Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Wypróbowane sposoby radzenia sobie z wyrzutami sumienia podczas choroby i przerwy w pracy

Hmmm....Zaczelam nowa prace po 5 tygodniach ciągłej pracy rozchorowalam sie ...ciagle dręczą mnie wyrzuty sumienia ze teraz do niej nie chodze i nie pomagam moim wspolpacownikom (wiem że maja bardzo duzo pracy) Macie moze jakies rozwiazanie jak poukladac sobie to w glowie...
User Forum

Karolina

5 miesięcy temu
Monika Figat

Monika Figat

Dzień dobry,

 

aby Pani pomóc, potrzebowalibyśmy szerszego kontekstu całej sytuacji. Może to właśnie 5 tygodni ciągłej pracy (np. przeciążania się) spowodowało, że organizm "wymusił" odpoczynek przez chorobę?

 

Można byłoby się również zastanowić, co jest dla Pani w tej sytuacji ważne. Relacje ze współpracownikami, reputacja w pracy, a może Pani własne poczucie sprawczości i skuteczności? W ten sposób może Pani określić swoje nadrzędne wartości w tej sytuacji.

 

Na tu i teraz może Pani spróbować po prostu z uważnością i troską obserwować swoje myśli. Czasem pomaga wyobrażenie sobie umysłu jako "radia" lub "gawędziarza", który zawsze maco do powiedzenia. Może Pani spróbować ćwiczenia, w którym wszystkie swoje myśli przeformułowuje Pani w ten sposób:

 

"to ciekawe, mam taką myśl, że jestem/powinnam....."

 

Np. to ciekawe, mam taką myśl, że jestem leniwa 

Np. to ciekawe, mam taką myśl, że powinnam więcej pracować

 

To pomaga nabrać dystansu do krytycznych myśli wobec samej siebie. Ćwiczenie jest zaczerpnięte z terapii Akceptacji i Zaangażowania.

 

Pozdrawiam

Psycholog Monika Figat

5 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry Pani Karolino,

 

Myślę, że warto zadać sobie pytanie, czy wyrzuty są usprawiedliwione. Wydaje mi się, że choroba to informacja od Pani ciała, że teraz przyszedł czas, aby pomyśleć o sobie i zadbać o siebie w pierwszej kolejności. Może ciągła praca przyczyniła się do choroby, a Pani brała na siebie zbyt dużo odpowiedzialności – być może w pewien sposób się Pani poświęcała. Myślę, że warto się temu przyjrzeć.

 

W pracy z wyrzutami skuteczne jest podejście oparte na współczuciu – zarówno wobec siebie, jak i wobec swojej krytycznej części. Poza terapią skoncentrowaną na współczuciu można spróbować myśleć o sobie w sposób, który pozwala, by ta emocja się pojawiła, albo spróbować medytacji ukierunkowanej na współczucie. Na YouTube można znaleźć podobne medytacje. 

 

 

Powodzenia:)

Tomasz Pisula

Psycholog, psychoterapeuta 

5 miesięcy temu
Robert Turek

Robert Turek

Dzień dobry:)

Oczywiście, że jest rozwiązanie, a jest nim właśnie umiejętność uporządkowania tego, o czym pani pisze. Warto to z kimś "przegadać", samemu może pani  być trudno to przeanalizować z dystansu. Wtedy pojawią się na pewno cele i to jak je zrealizować np. w sferze zawodowej.

Pozdrawiam 

 

Robert Turek 

5 miesięcy temu
Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Droga Karolino,
wygląda na to, że w Twoim życiu nauczyłaś się, że Twoje potrzeby (np. związane ze zdrowiem czy chorobą) są w jakiś sposób mniej ważne niż potrzeby innych. Z tego mogłoby wynikać Twoje dręczące poczucie winy. Oczywiście, aby mieć pewność, że tak jest, potrzebowałbym więcej informacji o Tobie oraz Twoich myślach i emocjach.
Zachęcam Cię do rozpoczęcia terapii — mogłabyś nauczyć się w niej alternatywnych sposobów myślenia i lepszego dbania o siebie.

