
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia, zaburzenia lękowe, zaburzenia psychotyczne
- Jak otworzyc sie...
Jak otworzyc sie przed psychologiem? Lek przed wizyta, poczucie bycia obserwowana i wahania nastroju
anastazja
Kamila Grobelna
Dzień dobry,
Myślę, że przede wszystkim warto, żebyś powiedziała specjaliście dokładnie to, co napisałaś tutaj. Nie musisz umieć tego wszystkiego opowiedzieć „ładnie” ani od razu mówić o swoich uczuciach. Możesz nawet pokazać mu ten wpis albo zapisać sobie wcześniej najważniejsze rzeczy w telefonie.
To, co opisujesz – poczucie, że jesteś obserwowana, nadawanie różnym wydarzeniom szczególnego znaczenia czy sytuację sprzed dwóch lat – zdecydowanie warto dokładnie opowiedzieć specjaliście. Nie oznacza to automatycznie żadnej konkretnej diagnozy, ale są to doświadczenia, których nie warto zostawiać tylko dla siebie. Szczególnie że piszesz, że w ostatnich miesiącach wyraźnie się nasiliły.
I nie musisz się bać, że psycholog będzie Cię oceniał. Jego zadaniem jest właśnie pomóc Ci zrozumieć to, co się z Tobą dzieje. Możesz na początku powiedzieć wprost: „Bardzo chcę o tym powiedzieć, ale strasznie się boję i trudno mi mówić o sobie”. To już jest bardzo dobry początek.
Jeśli podczas wizyty zabraknie Ci słów, możesz po prostu pokazać tę wiadomość. Naprawdę nie musisz mieć przygotowanej żadnej idealnej wersji swojej historii.
A ponieważ masz już umówioną wizytę, potraktowałabym ją jako okazję, żeby powiedzieć o wszystkim, nawet jeśli będzie to trudne. I jeśli lęk przed tym, że ktoś Cię obserwuje, będzie się dalej nasilał albo zacznie utrudniać Ci normalne funkcjonowanie, warto powiedzieć o tym również rodzicowi/opiekunowi lub innemu zaufanemu dorosłemu, żebyś nie musiała mierzyć się z tym sama.
Pozdrawiam, psycholog Kamila Grobelna
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Dobrze, że o tym piszesz. To miejsce jest pierwszym krokiem przed spotkaniem się z realnym psychologiem. Objawy, które przedstawiasz są niepokojące i należy im się przyjrzeć. Bez wątpienia są one niezwykle niepokojące. Pytasz tutaj, jak ludzie poradzili sobie z otwarciem przed psychologiem. Ale jest taka sprawa, że osoby, które tutaj odpisują, są psychologami. Ale pamiętaj o jednym. Psycholog to zwykły człowiek, nie ma nadprzyrodzonych mocy. Obawiasz się reakcji i oceny, ale przekonasz się, że zupełnie niepotrzebnie. Psychologowie nie są od tego, aby kogoś wyśmiać , ale od realnego wsparcia. Z tego co piszesz, wiele złego przeżyłaś, co nie zawsze rozumiałaś co się wokoło Ciebie działo. Zamknęłaś się w sobie. Co do dotyku to psycholog nie będzie Cię dotykał, a ty sama masz prawo komunikowania innym osobom, że nie życzysz sobie dotyku. Psycholog jest po to, aby Cię zrozumieć. To człowiek, przy którym możesz poczuć się bezpiecznie i sobą. Nie ukrywam, że twoje objawy są niepokojące, dlatego jeżeli poczujesz się gorzej to zadzwoń na 112 lub 116 111 (telefon zaufania dla dzieci i młodzieży); dostępny jest również czat, na którym możesz pisać, jeżeli masz opory przed mówieniem.
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry Anastazjo,
Przede wszystkim nie musisz wszystkiego opowiedzieć idealnie ani od razu. Możesz nawet na początku powiedzieć psychologowi: „Bardzo chcę opowiedzieć, co się ze mną dzieje, ale trudno mi mówić o uczuciach i bardzo się boję.” To już jest ważna informacja.Przygotowałabym sobie wcześniej krótką kartkę z najważniejszymi rzeczami, które chcesz powiedzieć, również o poczuciu bycia obserwowaną, tym niezwykłym doświadczeniu sprzed dwóch lat, wahaniach nastroju i lęku przed dotykiem. Nie próbowałabym sama rozstrzygać, czym były te doświadczenia. Warto dokładnie opowiedzieć o nich specjaliście, nawet jeśli wydają się dziwne lub trudne do wyjaśnienia.
