Skoro czytasz ten artykuł, zapewne w jakimś stopniu zetknąłeś_aś się z tematem samouszkodzeń. Może to problem, który dotyczy bliskiej Ci osoby, może Twojego dziecka albo ucznia. Jeśli tu jesteś to prawdopodobnie próbujesz zrozumieć, co się dzieje z osobą, która wyrządza sobie krzywdę, jak bardzo jest to zagrażające i co możesz zrobić, żeby jej pomóc. W poniższym tekście spróbuję odpowiedzieć na te pytania.
Artykuł powstał równolegle z kampanią ogólnopolską Fundacji TwójPsycholog ,,Sygnał" - „Odbierz sygnał. Połącz kropki", która zwiększa świadomość pierwszych objawów trudności psychicznych i uczy, jak na nie zareagować. Kierujemy ją do młodzieży oraz jej otoczenia: rodziców, rówieśników, nauczycieli i bliskich, bo to oni mogą pierwsi zauważyć niepokojącą zmianę i podjąć działanie. W kampanię zaangażowało się już ponad 700 szkół, które korzystają z bezpłatnych materiałów edukacyjnych. Uczestnicy kampanii mają też dostęp do bezpłatnych konsultacji psychologicznych i czatu zaufania, kursu i wiedzy. Więcej informacji znajdziesz tutaj: Kampania Sygnał oraz na naszych mediach społecznościowych.
Samookaleczanie to poważny problem zdrowia psychicznego, zwłaszcza wśród młodzieży. Zrozumienie jego przyczyn jest kluczowe dla skutecznej pomocy. Artykuł omawia, czym jest samookaleczanie, dlaczego występuje i jak pomagać osobom dotkniętym tym problemem.

Czym są samouszkodzenia i jak je rozpoznać?
Zanim w ogóle zaczniemy szukać adekwatnych sposobów reagowania na samouszkodzenia ciała, które zauważamy u naszego dziecka, wychowanka czy przyjaciela, warto zastanowić się nad ich definicją. To szczególnie ważne, ponieważ niektóre zachowania mogą niesłusznie zostać zinterpretowane jako takie.
Gdybyśmy przyjęli, że jest to każde działanie wobec własnego ciała, które wywołuje ból i uszkodzenie skóry, łatwo byłoby zaliczyć do tej grupy, np. piercing czy tatuaże. Celem samouszkodzeń jest, pisząc w skrócie, poradzenie sobie z bólem psychicznym i/lub zakomunikowanie o nim. To działanie zamierzone, przeprowadzone z własnej woli i stanowiące niewielkie zagrożenie dla życia (za: Walsh, 2014, s. 20).
Określenie niewielkie zagrożenie dla życia może być w pewnym sensie uspokajające, ale warto pamiętać, że w praktyce nie zawsze łatwo ocenić, czy dane zachowanie było samouszkodzeniem bez intencji samobójczej, czy wiązało się z zamiarem odebrania sobie życia. W takiej sytuacji niezbędna jest ocena bezpieczeństwa i odpowiednia interwencja.
Warto też pamiętać, że każda rana wiąże się z ryzykiem dla zdrowia i niekiedy wymaga pomocy medycznej. W poniższym tekście będę jednak koncentrować się na samouszkodzeniach bez intencji samobójczych.
Samookaleczenia mogą przyjmować różne formy, takie jak:
nacinanie ciała - ramion, przedramion, rzadziej nóg, twarzy czy innych części - przy pomocy noża, żyletki, szkła, innych ostrych przedmiotów. Niekiedy są to pojedyncze nacięcia, czasem wyrazy, słowa, daty albo symbole,
uderzanie o twarde powierzchnie, np. głową/pięścią o ścianę, kopanie w twarde przedmioty,
przypalanie ciała ogniem, parą, żarem papierosa, wrzątkiem albo środkami chemicznymi,
drapanie skóry aż do zranień, celowe rozdrapywanie ran w celu ponownego przeżycia bólu,
gryzienie się,
wbijanie w ciało ostrych narzędzi, np. nożyczek, igieł, cyrkla.
