Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Toksyczna relacja z mama, faworyzowanie brata i depresja - jak poradzic sobie w domu i czy wyprowadzka to dobre rozwiazanie?

Treść wrażliwa
Więc mam problem i zarazem pytanie. Od dziecka byłam nieśmiała, a po latach mam wrażenie, że mogę się uznać za wręcz tłumioną głównie przez moją mamę, która pilnowała na każdym kroku, żebym nie mówiła za dużo, nie płakała, każdemu mówiła dzień dobry i dowidzenia, działając niczym zegarek. Zawsze miałam być grzeczna, cicha, ułożona i dobrze się uczyć. Każde potknięcie, czytaj zwykła czwórka w podstawówce było karane albo krzykiem albo wymownym milczeniem. W tej atmosferze dorastała niepewna siebie dziwczyna, mająca nadzieję, że przez życie przemknie niezauważona. Bałam się interakcji społecznych, uważałam że nie mam prawa niczego oczekiwać od życia i nie lubiłam swojego wyglądu, bo mama czasem uszczypliwie zwracała uwagę na mój odstający brzuch, trądzik czy okrągłą twarz. Czułam się brzydka i w dodatku głupia, choć wcale tak nie było. Miałam świetne oceny ale to nie wystarczyło, by zaspokoić jej perfekcjonizm. Zwykłe zbicie kubka przez dziecięcą nieuwagę kończyło się wrzaskiem i tak w kółko i w kółko. W pewnym momencie niestety ale pojawiły się u mnie myśli samobójcze, miałam depresję. Tata wyjeżdżał na całe miesiące opiekować się dziadkami, dużo się przez to kłócili. A każda jej złość odbijała się na mnie i na moim młodszym o półtora roku bracie. Od początku miałam lekkie wrażenie, że mama woli go bardziej ode mnie. To były ciche sygnały ale ta myśli zakiełkowała. O swojej depresji odważyłam się powiedzieć mamie, przy czym nie wspomniałam o myślach samobójczych. Wiedziałam jednak z czym się mierzę (byłam w ósmej klasie szkoły podstawowej). Wyśmiała mnie, kazała nie wymyślać, stwierdziła, że nie jestem chora psychicznie i nie pójdę do żadnego psychologa. Czułam się tragicznie. W tym czasie zmienił się mój młodszy brat. Uzależnił się od gier komputerowych. Był agresywny wobec mnie, obrażał mnie słownie, śmiał się z mojej choroby. Zdarzały się momenty, w których popychał mnie. Drwił ze mnie i z mojej aspołeczności, zaczął przeklinać i kierować w moją stronę różnorakie wyzwiska. Nie wiedział o tym, nikt po za moim rodzicami. Stał się nieposłuszny, ich też zaczął obrażać. Wszystkie obowiązki domowe, choć nie było ich dużo spadły na mnie. Bo przestał je wykonywać od tak. Mama próbowała coś z tym zrobić ale tylko wtedy, kiedy sprawa dotyczyła jej lub taty. Mój temat pomijała, kiedy się