 

Lucio Pileggi, Psycholog

5 miesięcy temu
Edyta Tabor

Edyta Tabor

Wyrzuty sumienia w chorobie często są echem odpowiedzialności i empatii, a nie dowodem, że robisz coś złego. Po prostu trudno Ci odpuścić, gdy wiesz, że inni mają dużo na głowie. Spróbuj w myślach zamienić „zawodzę ich” na „dbam o to, żebym wróciła zdrowa i mogła pomagać długofalowo”, bo choroba nie jest wyborem, tylko sygnałem organizmu, że potrzebuje regeneracji. Dbaj o siebie i wracaj do zdrowia :)

5 miesięcy temu
Katarzyna Konieczna

Katarzyna Konieczna

 

To trudne, kiedy po rozpoczęciu nowej pracy pojawia się choroba, szczególnie gdy czujesz odpowiedzialność i wiesz, jak dużo dzieje się w zespole. Pomyśl o tym, że to, że zachorowałaś, nie jest Twoją winą. Twoje ciało po prostu wysłało sygnał, że potrzebuje odpoczynku i dbania o zdrowie.

Dobrze, że dajesz sobie czas na dojście do siebie, bo to też jest część odpowiedzialności. Nikt nie skorzysta na tym, jeśli wrócisz zbyt szybko i wyczerpiesz się jeszcze bardziej. Współpracownicy poradzą sobie, a Ty wrócisz wtedy, gdy będziesz na to gotowa.

Czasem źródłem silnych wyrzutów sumienia są nasze głębokie przekonania, np. „muszę zawsze dawać z siebie więcej niż inni”, „muszę zasłużyć na swoje miejsce”, „nie mogę być dla nikogo obciążeniem”. Gdy zaczynamy je zauważać, pojawia się przestrzeń, by zamienić je na bardziej wspierające:
Mam prawo chorować”, „dbanie o siebie jest okej”, „moja wartość nie zależy od tego, ile zrobię”.

Może pojawić się też lęk przed oceną lub odrzuceniem, który w sytuacjach choroby może bardzo się aktywować. Układ nerwowy interpretuje wtedy odpoczynek jako coś zagrażającego, stąd napięcie, poczucie winy czy myśli, że powinnaś udowodnić, że zasługujesz. To normalna reakcja zmęczonego, przeciążonego organizmu.

Może pomóc delikatne przypomnienie:
Teraz moim zadaniem jest wyzdrowieć. To jest mój wkład w zespół.”

Każdy ma prawo do choroby, a dbanie o siebie nie oddala Cię od innych a wręcz przeciwnie, pozwala wrócić z większą obecnością i energią.

 

5 miesięcy temu
Izabela Piórkowska

Izabela Piórkowska

Hmm Twoje obawy pokazują obowiązkowość i odpowiedzialność, chęć niesienia pomocy. Jednocześnie dostrzegam umiejętność dbania o siebie w chorobie, ciało powiedziało stop, a Ty umiesz tego. By sobie poukładać To w głowie proponuję odpowiedzieć sobie na takie pytania: Jak wsparłabyś koleżankę w takiej sytuacji? Co byś jej powiedziała? Jak myślisz aki pracownik jest wydajniejszy? Co chcesz odpowiedzieć głosom wyrzutów sumienia, co może wyrazić życzliwość wobec siebie?

Życzę zdrowia!

5 miesięcy temu
Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Witam,

Pani Karolino, to że odczuwa Pani teraz niepokój z powodu nieobecności w nowej pracy, jest naturalne i oczywiste. Każdy na Pani miejscu by się zamartwiał. Bo "jak to wygląda, że zaraz poszła na zwolnienie, że porzuciła pracę, pewnie jej nie zależy, wszystko zwaliła na innych...etc." .

Ale przecież ktoś, kto Panią zatrudniał, rozumieć musi, że Pani jest człowiekiem, nie robotem,  że takie przypadki się zdarzają, że każdy może nagle zachorować i wcale tego nie planował. Jeśli Pani pracodawca i współpracownicy tego by nie zrozumieli, ja rozejrzałabym się za inną pracą. Po co Pani wokół ludzie bez empatii, sympatii wzajemnej, niedający w trudniejszych momentach wsparcia. Czy ktoś z nich zainteresował się, co z Panią się dzieje? Zaoferował pomoc? 

Zupełnie niepotrzebnie dorzuca sobie Pani do choroby stres. 

Proszę myśleć o wyzdrowieniu, nie o tym, co inni sobie myślą. Niech myślą, co chcą.