To, że jednocześnie masz świadomość, że pewne rzeczy mogą dziać się „w głowie”, nie oznacza, że nie warto potraktować ich poważnie. Szczególnie nasilające się poczucie bycia obserwowaną jest czymś, o czym dobrze powiedzieć specjaliście możliwie dokładnie.Nie musisz też czekać na idealny moment ani mieć pewności, że „to wystarczająco ważne”. Proszę po prostu zabrać ze sobą tę kartkę. Czasem łatwiej najpierw ją wręczyć psychologowi, niż wypowiedzieć wszystko samodzielnie.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Anastazjo, to jest naturalne, że odczuwasz strach przed otwarciem się, ale psycholog jest tam po to, by stworzyć dla Ciebie bezpieczną przestrzeń bez oceniania. Aby ułatwić sobie rozmowę o tak trudnych i przytłaczających doświadczeniach, świetnym sposobem jest spisanie wszystkiego na kartce lub pokazanie specjaliście dokładnie tego tekstu, który tutaj napisałaś. Zrobienie tego pierwszego kroku i szczerzenie opowiedzenie o swoich przeżyciach to najważniejszy gest troski o samą siebie, który pomoże Ci odzyskać spokój i poczucie bezpieczeństwa.
Powodzenia!
Bożena Nagórska
Wiktoria Woldan
Cześć,
myślę, że warto, abyś na wizycie powiedziała dokładnie to, co napisałaś tutaj. Nie musisz umieć ubrać tego w idealne słowa rolą specjalisty jest pomóc Ci to uporządkować. To, co opisujesz, brzmi jak doświadczenia, które wywołują dużo lęku i wpływają na Twoje codzienne funkcjonowanie, dlatego dobrze, że szukasz pomocy. Na razie nie skupiaj się na diagnozowaniu siebie, tylko szczerze opowiedz o tym, czego doświadczasz. To będzie bardzo cenna informacja dla specjalisty!!
Trzymam za Ciebie kciuki :)!
psycholog Wiktoria
Jagoda Jek
To, że chcesz powiedzieć o tym wszystkim specjaliście, ale jednocześnie bardzo się tego boisz, jest zrozumiałe. Nie musisz jednak umieć opowiedzieć o swoich trudnościach „ładnie” ani chronologicznie. Możesz nawet zacząć od tego, że trudno Ci mówić o emocjach i boisz się, że nie będziesz w stanie wszystkiego powiedzieć.
Przy tak nasilonych doświadczeniach jak poczucie bycia obserwowaną, przekonanie, że różne rzeczy mają ukryte znaczenie czy opisana przez Ciebie sytuacja z widzeniem kobiety szczególnie ważne jest, żeby powiedzieć o tym specjaliście możliwie dokładnie. Nie oznacza to, że masz konkretną diagnozę. Takie doświadczenia mogą mieć różne przyczyny i wymagają spokojnej oceny przez specjalistę.
Możesz przed wizytą zapisać wszystko na kartce lub w telefonie i po prostu dać ją psychologowi. Wypisz nawet hasłowo:
• poczucie obserwowania i konieczność zaklejania kamer,
• przekonanie, że wydarzenia mają ukryte znaczenie,
• sytuację z głosem, piskiem, muzyką i kobietą,
• wahania nastroju i energii,
• lęk przed dotykiem,
• trudności w mówieniu o emocjach.
Jeżeli w trakcie wizyty zablokujesz się albo zaczniesz płakać, to również jest informacja dla specjalisty. Nie musisz wtedy wszystkiego tłumaczyć.
I naprawdę nie musisz rozstrzygać sama, czy to był „demon”, schizofrenia czy coś zupełnie innego. Najważniejsze jest opisanie tego, co rzeczywiście przeżywasz i jak mocno wpływa to na Twoje poczucie bezpieczeństwa.
Ze względu na nasilanie się tych doświadczeń nie odkładałabym rozmowy ze specjalistą. Jeśli przed wizytą poczujesz, że tracisz poczucie bezpieczeństwa albo nie jesteś w stanie poradzić sobie sama, powiedz o tym zaufanej dorosłej osobie i poproś o szybszą pomoc.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka
Sylwia Skibińska
Dzień dobry Pani Anastazjo. To, co Pani opisuje zdecydowanie warto szczegółowo opowiedzieć specjaliście podczas wizyty, zwłaszcza doświadczenia związane z poczuciem bycia obserwowaną, słyszeniem dźwięków czy widzeniem postaci. Nie musi Pani umieć od razu powiedzieć wszystkiego. Może Pani wcześniej zapisać najważniejsze objawy i po prostu przekazać notatkę psychologowi. To często znacznie ułatwia rozpoczęcie rozmowy.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska

Zobacz podobne
Na wstępie przepraszam wszystkich, jeśli ten wpis sprawia wrażenie chaotycznego i zbyt długiego. Potrzebuję pomocy.
