Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie po zerwaniu i naprawić swoje zachowanie w relacji?

Hej! Jestem młodą dziewczyną, która jest świeżo po zerwaniu. Mój związek od początku nie był idealny. Początkowo mój partner potrzebował pewności, wtedy dałam z siebie 100%, później ją odzyskał, ale ja straciłam. Dodatkowo bliskie osoby sugerowały mi, że to nie jest chłopak dla mnie. Jestem osobą, która bardzo mocno oddziałuje z opinią bliskich mi osób, wierzę w ich intuicję, bo jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Miałam bardzo ciężki rok, w którym zatraciłam siebie oraz zaniedbałam relacje z moim chłopakiem. Ciągle wmawiałam mu, że jest niewystarczający, choć z perspektywy czasu nie zachowywał się źle w stosunku do mnie, po prostu oczekiwałam czegoś innego. Stałam się mocno ofensywna i wybuchowa, dosłownie w sekunde jedno słowo było w stanie mnie podpalić. Nie poznawałam wtedy siebie. Przedrzeźniałam, naśmiewałam się i byłam bardzo nieczuła. Po wszystkim czułam i nadal czuje ogromne wyrzuty sumienia, usłyszałam, że mój były się mnie boi i że jestem nieobliczalna. Nie mogę sobie z tym poradzić, bo tak naprawde to pojawiło się w ciągu półtora roku 4 razy i 5 ten ostatni raz był najsilniejszy i spowodował decyzje o rozstaniu. Strasznie mi przykro, że tak go skrzywdziłam, nie moge sobie tego wybaczyć i uważam, że nie zasługuje na miłość. Czy mogę jeszcze coś zrobić, żeby naprawić moje zachowanie?
Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, brzmi jak doświadczenie silnej emocjonalnej reaktywności w relacji, połączonej z dużym napięciem, poczuciem winy i obniżoną samooceną po rozstaniu. W takich sytuacjach często pojawia się bardzo surowa ocena siebie, ale warto oddzielić dwie rzeczy: odpowiedzialność za swoje zachowania i całkowite przekreślanie siebie jako osoby.

Fakt, że zauważasz swoje reakcje, potrafisz je nazwać i widzisz ich wpływ na relację, jest ważnym punktem wyjścia. Jednocześnie samo „naprawienie” przeszłej relacji zwykle nie jest już możliwe wprost – szczególnie po rozstaniu. To, co jest możliwe, to praca nad tym, żeby te schematy nie powtarzały się w kolejnych relacjach.

W takich sytuacjach pomocne bywa przyjrzenie się temu, co działo się pod spodem tych reakcji – np. trudności w regulacji emocji, lęku przed utratą, przeciążenia, wcześniejszych doświadczeń relacyjnych czy sposobów radzenia sobie ze stresem. To nie usprawiedliwia zachowań, ale pomaga je zrozumieć i realnie zmienić.

Poczucie winy, które opisujesz, często skłania do wniosku „nie zasługuję na miłość”, ale to wniosek emocjonalny, a nie fakt. Odpowiedzialność za zachowania nie jest tym samym co trwała ocena własnej wartości jako osoby.

Jeśli czujesz, że to się powtarzało i było dla Ciebie trudne do zatrzymania, warto rozważyć wsparcie psychoterapeutyczne – nie po to, żeby „naprawiać przeszłość”, ale żeby lepiej zrozumieć swoje reakcje i nauczyć się je regulować w przyszłości. To jest dokładnie ten obszar, nad którym da się pracować i który często przynosi realną zmianę.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za kontakt z nami.

Czytając Pani wpis, miałam wrażenie, że najbardziej boli Panią nie samo rozstanie ale to, że zachowywała się Pani w sposób, który jest niezgodny z tym, jak chciałaby Pani traktować drugiego człowieka.

