Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problemy z odpowiedzialnością partnera i lęk uogólniony a terapia

Witam! Opowiem krótko mój problem. Otóż jestem z partnerem prawie 10 lat. Od jakiś 4 lat czuję się źle ze swoim życiem i od miesiąca zaczęłam terapię u psychologa. Psycholog powiedział że mam zachowania, które mogą wskazywać na lek uogólniony. Generalnie mam problem ze stawianiem granic (o ile je mam). Ostatnio poruszyłam temat partnera- że nie czuję się jak w partnerka tylko jak matka. Dowiedziałam się, że moja potrzeba kontroli odsuwa nas od siebie i psycholog zaproponowała mi dać partnerowi szansę na odpowiedzialność za kierowanie swoim życiem. No i powiedziałam partnerowi, że jeśli ma ochotę to mogę pojechać z nim po koszulę (idziemy na wesele jako świadkowie) i że ja sama jej nie kupię, bo wiadomo, trzeba przymierzyć. Postanowiłam, że nie będę nadgorliwa jak zawsze i że dam mu wolną rękę. Dzisiaj jest piątek jutro jest wesele- koszuli nie ma. Usłyszałam tylko, że to moja wina bo miałam ją kupić (rzeczywiście na początku miałam kupić nam ubrania) ale dałam mu szansę na podjęcie decyzji za siebie. Już jakiś czas komunikowałam mu, że jest za to odpowiedzialny, jedyne co słyszałam to”no trzeba kupić” lub „zobaczymy”. No i teraz jestem winna mimo, że sam miał ogarnąć sprawę. Już dłuższy czas zastanawiam się nad tym czy ja coś źle robię czy on po prostu nie umie wziąć odpowiedzialności za swoje czyny. Gdyby nie wesele to myślę, że spakowałabym kilka rzeczy i pojechałabym do rodziców
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 

 Dzień dobry

 

  To, co opisujesz, bardzo przypomina nie tyle „robienie czegoś źle”, ile utknięcie w starym układzie ról kiedy Ty bierzesz odpowiedzialność, a partner ją oddaje albo zostawia w zawieszeniu. To, że czujesz się jak „matka”, jest ważnym sygnałem, a nie przesadą. Z Twojego opisu widać  że to Ty wycofałaś się z nadkontroli i dałaś mu przestrzeń na samodzielność, a On wcześniej słyszał jasny komunikat, że to jego zadanie. Zamiast przejąć sprawę, zostawił ją do ostatniej chwili. Teraz próbuje przesunąć winę na Ciebie. To nie wygląda jak Twoja „wina”, tylko jak sytuacja, w której próbujesz zmieniać relację, a partner jeszcze nie wszedł w nowy sposób funkcjonowania.

 Najważniejsze pytanie nie brzmi: „czy ja zawaliłam?”, tylko czy on potrafi wziąć odpowiedzialność bez tego, że ktoś go pilnuje?. Jeśli przez lata ty organizowałaś, przypominałaś, ratowałaś i domykałaś sprawy, to on mógł się do tego przyzwyczaić. Wtedy kiedy przestajesz nosić wszystko na sobie, napięcie często wraca jako pretensja wobec tej osoby, która wcześniej utrzymywała system. Jednocześnie Twoja potrzeba kontroli może być realna i warta pracy terapeutycznej, ale to nie unieważnia faktu, że partner również ma swój udział w tej dynamice. Dwie rzeczy mogą być prawdziwe jednocześnie. Ty możesz mieć tendencję do nadodpowiedzialności, a on może mieć trudność z inicjowaniem i domykaniem własnych spraw.

  Na dziś, przed weselem, najważniejsze jest odróżnić problem praktyczny od problemu relacyjnego. Koszula jest pilna, ale jeszcze ważniejsze jest to, czy chcesz dalej wchodzić w rolę osoby, która ratuje sytuację kosztem siebie.

Możesz powiedzieć krótko i spokojnie: Dałam Ci przestrzeń, żebyś sam zdecydował i kupił koszulę. Nie biorę odpowiedzialności za to, czego nie zrobiłeś mimo wcześniejszych ustaleń.  Mogę pomóc, ale nie będę już prowadzić tego za Ciebie. To jest komunikat o granicy, nie o karze  i tak musisz to odbierać, nie inaczej.  Jeśli po tak jasnym komunikacie on nadal reaguje obwinianiem Ciebie, to warto obserwować, czy to jednorazowy incydent, czy stały wzorzec unikania odpowiedzialności. Zwracaj uwagę nie tylko na słowa, ale też na czyny, czy potrafi planować, decydować, domykać sprawy i naprawiać własne błędy. Jeżeli natomiast czujesz, że lęk i poczucie winy pchają Cię do natychmiastowego przejęcia wszystkiego z powrotem, to właśnie jest materiał bardzo ważny na terapię. W takich sytuacjach dobrze pracuje się nad granicami, tolerowaniem napięcia i odróżnianiem odpowiedzialności własnej od cudzej. Na podstawie tego, co piszesz, nie wygląda to na to, że Ty „źle zrobiłaś”. Bardziej wygląda na to, że próbujesz wyjść z roli osoby nadmiernie odpowiedzialnej, a partner nie umie jeszcze utrzymać swojej części odpowiedzialności bez oporu i oskarżeń.

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry,

Z opisu wynika, że konsekwentnie próbuje Pani zmieniać swoje dotychczasowe schematy i oddawać partnerowi odpowiedzialność za jego sprawy. To ważny krok. Fakt, że partner nie wywiązał się z ustaleń, nie oznacza, że ponosi Pani za to odpowiedzialność.

Warto kontynuować pracę nad stawianiem granic i obserwować, czy partner jest gotowy wziąć odpowiedzialność za swoje decyzje. Zdrowa relacja opiera się na zaangażowaniu obu stron, a nie na tym, że jedna osoba stale przejmuje rolę opiekuna.

Pozdrawiam serdecznie, 

Sylwia Skibińska 


Ryszard Salmanowicz

Ryszard Salmanowicz

Powiem wprost: nie mam pojęcia, co ta sytuacja ma wspólnego z psychiatrycznymi diagnozami w stylu lęku uogólnionego. Za to wiem, że kwestia „ubierania” mężczyzn i – jak to się nazywa fachowo – „wyuczonej bezradności” (lub nieudolności) jest wyjątkowo podkręcona w polskiej kulturze poprzez bardzo silnie zakorzenione oczekiwania co do płci. Nawet Pani nie wie, jak częsty to problem, i to w dwie strony: że facet chce lub nie chce się ubierać.

To z pozoru tylko błahy problem. Pod spodem nie kryje się żaden lęk uogólniony, tylko zatrważająca przemoc naszej kultury (nie tylko polskiej, oczywiście), która każe ludziom w relacjach romantycznych się wykorzystywać, nazywając to miłością. Jeszcze bardziej przeraża fakt, że my się na to godzimy, a objawy tego typu przemocy – właściwe dla sytuacji niekończącej się walki, jaką są współczesne związki romantyczne – nazywamy psychiatrycznymi zaburzeniami lękowymi.

Żeby z tego wyjść, trzeba rozprawić się i z jednym, i z drugim.

Paulina Duda

Paulina Duda

Dzień dobry, 

 jest Pani w procesie przyglądania się swoim dotychczasowym sposobom funkcjonowania w relacji i podejmuje Pani próby wprowadzania zmian, co może być jednocześnie bardzo ważne i obciążające emocjonalnie.

Sytuacja związana z koszulą wydaje się być dla Pani czymś więcej niż jednorazowym zdarzeniem. Widzę, że podjęła Pani świadomą decyzję o wycofaniu się z przejmowania odpowiedzialności za sprawy partnera i pozostawieniu mu przestrzeni do samodzielnego działania. W odpowiedzi usłyszała Pani jednak, że ponosi winę za brak realizacji tego zadania, co mogło wywołać wiele trudnych emocji.

