Są rodzice, którzy potrafią rozmawiać z nastolatkiem. Pytają, radzą, tłumaczą, przypominają, negocjują, motywują, przekonują. Wieczorem kładą się spać z poczuciem, że zrobili wszystko, co mogli. A mimo to ich dziecko z każdym tygodniem mówi coraz mniej i nie dlatego, że przestało ich kochać, tylko dlatego, że przestało czuć się bezpiecznie w rozmowie.
Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.

Rozmowa zaczyna się od relacji
Przez ponad dwadzieścia lat pracy spotkałem się pewnie z tysiącem rodziców, którzy zadawali mi to samo pytanie „Jak mam z nim rozmawiać? ”. A ja za każdym razem odpowiadałem, odpowiadam i będę odpowiadać, że to nie jest pytanie o rozmowę, tylko o relację. Ponieważ rozmowa nie zaczyna się, kiedy zadaje się pierwsze pytanie, tylko dużo wcześniej. Zaczyna się od tego, czy nasze dziecko wierzy, że kiedy powie prawdę, nie straci naszej bliskości. Nasz nastolatek nie przestaje z nami rozmawiać, tylko przestaje ryzykować. To może wydawać się oczywiste, ale w gabinecie bardzo często okazuje się najtrudniejszą częścią bycia rodzicem.
Dlaczego nastolatek przestaje mówić?
Często słyszę pytania „Czemu moje dziecko nic nie mówi? Czemu słyszę tylko - nie wiem, spoko, nic etc. etc.?”. Odpowiadam wtedy, że coś musiało się wydarzyć w relacji, skoro dzieciak uznał, że nie będzie mówić. A według mnie przestają z dwóch powodów: albo się nas boją, albo nam nie ufają. Oczywiście, że dorastanie wiąże się z większą potrzebą prywatności, a nasze nastolatki coraz więcej przeżywają do środka, mocniej związują się z grupą rówieśników, na której budują własną tożsamość. To ważne i naturalne.
Jednak ja zwracam uwagę na problem, kiedy milczenie nie jest już przejawem dojrzewania, ale sposobem na chronienie siebie, ponieważ nauczyliśmy nasze dziecko, że szczerość kończy się wykładem, oceną, natychmiastowym rozwiązaniem problemu, albo naszą ulubioną karą. A wszystko, bo chcemy pomóc, tylko że w chwili kryzysu pomoc i kontrola wyglądają podobnie.
Kontrola nie buduje autonomii
Od kilku lat używam określenia „paradoks rodziców”, który opisuje sytuację, gdy raz oczekujemy od nastolatka dojrzałości dorosłego człowieka i odpowiedzialności, a potem odbieramy mu możliwość podjęcia najprostszej decyzji. Nie rozumiemy, a tym bardziej nie akceptujemy możliwości popełniania błędów.
Ten paradoks nie rodzi się z potrzeby dominacji, tylko z naszych lęków, ponieważ chcemy chronić i zapobiegać cierpieniu. To piękne, ale właśnie wtedy nasz nastolatek walczy o bycie sobą.
Autonomia. Wiem, że nie wychowujemy dzieci, aby były od nas zależne, tylko po to, żeby radziły sobie bez nas. Przecież autonomia nie oznacza wycofania nas, rodziców, zgody na wszystko i świata bez granic, a na koniec nie oznacza porzucenia. Uczymy nasze dzieci chodzić, chodząc za nimi i trzymamy mocno rączki. Potem już tylko lekko podtrzymujemy, żeby na końcu iść obok i wtedy popełniamy największy błąd… udajemy, że puszczamy i tylko coraz mocniej trzymamy! A nasz nastolatek od razu wyczuwa i zaczyna z nami walczyć, a nie z własnymi trudnościami.
Jak rozmawiać, żeby dziecko chciało wrócić?
W trakcie jednego z wywiadów w Pierwszym Programie Polskiego Radia prowadzący Piotr Sawicki zapytał mnie „Jak rozmawiać, żeby nastolatek chciał wrócić do rozmowy? ”. Od razu zacząłem się zastanawiać, czemu go w niej nie ma? Ponieważ nie "co mam powiedzieć", tylko "kim być dla mojego dziecka"?
Nie ma idealnych zdań, ale jest atmosfera, w której ten nasz człowiek będzie mówił! Więc… zanim zapukasz (jeśli w ogóle to robisz) do pokoju swojego dziecka, to zadaj sobie samemu pytanie „Po co chcę teraz rozmawiać? ”, ponieważ my rodzice często zaczynamy rozmowę, bo nie możemy wytrzymać napięcia. I wtedy rozmowa zamienia się w przesłuchanie i monolog pytań, żeby odzyskać poczucie bezpieczeństwa. Kolejna iluzja!
Często zwracam uwagę, żeby zmienić ocenę w ciekawość, ponieważ pierwsze szuka winnego, a drugie szuka historii. A jak dobrze wiemy, zachowanie nie jest początkiem historii, tylko jej końcem. Bunt może przykrywać samotność, złość, lęk, wstyd i wycofanie, a za agresją tak naprawdę bezradność. I w tym wszystkim niech nasz dzieciak ma prawo do przeżywania świata po swojemu. Bo kiedy reagujemy naszym ulubionym „To tylko […]”, dla niego jest to pierwszy zawód miłosny, pierwsza utrata przyjaciela, pierwsze odrzucenie, pierwsza porażka.
Nie bójmy się ciszy, naszym kolejnym błędem jest przekonanie, że dobra rozmowa powinna być ciągła. A wcale nie! W ciszy nasz nastolatek zbiera odwagę. Nie wypełniajmy ciszy naszym lękowym monologiem, odbierając tym samym przestrzeń na wypowiedzenie mu swoich.
Przez lata mojej pracy na szczęście nie spotkałem idealnego rodzica, choć wielu próbowało. Za to spotkałem wystarczająco dobrych, którzy nie bali się powiedzieć „Przepraszam”. To jedno słowo nie niszczy autorytetu, ale pokazuje, że nasza relacja jest ważniejsza od mojej dumy!
Podsumowanie
I już na koniec, zanim zapukamy w te drzwi (jeśli w ogóle pukacie), to zacznijmy od trzech pytań w spokojnym oddechu:
chcę zrozumieć czy przekonać?,
czy jestem gotowy na odpowiedź, której nie chcę usłyszeć?,
czy moje dziecko potem będzie chciało do mnie przyjść?
Rozmowa z naszym dzieckiem nie kończy się, gdy zamykają się drzwi. Kończy się, gdy przestaje wierzyć, że za nimi ktoś chce go usłyszeć. Dlatego uważam, że bycie rodzicem to nie „zawsze wiem, co powiedzieć”, tylko to, żeby nasze dziecko wiedziało, że jak zacznie się rozpadać, to będzie miało do kogo wrócić.
Poradnik dla rodziców zmęczonych ocenami i dobrymi radami. O odpuszczaniu perfekcjonizmu, akceptacji własnych błędów i odzyskiwaniu pewności w rodzicielstwie – we współpracy z The Village w ramach kampanii #NieMówMiJak.












Komentarze (0)