Sądzę, że to, że potrafi Pani dziś spojrzeć na swoje zachowanie z perspektywy i dostrzec, że zraniło ono partnera, świadczy o dużej refleksyjności. Warto jednak uważać, aby odpowiedzialności nie zamienić w dożywotnie skazanie samej siebie. Popełnienie błędów nie oznacza, że nie zasługuje Pani na miłość.Zastanowiłabym się raczej nad tym, co działo się z Panią w chwilach, gdy pojawiała się złość i impulsywność. Często takie reakcje nie biorą się znikąd: bywają sygnałem przeciążenia, nierozpoznanych emocji lub trudności, które przez dłuższy czas pozostawały niewypowiedziane. Zrozumienie tego może być ważniejsze niż nieustanne wracanie do poczucia winy.

Jeśli były partner podjął decyzję o rozstaniu, warto ją uszanować. Naprawianie relacji nie zawsze jest możliwe, ale zawsze można pracować nad tym, by podobny schemat nie powtórzył się w przyszłości. Być może właśnie to będzie najlepszą formą zadośćuczynienia: nie tylko wobec niego ale również wobec samej siebie. Życzę Pani, aby z tego bolesnego doświadczenia nie pozostało jedynie poczucie winy, ale także głębsze zrozumienie siebie. To często staje się początkiem prawdziwej zmiany.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry.

To, co opisujesz, pokazuje, że masz dużą świadomość swojego zachowania i bierzesz za nie odpowiedzialność, a to jest pierwszy krok do zmiany. Warto jednak pamiętać, że poczucie winy samo w sobie nie naprawi sytuacji. Z opisu wynika, że trudności z regulacją emocji pojawiały się cyklicznie i znacząco wpływały na relację. To obszar, nad którym warto pracować z psychologiem lub psychoterapeutą. Niezależnie od tego, czy uda się odbudować ten związek, możesz nauczyć się lepiej rozpoznawać swoje emocje, regulować impulsy i budować zdrowsze relacje w przyszłości. Zmiana jest możliwa, ale wymaga czasu i systematycznej pracy nad sobą.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Przede wszystkim to bardzo cenne, że potrafisz spojrzeć na swoje zachowanie z tak ogromną szczerością i krytycyzmem – to pierwszy, najważniejszy krok do realnej zmiany. Przechodzisz teraz przez bardzo trudny rok, a Twoje wybuchy złości i raniące zachowania najprawdopodobniej były wynikiem ogromnego przeciążenia emocjonalnego, zagubienia własnej tożsamości oraz frustracji wynikającej z faktu, że ten związek od początku nie spełniał Twoich fundamentalnych potrzeb. Kiedy tkwimy w relacji, która nam nie służy, a dodatkowo ignorujemy sygnały od bliskich, skumulowane emocje często wybuchają w destrukcyjny sposób, którego sami u siebie nie poznajemy.

To, co stało się w przeszłości, jest bolesne, ale wmawianie sobie, że nie zasługujesz na miłość, jest krzywdzącym zniekształceniem poznawczym – popełniłaś błędy, ale to nie definiuje Cię jako człowieka na zawsze. Najlepsze, co możesz teraz zrobić, aby zmienić swoje zachowanie, to dać byłemu partnerowi przestrzeń na uzdrowienie i zamiast próbować ratować coś, co przestało działać, przekierować tę energię na pracę nad sobą. Gorąco zachęcam Cię do podjęcia psychoterapii np. w nurcie poznawczo-behawioralnym, która pomoże Ci zrozumieć mechanizmy Twojej złości, nauczy Cię zdrowej regulacji emocji oraz pozwoli odbudować stabilne poczucie własnej wartości, abyś w przyszłości mogła tworzyć bezpieczne i spokojne relacje. 

Daj sobie czas na wyciągnięcie wniosków i wybaczenie samej sobie. 

Pozdrawiam Cię ciepło.

