Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Lęk przed odrzuceniem w związku, kryzys relacji i problemy seksualne po rozstaniu z partnerką

Nie wiem nawet jak zacząć tę wiadomość, tak czuję się rozbity... i zastanawiam się czy to już nie jest dla wielu osób robienie z siebie męczennika i cierpiętnika... i jednocześnie się zastanawiam czy w ogóle czasem coś mówić bo w bliskiej osobie, która też odczuwa głęboko zaczyna być to wówczas ciężarem. Chciałbym powiedzieć i nie bać się, że moja bliska osoba odczuje to jako ciężar... i przez to czasem wolę nie mówić... tutaj nakreślę wprost - jestem w związku który tworzy się już bardzo długo. Ja miałem żonę, moja partnerka miała męża. W sumie to obydwoje jeszcze mamy bo sprawy się toczą. Niestety ja narobiłem trochę błędów, lecz jednocześnie partnerka też nie pozostała dłużna. Każde z Nas niesie w sobie traumy. Każde z Nas czuje swoje krzywdy. Ja już z nich wyszedłem lecz na bieżąco wciąż coś się wydarza. Dwa miesiące temu będąc na wyjeździe oświadczyłem partnerce, że pragnę żyć z Nią do końca życia i ona przyjęła to. Następnego dnia kochaliśmy się, tak jak nie raz gdy byliśmy przy sobie - seks z Nią dla mnie, dla moich wartości, dla mojego umysłu, ciała i serca jest czymś tak perfekcyjnym, tak doskonałym, że jest moim Spełnieniem w każdym tego słowa znaczeniu. Przy tym wszystkim niestety też kłócimy się o różne rzeczy mniej lub bardziej ważne. Ja czuję całym sobą, że Ona jest moim Ideałem. Doskonałością o której nawet nie śmiałem śnić. Bardzo boję się ją stracić. Nie raz już było tak że po kłótni ona się odsuwała, dystansowała i znikała, bez odpowiedzi, ja pisałem, a ona nic. Dzień po Naszej głębokiej rozmowie na wyjeździe i oświadczeniu chęci wspólnego życia ona w powrocie do naszego miasta powiedziała że potrzebuje samotności. Zareagowałem łzami. Nic nie powiedziałem. Wiedziałem że to może być kolejna rozłąka. Tak też się stało. Niestety ta rozłąka została okraszona obecnością przy Niej Jej męża. Każdego dnia po kilka godzin. Był dzień w dzień. A ja zostałem odsunięty. Ufam Jej lecz to było okrutnie ciężkie. Wołałem żeby tak nie robiła lecz to nie skutkowało. Stwierdziłem że będę się pokazywać bo jesteśmy już ze sobą ponad rok w takim trybie. Ona uznała że Ją śledzę. Mimo że ja nie ukrywałem swojej obecności i pojawiania się. Nie mogłem się więcej przez to pokazywać... Jej mąż był dzień w dzień. Zwieńczeniem tego tygodnia w którym był dzień w dzień był ich wspólny wyjazd na cały dzień wraz z ich córką do parku rozrywki (ja też mam dwóch synów). Moja chęć bycia przy Niej, zakończyła się tym, że miałem się nie pokazywać, a ona zdystansowała się jeszcze bardziej czując że widzę czubek własnego nosa a nie pomyślałem o tym jak Ona w tej całej sytyacji się czuła. Tylko, że to nie ja byłem kreatorem tego i nie ja dałem przyzwolenie by się to wszystko wydarzyło. Tylko czy to znowu nie jest myślenie egoistyczne i patrzące tylko na czubek własnego nosa? Nie wiem. Jestem skołowany. Dałem Jej przestrzeń. Było to dla mnie ciężkie. Odzywała się sporadycznie. Rozmawialiśmy o Nas. Lecz Jej przerwy w pisaniu były co raz dłuższe. W końcu na podstawie polubionego przeze mnie jakiegoś posta odnośnie relacji w długoletnich związkach ona uznała że skoro to polubiłem to się z tym utożsamiam i że na bank chodzi mi tym postem o moją byłą żonę. Było to straszną bzdurą ale ja nie dostałem żadnych szans na rozmowę tylko zostałem wywalony ze znajomych wszędzie i poblokowany... nie odzywała się długi czas. Aż w końcu zrobiła to kilka dni temu. Chodzę od ponad dwóch miesięcy na terapię. Sporo się nauczyłem. Przeszedłem też załamanie, trafiając do psychiatry do szpitala i dostałem leki które bardzo mi pomogły. Lecz po Jej zniknęciu ze mną wydarzyło się coś dziwnego. Zamknąłem się w sobie i przestałem fizycznie reagować. Nie było we mnie podniecenia. Nie umiałem. Umiałem tylko gdy pomyślałem o Niej lecz dochodziłem do lęku że ją straciłem i opadałem. Powiedziałem Jej o tym i powiedziałem, że jest to efektem