📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach
Huśtawki nastrojów, lęk przed odrzuceniem i poczucie wewnętrznej pustki - zajrzyj za kulisy doświadczenia BPD i dowiedz się, co realnie pomaga w codziennym funkcjonowaniu.

Osoby z zaburzeniem osobowości z pogranicza (BPD, borderline) często opisują swoje emocje jako coś, co przychodzi znienacka i z siłą, której nie da się kontrolować. Zwykła, drobna uwaga ze strony partnera - na przykład spóźnienie się dziesięć minut bez wcześniejszej informacji - może w ciągu kilku sekund wywołać falę paniki, wściekłości albo rozpaczy. Z zewnątrz wygląda to czasem jak przesada, ale z perspektywy osoby, która tego doświadcza, to autentyczne, przytłaczające przeżycie.
Neurobiologicznie chodzi o nadreaktywność ciała migdałowatego, czyli tej części mózgu, która wykrywa zagrożenie, przy jednoczesnym osłabieniu kory przedczołowej, która w normalnych warunkach "studzi" gwałtowne reakcje emocjonalne. Mówiąc prościej - alarm w mózgu włącza się zbyt łatwo, a mechanizm, który powinien go wyciszać, działa wolniej i słabiej niż u osób bez tego zaburzenia.
Codzienność z takim układem nerwowym oznacza życie w ciągłym stanie gotowości. Rano pojawia się myśl "czy dzisiaj wszystko pójdzie dobrze, czy ktoś mnie zawiedzie", a wieczorem - wyczerpanie po całym dniu emocjonalnego balansowania.
Charakterystyczna jest też dysforia - głębokie, trudne do nazwania poczucie wewnętrznego dyskomfortu, które pojawia się bez wyraźnej przyczyny i trwa od kilku minut do kilku godzin.
Mniej oczywistym, rzadziej opisywanym objawem jest chroniczne poczucie pustki - nie smutek, ale dojmujące wrażenie "nicości" w środku, jakby brakowało stałego punktu odniesienia dla własnych emocji i tożsamości. Osoby z BPD często mówią, że nie wiedzą, kim naprawdę są - ich preferencje, wartości, a nawet styl ubierania się zmieniają się w zależności od tego, z kim aktualnie przebywają.
Jedną z najskuteczniejszych metod pracy z tą intensywnością emocjonalną jest dialektyczna terapia behawioralna (DBT), stworzona z myślą właśnie o osobach z borderline. Uczy konkretnych umiejętności regulacji emocji, między innymi techniki "surfowania na fali emocji" - obserwowania emocji jak fali, o której wiadomo, że narasta, osiąga szczyt, a potem opada, zamiast działać pod jej wpływem impulsywnie. Inną praktyczną techniką jest TIPP: zmiana temperatury ciała, intensywny wysiłek fizyczny, oddech przeponowy i rozluźnienie mięśni. Wszystkie cztery elementy pomagają szybko obniżyć poziom pobudzenia fizjologicznego w momencie kryzysu emocjonalnego - zanim emocja zdąży przejąć kontrolę nad zachowaniem.
Jednym z najtrudniejszych aspektów życia z BPD są relacje z innymi ludźmi - intensywne, ale niestabilne. U podstaw tego wzorca leży lęk przed porzuceniem.
Nawet neutralne sygnały, jak brak natychmiastowej odpowiedzi na wiadomość, mogą zostać odebrane jako dowód na to, że druga osoba się wycofuje. Pojawia się wtedy myśl: "on/ona na pewno mnie zostawi, tak jak wszyscy", co uruchamia próby zatrzymania partnera przy sobie - od nadmiernego dzwonienia, przez błagania, po groźby zerwania kontaktu jako pierwszy krok obronny. To błędne koło paradoksalnie często prowadzi do tego, czego dana osoba obawia się najbardziej - do faktycznego oddalenia się bliskich.