Bożena Nagórska

Joanna Wolff

Joanna Wolff

Dzień dobry,

czytając Pani wpis, pomyślałam przede wszystkim o tym, ile jest w Pani poczucia winy i żalu wobec samej siebie. To pokazuje, że nie jest Pani obojętna na to, co się wydarzyło.

W terapii poznawczo-behawioralnej patrzymy na zachowanie nie po to, żeby je usprawiedliwiać, ale żeby zrozumieć, co do niego doprowadziło. Silne emocje, przewlekły stres czy trudności, które narastają przez dłuższy czas, mogą sprawić, że zaczynamy reagować w sposób, który później jest niezgodny z naszymi wartościami.

Zatrzymałabym się również przy myśli: „nie zasługuję na miłość”. To nie jest fakt, ale bardzo bolesne przekonanie o sobie. I właśnie z takimi przekonaniami można skutecznie pracować w terapii.

Nie wiem, czy uda się odbudować tę relację, ale wierzę, że może Pani zadbać o coś równie ważnego – o zrozumienie siebie i nauczenie się nowych sposobów radzenia sobie z emocjami. Dzięki temu kolejne decyzje i relacje nie będą już musiały wyglądać tak samo.

Myślę, że warto dać sobie szansę i porozmawiać o tym z psychoterapeutą. Nie dlatego, że jest Pani „zepsuta”, ale dlatego, że nie musi Pani dźwigać tego wszystkiego sama.

Pozdrawiam serdecznie.

Aleksandra Działo

Aleksandra Działo

Dzień dobry, 

 

wyobrażam sobie, że będąc w relacji, której nie byłaś pewna, zastanawiałaś się czy to na pewno to i jednocześnie ta relacja ciągle trwała, mogłaś odczuwać dużo napięcia. Czasem, kiedy napięcie, które nam towarzyszy jest chroniczne - to znaczy pojawia się właściwie cały czas, możemy trochę się do niego przyzwyczaić i przestać je świadomie postrzegać, co nie znaczy, że ono znika. Będąc w takim napięciu, łatwiej zdenerwować się nawet małymi rzeczami i zareagować "wybuchowo". Nie wiem czy dokładnie tak było w Twoim przypadku, ale jak widzisz, można spróbować poszukać przyczyny takiego zachowania i może się okazać, że były jakieś czynniki, które zadecydowały o tym, że zachowanie było takie, a nie inne. Skoro tak, to czy można dać wiarę myśli, że nie zasługujesz na miłość? Ja bym nie była pewna, czy taka myśl w ogóle może być prawdziwa w jakimkolwiek przypadku. Jako ludzie, wszyscy popełniamy czasem błędy i to oznacza, ni mniej ni więcej, tylko właśnie to, że jesteśmy ludźmi, a nie, że na coś zasługujemy lub nie. Piszesz o wyrzutach sumienia i myślę, że ten wyraz poczucia winy jest z Twojej strony efektem empatii, którą kierujesz w stronę byłego chłopaka. Być może nie da się już naprawić relacji, a na pewno nie da się cofnąć czasu, ale jeśli możesz zdefiniować co dokładnie wzbudza to poczucie winy, to możesz spróbować postarać się, żeby takie zachowania zdarzały się rzadziej w przyszłości. Może warto byłoby skorzystać z jakiegoś rodzaju wsparcia - jeśli nie z konsultacji psychologa, to może chociaż z jakiegoś dobrego psychologicznego poradnika? Nad swoim charakterem można pracować na wiele sposobów, a fakt, że obserwujesz u siebie różne emocje i stany wskazuje na to, że jesteś osobą refleksyjną - zastanawiasz się nad źródłami własnych działań i chcesz nad nimi pracować. To bardzo ważne i godne podziwu. 

 

Pozdrawiam Cię ciepło, Aleksandra Działo

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

Fakt, że bierze Pani odpowiedzialność za swoje zachowanie i dostrzega, że mogło ono ranić drugą osobę to ważny krok. Jednocześnie proszę pamiętać, że pojedyncze zachowania nie definiują Pani jako człowieka ani nie przekreślają Pani prawa do miłości.