tego odrzucenia ostatniego i wówczas była na mnie wściekła że czuję się odrzucony. Że ja nie powinienem w ogóle tak się czuć i że to nienormalne że ja w ogóle tak czuję. Mój problem gdzieś został pominięty. Gdy Ona do mnie napisała "Idę zaraz na spacer, chcesz pójść ze mną?". Oczywiście poleciałem. Bo Kocham Ją nad swe życie... długo rozmawialiśmy. Odzyskaliśmy kontakt. Doszło do kolejnego spaceru po którym złapał Nas deszcz a najbliżej było do Niej. Przeczekałem deszcz i miałem wychodzić gdy pocałowaliśmy się namiętnie i zareagowałem. Byłem szczęśliwy bo doskonale wiedziałem że Ona jest moim spełnieniem kompletnym. Cieszyłem się jak dziecko i całowałem ją z ogromem miłości. Zaczęliśmy się Kochać. Jestem Nią totalnie oczarowany, Jej ciało jest dla mnie totalnym Ideałem. W trakcie Ona znalazła swoje spełnienie i byłem totalnie szczęśliwy. I gdy ja miałem odnaleźć swoje spełnienie wówczas pojawiła się myśl że ostatnim razem też trzymałem ją w ramionach a następnego dnia już Jej nie miałem. Zadziałał strach. Lęk przed Jej utratą. I opadłem... nie byłem w stanie wrócić. Od razu wiedziałem że to moja wina. Powiedziałem Jej o tym. Wspominałem Jej przecież o tym. Ją dotknęła ta sytuacja. Uznała że to przez Nią. Więc ja nie dbałem o siebie tylko zadbałem żeby tak nie myślała bo to nie jest zgodne z prawdą. Zaczęła budować myśli że to przez to że nie podoba mi się Jej ciało... gdzie doskonale wie że to nieprawda i że jest moim ideałem. Dorzucała że z moją byłą żoną tak nie miałem więc to żona raczej była moim ideałem i że to ona była lepsza od Niej... ja dbałem w całej tej sytuacji by koić Jej zranienie, Jej ból. Tłumaczyłem że to wszystko przez moje lęki. Że to jest moja wina i że ja potrzebuję już stabilności, gruntu i fundamentu jakim jest życie wspólne z Nią. Nie działało. A wręcz przeciwnie. Mówiła tylko o tym że ona jest gorsza i że ma straszne ciało. Ja mówiłem Jej że nie reaguję na nic innego jak tylko na Nią więc mi stwierdziła że skoro tak mówię to musiałem w takim razie z kimś innym próbować i chciała żebym był z Nią szczery... to wszystko były raniące mnie zdania. Jestem Zakochany w Niej do szaleństwa. Nie ma nikogo innego a kochać się nie potrafię bez miłości... te Jej myśli zaczęły mnie boleć. Powiedziałem Jej o tym. Że czuję to jako zamach na moją miłość do Niej. I usłyszałem że nie szanuję Jej emocji i uczuć. Że bagatelizuję. Że skoro Jej emocje i uczucia krzywdzą mnie to w takim razie ona więcej ich nie okaże. To mnie poprostu rozwala. Ja szanuję i kocham i tulę Jej emocje i uczucia i bóle. I akceptuję. Lecz czy naprawdę mam pozwalać na to by rozbudowywać tak daleko myśli? Bo ja chciałem wyciągnąć Ją z tych nieprawd... czy ja zrobiłem źle? Czy powinienem się inaczej zachować? Co powinienem zrobić? Ja ją tak Bardzo Kocham... zrobię dla Niej wszystko. Nauczę się Jej odczuwania. Lecz potrzebuję zrozumieć. Potrzebuję żeby była a po całej tej sytuacji znowu się odsunęła i zdystansowała... czy to wszystko jest tak jak powinno? Co ja robię źle? Błagam niech mi ktoś pomoże i jeśli serio to ze mną jest coś nie tak to niech mnie ktoś naprawi... zrobię dla Niej wszystko...
Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Panie Michale. Z Pana opisu widać bardzo silny lęk przed utratą partnerki i dużą koncentrację na tej relacji. Im bardziej pojawia się dystans z jej strony, tym silniejsza staje się potrzeba kontaktu, wyjaśniania i upewniania się, że jej Pan nie straci. To może niestety jeszcze bardziej nasilać napięcie między Państwem. Nie musi Pan „naprawiać się” dla drugiej osoby ani brać odpowiedzialności za wszystkie jej emocje. Dobrze, że korzysta Pan z terapii, właśnie tam warto teraz pracować nad lękiem przed odrzuceniem, własnymi granicami i tym, co dzieje się z Panem, gdy partnerka się oddala.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Wydaje mi się, że w tym, co opisujesz, najważniejsze jest nie to, kto z Was „ma rację”, ale to, że oboje bardzo szybko wchodzicie w swoje lęki i próbujecie je nawzajem zażegnać.