Istnieją również inne zachowania autoagresywne, których znaczenie wymaga indywidualnej oceny.
Odkrycie, że ktoś bliski się okalecza często budzi przerażenie, złość, a nawet odrazę. To naturalne reakcje wywołujące silny dyskomfort. Żeby pozbyć się tego uczucia skupiamy się więc mocno na ranach/bliznach. Wierzymy, że jeśli tylko je zaleczymy, zatrzymamy zachowanie, to odzyskamy poczucie bezpieczeństwa i zapewnimy bezpieczeństwo osobie stosującej autoagresję - to często złudna potrzeba przejęcia kontroli. Spróbujmy najpierw zrozumieć mechanizm tego zjawiska.
Dlaczego dziecko wybiera ból?
W tym tekście piszę o dzieciach i młodzieży, ponieważ samookaleczenia są szczególnie ważnym problemem w tym okresie. Adolescencja to trudny etap budowania tożsamości, stopniowego usamodzielniania się, odkrywania własnej autonomii i mierzenia się z jej ograniczeniami. Na to nakłada się brak wykształconych zdrowych strategii radzenia sobie z emocjami. Upraszczając - nastolatkowi jest w tym okresie bardzo trudno, co budzi silne emocje, z którymi nie zawsze potrafi sobie poradzić.
W jednej z teorii, mającej za zadanie wyjaśnić mechanizm samouszkodzeń - modelu biopsychospołecznym (za: Walsh, 2014) - zwraca się uwagę na złożoność tego procesu i współwystępowanie wielu różnych czynników:
- wpływu środowiska, m.in. konfliktów rodzinnych, rówieśniczych, traum czy odrzucenia przez grupę,
- biologii - badania wskazują m.in. na różnice w odczuwaniu bólu oraz możliwe mechanizmy neurobiologiczne, które mogą sprawiać, że samouszkodzenie przynosi chwilową ulgę,
- tego jak rozumiemy i interpretujemy to, co nas spotyka, ale też jak postrzegamy siebie. Osoby te mają negatywne przekonania na swój temat i skłonność do myśli katastroficznych,
- emocjonalności - doświadczanie negatywnych, nieprzyjemnych emocji i brak umiejętności ich bezpiecznego odreagowania,
- zachowania podejmowane w trakcie lub po samouszkodzeniu - jednym z większych niebezpieczeństw samouszkodzeń jest utrwalenie ich jako reakcji przynoszącej ulgę, co oznacza, że samo podejmowanie takich aktów agresji może je nasilać, kiedy uczymy się, że to strategia, która działa i rzeczywiście przynosi chwilową ulgę.
Chcę mocno zaakcentować znaczenie tej wieloczynnikowości. Kiedy dowiadujemy się o samouszkodzeniach, mamy skłonność przypisywania zbyt dużej wagi jednej z przyczyn, szukania winnych. Myślimy np.: gdybyśmy jako rodzice mniej się kłócili/ gdybym jako nauczyciel_ka zauważył_a wcześniej/gdybym jako przyjaciel coś zrobił, to może by do tego nie doszło. To nierzadko nakłada na nas - jako chcących pomóc - ogromną presję i poczucie odpowiedzialności. Prowadzi też do uproszczenia myślenia: jeśli naprawimy to, co zaszwankowało, to problem zniknie.
Co mogę zrobić?
Wiesz już trochę o tym, że samookaleczenia to objaw mówiący o tym, że gdzieś głęboko w człowieku dzieje się coś bardzo trudnego, z czym nie potrafi sobie poradzić, że wpływ na to mogły mieć przeróżne rzeczy i że zadawanie sobie bólu fizycznego to próba poradzenia sobie z cierpieniem psychicznym.
Często osoby, które dokonują samouszkodzeń robią to w samotności (swoim pokoju, łazience), ale zdarza się, że spotykają się ze znajomymi, którzy w podobny sposób próbują radzić sobie z kryzysem. Niekiedy nastolatek powie wprost o tym, co robi albo pokaże blizny. Czasem jednak zaprzecza naszym podejrzeniom, ukrywa ślady po autoprzemocy pod ubraniem, biżuterią, tatuażami, unika pokazywania ciała (np. przebierania się we wspólnej szatni).