Mam wrażenie, że przez dłuższy czas była Pani w dużym napięciu i zagubieniu, a emocje zaczęły przejmować kontrolę nad sposobem reagowania. To nie usprawiedliwia krzywdzących zachowań, ale pomaga zrozumieć, skąd mogły się brać.

Jeśli związek się zakończył, największą szansą na „naprawienie” tej sytuacji nie jest przekonywanie byłego partnera, lecz wyciągnięcie wniosków i praca nad tym, aby podobne reakcje nie powtarzały się w przyszłości. Proszę też spróbować oddzielić poczucie winy od poczucia własnej wartości. Może Pani żałować swoich zachowań i jednocześnie nadal zasługiwać na miłość. Te dwie rzeczy nie wykluczają się. 

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry, 

To, co opisujesz, pokazuje, że możesz przeżywać teraz dużo bólu, żalu i poczucia winy. To naturalne, że po rozstaniu wracają wspomnienia i pojawia się potrzeba zrozumienia własnych zachowań. Sam fakt, że potrafisz spojrzeć na sytuację z refleksją i dostrzec swój udział w tym, co się wydarzyło, świadczy o dużej dojrzałości i gotowości do zmiany. Popełnione błędy nie przekreślają Cię jako człowieka ani nie oznaczają, że nie zasługujesz na miłość. Ważniejsze od rozpamiętywania przeszłości jest zrozumienie, co stało za tak silnymi reakcjami i jak zadbać o to, aby w przyszłości radzić sobie z emocjami w inny sposób. To proces, którego można się nauczyć. Zachęcam Cię do skorzystania ze wsparcia psychologa jeśli masz w sobie taką gotowość. W bezpiecznej atmosferze będziesz mogła przyjrzeć się temu, co działo się z Tobą w tamtym okresie, lepiej zrozumieć swoje emocje, potrzeby i schematy reagowania oraz nauczyć się skuteczniejszych sposobów radzenia sobie z napięciem i konfliktem. Taka praca może pomóc nie tylko w odbudowaniu zaufania do siebie, ale również w tworzeniu zdrowszych i bardziej satysfakcjonujących relacji w przyszłości. Nie musisz przechodzić przez to sama.

 

Edyta Kotula | Psycholog, Psychotraumatolog 

Katarzyna Michalska

Katarzyna Michalska

Z Pani wiadomości wynika, że bardzo dokładnie przygląda się Pani swojemu zachowaniu i dostrzega, że zraniła Pani bliską osobę. To, że odczuwa Pani wyrzuty sumienia, świadczy o empatii i gotowości do wzięcia odpowiedzialności za swoje zachowanie. Jednocześnie proszę pamiętać, że poczucie winy nie powinno prowadzić do przekonania, że nie zasługuje Pani na miłość.

Pisze Pani, że był to bardzo trudny okres i że sama nie poznawała siebie. Warto zastanowić się, co stało za tymi silnymi reakcjami. Czy były one związane z przewlekłym stresem, niewyrażonymi emocjami, trudnościami w regulacji emocji czy innymi doświadczeniami. To obszary, które warto omówić z psychologiem, aby lepiej zrozumieć swoje reakcje i nauczyć się radzić sobie z nimi w przyszłości.

Jeśli związek się zakończył, najważniejsze nie jest naprawienie przeszłości za wszelką cenę, lecz wyciągnięcie z niej wniosków. Może Pani przeprosić byłego partnera, jeśli nie miała jeszcze takiej możliwości i jeśli będzie to dla niego bezpieczne oraz nie naruszy jego granic. Natomiast prawdziwa zmiana polega przede wszystkim na pracy nad sobą, a nie na odzyskaniu relacji.