Pozdrawiam i życzę powrotu i do zdrowia i do poczucia własnej wartości

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

5 miesięcy temu
Krzysztof Chojnacki

Krzysztof Chojnacki

Dzień dobry, z Pani wiadomości wynika, że ma Pani poczucie winy z powodu choroby. Może to świadczyć o wysokim poczuciu odpowiedzialności, ale jednocześnie nadmiernie obciążać Panią psychicznie. Warto pamiętać, że zwolnienie lekarskie służy powrotowi do zdrowia, a nieobecność w pracy z powodu choroby jest czymś naturalnym i przewidzianym przez Kodeks pracy. Pomocne może być przeformułowanie poczucia winy w racjonalną ocenę sytuacji. Zwolnienie lekarskie to sytuacja normalna, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym. Może być tak, że Pani wróci do pracy, a do wiosny inne osoby nie raz, nie dwa się rozchorują. Warto się skupić na tym, na co ma Pani wpływ – dbanie o regenerację oraz powrót do obowiązków po wyzdrowieniu. Gdyby poczucie winy utrzymywało się dłużej lub zaczęło wpływać na codzienne funkcjonowanie, warto byłoby rozważyć konsultację z psychologiem, aby uporządkować te emocje. Pozdrawiam Krzysztof Chojnacki, psycholog.

5 miesięcy temu
Anna Hendzel

Anna Hendzel

 

To naturalne, że po rozpoczęciu nowej pracy i nagłym zachorowaniu pojawiają się wyrzuty sumienia, ale warto pamiętać, że choroba to nie wybór i masz pełne prawo do odpoczynku. Twoja nieobecność nie oznacza, że zawiodłaś współpracowników — wręcz przeciwnie, poczucie winy świadczy o Twoim zaangażowaniu i odpowiedzialności, a nie o braku obowiązkowości. W pracy system jest tak zorganizowany, by poradzić sobie z nieobecnościami, a Twoja wartość nie zależy od ciągłej dostępności. Pomocna może być zmiana myśli na: „Odpoczywam, żeby wrócić sprawna, a nie osłabiona chorobą.” Jeśli chcesz uspokoić głowę, wystarczy krótka informacja do pracodawcy, że wrócisz, gdy będziesz zdolna do pracy.

 

5 miesięcy temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry, Pani Karolino,

 

pisze Pani o wyrzutach sumienia. Warto jednak pamiętać, że nikt z nas nie ma wpływu na to, kiedy zachoruje. Zachęcam, by porozmawiać o tej sytuacji z zaufaną osobą w pracy – współpracownikiem, koleżanką czy przyjacielem. Być może oni widzą tę sytuację inaczej. Konsultacja z psychologiem lub terapeutą również może pomóc w radzeniu sobie z wyrzutami sumienia oraz emocjami.

 

Życzę dużo zdrowia.

Pozdrawiam,
Daria Składanowska
Psycholog, doradca kariery

5 miesięcy temu
Emilia Denis

Emilia Denis

Widzę, że czujesz silne wyrzuty sumienia i presję, mimo że jesteś chora. To naprawdę częste u osób, które dużo od siebie wymagają i szybko chcą się sprawdzić w nowej pracy. Choroba jednak nie jest zaniedbaniem, to sygnał organizmu, że potrzebuje odpoczynku, żebyś mogła wrócić do pracy w dobrej formie. W takich sytuacjach bardzo pomaga przyjrzenie się temu, skąd biorą się te wyrzuty i jaka część odpowiedzialności naprawdę należy do Ciebie. Jeśli czujesz, że trudno Ci to poukładać samodzielnie, warto porozmawiać o tym z psychologiem. Nawet jedna rozmowa często daje ulgę i pomaga poukładać sobie niektóre rzeczy w głowie.

5 miesięcy temu
Joanna Rybicka

Joanna Rybicka

Zapewne jesteś odpowiedzialna, stąd biorą się wyrzuty sumienia. Chcesz pomóc współpracownikom, jednak teraz przede wszystkim skup się na tym, by dojść do zdrowia. To normalne, każdy z nas czasem zachoruje, a dbając o siebie, robisz najlepiej jak możesz. Odpocznij, nabierzesz sił i wrócisz do pracy, a zespół sobie poradzi, to naturalne, że czasem ktoś jest chory, ktoś może mieć gorszy dzień czy być na urlopie.

