
Postanowiłam napisać ten artykuł, ponieważ ostatnio dość często zarówno w sferze zawodowej, jak i prywatnej jestem pytana o to, czy obecnie ADHD nie jest już „przediagnozowane”. Opiniuję ADHD już od kilku lat i nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie jednym zdaniem, dlatego zdecydowałam się napisać ten artykuł.
ADHD nie jest nowym zaburzeniem. Zespół kliniczny nieuwagi oraz nadpobudliwości-impulsywności sięga niemal 250 lat wstecz, do rozdziałów o zaburzeniach uwagi w podręcznikach medycznych autorstwa Weikarda w 1775 r., a później Crichtona w 1798 r. (Antshel i in. 2020). Obecnie znajduje się w oficjalnych klasyfikacjach takich jak DSM-5 i ICD-11.
Według obecnych badań szacuje się, że ADHD identyfikuje 5–10% dzieci i młodzieży oraz nieco mniejszy odsetek dorosłych (2,8%, badanie Fayad, 2017) ze względu na niższe rozpoznanie w tej grupie. Oznacza to, że w klasie liczącej 30 uczniów diagnoza ADHD powinna realnie dotyczyć jedynie jednego do trzech uczniów z najsłabszym poziomem funkcji wykonawczych.
Fakt, że o ADHD mówi się ostatnio więcej, może wynikać z czynników takich jak:
Większa świadomość: ADHD u dorosłych jest dziś lepiej rozumiane - objawy jak trudności w koncentracji czy impulsywność nie są już mylone z lenistwem, czy stresem, co pozwala więcej osobom szukać pomocy. Mówią o tym więcej na portalach społecznościowych osoby, które same taką diagnozę dostały.
Postęp w diagnostyce: Nowe narzędzia i kryteria pozwalają lepiej rozpoznać ADHD u dorosłych, uwzględniając m.in. problemy z organizacją, zarządzaniem czasem czy emocjami.
Zmiana norm społecznych: Mniejsza stygmatyzacja i większa otwartość na rozmowy o zdrowiu psychicznym sprawiają, że ludzie chętniej zgłaszają trudności i szukają wsparcia.
Choć pomocne jest uświadomienie sobie, że względna słabość funkcji wykonawczych stanowi w naszym społeczeństwie powszechną niekorzyść, powinniśmy zachować ostrożność i nie etykietować pochopnie każdej osoby z taką słabością jako mającej „zaburzenie”. W przypadku cech o rozkładzie normalnym połowa populacji znajduje się poniżej średniej. Każdy czasem doświadcza zachowań typowych dla ADHD - frustracji, zapominania rzeczy czy chaosu w domu. Problem zaczyna się wtedy, gdy te zachowania zaczynają uprzykrzać życie.
Pomimo powyższych uzasadnień trudno oprzeć się wrażeniu, że w ostatnim czasie ADHD podejrzewa u siebie wiele osób, a sformułowanie „chyba mam ADHD” na stałe weszło do codziennych rozmów. Zwracają na to uwagę zarówno psychiatrzy, jak i inni specjaliści - psychoterapeuci oraz psycholodzy, którzy coraz częściej słyszą takie podejrzenia od swoich pacjentów.
Obserwuje się wzrost liczby diagnoz i wypisywanych recept. Przegląd sytuacji w Australii pokazuje, że ponad 1 milion osób ma ADHD, a globalnie szacuje się, że objawy mogą dotyczyć nawet 366 milionów dorosłych - więcej niż lęk, którego doświadcza około 300 milionów osób. W Australii liczba recept na leki stosowane w ADHD wzrosła w ostatnich pięciu latach z 1,4 do 3,2 miliona, a koszty programu PBS proporcjonalnie z 59,2 do 151,96 miliona dolarów (APS, 2024).
Pracy więc dla diagnostów ADHD nie brakuje, ale rośnie też liczba wyzwań związanych z rzetelną oceną. Ja również, jako diagnostka, często zmagam się z pytaniami, które opisałam poniżej.