Proszę nie przekreślać siebie z powodu błędów. Każdy z nas może zachować się w sposób, którego później żałuje. To, co naprawdę ma znaczenie, to gotowość do zrozumienia przyczyn swojego zachowania i wprowadzenia trwałych zmian. Z Pani wiadomości wynika, że ma Pani w sobie taką gotowość, a to dobry punkt wyjścia do dalszej pracy.

Pozdrawiam,

Katarzyna Michalska

Joanna Rutkowska

Joanna Rutkowska

To, co Pani opisuje, pokazuje przede wszystkim, że potrafi Pani spojrzeć na swoje zachowanie z dużą refleksyjnością i wziąć za nie odpowiedzialność. To ważny krok w kierunku zmiany. Jednocześnie warto pamiętać, że poczucie winy nie jest tym samym co odpowiedzialność - pierwsze często zatrzymuje nas w cierpieniu, drugie pozwala wyciągać wnioski i stopniowo zmieniać swoje funkcjonowanie.
Z Pani opisu wynika, że ostatni rok był dla Pani bardzo obciążający i to mogło wpłynąć na sposób przeżywania emocji oraz reagowania w relacji. Nie usprawiedliwia to zachowań, które zraniły partnera, ale może pomóc je lepiej zrozumieć. Zrozumienie własnych mechanizmów jest pierwszym krokiem do ich zmiany.
To, że dziś dostrzega Pani swoje błędy i odczuwa z ich powodu żal, nie oznacza, że nie zasługuje Pani na miłość. Każdy człowiek popełnia błędy, a one nie definiują całej jego wartości. Znacznie ważniejsze jest to, co zrobi Pani z tą świadomością.
Jeśli chce Pani zmienić swoje sposoby reagowania i lepiej regulować emocje, warto rozważyć rozpoczęcie psychoterapii. W nurcie poznawczo-behawioralnym można pracować nad rozpoznawaniem myśli, które poprzedzają wybuchy złości, rozwijaniem umiejętności regulacji emocji oraz budowaniem bardziej satysfakcjonujących relacji. Taka zmiana jest możliwa, choć wymaga czasu, cierpliwości i systematycznej pracy nad sobą.
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  To, co Pani opisuje w swojej wypowiedzi, nie brzmi jak „jesteś zła i niezasługująca na miłość”, tylko jak osoba, która była przeciążona, straciła regulację emocji i teraz bardzo cierpi z powodu tego, jak się zachowywała. Źródła o wyrzutach sumienia po rozstaniu podkreślają, że warto odróżnić odpowiedzialność za konkretne czyny od ogólnego potępiania siebie, a wybaczenie sobie nie oznacza unieważniania błędów, tylko uczenie się z nich. Należy przyjąć pełną odpowiedzialność za swoje konkretne zachowania, bez wybielania ich, ale też bez robienia z tego dowodu, że jest Pani bezwartościowa. Jednorazowe, konkretne przeprosiny są lepsze niż wielokrotne wracanie do tematu.

Należy ograniczyć  kontakt, jeśli każde odezwanie się nakręca w Pani poczucie winy albo może go dodatkowo obciążać .Należy rozpocząć  pracę nad regulacją emocji, bo to jest sedno tego, co Pani pisze. Należy robić przerwy zanim udzieli Pani odpowiedzi, proszę zapisywać wyzwalacze, prowadzić dziennik emocji, zwiększyć ruch, sen, mniej bodźców w momentach przeciążenia.

Zalecam rozważenie psychoterapii, zwłaszcza jeśli miałaś epizody wybuchowości, drażliwości i poczucia, że „nie poznaję siebie”. Gdy wzorzec powtarza się kilka razy i bardzo niszczy relacje, wsparcie specjalisty jest naprawdę dobrym krokiem.  Pani wina może być sygnałem, że ma Pani sumienie i że chce inaczej postępować, ale nie powinna przeradzać się w karanie siebie bez końca. W materiałach o wyrzutach sumienia podkreśla się, że sama wina bez zmiany tylko boli, a sens ma dopiero wtedy, gdy prowadzi do konkretnej korekty zachowania.

