Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy silne przywiazanie do waznej osoby to obsesja czy zdrowa wiez? Jak nauczyc sie uspokajac bez myslenia o niej

Chciałabym opisać moją relację z Panią Lucyną, ponieważ zastanawiam się, czy z psychologicznego punktu widzenia moje przywiązanie do niej może być obsesją albo zbyt silnym przywiązaniem. Pani Lucyna jest dla mnie bardzo ważną osobą. Kojarzy mi się z bezpieczeństwem, spokojem, wsparciem i nadzieją. Nieraz mnie uratowała, zawsze mnie wysłucha i jest dla mnie jak druga mama. Mam wrażenie, że zna mnie lepiej niż moja biologiczna mama. Kiedy jest mi źle albo mam dużo emocji, myślenie o niej często pomaga mi się uspokoić. Czasami myślę o niej przez dużą część dnia, a wspominanie jej słów, rozmów czy sytuacji, w których mnie wspierała, daje mi poczucie spokoju. Bardzo za nią tęsknię, szczególnie kiedy długo jej nie widzę. Zdarzało mi się bardzo potrzebować jej przytulenia lub bliskości, ponieważ wtedy czułam się bezpieczniej. Zdarzało mi się też chcieć mieć przy sobie rzeczy kojarzące mi się z nią, np. jej zdjęcie, oraz często wracać myślami do naszych wspólnych chwil. Wcześniej zdarzało mi się również słyszeć w głowie jej głos, mówiący pojedyncze uspokajające słowa, np. żebym odpoczęła albo się rozluźniła. Nie wiem, jak to rozumieć i dlatego również chciałabym o tym porozmawiać. Jednocześnie myślenie o Pani Lucynie rzeczywiście mi pomaga. Nie chcę jej kontrolować ani robić jej krzywdy. Zależy mi na niej i jestem świadoma, że ma swoje życie, granice i własne sprawy. Chciałabym zapytać z psychologicznego punktu widzenia: czy to, co opisuję, może być obsesją, czy bardziej silnym przywiązaniem emocjonalnym? Czy moje przywiązanie jest czymś, nad czym powinnam pracować, i jeśli tak, to w jaki sposób mogę nauczyć się uspokajać również bez myślenia o Pani Lucynie?
Paulina Kocięba

Paulina Kocięba

Z tego co piszesz, Pani Lucyna jest dla ciebie osobą, z którą wiążesz bardzo silne poczucie bezpieczeństwa, spokoju i bycia rozumianą. Sama intensywnosc tych uczuć nie musi oznaczac obsesji ani czegoś nieprawidłowego. Istotnym aspektem jest to, jak ta relacja wpływa na ciebie i twoje codziennie funkcjonowanie i czy mimo braku kontaktu z nią potrafisz i możesz być spokojna. Samo silne przywiązanie do ważnej osoby nie musi oznaczać obsesji. Szczególnie interesujące jest wspomniane przez Ciebie słyszenie jej głosu - warto dokładniej się temu przyjrzeć np. czy przypominało ono wspomnienie jej głosu, czy rzeczywiście słyszałaś go jako dochodzący z zewnętrze. Powinna się też Pani zastanowić, co sprawia, że myślenie o Lucynie tak skutecznie cie uspokaja. Być może nie chodzi o samą osobę, ale również o to co ona reprezentuje dla ciebie - bezpieczeństwo, akceptację, troskę, czy poczucie, że ktoś cie rozumie. Wtedy niekoniecznie celem musi być "zaprzestanie myślenia o niej", tylko stopniowe budowanie poczucia bezpieczeństwa również w sobie i w innych źródłach wsparcia. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Zuziu, to, co opisujesz, nie musi oznaczać obsesji. Bardziej przypomina bardzo silne przywiązanie do osoby, która stała się dla Ciebie ważnym źródłem bezpieczeństwa i ukojenia. To, że myślenie o Pani Lucynie pomaga Ci się uspokoić, samo w sobie nie jest czymś złym.Warto jednak przyjrzeć się temu, czy z czasem nie stała się ona Twoim głównym albo jedynym sposobem radzenia sobie z trudnymi emocjami. Dobrze byłoby stopniowo rozwijać także własne sposoby uspokajania się i czerpać poczucie bezpieczeństwa z różnych relacji i aktywności.