Ten tryb może wynikać z długotrwałego stresu, przeciążenia lub doświadczeń o charakterze dysregulującym, zwłaszcza w okresie dzieciństwa. W praktyce klinicznej ten dylemat pojawia się bardzo często, ponieważ oba obrazy mogą dawać zaskakująco podobne objawy: trudności z koncentracją, rozproszenie uwagi, impulsywność, problemy z pamięcią roboczą, szybkie męczenie się poznawcze czy poczucie chaosu w codziennym funkcjonowaniu. Różnica polega jednak na mechanizmie ich powstawania - w ADHD trudności te mają charakter neurorozwojowy i są względnie stałe w czasie, natomiast w trybie chronicznej reakcji stresowej są one odpowiedzią organizmu na długotrwałe zagrożenie, presję lub brak regeneracji. W takim stanie układ nerwowy pozostaje w ciągłej gotowości, co może prowadzić do nadmiernej czujności, problemów z hamowaniem reakcji i trudności z funkcjami wykonawczymi (czytaj więcej w moim artykule: „Jak odróżnić ADHD od C-PTSD?”).
Wymienione zachowania mogą „przejść” z dzieciństwa do dorosłości ze względu na utrwalenie określonego schematu reagowania. Z moich obserwacji wynika, że około 8 na 10 osób diagnozowanych pod kątem ADHD zgłasza doświadczenia o silnym, dysregulującym charakterze do 18 r.ż., takie jak przemoc fizyczna czy słowna w dzieciństwie, rozwód, uzależnienia lub choroby psychiczne rodziców. Kryterium wystąpienia objawów przed 12 r.ż. bywa trudne do jednoznacznego ustalenia, zwłaszcza przy wczesnych trudnych doświadczeniach, tzn., że:
Jeśli Tomek od 7 roku życia codziennie doświadczał stresu związanego z awanturami rodziców, i jednocześnie w szkole był rozproszony, zapominał ciągle wziąć ze sobą zeszyt i często wstawał podczas lekcji, to trudno będzie stwierdzić, czy to objawy ADHD, czy objawy silnego i przewlekłego stresu. Powodem jest fakt, że wydarzenia trudne występowały przed 12 r.ż., a nawet zanim chłopiec poszedł do szkoły.
Bardzo często kwestionariusze wypełniane przez rodziców pacjentów nie pokrywają się z subiektywnymi relacjami samych pacjentów. Bywa tak dlatego, że rodzice nie przyglądali się uważnie funkcjonowaniu dziecka albo dlatego, że wiele zachowań było wówczas uznawanych za „mieszczące się w normie”, znacznie częściej niż dziś. Może być też tak, że pacjent nie pamięta wielu sytuacji, albo miał duże wsparcie ze strony rodziców, którzy codziennie sprawdzali, czy odrobił wszystkie lekcje, w związku z tym trudno stwierdzić, czy objawy faktycznie występowały, a jest to jeden z kryteriów diagnostycznych.
Rodzice często komentują: „wchodziłeś na drzewa, jak każde dziecko”, „ruchliwy jak to chłopak”, „twoja siostra też taka była” „ojciec też zapominał plecaka do szkoły” itp.
Mowa o np. zaburzeniach lękowych, depresji czy o uzależnieniach - bardzo często także o uzależnieniu od pracy. Niektóre szacunki wskazują, że nawet 66% osób z ADHD ma współistniejące zaburzenie. Wykluczenie innych przyczyn wymaga czasu, doświadczenia i odpowiednich umiejętności (Reale i in., 2017). Dodatkowym czynnikiem komplikującym obraz są nowe technologie i nadużywanie urządzeń cyfrowych, które same w sobie nasilają problemy z koncentracją.
Może się więc zdarzyć, że skale nasilenia objawów wskazują na znaczne trudności, ale gdyby oddzielić od tego dziesięć godzin dziennie spędzanych z telefonem czy bardzo wysokie, samodzielnie narzucone standardy, realny poziom nasilenia objawów okazałby się łagodny. Dlatego tak ważne jest rozwijanie świadomości o wpływie stylu życia na nasze funkcjonowanie poznawcze. Nasilenie ADHD jest więc również zależne od czynników „nie-ADHD-owych”.
Czasami słyszę, że pacjent otrzymuje w diagnozie informację, że np. „80% trudności wynika z ADHD, a 20% z innych czynników”. Jest to oczywiście jedynie statystyczna metafora, która nie oddaje w pełni złożoności i dynamiki rzeczywistego funkcjonowania danej osoby. To tak jakby powiedzieć, że na smak ciasta wpływa 55 procentach mąka i w 20 jajka, 5 to aromat itd., ale przecież wiemy, że fuzja tych smaków również ma znaczenie i trudno ją zmierzyć.