Należy rozdzielić te dwa zdania: „Zrobiłam rzeczy, które zraniły drugą osobę” oraz „Jestem osobą, która nie zasługuje na miłość”. Pierwsze zdanie może być prawdziwe i bardzo trudne; drugie jest już wyrokiem na całe Pani życie, którego ten ból nie uzasadnia.

  Naprawa nie zawsze oznacza odzyskanie związku. Czasem oznacza to przyznać się do krzywdy, nie naciskać na powrót, pokazać zmianę w dłuższym czasie, nie obarczać drugiej osoby zadaniem „uspokojenia” Twojego poczucia winy. Jeśli chce Pani coś zrobić dla niego, najuczciwsze jest właśnie jedno spokojne przeproszenie i potem praca nad sobą. Jeśli naprawdę zależy Panina naprawie siebie, to największy dowód szacunku wobec niego będzie taki, że już nie powtórzy tych schematów w przyszłych relacjach.

To, że czuje Pani   ogromny wstyd, nie znaczy, że jesteś złą osobą na stałe. Oznacza, że przekroczyła ważne granice i teraz musi zbudować nowe sposoby reagowania, zamiast opierać się wyłącznie na poczuciu winy.

 

dr Dariusz Wojciechowski

dr Dariusz Wojciechowski

To, co opisujesz, pokazuje, że masz dużą zdolność do autorefleksji i bierzesz odpowiedzialność za swoje zachowanie, a to jest pierwszy krok do realnej zmiany. Warto jednak pamiętać, że poczucie winy powinno prowadzić do wyciągania wniosków, a nie do nieustannego karania samej siebie. Z Twojego opisu wynika, że trudny okres w życiu, nagromadzone emocje i utrata równowagi psychicznej mogły sprawić, że reagowałaś w sposób, którego dziś sama nie akceptujesz. To nie usprawiedliwia krzywdzących zachowań, ale pomaga zrozumieć ich źródło i nad nimi pracować. Jeśli te wybuchy pojawiały się nagle i były dla Ciebie trudne do opanowania, warto skorzystać z pomocy psychologa lub psychoterapeuty, aby nauczyć się lepiej regulować emocje i budować zdrowsze relacje. Niezależnie od tego, czy ten związek uda się odbudować, potraktuj to doświadczenie jako ważną lekcję o sobie, która może zaowocować dojrzalszymi relacjami w przyszłości. Daj sobie czas na zmianę – prawdziwa przemiana wymaga cierpliwości i konsekwentnej pracy nad sobą.


Pozdrawiam,

dr Dariusz Wojciechowski, psycholog


Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

To, co opisujesz, pokazuje przede wszystkim, że potrafisz spojrzeć na swoje zachowanie z dużą szczerością i wziąć za nie odpowiedzialność. Sam fakt, że odczuwasz wyrzuty sumienia i zastanawiasz się, jak się zmienić, świadczy o tym, że nie jesteś obojętna na krzywdę, którą wyrządziłaś.

Trudny okres, przez który przechodziłaś, nie usprawiedliwia Twoich reakcji, ale może pomóc zrozumieć, dlaczego pojawiły się właśnie wtedy. Czasami silny stres, przeciążenie emocjonalne czy utrata kontaktu ze sobą sprawiają, że zaczynamy zachowywać się w sposób, którego sami później nie rozpoznajemy. To nie znaczy, że taka jesteś – to znaczy, że potrzebujesz zrozumieć, co doprowadziło do tych wybuchów i nauczyć się lepiej regulować emocje.

Jeśli chodzi o Wasz związek, nie masz wpływu na decyzję byłego partnera. Możesz przeprosić i pokazać, że pracujesz nad sobą, ale nie możesz oczekiwać, że odzyska poczucie bezpieczeństwa tylko dlatego, że bardzo tego chcesz. To wymaga czasu i jest jego decyzją.