Jeśli już jesteś w sytuacji, w której zauważyłaś_eś, że Twoje dziecko/uczeń/znajomy się okalecza albo to podejrzewasz, nie bój się działać. Przedłużające się samookaleczanie prowadzi często do utrwalenia tej reakcji jako nawyku, a w niektórych sytuacjach jest czynnikiem ryzyka podejmowania prób samobójczych. Nie oznacza to jednak, że masz panikować. Często „robienie sensacji” z tego odkrycia, koncentrowanie się na samouszkodzeniach, przynosi więcej szkody niż pożytku.
Ze względu na to, że artykuł ten kieruję do wszystkich, którzy chcą pomóc, kolejną część podzielę na trzy perspektywy: rodzica, nauczyciela i ucznia. W zależności od roli i relacji z osobą samookaleczającą się, macie różne możliwości niesienia pomocy.
Każdy z tych fragmentów będzie jednak oparty o wspólny model wsparcia 4xZ: zauważ, zapytaj, zaakceptuj, zareaguj.
Dla rodzica
Jeśli to czytasz, Mamo/Tato nastolatka, który robi sobie krzywdę, musi Ci być bardzo trudno. Ale jednocześnie, pisząc te słowa, czuję, że po drugiej stronie jest zatroskany, kochający rodzic, który już w tym momencie - scrollując internet, czytając artykuły - zrobił pierwszy krok, żeby pomóc.
Etap nastoletniości to nadal okres, w którym jeszcze jesteśmy niemal sklejeni z naszymi dziećmi, a ich niepowodzenia czy cierpienia odbieramy jako własne. Czasem, chcąc zareagować tu i teraz, przemówić „do rozsądku” sięgamy po komunikaty oceniające („to głupie co robisz”), straszące („możesz umrzeć! Może się wdać zakażenia”), podbijające napięcie („idzie lato, co inni powiedzą jak zobaczą blizny?!”), kontrolujące (np. oczekiwania, że dziecko będzie codziennie rozbierać się, żeby udowodnić, że nie ma nowych ran albo nie będzie mogło zamykać drzwi do łazienki itp.) czy dramatyzujące.
Rozumiem, skąd bierze się ta pokusa - to potrzeba odzyskania poczucia kontroli. Niestety, w tej sytuacji najczęściej nieskuteczna. Jeszcze raz przypomnę, że samouszkodzenia są odpowiedzią na ból psychiczny, ogromne napięcie, więc tym, czego potrzeba jest obniżenie tego napięcia i bycie wsparciem.
Model 4xZ pokazuje jak zareagować, aby dać przestrzeń dla uczuć dziecka:
Zauważ
Oprócz oczywistych sygnałów takich jak rany/blizny, zwracaj uwagę na:
nastrój Twojego dziecka (przygnębienie, płaczliwość, zamartwianie się, wybuchy złości);
to, co i jak mówi o sobie, szkole, rówieśnikach;
czy nagle wycofał się z jakiejś relacji,
częściej zamyka się w pokoju;
przestał o siebie dbać;
zaczął używać środków psychoaktywnych (alkohol, narkotyki).
Zapytaj
Nawet jeśli to tylko podejrzenie, podziel się nim z dzieckiem. Osoby, które cierpią często chcą być zauważone. Nie musisz od razu pytać o okaleczenia, ważniejsze będzie żywe zainteresowanie przeżyciami dziecka, tym, z czym się zmaga, co jest dla niego trudne.
Zadawaj pytania otwarte, czyli takie na które trzeba odpowiedzieć inaczej niż „tak/nie”. Pytaj jak, co, dlaczego. Nie twórz sztucznych pogadanek. Wykorzystuj momenty, które macie - chwilę, kiedy odwozisz dziecko do szkoły, czekacie na autobus, jecie razem obiad itp.
Staraj się nie oceniać, nie reagować od razu. Zbieraj informacje, żeby zrozumieć. Samo to, jak poważnie wyglądają rany, nie pozwala jednak ocenić, czy dla dziecka było to poszukiwanie ulgi, czy też wiązało się z zamiarem odebrania sobie życia. Dlatego przy podejrzeniu samouszkodzeń warto również zapytać wprost o myśli i zamiary samobójcze.
