
- Strona główna
- Forum
- inne, kryzysy, związki i relacje
- Czy silne...
Czy silne przywiazanie do waznej osoby to obsesja czy zdrowa wiez? Jak nauczyc sie uspokajac bez myslenia o niej
Paulina Kocięba
Z tego co piszesz, Pani Lucyna jest dla ciebie osobą, z którą wiążesz bardzo silne poczucie bezpieczeństwa, spokoju i bycia rozumianą. Sama intensywnosc tych uczuć nie musi oznaczac obsesji ani czegoś nieprawidłowego. Istotnym aspektem jest to, jak ta relacja wpływa na ciebie i twoje codziennie funkcjonowanie i czy mimo braku kontaktu z nią potrafisz i możesz być spokojna. Samo silne przywiązanie do ważnej osoby nie musi oznaczać obsesji. Szczególnie interesujące jest wspomniane przez Ciebie słyszenie jej głosu - warto dokładniej się temu przyjrzeć np. czy przypominało ono wspomnienie jej głosu, czy rzeczywiście słyszałaś go jako dochodzący z zewnętrze. Powinna się też Pani zastanowić, co sprawia, że myślenie o Lucynie tak skutecznie cie uspokaja. Być może nie chodzi o samą osobę, ale również o to co ona reprezentuje dla ciebie - bezpieczeństwo, akceptację, troskę, czy poczucie, że ktoś cie rozumie. Wtedy niekoniecznie celem musi być "zaprzestanie myślenia o niej", tylko stopniowe budowanie poczucia bezpieczeństwa również w sobie i w innych źródłach wsparcia.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Zuziu, to, co opisujesz, nie musi oznaczać obsesji. Bardziej przypomina bardzo silne przywiązanie do osoby, która stała się dla Ciebie ważnym źródłem bezpieczeństwa i ukojenia. To, że myślenie o Pani Lucynie pomaga Ci się uspokoić, samo w sobie nie jest czymś złym.Warto jednak przyjrzeć się temu, czy z czasem nie stała się ona Twoim głównym albo jedynym sposobem radzenia sobie z trudnymi emocjami. Dobrze byłoby stopniowo rozwijać także własne sposoby uspokajania się i czerpać poczucie bezpieczeństwa z różnych relacji i aktywności.
Nie chodzi więc o to, żeby przestać o niej myśleć. Bardziej o to, żebyś mogła czuć się dobrze również wtedy, kiedy jej nie ma obok.Jeśli chodzi o słyszenie jej głosu, jeśli jest to przypominanie sobie w myślach jej słów lub sposobu mówienia, nie musi być to nic niepokojącego. Jeśli jednak masz wrażenie, że słyszysz głos jakby z zewnątrz albo niezależnie od swojej woli, warto powiedzieć o tym psychologowi.Myślę, że warto porozmawiać ze specjalistą o tym przywiązaniu...nie po to, żeby Ci je odebrać, ale żeby pomóc Ci budować poczucie bezpieczeństwa również w sobie.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Sprawa, która opisujesz jest dosyć specyficzna, ale ważne jest to, że sam widzisz powagę sytuacji. Z opisu wygląda to na silne, lękowo-regulacyjne przywiązanie i potrzeba poczucia bezpieczeństwa , a mniej jak typowa obsesja, ale z opisu da się też wyłapać elementy, które warto uważnie sprawdzić. Kluczowe rozróżnienie w praktyce sprowadza się do tego, czy te myśli są dla Ciebie kontrolujące i „przejmują” życie oraz czy pojawiają się zachowania czy impulsy zmierzające do zwiększania kontroli nad drugą osobą. Artykuły opisujące obsesję zwracają uwagę na to, że to nie jest tylko intensywność uczuć, ale natrętne skupienie, utrata spokoju, napięcie oraz to, że uczucie zaczyna dominować nad życiem i prowadzić np. do zaniedbywania własnych potrzeb czy izolacji oraz „posiadłościowych” interpretacji relacji. U Ciebie to, że myślenie o Lucynie uspokaja i daje poczucie bezpieczeństwa, pasuje do funkcji regulacyjnej przywiązania. Równocześnie to, że czasem „słyszysz w głowie” jej głos i pojedyncze uspokajające słowa oraz że myśli wracają przez dużą część dnia, może sugerować zbyt duże „przejęcie” regulacji emocji przez jedną osobę (to może iść w kierunku mechanizmu zbliżonego do obsesyjnego napięcia, nawet jeśli intencje są całkiem dobre). Ponieważ jednocześnie piszesz, że nie chcesz jej kontrolować ani robić jej krzywdy, a Twoje myślenie ma charakter pocieszający, najbardziej prawdopodobne jest, że to silna więź i lęk przed rozłąką i bezpieczeństwo oparte o konkretną relację, a nie obsesja „w sensie” dążenia do kontroli. Jeśli chcesz nauczyć się uspokajać bez myślenia o Lucynie, zwykle pomaga podejście „zamień regulację” (nie walcz z myślą siłą, tylko daj mózgowi alternatywny sposób uspokojenia) oraz pracuj nad tolerowaniem braku kontaktu.

Zobacz podobne
Byłam w związku z mężczyzną, który choruje na CHAD. Ogólnie związek był super, dogadywaliśmy się, nie widać było choroby. Ostatnio nasze kłótnie były dość intensywne, krzyki z jednej i drugiej strony. Ostatnio strasznie wybuchł, bo nie chciało mi sie seksu. Powiedział mi, że jego była częściej się kochała. Dotknęła mnie ta sytuacja i w nerwach mu powiedziałam, że go nie kocham i żeby wypier...ł z domu. Wyprowadził się, a ja zrozumiałam, że go bardzo skrzywdziłam. Chciałabym, żeby wrócił. Co mogę zrobić
Witam,
od paru miesięcy jestem w związku, który się formalnie zakończył, ale dalej go z partnerką kontynuuję.
Partnerka doszukiwał się u mnie zdrady, a jak jej nie znalazła, to ją wymyśliła i myślę, że w to wierzy.
Od tego czasu (a nie raz wcześniej) przyłapałem ją na kłamstwie i spotykaniu się z innymi facetami (niby tylko znajomi). Teraz wiem, że mnie zdradza, mimo to nie daje mi odejść. Co chwile od nowa daje mi miłość i nadzieję na odratowanie relacji (uwielbiamy ze sobą przebywać), a jak się wkręcam, to okazuje brak szacunku przy innych ludziach, nie jest lojalna, czasem innym źle o mnie mówi i zdradza nasze sekrety. Ma kolegę, z którym non stop przebywa i na pewno coś między nimi jest. Wiem, że mam jakiś problem ze sobą, bo nie mogę odpuścić, co chwilę wracam, a potem odczuwam, jak mnie to niszczy, jaki załamany chodzę.
Czasem moja ex dopuszcza się prowokacji, żeby mnie zdenerwować, a potem obwinia mnie o moje reakcje.
Moja ex dopuszcza się rękoczynów w stosunku do mnie.
Ma dwa oblicza, raz kochana, a raz wyrachowana i zawistna osoba.
Jak mam się uwolnić od tej relacji?
Co mam robić i gdzie szukać ratunku, żeby już nie wracać. Czuję się bez niej jak narkoman na głodzie.
Dodam, że jestem młodym, dobrze zbudowanym, energicznym i kontaktowym człowiekiem z dobrą posadą.
Wszystkie moje związki to tragedia...

