
- Strona główna
- Forum
- inne, kryzysy, zaburzenia nastroju
- Brak radości życia,...
Brak radości życia, zaniedbywanie siebie i niska samoocena – jak odzyskać chęć do życia?
Anonimowy
Magdalena Bernatowicz-Bujwid
Bardzo ważne zdanie, które Pani napisała to "nie mam radości (...), ale chcę je znaleźć". To oznacza, że jest w Pani taka część, która pragnie zmiany. Mogłabym zarekomendować, aby zapisała się Pani do psychologa lub psychoterapeuty_ki, który_a jest psychologiem w celu odbycia wywiadu diagnostycznego. Być może potrzebna też będzie konsultacja psychiatryczna. A mówiąc bardziej po ludzku - może potrzebuje Pani wejść w proces powolnego odplątywania tego supełka o nazwie "nic mnie nie cieszy" i zobaczyć co się w nim kryje. Pozdrawiam ciepło, Magdalena Bernatowicz-Bujwid
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Julia Szymanowska
Szanowna Pani,
to, co Pani opisuje nie brzmi lenistwo. To, że podstawowe czynności wykonuje Pani "byle jak", że nie ma Pani ochoty zadbać o siebie, że nie widzi Pani celu w sprzątaniu, fryzjerze czy nowych ubraniach, a jednocześnie chce Pani odzyskać radość - to obraz, który w psychologii nazywamy anhedonią, czyli utratą zdolności do odczuwania przyjemności. Jest to jeden z podstawowych objawów depresji i, co ważne, objaw dobrze poddający się leczeniu.
Chciałabym zwrócić uwagę na kilka wątków:
I. Analizowanie zamiast doświadczania. Pisze Pani, że codziennie rozkłada na czynniki pierwsze każdy aspekt swojego życia i pyta rodzinę, jak żyć. To zrozumiałe - szukamy instrukcji, gdy czujemy się zagubieni. Problem w tym, że radości nie da się wymyślić ani wywnioskować. Ona powstaje z kontaktu z czymś, a nie z analizy tego kontaktu. Im więcej analizy, tym mniej miejsca na samo doświadczenie. To zjawisko nazywamy ruminacją i ono samo w sobie podtrzymuje obniżony nastrój.
II. Kolejność jest odwrotna, niż się Pani wydaje. Czeka Pani na chęć i na cel, żeby zacząć działać. W depresji to nie działa - chęć pojawia się po działaniu, nie przed nim. Na tym opiera się aktywacja behawioralna, jedna z najlepiej przebadanych metod pracy z anhedonią: robimy małe, konkretne rzeczy niezależnie od motywacji i sprawdzamy, co się dzieje z nastrojem. Nie chodzi o generalny remont życia, tylko o jedną drobną rzecz dziennie, wykonaną z uwagą.
III. Sny, o których Pani pisze. Nie interpretowałabym ich dosłownie i nie traktowała jako diagnozy, ale motyw jest wymowny. We śnie ktoś przejmuje kontrolę, a Pani czuje ulgę i bezpieczeństwo. To może mówić o ogromnym zmęczeniu koniecznością bycia sterem własnego życia i o niezaspokojonej potrzebie opieki, przewidywalności, struktury.
IV. Miłość do siebie nie jest punktem startu - pisze Pani, że brakuje Pani doceniania i kochania siebie. To nie jest decyzja, którą się podejmuje, tylko efekt uboczny traktowania siebie przyzwoicie przez dłuższy czas. Zamiast pytać "jak mam siebie pokochać", warto zapytać: "co zrobiłabym dziś dla kogoś, na kim mi zależy?" i zrobić to dla siebie, nawet bez uczucia.
Bardzo Panią proszę, aby skonsultowała się Pani z psychiatrą i rozważyła psychoterapię w nurcie opartym na dowodach (CBT sprawdza się tu szczególnie dobrze), u osoby z certyfikatem lub w trakcie szkolenia w szkole akredytowanej przez PTTPB. To, co Pani opisuje, jest leczalne, ale nie da się tego przemyśleć samodzielnie, bo samo myślenie jest tu częścią problemu.
Napisała Pani, że nie ma chęci życia. Nie wiem, jak głęboko to sięga, i nie chcę zgadywać, ale jeśli kiedykolwiek te myśli się nasilą, w Polsce działa całodobowe wsparcie kryzysowe pod numerem 116 123.
To, że mimo wszystko chce Pani znaleźć radość, jest najważniejszym zdaniem w Pani wpisie. Ta część Pani nie zniknęła i jest niezwykle ważna w powrocie do zdrowia.
Trzymam za Panią kciuki.
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Zaczęłabym nie od pytania „jak mam pokochać siebie?”, ale „co sprawiło, że tak trudno mi dziś o siebie dbać i czerpać z życia przyjemność?”. Brak radości, energii i zainteresowania codziennymi czynnościami może towarzyszyć m.in. depresji, dlatego warto porozmawiać o tym z psychologiem lub psychiatrą.Nie trzeba od razu zmieniać całego życia. Proszę zacząć od bardzo małych rzeczy, które są formą troski o siebie, a nie obowiązkiem np. przygotowania sobie czegoś dobrego do jedzenia, krótkiego spaceru czy zadbania o wygląd w taki sposób, jaki Pani odpowiada.