Zdarza się, że do gabinetu trafiają kobiety po urodzeniu kolejnego dziecka, studenci kilku kierunków albo przedsiębiorcy pracujący jednocześnie w trzech miejscach. Osoba, która z powodu deficytów wykonawczych nie jest zdolna do pracy, bo nie była, w stanie wyjść na czas, może subiektywnie doświadczać swoich trudności równie intensywnie, jak ktoś, kto chciałby prowadzić kilka firm naraz i jednocześnie perfekcyjnie radzić sobie z domowymi obowiązkami. Subiektywizm objawów jest więc zależny od tego, co myśli o swojej wydajności pacjent, ale również co myśli sam diagnosta.
Przykładem może być też matka, która przed narodzinami trzeciego dziecka funkcjonowała względnie stabilnie, a obecnie doświadcza nasilonego rozproszenia uwagi, zapominania i poczucia dezorganizacji - wchodzi do pokoju i nie pamięta, po co przyszła. W takiej sytuacji kluczowe staje się pytanie, czy obserwowane trudności są przejawem ADHD, czy raczej konsekwencją chronicznego przeciążenia, niedoboru snu oraz kumulacji ról i obowiązków.
Mnie jako diagnostce, trudno jest często odróżnić osobiste standardy lub wymagania środowiska pacjenta od jego obiektywnej wydajności. Trudno o obiektywizm. Jeśli zapytam: czy żyje pan w bałaganie, a on odpowie: „o tak!”, wiem jednocześnie, że każdy ma inną definicję bałaganu. Jednak nie mogę wejść do jego mieszkania i go zobaczyć.... zresztą, wtedy używałabym swojej własnej definicji.
Psychiatra Ralph Lewis pisze, że brak jednoznacznej granicy rozpoznania sprawia, że ADHD nie jest diagnozą kategoryczną typu „tak/nie”, lecz kwestią stopnia nasilenia objawów. Diagnoza opiera się na klinicznym osądzie, a nie na obiektywnych testach, i dotyczy osób, u których trudności w zakresie funkcji wykonawczych istotnie upośledzają codzienne funkcjonowanie w kilku obszarach życia. Na proces diagnostyczny silnie wpływa również kontekst społeczno-kulturowy. Współczesne społeczeństwa wymagają wysokiego poziomu koncentracji, organizacji, planowania i pracy na odroczone nagrody. Wraz ze wzrostem złożoności i produktywności te wymagania systematycznie rosły, co może jego zdaniem zwiększać prawdopodobieństwo rozpoznania ADHD. Można to porównać do społeczeństwa zaprojektowanego dla ludzi wysokich - w którym osoby niskie, choć same w sobie nie „zaburzone”, funkcjonowałyby z wyraźną, systemową niekorzyścią.
Poza tym można spełniać 6 lub nawet 9 kryteriów DSM-5, ale go nie mieć, ponieważ musi być spełniony warunek „upośledzenia funkcjonowania” w dwóch lub więcej kontekstach. Czyli niedomaganie tylko w pracy to za mało. I tu znów spotykamy się z tematem subiektywizmu, bo zdaniem jednego diagnosty pacjent radzi sobie w domu całkiem nieźle, a zdaniem innego już niekoniecznie.
Jednym słowem czaszka dymi :). Dużo łatwiej by było, gdyby istniały metody obiektywne do badania takie jak markery genetyczne, czy obrazowe. W związku z tym ADHD pozostaje jednym z najbardziej kontrowersyjnych zaburzeń neurologicznych współczesności. Objawy mogą być subtelne lub silnie uciążliwe, diagnoza jest niepewna, a leki często skuteczne, ale u niektórych jedynie krótkoterminowo.
Faktem jest, że obecnie nie istnieje jeden uniwersalny proces diagnostyczny stosowany przez wszystkich diagnostów. Badanie naukowców z Uniwersytetu Kopenhaskiego i Uniwersytetu w São Paulo wykazało, że w ponad połowie analizowanych badań nie przeprowadzano oceny ogólnej psychopatologii, a jedynie w 35% diagnozę ADHD stawiali psychiatrzy lub psychologowie. Ponadto w ponad połowie badań uczestniczyli pacjenci ze współistniejącymi zaburzeniami psychicznymi (Studart i in., 2025).