skarżyłam mówiła, że mamy się nie kłócić i tyle. Po latach sytuacja nie co się zmieniła, jest źle ale nie, aż tak. Tylko hmm. Ilość obowiązków domowych wzrosła i wciąż wszystko robię ja i mama. Brat przez pewien okres czasu przestał się odzywać. Potem po prostu stwierdził, że nie jestem jego siostrą. Próbowałam się z nim dogadać wiele razy ale rozmawialiśmy tylko wtedy, kiedy ja próbowałam zainicjować kontakt i go podtrzymywać, co i tak było obciążające i żmudne. W liceum moje stopnie wzrosły jeszcze mocniej, mimo że mama w końcu przestała mnie kontrolować. Najlepsza średnia w całej szkole. Nagrody. Konkursy. I zero zachwytów, zero pochwał. Zero czegokolwiek większego. Za to brat strasznie się stoczył. Ma zupełnie przeciętne oceny, większość dnia i nocy spędza na graniu. Mama chwali się każdą jego pojedynczą piątką. Wzięła też dla niego psa, zapłaciła za niego. I nie byłoby problemu, bo ja dostałam wtedy w końcu nowe łóżko. Problem pojawia się, gdy trzeba się nim zająć. Brat siedzi i gra. Obiecał się nim opiekować ale nie wytrzymał, nawet tygodnia. Mówiłam mamie, że to zły pomysł ale oczywiście nie słuchała. A teraz ma pretensje, gdy nie mam ochoty iść jej z nim pomagać. To nie mój pies, zresztą od dziecka boję się psów. Kiedyś jeden z nich ugryzł mnie, tuż po tym jak zaczął mnie gonić i na mnie szczekać. Dodatkowo mama wciąż liczy, że ja odpuszczę. Nigdy nie zapomnę tego co czułam, tego co mi zrobił. Ona też nie jest dla mnie bez winy. Zmieniła się ale wciąż pamiętam jaka była i nie zgadzam się z wieloma rzeczami, które mówi. W końcu głównie za sprawą taty trafiłam do psychologa. Rodzice i tak nie rozumieli powagi sytuacji i wciąż nie rozumieją. Natomiast ja odważyłam się powiedzieć o wszystkim mojej najbliżej kuzynce. Nie mam przyjaciółek, ani koleżanek. Nie mam dobrego kontaktu z nikim po za nią, bo trudno mi się otworzyć. I ja czułam się z tym dobrze, w końcu ktoś mnie wysłuchał. Natomiast mama ma problem o to, że chcę mówić. Uważa, że rodzina jest najważniejsza (ta najbliższa). Nie dostrzega wad swojego najukochańszego syna. Nie zwraca mu na nic uwagi, na wszytko się godzi. Wciąż opowiada o jego sukcesach w szkole, choć nie ma się czym chwalić. Wszytko próbuje tarasować. Udawać, że jest dobrze, że jest idealny. Nie rozumie mojego marzenia o wyprowadzce, o odpoczynku od tego wszystkiego. Złapaniu oddechu. Chce mi zabronić mówienia, każe wszystko trzymać w sobie. Nie wiem co robić. Mam mętlik bo w końcu ktoś mnie słucha.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