Jest Pani obecnie w trakcie zmiany utrwalonych wzorców funkcjonowania w relacji. Takie zmiany często powodują napięcie i mogą ujawniać trudności obecne w związku od dłuższego czasu. To naturalne, że w tym procesie pojawiają się pytania o własną odpowiedzialność oraz o odpowiedzialność drugiej osoby.

Słyszę również, że od dłuższego czasu doświadcza Pani poczucia bycia bardziej w roli opiekunki niż partnerki. Rozumiem, że może to być dla Pani bardzo obciążające i że obecna sytuacja uruchomiła silne emocje, w tym myśli o potrzebie oddalenia się i znalezienia dla siebie bezpiecznej przestrzeni.

Zachęcam, aby poruszyła Pani tę sytuację podczas kolejnych spotkań terapeutycznych, ponieważ może ona dostarczyć wielu ważnych informacji dotyczących dynamiki Państwa relacji oraz Pani przeżyć związanych z odpowiedzialnością, granicami i wzajemnymi oczekiwaniami.

 

Pozdrawiam

Paulina Duda 

Psychoterapeuta CBT 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry Pani Patrycjo,

 

Mam wrażenie, że znalazła się Pani w bardzo trudnym momencie zmiany. Przez lata brała Pani odpowiedzialność za wiele spraw a kiedy spróbowała postąpić inaczej, pojawiło się napięcie i obwinianie, to często zdarza się wtedy, gdy w relacji zmieniają się dotychczasowe role.Zwróciło moją uwagę, że zamiast porozmawiać o tym, dlaczego koszula nie została kupiona, odpowiedzialność została przeniesiona na Panią. Moim zdaniem to może utrudniać budowanie partnerskiej relacji.Proszę dać sobie czas. Jedna sytuacja nie przesądza o przyszłości związku ale może być cenną informacją o tym, jak oboje reagujecie na zmianę.Proszę zastanowić się: czy partner rzeczywiście nie bierze odpowiedzialności, czy może nie jest jeszcze gotowy na zmianę dotychczasowego sposobu funkcjonowania? I jak chciałaby Pani, żeby wyglądał Wasz związek za rok, jeśli oboje mielibyście wziąć odpowiedzialność za swoją część relacji? 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Patrycjo,

Z Pani opisu wynika, że znalazła się Pani w klasycznej pułapce, która często pojawia się przy próbie zmiany dotychczasowych, wieloletnich ról w związku. Kiedy przez lata jedna strona przejmuje pełną kontrolę i odpowiedzialność, wchodząc w rolę „matki”, druga strona naturalnie zwalnia się z myślenia i uczy wygodnej bierności.

To, co stało się z koszulą, to bardzo ważny, choć bolesny moment w Pani procesie terapeutycznym. Pani partner nie potrafił udźwignąć odpowiedzialności, ponieważ przez 10 lat nie musiał tego robić, a dodatkowo zastosował mechanizm obronny w postaci przerzucenia winy na Panią, by nie konfrontować się z własnym zaniedbaniem. Proszę nie brać tej winy na siebie – Pani postąpiła zgodnie z zaleceniem psychologa, dając partnerowi przestrzeń i jasno komunikując nowe zasady.

Ta sytuacja pokazuje, że zmiana w relacji nie zadzieje się z dnia na dzień i wywoła opór, ponieważ partnerowi było wygodnie w poprzednim układzie. Warto ten incydent szczegółowo omówić na najbliższej sesji terapeutycznej, ponieważ idealnie obrazuje on, jak trudne, ale też konieczne jest konsekwentne stawianie granic i wytrzymanie dyskomfortu związanego z oddawaniem partnerowi odpowiedzialności za jego dorosłe decyzje.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Joanna de Sousa Costa

Joanna de Sousa Costa

Zatrzymało mnie zdanie, że „dałaś partnerowi szansę na odpowiedzialność”. Zastanawiam się, czy to sformułowanie nie odsłania czegoś ważnego o Waszej relacji. Czasem, gdy przez lata przejmujemy odpowiedzialność za drugą osobę, nawet próba jej oddania może nadal wiązać się z poczuciem, że to my decydujemy o tym, kiedy i w jaki sposób druga osoba przejmie odpowiedzialność. To nie jest zarzut ani ocena – po prostu taka refleksja pojawiła mi się podczas czytania Twojego wpisu :)

