to zrozumiałe, że chce wyzdrowieć, przebywając na zwolnieniu. Bardziej towarzyszy Pani mechanizm obwiniania. Myślę, że pojawiało się to już wcześniej w historii Pani życia i z czegoś to wynika. Rozwiązanie pewnie będzie najbardziej możliwe, gdy wspólnie z psychoterapeutą przeanalizuje Pani tę sytuację.

 

Pozdrawiam serdecznie

Katarzyna Waszak

3 miesiące temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,

 

To naturalne, że po rozpoczęciu nowej pracy pojawiają się wyrzuty sumienia, gdy zachorujesz, ale nie są one oparte na faktach. Choroba to nie wybór, ale twój organizm potrzebuje przerwy. Najważniejszym obowiązkiem w takiej sytuacji jest zadbanie o zdrowie, bo tylko wtedy możesz wrócić do pracy zdrowa i w pełni sił. Wyrzuty sumienia wynikają z Twojej odpowiedzialności, a nie z winy. Gdy się pojawiają, przypomnij sobie: „Jestem chora, odpoczynek jest konieczny, to normalna część pracy”. Teraz naprawdę masz prawo do regeneracji.

 

Pozdrawiam,

Weronika Wardzińska

3 miesiące temu
Dorota Mucha

Dorota Mucha

Dzień dobry,

wyrzuty sumienia po zachorowaniu pojawiają się u wielu osób, zwłaszcza gdy bardzo zależy im na pracy i na dobrych relacjach z zespołem. Warto jednak przypomnieć sobie, że choroba nie jest wyborem – to sygnał, że organizm potrzebuje przerwy. Twoja nieobecność nie jest lenistwem ani brakiem lojalności, tylko normalną częścią życia zawodowego. Gdy wrócisz zdrowa, będziesz mogła pracować tak, jak chcesz, a teraz Twoim zadaniem jest dojście do siebie. Dobrze jest dać sobie prawo do odpoczynku bez poczucia winy.

