Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z obawami przed ciszą na psychoterapii?

Dzień dobry, mam taki problem, że: mam rozpocząć psychoterapię ALE nie mam tyle tematów do rozmów i OBAWIAM się bardzo mocno tego, że po prostu na tej terapii będzie cisza bo nie nie będziemy mieli o czym rozmawiać, bo kiedyś skończą się wszystkie tematy a moje samopoczuice nadal będzie niskie. Co robić ?
User Forum

Mateusz

3 miesiące temu
Karolina Janson

Karolina Janson

Dzień dobry Panie Mateuszu, często się zdarza, że pacjenci mają obawy co do tego, co mają mówić jak przyjdą na sesję do psychoterapeuty czy psychologa. Rolą specjalisty jest między innymi prowadzenie procesu oraz zadawanie pytań, które pomagają przyjrzeć się różnym obszarom życia, emocjom, myślom czy trudnościom. Na początek może Pan po prostu powiedzieć terapeucie o swoich obawach dotyczących terapii i o tym, jak się Pan obecnie czuje. To już jest bardzo dobry punkt wyjścia do rozmowy. Życzę Panu dużo odwagi na początku tej drogi i mam nadzieję, że spotkanie z terapeutą okaże się dla Pana wspierającym doświadczeniem. Wszystkiego dobrego.

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry Panie Mateuszu,

 

Dziękujemy za pytanie.

Uważam, że to, o czym Pan pisze, jest dużo bardziej powszechne, niż się wydaje. Wielu osobom przed pierwszą terapią towarzyszy obawa, że „nie będą mieli o czym mówić”. Tymczasem terapia nie polega na przynoszeniu gotowej listy tematów. Często zaczyna się właśnie od tego, co jest tu i teraz, nawet od powiedzenia: „trochę się boję tej ciszy”.

Cisza w gabinecie nie jest porażką ani pustką. Czasem bywa miejscem, w którym dopiero zaczynają pojawiać się ważne myśli i uczucia a rolą terapeuty jest pomóc je zauważyć i nazwać, nie zostawiać Pana z tym samego.Z ciekawości zapytałabym tylko Pana:

co sprawiło, że pomimo tych obaw zdecydował się Pan jednak pomyśleć o terapii? Często jest to bardzo dobry punkt startowy.Proszę być dla siebie w tym łagodny: sam fakt, że Pan się nad tym zastanawia, już jest krokiem w stronę zmiany.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

3 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Panie Mateuszu, 

proszę się nie martwić – ten lęk towarzyszy niemal każdemu na początku drogi terapeutycznej. Warto wiedzieć, że psychoterapia to nie jest towarzyska pogawędka, w której trzeba dbać o podtrzymanie rozmowy. To proces, w którym terapeuta jest przygotowany na to, by prowadzić Pana przez odpowiednie pytania i narzędzia.

Nawet jeśli poczuje Pan, że wszystko już zostało powiedziane, a samopoczucie nadal będzie niskie, to właśnie ta cisza lub brak tematów stają się najciekawszym materiałem do pracy. Często pod tym, co nazywamy brakiem tematu, kryją się nasze najważniejsze schematy myślowe. Terapeuta pomoże Panu zrozumieć, co stoi za tym lękiem przed ciszą.

 

Powodzenia!

Bożena Nagórska

3 miesiące temu
Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Dzień dobry! 

 

To, o czym piszesz, jest jednym z najczęstszych lęków osób rozpoczynających terapię. Oczywiście zaangażowanie Pacjenta jest najważniejsze ale psychoterapeutka/a jest też po to żeby pomóc Ci ten proces przejść. 

Już na pierwszych spotkaniach omówicie sobie cele i kierunki pracy a gdy zaczniecie już tę właściwą, odpowiednimi pytaniami terapeuta Cię poprowadzi :)

Proponuję też podzielić się swoimi obawami z nową terapeutką/tą. One też mogą być jasnym wskazaniem do potrzeby eksploracji ich źródła i tego co tak naprawdę chcą CI powiedzieć.  To jest genialny punkt wyjścia do pracy terapeutycznej. Powie to bardzo dużo o Twoim lęku przed oceną, o potrzebie kontroli czy o lęku przed odrzuceniem. W ten sposób „brak tematów” staje się najważniejszym tematem, który może zaprowadzić do źródła niskiego samopoczucia.

