
Lęk przed odrzuceniem w związku, kryzys relacji i problemy seksualne po rozstaniu z partnerką
Sylwia Skibińska
Dzień dobry Panie Michale. Z Pana opisu widać bardzo silny lęk przed utratą partnerki i dużą koncentrację na tej relacji. Im bardziej pojawia się dystans z jej strony, tym silniejsza staje się potrzeba kontaktu, wyjaśniania i upewniania się, że jej Pan nie straci. To może niestety jeszcze bardziej nasilać napięcie między Państwem. Nie musi Pan „naprawiać się” dla drugiej osoby ani brać odpowiedzialności za wszystkie jej emocje. Dobrze, że korzysta Pan z terapii, właśnie tam warto teraz pracować nad lękiem przed odrzuceniem, własnymi granicami i tym, co dzieje się z Panem, gdy partnerka się oddala.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Jagoda Jek
Wydaje mi się, że w tym, co opisujesz, najważniejsze jest nie to, kto z Was „ma rację”, ale to, że oboje bardzo szybko wchodzicie w swoje lęki i próbujecie je nawzajem zażegnać.
Możesz uznawać emocje partnerki, ale uznanie emocji nie oznacza potwierdzania każdej myśli, która się wraz z nimi pojawia. Jeśli ona czuje się nieatrakcyjna, możesz powiedzieć: „Widzę, że ta sytuacja sprawiła, że poczułaś się źle ze swoim ciałem”, jednocześnie spokojnie wyjaśniając, że nie zgadzasz się z wnioskiem, że jej ciało Ci się nie podoba.
Podobnie Twoje uczucia są ważne. Możesz rozumieć jej zranienie, a jednocześnie powiedzieć, że sugestie o byłej żonie czy innych kobietach są dla Ciebie bolesne. To nie jest brak szacunku dla jej emocji.
Sama reakcja seksualna również nie jest prostym miernikiem miłości czy atrakcyjności. Silny lęk przed utratą, napięcie i wcześniejsze doświadczenia między Wami mogą wpływać na reakcję organizmu. Nie oznacza to, że partnerka jest dla Ciebie mniej atrakcyjna.
Zwróciłabym natomiast uwagę na coś jeszcze: bardzo mocno próbujesz ją uspokajać i „naprawiać” jej ból, jednocześnie odsuwając własne potrzeby. Nie jesteś odpowiedzialny za regulowanie wszystkich jej emocji. I nie musisz „zrobić dla niej wszystkiego”, żeby związek mógł się udać.
Warto, żebyście oboje uczyli się rozmawiać o swoich lękach bez wzajemnego ranienia. Skoro jesteś już w terapii, zdecydowanie warto przynieść tam właśnie ten konkretny schemat.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka
Bożena Nagórska
Panie Michale,
mimo silnego uczucia, opisana przez Pana relacja opiera się na niestabilności i lęku, gdzie Pana naturalne reakcje organizmu na stres spotykają się z odrzuceniem zamiast ze zrozumieniem. Problem nie leży w Panu ani w potrzebie „naprawienia”, lecz w braku poczucia bezpieczeństwa i trudności w stwarzaniu przestrzeni na emocje obu stron. Najważniejsze jest teraz kontynuowanie własnej terapii i wyznaczenie zdrowych granic, ponieważ budowanie stabilnego związku wymaga dojrzałości i zaangażowania z obu stron, a nie poświęcania siebie.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Wiktoria Woldan
Dzień dobry!
