- Strona główna
- Forum
- psychoterapia, zaburzenia nastroju
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z obawami przed ciszą na psychoterapii?
Mateusz
Karolina Janson
Dzień dobry Panie Mateuszu, często się zdarza, że pacjenci mają obawy co do tego, co mają mówić jak przyjdą na sesję do psychoterapeuty czy psychologa. Rolą specjalisty jest między innymi prowadzenie procesu oraz zadawanie pytań, które pomagają przyjrzeć się różnym obszarom życia, emocjom, myślom czy trudnościom. Na początek może Pan po prostu powiedzieć terapeucie o swoich obawach dotyczących terapii i o tym, jak się Pan obecnie czuje. To już jest bardzo dobry punkt wyjścia do rozmowy. Życzę Panu dużo odwagi na początku tej drogi i mam nadzieję, że spotkanie z terapeutą okaże się dla Pana wspierającym doświadczeniem. Wszystkiego dobrego.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry Panie Mateuszu,
Dziękujemy za pytanie.
Uważam, że to, o czym Pan pisze, jest dużo bardziej powszechne, niż się wydaje. Wielu osobom przed pierwszą terapią towarzyszy obawa, że „nie będą mieli o czym mówić”. Tymczasem terapia nie polega na przynoszeniu gotowej listy tematów. Często zaczyna się właśnie od tego, co jest tu i teraz, nawet od powiedzenia: „trochę się boję tej ciszy”.
Cisza w gabinecie nie jest porażką ani pustką. Czasem bywa miejscem, w którym dopiero zaczynają pojawiać się ważne myśli i uczucia a rolą terapeuty jest pomóc je zauważyć i nazwać, nie zostawiać Pana z tym samego.Z ciekawości zapytałabym tylko Pana:
co sprawiło, że pomimo tych obaw zdecydował się Pan jednak pomyśleć o terapii? Często jest to bardzo dobry punkt startowy.Proszę być dla siebie w tym łagodny: sam fakt, że Pan się nad tym zastanawia, już jest krokiem w stronę zmiany.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Bożena Nagórska
Panie Mateuszu,
proszę się nie martwić – ten lęk towarzyszy niemal każdemu na początku drogi terapeutycznej. Warto wiedzieć, że psychoterapia to nie jest towarzyska pogawędka, w której trzeba dbać o podtrzymanie rozmowy. To proces, w którym terapeuta jest przygotowany na to, by prowadzić Pana przez odpowiednie pytania i narzędzia.
Nawet jeśli poczuje Pan, że wszystko już zostało powiedziane, a samopoczucie nadal będzie niskie, to właśnie ta cisza lub brak tematów stają się najciekawszym materiałem do pracy. Często pod tym, co nazywamy brakiem tematu, kryją się nasze najważniejsze schematy myślowe. Terapeuta pomoże Panu zrozumieć, co stoi za tym lękiem przed ciszą.
Powodzenia!
Bożena Nagórska
Patrycja Wójcik
Dzień dobry!
To, o czym piszesz, jest jednym z najczęstszych lęków osób rozpoczynających terapię. Oczywiście zaangażowanie Pacjenta jest najważniejsze ale psychoterapeutka/a jest też po to żeby pomóc Ci ten proces przejść.
Już na pierwszych spotkaniach omówicie sobie cele i kierunki pracy a gdy zaczniecie już tę właściwą, odpowiednimi pytaniami terapeuta Cię poprowadzi :)
Proponuję też podzielić się swoimi obawami z nową terapeutką/tą. One też mogą być jasnym wskazaniem do potrzeby eksploracji ich źródła i tego co tak naprawdę chcą CI powiedzieć. To jest genialny punkt wyjścia do pracy terapeutycznej. Powie to bardzo dużo o Twoim lęku przed oceną, o potrzebie kontroli czy o lęku przed odrzuceniem. W ten sposób „brak tematów” staje się najważniejszym tematem, który może zaprowadzić do źródła niskiego samopoczucia.