Drugim charakterystycznym mechanizmem jest rozszczepienie (splitting), czyli myślenie w kategoriach czarno-białych, bez odcieni szarości. Ta sama osoba może być postrzegana jednego dnia jako "najlepszy człowiek na świecie", a następnego - po drobnym konflikcie - jako "ktoś, kto zawsze mnie krzywdzi i nigdy mnie nie kochał". To nie manipulacja, jak czasem błędnie się to interpretuje, tylko realny, trudny do kontrolowania sposób przetwarzania informacji o innych ludziach, wynikający z trudności w utrzymaniu spójnego obrazu drugiej osoby w pamięci emocjonalnej.
Mniej znany jest też wzorzec przywiązania lękowo-unikającego - osoba jednocześnie desperacko pragnie bliskości i intensywnie się jej boi, co bywa mylone z "grą" lub niezdecydowaniem, a w rzeczywistości jest źródłem ogromnego cierpienia.
W pracy nad tym obszarem pomocna bywa terapia schematów, która pomaga zidentyfikować, skąd biorą się głęboko zakorzenione przekonania w rodzaju "jestem niekochana" albo "zostanę porzucony, jeśli pokażę prawdziwe emocje". Najczęściej mają one swoje źródło we wczesnych doświadczeniach z opiekunami - niestabilnym środowisku rodzinnym czy emocjonalnym zaniedbaniu.
Terapeuta pracujący w tym nurcie pomaga zbudować tzw. "zdrowego dorosłego", czyli wewnętrzną część osobowości, która potrafi ukoić "opuszczone dziecko" bez uciekania się do destrukcyjnych zachowań. Pomocna bywa też technika "sprawdzania faktów" z terapii poznawczo-behawioralnej (CBT) - w momencie silnej reakcji emocjonalnej warto zadać sobie pytanie: "jakie mam realne dowody na to, że ta osoba chce mnie zostawić, a jakie temu przeczą?".
Czwartym filarem codzienności osoby z BPD jest impulsywność, która często pełni funkcję regulacyjną - to sposób na szybkie "wyłączenie" nieznośnego napięcia emocjonalnego, nawet za cenę długofalowych negatywnych konsekwencji.
Może przybierać różne formy: nagłe, nieprzemyślane wydawanie pieniędzy, ryzykowna jazda samochodem, kompulsywne objadanie się, samookaleczenia lub myśli samobójcze. Ważne jest zrozumienie, że samookaleczenie u wielu osób z BPD jest strategią radzenia sobie z bólem psychicznym, który wydaje się nie do zniesienia w żaden inny sposób. Ból fizyczny bywa "łatwiejszy do ogarnięcia" niż rozlany, bezkształtny ból emocjonalny.
Niektóre osoby opisują też stany derealizacji lub depersonalizacji - poczucie, jakby patrzyły na świat przez szybę albo obserwowały siebie z zewnątrz. To forma dysocjacyjnej ucieczki od przytłaczających emocji.
Z tego powodu absolutnie kluczowe jest, żeby nie bagatelizować tych zachowań ani nie oceniać ich jako "szukania uwagi" - taka etykieta jest krzywdząca i pogłębia poczucie osamotnienia.
Skuteczną, praktyczną techniką stosowaną w DBT jest tzw. skrzynka kryzysowa - zestaw przedmiotów i czynności przygotowanych wcześniej, w spokojnym momencie, do wykorzystania w chwili silnego kryzysu. Może zawierać kostkę lodu do przytrzymania w dłoni, ostro pachnący olejek eteryczny, listę numerów do bliskich i telefonu zaufania.
Inną pomocną praktyką jest technika 5-4-3-2-1: świadome nazwanie pięciu rzeczy, które się widzi, czterech, które się słyszy, trzech, których się dotyka, dwóch, które się czuje węchem, i jednej, którą się smakuje. Pomaga to wrócić "tu i teraz" w momencie silnej dysocjacji lub paniki.