Pozdrawiam serdecznie, Dorota Mucha

3 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Lęk społeczny od dziecka, który utrudnia mi teraz funkcjonowanie w dorosłości.
Co jeszcze mogę zrobić? Od zawsze byłem cichym dzieciakiem trzymającym się na uboczu i nie lubiącym być na świeczniku (i nauczyciele nie widzieli w tym problemu, po prostu uważali że jestem grzeczny, nikt nigdy nie zwrócił uwagi że coś może być nie tak), od kiedy pamiętam mam problem z nawiązywaniem nowych znajomości, bo paraliżuje mnie strach, kiedy mam zainicjować rozmowę, trzymałem i trzymam się nadal tylko z najbliższym wąskim gronem przyjaciół i znajomych, których znam praktycznie od piaskownicy. Jednakże teraz rzadko kiedy mamy czas żeby się spotkać, wiadomo dorosłe życie, praca itd. Przenosi się to też na inne sfery życia niż towarzyskie, kiedy przychodziło do odpowiedzi w szkole oblewałem się zimnym potem i robiło mi się słabo, to samo tyczy się np. rejestracji u lekarza itd. Dlatego też zrezygnowałem z matury, bo tak bardzo bałem się ustnej części i do teraz pluję sobie za to w brodę. (Warto dodać, że mam od dziecka nadwagę, niedoczynność tarczycy nie jest żadnym usprawiedliwieniem, za to problemy skórne, które uniemożliwiały mi ćwiczenie już trochę tak, bo ból często był nie do zniesienia (mimo to próbowałem i grałem np. w klubie w nożną czy w koszykówkę). Na szczęście te skórne schorzenia już pokonałem i jest wszystko w porządku, wziąłem się za siebie i zrzuciłem już blisko 30 kg) W podstawówce jeszcze jakoś dawałem radę, prawdziwe problemy zaczęły się w gimnazjum. Pojawiły się stany lękowe i mocny lęk społeczny. Ze swoją klasą nie miałem problemów, za to byłem dręczony przez osoby z innej klasy i do dzisiaj pozostała mi trauma, opuszczałem bardzo wiele lekcji i siedziałem roztrzęsiony w domu. Technikum uznałem za swego rodzaju nowy start, pierwsza klasa przebiegła raczej bez problemu. Co prawda nadal byłem cichy i wycofany ale dałem radę przechodzić cały rok w miarę spokojnie. W klasie nie nawiązałem żadnych poważniejszych znajomości, z nikim się nie zadawałem poza szkołą. No i przyszła 2 klasa... jakoś na końcu 2 miesiąca roku szkolnego złapałem szkarlatynę i to dosyć mocną przez co 2 miesiące przeleżałem w łózku z prawie 40 stopniową gorączką, okropnym bólem głowy i innymi objawami. Gdy wyzdrowiałem to nie byłem już w stanie wrócić, nikomu z klasy nie dałem znać dlaczego mnie nie ma, bałem się ocenienia i pytań o to dlaczego mnie nie było, paraliżował mnie strach. Szkołę dokończyłem w trybie indywidualnego nauczania i tak jak wcześniej napisałem zrezygnowałem z matury ze strachu, jednak udało mi się zdobyć technika pojazdów samochodowych ale nic mi on aktualnie nie daje. Po szkole była bardzo niewielka poprawa. Udało mi się pójść do pracy, po 3 miesiącach okresu próbnego nie przedłużono mi umowy, wytłumaczono mi to tym że niby była ogólna redukcja etatów i nikogo nowego też nie potrzebują, jednak ja w to nie wierzę i do dzisiaj się obwiniam że po prostu byłem za słaby i mimo że dawałem z siebie wszystko, to było to za mało. Od tego czasu wróciły wszystkie demony z czasów dzieciństwa i szkolnych. Od tego czasu boję się pójść do jakiejkolwiek pracy, zdarzyło mi się nawet odwołać rozmowę o pracę w jej dniu bo tak sparaliżował mnie strach i dostałem drgawek. Aktualnie mam 22 lata, zawodowo stoję w miejscu i czuję presję czasu. Rodzice mnie wspierają zarówno psychicznie jak i czasami finansowo, jednak gdy mam chociaż trochę oszczędności to oddaję im wszystko z naddatkiem bo nie mógłbym spojrzeć w lustro. Stany lękowe, depresyjne i lęki społeczne tylko się pogłębiły, gdy jestem np. w galerii handlowej czuję jakby wszyscy się na mnie patrzyli i obgadywali, od razu się pocę. Boję się też przykładowo wjechać do miasta samochodem w godzinach szczytu bo się stresuję że ktoś będzie na mnie trąbił, zgaśnie mi samochód, na światłach itd. Czuję się niepotrzebny i często się za wszystko obwiniam, często uważam się za ciężar dla wszystkich. Jeśli chodzi o charakter to nigdy nie należałem do wrednych osób, wręcz przeciwnie, zawsze byłem w cholerę empatyczny, bezkonfliktowy i wolę być skrzywdzonym niż skrzywdzić kogoś. Denerwuje mnie gdy ktoś jest bez serca. Jestem w cholerę wrażliwy, płaczę na filmach, grach czy przy książkach jeśli tylko mają chwytającą za serce historię. I... właśnie tych cech charakteru też się wstydzę (chociaż nie wiem czy to dobre określenie) bo boję się że ktoś mnie zwyzywa od słabiaków czy mięczaków. Sam też się boję że będąc właśnie takim typem osoby nie osiągnę sukcesu bo żeby teraz coś osiągnąć, trzeba mieć w sobie trochę z bycia zimnym człowiekiem a empatia i wrażliwość właśnie nie są dzisiaj normą. Gdy nie ma czasu na spotkanie z przyjaciółmi czuję się w strasznie samotny a nie umiem nawiązać żadnej nowej znajomości, nawet w internecie, boję się do kogokolwiek odezwać czy napisać. Z wejściem w związek jest dokładnie ta sama sytuacja. Od 2 miesięcy chodzę na terapię, ufam swojej terapeutce i czuję wsparcie i leciutką poprawę jednak jeszcze trochę czasu musi minąć zanim się przed nią w pełni otworzę. Jednak jestem zadowolony, że się na to zdecydowałem.
