Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Nie potrafię nawiązać relacji z płcią przeciwną - ghosting, odrzucenie i pytanie, czy coś jest ze mną nie tak

Nie potrafię nawiązać relacji z płcią przeciwną, próbowałem bardzo wiele razy i kompletnie nie wychodzi, zawsze to samo zgostowanie lub blok. Nie wiem dlaczego tak się dzieje próbowałem na różne sposoby podchodzić do tego, ale efekt zawsze taki sam. Czy w ogóle można mnie kochać? Czy coś jest ze mną nie tak? Zawsze staram się być miły i bardzo dbam o każdą relacje dlatego nie umiem sobie wyjaśnić dlaczego tak się dzieje.
Tomasz Wachowiak

Tomasz Wachowiak

To, że kolejne próby nawiązania relacji kończą się podobnie, nie oznacza, że „coś jest z Panem nie tak” ani że nie zasługuje Pan na miłość. Czasem powtarzające się trudności w relacjach wynikają z lęku przed odrzuceniem, niskiego poczucia własnej wartości, sposobu budowania bliskości albo schematów, których sami nie zauważamy.

Warto przyjrzeć się nie tylko temu, jak bardzo Pan się stara, ale też temu, co dzieje się w Panu podczas poznawania drugiej osoby: jakie pojawiają się emocje, oczekiwania, obawy i jak reaguje Pan na dystans czy niepewność. Psychoterapia może pomóc zrozumieć ten powtarzający się mechanizm i stopniowo budować relacje z większą swobodą i pewnością siebie.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dawid Bojarski

Dawid Bojarski

Dzień dobry,
Taki cykl odmów nie oznacza, że „jest z Panem coś nie tak” ani że nie można Pana kochać. Jeśli podobny scenariusz rzeczywiście powtarza się wielokrotnie, warto raczej przyjrzeć się temu, jak przebiegają te znajomości – kogo Pan wybiera, jak szybko się angażuje, jak okazuje zainteresowanie i co dzieje się bezpośrednio przed wycofaniem się drugiej osoby. 

Sama życzliwość i dbanie o relację są ważne, ale niestety nie gwarantują wzajemnego zainteresowania romantycznego. Rozmowa z psychologiem mogłaby pomóc przyjrzeć się kilku konkretnym sytuacjom i sprawdzić, czy rzeczywiście powtarza się w nich jakiś wspólny schemat – bez zakładania z góry, że problem leży w Panu.


Pozdrawiam,
Dawid Bojarski

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Zacznę od tego, że z Panem jest wszystko w porządku. Nagłe zerwanie z drugą osobą (ghosting) nie leży po Pana stronie, ale przyjrzyjmy się temu bliżej.  Domyślam się, że kolejne blokady i zerwanie kontaktu wpływa na pana negatywnie, ale to nie w Panu jest problem. Zrywanie kontaktu bez słowa i przyczyny wynika z konfliktu, w którym ta osoba sobie nie radzi. Proszę przeanalizować wszystkie przypadki i znaleźć jakiś powtarzalny wzorzec. Być może tak się dzieje, gdyż pana zaangażowanie w relacje jest szybkie i głębokie, jest bombardowanei z jednej strony, kiedy druga strona nie jest na to gotowa, kiedy potrzeby tej osoby są stawiane ponad własne na początku relacji. Takie zachowania biorą się z lęku przed odrzuceniem. Proszę pamiętać, że w relacjach potrzebne jest obustronne zaangażowanie we własnym tempie, a brak odpowiedzi nie musi być od razu brakiem zainteresowania, szczególnie czasowo. Proszę pamiętać, że druga osoba widzi odbicie Pana takiego takim jest i nalezy zadbać o poczucie własnej wartości. 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Niepowodzenia w relacjach nie oznaczają, że coś jest z Panem nie tak ani że nie można Pana kochać. Czasem wielokrotne odrzucenia sprawiają, że zaczynamy traktować je jak dowód na własną „wadę”, choć rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona.Warto przyjrzeć się nie tylko temu, co Pan robi podczas poznawania kobiet, ale również temu, co dzieje się w Panu w tych momentach, jakie pojawiają się myśli, napięcie, oczekiwania czy obawy przed odrzuceniem. Być może właśnie tam znajduje się blokada. Proszę też pamiętać, że bycie miłym i bardzo dbającym o relację jest wartościowe, ale nie daje gwarancji wzajemności. Jeśli ten schemat powtarza się od dawna, rozmowa z psychologiem może pomóc zrozumieć, co go podtrzymuje i jak go zmienić.