To, co przeżyłaś, to trauma relacyjna i parentyfikacja w środowisku rodzinnym. Twoja potrzeba milczenia narzucana przez mamę to mechanizm obronny rodziny ukrywającej dysfunkcję, dlatego zwierzenie się kuzynce jest pierwszym krokiem do uzdrowienia. Masz prawo do własnych granic, złości i marzeń o wyprowadzce, a profesjonalna psychoterapia pomoże Ci odzyskać głos oraz zbudować niezależne życie.

Powodzenia!

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Springer

Anna Springer

     Wszyscy potrzebujemy być zobaczeni, wysłuchani i zrozumiani - to naturalna ludzka potrzeba.  Jeśli jest niezaspokojona, pojawia się w nas uczucie samotności i wyobcowania. Takie uczucia, jeśli trwają przez długi czas, mogą prowadzić do depresji, w tym myśli samobójczych. 

     W sytuacji, gdy masz myśli samobójcze, powiedz o tym rodzicom, a jeśli nie jest to możliwe - wychowawcy lub pedagogowi lub psychologowi szkolnemu! Z takimi emocjami nie należy zostawać samej, to nie żarty! Z Twojej opowieści wynika, że jesteś bardzo samotna i z nikim nie dzielisz się tym, co przeżywasz, z wyjątkiem jednorazowej sytuacji z kuzynką. Przeżywasz także intensywne emocje związane z sytuacją w domu, martwisz się o brata, a jednocześnie jesteś zazdrosna o faworyzowanie go przez mamę. Zazdrość nie jest niczym złym, jeśli tylko potrafimy się do niej sami przed sobą przyznać, to naturalna ludzka emocja. Ma ona nas informować, że czegoś w naszym życiu brakuje. W Twoim przypadku jest to najprawdopodobniej potrzeba bycia bezwarunkowo kochaną przez mamę. Taką, jaka jesteś - bez konieczności spełniania w tym celu specjalnych warunków i zasługiwania na aprobatę i uwagę rodziców.  Czasem nie jesteśmy w stanie sprawić, by rodzice okazali nam miłość w taki sposób, byśmy poczuli się bezpiecznie i dobrze sami ze sobą. Rodzice mogą najzwyczajniej w świecie tego nie potrafić, bo sami zostali podobnie wychowani przez swoich rodziców.   Ważne, żebyś nie zwątpiła w to, że jesteś warta miłości, nie tylko wtedy, gdy jesteś posłuszna i lepsza od innych. I spróbowała pokazać innym także tę mniej perfekcyjną stronę. Być może wtedy okaże się, że i oni otworzą się przed Tobą.  Wiem, że trudno jest  mówić o osobistych sprawach tym bardziej, jeśli takich rozmów brakowało w domu i zwyczajnie tego nas nie nauczono. Na początek warto próbować z rzeczami mniejszej wagi i przed osobami, które budzą Twoje zaufanie. Takimi, jak Twoja kuzynka. Spróbuj zdać się w tej kwestii na swoją intuicję.

     Z Twojej relacji także wynika, że rodzice są zapracowani i nie mają dla Was czasu. Może warto, byś zwróciła na to uwagę nie tylko mamie, ale  i tacie - że razem z bratem jesteście w wieku, kiedy ciągle ich potrzebujecie. Czasem dobrze jest pewne rzeczy nazwać głośno i po imieniu i jednocześnie sformułować prośbę np. "chciałabym spędzać z tobą, mamo, więcej czasu na rozmowach, robić coś razem". Człowiek jest istotą społeczną, a to sprawia, że aby się rozwijać i być szczęśliwym potrzebuje autentycznego, bliskiego  kontaktu z innymi. 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Rozumiem, ze jesteś uczennicą w szkole średniej. Po pierwszej matka wymagała od Ciebie tego, z czym sama miała chyba problem, czyli z byciem perfekcyjnym. Wybujałe ego niestety sprawia, że rodzice chcą, abyśmy nie powielali ich zachowania i ich błędów, starając się, aby być lepszą wersją siebie. Ale przecież mają do czynienia z dzieckiem, które powinni traktować z szacunkiem i miłością. Relacje z bratem i faworyzowanie go jest też niestety błędem wychowawczym. Rodzice albo idealizują swoje dzieci będąc ślepymi na ich zachowanie albo nie wzmacniają ich zachowań jak w Twoim przypadku. Wybitna uczennica, która nie dostaje żądnego wsparcia ani pochwał. Do czego masz prawo? Do stawiania i egzekwowania granic, więc nie podejmujesz opieki z psem, nie naprawiasz trudnych relacji z  bratem bez zaangazowania z dwóch stron, nie milczysz a wszelką cenę, aby zachowań wizerunek nieskazitelnej rodziny. Pamiętaj, że granice nie wymagają zrozumienia i akceptacji drugiej strony, ale zawsze musza być jasno zakomunikowane. Chodzi o to, abyś w końcu zaczęła chronić siebie, swoje emocje. Masz prawo do spokoju i szacunku. Porozmawiaj o tym z psychologiem i kuzynką. Jeżeli doświadczasz przemocy fizycznej czy werbalnej nie bagatelizuj tego. Zapisuj godziny i daty i zgłoś to do instytucji pomocowej. Twój stan psychiczny jest bardzo poważny, a jeżeli poczujesz że chcesz sobie coś zrobić to zadzwoń proszę na 112. Wstydem nie jest prosić o pomoc, jesteś mądrą dziewczyna, która w życiu może wiele osiągnąć i wierze, ze tak się stanie. NIGDY nie ma zgody na przemoc fizyczną, psychiczną. Wszystkiego dobrego. 