Domowe strategie, choć wartościowe, mają swoje granice. Jeśli impulsywne zachowania nawracają, pojawiają się myśli samobójcze albo chaos emocjonalny uniemożliwia normalne funkcjonowanie - pracę, naukę, utrzymywanie relacji - to moment, w którym konieczna staje się profesjonalna pomoc. Psychoterapia, szczególnie DBT lub terapia schematów, daje narzędzia, których żadna technika samopomocowa nie jest w stanie w pełni zastąpić. Szukanie pomocy to nie słabość, lecz jeden z najtrudniejszych i najodważniejszych kroków, jakie można zrobić dla siebie.
Przedstawiamy wyselekcjonowaną grupę doświadczonych psychologów i psychoterapeutów, którzy specjalizują się w pracy z osobami z zaburzeniem osobowości typu borderline i stosują sprawdzone metody terapeutyczne w leczeniu tego zaburzenia.
Zrozumienie to pierwszy krok do poprawy. Przeczytaj inne, powiązane, merytoryczne artykuły które przygotowaliśmy dla Was wspólnie z naszymi Specjalistami_tkami.
Najtrudniejsze to zacząć szukać. Gratulujemy! Sprawdź naszego Bloga, a także Forum Psychologiczne! Znajdziesz tam merytoryczne artykuły, odpowiedzi Specjalistów_ek, praktyczne przykłady i wskazówki oraz wiele inspiracji.




Mam 17 lat. Niedawno dostałam diagnozę spektrum autyzmu I nieprawidłowej osobowości chwiejnej emocjonalnie borderline. Ciągle borykam się z trudnościami na jakie niestety trafiam. Moje funkcjonowanie jest na tyle ciężkie, że muszę zażywać się lekami i ciągle zwiększać dawkę. Mam teraz taki epizod, że leżę w łóżku i myślę tylko i wyłącznie o przykrych rzeczach, odcinam się od bliskich, znowu po mojej euforii jest gwałtowny dołek (temu diagnoza nieprawidłowej osobowości chwiejnej emocjonalnie). Nie wiem już co robić. Mija już 2 lata od tego "rollercoastera" I różnymi ciężkimi wyzwaniami. Co prawda diagnoza wyjaśniła mi bardzo wszelkie moje zachowania, obyczaje, emocje jednak zastanawiam się tylko jak mogę mając te diagnozy sobie radzić? Mimo chodzenia obecnie regularnie na terapię, nie brakuje mi momentów krzyku, agresji, płaczu, izolacji a najgorsze, krzywdy bliskich i samej siebie.
Moja córka jest Borderline. Nie wiem, jak pomóc jej i zarazem sobie. To ponad moje siły.
Dzień dobry, nie wiem ile mam miejsca, spróbuję się streszczać. Mam 25 lat, studiuję zaocznie 2. rok psychologii. Za mną 6 nieudanych terapii psychodynamicznych i terapia schematów, która zmieniła moje życie. Ale miała trwać rok, a w połowie nie było mnie dłużej stać. Mam borderline, ADHD i podejrzenie spektrum, ale diagnostka stwierdziła, że na końcu może powiedzieć, że nie wie (różnicowanie z traumą) więc przerwałem. Praca to dla mnie koszmar, bo źle rozumiem instrukcje a jak się czegoś trzeba domyślić to źle się domyślam. Jak potrzebuję o coś zapytać to słyszę "jak możesz tego nie wiedzieć" więc przestałem pytać, popełniam masę błędów, mimo że robię sobie w telefonie notatki. W rezultacie boję się ludzi (na co dzień też), nienawidzę siebie i zwalniam. Dwa lata zmagałem się finansowo, doszło do tego, że dorabiałem na prostytucji. To było łatwiejsze niż 8h np. w fast foodzie, w trybie walcz uciekaj. Zakochałem się w kliencie. Wydawało się, że jest wzajemność, mówił różne rzeczy, w tym, że chciałby tam zaparkować na stałe. Pochwalił moją inteligencję, co jest dla mnie ważne. Niesamowicie się