Zaakceptuj
Zaakceptuj, że cierpienie Twojego dziecka jest/było na tyle duże, że samouszkodzenie było jedynym dostępnym w danym momencie sposobem poradzenia sobie z nim.
To nie znaczy, że zgadzasz się na dalsze tego typu działania. Samouszkodzenia mogą pełnić funkcję regulacyjną. To jednak nie oznacza, że są bezpieczną strategią radzenia sobie. Przeciwnie - ich utrwalanie wiąże się z poważnym ryzykiem i wymaga potraktowania jako sygnału cierpienia.
Akceptacja to powiedzenie: teraz wiem jak Ci ciężko i że nie widziałeś_aś innej drogi. Czasem z perspektywy osoby dorosłej/żyjącej w innym pokoleniu i zmagającej się z innymi trudnościami, problemy nastolatka wydają się błahe. W tym kroku chodzi o dostrzeżenie, z czym mierzy się córka/syn i potraktowanie tych wyzwań poważnie.
Zareaguj
Przede wszystkim bądź dostępna_y, pytaj o to, jak możesz wspierać Twoje dziecko. Nie skupiaj się na jego kontrolowaniu. Zamiast tego szukajcie innych sposobów, które pomagają radzić sobie z trudnymi emocjami.
Odbierając coś, co pełni dla dziecka tak ważną funkcję, musimy mieć jakąś alternatywę. Kiedy czujesz się bezsilna_y, zbyt przytłoczona_y własnymi uczuciami, brak Ci pomysłu na to, co zrobić, warto zwrócić się o pomoc do specjalisty: psychologa lub psychoterapeuty, który pracuje z rodzinami. Niekiedy kilka spotkań albo terapia rodzinna okażą się wystarczające. Czasem oprócz tego, potrzebna będzie też terapia indywidualna dla Twojego dziecka. Zaufaj w tej kwestii specjaliście.
Dla nauczyciela
Na wstępie chciałam napisać, że jeśli zauważyłaś_eś, że ktoś z Twoich uczniów może się samookaleczać albo, co więcej, któryś z nich Ci się z tego zwierzył, to prawdopodobnie oznacza, że uczeń uznał Cię za osobę, której może zaufać.
Sytuacja, w której uczeń/uczennica dokonuje samookaleczeń ma prawo budzić silny lęk i często pragnienie szybkiej i skutecznej reakcji. To, co chciałabym, żebyś wiedział_a to, że natychmiastowe wyeliminowanie zachowań autodestrukcyjnych jest właściwie niemożliwe, ponieważ - tak jak już wspomniałam - one są objawem cierpienia psychicznego, a nie problemem samym w sobie. Co możesz zrobić?
Zauważ
Zwracaj uwagę nie tylko na dowody samouszkodzeń, ale też na zmiany zachowań i nastrojów uczniów. Często to one pierwsze pozwolą dostrzec, że coś jest nie tak. Bądź czujna_y na to, co dzieje się w relacjach między uczniami i na sygnały docierające od przyjaciół/kolegów osoby, u której podejrzewasz problem samouszkodzeń.
Zapytaj
Jeśli podejrzewasz samookaleczanie, nie bój się pytać wprost. Coś Cię pchnęło ku tej myśli, spróbuj nazwać to, co widzisz, co budzi Twój niepokój, np.:
widzę nowe rany na Twoich rękach, martwię się, że nie są przypadkowe, że być może kryją się za nimi jakieś trudności, o których ciężko mówić. Powiedz proszę, co się dzieje?
Pytaj szeroko. Mamy skłonność do koncentrowania się na objawie, podczas gdy osoba, która cierpi potrzebuje opowiedzieć o źródle swoich trudności. W ferworze szkolnego życia niekiedy trudno jest znaleźć czas na rozmowę w cztery oczy - znajdź taką chwilę, kiedy ani Ty, ani uczeń nie będziecie się spieszyć. Rozmawiaj na osobności, nie włączaj w ten temat innych uczniów, a w szczególności nie poruszaj go na forum klasy, aby nie zawstydzić czy nie upokorzyć ucznia/uczennicy.