Zwróciłabym też uwagę na sny, w których zamknięcie czy porwanie daje Pani poczucie bezpieczeństwa. Być może warto wspólnie ze specjalistą przyjrzeć się temu, czego tak bardzo potrzebuje Pani na co dzień, że dopiero w takiej sytuacji pojawia się spokój i radość.Najważniejsze jest to, że napisała Pani: „chcę je znaleźć”. To bardzo dobry punkt wyjścia moim zdaniem.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Po pierwsze trzeba zidentyfikować to, czego brakuje. Nazwać to i nadać temu wartość. Coś stoi za tą niechęcią i rezygnacją. Możliwe, że jest to wynik Pani przeszłości, a możliwe, że wiąże się to z Pani osobowością. Objawy, które Pani opisuje mogą wskazywać na kilka możliwości, ale temu musi przyjrzeć się specjalista w czasie wywiadu, a na jego postawie dokona badań psychometrycznych. Co do zmian to można a nawet w Pani przypadku należy powoli, bez pośpiechu małe kroki, które przyniosą w Pani ocenie pozytywne zmiany. Pani anhedonia jest jak najbardziej do wyleczenia, ale należy dać sobie szasnę. Wszystko jest w Pani rękach. Proszę zacząć od lekarza pierwszego kontaktu, zrobić podstawową morfologie, w tym sprawdzić poziom witaminy D oraz magnezu i potasu. Następnie psycholog lub psychoterapeuta. Wszystkiego dobrego.
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Pani poczucie braku chęci do życia, zaniedbywanie siebie oraz niepokojące sny o zamknięciu wskazują na wypalenie emocjonalne i potrzebę zewnętrznego, bezpiecznego zdjęcia z siebie odpowiedzialności. Radości nie odnajduje się przez ciągłe analizowanie i pytanie innych, lecz poprzez małe, czułe akty samowspółczucia i odpuszczenie nierealnych wymagań wobec siebie. Zamiast szukać wielkiego celu, proszę zacząć od jednej drobnej rzeczy dziennie zrobionej wyłącznie dla własnej przyjemności i rozważ szczerość z psychoterapeutą w tej trudnej sprawie.
Powodzenia.
Bożena Nagórska
Jagoda Jek
To, co opisujesz, brzmi bardziej jak trudność z odczuwaniem przyjemności i motywacji niż „lenistwo”. Kiedy człowiek przez dłuższy czas nie widzi sensu w codziennych czynnościach, nawet zadbanie o siebie czy posprzątanie może wydawać się pozbawione celu.
Zwróciłabym też uwagę na ciągłe analizowanie i pytanie rodziny, jak należy żyć. Być może tak bardzo próbujesz znaleźć „właściwy sposób” na życie, że coraz mniej kontaktujesz się z tym, czego sama chcesz. Nie musisz najpierw nauczyć się kochać siebie, żeby zacząć o siebie dbać. Możesz zacząć od bardzo małych rzeczy: zjeść coś, co lubisz, wziąć prysznic, wyjść na spacer, założyć ubranie, w którym dobrze się czujesz. Nie jako obowiązek, tylko jako sposób potraktowania siebie z odrobiną troski.
Sny o porwaniu czy więzieniu same w sobie nie oznaczają, że naprawdę chcesz takiego życia. Ciekawsze jest to, że właśnie w tych snach pojawia się poczucie bezpieczeństwa i radości. Warto zastanowić się z psychologiem, co daje Ci tam bezpieczeństwo, czego brakuje Ci na co dzień i dlaczego dopiero odebranie sobie odpowiedzialności pozwala Ci odpocząć.
Najważniejsze jest jednak zdanie „nie mam chęci życia”. Jeśli oznacza ono myśli o zrobieniu sobie krzywdy albo o tym, że nie chcesz żyć, nie zostawaj z tym sama – powiedz o tym bliskiej osobie i skontaktuj się z psychologiem lub lekarzem. To jest moment, w którym warto potraktować swoje samopoczucie poważnie, a nie jako brak silnej woli.
~ Jagoda Jek, psycholożka
Eliza Śliwińska
To smutne, że nie odczuwa Pani radości z życia i bardzo cieszy mnie fakt, że ma Pani chęć zmiany tej sytuacji, a nawet poszukuje Pani sposobób zrobienia czegoś, aby poprawić swoją sytuację. To bardzo dobrze, że ma Pani w sobie taką refleksyjność i otwartość na zmianę, a także że napisała Pani właśnie w tym miejscu - zwracając się po poradę do specjalistów.
Taki stan rzeczy wymaga podjęcia osobistej konsultacji ze specjalistą. Czasem pomocne mogą okazać się odpowiednie leki. Niemniej, zachęcam Panią jednocześnie do skorzystania ze wsparcia psychoterapeuty, np. pracującego w nurcie poznawczo-behawioralnym. Osobiście rekomendowałabym przyjrzenie się Pani myślom, emocjom, działaniom oraz Pani przekonaniom na temat samej siebie, innych ludzi, życia, świata.To właśnie takie oddziaływania cieszą się wysoką skutecznością u pacjentów z podobnymi objawami.
Serdecznie zachęcam do skorzystania ze wsparcia.
Pozdrawiam uprzejmie Eliza Śliwińska
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. Wskazuje to na znaczne obniżenie nastroju i utratę zdolności odczuwania przyjemności. W takiej sytuacji nie warto zmuszać się do „cieszenia życiem” ani szukać jednej odpowiedzi, jak należy żyć. Zachęcałabym do konsultacji z psychologiem, a także psychiatrą, szczególnie że pojawia się brak chęci do życia. Wsparcie specjalisty może pomóc ustalić, z czego wynika obecny stan i stopniowo odzyskać energię oraz zainteresowanie codziennością.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska