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, że po tylu latach potrzebujesz wreszcie komuś opowiedzieć o tym, co przeżywałaś, jest zrozumiałe. Mówienie o swoich doświadczeniach nie jest zdradzaniem rodziny ani działaniem przeciwko niej. Masz prawo szukać wsparcia u zaufanej osoby, zwłaszcza jeśli przez długi czas miałaś poczucie, że w domu nie ma na to przestrzeni.

Z tego, co opisujesz, przez lata bardzo dużo energii wkładałaś w dostosowywanie się do oczekiwań mamy: bycie grzeczną, cichą, bezproblemową i osiągającą dobre wyniki. Nic dziwnego, że teraz możesz mieć trudność z określeniem własnych potrzeb i stawianiem granic. To jednak nie oznacza, że musisz dalej wszystko znosić albo przejmować odpowiedzialność za innych.

Dotyczy to również psa. Jeżeli nie jest Twój, boisz się psów i nie chcesz się nim zajmować, masz prawo powiedzieć „nie”. To, że mama podjęła taką decyzję, nie oznacza automatycznie, że obowiązek opieki spada na Ciebie.

Dobrze, że masz psychologa i że znalazłaś osobę, której możesz zaufać. Warto właśnie tam zacząć porządkować to, co wydarzyło się w domu, nauczyć się stawiania granic i stopniowo budować poczucie własnej wartości niezależne od tego, czy mama Cię pochwali.

I nie musisz teraz rozstrzygać, kto w rodzinie jest „winny”. Możesz jednocześnie kochać swoją rodzinę, mieć do niej żal i potrzebować od niej dystansu. Te rzeczy mogą istnieć obok siebie.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Ma Pani prawo mówić o tym, czego Pani doświadczyła. Opowiadanie zaufanej osobie o swoich przeżyciach nie jest zdradą rodziny ani działaniem przeciwko mamie. Wręcz przeciwnie,przez długi czas była Pani z tym sama, dlatego możliwość bycia wysłuchaną może być bardzo ważna.Warto też pamiętać, że nie musi Pani przekonywać mamy, że ma Pani prawo czuć złość, żal czy potrzebę wyprowadzki. To Pani życie i Pani granice. Nie jest Pani również odpowiedzialna za opiekę nad psem brata, szczególnie jeśli sama boi się Pani psów.Dobrze, że korzysta Pani ze wsparcia psychologa. Warto opowiedzieć mu o całej tej sytuacji, również o dawnych myślach samobójczych, relacji z mamą i bratem oraz o tym, jak trudno jest Pani stawiać granice.Proszę nie odbierać sobie tej jednej ważnej relacji z kuzynką tylko dlatego, że mama tego nie akceptuje. Ma Pani prawo mieć kogoś, komu może Pani powiedzieć: „jest mi źle” i zostać wysłuchaną.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

 

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. To pokazuje jak długo musiała Pani funkcjonować pod silną presją z poczuciem, że musi być „grzeczna”, idealna i nie sprawiać problemów. Nic dziwnego, że dziś trudno jest Pani mówić o swoich potrzebach i stawiać granice. Ma Pani prawo opowiadać o swoich doświadczeniach i szukać wsparcia, nawet jeśli mama nie chce, aby sprawy rodzinne wychodziły poza dom. Warto kontynuować spotkania z psychologiem i stopniowo pracować nad poczuciem własnej wartości, granicami oraz usamodzielnieniem się. Jeśli myśli samobójcze nadal się pojawiają, proszę koniecznie powiedzieć o nich psychologowi wprost.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Zobacz podobne

