Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z żalem i smutkiem po utracie domu rodzinnego?

Przeprowadziłam się 6 lat temu do innego miasta ale codziennie przyjeżdżałam do domu rodzinnego i siedziałam po 6h jak mąż był w pracy Teraz już nie przyjedżam bo rodzice kupili z nami dom Bliźniak i mieszkamy obok siebie . Jednak gdy podjechałam pod ten dom który został sprzedany. I wchodziłam tam do środka ogarnia mnie tak wielki smutek i żal, że płaczę nie wiem opisać te emocje taka pustka jakby samotność. Mimo że przecież rodzina jest ze mną to tam czuję tak żal i smutek to samo mam rano wstanę i jest mi mega przykro potrafię płakać codziennie byłam u psychiatry jednak nic nie stwierdził co mi jest ? Jak to leczyć? Proszę o poradę Jestem juz tym zmęczona
Karolina Nowak

Karolina Nowak

Dzień dobry,

Opis może wskazywać na wieloczynnikowe podłoże obecnego pogorszenia samopoczucia. Warto przyjrzeć się, czy nastrój ma charakter stały czy falujący, czy występują chwile ulgi oraz jak funkcjonują sen, energia i apetyt.

Jeśli dotychczasowa diagnostyka psychiatryczna nie przyniosła jednoznacznych odpowiedzi, adekwatna może być pogłębiona diagnostyka psychologiczna oraz wsparcie psychoterapeutyczne – szczególnie w obszarze regulacji emocji, straty i poczucia bezpieczeństwa.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, kojarzy mi się przede wszystkim z doświadczeniem straty i żałoby po ważnym miejscu. Czasem nie opłakujemy tylko ludzi, ale również dom, etap życia, poczucie bezpieczeństwa czy wspomnienia, które były z nimi związane. Takie emocje mogą być bardzo intensywne, nawet jeśli obiektywnie „wszystko jest w porządku”, a bliscy nadal są obok.

Trudno jednak odpowiedzieć na pytanie „co mi jest?” na podstawie samego opisu. Silny smutek może mieć wiele przyczyn i wymaga szerszego przyjrzenia się temu, jak wygląda Twoje funkcjonowanie na co dzień, od kiedy dokładnie pojawiły się te objawy i z czym mogą się wiązać.

Jeżeli psychiatra nie rozpoznał zaburzenia wymagającego leczenia farmakologicznego, nie oznacza to, że Twój problem jest „błahy” czy że trzeba się z nim pogodzić. W takiej sytuacji warto rozważyć konsultację z psychologiem lub psychoterapeutą, aby spokojnie przyjrzeć się temu, co kryje się za tym smutkiem i dlaczego akurat to miejsce wywołuje w Tobie tak silne emocje.

To, że jesteś już tym zmęczona, jest całkowicie zrozumiałe. Dobra wiadomość jest taka, że z takimi trudnościami można pracować i nie musisz zostawać z nimi sama.

 

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo głęboka tęsknota  za miejscem, które przez wiele lat dawało Ci poczucie bezpieczeństwa i było ważną częścią Twojego życia. Czasem nie opłakujemy tylko samego domu, ale też wszystko, co się z nim wiązało – wspomnienia, poczucie bycia „u siebie”, pewien etap życia.

To, że psychiatra nie postawił rozpoznania, nie oznacza, że Twój ból jest mniej prawdziwy. Myślę, że warto potraktować te emocje z dużą czułością i ciekawością, zamiast szukać w sobie czegoś „nie tak”. Dobrze, że o tym mówisz, bo nie wygląda na coś, z czym powinnaś zostawać sama.

Pozdrawiam

Kinga Osmulska

Psycholog, Psychoterapeutka

Katarzyna Michalska

Katarzyna Michalska

To, co Pani opisuje, może przypominać doświadczenie żałoby po utracie ważnego miejsca i etapu życia. Dom rodzinny często jest symbolem bezpieczeństwa, wspomnień i poczucia przynależności, dlatego jego sprzedaż może wywoływać silny smutek, nawet jeśli obiektywnie wiele się nie zmieniło i bliscy nadal są obok.

Nie da się jednak na podstawie samego opisu stwierdzić, z czego dokładnie wynikają Pani trudności. Szczególnie zwraca uwagę to, że pisze Pani o codziennym płaczu, porannym smutku i dużym zmęczeniu tym tematem. Takie objawy warto omówić nie tylko z psychiatrą, ale również z psychologiem lub psychoterapeutą, ponieważ nie każda trudność emocjonalna wiąże się z rozpoznaniem psychiatrycznym, a mimo to może wymagać wsparcia.

Zachęcam, aby nie skupiać się wyłącznie na pytaniu „co mi jest?”, ale również „co ten smutek próbuje mi powiedzieć?”. Czasami silna reakcja na utratę miejsca wiąże się z głębszym poczuciem zmian, przemijania czy zamknięcia ważnego rozdziału życia. Rozmowa z terapeutą może pomóc to lepiej zrozumieć i stopniowo oswoić te emocje.

Proszę pamiętać, że to, iż psychiatra nie rozpoznał zaburzenia psychicznego, nie oznacza, że Pani cierpienie jest mniej ważne. Jeśli ten stan utrzymuje się od dłuższego czasu i wpływa na codzienne funkcjonowanie, zdecydowanie warto poszukać wsparcia psychologicznego.