Najważniejsze na teraz, abyś nie zatrzymała się na poczuciu winy. Ono ma sens tylko wtedy, gdy prowadzi do zmiany, a nie do przekonania, że „nie zasługuję na miłość”. Popełniłaś błędy, ale one nie definiują tego, kim jesteś. Jeśli wyciągniesz z nich wnioski i zadbasz o siebie, istnieje duża szansa, że zbudujesz w przyszłości zdrowszą relację – zarówno z innymi, jak i z samą sobą.


Eliza Śliwińska

Eliza Śliwińska

Hej. 

 

Pisze Pani, że jest młodą dziewczyną. Dopytałabym, co to znaczy. Sytuacja, którą Pani opisuje może mieć inny wydźwięk, gdy dot. osoby w okresie dojrzewania i wczesnej dorosłości, gdy buzują hormony, a emocje są trudne do zrozumienia i "okiełznania", gdy ze względu na biologiczny okres rozwoju, dzieją się procesy, mające za zadanie przygotowanie do ważnej zmiany - przeobrażenia z nastolatka w dorosłego. Inaczej spojrzymy na tę sytuację, gdy jest Pani jeszcze młodsza lub w okresie, w którym dopiero uczy się pani trudnej sztuki rozumienia własnych emocji, a inaczej gdy jest Pani młodą dorosłą przed 25 lub 30 r. ż, a jeszcze inaczej gdy jest Pani osobą po 30. Każdy okres życia ma swoją specyfikę. W róznych okresach mamy też zróżnicowane wyzwania i okoliczności zewnętrzne. A na nasze zachowanie, odczuwanie, sposób muślenia oddziałuje 1. to, co dzieje się z nami i wewnątrz nas, a także 11. okoliczności zewnętrzne, które również mogą oddziaływać na nasze zachowanie. 

 

Z tego opisu dostrzegam przede wszystkim Pani cierpienie i ciężar trudnych emocji, jak i być może (o ile dobrze rozumie ten przekaz) potrzebę lepszego zrozumienia siebie, emocji, motywacji swoich zachowań, powodów reakcji.  W pewnym młodym wieku jest to zjawisko naturalne i przemijalne, w innym może nie wynikać ze zmian biologicznych, a bardziej z innych trudnych sytuacji, myśli, przeżyć.

 

Niezależnie jednak od wieku i szeregu innych okoliczności, w każdym wieku wskazane jest pochylenia się nad swoimi emocjami. Często mówi się w psychologii, że emocje są takimi sygnalistami, które infirmują nas o czymś ważnym, co nie jest widiczne na 1. rzut oka dla naszego świafomego umysłu. O czym dokładnie nam mówią można dowiedzieć się w trakcie indywidualnych spotkań, w atmosferze pozwalającej na dokładniejsze przyjrzenie się im wspólnie ze specjalistą. 

 

Wywiad psychologicznych, na początkowych sesjach umożliwia adekwatniejsze rozpoznanie podłoża trudności i zastosowanie adekwatnych form pkmocy pani.

 