Nie chodzi więc o to, żeby przestać o niej myśleć. Bardziej o to, żebyś mogła czuć się dobrze również wtedy, kiedy jej nie ma obok.Jeśli chodzi o słyszenie jej głosu, jeśli jest to przypominanie sobie w myślach jej słów lub sposobu mówienia, nie musi być to nic niepokojącego. Jeśli jednak masz wrażenie, że słyszysz głos jakby z zewnątrz albo niezależnie od swojej woli, warto powiedzieć o tym psychologowi.Myślę, że warto porozmawiać ze specjalistą o tym przywiązaniu...nie po to, żeby Ci je odebrać, ale żeby pomóc Ci budować poczucie bezpieczeństwa również w sobie.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Sprawa, która opisujesz jest dosyć specyficzna, ale ważne jest to, że sam widzisz powagę sytuacji. Z opisu wygląda to na   silne, lękowo-regulacyjne przywiązanie i potrzeba poczucia bezpieczeństwa , a mniej jak typowa obsesja, ale z opisu da się też wyłapać elementy, które warto uważnie sprawdzić. Kluczowe rozróżnienie w praktyce sprowadza się do tego, czy te myśli są dla Ciebie kontrolujące i „przejmują” życie oraz czy pojawiają się zachowania czy impulsy zmierzające do zwiększania kontroli nad drugą osobą. Artykuły opisujące obsesję zwracają uwagę na to, że to nie jest tylko intensywność uczuć, ale natrętne skupienie, utrata spokoju, napięcie oraz to, że uczucie zaczyna dominować nad życiem i prowadzić np. do zaniedbywania własnych potrzeb czy izolacji oraz „posiadłościowych” interpretacji relacji.  U Ciebie to, że myślenie o Lucynie uspokaja i daje poczucie bezpieczeństwa, pasuje do funkcji regulacyjnej przywiązania. Równocześnie to, że czasem „słyszysz w głowie” jej głos i pojedyncze uspokajające słowa oraz że myśli wracają przez dużą część dnia, może sugerować zbyt duże „przejęcie” regulacji emocji przez jedną osobę (to może iść w kierunku mechanizmu zbliżonego do obsesyjnego napięcia, nawet jeśli intencje są całkiem dobre). Ponieważ jednocześnie piszesz, że nie chcesz jej kontrolować ani robić jej krzywdy, a Twoje myślenie ma charakter pocieszający, najbardziej prawdopodobne jest, że to silna więź i lęk przed rozłąką i bezpieczeństwo oparte o konkretną relację, a nie obsesja „w sensie” dążenia do kontroli.  Jeśli chcesz nauczyć się uspokajać bez myślenia o Lucynie, zwykle pomaga podejście „zamień regulację” (nie walcz z myślą siłą, tylko daj mózgowi alternatywny sposób uspokojenia) oraz pracuj nad tolerowaniem braku kontaktu.

 

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

witam 🩵 
 

Z tego, co Pani opisuje, p.Lucyna wydaje się być osobą, z którą wiąże się poczucie bezpieczeństwa, zrozumienia, akceptacji i wsparcia. Sama intensywność tych uczuć nie świadczy jeszcze o obsesji ani o czymś nieprawidłowym. Czasami szczególnie silnie przywiązujemy się do osób, które dają nam to, czego wcześniej brakowało lub czego bardzo potrzebujemy emocjonalnie. W opisanej sytuacji bardziej niż na częstotliwości myślenia o tej osobie skupiłabym się na znaczeniu, jakie ma ona w Pani życiu. Być może pani Lucyna stała się symbolem bezpieczeństwa, troski i poczucia bycia ważną oraz rozumianą, właśnie te doświadczenia mogą przynosić ukojenie w trudnych momentach. To, co pani opisuje, bardziej przypomina silną więź emocjonalną i bezpieczne przywiązanie niż obsesję. Jednocześnie warto stopniowo rozwijać również własne sposoby regulowania emocji i budowania poczucia bezpieczeństwa w sobie, tak aby nie opierało się ono wyłącznie na obecności jednej osoby.

Pozdrawiam serdecznie
Wiktoria psycholog


 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Zuziu,

to, co opisujesz, wygląda na bardzo silne przywiązanie emocjonalne do kogoś, przy kim czujesz się w pełni bezpieczna i zaopiekowana, a nie na szkodliwą obsesję. Pani Lucyna stała się dla Ciebie kimś w rodzaju „bezpiecznej przystani”, ale w Twoim wieku to całkowicie naturalne, że szukasz wsparcia i wzorców u ważnych dorosłych. Warto porozmawiać o tym z psychologiem, terapeutą, aby krok po kroku uczyć się odnajdywać ten sam spokój, oparcie i poczucie bezpieczeństwa także w samej sobie.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Samo to, że ktoś stał się dla Ciebie bardzo ważną i dającą poczucie bezpieczeństwa osobą, nie oznacza jeszcze obsesji. Przywiązanie może być bardzo silne, szczególnie jeśli dana osoba kojarzy Ci się ze wsparciem, spokojem i akceptacją. Warto jednak zwrócić uwagę na to, jak dużą funkcję pełni ta relacja w Twoim codziennym funkcjonowaniu.