Nie musi Pan stać się kimś innym, żeby zasługiwać na miłość.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

To, że doświadcza Pan zniechęcenia i blokady, nie oznacza, że jest z Panem coś nie tak, lecz często wynika z podświadomego lęku przed odrzuceniem lub nadmiernego starania się. Pytanie "czy można mnie kochać?" pokazuje, jak bardzo ucierpiało Pana poczucie własnej wartości, podczas gdy prawdziwa bliskość wymaga przede wszystkim akceptacji samego siebie, a nie tylko bycia miłym. Przepracowanie tych blokad z psychologiem pomoże Panu zrozumieć schematy, które Pan powtarza, i otworzyć się na zdrowe, autentyczne relacje.

Powodzenia.

Bożena Nagórska

Kamila Grobelna

Kamila Grobelna

Dzień dobry,

 

To, że do tej pory nie udało Ci się stworzyć relacji z osobą, która Ci się podoba, nie oznacza, że coś jest z Tobą nie tak. I tym bardziej nie oznacza, że nie można Cię kochać.

 

Samo bycie miłym i dbanie o relacje jest ważne, ale niestety nie ma takiej zasady, że jeśli jesteśmy dobrzy dla innych, to automatycznie ktoś się w nas zakocha. Na relację składa się mnóstwo rzeczy: wzajemne zainteresowanie, sposób komunikacji, atrakcyjność, poczucie bezpieczeństwa, podobne wartości, odpowiedni moment i czasami po prostu przypadek. Można być naprawdę wartościową osobą i mimo tego wielokrotnie spotykać się z odrzuceniem.

Zastanowiłabym się natomiast nad tym, co dokładnie dzieje się w tych sytuacjach, kiedy piszesz o „zastygnięciu” czy „bloku”. Czy kiedy ktoś Ci się podoba, zaczynasz bardzo kontrolować swoje zachowanie, zastanawiać się nad każdym słowem, boisz się, że zrobisz coś nie tak? Jeśli tak, możliwe, że trudność nie polega na tym, że „nie nadajesz się do relacji”, tylko na dużym napięciu i lęku, który pojawia się właśnie wtedy, kiedy zależy Ci na drugiej osobie.

Czasami bardzo duża potrzeba, żeby relacja w końcu się udała, paradoksalnie jeszcze bardziej utrudnia swobodne poznawanie kogoś. Zamiast skupiać się na tym, czy Ty dobrze czujesz się z tą osobą, zaczynamy skupiać się wyłącznie na tym, czy ona nas zaakceptuje.

 

Jeżeli ten schemat rzeczywiście powtarza się za każdym razem, warto spróbować przyjrzeć mu się dokładniej. Co wtedy czujesz? Jakie myśli pojawiają się w głowie? Czego najbardziej się obawiasz? Czy boisz się odrzucenia, ośmieszenia, tego, że wypadniesz nieatrakcyjnie, czy może samej bliskości?

To są rzeczy, z którymi można pracować. Nie traktowałabym kolejnych nieudanych prób jako dowodu na to, że coś jest z Tobą nie tak. Bardziej jako informację, że być może jest jakiś powtarzający się mechanizm, którego jeszcze nie udało Ci się zrozumieć.

 

I na pytanie „czy w ogóle można mnie kochać?” odpowiedź naprawdę nie powinna zależeć od tego, ile osób dotychczas Cię odrzuciło. Oczywiście, że można Cię kochać. To, że jeszcze nie znalazła się osoba, z którą stworzyłeś taką relację, nie mówi niczego o Twojej wartości jako człowieka.

 

Pozdrawiam, psycholog Kamila Grobelna

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, że do tej pory nie udało Ci się stworzyć relacji z dziewczyną, nie oznacza, że coś jest z Tobą nie tak ani że nie można Cię pokochać. Brak powodzenia w relacjach nie jest dowodem na brak własnej wartości.

Piszesz o „zastyganiu” i blokadzie, co może sugerować, że w sytuacjach, w których bardzo Ci zależy, pojawia się silne napięcie, lęk przed oceną albo presja, żeby wszystko zrobić właściwie. Wtedy im bardziej próbujemy kontrolować swoje zachowanie, tym trudniej być naturalnym. Bycie miłym i dbanie o drugą osobę jest ważne, ale relacja nie powstaje wyłącznie dlatego, że robimy wszystko dobrze – potrzebne jest też wzajemne zainteresowanie i dopasowanie.

Spróbuj więc nie traktować każdego kontaktu jak kolejnego testu: „czy tym razem mi się uda?”. Warto zacząć od mniejszych celów – swobodnej rozmowy, poznania kogoś bez założenia, że musi z tego powstać związek. Możesz też obserwować, co dokładnie dzieje się w Tobie w momencie blokady: jakie pojawiają się myśli, czego się wtedy obawiasz i czego od siebie oczekujesz.

