Dzień dobry,
Pani pytanie jest bardzo zasadne. Nie mam wrażenia, że odrzuca Pani psychoterapię. Raczej wygląda na to, że potrzebuje Pani takiej formy pomocy, która w większym stopniu uwzględnia rzeczywistość zewnętrzną, a nie tylko świat przekonań i emocji.
Dobrzy terapeuci zwykle starają się badać oba obszary jednocześnie - to, co wynika z sytuacji, oraz to, jak człowiek ją interpretuje. Problem pojawia się wtedy, gdy jedna z tych perspektyw całkowicie przesłania drugą. Rzeczywiście zdarza się, że realne trudności związane z pracą, statusem, zdrowiem, relacjami czy dopasowaniem do środowiska są zbyt szybko sprowadzane do „przekonań”. A przecież czasem problem jest częściowo lub nawet w dużej mierze rzeczywisty.
Zdrowa praca nad myśleniem nie polega na przekonywaniu Pani, że problemu nie ma. Polega raczej na zadawaniu pytania „Co jest faktem, a co moją interpretacją tego faktu?”. Jeśli analiza prowadzi do wniosku, że warunki życia są rzeczywiście niekorzystne, to równie zdrowym celem terapii może być zmiana tych warunków lub podjęcie konkretnych decyzji życiowych.
Mam wrażenie, że mogłyby być Pani bliższe nurty egzystencjalne, systemowe lub niektóre formy terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach. Często więcej miejsca poświęcają one kontekstowi życia, ograniczeniom, wyborom i dopasowaniu człowieka do środowiska, zamiast skupiać się wyłącznie na korekcie myślenia.
To, co Pani opisuje, nie brzmi dla mnie jak opór przed zmianą. Bardziej jak potrzeba, by ktoś potraktował Pani obserwacje rzeczywistości poważnie i wspólnie zastanowił się, co można z nimi zrobić.
Pozdrawiam,
Katarzyna Świdzińska, Psycholog