Życzę Ci zdrowia, dbaj o siebie:-)

5 miesięcy temu
Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Dzień dobry! 

Powyższa wypowiedź pokazuje, że ważniejsza dla Pani jest troska o innych kosztem siebie. Warto przyjrzeć się temu, w jakich sytuacjach pojawia się najczęściej poczucie winy. Jeśli jest adekwatne do sytuacji, to jest reparacja, przeprosiny. Tymczasem czytam, że Pani jest chora, więc to zrozumiałe, że chce wyzdrowieć, przebywając na zwolnieniu. Bardziej towarzyszy Pani mechanizm obwiniania. Myślę, że pojawiało się to już wcześniej w historii Pani życia i z czegoś to wynika. Rozwiązanie pewnie będzie najbardziej możliwe, gdy wspólnie z psychoterapeutą przeanalizuje Pani tę sytuację.

 

Pozdrawiam serdecznie

Katarzyna Waszak

5 miesięcy temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,

 

To naturalne, że po rozpoczęciu nowej pracy pojawiają się wyrzuty sumienia, gdy zachorujesz, ale nie są one oparte na faktach. Choroba to nie wybór, ale twój organizm potrzebuje przerwy. Najważniejszym obowiązkiem w takiej sytuacji jest zadbanie o zdrowie, bo tylko wtedy możesz wrócić do pracy zdrowa i w pełni sił. Wyrzuty sumienia wynikają z Twojej odpowiedzialności, a nie z winy. Gdy się pojawiają, przypomnij sobie: „Jestem chora, odpoczynek jest konieczny, to normalna część pracy”. Teraz naprawdę masz prawo do regeneracji.

 

Pozdrawiam,

Weronika Wardzińska

5 miesięcy temu
Dorota Mucha

Dorota Mucha

Dzień dobry,

wyrzuty sumienia po zachorowaniu pojawiają się u wielu osób, zwłaszcza gdy bardzo zależy im na pracy i na dobrych relacjach z zespołem. Warto jednak przypomnieć sobie, że choroba nie jest wyborem – to sygnał, że organizm potrzebuje przerwy. Twoja nieobecność nie jest lenistwem ani brakiem lojalności, tylko normalną częścią życia zawodowego. Gdy wrócisz zdrowa, będziesz mogła pracować tak, jak chcesz, a teraz Twoim zadaniem jest dojście do siebie. Dobrze jest dać sobie prawo do odpoczynku bez poczucia winy.

Pozdrawiam serdecznie, Dorota Mucha

5 miesięcy temu

Zobacz podobne

Poczucie, że wszyscy się odsuwają, próbują ośmieszyć, doświadczam gaslightingu.

Witam, piszę te pytanie, iż borykam się z wewnętrznym problemem. 

Moje wewnętrzne dziecko cierpi, a z nim ja, odnoszę wrażenie, że wszyscy sie ode mnie odsuwają, unikają mnie, ignorują, a jak już sie odzywają, to próbują mi dogadywać, ośmieszyć albo stosować gaslighting, czuję jakby byli dla mnie niemili, odnoszę wrażenie, jakby mnie obgadywali. Czuje się z tym źle, mam wahania nastroju, chce mi się płakać, jest mi smutno, mam złe myśli, a w umyśle piszę negatywne scenariusze. 

W pracy doszło między mną a znajomym do konfliktu, w sumie z mojej winy, bo wykonywałem czynność zbyt długo, do czego się przyznaję i od tamtego momentu, wszystko zaczęło się psuć. 

Czy coś ze mną jest nie tak? co mogę poradzić z tym? czy samodzielne mogę sobie poradzić z tym problemem, jeśli tak, to jak? jak radzić sobie z gaslighting?

ADHD na studiach medycznych: jak się uczyć, planować naukę i radzić sobie z presją

Dzień dobry, Jestem studentką pierwszego roku medycyny, mam 19 lat i ADHD (zdiagnozowane od niedawna). Jestem też kinestetykiem i w dużo mniejszym stopniu wzrokowcem. 

1. Czy uczelnie medyczne mają jakieś dostosowania dla takich ludzi jak ja? Jak tak, to jakie konkretnie i w czym mogą mi one pomóc, patrząc na to, jak działa ADHD? 