Jeśli ten schemat powtarza się mimo wielu prób i bardzo Cię obciąża, warto porozmawiać o nim z psychologiem. Nie po to, żeby „naprawić” coś, co jest z Tobą nie tak, ale żeby lepiej zrozumieć źródło blokady i nauczyć się inaczej reagować.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Jakub Czerwiak

Jakub Czerwiak

Dzień dobry, 

 

z tego, co Pan opisuje, widzę, że jest to obecnie bardzo ważna kwestia, co jest zupełnie zrozumiałe i naturalne, ponieważ naszą ludzką potrzebą jest kochać i być kochanym. 

 

Rozumiem również, że musi to być dla Pana bardzo bolesne, spotykać się z takimi sytuacjami, gdzie czuje się Pan odepchnięty czy odrzucony. Warto byłoby się przyjrzeć różnym schematom, jakie mogą pojawiać się w sytuacjach tego typu relacji, w tym przypadku, myślę, że pomocna mogłaby być właśnie psychoterapia, gdzie specjalista, pomoże Panu spojrzeć na to trochę też z innej perspektywy i znaleźć powtarzające się schematy myślenia, czucia się oraz zachowania. Czy zdarza się Panu częściej myśleć "nie da się mnie pokochać", "ze mną jest coś nie w porządku"? Czy pewne emocje są znane i powtarzalne? 

Warto przyjrzeć się pewnym nawracającym myślom oraz źródle ich pochodzenia, aby następnie móc znaleźć to, co być może niekoniecznie jest prawdziwe, a bywa zniekształcone w naszym umyśle jak np. sposób w jaki postrzegamy samych siebie, ale również relacje romantyczne, a jak do tego się mają nasze różne doświadczenia życiowe. Taki pogłębiony proces pomaga znaleźć nam alternatywne sposoby działania, które ostatecznie miałyby pomóc Panu poczuć się lepiej z samym sobą, aby mógł Pan ponownie uwierzyć, że zasługuje na miłość.

 

Justyna Wołkowycka

Justyna Wołkowycka

Mam wrażenie, że najbardziej boli Cię nie samo to, że kolejne próby nawiązania relacji nie wychodzą, ale wniosek, który z tego wyciągasz: „skoro mnie odrzucają, to może coś jest ze mną nie tak i nie można mnie kochać”. To jednak nie jest to samo. Nieudane próby nawiązania relacji mówią nam o tym, że dotychczasowe sposoby nie zadziałały - niekoniecznie o Twojej wartości jako człowieka.

Ciekawi mnie kilka rzeczy. Czy zdarzyła Ci się kiedykolwiek relacja, również nieromantyczna, w której czułeś się naprawdę lubiany i akceptowany? Co wtedy robiłeś inaczej? I co dokładnie masz na myśli, pisząc o „bloku” - co dzieje się w Tobie w takim momencie?

Napisałeś też, że bardzo dbasz o każdą relację. To może być dużą wartością. Zastanawiam się jednak, czy kiedy poznajesz osobę, która Ci się podoba, skupiasz się bardziej na tym, żeby ona Cię polubiła, czy również sprawdzasz, czy Ty dobrze czujesz się z nią.

I jeszcze jedno pytanie: gdyby za rok sytuacja była trochę lepsza, ale niekoniecznie oznaczało to już związek - po czym poznałbyś, że coś się zmieniło? Co robiłbyś wtedy inaczej?

Nie próbowałabym na Twoim miejscu odpowiadać teraz na pytanie „czy można mnie kochać?”. Być może warto najpierw przyjrzeć się temu, jakiego rodzaju relacji potrzebujesz, co już potrafisz wnosić do relacji i co sprawia, że w sytuacjach romantycznych pojawia się ten „blok”. To są pytania, na które można znaleźć konkretne odpowiedzi i nad którymi można pracować.