 

Pamiętaj, że terapeutka/a to słuchacz, ale też przewodnik. Jeśli utkniesz, ona/on zada pytanie, zaproponuje przyjrzenie się jakiejś emocji lub wróci do wątku z poprzedniej sesji. My, terapeuci, często mówimy, że „najlepsze sesje to te, na które pacjent przychodzi z poczuciem, że nie ma o czym rozmawiać” – bo wtedy przestajemy analizować bieżące wydarzenia, a zaczynamy dotykać głębszych schematów.

 

Piszesz również, że obawiasz się, że tematy się skończą, a samopoczucie nadal będzie niskie. Właśnie to niskie samopoczucie jest głównym „tematem”. Terapia nie polega na opowiadaniu anegdot, ale na wspólnym sprawdzaniu i monitorowaniu uczuć i emocji.

 

Wszystkiego dobrego!

Patrycja Wójcik

 

mniej niż godzinę temu
Iwona Chrzanowska

Iwona Chrzanowska

Dzień dobry Panie Mateuszu,

terapia to proces, a nie wyłącznie seria gotowych rozmów. Tematy często pojawiają się w trakcie spotkań – czasem wprost, czasem dopiero po refleksji nad tym, co Pan przeżywa. Nie musi Pan od razu mieć „listy tematów do omówienia”. To też rola terapeuty by odpowiednio poprowadzić proces zadając pytania i docierając do tego co jest dla Pana Ważne.

 

Jeśli pojawia się lęk, że samopoczucie się nie poprawi, warto o tym również powiedzieć terapeucie – to również ważny temat. Terapia jest miejscem do eksploracji, nie do natychmiastowego rozwiązywania wszystkiego. Nawet cisza czy zastanawianie się nad własnymi odczuciami to część procesu, który z czasem pomaga budować poczucie własnej wartości i zrozumienie siebie.

 

Ponadto warto zdać sobie sprawę z tego, że są różne nurty terapeutyczne i każdy z nich zakłada nieco inny przebieg procesu terapeutycznego. W niektórych nurtach przestrzeń na własne przemyślenia, wnioskowanie i ciszę jest większa (np. nurt psychoanalityczny, czy psychodynamiczny) w innych szybciej się pracuje nad rozwiązaniami (np. CBT, TSR). Jeśli nie ma Pan wskazania do określonego nurtu (niektóre są bardziej wskazane dla określonego rodzaju zaburzeń), to warto się tym zainteresować. 

 

Najważniejsze jest, żeby nie zostawać z tym lękiem samemu i po prostu spróbować – rozmowa z terapeutą jest po to, by Pan mógł stopniowo odkrywać, co jest dla Pana ważne, by później robić kroki w kierunku pożądanej przyszłości.

 

Wszystkiego dobrego!

Iwona Chrzanowska

mniej niż godzinę temu
Pracownia WELL

Pracownia WELL

Znaleźć dziś terapeutę to dość proste zadanie. Jednak znalezienie kogoś, kto po pierwsze będzie profesjonalistą, a po drugie odpowiadającym danej osobie człowiekiem, stanowi nie lada wyzwanie. Wielokrotnie słyszałam „Byłem już u psychologa, to nie pomogło” lub też „To strata czasu”. Jak uniknąć terapeutycznej porażki?
Oto 5 wskazówek, które pomogą wybrać odpowiedniego specjalistę, co jest połową sukcesu.

Zweryfikuj, czy posiada dyplom magistra psychologii lub jest lekarzem psychiatrą
Na chwilę obecną, w Polsce może otworzyć gabinet terapeutyczny, nawet inżynier budownictwa czy krawcowa (oczywiście w świetle prawa, niekoniecznie moralności czy etyki). Nic więc dziwnego, że opinie o psychoterapii bywają delikatnie mówiąc nieprzychylne. Aby uniknąć rozczarowań, dowiedz się, czy ktoś, do kogo się wybierasz, skończył odpowiednie studia tj. jednolite studia magisterskie w zakresie psychologii (najlepiej o specjalności związanej z psychoterapią) lub studia medyczne.

Zwróć uwagę na nurt terapeutyczny, w jakim pracuje specjalista
Nie każde podejście terapeutyczne jest najlepsze dla danego zaburzenia i zapewne nie każde jest dla wszystkich. Jeśli chodzi o zaburzenia lękowe, depresję czy zaburzenia osobowości, nurt ma znaczenie o tyle, o ile ma je dla Ciebie z jakichś względów. Oznacza to, że każdy jest tak samo dobry i posiada narzędzia odpowiednie do leczenia, o ile ma udowodnioną empirycznie skuteczność jak choćby nurt poznawczo-behawioralny.

Sprawdź, jakie doświadczenie ma psychoterapeuta
Nie chodzi bynajmniej o trzydziestoletnią pracę z pacjentami, ale choćby kilkumiesięczne staże i praktyki w placówkach leczenia zaburzeń psychicznych i/lub seksualnych. Dzięki temu zyskasz pewność, że nie jesteś królikiem doświadczalnym oraz że terapeuta nie zrobi „wielkich oczu”, gdy usłyszy, z czym przychodzisz ani nie obdaruje Cię złotymi radami.

Sprawdź, czy posiada certyfikat psychoterapeuty lub jest w trakcie szkoły psychoterapii
Ukończenie dodatkowego, kilkuletniego szkolenia z psychoterapii i zdobycie certyfikatu nie jest koniecznością, ale znacznie zwiększa prawdopodobieństwo, że nie trafisz na kogoś niekompetentnego. Jeśli już decydujesz się na osobę bez takich kwalifikacji, dowiedz się przynajmniej, czy pracuje pod superwizją, tj. czy ktoś do tego wyszkolony kontroluje jego pracę. Jeśli terapeuta, do którego chodzisz, posiada certyfikat terapeuty poznawczo-behawioralnego lub jest w trakcie szkolenia, z pewnością pracuje pod superwizją i ma za sobą minimum kilkadziesiąt godzin pracy z pacjentami oraz przeszedł terapię własną. To bardzo ważne.

Poznaj osobiście
Dobrze zdać sobie sprawę, że nie każdy terapeuta (choćby był jednym z lepszych w kraju), pasuje do każdego pacjenta i odwrotnie. Ponieważ relacja terapeutyczna jest kluczowa dla powodzenia terapii, warto wybrać kogoś, przy kim czujesz się bezpiecznie i w komfortowo (oczywiście chodzi o pierwsze wrażenie, gdyż w trakcie terapii często wręcz wskazane jest wyprowadzenie Cię poza strefę komfortu psychicznego dla uzyskania lepszego efektu terapeutycznego). Nie wybieraj od razu. Poszukaj.

3 miesiące temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Nie musi Pan przychodzić z gotowymi tematami. Często wystarczy powiedzieć na początku sesji: „w tym tygodniu nie wiem, o czym mówić” albo „mam wrażenie, że nic ważnego się nie wydarzyło”. To również jest materiał do pracy. Terapeuta zada pytania, pomoże przyjrzeć się emocjom, schematom myślenia czy sytuacjom z życia.

Warto też pamiętać, że terapia nie polega wyłącznie na omawianiu nowych wydarzeń z tygodnia. Często wraca się do tych samych tematów z różnych stron - do emocji, relacji, sposobu reagowania czy doświadczeń z przeszłości. To normalne, że czasem pojawia się cisza. Ona także bywa częścią procesu i może pomóc zauważyć, co dzieje się w środku.

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka

3 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

To, że obawia się Pan „braku tematów”, jest samo w sobie bardzo dobrym tematem na pierwszą sesję – można od tego zacząć wprost: „boję się, że nie będę miał o czym mówić, a i tak będę się czuł źle”. W terapii to nie Pan ma „przynosić tematy”, tylko terapeuta ma umieć zadawać pytania, które pomagają Panu opowiedzieć o sobie i o tym, czego Pan potrzebuje – dlatego pierwsze spotkania zwykle zaczynają się od prostych rzeczy typu: jak wygląda Pana dzień, co lubi Pan robić, co sprawiło, że zdecydował się Pan przyjść, co chciałby Pan zyskać dzięki terapii.  Terapeuta bardzo konkretnie pyta o Pana nadzieje i cele – to daje naturalne pole do rozmowy, nawet jeśli Pan ma poczucie, że „nic nie ma do powiedzenia”. Cisza też nie jest porażką – czasem kilka chwil milczenia pozwala Panu złapać kontakt ze sobą, a dobry terapeuta nie zostawi Pana z tą ciszą bezradnie, tylko zaproponuje kolejne pytania albo podsumuje to, co już usłyszał. Z gotowością do odpowiedzi na pytania terapeuty wystarczy Pan „materiału” na terapię – celem rozmowy nie jest niekończące się szukanie tematów, tylko stopniowe budowanie takich zmian, które są dla Pana ważne i zauważalne w codziennym życiu.

 

Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut 

Psycholog psychotraumatolog 

3 miesiące temu
Natalia Szulc

Natalia Szulc

Brak tematu to też temat.

Na początku psychoterapii często pojawia się przekonanie, że na każdą sesję trzeba przyjść z konkretnym tematem. W praktyce terapia nie polega na „przynoszeniu tematów”, lecz na pracy z tym, co pojawia się w trakcie spotkania.

Sytuacja, w której pojawia się myśl „nie mam o czym mówić”, sama w sobie może stać się tematem pracy. Często wiąże się to z napięciem w relacji, trudnością w nazywaniu przeżyć albo obawą przed ciszą.

Rolą terapeuty nie jest bierne czekanie na kolejne wątki, lecz wspólne przyglądanie się temu, co dzieje się w danym momencie – również wtedy, gdy wydaje się, że „nic się nie dzieje”.

3 miesiące temu
Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry Panie Mateuszu,

 

rozumiem Pana obawy i myślę, że są normalne. W terapii uważa się, że cisza też jest ważna, można ja próbować zrozumieć, można zobaczyć jak się właśnie w niej czujemy przy drugim człowieku. Czasem cisza wyraża więcej niż wiele słów :)

Z drugiej strony tematy w terapii zawsze są, bo życie ludzkie jest nieskończenie ciekawe i zawsze można próbować zrozumieć siebie lepiej, głębiej i z innej strony.

Proces zmiany samopoczucia może być długi, jednak nie jest to reguła i przed terapią nie wiemy ile może to trwać, ale jest on niezaprzeczalnie możliwy.

 

Zachęcam do spróbowania i życzę wszystkiego dobrego.

Tomasz Pisula

3 miesiące temu
Marta Lotysh

Marta Lotysh

Dzień dobry
Doświadczone terapeuta potrafi prowadzić wywiad i wprowadizć strukturę sesji która pokieruje dalszym rozwojem terapii. Proszę po prostu wejść na sesje i podzielić się Pana trudnościami, w tym też obawami ciszy na sesjach)

3 miesiące temu
Katarzyna Głód

Katarzyna Głód

Dzień dobry,


 

Warto skupić się na tym, co Pana przywiodło na psychoterapię, to samo w sobie jest już tematem, od którego można wyjść.

Czasami w terapii pojawia się cisza, ale nie oznacza to, że nie ma już o czym rozmawiać ani że spotkania są niepotrzebne. Może to być moment na zebranie myśli, refleksję nad sobą lub nad tym, co się dzieje w Pana życiu. Można spróbować zastanowić się, co ta cisza dla Pana znaczy, co w niej jest trudnego lub jakie jeszcze obawy może budzić.

Zachęcam do podzielenia się swoimi obawami związanymi z ciszą ze swoim terapeutą, może to być bardzo pomocne w zrozumieniu jej znaczenia i odnalezieniu się w takich sytuacjach. 

To całkowicie naturalne, że na początku terapii pojawia się niepokój, obawy dotyczące tematów rozmów czy poczucie bezradności. Nie będzie Pan jednak w tym sam, terapeuta też jest po to, aby Panu towarzyszyć i wspierać. 

Pacjenci przychodzą na terapię z różnymi uczuciami i myślami, a czasem z „pustką” w głowie. Nie ma jednego „poprawnego” sposobu na rozmowę - wszystko, co jest dla Pana ważne, może stać się tematem sesji. Jeśli niskie samopoczucie będzie się utrzymywać, warto o tym otwarcie mówić - to też może stać się punktem wyjścia do pracy terapeutycznej.


 

Pozdrawiam serdecznie,

Katarzyna Głód



 

3 miesiące temu
Weronika Trojan

Weronika Trojan

Dzień dobry, 

To co Pan opisuje jest częstą obawą pacjentów przed pierwszą sesją z psychologiem czy psychoterapeutą. Na spotkanie nie trzeba przychodzić z gotowym tematem. Cisza może być również częścią procesu terapeutycznego, nie trzeba się jej obawiać, niekiedy dzięki niej możemy zauważyć co tak naprawdę dzieje się w nas. Często nasze myśli i emocje są chaotyczne i trudno je przekazać, rolą terapeuty będzie pomóc aby je nazwać i zrozumieć. 

Pozdrawiam i życzę powodzenia!

Weronika Trojan 

3 miesiące temu
Dominika Poźniak

Dominika Poźniak

Opisał Pan dość częstą obawę u osób rozpoczynających psychoterapię. W praktyce nie trzeba „przynosić tematów” na spotkanie, a rolą terapeuty jest także pomagać je odnajdywać. Czasem rozmowa zaczyna się po prostu od pytania „co u Pani/Pana ostatnio słychać?” i z tego naturalnie pojawiają się wątki, które okazują się ważne.

 

Warto też pamiętać, że proces terapii u różnych osób wygląda inaczej. Niektórzy od początku pracują bardzo intensywnie nad konkretnymi tematami, a inni najpierw potrzebują czasu, żeby lepiej zrozumieć siebie, swoje emocje czy schematy. To również jest w pełni w porządku - terapia nie musi polegać na ciągłym „rozwiązywaniu problemów”.

 

Może Pan też wprost powiedzieć terapeucie o tej obawie - to często staje się dobrym pierwszym tematem do pracy. Istnieje też opcja zacząć od kilku konsultacji z psychologiem i spokojnie zobaczyć, czy taka forma wsparcia jest pomocna na początek.


Pozdrawiam,

Dominika Poźniak

3 miesiące temu
Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, to obawy, które odczuwa wiele osób przed pierwszą konsultacją z psychologiem lub psychoterapeutą. Rzeczywiście, w gabinecie czasem pojawia się cisza, ale ona służy refleksji i "przetrawieniu" jakiegoś ważnego momentu, przestrzeni na słowa, które czasem trudno wypowiedzieć. Myślę, że póki samopoczucie będzie niskie, a cel terapeutyczny niezrealizowany, póty będzie o czym rozmawiać i nad czym pracować. Proszę zaufać swojemu terapeucie, że odpowiednio poprowadzi.

3 miesiące temu
Łukasz Bosiacki

Łukasz Bosiacki

Dzień dobry, 


Pana obawy odnośnie ciszy w gabinecie lub braku tematów do omówienia mogą stać się cennym materiałem terapeutycznym, jeśli zostaną przez pana lub terapeutę wprowadzone do rozmowy. Może być tak, że boi się pan jakiegoś konkretnego wyobrażenia o tym, co się stanie w relacji, gdy nie wypełni pan rozmowy treścią. Warto się temu przyjrzeć i zrozumieć przed jakim doświadczeniem w relacji się pan broni. 

Pozdrawiam 

Łukasz Bosiacki 

2 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Panie Mateuszu

 

 

  Obawa jest naturalna, szczególne jeżeli nie ma Pan doświadczenia w tej materii, ale najprawdopodobniej tematów na sesji  nie zabraknie nawet jeśli czasem i będzie cisza, to też jest część terapii, a nie „porażka” rozmowy.

Cisza w gabinecie jest normalnym elementem pracy terapeuty, często świadomie używanym jako narzędzie (tzw. cisza terapeutyczna). W badaniach opisuje się, że chwile milczenia sprzyjają przetwarzaniu emocji, skupieniu na sobie i „doganianiu” tego, co dopiero co zostało powiedziane.​ Dla wielu osób na początku cisza jest bardzo niewygodna, ale z czasem staje się przestrzenią na kontakt ze sobą, a nie testem „czy umiem gadać”.

Obawa przed ciszą jest bardzo częsta u osób rozpoczynających terapię, specjaliści piszą wręcz, że to jeden z najpopularniejszych lęków startowych.​ Za tym lękiem często stoją przekonania typu „muszę być ciekawym rozmówcą”, „nie mogę wypaść głupio”, „to ja mam być odpowiedzialny za atmosferę”. Sama ta obawa jest już ważnym tematem na pierwsze sesje i można ją wprost wnieść i omówić („boję się, że nie będziemy mieli o czym rozmawiać”).​

Na sesji można powiedzieć dokładnie to, co się dzieje: „Teraz nie wiem, co powiedzieć”, „Boje się, że jestem nudny”, „Mam wrażenie, że marnujemy czas”. To jest bardzo wartościowy materiał kliniczny.

i zapytać w stylu "Jak pani/pan rozumie tę ciszę między nami?”, „Co możemy zrobić z tym momentem?”. Terapeuta ma kompetencje, żeby tę ciszę wziąć na siebie i pomóc ją oswoić.

Warto zauważyć swoje emocje i ciało (np. napięcie, wstyd, irytację) i nazwać je na głos bo często cisza bardziej „mówi” o emocjach niż o braku treści.

Brak poczucia postępu też jest czymś, co zabrane do rozmowy z terapeutą może uruchomić ważny etap pracy (np. nad oczekiwaniami, tempem, stylem terapii).​ Specjaliści zachęcają, żeby przy takim wrażeniu mówić wprost: „Mam poczucie, że stoimy w miejscu, co o tym pani/pan myśli?” zamiast wycofywać się z terapii w milczeniu.​Niskie samopoczucie bywa uparte i często poprawa jest falująca, a nie liniowa; część zmian dzieje się „w tle” i terapeuta może pomóc je wychwycić, gdy o tym porozmawiacie.

 

 

 

2 miesiące temu
inteligencja

Darmowy test samooceny inteligencji emocjonalnej

Zobacz podobne

Wątpliwości dotyczące terapii schematów - jak przebiega ten rodzaj psychoterapii?
Jestem na terapii schematów, ale mam wątpliwości co do tego jak prowadzi ta terapie moj psychoterapeuta. Chciałabym dowiedzieć się jak wyglada taka terapia.
Powrót wspomnień w terapii po traumie - jak sobie radzić z emocjami?
To jeszcze raz ja. Odnośnie tego rollecoasteru emocji. To chodziło o próbę skrzywdzenia mnie. Bo tej nazwy nie powiem na głos. To nie jest tak, że ja nie pracuję nad tym. Psychoterapię zaczęłam w roku 2025. W maju będzie rok. W wakacje miałam poświęconą Terapię całemu temu wydarzeniu. Następnie od września do lutego 2026 poruszalyśmy inne istotne tematy. Do momentu aż właśnie w lutym na terapii pani nazwała te słowa których ja teraz nie wymówię. Wtedy właśnie tutaj pisałam o tym spadaniu itd. To nie jest tak, że siedzę w domu i się użalam nad sobą. Tylko po prostu jest mi ciężko. Mam pracę , mam męża, mam przyjaciółkę i koleżankę z którymi ostatnio się widziałam. Ostatnio też była u mnie ktoś bliski z rodziny. Robie wszystko by nie myśleć, spacery, serial. Czas z mężem. W tamtym tygodniu na terapii padły słowa, że to nie moja wina. Terapeutka też mi to wszystko tłumaczyła. Ja staram się to wbić do mojej głowy. Ale... Właśnie jest ale. Ja Terapię zaczęłam dopiero właśnie w 2025 bo miałam punkt krytyczny w życiu. I gdyby nie ta decyzja to nie wiem co by było. Dlatego po prostu zastanawiam się dlaczego te wspomnienia teraz wracają. A i jeszcze kwestia kontaktu między sesjami Mam kontakt. Tylko czasem boję się napisać bo czuję wstyd mimo iż naprawdę nie mam czego się bać. Trochę chaotycznie napisane, chciałam jednak chciałam się wygadać.
Nie chcę powiedzieć o tym, że czuję się gorzej, mam myśli samobójcze. Czy to wpłynie na sposób leczenia?
Mam pytanie, jeśli mam stwierdzoną depresję oraz stany lękowe i rozpocząłem leczenie- mam 13 lat- czy jeśli nie wspomnę, że czuję się coraz gorzej z każdym tygodniem i mam myśli samobójcze, to czy jakoś to może wpłynąć na leczenie?
Chciałabym pójść na psychoterapię. Konkretnie problemem, który chce poruszyć bycie w związku i relacja z tego wynikająca (sama-nie mam partnera) Zastanawiam się czy do tego tematu odnosi się jakiś konkretny nurt terapeutyczny? Osobiście myślałam o nurcie psychodynamicznym, pracowałam kiedyś z behawioralno poznawczym i chciałabym spróbować, poznać inny teraz.
Jak poradzić sobie z nawykiem wyciskania krostek i zaskórników?
Mam 42 lata. I problem, z którym zmagam się od bardzo dawna, bo od lat nastoletnich. Nie potrafię przestać wyciskać zaskórników, krostek. W nawyk wpędziła mnie moja Ś.P. Mama. Sama często wyciskała przed lustrem i mi też- mimo że na początku nie chciałam żeby to robiła, bo mnie bolało. Mówiła, że trzeba wyczyścić, bo będę miała syfy na twarzy, z tego się rozwinie dużo i nie dam rady. Pokazywała mi też to co wycisnęła mi i pytała czy z czymś takim chce chodzić. Nie stosowała przemocy wobec mnie. Była troskliwa i bardzo mnie kochała, a ja Ją. Niestety spodobało mi się wyciskanie. I bardzo często sama wyciskałam robiąc sobie wielkie czerwone rany na twarzy oraz na całym ciele. Potrafiłam tak całymi godzinami, bez opamiętania. Wtedy Mama powiedziała zebym tak nie robiła, bo ludzie będą się mnie brzydzili, będą wytykali mnie palcami no i mogę dostać jakieś choroby lub zakażenia. Niestety nie oduczyłam się tego nigdy. Mama nie żyje już 5 lat. A ja przez wszystkie te lata mam okresowo napady wyciskania bez opamiętania. Potem jest wstyd, wyrzuty sumienia, rany, obietnice że już nie będę. Najdłużej wytrzymałam bez wyciskania 3 miesiące. Były też 1 miesięczne przerwy. Podczas przerw myślałam sobie ze po co ja tyle czasu, tyle życia zmarnowałam na okaleczanie się, potem na leczenie tego, na wyrzuty sumienia, płacze. Wogole jakie to obrzydliwe było że tak do krwi wyciskałam itd. A potem nawrót i błędne koło. Próbowałam terapii online. Czytałam książki o nałogach. Artykuły i rady na temat trądziku neuropatycznego. Próbowałam dermokosmetyków, kosmetyków na trądzik, kosmetyków naturalnych. Byłam u dermatologa. Stwierdził trądzik zapisał antybiotyki i krem na trądzik. Wytrzymałam 2 tygodnie. Leczenie spotęgowało zaskorniki i pewnego wieczora aż do późnej kocy powyciskalam wszystkie i zrobilam z twarzy sieczkę. Pracuje, chodzę na zajęcia z tańca, jestem Mężatką, mam hobby, mam zwierzęta, chodziłam na jogę, dużo czytam i słucham szkoleń w tematyce psychologii. Nie mam pryszczy, bardziej takie grudki małe, które rozgrzebuje i robią się duże ślady. Czasami akceptuje te grudki i nie mam potrzeby żeby wyciskać. Jak widzę że jest ich więcej, i że robią się podskórne gule, to nie mogę się powstrzymać i wyciskam. Kiedyś ukrywałam to. Teraz zagaduję nawet koleżankę i mówię , że niepotrzebnie ruszam. Bardzo chciałabym się z tego uwolnić. Dlaczego przerwałam terapię? Z uwagi na koszty /a na NFZ Niestety nie ma miejsc/. Zdecydowałam przerwać terapię, kiedy powyciskalam po rozmowie z terapeutą. Miałam terapię online, kilka miesięcy. Ostatnio miałam taką myśl, że ludzie rzucają palenie, alkohol, narkotyki. A ja nie potrafię pozbyć się tego. Dzisiaj był piękny sloneczny dzień. Robiłam demakijaż przy oknie. W sloncu było widać moje grudki na twarzy. Powyciskałam parę. Na szczęście nie był to wielogodzinny atak I nie wycisnęłam wszystkiego. Ale wycisnęłam też z ramion, z tułowia. I wczoraj też. Bardzo mi z tym źle..
Rozwój osobisty

Rozwój osobisty - jak skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele

Chcesz skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele? Poznaj kluczowe aspekty rozwoju osobistego, które pomogą Ci w realizacji Twoich ambicji. Dowiedz się, jak wykorzystać swój potencjał i stać się najlepszą wersją siebie!