2. Jak powinnam się uczyć teorii (której ze względu na specyfikę studiów jest niesamowicie dużo) biorąc pod uwagę moje zaburzenie i styl nauki? 

3. Jak powinnam planować naukę? I jak przygotowywać się do egzaminów? 

4. Co robić, aby moje predyspozycje niepasujące do typowego akademickiego środowiska nie zaburzały mojej samooceny i motywacji do pracy? 

5. Jak radzić sobie z ludźmi, którzy po zdaniu dobrze paru egzaminów na krzyż uważają, że są już profesorami? Czuję, że każda normalna rozmowa, którą zaczynam przeradza się w rywalizację - np. mówię "Masakra, uczyłam się tego mega długo, a i tak niewiele pamiętam" —> odpowiedź: " a ja to się zaczęłam uczyć dzisiaj i wszystko pamiętam hahah" (widać, że to nie było dzisiaj, ta osoba ma tabun notatek i pamięta najmniejsze szczegóły) Mogłabym ich olać, ale problemem jest to, że automatycznie się wtedy denerwuję i zniechęcam, a wtedy uczy mi się dużo gorzej (i to jest DUŻO większe nasilenie niż u neurotypowej osoby, bo znacznie utrudnia mi, a czasem nawet uniemożliwia wejście w hiperfokus). 

6. Jeżeli to nie jest odpowiednie miejsce do zadawania części tych pytań- gdzie je zadać? 

7. Jak określić, że leki (Medikinet 15mg brane na 2 razy- 5 mg rano i 10 mg po południu) działają już w pełni dobrze? 

Widzę dużą poprawę, ale wciąż jestem pełna energii, zapominam, co przed chwilą chciałam zrobić, nie koncentruję się wciąż tak mocno, jakbym chciała. Chociaż jest lepiej odnośnie do tego, co było. Otoczenie tzn. rodzina też widzi ogromną poprawę mojego zachowania. 

8. Czy są może jakieś zabierające mało czasu hobby, które pomagają osobom z ADHD docenić siebie, uspokoić silne emocje, które takowe osoby odczuwają i wyciszyć się? Może też zdobyć uznanie ze strony otoczenia i rówieśników? 

Dziękuję z góry za odpowiedź na moją niemałą (hah) liczbę pytań. Zależy mi mocno na medycynie, bo pasjonują mnie nauki z zakresu neurologii, neurochirurgii, psychiatrii i endokrynologii i obszar badań, który się nazywa psychoneuroendokrynologia. Niezbyt widzę siebie gdziekolwiek indziej.