Jestem samotną matką, którą przytłacza życie - nie potrafię sobie już z tym poradzić
Jestem sama z córką i nie daje już rady, brakuje mi sił na wszystko. Rozstałam się z ojcem mojej córki prawie 4 lata temu, zaczynałam wszystko od zera bo wrocilysmy do mojego rodzinnego miasta. Byłam bez pieniędzy, bez mieszkania, pracy i przedszkola dla córki wiem że na dzień dzisiejszy dużo osiągnęłam bo wynajmuje mieszkanie, mam pracę nie na pełny etat ale zarabiam na opłaty do tego mam alimenty i świadczenie 800+, córka jest zadbana i chodzi do przedszkola, jest uśmiechniętym i energicznym dzieckiem bardzo ja kocham, ona jeździ co drugi weekend do swojego taty mają dobry kontakt. Niestety moja rodzina odwróciła się ode mnie po rozstaniu z ojcem córki, ciągle wmawiają mi że nie daje sobie z niczym rady, w niczym mi nie pomagają i ciągle tylko dołują dlatego zerwałam z nimi kontakty. W związkach też mi ciągle nie wychodzi jestem znów świeżo po rozstaniu gdzie naprawdę pokochałam tego mężczyznę i nie chciałam się rozstawać ale on nie był do końca przekonany czego chce mówił że z jednej strony bardzo mu ma mnie zależy i nie potrafi ze mnie zrezygnować dlatego czeka aż to ja go zostawię a z drugiej strony wie że nie da mi nigdy tego co ja bym chciała czyli ślubu i drugiego dziecka, byliśmy razem 1,5 roku i nie potrafię się z tym pogodzić bo jest fajnym i wartościowym facetem. Finansowo też nie jest kolorowo, wszystko drożeje, czynsz, jedzenie itp. mam wrażenie że pracuje tylko po to żeby opłacać rachunki i opiekunkę dla córki bo pracę kończę później i nie mam jak jej odebrać z przedszkola. Psychicznie nie daje już rady czuje się jak najgorsza matka na świecie bo nerwowo już nie wytrzymuje i ciągle krzyczę ma córkę a później tego żałuję,mało czasu z nią spędzam, jestem po prostu kłębkiem nerwów bo nie wiem już jak i za co mamy żyć. Przerosło mnie życie, mam 27 lat a czuje się tak wyczerpana że brakuje mi ma wszystko sił najchętniej to gdzieś bym uciekła tak żeby nikt mnie nie znalazł. Nigdy nie miałam takiego prawdziwego spokoju i poczucia bezpieczeństwa,pochodzę z rodziny w której ojciec pił i od 8 roku życia nie miałam z nim kontaktu on tez się mną nigdy nie interesował i chyba przez to mam ogromny strach i lęk przed odrzuceniem, boję się porzucenia, boję się kolejnego dnia nie wiem już co robić. Bardzo chciałabym zwolnić, odpocząć, zresetować się ale nie mogę bo wszystko jest na mojej głowie i chyba też nie potrafię. To jest straszne uczucie
Związek na odległość – brak entuzjazmu partnerki i poczucie niezrozumienia
Witam. Zwiazek na odleglosc. Rozne jezyki wsparcia i milosci… Po roku czasu oznajmilem swojej partnerce, ze jak sie uda to byc moze wreszcie zjade za 3 tygodnie i zostane na dluzej - zobacze jak wszystko sie uklada i wyglada zeby moc zdecydowac o powrocie do kraju. Bylem zadowolony sam z tej decyzji ktora zalezala od mozliwosci pracy zdalnej, co jednak niestety sie nie udalo. Problemem przynajmniej dla mnie jest to, ze spodziewalem sie jakiegos entuzjazmu, jakiejs pozytywnej reakcji. Jakichs slow albo chociaz jednego “wreszcie”. Dostalem w odpowiedzi jednak bardziej odpowiedz ksiegowej “wiesz musisz to sobie dobrze przemyslec, czy znajdziesz prace, czy bedzie Ci sie to tutaj oplacac, zeby potem nie bylo, ze to moja wina, bo tam wrocic juz nie bedziesz mogl. Sprawilo to u mnie bardzo duze rozczarowanie