Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z obawami przed ciszą na psychoterapii?

Dzień dobry, mam taki problem, że: mam rozpocząć psychoterapię ALE nie mam tyle tematów do rozmów i OBAWIAM się bardzo mocno tego, że po prostu na tej terapii będzie cisza bo nie nie będziemy mieli o czym rozmawiać, bo kiedyś skończą się wszystkie tematy a moje samopoczuice nadal będzie niskie. Co robić ?
User Forum

Mateusz

1 miesiąc temu
Karolina Janson

Karolina Janson

Dzień dobry Panie Mateuszu, często się zdarza, że pacjenci mają obawy co do tego, co mają mówić jak przyjdą na sesję do psychoterapeuty czy psychologa. Rolą specjalisty jest między innymi prowadzenie procesu oraz zadawanie pytań, które pomagają przyjrzeć się różnym obszarom życia, emocjom, myślom czy trudnościom. Na początek może Pan po prostu powiedzieć terapeucie o swoich obawach dotyczących terapii i o tym, jak się Pan obecnie czuje. To już jest bardzo dobry punkt wyjścia do rozmowy. Życzę Panu dużo odwagi na początku tej drogi i mam nadzieję, że spotkanie z terapeutą okaże się dla Pana wspierającym doświadczeniem. Wszystkiego dobrego.

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry Panie Mateuszu,

 

Dziękujemy za pytanie.

Uważam, że to, o czym Pan pisze, jest dużo bardziej powszechne, niż się wydaje. Wielu osobom przed pierwszą terapią towarzyszy obawa, że „nie będą mieli o czym mówić”. Tymczasem terapia nie polega na przynoszeniu gotowej listy tematów. Często zaczyna się właśnie od tego, co jest tu i teraz, nawet od powiedzenia: „trochę się boję tej ciszy”.

Cisza w gabinecie nie jest porażką ani pustką. Czasem bywa miejscem, w którym dopiero zaczynają pojawiać się ważne myśli i uczucia a rolą terapeuty jest pomóc je zauważyć i nazwać, nie zostawiać Pana z tym samego.Z ciekawości zapytałabym tylko Pana:

co sprawiło, że pomimo tych obaw zdecydował się Pan jednak pomyśleć o terapii? Często jest to bardzo dobry punkt startowy.Proszę być dla siebie w tym łagodny: sam fakt, że Pan się nad tym zastanawia, już jest krokiem w stronę zmiany.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Panie Mateuszu, 

proszę się nie martwić – ten lęk towarzyszy niemal każdemu na początku drogi terapeutycznej. Warto wiedzieć, że psychoterapia to nie jest towarzyska pogawędka, w której trzeba dbać o podtrzymanie rozmowy. To proces, w którym terapeuta jest przygotowany na to, by prowadzić Pana przez odpowiednie pytania i narzędzia.

Nawet jeśli poczuje Pan, że wszystko już zostało powiedziane, a samopoczucie nadal będzie niskie, to właśnie ta cisza lub brak tematów stają się najciekawszym materiałem do pracy. Często pod tym, co nazywamy brakiem tematu, kryją się nasze najważniejsze schematy myślowe. Terapeuta pomoże Panu zrozumieć, co stoi za tym lękiem przed ciszą.

 

Powodzenia!

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Dzień dobry! 

 

To, o czym piszesz, jest jednym z najczęstszych lęków osób rozpoczynających terapię. Oczywiście zaangażowanie Pacjenta jest najważniejsze ale psychoterapeutka/a jest też po to żeby pomóc Ci ten proces przejść. 

Już na pierwszych spotkaniach omówicie sobie cele i kierunki pracy a gdy zaczniecie już tę właściwą, odpowiednimi pytaniami terapeuta Cię poprowadzi :)

Proponuję też podzielić się swoimi obawami z nową terapeutką/tą. One też mogą być jasnym wskazaniem do potrzeby eksploracji ich źródła i tego co tak naprawdę chcą CI powiedzieć.  To jest genialny punkt wyjścia do pracy terapeutycznej. Powie to bardzo dużo o Twoim lęku przed oceną, o potrzebie kontroli czy o lęku przed odrzuceniem. W ten sposób „brak tematów” staje się najważniejszym tematem, który może zaprowadzić do źródła niskiego samopoczucia.

 

Pamiętaj, że terapeutka/a to słuchacz, ale też przewodnik. Jeśli utkniesz, ona/on zada pytanie, zaproponuje przyjrzenie się jakiejś emocji lub wróci do wątku z poprzedniej sesji. My, terapeuci, często mówimy, że „najlepsze sesje to te, na które pacjent przychodzi z poczuciem, że nie ma o czym rozmawiać” – bo wtedy przestajemy analizować bieżące wydarzenia, a zaczynamy dotykać głębszych schematów.

 

Piszesz również, że obawiasz się, że tematy się skończą, a samopoczucie nadal będzie niskie. Właśnie to niskie samopoczucie jest głównym „tematem”. Terapia nie polega na opowiadaniu anegdot, ale na wspólnym sprawdzaniu i monitorowaniu uczuć i emocji.

 

Wszystkiego dobrego!

Patrycja Wójcik

 

mniej niż godzinę temu
Iwona Chrzanowska

Iwona Chrzanowska

Dzień dobry Panie Mateuszu,

terapia to proces, a nie wyłącznie seria gotowych rozmów. Tematy często pojawiają się w trakcie spotkań – czasem wprost, czasem dopiero po refleksji nad tym, co Pan przeżywa. Nie musi Pan od razu mieć „listy tematów do omówienia”. To też rola terapeuty by odpowiednio poprowadzić proces zadając pytania i docierając do tego co jest dla Pana Ważne.

 

Jeśli pojawia się lęk, że samopoczucie się nie poprawi, warto o tym również powiedzieć terapeucie – to również ważny temat. Terapia jest miejscem do eksploracji, nie do natychmiastowego rozwiązywania wszystkiego. Nawet cisza czy zastanawianie się nad własnymi odczuciami to część procesu, który z czasem pomaga budować poczucie własnej wartości i zrozumienie siebie.

 

Ponadto warto zdać sobie sprawę z tego, że są różne nurty terapeutyczne i każdy z nich zakłada nieco inny przebieg procesu terapeutycznego. W niektórych nurtach przestrzeń na własne przemyślenia, wnioskowanie i ciszę jest większa (np. nurt psychoanalityczny, czy psychodynamiczny) w innych szybciej się pracuje nad rozwiązaniami (np. CBT, TSR). Jeśli nie ma Pan wskazania do określonego nurtu (niektóre są bardziej wskazane dla określonego rodzaju zaburzeń), to warto się tym zainteresować. 

 

Najważniejsze jest, żeby nie zostawać z tym lękiem samemu i po prostu spróbować – rozmowa z terapeutą jest po to, by Pan mógł stopniowo odkrywać, co jest dla Pana ważne, by później robić kroki w kierunku pożądanej przyszłości.

 

Wszystkiego dobrego!

Iwona Chrzanowska

1 miesiąc temu
Pracownia WELL

Pracownia WELL

Znaleźć dziś terapeutę to dość proste zadanie. Jednak znalezienie kogoś, kto po pierwsze będzie profesjonalistą, a po drugie odpowiadającym danej osobie człowiekiem, stanowi nie lada wyzwanie. Wielokrotnie słyszałam „Byłem już u psychologa, to nie pomogło” lub też „To strata czasu”. Jak uniknąć terapeutycznej porażki?
Oto 5 wskazówek, które pomogą wybrać odpowiedniego specjalistę, co jest połową sukcesu.

Zweryfikuj, czy posiada dyplom magistra psychologii lub jest lekarzem psychiatrą
Na chwilę obecną, w Polsce może otworzyć gabinet terapeutyczny, nawet inżynier budownictwa czy krawcowa (oczywiście w świetle prawa, niekoniecznie moralności czy etyki). Nic więc dziwnego, że opinie o psychoterapii bywają delikatnie mówiąc nieprzychylne. Aby uniknąć rozczarowań, dowiedz się, czy ktoś, do kogo się wybierasz, skończył odpowiednie studia tj. jednolite studia magisterskie w zakresie psychologii (najlepiej o specjalności związanej z psychoterapią) lub studia medyczne.

Zwróć uwagę na nurt terapeutyczny, w jakim pracuje specjalista
Nie każde podejście terapeutyczne jest najlepsze dla danego zaburzenia i zapewne nie każde jest dla wszystkich. Jeśli chodzi o zaburzenia lękowe, depresję czy zaburzenia osobowości, nurt ma znaczenie o tyle, o ile ma je dla Ciebie z jakichś względów. Oznacza to, że każdy jest tak samo dobry i posiada narzędzia odpowiednie do leczenia, o ile ma udowodnioną empirycznie skuteczność jak choćby nurt poznawczo-behawioralny.

Sprawdź, jakie doświadczenie ma psychoterapeuta
Nie chodzi bynajmniej o trzydziestoletnią pracę z pacjentami, ale choćby kilkumiesięczne staże i praktyki w placówkach leczenia zaburzeń psychicznych i/lub seksualnych. Dzięki temu zyskasz pewność, że nie jesteś królikiem doświadczalnym oraz że terapeuta nie zrobi „wielkich oczu”, gdy usłyszy, z czym przychodzisz ani nie obdaruje Cię złotymi radami.

Sprawdź, czy posiada certyfikat psychoterapeuty lub jest w trakcie szkoły psychoterapii
Ukończenie dodatkowego, kilkuletniego szkolenia z psychoterapii i zdobycie certyfikatu nie jest koniecznością, ale znacznie zwiększa prawdopodobieństwo, że nie trafisz na kogoś niekompetentnego. Jeśli już decydujesz się na osobę bez takich kwalifikacji, dowiedz się przynajmniej, czy pracuje pod superwizją, tj. czy ktoś do tego wyszkolony kontroluje jego pracę. Jeśli terapeuta, do którego chodzisz, posiada certyfikat terapeuty poznawczo-behawioralnego lub jest w trakcie szkolenia, z pewnością pracuje pod superwizją i ma za sobą minimum kilkadziesiąt godzin pracy z pacjentami oraz przeszedł terapię własną. To bardzo ważne.

Poznaj osobiście
Dobrze zdać sobie sprawę, że nie każdy terapeuta (choćby był jednym z lepszych w kraju), pasuje do każdego pacjenta i odwrotnie. Ponieważ relacja terapeutyczna jest kluczowa dla powodzenia terapii, warto wybrać kogoś, przy kim czujesz się bezpiecznie i w komfortowo (oczywiście chodzi o pierwsze wrażenie, gdyż w trakcie terapii często wręcz wskazane jest wyprowadzenie Cię poza strefę komfortu psychicznego dla uzyskania lepszego efektu terapeutycznego). Nie wybieraj od razu. Poszukaj.

1 miesiąc temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Nie musi Pan przychodzić z gotowymi tematami. Często wystarczy powiedzieć na początku sesji: „w tym tygodniu nie wiem, o czym mówić” albo „mam wrażenie, że nic ważnego się nie wydarzyło”. To również jest materiał do pracy. Terapeuta zada pytania, pomoże przyjrzeć się emocjom, schematom myślenia czy sytuacjom z życia.

Warto też pamiętać, że terapia nie polega wyłącznie na omawianiu nowych wydarzeń z tygodnia. Często wraca się do tych samych tematów z różnych stron - do emocji, relacji, sposobu reagowania czy doświadczeń z przeszłości. To normalne, że czasem pojawia się cisza. Ona także bywa częścią procesu i może pomóc zauważyć, co dzieje się w środku.

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka

1 miesiąc temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

To, że obawia się Pan „braku tematów”, jest samo w sobie bardzo dobrym tematem na pierwszą sesję – można od tego zacząć wprost: „boję się, że nie będę miał o czym mówić, a i tak będę się czuł źle”. W terapii to nie Pan ma „przynosić tematy”, tylko terapeuta ma umieć zadawać pytania, które pomagają Panu opowiedzieć o sobie i o tym, czego Pan potrzebuje – dlatego pierwsze spotkania zwykle zaczynają się od prostych rzeczy typu: jak wygląda Pana dzień, co lubi Pan robić, co sprawiło, że zdecydował się Pan przyjść, co chciałby Pan zyskać dzięki terapii.  Terapeuta bardzo konkretnie pyta o Pana nadzieje i cele – to daje naturalne pole do rozmowy, nawet jeśli Pan ma poczucie, że „nic nie ma do powiedzenia”. Cisza też nie jest porażką – czasem kilka chwil milczenia pozwala Panu złapać kontakt ze sobą, a dobry terapeuta nie zostawi Pana z tą ciszą bezradnie, tylko zaproponuje kolejne pytania albo podsumuje to, co już usłyszał. Z gotowością do odpowiedzi na pytania terapeuty wystarczy Pan „materiału” na terapię – celem rozmowy nie jest niekończące się szukanie tematów, tylko stopniowe budowanie takich zmian, które są dla Pana ważne i zauważalne w codziennym życiu.

 

Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut 

Psycholog psychotraumatolog 

1 miesiąc temu
Natalia Szulc

Natalia Szulc

Brak tematu to też temat.

Na początku psychoterapii często pojawia się przekonanie, że na każdą sesję trzeba przyjść z konkretnym tematem. W praktyce terapia nie polega na „przynoszeniu tematów”, lecz na pracy z tym, co pojawia się w trakcie spotkania.

Sytuacja, w której pojawia się myśl „nie mam o czym mówić”, sama w sobie może stać się tematem pracy. Często wiąże się to z napięciem w relacji, trudnością w nazywaniu przeżyć albo obawą przed ciszą.

Rolą terapeuty nie jest bierne czekanie na kolejne wątki, lecz wspólne przyglądanie się temu, co dzieje się w danym momencie – również wtedy, gdy wydaje się, że „nic się nie dzieje”.

1 miesiąc temu
Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry Panie Mateuszu,

 

rozumiem Pana obawy i myślę, że są normalne. W terapii uważa się, że cisza też jest ważna, można ja próbować zrozumieć, można zobaczyć jak się właśnie w niej czujemy przy drugim człowieku. Czasem cisza wyraża więcej niż wiele słów :)

Z drugiej strony tematy w terapii zawsze są, bo życie ludzkie jest nieskończenie ciekawe i zawsze można próbować zrozumieć siebie lepiej, głębiej i z innej strony.

Proces zmiany samopoczucia może być długi, jednak nie jest to reguła i przed terapią nie wiemy ile może to trwać, ale jest on niezaprzeczalnie możliwy.

 

Zachęcam do spróbowania i życzę wszystkiego dobrego.

Tomasz Pisula

1 miesiąc temu
Marta Lotysh

Marta Lotysh

Dzień dobry
Doświadczone terapeuta potrafi prowadzić wywiad i wprowadizć strukturę sesji która pokieruje dalszym rozwojem terapii. Proszę po prostu wejść na sesje i podzielić się Pana trudnościami, w tym też obawami ciszy na sesjach)

1 miesiąc temu
Katarzyna Głód

Katarzyna Głód

Dzień dobry,


 

Warto skupić się na tym, co Pana przywiodło na psychoterapię, to samo w sobie jest już tematem, od którego można wyjść.

Czasami w terapii pojawia się cisza, ale nie oznacza to, że nie ma już o czym rozmawiać ani że spotkania są niepotrzebne. Może to być moment na zebranie myśli, refleksję nad sobą lub nad tym, co się dzieje w Pana życiu. Można spróbować zastanowić się, co ta cisza dla Pana znaczy, co w niej jest trudnego lub jakie jeszcze obawy może budzić.

Zachęcam do podzielenia się swoimi obawami związanymi z ciszą ze swoim terapeutą, może to być bardzo pomocne w zrozumieniu jej znaczenia i odnalezieniu się w takich sytuacjach. 

To całkowicie naturalne, że na początku terapii pojawia się niepokój, obawy dotyczące tematów rozmów czy poczucie bezradności. Nie będzie Pan jednak w tym sam, terapeuta też jest po to, aby Panu towarzyszyć i wspierać. 

Pacjenci przychodzą na terapię z różnymi uczuciami i myślami, a czasem z „pustką” w głowie. Nie ma jednego „poprawnego” sposobu na rozmowę - wszystko, co jest dla Pana ważne, może stać się tematem sesji. Jeśli niskie samopoczucie będzie się utrzymywać, warto o tym otwarcie mówić - to też może stać się punktem wyjścia do pracy terapeutycznej.


 

Pozdrawiam serdecznie,

Katarzyna Głód



 

1 miesiąc temu
Weronika Trojan

Weronika Trojan

Dzień dobry, 

To co Pan opisuje jest częstą obawą pacjentów przed pierwszą sesją z psychologiem czy psychoterapeutą. Na spotkanie nie trzeba przychodzić z gotowym tematem. Cisza może być również częścią procesu terapeutycznego, nie trzeba się jej obawiać, niekiedy dzięki niej możemy zauważyć co tak naprawdę dzieje się w nas. Często nasze myśli i emocje są chaotyczne i trudno je przekazać, rolą terapeuty będzie pomóc aby je nazwać i zrozumieć. 

Pozdrawiam i życzę powodzenia!

Weronika Trojan 

1 miesiąc temu
Dominika Poźniak

Dominika Poźniak

Opisał Pan dość częstą obawę u osób rozpoczynających psychoterapię. W praktyce nie trzeba „przynosić tematów” na spotkanie, a rolą terapeuty jest także pomagać je odnajdywać. Czasem rozmowa zaczyna się po prostu od pytania „co u Pani/Pana ostatnio słychać?” i z tego naturalnie pojawiają się wątki, które okazują się ważne.

 

Warto też pamiętać, że proces terapii u różnych osób wygląda inaczej. Niektórzy od początku pracują bardzo intensywnie nad konkretnymi tematami, a inni najpierw potrzebują czasu, żeby lepiej zrozumieć siebie, swoje emocje czy schematy. To również jest w pełni w porządku - terapia nie musi polegać na ciągłym „rozwiązywaniu problemów”.

 

Może Pan też wprost powiedzieć terapeucie o tej obawie - to często staje się dobrym pierwszym tematem do pracy. Istnieje też opcja zacząć od kilku konsultacji z psychologiem i spokojnie zobaczyć, czy taka forma wsparcia jest pomocna na początek.


Pozdrawiam,

Dominika Poźniak

1 miesiąc temu
Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, to obawy, które odczuwa wiele osób przed pierwszą konsultacją z psychologiem lub psychoterapeutą. Rzeczywiście, w gabinecie czasem pojawia się cisza, ale ona służy refleksji i "przetrawieniu" jakiegoś ważnego momentu, przestrzeni na słowa, które czasem trudno wypowiedzieć. Myślę, że póki samopoczucie będzie niskie, a cel terapeutyczny niezrealizowany, póty będzie o czym rozmawiać i nad czym pracować. Proszę zaufać swojemu terapeucie, że odpowiednio poprowadzi.

1 miesiąc temu
Łukasz Bosiacki

Łukasz Bosiacki

Dzień dobry, 


Pana obawy odnośnie ciszy w gabinecie lub braku tematów do omówienia mogą stać się cennym materiałem terapeutycznym, jeśli zostaną przez pana lub terapeutę wprowadzone do rozmowy. Może być tak, że boi się pan jakiegoś konkretnego wyobrażenia o tym, co się stanie w relacji, gdy nie wypełni pan rozmowy treścią. Warto się temu przyjrzeć i zrozumieć przed jakim doświadczeniem w relacji się pan broni. 

Pozdrawiam 

Łukasz Bosiacki 

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Panie Mateuszu

 

 

  Obawa jest naturalna, szczególne jeżeli nie ma Pan doświadczenia w tej materii, ale najprawdopodobniej tematów na sesji  nie zabraknie nawet jeśli czasem i będzie cisza, to też jest część terapii, a nie „porażka” rozmowy.

Cisza w gabinecie jest normalnym elementem pracy terapeuty, często świadomie używanym jako narzędzie (tzw. cisza terapeutyczna). W badaniach opisuje się, że chwile milczenia sprzyjają przetwarzaniu emocji, skupieniu na sobie i „doganianiu” tego, co dopiero co zostało powiedziane.​ Dla wielu osób na początku cisza jest bardzo niewygodna, ale z czasem staje się przestrzenią na kontakt ze sobą, a nie testem „czy umiem gadać”.

Obawa przed ciszą jest bardzo częsta u osób rozpoczynających terapię, specjaliści piszą wręcz, że to jeden z najpopularniejszych lęków startowych.​ Za tym lękiem często stoją przekonania typu „muszę być ciekawym rozmówcą”, „nie mogę wypaść głupio”, „to ja mam być odpowiedzialny za atmosferę”. Sama ta obawa jest już ważnym tematem na pierwsze sesje i można ją wprost wnieść i omówić („boję się, że nie będziemy mieli o czym rozmawiać”).​

Na sesji można powiedzieć dokładnie to, co się dzieje: „Teraz nie wiem, co powiedzieć”, „Boje się, że jestem nudny”, „Mam wrażenie, że marnujemy czas”. To jest bardzo wartościowy materiał kliniczny.

i zapytać w stylu "Jak pani/pan rozumie tę ciszę między nami?”, „Co możemy zrobić z tym momentem?”. Terapeuta ma kompetencje, żeby tę ciszę wziąć na siebie i pomóc ją oswoić.

Warto zauważyć swoje emocje i ciało (np. napięcie, wstyd, irytację) i nazwać je na głos bo często cisza bardziej „mówi” o emocjach niż o braku treści.

Brak poczucia postępu też jest czymś, co zabrane do rozmowy z terapeutą może uruchomić ważny etap pracy (np. nad oczekiwaniami, tempem, stylem terapii).​ Specjaliści zachęcają, żeby przy takim wrażeniu mówić wprost: „Mam poczucie, że stoimy w miejscu, co o tym pani/pan myśli?” zamiast wycofywać się z terapii w milczeniu.​Niskie samopoczucie bywa uparte i często poprawa jest falująca, a nie liniowa; część zmian dzieje się „w tle” i terapeuta może pomóc je wychwycić, gdy o tym porozmawiacie.

 

 

 

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Mąż zamieszczał moje prywatne zdjęcia na forach erotycznych - jak sobie z tym poradzić?
Mój mąż pisał z różnymi kobietami na forach erotycznych i zamieścił tam moje nagie zdjęcia. Już od dawna miałam przeczucie, że jest coś nie tak. Od dawna nie potrafiliśmy szczerze i życzliwie rozmawiać. Mąż pracuje w delegacjach, przyjeżdża na weekendy do domu. Starałam się żeby te wspólne chwile były jak najlepsze. Wracał do domu gdzie miał ciepły posiłek,od progu uśmiechniętą i szukająca bliskości mnie, ale wiecznie miał pretensje. Głównie o to że pracuje w soboty, to była jego ulubiona zaczepka. W łóżku wiem że go zadowalałam, ale ciągle kupował mi jakieś dziwne gadżety, bieliznę i rzeczy w których nie czułam się komfortowo. Czasem starałam się przełamywać żeby go zadowolić i czasem zrobił mi jakieś zdjęcie tłumacząc mi, że tęskni za mną na wyjazdach i że chociaż chce na mnie popatrzeć. Bardzo źle mi z tym było ale myślałam że to dla niego, że tak bardzo mnie kocha i mnie pragnie. Jakiś czas temu odkryłam, że od lat pisze na różnych forach z kobietami bardzo sprośne rzeczy, ale co gorsza wrzucił moje nagie zdjęcia i czasem pisali też do niego mężczyźni. Chwalił się tam, że ogólnie nie szuka ale, że jak ma możliwość to "korzysta", że najbardziej lubi mężatki, że założył po 10 latach obrączkę, bo zauważył jaki to magnez na kobiety jest. Wiele rozmów, zdjęć i filmów było wymienianych z kobietami ale faktycznie ani jednej wiadomości o dokładnym proponowanym spotkaniu, ani rozmów jakby po spotkaniu. Mąż ciągle się upiera, że fizycznie nigdy mnie nie zdradził. Ale to co zrobił jest tak okropne, że nie potrafię sobie z tym poradzić. On był tym jedynym, trwałam przy nim zawsze, na dobre i złe, marzyłam o wspólnej przyszłości, o tym jak nasz syn, już nastoletni, kiedyś sam założy rodzinę a my będziemy szczęśliwi będziemy go wspierać. Ufałam tylko jemu, kochałam tylko jego. Mąż obiecuje mi że się zmieni, że zobaczył jak mnie skrzywdził, jak mnie traktował przez lata, jak mnie odtrącał, że bardzo mnie kocha i że wie, że robił mi okropne świństwo, chce to naprawić i ratować małżeństwo. Zapisał się również na terapię. Nie było jeszcze wielu spotkań ale terapeuta twierdzi, że to prawdopodobnie rodzaj uzależnienia, erotomanizmu. Mam ciągły kontakt z mężem telefoniczny, na weekendy też się spotykamy, ogólnie on nocuje u swoich rodziców ale kiedy się widzimy nie potrafię trzymać się od niego z daleka. Potrzebuje jego bliskości mimo, że to on jest powodem mojego cierpienia. Nie wiem co robić dalej, nie potrafię mu zaufać, ale też nie jestem typem osoby która się kłóci, która krzyczy, a bardziej która cierpi i potrzebuje pocieszenia i bliskości. Nadal go kocham ale myślę, że nigdy mu nie zaufam. Nie wiem co mam dalej robić. Mam trudności ze snem, z jedzeniem, z chęcią do życia i znów wracają do mnie ataki paniki. Ponad 10 lat walczyłam z nerwicą lękowa, przeżyłam też dwie silne depresje, chodziłam na sesję do psychologów i przyjmowałam leki od psychiatrów, nie chce znów tego wszystkiego przechodzić. Proszę o poradę.
Nieetyczne i niezgodne z zawodem zachowanie psychologa.
Poproszę o opinie na temat działań psychologa. Pani psycholog prowadząca terapię mojego przyjaciela -dzwoni i opowiada płacząc o swoich problemach związkowych -dzwoni i prosi o pomoc w kwestiach prywatnych np. Poszukiwanie mieszkania,remontu mieszkania swojej matki -dzwoni do niego i pyta cytuję ,, dlugo się nie odzywasz. Co się dzieje ? Martwię się, czy u Ciebie wszystko w porządku? Usłyszałam też,od przyjaciela ,gdybyś słyszała co ona o Tobie mówi. Czyli pani psycholog na mój temat. -Mój przyjaciel aktualnie buduje dom dla pani psycholog i jej męża -kiedyś skierowałaosobiście do mnie slowa. ,,powinnaś mi podziękować bo to dzięki mnie go masz,, -zaprosiła mojego przyjaciela na przyjęcie urodzinowe swojego męża -konsultowała się z moim przyjacielem w kwestii wyboru prezentu dla swojego męża Dziękuję
Głównym problemem, o którym tutaj chcę napisać, jest mój ojciec.
Witam, mam 20 lat i choruje od około 3 lat na depresję. Zaczęłam znowu chodzić na terapię około 2 miesięcy temu po długim czasie "męczenia się" z moim stanem i po kilku miesiącach brania różnych leków. Mój stan ostatnio diametralnie się pogorszył i czasami nie wydaje mi się, żebym dała radę z tego wyjść. Ale głównym problemem, o którym tutaj chcę napisać, jest mój ojciec. Od dzieciństwa w domu towarzyszyły mi nieustannie kłótnie i sprzeczki, ale najwięcej z nich związanych było z moim ojcem. Nie zdawałam sobie sprawy, jak to na mnie wpłynęło aż do niedawna. Mój tata ma bardzo złe sposoby komunikacji i dyskusji. Stawia się wciąż w roli ofiary, często używa stwierdzenia "wam wszystko wolno a mi nic", wciąż unosi głos i emocjonuje się o nawet małe i na pozór nieistotne rzeczy. Podczas dyskusji lub kłótni bardzo często przeinacza on znaczenie wypowiedzi drugiej osoby i dodaje jakieś informacje, które pogrążają drugą osobę. I jest to wręcz nagminne w dyskusjach z nim, nawet gdy kilka razy próbuje mu powoli i na spokojnie to wytłumaczyć. Jestem świadoma, że to częściowo przez tą sytuację w domu i jego zachowania wykształciłam depresję, ponieważ jestem osobą wrażliwą emocjonalnie. Dzisiaj nastąpiła sytuacja, która przeważyła szalę i zaczął mi on wszystko wytykać, co zrobiłam czy powiedziałam źle względem niego w przeszłości. Czułam się wręcz obwiniana za moje uczucia i moją chorobę, że zwalam na niego winę za coś mojego i uważam, że ja jestem idealna. Bardzo mnie to dobiło, szczególnie ze względu na to, że on zdaje się nie zauważać jak destrukcyjny wpływ jego zachowania mają na moją (ale też np mamy) psychikę. Próbowałam go namówić na terapię, ale on uważa, że nie ma takiej potrzeby, bo terapia jest potrzebna tylko w skrajnych przypadkach. W jaki sposób mogę mu wytłumaczyć, że to, co robi bardzo mnie krzywdzi i że jeśli nie zrobi coś z tym, to nie widzę przyszłości w tej relacji? Bo wydaje mi się, że takie ultimatium jest jedynym wyjściem z tej sytuacji (myślałam też nad wyprowadzką, ale jestem od nich zbyt zależna, głównie finansowo).
Jak radzić sobie z diagnozą anoreksji i towarzyszącymi myślami natrętnymi?
Dzień dobry wszystkim! Przechodzę swego rodzaju kryzys i potrzebuję, aby ktoś pomógł mi wyciszyć moje własne myśli, które były zawsze natrętne, lecz ostatnio przybierają na sile. Została mi ostatnio zdiagnozowana anoreksja i bardzo trudno jest mi tę diagnozę zaakceptować, nie do końca w nią wierzę. Nie dlatego, że nie ufam swojej psychiatrze, prowadzi mnie od trzech lat i wyciągnęła z niejednego dołu. Rzecz w tym, że za każdym razem, gdy w przestrzeni publicznej podnosi się temat zaburzeń odżywiania pokazywane są przypadki osób, które były tak bardzo zanurzone w chorobie, że były wygłodzone, potrzebowały sondy, pomocy logopedy lub fizjoterapeuty, ponieważ były tak wyniszczone chorobą, że musiały się od nowa nauczyć mówić, chodzić. Nie zrozumcie mnie źle, to jest potrzebne i dobrze, że jest to omawiane, ale ponieważ jest to główny sposób pokazywania problemu, dodatkowo wzmacniany przez kryteria DSM chociażby, ja w głowie cały czas miałam i nadal mam "Nie jesteś w tak złym stanie, więc wszystko jest dobrze, nie masz problemu". Gdy dostałam diagnozę anoreksji, byłam w szoku. Jak mogę być niedożywiona skoro moje BMI jest w normie? Po co mi dietetyk? Po co mi refeeding skoro nie jestem wychudzona? Czuję się jakbym dawała wszystkim tym prawdziwie chorym w twarz, mówiąc, że też choruję. Część mnie widzi problem (np. wtedy, gdy orientuję się jak bardzo boję się jedzenia i przybrania na wadze, jak cały czas liczę kalorie i wszystko skrupulatnie ważę, jak bardzo wycofuję się z życia, by nie zakłócać swojej rutyny, jak bardzo wpływa na moje emocje i postępowanie każda najdrobniejsza zmiana na wadze, gdy słyszę, że jestem blada, gdy jestem tak osłabiona i serce tak zwalnia, że nie mam siły chodzić, myśleć), udało mi się na tyle wygłuszyć ten głos z tyłu głowy, by powiedzieć terapeucie o tej diagnozie i o tym co się ze mną dzieje obecnie, o swoich emocjach, ale i tak czuję się jak oszust i dręczy mnie poczucie winy po każdej sesji, która tę kwestię porusza, nawet mimo tego, że terapeuta sama wprost powiedziała, że problem jest i waga nie ma tu nic do rzeczy. Rozumiem, że to głos choroby, która broni się przed leczeniem, ale ten głos jest bardzo przekonujący, zwłaszcza przy tych wszystkich wywiadach i materiałach, nie tylko na internecie, które mój mózg postrzega jako dowód tego, co słyszę w głowie. Nie pomaga też to, że chyba mam zaburzoną percepcję swojego ciała. Inni mówią mi, że jestem za chuda, że widać mi wszystkie kości, ale ja tego nie widzę. Widzę za to miejsca, w których gromadzi się tłuszcz. Kolejną sesję mam za jakiś czas, na pewno omówię te natrętne myśli z terapeutą, ale jak mogę radzić sobie z tym teraz, gdy jestem sama? Jak zwalczać tę chęć, by się wycofać z tego tematu i skupić na głównym problemie, który mnie do terapeuty zaprowadził? Jak radzić sobie z tymi wszystkimi emocjami i uczuciami tu i teraz? Z góry dziękuję za wszystkie wskazówki i życzę miłego dnia!
Nieletni a terapia: Czy muszę iść na terapię po rozmowie z psychologiem szkolnym?

Jestem niepełnoletni Udałem się do psychologa szkolnego, który po rozmowie zobaczył, że mam jakiś problem i zaprosił mnie na kolejne spotkanie. Przy drugim spotkaniu przyznałem się do spożywania Marihuany, Pani psycholog uznała, że jest to dla mnie zagrożenie zdrowia lub życia, powiedziała, że MUSZE udać się na terapie zawiadomiła moich rodziców i powiedziała, że jeśli się tam nie udamy, to sprawa zostanie zgłoszona do sądu rodzinnego. Wiem, że może i terapia by mi się przydała, ale w tym momencie mego życia nie chce tego robić, moja mama również bardzo to przeżyła. Czy wystarczy, żebym udał się na jedną wizytę oraz złożył papier w szkole, że udałem się na terapię, czy wtedy psycholog "zapomina" o temacie i pozwala dalej na decydowanie o mnie przez Rodzica, w momencie, gdy z rodzicem udaje się na terapie. Bo nie wiem do końca czy w takim momencie nie jestem już praktycznie zmuszony do terapii (No bo chyba żadne dziecko i rodzic nie chce mieć sprawy w sądzie)

wypalenie zawodowe

Wypalenie zawodowe - przyczyny, objawy i jak sobie z nim radzić?

Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.