Nie ma zgodności wśród samego pomysłu na ADHD. Jedni specjaliści mówią o konkretnym zaburzeniu, a inni o spektrum objawów. Psychiatra Ralph Lewis w Psychology Today podkreśla, że ADHD nie jest czymś, co ktoś „ma” albo „nie ma”. To raczej jeden z krańców kontinuum funkcjonowania wykonawczego - zestawu procesów poznawczych pozwalających planować, monitorować i realizować cele. Osoby diagnozowane z ADHD zazwyczaj funkcjonują bliżej lewego krańca krzywej.
Dyskusji podlega również to, czy ADHD można w pełni sprowadzić do deficytów funkcji wykonawczych. W praktyce klinicznej oba pojęcia w większości przypadków w dużym stopniu się pokrywają. Jednocześnie należy pamiętać, że deficyty funkcji wykonawczych mogą mieć także inne przyczyny, wykraczające poza neuroróżnorodność.
Skąd ten cały szum wokół diagnozy? Bo to otwarcie drzwi do leczenia farmakologicznego ukierunkowanego na ADHD. Ciekawie pisze o tym Lewis. Jego zdaniem warto na nowo przemyśleć sposób, w jaki mówimy o lekach stosowanych w ADHD. Określanie ich mianem „leczenia” sugeruje, że ADHD jest chorobą, podczas gdy leki te można raczej rozumieć jako środki poprawiające funkcjonowanie. Większość z nich to leki stymulujące, działające podobnie jak kofeina - choć silniej i skuteczniej. W uproszczeniu: leki stymulujące czasowo zwiększają poziom wewnętrznej stymulacji w mózgu, który naturalnie funkcjonuje na niższym jej poziomie i silniej polega na bodźcach zewnętrznych. Wyższy poziom wewnętrznej stymulacji sprzyja koncentracji i ułatwia wykonywanie mniej angażujących, „nudnych” zadań. Różnice te można postrzegać jako element ludzkiej neuroróżnorodności - cechy, która była adaptacyjna w środowisku, w którym ewoluował nasz gatunek.
Doświadczenia pacjentów z ADHD są zróżnicowane. Leki, najczęściej psychostymulanty, szybko poprawiają koncentrację i organizację. Jedna z pacjentek pisze o swoich wrażeniach po rozpoczęciu przyjmowania jednego z leków:
Mam wrażenie, że zmienił się mój „aparat wykonawczy”. I to jest dla mnie ogromna różnica. Jakbym mogła tam, gdzie nie mogłam i nie umiałam ruszyć z miejsca. Jakby mi te leki trochę wyciszyły lęki. Nie zniwelowały ich, ale mogę usłyszeć w sobie też inne rzeczy pomimo nich i mogę robić coś pomimo nich. Mam wrażenie, że zmniejszyły też moją labilność, czuję się trochę bardziej stabilna. I mam wrażenie, że trudniej mi „utrzymać swoją maskę”, a częściej bywam według siebie „niepoprawna, niewłaściwa”.
Mimo wielu pozytywnych opinii pacjentów, długoterminowe skutki nie są w pełni znane, a skutki uboczne - zmęczenie, problemy ze snem, spadek nastroju - mogą wymagać modyfikacji dawkowania. Najlepsze efekty osiąga się, łącząc farmakoterapię z niefarmakologicznymi strategiami, takimi jak terapia poznawczo-behawioralna, coaching, zmiana nawyków czy ograniczanie rozpraszaczy. Niektóre osoby w ogóle nie potrzebują farmakologii.
Mnie osobiście bardzo by zależało, żeby pomoc wspomnianemu na początku pacjentowi, który prowadzi 3 firmy, nie polegała na tym, że dzięki lekom będzie mógł prowadzić 4 lub więcej, tylko na tym, aby mógł sprawniej zarządzać tym, co już robi, a może nawet nauczył się odpuszczać nadmiar, lepiej planować czas, kontrolować stres i funkcjonować efektywniej bez nadmiernego obciążenia organizmu.