i zawod. Dzisiaj ona tlumaczy to tym, ze “to byly tylko slowa, gadanie z ktorego nic nie wyniknelo a ona chce konkretow a przypuszczen, dlatego nie nastawia sie zeby sie nie rozczarowac”. Ale nawet jednego “byloby super”…. Dzisiaj planowalismy lot na krotki urlop w zwiazku z feriami jej dziecka. Jednak bilety bardzo drogie i rozwazam moze zmiane planow… rozmawialismy chwile o tym, ona mowi “to jednak moze nie przylecimy bo ta cena jest kosmiczna ja jednak na pewno wezme urlop, zeby spedzic go tutaj z dzieckiem” na co w kolejnej wiadomosci napisala “a Ty przyjezdzasz w lutym”. Odebralem to dosyc byc moze negatywnie bez potrzeby… ale poczulem sie jak ktos na doczepke - najwazniejsze zorganizowac czas dziecku a Ty tez moze bedziesz? Nie poczulem “wreszcie wezme urlop, musisz byc zebysmy go wykorzystali - skoro nie przylecimy to Ty do nas?”… Nie wiem co mam myslec ani o swoim zachowaniu/wrazliwosci ani o jej…
Jak pogodzić różnice w podejściu do urlopu w związku?
Witam, mam mocny dylemat z partnerka - ja mam raczej “luzny tryb pracy” ona musi wybierac urlop. Ja uwielbiam podrozowac i chcialbym to robic czesciej. Na samym poczatku naszej znajomosci zadalem jej pytanie co ona na to gdybym chcial leciec sam gdzies daleko na wczasy… “odpowiedziala, ze dziwne, ze sam a nie z nia”. Faktycznie uwazam, ze nie byloby to mile i sam bym nie chcial zostac w domu podczas gdy ona leci np. z kolezankami gdzies daleko… pomyslalbym: “dlaczego nie ze mna”. Wiem, ze jest rozne podejscie do kwestii przestrzeni w zwiazku. W tym roku nie bylem nigdzie i zaczyna mnie to mocno meczyc podczas gdy wiem, ze w natloku spraw ona nie moze przez kilka miesiecy wziac urlopu. Do tego dwojka jej dzieci - ja tez z nimi nie chce lecief bo raz ze to juz zbyt droga atrakcja i mnie na nia nie byloby stac a dwa wakacje to dla mnie czas rzeczywistego odpoczynku psychicznego. Boje sie, ze jak postanowie gdzies poleciec na tydzien ona zrobi to ale tylko w odwecie. Z drugiej strony nie wiem czy nie czul bym sie zle wiedzac ze jej tak nq prawde mimo pozornej zgody sie to nie podoba. Jest to skomplikowane… chcialbym po prostu z pelnym spokojem poleciec jak robilem to wczesniej wiedzac ze nie ma to zadnego wplywu na nasza relacje.
Psycholog dla dzieci - poszukuję jako Specjalistka.

Poszukuję psychologa specjalizującego się w małych dzieciach (0-4 lata), na konsultację wychowawczą związaną z lękiem separacyjnym. Sama jestem specjalistką, więc nie potrzebuję ogólnej psychoedukacji a dokładnej analizy naszej sytuacji i wskazówek, pomocy w opracowaniu planu działania. Proszę o zgłoszenia tylko osób z minimum 10 lat doświadczenia, osoby myślące systemowo/cbt-owo/tsr-owo. Konsultacje on-line (ewentualnie poznań/gniezno).

Odczuwanie siły niezależności a relacje z bliskimi - jak sobie radzić?
Odczuwam ogromną siłę niezależności, czy to bardzo dobrze? Najlepiej czuję się sama w swoim towarzystwie. Uspokojona, wyluzowana i wyciszona jestem wtedy kiedy w znajduje się w lesie lub nad morzem. W obecności rodziców jestem zdesperowana i niedoceniania na każdym kroku. Wtedy brak mi pewności siebie i z pewnej siebie kobiety zamieniam się natychmiast w nieśmiałą małą dziewczynkę. Mam również chłopaka przy którym jego obecność jest dla mnie ważna, wtedy czuję się już normalnie. Nie wiem co o tym myśleć.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.