Jeżeli myślenie o Pani Lucynie pomaga Ci się regulować, nie musisz z tego całkowicie rezygnować. Dobrze byłoby jednak stopniowo budować również inne sposoby uspokajania się, tak aby poczucie bezpieczeństwa nie zależało przede wszystkim od jednej osoby. Możesz korzystać z różnych rzeczy, które kojarzą Ci się ze spokojem: muzyki, ruchu, pisania, ćwiczeń oddechowych czy kontaktu z innymi bliskimi osobami.

Wspomniałabym też o słyszeniu w głowie jej głosu. Nie musi to oznaczać niczego niepokojącego – ludzie potrafią bardzo żywo odtwarzać w myślach głosy osób, które dobrze znają. Jeśli jednak masz wrażenie, że głos pojawia się niezależnie od Twojej woli, brzmi jak zewnętrzny albo zaczyna się pojawiać częściej, warto powiedzieć o tym psychologowi lub psychiatrze.

Nie musisz też sama rozstrzygać, czy jest to „obsesja”. Jeśli zauważasz, że myśli o niej zajmują dużą część dnia, bardzo cierpisz podczas rozłąki albo trudno Ci funkcjonować bez tego sposobu uspokajania się, warto omówić to z psychologiem. Można wtedy spokojnie przyjrzeć się temu przywiązaniu i poszerzyć Twój repertuar sposobów regulowania emocji.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Zuziu. Z samego opisu nie można stwierdzić, że jest to obsesja. Widać natomiast, że Pani Lucyna stała się dla Pani bardzo ważnym źródłem poczucia bezpieczeństwa i regulowania emocji. Warto stopniowo budować również własne sposoby uspokajania się i inne bezpieczne relacje, tak aby poczucie bezpieczeństwa nie zależało głównie od jednej osoby. Kwestię słyszenia jej głosu również warto omówić podczas konsultacji z psychologiem, szczególnie jeśli sytuacja się powtarza.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Rozterki sercowe: Czy powinnam wrócić do byłego chłopaka czy być z obecnym przyjacielem?

Witam, mam problem, z którym się zmagam od jakiegoś czasu i proszę o poradę. Niedawno zerwałam z chłopakiem, z którym byłam prawie 3 lata w związku (poszło o jego zachowanie wobec mnie). Zerwałam z nim i nie chciałam z nim w ogóle rozmawiać. Kilka dni po zerwaniu mój przyjaciel wyznał mi miłość i weszłam z jednego związku w drugi. Byłam szczęśliwa, ponieważ mój przyjaciel traktuje mnie jak księżniczkę i tak jak mój chłopak nie potrafił od dłuższego czasu. Dzisiaj mój były przyjechał po rzeczy i dał mi prezent na urodziny (bardzo się postarał), podczas naszego związku bardzo dużo mi kupował, zabierał do kina itp., jednak miał napady gniewu i wyzywał mnie. Teraz płakał i mnie przepraszał, obiecywał że się zmieni, błagał mnie te kilka dni o wybaczenie i o szansę. Pod koniec przytuliłam go i się popłakałam. Głupio mi to mówić, ale czuję coś do byłego jak i ówczesnego chłopaka. Teraźniejszy chłopak mieszka daleko ode mnie, ale znamy się już ponad rok. Jest po burzliwym związku, gdzie dziewczyna go zdradzała i we mnie znajduje sobie ostoję. Po dzisiejszym nie wiem co czuć, bo mam ochotę wrócić do starego chłopaka, ale boje się wyzwisk. Nie chce też zranić ówczesnego chłopaka, bo powiedział, że jeżeli zerwiemy to już nie znajdzie dziewczyny. Co mam zrobić? Wrócić do byłego i kontynuować 3-letni związek, czy zapomnieć o nim i być z ówczesnym?