Możesz uznawać emocje partnerki, ale uznanie emocji nie oznacza potwierdzania każdej myśli, która się wraz z nimi pojawia. Jeśli ona czuje się nieatrakcyjna, możesz powiedzieć: „Widzę, że ta sytuacja sprawiła, że poczułaś się źle ze swoim ciałem”, jednocześnie spokojnie wyjaśniając, że nie zgadzasz się z wnioskiem, że jej ciało Ci się nie podoba.

Podobnie Twoje uczucia są ważne. Możesz rozumieć jej zranienie, a jednocześnie powiedzieć, że sugestie o byłej żonie czy innych kobietach są dla Ciebie bolesne. To nie jest brak szacunku dla jej emocji.

Sama reakcja seksualna również nie jest prostym miernikiem miłości czy atrakcyjności. Silny lęk przed utratą, napięcie i wcześniejsze doświadczenia między Wami mogą wpływać na reakcję organizmu. Nie oznacza to, że partnerka jest dla Ciebie mniej atrakcyjna.

Zwróciłabym natomiast uwagę na coś jeszcze: bardzo mocno próbujesz ją uspokajać i „naprawiać” jej ból, jednocześnie odsuwając własne potrzeby. Nie jesteś odpowiedzialny za regulowanie wszystkich jej emocji. I nie musisz „zrobić dla niej wszystkiego”, żeby związek mógł się udać.

Warto, żebyście oboje uczyli się rozmawiać o swoich lękach bez wzajemnego ranienia. Skoro jesteś już w terapii, zdecydowanie warto przynieść tam właśnie ten konkretny schemat.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Panie Michale,

mimo silnego uczucia, opisana przez Pana relacja opiera się na niestabilności i lęku, gdzie Pana naturalne reakcje organizmu na stres spotykają się z odrzuceniem zamiast ze zrozumieniem. Problem nie leży w Panu ani w potrzebie „naprawienia”, lecz w braku poczucia bezpieczeństwa i trudności w stwarzaniu przestrzeni na emocje obu stron. Najważniejsze jest teraz kontynuowanie własnej terapii i wyznaczenie zdrowych granic, ponieważ budowanie stabilnego związku wymaga dojrzałości i zaangażowania z obu stron, a nie poświęcania siebie.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry!

Z Pana opisu wyraźnie widać, jak dużo emocji wiąże się dla Pana z tą relacją oraz jak silny jest lęk przed utratą partnerki. Mam wrażenie, że im większy dystans pojawia się z jej strony, tym bardziej rośnie w Panu potrzeba kontaktu, wyjaśniania sytuacji i odzyskania poczucia bliskości. To całkowicie zrozumiałe, jednak paradoksalnie może prowadzić do jeszcze większego napięcia i oddalenia między Państwem. Chciałabym również zwrócić uwagę, że w swojej historii często bierze Pan odpowiedzialność za samopoczucie partnerki, próbując tłumaczyć, uspokajać i chronić ją przed trudnymi emocjami. Tymczasem zdrowa relacja opiera się na tym, że każda ze stron ma prawo do własnych uczuć i jednocześnie bierze za nie odpowiedzialność. Nie musi Pan naprawiać siebie ani nieustannie udowadniać swojej miłości, aby zasłużyć na bliskość i akceptację. Dobrze, że korzysta Pan z terapii. Myślę, że to właśnie tam warto przyglądać się swoim potrzebom, lękowi przed odrzuceniem oraz temu, jak wpływa on na sposób budowania relacji. Czasami największą pracą nie jest zatrzymanie drugiej osoby przy sobie, ale nauczenie się pozostawania w kontakcie ze sobą również wtedy, gdy pojawia się niepewność i lęk.