Po opuszczeniu przez partnera (który nie wspiera finansowo ani emocjonalnie) wpadłam w uzależnienie od alkoholu - bardzo źle się czuję, proszę o pomoc
Witam, dwa lata temu urodziłam córkę, drugą już. W czasie ciąży wyszło, że partner ma długi hazardowe i to ogromne...ciąża zagrożona...tuż po zostawił i pojechał za granicę, dalej kłamał, grał, nie pomagał...płakałam chyba prawie cały czas...skończyłam karmić piersią i kiedyś w tych nerwach sięgnęłam po piwo, by, nie wiem, uspokoić się, zasnąć...I tak od tego czasu piję codziennie i to z 3 lub 4, pracuję po 12 godz dziennie, jak przychodzę usypiam dzieci i piję, bo tylko tak mogę zasnąć, płaczę nadal...to już będzie niedługo półtora roku, pomaga mi to w zaśnięciu, ale całe dnie myślę o wieczorze, że znowu będzie mi ciężko, że będę płakać, on obiecuje, mówi, że się poprawi, ale jak wraca raz na dwa miesiące to woli spać niż mi pomóc czy spędzić ze mną czas...jestem wycieńczona, chciałabym coś zmienić...przestać pić...naprawić nasze relacje, bo ponoć już nie gra od roku, ale to długa historia...Ja opłacam rachunki, utrzymuję dom, dzieci, opłacam opiekunkę, on się nie dokłada praktycznie, czasem jakiś grosz rzuci typu 500zl, nie okazuje uczuć a ja ciągle mu je okazuje, wybaczam, staram się naprawdę, by dzieciom niczego nie brakło mimo ciężkiej sytuacji finansowej, spędzam z nimi każdy dzień wolny, ale jestem już naprawdę zmęczona walką o rodzinę, dzieci, o związek...martwi mnie ze beż tych 3 czy 4 czy 2 czasem piw nie zasnę, jak mam to ogarnąć? Czy walczyć? Wydaje mi się, że on już odpuścił...nawet na urodziny moje, jak był, usłyszałam wszystkiego najlepszego i nawet drobiazgu nie dał mi, zabolało🙄 teraz zamiast ze mną być, woli spać, proszę o pomoc...to tylko część z tego ogólnikowa, dodam, że jak mi nie odpisuje wieczorem to wpadam w panikę i płaczę do rana, aż nie padnę z wycieńczenia...jakiś uraz? Nerwica? Depresja? Źle się czuję psychicznie, nie mam kiedy odpocząć i nie mam wsparcia od tej niby najważniejszej osoby😟
Czuję się samotna, bezsilna, jestem wykończona. Trafiałam na przykre doświadczenia, jestem uzależniona od substancji. Wszyscy zostawiają mnie samą - proszę o pomoc
Jak mam sobie poradzić sama? Gdzie znaleźć kogoś, kto będzie chciał ze mną utrzymywać relacje? Moi rodzice w dzieciństwie traktowali mnie dobrze, później relacje z nimi pogorszyły się zupełnie. Wyrzucili mnie z domu i na gwałt musiałam szukać innego lokum. Potem donieśli na mnie do OPSu, bo syn w okresie buntu trochę pomarudził i olaboga, trzeba ratować. Potem trafiłam na toksycznego partnera, który był alkoholikiem. Z tego wszystkiego sama zaczęłam nadużywać pewnych substancji, żeby mieć siłę zmierzyć się z tym wszystkim. Aktualnie korzystam z tego sporadycznie, czego obecny partner nie rozumie. Sam będąc straumatyzowany, co większy problem, ucieka zostawiając mnie samą. Przyjaciółka, której bardzo pomagałam traktowała moje rady jako sterowanie i też zakończyła relacje. Brat, który widział mnie w stanie największego załamania, z pogardą stwierdził, że moja rozpacz jest od narkotyków i też mnie porzucił. Czuję się bardzo samotna, pozostawiona z "bałaganem", na który nie mam już siły. Wszyscy się ode mnie odwracają, wymagają więcej niż jedna kobieta jest w stanie udźwignąć. Nieważne jak się staram, nikt mnie nie docenia. Od połowy sierpnia marzę, żeby już to się skończyło, żeby ktoś przez przypadek mnie potrącił, żebym padła z przemęczenia.
Witam, sama nie wiem, do kogo powinnam zwrócić się o pomoc. Ciężko jest mi również wyrazić w sposób precyzyjny mój stan, który bywa zmienny z dnia na dzień.