Eliza Śliwińska

Eliza Śliwińska

Dzień dobry,  
bardzo dziękuję za podzielenie się swoją trudnoscią w tak szczerym wyznaniu. Przykro mi, że niesie Pan w sobie taki bagaż przykrych emocji, związany z samoobwiniem się o brak relacji.  
Warto wiedzieć, że bycie w relacji nie definiuje człowieka, ani jego wartości.  
Zachęcam do umówienia się na wizytę do specjalisty, aby bliżej przyjrzeć się m. in. temu, jak spostrzega Pan samego siebie oraz Pana emocjom, myślom, zachowaniom dot. spraw relacyjnych i nie tylko. 
Eliza Śliwińska  

 

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. To, że dotychczasowe relacje kończyły się odrzuceniem nie oznacza, że jest z Panem coś nie tak ani że nie może być Pan kochany. Jeśli jednak ten schemat często się powtarza, warto przyjrzeć się temu jak buduje Pan relacje, jakich osób Pan szuka i jak reaguje na ich wycofanie. Rozmowa z psychologiem może pomóc Panu lepiej zrozumieć ten schemat i pracować nad poczuciem własnej wartości.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak przekonać się od tatuaży?
mam problem dotyczący tatuaży. A więc moją żoną kiedyś mówiła mi ,że chciałaby zrobić sobie tatuaż uznałem to za zart i machnąłem ręką mówiąc ,że to jej sprawa i wg. Ale gdy zrobiła coś we mnie pękło. Osobiście nie mam nic do tatuaży i nie twierdzę że to są ludzie gorsi czy chorzy czy też mający problemy z prawem. Uważam ,że moją żonę to szpeci mimo że nie jest to tatuaż wulgarny czy coś w tym stylu nie moge juz spojrzeć na żonę jak wczesniej cos jakby odpychało mnie. Do sedna jak mógłbym się przekonać do tego bo nie ukrywam ,że to ciężki czas dla nas 😪😪 nie chcę rozwodu chce normalnie żyć jak wczesniej lecz nie wiem jak się zmienić
Od duszy towarzystwa do izolacji: dlaczego nagle unikam ludzi i czuję się wśród nich źle?

Zawsze byłem duszą towarzystwa, wiecznie dużo osób, sytuacji, ale od pół roku najchętniej siedzę w domu, odrzuciłem wszystkich, unikam kontaktu - wiem, że robię źle,ranię ludzi, ale sam kontakt z innymi ludźmi mnie denerwuje i zniechęca.

Bezsilność i zagubienie w długoletnim związku - jak radzić sobie z emocjami?

Jestem w długoletnim związku, niebawem stuknie nam 17 lat. Poznaliśmy się, gdy mieliśmy 21 lata i obłędnie w sobie zakochaliśmy. Dwa lata później byliśmy rodzicami. 

Nie jesteśmy w związku małżeńskim. Jak to w relacji bywało różnie, ale nigdy tak źle, jak jest teraz. 

W ostatnim czasie odczuwałam, że jest dobrze. Nie zauważyłam niczego niepokojącego. Podkreślę, że moja inteligencja emocjonalna jest rozwinięta. Nie mam trudności w interpretacji intencji, zachowań i emocji ludzi. Kilka miesięcy temu mój partner oznajmił, że jego uczucia się zmieniły i trwa to od dawna. 

Nie jest to związane z inną kobietą. Jestem zagubiona, nic z tego nie rozumiem, czuję, że nic nie mogę zrobić. To nie jest ani rozstanie, ani bycie razem. Utknęłam i ciężko mi się oddycha, gdy tylko o tym myślę. Podkreślę, że rozmowy przychodzą nam bardzo trudno i niewiele wnoszą, bo mój partner nie wie co dalej, co czuje. Łatwizna tak nie wiedzieć. Ja w tym wszystkim czuję, jakbym kochała i nie kochała jednocześnie. Jakbym chciała i nie chciała być w związku jednocześnie. Czasami myślę, że gdy odszedł i wziął odpowiedzialność za brak wcześniejszej komunikacji o tym, że coś jest nie tak, a także za decyzję, że nie włoży pracy w prawdziwą pielęgnację relacji, byłoby mi lżej. Jestem bardzo zmęczona. Jakbym miała powiedzieć, jak się czuję, to czuję kompletną bezsilność. Nie mam wpływu na poprawę mojego stanu emocjonalnego. To bardzo zasmucające. Jestem na siebie zła, że uwierzyłam w to, co widziałam. 

Jestem na siebie zła, że z wyrozumieniem trwam w tym, co jest teraz, choć mogłabym już wracać do siebie po stracie. 

Im dalej tym mam mniej siły, wiary i chęci, by to ratować.