Do wsparcia Pani w pracy nad lepszym zrozumienien przez Panią  swoich emocji, myśli i zachowań doskonale może  nawać się praca w nurcie poznawczo-behawioralnym.  Taka forma troski o siebie może przynieść Pani więcej zrozumienia samej siebie i swojego zachowania. 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Niepewność emocjonalna po czasowym rozstaniu z chłopakiem - zrozumienie siebie
Nie rozumiem samej siebie? Tydzień temu rozstałam się na 3 miesiące ze swoim chłopakiem. Przed pożegnaniem się ze mną planował to jak będziemy po powrocie spędzać czas i powiedział do zobaczenia po wakacjach (Sam od siebie to wypowiadał) Rozstaliśmy się w zgodzie. Jednak w moim życiu przychodzą takie dni że bardzo tęsknię za swoim chłopakiem, a na kolejny dzień myślę sobię że mi dobrze samej i nie potrzebuję żadnych ludzi wokół siebie. Nie powinnam cierpieć na depresję, bo normalnie funkcjonuję pracuję, uczę się i mam hobby w postaci prowadzenia zdrowego trybu życia i regularnie uczęszczam na fitness.
Brak myśli, nie czuje ich w głowie, niczym nie umiem się zająć, czuje się otępiona
Brak myśli, nie czuje ich w głowie, niczym nie umiem się zająć, czuje się otępiona, nie umiem przez to z nikim porozmawiać
Co mam zrobić, jak od dłuższego czasu nie mam ochoty na nic, nawet, by żyć?
Co mam zrobić, jak od dłuższego czasu nie mam ochoty na nic, nawet, by żyć? Choć mam rodzinę, dziewczynę, ale coś we mnie jest, że nie mam siły żyć, to jest dziwne.
Mam 21 lat i ogromne zaburzenia z pamięcią, które zaczęły się jakoś 5 lat temu. Jednakże od roku zaburzenia wkroczyły na taki poziom, że mam bardzo duży problem
Witam, Mam 21 lat i ogromne zaburzenia z pamięcią, które zaczęły się jakoś 5 lat temu. Jednakże od roku zaburzenia wkroczyły na taki poziom, że mam bardzo duzy problem lub nie jestem w stanie przypomnieć sobie co robiłam np wczoraj/ dzisiaj. Problem tyczy się również koncentracji. Muszę czytac coś kilka razy zanim zrozumiem co czytam bo odpływam myślami. Miałam wykonywane badanie eeg głowy i Pani doktor dając opis badania powiedziała, iż moje fale mózgowe mogą wskazywać na depresję. Porównując moje fale a fale zdrowej osoby, moje były praktycznie w prostej linii. Od lat mam tez problemy z wypadaniem włosów, okropnie reaguje na stres (strasznie się pocę, serce łupie jak szalone, cała się trzęsę i nie jestem w stanie się uspokoić). Zastanawiam się czy jest możliwe, aby wszystkie te problemy były wynikiem depresji? Czy możliwe jest abym miała ją tyle lat? Przyznam, ze moje samopoczucie od lat jest na niskim poziomie i myslalam o depresji nie raz. Boje się jednak isc do specjalisty. Dziekuje za poświęcony czas. Pozdrawiam Magda
Dlaczego zakładam maskę szczęścia i ukrywam swój smutek?
Jestem 15 letnim uczniem liceum, który ma dużo przyjaciół, dobre oceny, jest pogodny i miły do innych. Tak wygląda maska, którą ubieram za każdym razem gdy zaczynam z kimś rozmawiać. Mogę siedzieć długo smutny, a gdy ktoś podejdzie nagłe się zaczynam uśmiechać i robić wygląd, że się cieszę tym życiem. Ale wystarczy, że osoba się odwróci na chwilę, a ja już jestem smutny, depresyjny, ponury... taki jaki naprawdę jestem. Chodzę do psychoterapeuty lecz coraz częściej nawet u niego w gabinecie na mnie się ubiera ta maska, nie robię tego świadomie, to się dzieje samo. Coraz trudniej mi jest zostawac samemu, nawet na chwilę, ponieważ gdy nikogo nie ma w okół mnie to się zaczynam czuć smutno i przygnębiony. W pewnym sensie, nawet się przyzwyczaiłem do tej maski, jest... przyjemna, łatwa, dużo łatwiej jest udawać kogoś szczęśliwego niż takim być. Tylko, że ten smutek, gdy zostaję sam jest z każdym dniem Coraz większy i Coraz bardziej nieznośny. Nie wiem co mam z tym robić, chciałbym być szczęśliwy nie tylko wtedy gdy mam kogoś obok...
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!