Witam, sama nie wiem, do kogo powinnam zwrócić się o pomoc. Ciężko jest mi również wyrazić w sposób precyzyjny mój stan, który bywa zmienny z dnia na dzień. Odkąd pamiętam, jestem osobą niezwykle ambitną. Zawsze zależało mi na nauce, ale także często angażowałam się w wiele innych aktywności poza szkołą, takie jak śpiewania, nauka języków obcych, sport, podróże. Mój własny rozwój i aktywne działanie od zawsze sprawiało mi dużą satysfakcję, mimo że środowisko, w którym się otaczałam, nie dostarczało mi w tym odpowiedniego wsparcia. Nie mieliśmy tych samych priorytetów w życiu, ani podobnych pasji, nad czym bardzo ubolewałam, bo często ukrywałam moje problemy, pomysły, marzenia, sukcesy. Nie chciałam się z nikim dzielić tym wszystkim. Miałam wrażenie, że to nieskromne, że tak nie wypada, a poza tym oni mają inne zainteresowania i pasję, więc nie do końca się zrozumiemy. Z czasem niektóre relacje same się zakończyły, niektóre nadal utrzymywałam, ale nie czułam, że się w nich rozwijam, że mogę dzielić z kimś wspólne pasje, czy aktywnie spędzać czas. Za każdym razem, gdy chciałam zrobić coś ciekawego np. wyjechać w góry na weekend, wyjść na miasto, koncert usłyszałam słowa "super pomysł, jedziemy", po czym, gdy przychodziło co do czego, pojawiało się mnóstwo wymówek. W ostatnim czasie sporo w moim życiu się wydarzyło, szczególnie w trakcie pandemii. Byłam w klasie maturalnej, gdzie zajęcia były prowadzone zdalnie. Od gimnazjum i później przez okres liceum pasjonowały mnie języki obce, marzyłam o wymianie językowej (jednak moja szkoła nie oferowała takiej możliwości), pomyślałam więc o studiach za granicą, to było moje marzenie. W klasie maturalnej zaczęłam wszystko planować, dowiedziałam się wszystkich możliwych informacji na ten temat, rozmawiałam z mnóstwem osób. Byłam przekonana, że jest to do zrealizowania, ale brakowało mi tego wsparcia od ludzi obok, którzy nie potrafili mnie zrozumieć. Po maturze, która niestety nie poszła mi tak, jak chciałam, od razu poszłam do pracy na czas wakacji. Stwierdziłam, że wezmę sobie rok przerwy między studiami, aby móc lepiej się przygotować formalnie i zgromadzić oszczędności, które pomógłby mi w dalszej realizacji planu. W tamtym czasie straciłam kontakt z większością moich znajomych. Zostałam z tym wszystkim sama. Moi rodzice starali się wesprzeć mnie w moich planach, jednak czułam, że nie wierzą w ich realizacje. Sądzili, że to bardzo wymagający pomysł. Nie chciałam już obarczać innych moimi wymysłami, zaczęłam sama przygotowywać się do egzaminu językowego niezbędnego na studia, szukać lokum i tak dalej. Miałam wtedy jeszcze kontakt z jedną koleżanką ze szkoły średniej, mówiłam jej o moich planach, ale nie czułam, że do końca się rozumiemy. Zmieniłam pracę, gdzie środowisko było zupełnie różne, ludzi dużo ode mnie starszych, ustatkowanych, mających własne rodziny, stałą pracę i tak dalej. W tym miejscu trudno mi było znaleźć kogoś, z kim mogłabym nawiązać wspólny język. Mimo to, poza pracą próbowałam jeszcze szukać wsparcia w internecie i też nadal kontynuowałam przygotowania do egzaminu. Z czasem jednak straciłam wiarę, że mi się uda. Patrzyłam tylko, jak inni układają sobie życie na studiach, jak nawiązują nowe znajomości i jak ciekawie spędzają czas. Było mi przykro, byłam zła na siebie, że postawiłam tak wysoko, że wpadłam na pomysł nie do zrealizowania. Nie miałam się do kogo zwrócić, nie czułam, że ktokolwiek mnie rozumie, nie wiedziałam już co robić. Rodzina zbuntowała się przeciwko mnie, że popełniłam duży błąd, nie idąc na studia po liceum. Z biegiem czasu wybiłam sobie z głowy pomysł związany ze studiami za granicą. Przekonałam się, że jednak to chyba nie dla mnie, nie jestem w stanie zarobić tyle pieniędzy, mieszkać tak daleko od domu. Pomyślałam, że przecież uczelnie w Polsce oferują dużo ciekawych możliwości związanych z wymianami studenckimi typu Erasmus+. W czasie przerwy przemyślałam wszystko, zastanowiłam się poważnie nad tym, czego tak naprawdę chciałabym się uczyć, co w zasadzie najbardziej mnie interesuje. Wcześniej myślałam o psychologii po angielsku (właśnie za granicą). Jednak stwierdziłam, że przecież mogę studiować w Polsce i wyjechać na wymianę. Wzięłam się więc do działania i zaczęłam przygotowywać się ponownie do matury. W czasie mojego gap year z racji tego, że pracowałam, bardzo chciałam zacząć podróżować (w tani sposób). Pomyślałam, że później nie będę miała już tak wiele czasu. Jednak nie mogłam liczyć na moich znajomych. Informowałam ich zawsze dużo wcześniej, żeby mogli mieć możliwość zgromadzenia oszczędności. Uznawali zazwyczaj pomysł za świetny, jednak, gdy już przychodziło co do czego, to chętnych brakowało. Strasznie mnie to drażniło, że nie miałam z kim wykorzystać tego wolnego czasu w ciekawy sposób. Udało mi się poprawić maturę w maju, miałam jeszcze sporo wolnego czasu, więc stwierdziłam, że sama zacznę podróżować. Początkowo bardzo się bałam i stresowałam, ale pokonałam swój lęk, ostatecznie udało mi się odwiedzić trzy kraje. Może i niewiele, ale cieszę się, że przestałam czekać na innych i zaczęłam działać samodzielnie. W wakacje otrzymałam wyniki z uczelni, bardzo chciałam dostać się na studia dzienne (podobała mi się wizja mieszkania w akademiku i ogólnie życia studenckiego), ale dostałam się tylko na zaoczne. Tak też zrobiłam, stwierdziłam, że spróbuję. W końcu psychologia jest czymś, z czym chcę wiązać przyszłość, a poza tym będę mogła zdobywać doświadczenie w pracy. Od października łączyłam pracę ze studiami, byłam bardzo zafascynowana i z przyjemnością przykładałam się do nauki. Pod koniec roku straciłam pracę i przez dwa miesiące siedziałam w domu. Miałam wtedy sporo czasu na przygotowywania się do zaliczeń i egzaminów, jednocześnie też próbowałam znaleźć nową pracę, gdyż czułam, że moim rodzicom może to trochę przeszkadzać. Zresztą często pytali mnie, czy udało mi się już coś znaleźć itp. Nikt jednak się nie odzywał. Zastanawiałam się, czy nie znaleźć sobie może pracy związanej już z moim zawodem lub może podjąć jakiś staż. Sama już nie wiem, co mam robić, czego ja właściwie chcę. Boję się, że przez to nie będę już miała czasu na inne aktywności poza studiami. Chciałabym też jak najlepiej wykorzystać ten czas na studiach, poznać nowych ludzi, mieć czas na wyjścia itp. Z drugiej strony boję się, że faktycznie, jeśli nie zacznę działać w tym kierunku, to faktycznie będę żałować, że nie zaczęłam już zdobywać doświadczenia. Wszystkie osoby, które poznałam na studiach, studiowały wcześniej dziennie i miały też okazje skorzystania jeszcze z "życia studenckiego" i dobrze wspominają ten okres. Ja czuje się źle, że nie miałam szansy spróbować. Z jednak strony chciałabym studiować dziennie, chciałabym tego doświadczyć, ale teraz to nie wiem, czy uda mi się zmienić tryb i czy w ogóle mam szansę, czy to ma sens. Z drugiej strony fajnie jest zdobywać doświadczenie, pracować i mieć czas na inne rzeczy. Jeśli chodzi o relację, staram się być jak najbardziej otwarta na nowe znajomości. Nadal jestem bardzo ambitna i chciałabym realizować mnóstwo moich pomysłów, poznałam już kilka osób, jednak nie trafiłam jeszcze na osobę podobną do mnie. Cały czas czekam, że pojawi się ktoś, komu będę mogła się zwierzyć, kto zawsze będzie obok, z kim będę mogła wyjść na miasto, kto będzie chciał podróżować tak jak ja i przede wszystkim mnie zrozumie. Chciałabym podjąć terapię, czy konsultację psychologiczną, z kimś, kto pomógłby mi przepracować i przeanalizować wszystkie wydarzenia, które prawdopodobnie wpłynęły na mój stan, ale także to jak wygląda moje życie. Czuję, że posiadam mnóstwo schematów i przekonań, które blokują mnie przed osiągnięciem poczucia satysfakcji w życiu i budowaniu wartościowych relacji. Moja historia jest dosyć długa (i tak wiele wątków pominęłam) i z pewnością trudno jest wyczytać z niej, jaką naprawdę jestem osobą. Chciałabym jednak, aby ktoś zechciał wesprzeć mnie w tym, co przeżywam i pomógł odnaleźć mi właściwy kierunek w życiu.
samorealizacja

Samorealizacja – jak ją osiągnąć i dlaczego jest ważna?

Odkryj, jak osiągnąć samorealizację i dlaczego jest ona kluczowa dla Twojego dobrostanu? Poznaj praktyczne kroki, które pomogą Ci wykorzystać pełnię swojego potencjału i osiągnąć życiową satysfakcję. Zacznij swoją podróż ku samorealizacji już dziś!