📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach
Coraz częściej mówi się o zjawisku mobbingu horyzontalnego, w którym agresorem nie jest przełożony, lecz kolega lub koleżanka z tego samego szczebla hierarchii. To cicha, często niewidoczna dla kadry wojna, która potrafi zamienić życie zawodowe w koszmar

Mobbing horyzontalny – nękanie, które dzieje się biurko obok. Większość z nas, słysząc słowo mobbing, wyobraża sobie apodyktycznego szefa, który krzyczy na podwładnych. Rzeczywistość biurowa bywa jednak bardziej skomplikowana.
Choć w polskim Kodeksie pracy definicja mobbingu nie wskazuje wprost, kto musi być sprawcą, przyjmuje się, że za bezpieczeństwo psychiczne w firmie odpowiada pracodawca – niezależnie od tego, czy nęka dyrektor, czy stażysta siedzący obok. Czym więc dokładnie jest ten „poziomy” rodzaj przemocy i dlaczego jest tak trudny do wykrycia?
Mobbing horyzontalny to uporczywe i długotrwałe działania skierowane przeciwko współpracownikowi, mające na celu jego poniżenie, ośmieszenie, izolację lub wyeliminowanie z zespołu. Kluczowa różnica między zwykłym konfliktem a mobbingiem leży w nierównowadze sił, która z czasem się pogłębia. W konflikcie obie strony mogą mieć rację i dążą do rozwiązania sporu. W mobbingu celem jest zniszczenie reputacji lub psychiki drugiej osoby, a współpracownik jest spychany do narożnika, z którego nie ma ucieczki.
W literaturze światowej zjawisko to często określa się mianem *lateral violence* (przemoc boczna/pozioma). Badacze tacy jak Taylor (2016) wskazują, że choć stereotypowo mobbing to działanie z góry na dół (ze stanowiska wyższego rzędu na niższe) ataki poziome niosą za sobą identyczne, dewastujące skutki: od wypalenia zawodowego, przez stany lękowe, aż po rezygnację z pracy.
Mobbing poziomy rzadko zaczyna się od otwartej agresji. To raczej powolny proces podważania kompetencji i pewności siebie, który początkowo trudno nawet zauważyć. Oto jak może wyglądać w codziennym życiu biurowym lub szpitalnym (gdzie jest niestety plagą, znaną jako zjawisko „pielęgniarki zjadają swoje młode” z ang. *nurses eat their own*):
1. Izolacja informacyjna: celowe nieprzekazywanie ważnych informacji, rzekome zapominanie o zaproszeniu na spotkanie zespołu, pomijanie w mailach.
2. Sabotaż pracy: ukrywanie dokumentów, celowe wprowadzanie w błąd, kasowanie plików, aby współpracownik popełnił błąd i stracił w oczach szefa.
3. Plotki i niszczenie reputacji: rozsiewanie fałszywych informacji o życiu prywatnym lub kompetencjach („ona dostała ten awans przez łóżko”, „on sobie kompletnie nie radzi”).
4. Ciągła krytyka i tzw. przewracanie oczami: ostentacyjne miny podczas wypowiedzi, przerywanie, wyśmiewanie pomysłów na forum grupy.
5. Obciążanie pracą: w zespołach, gdzie zadania są rozdzielane wspólnie, mobberzy mogą przerzucać na współpracownika najgorsze, najbardziej żmudne obowiązki, których sami nie chcą wykonywać.
Skąd bierze się potrzeba niszczenia kogoś, kto teoretycznie gra do tej samej bramki? Psychologia pracy wskazuje na kilka przyczyn:
Poczucie zagrożenia (syndrom ograniczonych zasobów): w firmach, gdzie panuje kultura rywalizacji, a awans jest dobrem rzadkim, sukces kolegi jest postrzegany jako osobista porażka. Mobbing staje się narzędziem walki o władzę i pozycję. „Skoro nie potrafię ci dorównać, spróbuję cię zniszczyć”.
Zranieni uzdrowiciele: to zjawisko opisane w kontekście zawodów pomocowych (pielęgniarki, pracownicy socjalni). Osoby, które same niosą nieprzepracowane traumy, mogą nieświadomie odtwarzać mechanizmy przemocy w pracy, próbując odzyskać poczucie kontroli nad własnym życiem poprzez dominację nad innymi.