Z Pana opisu wyraźnie widać, jak dużo emocji wiąże się dla Pana z tą relacją oraz jak silny jest lęk przed utratą partnerki. Mam wrażenie, że im większy dystans pojawia się z jej strony, tym bardziej rośnie w Panu potrzeba kontaktu, wyjaśniania sytuacji i odzyskania poczucia bliskości. To całkowicie zrozumiałe, jednak paradoksalnie może prowadzić do jeszcze większego napięcia i oddalenia między Państwem. Chciałabym również zwrócić uwagę, że w swojej historii często bierze Pan odpowiedzialność za samopoczucie partnerki, próbując tłumaczyć, uspokajać i chronić ją przed trudnymi emocjami. Tymczasem zdrowa relacja opiera się na tym, że każda ze stron ma prawo do własnych uczuć i jednocześnie bierze za nie odpowiedzialność. Nie musi Pan naprawiać siebie ani nieustannie udowadniać swojej miłości, aby zasłużyć na bliskość i akceptację. Dobrze, że korzysta Pan z terapii. Myślę, że to właśnie tam warto przyglądać się swoim potrzebom, lękowi przed odrzuceniem oraz temu, jak wpływa on na sposób budowania relacji. Czasami największą pracą nie jest zatrzymanie drugiej osoby przy sobie, ale nauczenie się pozostawania w kontakcie ze sobą również wtedy, gdy pojawia się niepewność i lęk.
Pozdrawiam
psycholog Wiktoria :)
Agnieszka Włoszycka
Witam Panie Michale,
Z Pana opisu nie wynika, że trzeba Pana „naprawić”. Widać natomiast bardzo silny lęk przed utratą partnerki, który powoduje, że w sytuacjach napięcia przestaje Pan dbać o siebie i zaczyna przede wszystkim uspokajać jej emocje.
Nie zrobił Pan nic złego, mówiąc, że jej słowa Pana ranią. Można jednocześnie uznawać czyjeś emocje i stawiać granicę wobec słów, które nas ranią. Nie jest Pan odpowiedzialny za przekonanie partnerki, że jest piękna ani za usuwanie każdego jej lęku.Również trudność z erekcją w opisanej sytuacji nie oznacza braku miłości czy atrakcyjności. Lęk, napięcie i strach przed ponownym odrzuceniem mogą bardzo silnie wpływać na reakcje seksualne.Dobrze, że jest Pan w terapii. Myślę, że warto tam szczególnie przyjrzeć się temu, co dzieje się z Panem, kiedy partnerka się oddala i pojawia się myśl „muszę zrobić wszystko, żeby jej nie stracić”. To może być ważniejszym obszarem pracy niż próba nauczenia się „odczuwania jej” za wszelką cenę.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Piotr Ziomber
Dzień dobry Panie Michale
Zacznę od stwierdzenia, z którym może Pan się nie zgodzi, ale czym innym jest miłość, czym innym porządnie a czym innym obsesja na punkcie drugiej osoby. Napisał Pan, że oboje byliście w przeszłości w związkach oraz oboje macie jakieś doświadczenia z przeszłości. Co dalej? Wynosicie z tamtych związków jakieś doświadczenia, które mniej lub bardziej projektujecie na Waszych związkach. Pisze to bardzo ogólnie. To się zwyczajnie nie sprawdza, co jest widać na Państwa relacjach. Dopasowanie seksualne to zbyt mało, aby poczuć coś więcej. Jest Pan na terapii, ale partnerka też powinna takową przejść, a na końcu już wspólną. Opisuje Pan jej reakcje i widzi Pan w tym coś niepokojącego? Prosze to także wnosić na własną terapię. To istotna informacja dla Pan terapeuty.

Zobacz podobne
Witam. Chciałabym poznać opinię na temat takiego zachowania partnera.
Otóż, zabrania on zwyczajnych rozmów ze znajomymi w miejscu pracy. Obraża ich, zniechęca do nich, sugeruje, że jeśli on ich nie lubi, to ja również mam ich nie lubić, bo on tego ode mnie wymaga.
Następnie mówi, że jeśli ja ich lubię, to znaczy, że jestem taka sama beznadziejna jak oni. Limituje czas tych rozmów, kilka minut.
W złości, w toku mojego tłumaczenia, że są to zwyczajne rozmowy między ludźmi, obraża mnie, przeklina,wyzywa.