Nie mogę poradzić sobie z nerwami, wszystko mnie wkurza, złoszczę się ciągle na mojego chłopaka
Nie mogę poradzić sobie z nerwami, wszystko mnie wkurza, złoszczę się ciągle na mojego chłopaka i przez to niszczę relacje. Nie wiem dlaczego tak jest, ale od dłuższego czasu strasznie mnie irytuje cokolwiek zrobi, w przeszłości zdarzyło mu się kilka razy mnie okłamać, były to sprawy, typu nie gram, a gram, siedzę w domu, a gdzieś wyszedł. Od tego czasu nie potrafię mu zaufać, ciągle doszukuje się kłamstwa, chociaż wiem, że mnie nie okłamuje, chyba. Zawsze jest to chyba. Do tego ciągle zmienia prace, żyje z dnia na dzień, nie przejmując się jutrem, twierdzi, że zmieni prace, bo chce dobrze. Ja jestem typem osoby, która lubi mieć wszystko poukładane i każda taka zmiana, to zmiana również mojego życia, ponieważ wcześniej zaplanowane wakacje czy chociażby spotkania, nie mogą się odbyć, bo on zmienia prace i nie dostaje urlopu. Nie mogę zrozumieć dlaczego każda praca mu nie pasuje, jak zmienia je z błahych powód, bo szef go wkurza, bo coś, mam wrażenie, że jest to całkiem niedojrzałe i boje się, że to się nigdy nie zmieni, a planując z nim przyszłość nie chciałabym martwić się co 2 miesiące czy jest co włożyć do garnka. Ciągle obiecuje, że się to zmieni i jest tak samo. Nie potrafię tego zrozumieć, przez to stale się kłócimy, wszystko co zrobi sprawia, że się wściekam, wkurza mnie już nawet jak coś opowiada, co się dzieje, mam wrażenie, że jest już to przesadnie, ale nie wiem jak powstrzymać emocje, żeby nie skomentować tego. Boję się, że nas związek przez ciągłe kłótnie się rozpadnie i chciałabym zaprzestać denerwowanie się na niego, ale nie wiem jak, wybuchła jakaś fala goryczy i nienawiści, której nie jestem w stanie opanować. Chce, żeby nasze relacje się poprawiły, nigdy nie byliśmy parą jak z filmu, ale dogadywaliśmy się i czas, który spędzaliśmy razem, był tym na który czekałam zaraz po tym jak się rozstaliśmy. Teraz jest to spotykanie praktycznie z przyzwyczajenia, oboje to czujemy, ale boimy się coś zmienić, dotknąć, czy nawet lepiej przytulić, w tych sprawach również stałam się bardzo oschła, ponieważ taki kontakt w moim przypadku zawsze wychodził z serca. A teraz czuję, że jest krzywdzone i łamane i nie mogę się do niego zbliżyć jak kiedyś. I uważam, że nie jest najlepszym sposobem po prostu zerwanie, chce coś z tym zrobić, bo wierze, że w każdym związku zdarzają sie kryzysu, potrzebuje po prostu pomocy, jak wstrzymywać złą energię, komentarze…
Czuję się samotna. Beznadziejna. Zmagam się z niską samooceną i brakiem poczucia własnej wartości.
Czuję się samotna. Beznadziejna. Zmagam się z niską samooceną i brakiem poczucia własnej wartości. Boję się iść do pracy. Że sobie nie poradzę, że będę wyśmiana, nielubiana... Raz z pracy zostałam zwolniona. Bo domagałam się by szef dał mi w końcu umowę, a nie tak bez pracowałam przez kilka miesięcy. To mnie zwolnił z dnia na dzień. Strasznie to zniosłam. Potem pracowałam na siłowni jakiś czas, ale natłok pracy, gdzie ciężko mi się było skupić. Plus głupie teksty osób na siłce i konkurencja sprawiały, że nie mogłam znieść tego psychicznie. Wracałam do domu i płakałam, że się wygłupiłam albo że coś źle zrobiłam, powiedziałam, że coś mi nie wyszło. I odeszłam. Ciągle porównuje się do innych dziewczyn, że są ładniejsze, pewne siebie, mają super znajomych, partnerów, wiedzą czego chcą od życia, są zabawne, ja się czuję nudna osoba. Nawet wśród znajomych jak się z kimś spotykam, nie jest zabawnie. Nie śmiejemy się. Faceta też nie mam. Uwolniłam się z toksycznego związku, gdzie na koniec tez usłyszałam, że jestem nie dobra, i coś, że mną nie tak. Skończyłam studia, ale nie czuje się dobrze w swoim kierunku, mam 31 lat. I nie wiem, co chce robić w życiu, czuję, że się nie nadaje. Że zmarnowałam sobie życie. Przytłacza mnie to wszystko... Źle mi jest.
Radzenie sobie ze zmianą. Musiałam wrócić do domu rodzinnego z akademika.
Jak poradzić sobie ze zmianą? Po 5 latach wyprowadziłam się z akademika, wszyscy moi znajomi, w tym najlepszy przyjaciel, jeszcze tam zostali. Boję się utraty kontaktów z nimi przez to, że tylko mnie tam teraz nie będzie, a oni normalnie wszyscy razem dalej tam są. Boli mnie, że nie będę ich miała "pod ręką" co pozwalało nam na częste wspólne spędzanie czasu, tylko teraz trzeba się będzie umawiać, dojeżdżać, znajdywać czas. Przeniosłam się z powrotem do domu rodzinnego i nie potrafię sobie z tym poradzić. Jak wszyscy dookoła mogą dalej kontynuować swoje życie, a ja wszystko przeżywam, zatrzymałam się w miejscu i nie potrafię poradzić sobie z emocjami i powrotem do życia w nowym otoczeniu.
Co mam zrobić, gdy jestem zagubiona w życiu?
Jestem zagubiona w życiu, nie wiem czego dokładnie chce, mam dzieci nie potrafię się z nimi dogadać, a bardzo bym chciała. Co mam robić?
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.