Kultura przyzwolenia: jeśli firma toleruje brak transparentności, chaos organizacyjny i brak odpowiedzialności, agresja staje się akceptowalną metodą zarządzania relacjami.
Ignorowanie mobbingu horyzontalnego prowadzi do erozji całego zespołu. Osoba doświadczająca mobbingu zaczyna wycofywać się z życia firmy, traci kreatywność i pewność siebie. Pojawiają się objawy psychosomatyczne: bóle głowy, bezsenność, lęk przed przyjściem do biura. Co gorsza, w środowiskach takich jak ochrona zdrowia, mobbing horyzontalny realnie zagraża pacjentom – skłócony zespół nie współpracuje, co zwiększa ryzyko błędów medycznych.
Walka z mobbingiem poziomym jest trudna, bo sprawca jest blisko – często biurko w biurko. Co możesz zrobić?
1. Dokumentuj: podobnie jak w mobbingu pionowym, prowadź dzienniczek zdarzeń. Zapisuj daty, świadków, konkretne sytuacje i słowa. To Twój pancerz dowodowy.
2. Stawiaj granice (jeśli to bezpieczne): czasami nazwanie rzeczy po imieniu („Nie życzę sobie, żebyś przewracała oczami, gdy mówię”) w początkowej fazie może zatrzymać spiralę. Mobberzy często testują granice – jeśli nie napotkają oporu, idą dalej.
3. Szukaj sojuszników: mobbing kwitnie w izolacji. Znajdź w zespole lub poza nim kogoś, kto potwierdzi Twoją wersję rzeczywistości.
4. Zgłoś to formalnie: pamiętaj, że odpowiedzialność ponosi pracodawca. Zgłoszenie do HR lub komisji antymobbingowej powinno być oparte na faktach, a nie tylko emocjach.
Rada dla liderów: Samo szkolenie anty-mobbingowe to za mało. Kluczem jest stworzenie procedur anonimowego zgłaszania nieprawidłowości oraz kultury, w której donoszenie na podobne zachowania jest postrzegane jako dbanie o dobro wspólne, a nie zdrada zespołu. Warto rozważyć powołanie niezależnych komórek, które zajmą się wyjaśnianiem spraw, bez presji na zamiecenie problemu pod dywan dla dobra wizerunku firmy.
Mobbing horyzontalny to rak, który toczy organizację od środka. Niezależnie od tego, czy go doświadczasz, jesteś świadkiem czy menedżerem – milczenie jest zawsze po stronie oprawcy.
Przedstawiamy wyselekcjonowaną grupę doświadczonych psychologów i psychoterapeutów, którzy zajmują się wspieraniem osób doświadczających mobbingu. Specjaliści posiadają bogate doświadczenie w rozwiązywaniu konfliktów pracowniczych, udzielaniu wsparcia psychologicznego ofiarom mobbingu oraz opiece nad stresem i emocjami, szczególnie podczas prowadzenia postępowań prawnych.
Zrozumienie to pierwszy krok do poprawy. Przeczytaj inne, powiązane, merytoryczne artykuły które przygotowaliśmy dla Was wspólnie z naszymi Specjalistami_tkami.
Najtrudniejsze to zacząć szukać. Gratulujemy! Sprawdź naszego Bloga, a także Forum Psychologiczne! Znajdziesz tam merytoryczne artykuły, odpowiedzi Specjalistów_ek, praktyczne przykłady i wskazówki oraz wiele inspiracji.





Czuję, że coś jest nie tak w tej pracy, naprawdę nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Mam wrażenie, że ludzie mnie tam nie szanują, jakby moje zdanie się w ogóle nie liczyło. Czasami coś zaproponuję, a oni to olewają, a potem ktoś inny powie to samo i nagle wszyscy są zachwyceni. Czuję się tak, jakbym robiła coś źle, chociaż nie wiem co. A jak coś pójdzie nie tak, to zawsze ja jestem winna, nawet jeśli to nie moja wina. Czy to jest normalne? Czy to już mobbing? Nie wiem, jak to nazwać, ale to mnie zżera od środka. Nie mam pojęcia, co zrobić, czy rozmawiać z kimś w pracy, czy po prostu to ignorować? Ale jak to ignorować, skoro to tak boli? Boję się, że jak coś powiem, to będzie jeszcze gorzej.