 

Pozdrawiam
psycholog Wiktoria :)

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panie Michale, 

 

Z Pana opisu nie wynika, że trzeba Pana „naprawić”. Widać natomiast bardzo silny lęk przed utratą partnerki, który powoduje, że w sytuacjach napięcia przestaje Pan dbać o siebie i zaczyna przede wszystkim uspokajać jej emocje.

Nie zrobił Pan nic złego, mówiąc, że jej słowa Pana ranią. Można jednocześnie uznawać czyjeś emocje i stawiać granicę wobec słów, które nas ranią. Nie jest Pan odpowiedzialny za przekonanie partnerki, że jest piękna ani za usuwanie każdego jej lęku.Również trudność z erekcją w opisanej sytuacji nie oznacza braku miłości czy atrakcyjności. Lęk, napięcie i strach przed ponownym odrzuceniem mogą bardzo silnie wpływać na reakcje seksualne.Dobrze, że jest Pan w terapii. Myślę, że warto tam szczególnie przyjrzeć się temu, co dzieje się z Panem, kiedy partnerka się oddala i pojawia się myśl „muszę zrobić wszystko, żeby jej nie stracić”. To może być ważniejszym obszarem pracy niż próba nauczenia się „odczuwania jej” za wszelką cenę.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry Panie Michale

 

  Zacznę od stwierdzenia, z którym może Pan się nie zgodzi, ale czym innym jest miłość, czym innym porządnie a czym innym obsesja na punkcie drugiej osoby. Napisał Pan, że oboje byliście w przeszłości w związkach oraz oboje macie jakieś doświadczenia z przeszłości. Co dalej? Wynosicie z tamtych związków jakieś doświadczenia, które mniej lub bardziej projektujecie na Waszych związkach. Pisze to bardzo ogólnie. To się zwyczajnie nie sprawdza, co jest widać na Państwa relacjach. Dopasowanie seksualne to zbyt mało, aby poczuć coś więcej. Jest Pan na terapii, ale partnerka też powinna takową przejść, a na końcu już wspólną. Opisuje Pan jej reakcje i widzi Pan w  tym coś niepokojącego? Prosze to także wnosić na własną terapię. To istotna informacja dla Pan terapeuty. 

 