rozumiemy, mamy podobne charaktery, jesteśmy też dobrani w łóżku. Miał wybrać i wybrał - żonę. Nie widzę już sensu w życiu. Nie chcę być już sam. Myślałem, że wymarzona praca terapeuty schematów wypełni mi pustkę, ale nie zapowiada się. Nie potrafię pojąć, że spotkałem kogoś idealnie dobranego i ta osoba mnie nie chce. Nienawidzę spotykanych na ulicach par. Nawet nie wiedzą, że mają supermoc. Moje życie nie ma żadnego sensu. Lubię dowiadywać się nowych rzeczy, ale co z tego, na nikogo to nie wpływa. Nikt mi nie towarzyszy. Nie robi żadnej różnicy, że codziennie wstaję z łóżka. Teraz szukam pracy po przeprowadzce i telefon milczy. Zrobiłem bardzo dobre CV, a potem jeszcze rozmowa nie do przejścia - utrzymuj kontakt wzrokowy, nawiąż small talk, spraw wrażenie sympatycznego, zadawaj pytania. Czuję, że nie ma dla mnie miejsca na tym świecie, od zawsze. Miałem próbę w grudniu, ale niestety przeżyłem. Nie wiem po co. Pierwszy raz próbowałem się zabić w 6. klasie podstawówki, potem w gimnazjum. Nikt tego nie widział, zawsze planuję tak, by nikt mi nie przeszkodził i sam muszę siebie przekonać, że to moje jedyne życie i póki żyję coś może się zmienić. Nie wierzę, że uda mi się uzbierać na terapię i wyzdrowieć. Nie wierzę już w miłość. Czuję się tak potwornie sam. Zostawiłem większość przyjaciół we Wrocławiu, łatwo było ich poznać przez studia, a w Łodzi mam zaoczne i jest trudniej. Cieszę się, że nie mam przerwy w studiach, ale tryb podoba mi się mniej - nie da się żyć studiami. To jedyna dziedzina w życiu jaka mi wychodzi. Nie wiem jakie mam pytanie, i tak na dniach się zabiję wreszcie, bo nie mogę znieść tej samotności i pustki.
Witam, podejrzewam u siebie zaburzenie osobowości typu borderline. Jestem dwudziestoletnią kobietą. Chodziłam do wielu psychologów, z czego tylko jeden skierował mnie do psychiatry. Było to bardzo nieprzyjemne doświadczenie; Pani Doktor była wyjątkowo niemiła, jakby przyjmowała pacjentów za karę. Powiedziałam jej, że zostałam do niej skierowana z podejrzeniem depresji i stanów lękowych. Zadała parę pytań, stwierdziła, że wszystko jest w porządku, i nie rozumie, po co do niej przyszłam. Po dalszej rozmowie stwierdziła, że mogę mieć (nie wiem, czy poprawnie to nazwę) nieprawidłowo rozwijającą się osobowość? Przepisała hydroksyzynę i kazała wrócić w okresie jesienno-zimowym, jeżeli nastąpiłoby pogorszenie nastroju (oczywiście już do niej nie wróciłam), a na koniec zaleciła podjęcie się terapii długoterminowej. Przekazałam wszystkie te informacje mojej Pani psycholog, która stwierdziła, że mam zaburzenie osobowości- osobowość zależną (znowu, nie wiem, czy jest to poprawne nazewnictwo). Całe to zajście miało miejsce mniej więcej rok temu. Moja Pani psycholog zrezygnowała ze współpracy ze mną (oczywiście po konsultacji. Nie zostawiła mnie z dnia na dzień bez słowa), ponieważ, w moim rozumieniu, nic więcej nie była w stanie dla mnie zrobić, i powinnam przejść na terapię długoterminową (wspomniała również o terapii „gesztalt?" ) tak, jak zalecił psychiatra. Dalej nie zdecydowałam się na terapię, bo prawdę mówiąc, przeraża mnie to. Szczegółowe omawianie mojego dzieciństwa z obcą osobą wydaje się wyjątkowo trudne, i nie wiem, czy jestem na coś takiego gotowa. Cały czas mam to z tyłu głowy, ale takie czynniki