Pracowałam przez kilka lat w zawodzie medycznym. Mam 33 lata. Zostałam tak zgnojona przez lekarzy, że popadłam na pół roku w depresje i z uśmiechniętej dziewczyny zrobił się wrak. Lekarze to potwory, narcyze i praca z ich humorami jest męką. Wszystkie osoby, które znam, mają takie same doświadczenia. Początki są mile i jak coś potrzebują, to do rany przyłóż, ale potem zaczynają poniżać, praktycznie każdy oszukał mnie na pieniądze, kombinują z umowami, skłócają pracowników celowo, zmuszają do mycia podłóg i okien, chociaż nie jest to w obowiązku pracownika. Nie jest po czasie prosto odejść i powiedzieć, że nie będzie się czegoś robić, bo wymyślają różne świństwa i mieszają w papierach. Znęcanie psychiczne kobiety nade mną skończyło się koszmarami w nocy i zaczęłam brać leki na uspokojenie. Gdy byli złośliwi, to potrafili podczas zabiegów tryskać na mnie woda, a nawet krwią. Gdy źle się czułam, to nie pozwolili iść do domu i z grypą musiałam stać. Kiedyś wysiadł mi kręgosłup, bo kazali mi się stać schyloną przez kilka h, nieludzkie warunki. Nienawidzę lekarzy. To nie jest jeden przypadek, dziewczyny płaczą w przychodniach jak ja. Dlaczego takie osoby są bezkarne? Nie potrafię do siebie dojść, a jeszcze ucinali premie bez powodu, manipulowali pracownikami, wyzywali...
Czy ze mną jest jakiś problem, czy nie nadaję się do pracy? Poniżej przedstawiam moją historię. Mam 21 lat, a pracę zmieniałam już 4 razy. W żadnej pracy nie mogę się odnaleźć lub po prostu do żadnej pracy się nie nadaję. Moja pierwsza praca była od razu po technikum. W maju tamtego roku napisałam wszystkie matury, a w czerwcu już zaczęłam pracować jako grafik komputerowy. Początkowo było super, czułam ogromne spełnienie zawodowe. W międzyczasie rozpoczęłam studia na kierunku inżynierskim na politechnice. Niestety po upłynięciu okresu próbnego zaczęły się problemy z pracodawcą, mobbing, a nawet seksizm. Byłam gorzej traktowana ze względu na to, że jestem kobietą 😞 Przychodzilam do do domu, wyładowywałam swoje negatywne emocje na rodzinie. W pracy nieraz dochodziło do sytuacji, że płakałam do godziny w łazience i nie mogłam się uspokoić. Ciągnęło się to od października aż do grudnia, kiedy to podjęłam decyzję, że już dłużej tego nie wytrzymam. Zwolniłam się… Ale miałam już znalezioną kolejną pracę w tym samym zawodzie, więc nie miałam żadnej przerwy między jedną pracą, a drugą. W tej drugiej pracy było lepiej pod względem ludzi, szefostwa, ponieważ nie było mobbingu. Owszem, zdarzały się sytuacje, że pracodawca zwrócił mi uwagę za błędy, lecz było to słuszne. Znacznie odpoczęłam psychicznie, lecz pomimo zapewnień, praca ta miała mało wspólnego z grafiką, mimo iż na umowie miałam wpisane grafika komputerowego. Tutaj już mniej sobie radziłam niż w poprzedniej, ponieważ miałam wrażenie, że nie ma w niej celu, do którego muszę dążyć. Moje zadania były różne, od pracy na produkcji, w biurze, w sprzedaży, aż po sprzątanie hali. Nie umiałam się w tym odnaleźć, ponieważ środowisko było bardzo niezorganizowane i w wielu przypadkach musiałam symulować pracę, bo wszystkie zadania na dany dzień kończyłam po ok. 2 godzinach. Pracodawca nie był zadowolony i nie przedłużył mi umowy. Stąd musiałam zacząć szukać innej. Znalazłam ją stosunkowo szybko. Był to pracownik biurowy/wsparcie działu sprzedaży. Pierwszy raz pracowałam na umowie zlecenie na pełen etat. Niestety za mniej niż najniższą krajową. Mimo wszystko byłam zdesperowana i zgodziłam się na taką stawkę. Również w tamtej prac był brak organizacji, robienie masy rzeczy na raz, multum obowiązków, które