Jeśli nastolatka_ek nie chce rozmawiać, zapytaj: trudno o tym mówić. Może łatwiej będzie Ci z psychologiem / pedagogiem / innym nauczycielem?
Zaakceptuj
Akceptacja to nie to samo, co zgoda na zachowanie. Spróbuj zrozumieć, co kierowało/kieruje daną osobą, zaakceptować to, że jej/jego cierpienie jest tak przytłaczające, że pchnęło ku agresji wobec samego/samej siebie. Staraj się unikać pocieszania i rad. Często empatyczne wysłuchanie daje więcej niż najbardziej błyskotliwe rozwiązanie problemu.
Zareaguj
Pytaj jak możesz pomóc.
Spróbuj włączyć nastolatka w proces pomocy.
Sytuacja pojawienia się samookaleczeń u ucznia wymaga podjęcia konkretnych interwencji, w tym poinformowania jego opiekunów, zgodnie z obowiązującymi w placówce procedurami. Być może w Twojej szkole są konkretne wytyczne dotyczące takich sytuacji. Zorientuj się najpierw w tej kwestii, zasięgnij porady psychologa/pedagoga szkolnego/dyrekcji. Nie oznacza to jednak, że uczeń/uczennica ma pozostać w tym bierna_y.
Zanim zdecydujesz się powiadomić opiekunów, poinformuj ucznia o tej konieczności, zapytaj jak chciałby, żeby to spotkanie wyglądało. Wyjaśnij, czemu jest ważne i jakie korzyści dla niego mogą z niego płynąć. Daj też szansę, żeby wychowanka/wychowanek podzielił_a się swoimi obawami. Możesz powiedzieć, np. czasem boimy się jak zareagują rodzice, kiedy dowiedzą się o problemach. Ciekawa_y jestem, czy jest coś, czego Ty się obawiasz i jak mogę Cię w tym wesprzeć.
Twoja reakcja nie kończy się na rozmowie z uczniem. Przed Tobą prawdopodobnie jeszcze spotkanie z jego opiekunami. Jeśli szukasz szerszych materiałów i przykładów, w jaki możesz prowadzić rozmowę sięgnij do darmowego poradnika przygotowanego przez Fundację Życie Warte jest Rozmowy: „Samouszkodzenia – zrozumieć aby zapobiec. Poradnik dla nauczycieli”.
Dla przyjaciela/przyjaciółki
Możliwe, że osoba, której chcesz pomóc to Twój bliski przyjaciel, a może dalszy znajomy. Może jako pierwsza_y zauważyłaś_eś niepokojące sygnały i chcesz wesprzeć tę osobę.
Jak to zrobić?
Zauważ
Czasem najważniejsze, co możesz zrobić to zobaczyć drugą osobę. Ludzie, którzy dokonują samookaleczeń często cierpią w samotności, doświadczają bycia niezauważonymi, nieważnymi. Moment, w którym ktoś odczytuje wołanie o pomoc, nawet jeśli nie było sformułowane wprost, to ważny etap przełamania jakiegoś schematu. Jeśli samouszkodzenia dotyczą bliskiej Ci osoby, spróbuj zauważyć, co poza ranami i bliznami się zmieniło: nastrój, zachowanie, sposób spędzania czasu. Często w codzienności kryją się odpowiedzi na pytanie: dlaczego.
Zapytaj
Nie musisz szukać specjalnych okazji do rozmowy czy zapowiadać, że chcesz poważnie o czymś pomówić. Wykorzystaj chwile, które spędzacie razem. W większości sytuacji lepiej porozmawiać z daną osobą w cztery oczy. Udział innych osób mógłby być wsparciem dla Ciebie, ale może wywołać niepotrzebne napięcie, poczucie bycia „otoczonym”.
Możesz zacząć rozmowę od tego, co widzisz, np. zauważyłam_em, że na Twoich nadgarstkach pojawiły się rany. Martwię się, że być może za nimi kryje się coś ciężkiego, jakieś problemy. Proszę powiedz mi, co się dzieje?