 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z ghostingiem po nawiązaniu internetowej przyjaźni?
W jaki sposób mogę spróbować porozmawiać ze znajomym, którego poznałam przez internet, z powodu osoby, która nas obojga zraniła swoim zachowaniem, połączyła nas wtedy wspólna rana, i z którym bardzo dobrze mi się rozmawiało, zaproponował mi sam, że cokolwiek to jest tutaj dla mnie, obiecał mi że zawsze mi odpisze, znaliśmy się 1,5 miesiąca, ale on nagle, bez kłótni, bez słowa mnie zablokował i zniknął. Chwilę wcześniej pytałam go jak się czuje i czy wszystko u niego w porządku, bo wstawiał publicznie takie niepokojące słowa i wyglądał na smutnego. Czuję, że ma jakiś problem, chce mu pomóc mimo to, że doświadczyłam ghostingu z jego strony, bo zależy mi na kontakcie z nim. Bardzo mi pomógł i pocieszał. Napisałam do jego mamy nawet, bo byłam zdezorientowana co się stało i nie miałam mu jak przekazać, że mnie tym zranił, a ja zawsze miałam dobre intencje wobec niego.
Jak radzić sobie z brakiem lojalności męża i problemami w komunikacji?
Proszę o pomoc w zrozumieniu zachowania męża. Otóż tworzymy z mężem udane małżeństwo. Jesteśmy 3 lata po ślubie i niedawno urodziłam syna. Związek jak najbardziej udany, problem polega jakby w komunikacji (?). Zacznę od tego, ze mąż ma dosyć szerokie grono znajomych (przyjaciółmi bym tych ludzi raczej nie nazwała). Przed ślubem był taki incydent gdzie się pokłóciliśmy i on obgadał mnie do koleżanki. Nie na zasadzie "sluchaj mam problem, moze spojrzysz na to swoim okiem?" a po prostu na mnie nadawał. Temat został przedyskutowany, ustaliliśmy ze nie będziemy mieszać w nasze zycie osób trzecich, szczególnie znajomych. Od tamtej pory było wszystko w porządku. Minęło zresztą od tego incydentu mniej więcej 3 lata. Wczoraj mąż spał z dzieckiem a ja chciałam zobaczyć na jego telefonie godzinę. Na ekranie pojawiła mi się jego konwersacja z jakimś znajomym (nie spojrzałam czy to kobieta czy mężczyzna) w której mąż wypowiadał się negatywnie na temat moich rodziców (prześmiewczo) i mojego domu. Nie widziałam całej rozmowy, nie znam kontekstu, ale... zabolało okropnie. Ta druga osoba odpisała coś na zasadzie "no staram się Ciebie zrozumieć". Zapytałam męża czy cos go trapi, czy chciałby o czymś pogadać, czy coś mu nie pasuje. Dostałam odpowiedz ze wszystko jest w porządku. No właśnie nie jest. I tu nie chodzi o to ze nie można sie komuś wyżalić, bo ja jego rozmów kontrolować nie mam zamiaru. Boli mnie trochę taki brak lojalności z jego strony. Mnie tak w domu nauczono, że nie "sra" się nigdy we własne gniazdo. Gdyby mąż miał jakiś konflikt z moimi rodzicami starałabym sie zrozumieć takie słowa, ale wszystko jest w porządku. Jak z nim rozmawiać? Pogubiłam się.
Partner uzależniony od gry w darta, wybuchy złości i przemoc w związku – co mogę zrobić?
Mój partner jest uzależniony od gry w darta podczas grania przeklina uderza w ścianę jak go próbuje odciągnąć lub o coś spytać to wybucha złością do tego stopnia że mówi że mam się zamknąć ciągle się kucimy pcha mnie na ścianę krzyczy wogule mnie nie zauważa jak próbuję z nim o czymś innym porozmawiać to on ciągle wraca na temat grania obwinia siebie mówi że z nim jest coś nie tak że jak coś zaczyna to nie może skończyć próbowałam namówić go na terapię ale on twierdzi że nie ma problemu a ja widzę że z nim jest coraz gorzej
Dlaczego nie potrafię nawiązywać trwałych relacji? Instrumentalne podejście do przyjaźni
Właściwie zaczęło to się od wczesnego etapu mojego życia można by powiedzieć że od przedszkola nigdy jakoś relacje mi nie były potrzebne było ich specyficznie mało jedna osoba czy była to przyjaźń sama nie wiem , chyba bardziej interesowały mnie to co ta znajomość zapewniała potem zaczęła mi się ona nudzić i zrywałam tak przyjaźń w kółko ją to raniło mnie tak się można powiedzieć zakończyła ta znajomość nie przeżywałam tego jakoś mocno. Teraz zauważam że nawet bliskich mi ludzi nie umiem obdarzyć miłością jedynie pojedynczymi słowami" lubie cie " - " jesteś lepsza od niego" - " nie lubie cie" to stosuje bardziej jako wpłynięcie na psychikę, jeśli chodzi o relacje rówieśnicze do teraz traktuje je bardziej instrumentalnie mogę wchodzić w relacje ale się nie przywiązuje nie potrafię, moge normalnie obdarzać tego człowieka komplementami a jak coś mi się nie spodoba zerwać przyjaźń bez skruchy jedynie co myślę napisałabym jej coś o sobie i tylko to Warto dodać że najbardziej lubie tylko siebie.
Dokucza mi poczucie samotności, brak grupy własnej. Jak sobie z tym poradzić?
Jestem samotny, mam 18 lat i nwm co z tym robic. Jestem mily dla innych ale nikt do mnie sam nie zagada. Nwm z czego to wynika, wszyscy z wszystkimi sie trzymają razem, mają swoje ekipy itd, ale nikt do zadnej mnie nie zaprosi, przecież widać że nikogo nie mam.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.