wykraczały poza moje kwalifikacje. Zajmowałam się archiwizacją dokumentów, robieniem wycen dla handlowców, sprawami ogólnoadministracyjnymi, ale także dowożeniem materiałów z produkcji do klienta. Brakowało mi na wszystko czasu i niestety zdarzało mi się robić dużo błędów, jak np. źle przepisać dane w fakturze zakupu. W tym przypadku również pracodawca nie był zadowolony z efektów mojej pracy i zwolnił mnie z dnia na dzień w połowie lipca. Kolejnej pracy szukałam do połowy sierpnia. Znalazłam ją w całkowicie innej branży jako spedytor międzynarodowy. Cieszyłam się, że jest to coś bardziej zbliżonego do mojego kierunku studiów. Niestety okazało się, że firma jest pośrednikiem, dlatego moim zadaniem było pozyskiwanie klientów oraz kontakt z przewoźnikami. Początkowo również wydawała mi się super. Z czasem jednak stała się ona monotonna i żmudna, godziny zaczęły mi się bardzo dłużyć i mam coraz mniej satysfakcji z tej pracy. Niestety nie daję rady wyrabiać normy sprzedażowej, która wynosi 2500 euro marży miesięcznie, dlatego też już muszę myśleć nad zmianą. Od kilku miesięcy naprawdę zatruwa mi to życie, budzę się w nocy i nieustannie myślę nad całą tą sytuacją do rana. Teraz jeszcze doszedł to tego lęk, że w ogóle nic nie znajdę. Myślę nad terapią czy konsultacjami z psychologiem lub psychoterapeutą, ale niestety nie mam na to pieniędzy. Oszczędności, które udało mi się wypracować chcę zostawić na życie i na opłacenie studiów 😕
Zaczynam się gubić, bo nie wiem, czy to, co przeżywam w pracy, to mobbing, czy może po prostu seksizm. Często czuję się dyskryminowana, ale nie wiem, czy to przypadkiem nie moje przewrażliwienie. Szef z góry zakłada, że nie potrafię czegoś zrobić, tylko dlatego, że jestem kobietą. Z drugiej strony, nie mogę powiedzieć, że są to bezpośrednie wyzwiska czy obelgi, bo tak nie jest i sama już nie wiem..
Nie wiem, czy to, co się dzieje, to mobbing, czy po prostu przesadzam. Codziennie zadaję sobie to pytanie i za każdym razem dochodzę do wniosku, że może jestem zbyt przewrażliwiona. Ale z drugiej strony… czy normalne jest wracanie do domu i czuje się niepotrzebną, nic nie umiejącą osobą? Szef nigdy nie mówi nic wprost. To raczej spojrzenia, westchnięcia, to jego "Naprawdę? To najlepsze, co mogłaś wymyślić?" wypowiedziane takim tonem... Gdy coś robię dobrze, cisza, zero pochwały NIC Najgorsze, że zaczęłam się przy tym wszystkim gubić. Kiedyś lubiłam swoją pracę, teraz nie mam ochoty do niej wstawać. Proszę o radę

Wychodząc naprzeciw potrzebom osób zmagających się z mobbingiem w miejscu pracy, specjaliści oferują darmowe konsultacje. Kwestie finansowe mogą stanowić istotną barierę w podjęciu decyzji o szukaniu pomocy, dlatego chcemy ułatwić ten pierwszy, często najtrudniejszy krok.
Kiedy warto?
Gdy zauważasz u siebie lub współpracownika systematyczne i długotrwałe nękanie lub zastraszanie w miejscu pracy (np. regularne ignorowanie, poniżanie na forum publicznym, ironiczne lub obraźliwe komentarze, celowe pomijanie w decyzjach zawodowych);
Kiedy doświadczasz ciągłej, nieuzasadnionej krytyki swojej pracy lub zachowania ze strony przełożonych lub współpracowników;
Jeśli czujesz się izolowany od zespołu lub są Ci przydzielane zadania poniżej Twoich kompetencji lub zbyt trudne do wykonania;
Gdy jesteś ofiarą plotek, oszczerstw lub ośmieszania w miejscu pracy.
Potrzebujesz bezpłatnej pomocy?
Sprawdź dostępnych specjalistów i umów się na bezpłatną, pierwszą konsultację już dziś!
Zobacz, którzy specjaliści udostępniają bezpłatne konsultacje psychologiczne i łatwo umów pierwszą wizytę.