Zaakceptuj
Tym, czego często potrzebuje osoba sięgająca po zachowania autodestrukcyjne, jest uznanie, że ma prawo do swojego cierpienia, że jej problemy są ważne. Widząc czyjś ból, mamy ochotę od razu mu ulżyć. Często próbujemy coś radzić, bagatelizować trudności (np. zobaczysz, wszystko się ułoży/przecież nie jest tak źle).
Ważne, żeby nie polemizować z problemem, nie mówić, że to złe czy głupie, ale spróbować zaakceptować, że to objaw czegoś, z czym bliska nam osoba sobie nie radzi i że obecnie nie potrafi inaczej. Akceptacja to jednak coś innego niż zgoda na autoagresję: akceptuję, że Ci źle, jestem tu, by Cię wysłuchać, ale też, żeby Ci powiedzieć, że potrzebujesz pomocy i pomogę Ci ją znaleźć.
Zareaguj
Samouszkodzenia to poważny temat, sytuacja niebezpieczna. Nie bierz na siebie całej odpowiedzialności za pomoc osobie, która podejmuje się samouskodzeń. Spróbuj przekonać ją do skorzystania z pomocy dorosłego. Bez względu na to, jak bardzo osoba, której dotyczy problem neguje potrzebę pomocy ze strony dorosłych, nie odpuszczaj tematu.
Wspólnie zastanówcie się, kto będzie najbardziej godny zaufania, od kogo można spodziewać się największego wsparcia: rodzice, nauczyciel, psycholog/pedagog szkolny?
Możesz też podsunąć osobie, którą chcesz wesprzeć numer telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży: 116 111. Sam_a też możesz na niego zadzwonić i uzyskać wsparcie jako osoba, którą niepokoi stan przyjaciela. Nie zrażaj się, jeśli ktoś nie odbierze za pierwszym razem, próbuj aż uda się dodzwonić.
Słowo na koniec
Samookaleczenia to temat, który wymaga poważnego potraktowania i odpowiednio szybkiej reakcji. Zawsze podchodź do nich jako do ważnej informacji o tym, co dzieje się z nastolatkiem. Zdarza się, że samouszkodzenia są próbą radzenia sobie z myślami samobójczymi, formą regulacji tak przytłaczających uczuć, ale niekiedy możemy mieć wątpliwości czy to, co widzimy nie było próbą samobójczą. Zawsze w takim przypadku pytaj o myśli i zamiary samobójcze. Więcej w tym temacie przeczytasz w innym artykule.
Pomagając bliskim osobom, za które czujemy się w jakiś sposób odpowiedzialni, bierzemy na siebie dużo: silne emocje tej osoby, ale też nasze: lęk, złość, smutek. Pomagając nie zapominaj o sobie. Rozmawiaj z innymi bliskimi osobami o swoich uczuciach. Może okazać się, że ta sytuacja jest dla Ciebie na tyle trudna, że też będziesz potrzebował_a wsparcia specjalisty. Miej odwagę po nie sięgnąć i troską otaczaj także siebie.
Bibliografia:
Kicińska L., Łuba M., Palma J., Witkowska H. (2022). Samouszkodzenia – zrozumieć, aby zapobiec. Poradnik nt. samouszkodzeń u młodzieży, skierowany do środowiska szkolnego (nauczyciele, wychowawcy, szkolni specjaliści). Warszawa: Stowarzyszenie Polskie Towarzystwo Suicydologiczne.
Nowicka-Pasternak, K. (2025). Samookaleczenia u młodzieży w świetle współczesnej psychopatologii i psychoterapii. Psychoterapia, 215(4), 49–66. https://doi.org/10.12740/PT/211862
Walsh B. W. (2014). Terapia samouszkodzeń. Przeł. M. Kapera. Kraków: WUJ.
Kicińska, L., Palma, J. Fundacja Życie Warte Jest Rozmowy. Zasada 4xZ - pierwsza pomoc emocjonalna. Tutaj opisany jest model 4xZ: https://zwjr.pl/artykuly/pierwsza-pomoc-emocjonalna.










Komentarze (0)