Jestem w 6-letnim związku jednak czuję, że coś się zmieniło. Mój partner jest gamerem, przez co całe wieczory spędza sam w pokoju komputerowym a mj po pracy poświęca 1-2h.
Witam Mam pewien problem, przez który już się psychicznie wykańczam. Jestem w 6-letnim związku jednak czuję, że coś się zmieniło. Mój partner jest gamerem, przez co całe wieczory spędza sam w pokoju komputerowym a mj po pracy poświęca 1-2h. Wcześniej to znosiłam ale chciałabym wspólnie spędzać wieczory i zasypiać póki nie ma dzieci i możemy skupić się na sobie. To jest jego pasja (a wydaje mi się, że może już uzależnienie) od zawsze dlatego teraz czuję się winna, że mi się "odwidziało". Dodam, że obecnie mamy 22 i 24 lata, nie mamy dzieci od 3 lat mieszkamy razem. Ogólnie jest kochającym partnerem, czuję się przy nim bezpieczne ale czuję, że związek to ja, on + komputer. W weekendy gra od 20 do 3:00-4:00 a wstaje ok 12. Martwi mnie to bo boję się o przyszłość, że przez te gry zostanę z obowiązkami sama, nigdy nie doświadczę wspólnego śniadania czy chodzenia spać. Dodam, że ma problem w dbaniu o porządek a ja przeciwnie i tu też się sprzeczamy. Jest dla mnie ważny, dobrze mnie traktuje, powtarza jak kocha ale ta długość wspólnego czasu, brak wspólnych posiłków czy też kładzenia się spać z czasem coraz bardziej mnie wykańcza. Mój przyjaciel jest w stanie poświęcić mi więcej czasu niż własny chłopak. Wiele osób powtarza mi, że powinnam odejść bo nie dostaję tego, czego pragnę a druga część, że powinnam się cieszyć tym co mam. Były rozmowy, słyszałam "nie musisz martwić się o przyszłość, nie zostawię cie samej" ale nie wiem... Jednego jestem pewna- z gier na pewno nie zrezygnuje i 4h dziennie to obowiązek. Nie wiem co robić i przyznam szczerze, że trochę ciągnie mnie do przyjaciela, ta jego... dojrzałość. Na bieżąco słyszę, że skupiając się w tym wieku aż tak na grach i stawiając je wyżej niż partnerkę to jest niedojrzałość... Jednocześnie boję się odejść, boję się że strącę coś naprawdę cennego i nigdy nic lepszego nie zdobędę. Co mogę zrobić? Czy przez gry naprawdę powinnam odejść skoro czuję się kochana i bezpieczna ale brakuje mi kilku elementów które od zawsze widziałam u rodziców i też o tym marzę (wspólne śniadania, oglądanie razem czegoś w TV i chodzenie spać, wspólne wyjaścia na cały wieczór średnio raz na miesiąc/dwa). Czy to ze mną jest coś nie tak, że 1-2 h dziennie razem z partnerem to dla mnie mało? To ja jestem zaborcza? Pogubiłam się w uczuciach...
Jesteśmy w związku od 7 lat. Partner jest wykształcony, mądry, oczytany, ma dobrą pracę.
Jesteśmy w związku od 7 lat. Partner jest wykształcony, mądry, oczytany, ma dobrą pracę. Różni nas całkowicie inne podejście do higieny ciała, przez co często się kłócimy. Na początku naszej znajomości zamieszkaliśmy razem, wtedy zauważyłam, że kąpie się raz w tygodniu, a codziennie podmywa części intymne pod umywalką. Sytuacja ta była dla mnie wtedy żenująca i wstydliwa, żeby zapytać, dlaczego nie może wejść cały pod prysznic i umyć całe ciało. Po długich próbach namawiania/tłumaczenia mu, że to wszystko psuje nam związek, swoje zachowanie wyjaśnił mi, że jego ciało się nie spociło/nie pachnie brzydko ani nie jest brudne i nie będzie nakładał chemii. Ja za to jestem świadoma tego, co nakładam na skórę, kupuje delikatnie żele (bez SLS), ale nawet i to nie przekonało. Do częstszych kłótni dochodziło coraz częściej. Doszliśmy do porozumienia, że prysznic będzie u niego częściej (2 x w tyg), ale dalej kontynuował podmywanie się nad umywalką. Jako kobietą dbam o ciało i wymagam tego samego od partnera. Biorę prysznic codziennie, czego on nie potrafi zrozumieć. Mówi mi, że mam obsesję na punkcie czystego ciała, że zmywam naturalną florę bakteryjną, że przez te codziennie mycie całego ciała ludzie chorują, mają problemy ze skórą. Jeśli chodzi o sex to sama myśl o tym, że umył tylko części intymne, a reszty nie jest dla mnie odpychająca. Jestem już z nim tak szczera do bólu, że nawet i to nic nie zmienia. On ma swoje zdanie, ja swoje. Oddalamy się. Nie każę mu szorować ciała gąbka, tylko wejść do wanny, nażelować całe ciało i spłukać jak robię to ja. Kto ma problem? Partner obwinia mnie, a ja jego. Kasia
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!