Jestem chyba już na 4-tej terapii i ta z kolei trwa już ok. 2 lat i robi się coraz groźniej. Na stronie mojego terapeuty widnieje informacja, że pracuje on w nurcie psychoanalitycznym (psychodynamicznym). Terapeuta zachowuje się tak, jakby miał w głębokim poważaniu co ze mną będzie, pomimo że nigdy nie wiedziałem i nadal nie wiem w jaki sposób miałbym rozwiązać swoje problemy. Co więcej, gdy widzę jakie rozwiązania zostają mi po terapii (czyli to co wiedziałem i przed terapią) to nie chcę tego robić, bo przecież na tym m.in. problem polega, że chcę uciec od cierpienia.
Terapia ta przypomina jakieś szaleństwo, przykładowo gdy wspomniałem mu, że martwię się wypadającymi włosami to ten śmiał się mówiąc, że przejmuję się takimi rzeczami (wg. niego nic nie znaczącymi) zamiast przejmować się tym, że lada moment, gdy zostanę sam umrę z głodu ... Jakby tego było mało straszy mnie możliwością zachorowania na raka i konsekwencjami chemii bez posiadanego ubezpieczenia zdrowotnego ... W innym momencie mówi coś skrajnie przeciwnego, że naprawdę wierzy, że można tak żyć i w tym nie ma niczego niewłaściwego. Czy on się mną bawi ?! Czy to nie jest skrajnie nieetyczne działanie ?! A może to zwykła technika służąca temu bym się na niego porządnie wkurzył, a tego się bardzo boję i wstydzę ??
W moim życiu największą rolę odegrała matka, której nadopiekuńczość zniszczyło mi poczucie własnej wartości i sprawczości + "rówieśnicy", którzy w szkole się nade mną znęcali, co tylko pogłębiało moje deficyty i chęć ucieczki w kierunku domowego azylu. Teraz mam 37 lat, nigdy nie byłem w żadnym związku, nie miałem dziewczyny, nie mam znajomych, nie mam od wielu lat pracy, mieszkam z rodzicami, nie wyobrażam sobie już życia poza domem jak i ciągle w nim. Nigdy nie byłem, nie jestem i uważam, że jak tak dalej będzie to i nigdy nie będę w stanie zdecydować w jaką stronę pójść. Boję się każdej pracy, boję się poznawania ludzi, boję się oceny, boję się życia, boję się bólu, boję się bania i "żyję" pod dyktandem niewyobrażalnie toksycznego wstydu, który rośnie wraz z wiekiem i wciąż niekończącej się bezsilności, oraz ciągłego narzekania (tak jak to robią moi rodzice). Zdanie by "wziąć odpowiedzialność za swoje życie" rozumiem tak naprawdę jako "poddać się karze", której przecież najbardziej się boję i której całe życie chcę uniknąć. Mój terapeuta zachowuje się jakby tego totalnie nie rozumiał dobijając mnie coraz bardziej.
Co ja mam zrobić ?! Przecież nie chcę skończyć na ulicy, a na dodatek nie chcę życia obciążonego konsekwencjami, których nie mogę już naprawić jak chociażby to, że jeśli jakimś cudem dożyje do emerytury to będzie ona głodowa i zginę tak czy siak, nie wspominając już o tym, że resztę życia spędzę samotnie ... Takie życie to koszmar, z którego już się nie wybudzę, a jedynym "pocieszeniem" jest samobójstwo lub śmierć naturalna. Doszedłem do wniosku, że założyłem sobie by terapia była dla mnie czymś co daje mi poczucie wyjścia do ludzi, ale w bezpiecznym środowisku. Skoro życie poza terapią nie toczy się w takim środowisku to terapia mi nie pomoże. A może problem leży w niedopasowaniu terapii do mnie ? Jeśli tak to proszę o informację w jakim nurcie powinienem się poruszać. Błagam o pomoc pomimo, że już prawie straciłem ostatnie resztki nadziei.