jak lęk przed terapią i kwestie finansowe utrudniają mi podjęcie decyzji. Odkąd stwierdzono mi, że mam (jakieś tam) zaburzenie osobowości, zaczęłam się w to zagłębiać i w pewien sposób uświadamiać sobie na własną rękę, jak mogą wyglądać niektóre moje mechanizmy i czym mogą być spowodowane. Wiele czytałam o osobowości „zależnej”, jak i o wielu innych zaburzeniach osobowości, i bardzo mnie zmartwił fakt, że wszystkie objawy, jakie towarzyszą osobie z zaburzeniem osobowości typu borderline, są moją codziennością. Stąd moje pytanie, czy jest to możliwe, że zarówno psycholog, jak i psychiatra przeoczyli jakieś znaki, które mogłyby wskazywać na borderline? Czy może pomylili diagnozę? Czy jest to możliwe, że to wszystko wykształtowało się u mnie w przeciągu tego roku, w którym nie chodzę na żadną terapię/do psychologa? Od 15 roku życia chodzę na wizyty. Pierwszy raz zabrała mnie mama, ze względu na samookaleczenie. Kontynuowałam to po czasie, mimo że z początku nie byłam zadowolona. Od lat zmagam się z pewnego rodzaju „pustką”, niestabilnymi emocjami i zaburzonym obrazem samej siebie. Są momenty, w których myślę o śmierci i o tym, jaka to musi być ulga, a parę chwil później potrafię skakać i tańczyć z radości. Moje związki są bardzo niestabilne, zwłaszcza moje uczucia w stosunku do moich partnerów. Albo idealizuje partnera, albo go wręcz nienawidzę. Tyczy się to również praktycznie każdej osoby w moim życiu. Nie wiem, co mam robić. Od lat szukam odpowiedzi na to, co może być ze mną nie tak. Nikt dotychczas nie był w stanie mi pomóc, i nie wiem czy kiedykolwiek uzyskam taką pomoc. Powoli tracę nadzieje. Co mam robić?

Wychodząc naprzeciw potrzebom osób zmagających się z zaburzeniem osobowości borderline, specjaliści oferują darmowe konsultacje. Rozumiemy, że kwestie finansowe mogą stanowić istotną barierę w podjęciu decyzji o rozpoczęciu terapii, dlatego chcemy ułatwić ten pierwszy, często najtrudniejszy krok. Obawy przed pierwszym spotkaniem są naturalne, to w końcu nowa sytuacja lub nowy Specjalista. Jednak warto!
Kiedy warto?
Gdy zauważasz u siebie lub bliskiej osoby intensywne wahania nastroju i trudności w kontrolowaniu emocji.
Kiedy Twoje relacje z bliskimi są burzliwe i niestabilne, a Ty czujesz, że nie potrafisz tego zmienić.
Jeśli doświadczasz silnego lęku przed porzuceniem i podejmujesz niezdrowe dla Ciebie działania, by temu zapobiec.
Gdy masz trudności z określeniem własnej tożsamości i często zmieniasz swoje cele życiowe.
Potrzebujesz bezpłatnej pomocy?
Sprawdź dostępnych specjalistów i umów się na bezpłatną pierwszą konsultację już dziś – zrób ten ważny krok w kierunku lepszego zdrowia.
Linehan, M. M. Cognitive-Behavioral Treatment of Borderline Personality Disorder, Guilford Press, Nowy Jork, 1993.
Koenigsberg, H. W. i in. Neuroimaging and genetics of borderline personality disorder: a review, Journal of Psychiatry and Neuroscience, 2007. https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC1863557/
Cristea, I. A. i in. Dialectical behavior therapy as treatment for borderline personality disorder, Mental Health Clinician, 2017. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/29955449/
Zobacz, którzy specjaliści udostępniają bezpłatne konsultacje psychologiczne i łatwo umów pierwszą wizytę.