Pamiętaj, że terapeutka/a to słuchacz, ale też przewodnik. Jeśli utkniesz, ona/on zada pytanie, zaproponuje przyjrzenie się jakiejś emocji lub wróci do wątku z poprzedniej sesji. My, terapeuci, często mówimy, że „najlepsze sesje to te, na które pacjent przychodzi z poczuciem, że nie ma o czym rozmawiać” – bo wtedy przestajemy analizować bieżące wydarzenia, a zaczynamy dotykać głębszych schematów.
Piszesz również, że obawiasz się, że tematy się skończą, a samopoczucie nadal będzie niskie. Właśnie to niskie samopoczucie jest głównym „tematem”. Terapia nie polega na opowiadaniu anegdot, ale na wspólnym sprawdzaniu i monitorowaniu uczuć i emocji.
Wszystkiego dobrego!
Patrycja Wójcik
Iwona Chrzanowska
Dzień dobry Panie Mateuszu,
terapia to proces, a nie wyłącznie seria gotowych rozmów. Tematy często pojawiają się w trakcie spotkań – czasem wprost, czasem dopiero po refleksji nad tym, co Pan przeżywa. Nie musi Pan od razu mieć „listy tematów do omówienia”. To też rola terapeuty by odpowiednio poprowadzić proces zadając pytania i docierając do tego co jest dla Pana Ważne.
Jeśli pojawia się lęk, że samopoczucie się nie poprawi, warto o tym również powiedzieć terapeucie – to również ważny temat. Terapia jest miejscem do eksploracji, nie do natychmiastowego rozwiązywania wszystkiego. Nawet cisza czy zastanawianie się nad własnymi odczuciami to część procesu, który z czasem pomaga budować poczucie własnej wartości i zrozumienie siebie.
Ponadto warto zdać sobie sprawę z tego, że są różne nurty terapeutyczne i każdy z nich zakłada nieco inny przebieg procesu terapeutycznego. W niektórych nurtach przestrzeń na własne przemyślenia, wnioskowanie i ciszę jest większa (np. nurt psychoanalityczny, czy psychodynamiczny) w innych szybciej się pracuje nad rozwiązaniami (np. CBT, TSR). Jeśli nie ma Pan wskazania do określonego nurtu (niektóre są bardziej wskazane dla określonego rodzaju zaburzeń), to warto się tym zainteresować.
Najważniejsze jest, żeby nie zostawać z tym lękiem samemu i po prostu spróbować – rozmowa z terapeutą jest po to, by Pan mógł stopniowo odkrywać, co jest dla Pana ważne, by później robić kroki w kierunku pożądanej przyszłości.
Wszystkiego dobrego!
Iwona Chrzanowska

Pracownia WELL
Znaleźć dziś terapeutę to dość proste zadanie. Jednak znalezienie kogoś, kto po pierwsze będzie profesjonalistą, a po drugie odpowiadającym danej osobie człowiekiem, stanowi nie lada wyzwanie. Wielokrotnie słyszałam „Byłem już u psychologa, to nie pomogło” lub też „To strata czasu”. Jak uniknąć terapeutycznej porażki?
Oto 5 wskazówek, które pomogą wybrać odpowiedniego specjalistę, co jest połową sukcesu.
Zweryfikuj, czy posiada dyplom magistra psychologii lub jest lekarzem psychiatrą
Na chwilę obecną, w Polsce może otworzyć gabinet terapeutyczny, nawet inżynier budownictwa czy krawcowa (oczywiście w świetle prawa, niekoniecznie moralności czy etyki). Nic więc dziwnego, że opinie o psychoterapii bywają delikatnie mówiąc nieprzychylne. Aby uniknąć rozczarowań, dowiedz się, czy ktoś, do kogo się wybierasz, skończył odpowiednie studia tj. jednolite studia magisterskie w zakresie psychologii (najlepiej o specjalności związanej z psychoterapią) lub studia medyczne.