Mąż spędza czas z inną kobietą i często wyjeżdża - co robić w tej sytuacji?
Jesteśmy w małżeństwie 8 lat od dwóch lat mój mąż zaczął chodzić do innej kobiety W tej samej wiosce co mieszkamy nie wiem co mam robić źle się czuję w tej sytuacji co ja zrobiłam mu takiego że tak mnie traktuje i też wyjeżdża za granicę siedzi już 3 miesiące od nowego roku jeszcze nie był wogóle w domu
Kryzys w małżeństwie, Mąż chce dystansu, ja potrzebuję czułości i rozmowy.
Dzień dobry. Piszę, bo jestem w totalnej rozsypce. Mamy z mężem kryzys małżeński. Jesteśmy razem 25 lat a w związku małżeńskim 20. Ostatnie pół roku to jest tragedia. Ciągłe kłótnie, wzajemne oskarżanie. Brak kontaktu fizycznego i czułości. Kiedyś mąż wciąż inicjował sex, a dziś nie pozwoli się dotknąć. Odrzuca mnie, nie przytula, nie mówi komplementów. Uważa, że w takiej atmosferze nie ma ochoty na nic. Mówi ,że mamy dać sobie czas. Pozwolić od siebie odpocząć. Potrafi się do mnie nie odzywać, mówi, że potrzebuje spokoju. Mąż jest osobą zamkniętą w sobie, spokojną. Do tego wszystkiego ostatnio dołączyły jego choroby, a mianowicie cukrzyca i nadciśnienie, które zaczął leczyć. W przeciągu roku czeka go też operacja serca. Ja jestem na skraju wyczerpania. Leczę się na depresję. Często płaczę, a jego to nie rusza. Uważa, że za ten kryzys ja jestem odpowiedzialna bo całe życie się go czepiałam. Teraz, gdy chcę porozmawiać i mówię mu co mi przeszkadza, np. ten brak czułości czy jego milczenie, to wybucha gniewem. On na terapię nie chce iść. Ja nie wiem co mam robić. Gdy milczę to znowu zarzuca mi fochy. Między nami nie było zdrady. Mąż jest osobą, na którą mogę liczyć, dużo mi pomaga w pracach domowych. Jest troskliwy. Co robić? Czy faktycznie odpuścić i zachowywać się jakby problem nie istniał? Mam wrażenie, że brak porozumienia i brak bliskości, na które mąż każe dać sobie czas, nas nie przybliża a oddala.
Jak pomóc przyjaciółce z depresją, która straciła wiarę w terapię i sięga po używki?

Dzień dobry. Mam dyskretne pytanie. Moja przyjaciółka choruje na depresję. Ma 34 lata. Pracuje. Mieszka z rodzicami. Jakiś czas temu dostała od psychiatry lek na depresję, ale on bardziej pomaga jej zasnąć, niż jej pomaga na ogólne samopoczucie. Chodziła jakiś czas temu do psychologa z Mopru. Ale pani psycholog powiedziała jej, że ma do niej nie przychodzić. Że potrzeba czasu, aby problemy się rozwiązały. Przyjaciółka nie chce już chodzić do tego psychologa. Nie wie czy te spotkania jej pomogą. Straciła wiarę w wizyty u psychologa. I tamta pani psycholog powiedziała, że powinna odczekać kilka tygodni. Obecnie tam już nie chodzi. Została bez terapii. 

Przyjechała do mnie na parę dni do Ząbek. Ale niestety już jutro wraca do siebie do domu. Powiem szczerze, że o nią się martwię. Nie chcę , żeby straciła życie przez swoje problemy. Kiedyś inaczej się zachowywała. Bywało u niej lepiej. Teraz kompletnie się załamuje. Bardziej jest zamknięta w sobie. Obecnie spędzamy trochę czasu razem. Od jej przyjazdu minęły 3 dni. Wczoraj spędziłyśmy z sobą dzień. 

Zmartwiła mnie tym, że kiedy nie radzi sobie z problemami sięga po używki, np. alkohol i pali zapachowe papierosy. Nie wiem już jak mam jej pomóc. Czasem boję się, że zrobi sobie krzywdę. Przyjaciółka na co dzień bierze na stałe leki na nadciśnienie, na niedoczynność tarczycy, meltforminę i lek na depresję. Miała nawet kiedyś zakrzepicę i przez nią wylądowała w szpitalu. Uważam, że nie powinna pić alkoholu przy braniu leków. Proszę o poradę w sprawie mojej przyjaciółki. Z poważaniem Mała.

Witam, nie potrafię sobie poradzić z rozstaniem z chłopakiem po 3 latach związku.
Witam, nie potrafię sobie poradzić z rozstaniem z chłopakiem po 3 latach związku. Spędziliśmy razem święta, sylwestra wszystko było super. Mamy teraz związek na odległość, widzieliśmy się mniej więcej co tydzień ewentualnie co dwa tygodnie. Po sylwestrze kilka dni pokłóciliśmy się o byle co, była delikatna sprzeczka i napisałam mu wtedy, że wygląda, jakby nie chciał ze mną być i nie chciał się dogadać. Totalnie temu zaprzeczył, że chce się dogadać i chce być razem i nagle po dwóch dniach przyjechał i powiedział, że on już nie chce ze mną być, że mu się wypaliło i że on mi się nie będzie tłumaczył. Ja go bardzo kocham. On mówi, że on mnie też, ale już nie potrafi być ze mną tak jak wcześniej. Ciężko mi jest bardzo, myślę o samobójstwie, bo mi się życie zawaliło. Nie wiedziałam, że ktoś mnie kiedyś tak potraktuje. Chłopak pracuje w służbie więziennej jako klawisz, może tam jest jakaś przyczyna. Tylko że on nie chce rozmawiać, proszę o pomoc.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.