Jednocześnie na podstawie jednego opisu trudno odpowiedzieć, czy partner ma trudność z braniem odpowiedzialności, czy oboje jesteście w trakcie zmiany utrwalonego przez lata sposobu funkcjonowania. To, co opisujesz, brzmi raczej jak początek takiej zmiany niż odpowiedź na pytanie, jak będzie wyglądała Wasza relacja dalej.

Życzę Ci dużo spokoju i uważności w odkrywaniu swoich potrzeb i tego, co jest dla Ciebie ważne w tej relacji. Pozdrawiam :)

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry, 

można na to spojrzeć jak na zmianę dotychczasowego schematu w Waszej relacji. Zaczęła Pani oddawać partnerowi odpowiedzialność za jego sprawy, co może być trudne zarówno dla pani, jak i dla partnera. Z opisu wynika, że zakomunikowała pani swoje oczekiwania i pozostawiła partnerowi decyzję oraz odpowiedzialność za zakup koszuli. W takich momentach często nie chodzi już o samą sytuację (koszulę), tylko o zmianę utrwalonego sposobu funkcjonowania w związku. I to zwykle jest dla obu stron niewygodne. To, że pojawiło się wzajemne poczucie winy i frustracja, może być dobrym tematem do dalszej pracy nad relacją. Takie zmiany rzadko są komfortowe na początku. Wyzwaniem w takich sytuacjach bywa też rozmowa z drugą stroną, utrzymanie spokoju, jasności i trzymanie się faktów, bez wchodzenia w wzajemne obwinianie się. Często ważne jest wtedy, żeby mówić o swojej odpowiedzialności i granicach, a jednocześnie nie przejmować odpowiedzialności za decyzje i zaniechania partnera.

Pierwszy krok i postawienie granicy jest już za Panią. A nauka nowych schematów w relacji zwykle wymaga czasu, cierpliwości i dużo łagodności wobec siebie i tego Pani życzę. 

Pozdrawiam

 

Edyta Kotula | Psycholog, Psychotraumatolog

 

 

 

Oliwia Grzemba

Oliwia Grzemba

Witam,

 

Już spieszę z pomocą - partner prawdopodobnie ma problem z braniem odpowiedzialności. Nie jesteś temu winna - może było tak, że np. za dziecka był często wyręczany. To tak jak np. ze zmywaniem naczyń - dojdzie jeden talerz, drugi, trzeci i niekiedy dopiero wtedy osoba widzi, że ma stertę w zlewie. Zaproponowałaś pomoc z koszulą - to jest OK. Nie chciał skorzystać - trudno. Słynna polska terapeutka, Katarzyna Miller, nieraz poruszała ten temat w różnych podcastach - można np. na parę dni wyjechać i zobaczyć, jak sobie poradzi. Może też go dręczy jakiś problem, o który niekoniecznie chce bezpośrednio porozmawiać - może byłby w stanie się otworzyć przed specjalistą? A może z jakiejś przyczyny nie chce iść na to wesele?

Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

jesteś na początku procesu terapeutycznego, więc nie zawsze to idzie na pstryknięcie. Daj sobie czas i partnerowi także. 10 lat wspólnej codzienności, przyzwyczajeń ;)

Ja bym przyjrzała się jakie to było dla mnie odpuścić temat koszuli. Czy naprawdę odpuściłam ten temat, skoro poinformowałam partnera, że mogę pomóc, ale to jego odpowiedzialność.

Jak się czujesz w roli jego matki?

Czy on wie, że tak się czujesz?

Jak chcesz się czuć w relacji z nim ?

 

Powodzenia!

 

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

💙 Dzień dobry.

Z Pani opisu wynika, że jest Pani w trakcie ważnego procesu terapeutycznego i stopniowo uczy się rezygnować z nadmiernego przejmowania odpowiedzialności za partnera. To naturalne, że zmiana utrwalonych przez lata schematów nie przynosi efektów od razu i może wiązać się z trudnymi emocjami oraz poczuciem niepewności . Sytuacja z koszulą nie świadczy o tym, że popełniła Pani błąd. Wręcz przeciwnie i dała Pani partnerowi przestrzeń do podjęcia własnej decyzji , odpowiedzialności za nią. To, że partner zareagował obwinianiem Pani, może być sposobem radzenia sobie z konsekwencjami własnego zaniedbania, a nie dowodem na to, że zrobiła pani coś ,,niewłaściwego. Warto tez pamiętać, że zmiana dynamiki związku wymaga czasu. Osoba, która przez lata funkcjonowała w określonym układzie, może początkowo mieć trudność z odnalezieniem się w nowych zasadach. Dlatego tak ważna jest konsekwencja w stawianiu granic oraz cierpliwość wobec całego procesu. Zachęcam również do omówienia tej sytuacji podczas kolejnych spotkań z psychologiem, ponieważ może ona stanowić cenny materiał do dalszej pracy terapeutycznej.

Trzymam za Panią kciuki. 💙





Pozdrawiam,
psycholog Wiktoria 💙


Zobacz podobne

W decyzjach hamuje mnie lęk przed oceną innych. Czy to normalne, jak sobie z tym poradzić?
Mam 17 lat, ostatnio znalazłam pracę, w której nie czuję się dobrze i chciałabym z niej odejść, jednak boję się to zrobić, bo mam wrażenie, że zawiodę wszystkich dookoła. Pracuje tam co prawda tylko miesiąc, ale już wiem, że nie jest to coś dla mnie. Odkąd pamiętam mam w głowie "zakodowane", że jeśli zrobię coś inaczej niż chcą tego inni, to ich zawiodę. Nie wiem z czego to wynika. Praca jest tylko aktualnym przykładem, ponieważ takich sytuacji jest dużo więcej. Ciągle mam z głowie pytania "czy mama się nie obrazi" , "czy powinnam to zrobić skoro inni tego nie chcą" mam wrażenie, że boję się żyć własnym życiem, bo to co powiedzą inni tak mnie martwi. Skąd to się wzięło? Jest to normalne?(chociaż w małym stopniu) Co mogę z tym zrobić?
Mój syn zaczął unikać szkoły
Cześć, jestem tatą 10-letniego Jasia i naprawdę nie wiem już, co robić 😟 Ostatnio Jaś zaczął unikać szkoły, każdego ranka płacze, boli go brzuch, a czasem mówi, że po prostu nie da rady... Nauczycielka też mówi, że jest wycofany i przestał się uczyć, chociaż kiedyś miałem same dobre oceny. To już trwa kilka tygodni i nie wiem, jak mu pomóc 😢 Kiedy pytam, co się dzieje, nie potrafi mi powiedzieć… tylko mówi, że jest mu „niedobrze” i że „boi się szkoły”. Próbowałam wszystkiego, ale nic nie pomaga. Czy ktoś miałem podobne problemy z dzieckiem? Jak rozpoznać, czy to może być jakiś rodzaj lęku, a może po prostu stres związany ze szkołą? Będę wdzięczna za każdą radę 💔
Jak radzić sobie z nerwicą lękową i objawami serca bez leków i psychoterapii prywatnej?

Dzień dobry. Jestem 35-letnia kobieta, od 5 lat cierpię na nerwicę lękową. Wszystkie objawy skupiają się na sercu. Miałam robione badania, które nic nie wykazały a objawy od strony serca typu potykania, przerwy w biciu serca doprowadzają mnie do panicznego lęku. Pokonałam wiele barier, wiele lęków natomiast te związane z sercem ciągle wracają. Mam bardzo niski puls co w nerwicy jest rzadkie, stąd też nie przyjmuje leków, by jeszcze bardziej go nie obniżać. Jak sobie pomóc? Na psychoterapię prywatnie nie jestem w stanie sobie pozwolić, a terminy na NFZ są tak odległe, że nie ma to nawet sensu. Przez te objawy tracę chęć do życia, lęk odbiera mi wszystko podczas nawrotów nerwicy. Bardzo dziękuję z podpowiedź i pozdrawiam serdecznie.

Nie umiem poradzić sobie z prowadzeniem kontaktów międzyludzkich. Przejmuję się opinią, uważam siebie za odludka. Zaburza to moje studia.
Od ponad roku prokastrynuję i nie mogę się zmusić do rysowania, ostatnio nie mam siły nawet na inne pasje, zaczęłam studia, ale nie wiem czy dam radę, bo mam problemy w kontaktach z ludźmi czasem( nie umiem i boję się wyrażać własne zdanie, a gdy myślę o tym, żeby to zrobić to wali mi serce, często mówię wtedy, gdy się zmuszę do wyrażenia swojej opinii - wolniej, bo myślę w tym czasie, co ta osoba sobie myśli, czasem nawet ruchy mi się spowalniają, obraz mi się na parę sekund zamazuje, ale rzadko( gdy pracuję w żabce), czuję, że nigdzie nie pasuję, nie spotykam się ze znajomymi, bo jestem trochę odludkiem, objadam się ( ze stresu chyba),co mam zrobić?
Jak przestać porównywać się z innymi i zaakceptować siebie po porażkach życiowych?
Czy jest jakiś sposób by przestać się porównywać z innymi i zaakceptować że jestem nikim Odkąd z 4 lata temu poddałem prawo jazdy po paru nieudanych próbach poczułem bardzo duży wstyd i zażenowanie samym sobą. Mam 23 lata i już czuję że będzie tylko gorzej. Codziennie porównuje się z innymi i już chyba nie daję rady psychicznie jestem gorszy od innych. Szczególnie zauważyłem że czuję ogormny wstyd przy kobietach i chociażby przy swoich kolegach. Bardzo często widuje je studiujące w autach itp a koledzy mają prawo jazdy są po prostu lepsi, czuje po prostu ogormny wstyd samym sobą czuje się mały przy nich nic nie warty nieudacznik. Dlatego to był też jeden z powodów dla których wiem że o związkach mogę zapomnieć dużo naczytałem się postów na internecie wiem że może nie powinienem ale chyba przez to zdałem sobie sprawę że tak naprawdę jako mężczyzna zawiodłem. Pracuje dalej w tej samej pracy od 4 lat za najniższą krajową bo nie mam żadnego planu co chce robic i do tego dalej mieszkam z rodzicami. Przez jakiś czas czułem się lepiej leczę zęby u ortodonty chciałem po tym zrobić operację przegrody nosowej chciałem się na tym skupić skończyć to w pełni ale wiem że to za mało wiem że to wymówki bo po tym nie wiem co będę chciał robić nie mam planu ambicji celu do prawa jazdy dalej boje się podejść. A codziennie się porównuje z innymi i codziennie czuję ból. Mam 23 lata i po prostu robię się starszy i dalej nic nie osiągnąłem będzie tylko gorzej boję się przyszłości ciągle o niej rozmyślam porównuje się do ludzi czytam te posty różne o samotności o tym że jako mężczyzna w pewnym wieku na związki jest po prostu za późno bez statusu odpowiednich pieniędzy czy do tego bycie prawiczkiem to już mnie skreśla. Nie wiem już co mam robić nic mi nie sprawia przyjemności tylko czuję lęk przed przyszłością. Do tego straszny lęk przed kobietami czytając te posty itp wszystko już kompletnie straciłem nadzieję nawet wstydzę się przechodzić koło nich one studiują mają ambicję cokolwiek a ja nic nie mam kompletnie. Ciągle zadaje to samo pytanie ale już nie daję rady chyba będzie tylko gorzej i ja nie wiem jak to wszystko przetrwać jak widzę wokół codziennie tych lepszych ludzi a ja nic nie osiągam
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.