Zwróć uwagę na nurt terapeutyczny, w jakim pracuje specjalista
Nie każde podejście terapeutyczne jest najlepsze dla danego zaburzenia i zapewne nie każde jest dla wszystkich. Jeśli chodzi o zaburzenia lękowe, depresję czy zaburzenia osobowości, nurt ma znaczenie o tyle, o ile ma je dla Ciebie z jakichś względów. Oznacza to, że każdy jest tak samo dobry i posiada narzędzia odpowiednie do leczenia, o ile ma udowodnioną empirycznie skuteczność jak choćby nurt poznawczo-behawioralny.
Sprawdź, jakie doświadczenie ma psychoterapeuta
Nie chodzi bynajmniej o trzydziestoletnią pracę z pacjentami, ale choćby kilkumiesięczne staże i praktyki w placówkach leczenia zaburzeń psychicznych i/lub seksualnych. Dzięki temu zyskasz pewność, że nie jesteś królikiem doświadczalnym oraz że terapeuta nie zrobi „wielkich oczu”, gdy usłyszy, z czym przychodzisz ani nie obdaruje Cię złotymi radami.
Sprawdź, czy posiada certyfikat psychoterapeuty lub jest w trakcie szkoły psychoterapii
Ukończenie dodatkowego, kilkuletniego szkolenia z psychoterapii i zdobycie certyfikatu nie jest koniecznością, ale znacznie zwiększa prawdopodobieństwo, że nie trafisz na kogoś niekompetentnego. Jeśli już decydujesz się na osobę bez takich kwalifikacji, dowiedz się przynajmniej, czy pracuje pod superwizją, tj. czy ktoś do tego wyszkolony kontroluje jego pracę. Jeśli terapeuta, do którego chodzisz, posiada certyfikat terapeuty poznawczo-behawioralnego lub jest w trakcie szkolenia, z pewnością pracuje pod superwizją i ma za sobą minimum kilkadziesiąt godzin pracy z pacjentami oraz przeszedł terapię własną. To bardzo ważne.
Poznaj osobiście
Dobrze zdać sobie sprawę, że nie każdy terapeuta (choćby był jednym z lepszych w kraju), pasuje do każdego pacjenta i odwrotnie. Ponieważ relacja terapeutyczna jest kluczowa dla powodzenia terapii, warto wybrać kogoś, przy kim czujesz się bezpiecznie i w komfortowo (oczywiście chodzi o pierwsze wrażenie, gdyż w trakcie terapii często wręcz wskazane jest wyprowadzenie Cię poza strefę komfortu psychicznego dla uzyskania lepszego efektu terapeutycznego). Nie wybieraj od razu. Poszukaj.
Karolina Grabka
Dzień dobry :)
Nie musi Pan przychodzić z gotowymi tematami. Często wystarczy powiedzieć na początku sesji: „w tym tygodniu nie wiem, o czym mówić” albo „mam wrażenie, że nic ważnego się nie wydarzyło”. To również jest materiał do pracy. Terapeuta zada pytania, pomoże przyjrzeć się emocjom, schematom myślenia czy sytuacjom z życia.
Warto też pamiętać, że terapia nie polega wyłącznie na omawianiu nowych wydarzeń z tygodnia. Często wraca się do tych samych tematów z różnych stron - do emocji, relacji, sposobu reagowania czy doświadczeń z przeszłości. To normalne, że czasem pojawia się cisza. Ona także bywa częścią procesu i może pomóc zauważyć, co dzieje się w środku.
Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka
Karolina Rzeszowska-Świgut
Dzień dobry,
To, że obawia się Pan „braku tematów”, jest samo w sobie bardzo dobrym tematem na pierwszą sesję – można od tego zacząć wprost: „boję się, że nie będę miał o czym mówić, a i tak będę się czuł źle”. W terapii to nie Pan ma „przynosić tematy”, tylko terapeuta ma umieć zadawać pytania, które pomagają Panu opowiedzieć o sobie i o tym, czego Pan potrzebuje – dlatego pierwsze spotkania zwykle zaczynają się od prostych rzeczy typu: jak wygląda Pana dzień, co lubi Pan robić, co sprawiło, że zdecydował się Pan przyjść, co chciałby Pan zyskać dzięki terapii. Terapeuta bardzo konkretnie pyta o Pana nadzieje i cele – to daje naturalne pole do rozmowy, nawet jeśli Pan ma poczucie, że „nic nie ma do powiedzenia”. Cisza też nie jest porażką – czasem kilka chwil milczenia pozwala Panu złapać kontakt ze sobą, a dobry terapeuta nie zostawi Pana z tą ciszą bezradnie, tylko zaproponuje kolejne pytania albo podsumuje to, co już usłyszał. Z gotowością do odpowiedzi na pytania terapeuty wystarczy Pan „materiału” na terapię – celem rozmowy nie jest niekończące się szukanie tematów, tylko stopniowe budowanie takich zmian, które są dla Pana ważne i zauważalne w codziennym życiu.
Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut
Psycholog psychotraumatolog
Natalia Szulc
Brak tematu to też temat.
Na początku psychoterapii często pojawia się przekonanie, że na każdą sesję trzeba przyjść z konkretnym tematem. W praktyce terapia nie polega na „przynoszeniu tematów”, lecz na pracy z tym, co pojawia się w trakcie spotkania.
Sytuacja, w której pojawia się myśl „nie mam o czym mówić”, sama w sobie może stać się tematem pracy. Często wiąże się to z napięciem w relacji, trudnością w nazywaniu przeżyć albo obawą przed ciszą.
Rolą terapeuty nie jest bierne czekanie na kolejne wątki, lecz wspólne przyglądanie się temu, co dzieje się w danym momencie – również wtedy, gdy wydaje się, że „nic się nie dzieje”.
Zobacz podobne
Jestem w terapii psychodynamicznej od prawie 9 miesięcy i mam wrażenie, że zamiast pomóc, to tylko spotęgowała chaos panujący w mojej głowie.
Moimi celami terapeutycznymi były i dalej są odbudowanie poczucia własnej wartości, sprawczości, umiejętność budowania i utrzymywania relacji w szczególności z płcią przeciwną. Zdecydowałem się na ten rodzaj terapii, ponieważ wydawał mi się najbardziej odpowiedni do moich problemów.
Po tym czasie mam poczucie, że jestem w jeszcze gorszym miejscu niż na początku, w mojej głowie panuje jeden wielki chaos. Sam już nie wiem co czuję, myślę, w jakim kierunku idę czy w ogóle w jakimkolwiek idę, co powinienem robić w trakcie sesji i pomiędzy nimi, czy wkładam w to wystarczająco dużo wysiłku czy może się nie przykładam odpowiednio lub może nie jestem odpowiednio otwarty na zmianę.
Czuję frustrację oraz wątpliwości czy to ma jakimkolwiek sens, czy ja jestem w stanie cokolwiek w sobie zmienić, czy może jestem tak beznadziejnym przypadkiem któremu już nic nie pomoże.
Zamiast się sukcesywnie przybliżać do celu to chyba się tylko oddalam, co tylko potęguje rozczarowanie. Często na pytania zadawane przez terapeutkę moje odpowiedzi to "nie wiem" lub "nie jestem w stanie odpowiedzieć" co mnie doprowadza do irytacji tym bardziej, że często zachęca mnie do mówienia o wszystkim, co mi po głowie chodzi, emocjach, które czuję czy fantazjach. Nawarstwiać się to zaczęło od kiedy został poruszony temat "wewnętrznego dziecka" oraz odpuszczenia i pożegnania "starego" życia. Czuję, że to za duży ciężar dla mnie i przerasta mnie, coraz częściej mam myśli o rezygnacji z terapii, bo widzę coraz mniejszy jej sens, jednak z drugiej strony wiem, że to mógłby być duży błąd. Poruszałem te wątpliwości z moją terapeutką i dalej jestem tu, gdzie byłem. Nie wiem już sam co myśleć i robić.