Często na „trening kompetencji dla osób z ADHD” przychodzą osoby z zamiarem, bycia jeszcze bardziej produktywnym niż są, ale po dokładnej analizie okazało się, że w planowaniu swoich obowiązków są świetne, ale czynnik ludzki uniemożliwia im zrealizowanie tych pomysłów. Musiałyby mieć dwa życia. Więc proces kończył się urealnieniem oczekiwań względem siebie i byciem zadowolonym z tego, co można zrobić w ramach swoich możliwości.
Marzy mi się również rozwijanie większej świadomości na temat wpływu stylu życia na funkcjonowanie oraz krytyczne przyglądanie się obecnym standardom dotyczącym tego, jak produktywni i skuteczni powinniśmy być. Chodzi o to, aby zamiast ślepo podążać za normami efektywności, znaleźć równowagę, która pozwala funkcjonować zdrowo i w zgodzie z własnymi możliwościami.
Kontrowersje wokół kryteriów diagnostycznych nie powinny zniechęcić do dalszych poszukiwań. Celem tego tekstu było pokazanie, że diagnozowanie ADHD to złożony proces, a leczenie - zarówno farmakologiczne, jak i niefarmakologiczne – powinno być indywidualnie dopasowane i uwzględniać całokształt funkcjonowania osoby. Uzyskanie diagnozy nie kończy się na samym „papierku” od psychologa czy psychiatry – to dopiero początek ciekawej drogi, którą warto potraktować jako cenny czas na poznawanie siebie, odkrywanie, co działa, a co niekoniecznie.
Pomoc osobom z ADHD nie polega wyłącznie na zwiększaniu wydajności czy możliwości wykonywania większej liczby zadań, lecz na wsparciu w zarządzaniu codziennym życiem, planowaniu, kontroli stresu i zachowaniu równowagi emocjonalnej.
Ważne jest, aby pamiętać, że osoby z ADHD to przede wszystkim ludzie z określonymi wyzwaniami i mocnymi stronami, a nie „ADHDowcy” definiowani przez diagnozę. Nie chodzi o kwestionowanie doświadczeń ani objawów, lecz o świadome i empatyczne podejście do wsparcia, które pomaga funkcjonować efektywniej i zdrowiej.
Antshel, K. M., & Barkley, R. (2020). Attention deficit hyperactivity disorder. In Handbook of Clinical Neurology (Vol. 174, pp. 37–45). Elsevier. https://doi.org/10.1016/B978-0-444-64138-6.00003-4
Australian Psychological Society. (2024, March 9). Why has everyone suddenly got ADHD? https://psychology.org.au/about-us/news-and-media/aps-in-the-media/2024/why-has-everyone-suddenly-got-adhd
Fayyad, J., Sampson, N. A., Hwang, I., et al. (2017). The descriptive epidemiology of DSM-IV adult ADHD in the World Health Organization World Mental Health Surveys. Attention Deficit and Hyperactivity Disorders, 9, 47–65. https://doi.org/10.1007/s12402-016-0208-3
Lewis, R. (2022, August 20). The real reason everyone seems to have ADHD these days: Seeing ADHD as one end of a normal continuum of executive function.
Reale, L., Bartoli, B., Cartabia, M., Zanetti, M., Costantino, M. A., Canevini, M. P., Termine, C., & Bonati, M.; Lombardy ADHD Group. (2017). Comorbidity prevalence and treatment outcome in children and adolescents with ADHD. European Child & Adolescent Psychiatry, 26(12), 1443–1457. https://doi.org/10.1007/s00787-017-1005-z
Shaw, P., et al. (2007). Attention-deficit/hyperactivity disorder is characterized by a delay in cortical maturation. Proceedings of the National Academy of Sciences, 104(49), 19649–19654.
Studart, I., Henriksen, M. G., & Nordgaard, J. (2025). Diagnosing ADHD in adults in randomized controlled studies: A scoping review. European Psychiatry, 68(1), e64. https://doi.org/10.1192/j.eurpsy.2025.2447
Reale, L., Bartoli, B., Cartabia, M., Zanetti, M., Costantino, M. A., Canevini, M. P., Termine, C., & Bonati, M.; Lombardy ADHD Group. (2017). Comorbidity prevalence and treatment outcome in children and adolescents with ADHD. European Child & Adolescent Psychiatry, 26(12), 1443–1457. https://doi.org/10.1007/s00787-017-1005-z






Komentarze (0)