Pozdrawiam,

Katarzyna Michalska

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry, 

Rozumiem, jak bardzo jest to dla Pani wyczerpujące. To, co Pani opisuje, brzmi jak przeżywanie straty.. nie tylko domu, ale miejsca, które przez lata dawało poczucie bezpieczeństwa i było ważną częścią Pani życia. Nawet jeśli rodzina jest blisko, można tęsknić za tym, co ten dom symbolizował. To, że psychiatra nie stwierdził zaburzenia, nie oznacza, że Pani cierpienie jest mniej realne. Jeśli smutek i codzienny płacz utrzymują się od dłuższego czasu, warto skorzystać z pomocy psychologa lub psychoterapeuty, aby lepiej zrozumieć te emocje i stopniowo je przepracować.

Proszę nie zostawać z tym sama. To, co Pani przeżywa, można zrozumieć i jest możliwe, żeby z czasem ten ból stał się mniej przytłaczający.

Eliza Śliwińska

Eliza Śliwińska

Dzień dobry. Na wstępnie chcę podziękować za podzielenie się taką osobistą sytuację. Myślę sobie, że takie uzewnętrznienie się wymaga pewnej odwagi, z drugiej strony może być przejawem tego, jak ważna jest dla pani kwestia oraz jak trudna jest dla pani obecna sytuacja. Potrzebuje pani zrozumieć co się z panią dzieje i jaka jest tego przyczyna. Dobrze, że szuka pani wsparcia i pomocy w zrozumieniu doświadczanych przez panią trudności.

O ile dobrze zrozumiałam, konsultowała pani swoją sytuację u psychiatry, a wizyta nie zakończyła się postawieniem diagnozy. Ważne byłoby dla mnie pozyskanie dodatkowych informacji, np. co dokładnie przekazał i zalecił pani lekarz. Czy sugerował kolejne konsultacje w celu postawienia diagnozy, czy może wykluczył u pani występowanie trudności psychicznych? Odpowiedź na te pytania mogłaby być dodatkowo pomocna.

Jeśli dobrze rozumiem pani słowa, odczuwa pani trudne emocje związane z domem rodzinnym, po przeprowadzce do innego miasta? Pierwszy raz miało to miejsce 6 lat temu, aczkolwiek nadal doświadcza pani przykrych emocji? Pisze pani o uczuciu pustki przypominającej osamotnienie, smutku, żalu, a na poziomie zachowania pojawia się płacz. W mojej opinii emocje, które się w pani pojawiają są informacją o czymś ważnym dla pani, co może wiązać się z domem rodzinnym oraz wyprowadzką.

 

Niekiedy zachowanie jest ostatnim, najbardziej zewnętrznym i widocznym elementem powiązania myśli – emocje – zachowanie. Wsparciem, którego mogę udzielić, nie mając dostatecznych informacji o podłożu pani cierpienia jest przekazanie informacji, że odczuwane emocje są ważne i prawdziwe. Być może emocje komunikują pani o jakiś ważnych potrzebach, może o zamiecionych pod dywan „sytuacjach i przeżyciach”, a może domagają się profesjonalnej diagnozy pani trudności i udzielenia specjalistycznego wsparcia dostosowanego indywidualnie. Podczas indywidualnej konsultacji psycholog / psychoterapeuta przeprowadzi szerszy wywiad psychologiczny, który jest pomocny w lepszym zrozumieniu pani trudności, a jaednocześnie jest niezbędny w udzieleniu pani fachowej pomocy. 

 

Nie mam wątpliwości, że emocje pokazują pani coś istotnego, czemu warto się przyjrzeć wspólnie ze specjalistą. Zachęcam, aby skorzystała pani ze wsparcia specjalisty, który pomoże pani lepiej zrozumieć własne odczucia i ich podłoże oraz będzie towarzyszyć pani w procesie złagodzenia pani cierpienia. 

 

Z wyrazami szacuku

Eliza Śliwińska

Joanna Wolff

Joanna Wolff

Dzień dobry,

czytając Pani wpis, pomyślałam, że być może nie tęskni Pani tylko za samym domem, ale za tym, co on symbolizował. Czasem miejsce staje się nośnikiem wspomnień, poczucia bezpieczeństwa czy ważnego etapu życia. Jego utrata może wywoływać coś w rodzaju żałoby, nawet jeśli obiektywnie „wszystko jest dobrze”, a bliscy są obok.

Zwróciłam jednak uwagę również na to, że pisze Pani o codziennym smutku i płaczu już od rana. To sygnał, któremu warto przyjrzeć się głębiej. Dobrze, że była Pani u psychiatry, ale jeśli objawy nadal się utrzymują i wpływają na codzienne funkcjonowanie, myślę, że warto również porozmawiać z psychologiem lub psychoterapeutą. Wspólnie można zastanowić się, z czym tak naprawdę wiąże się ten smutek i dlaczego jest tak intensywny.

To, że trudno jest Pani poradzić sobie z tymi emocjami, nie oznacza, że musi Pani z nimi zostać sama. Zrozumienie ich źródła często jest pierwszym krokiem do tego, żeby stopniowo odzyskać spokój.

Pozdrawiam serdecznie. 

Joanna Wolff

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pani słowa, pomyślałam, że być może nie tęskni Pani wyłącznie za samym domem ale za pewnym etapem życia, który był z nim związany. Czasem budynki stają się dla nas symbolem bezpieczeństwa, bliskości czy poczucia, że „wszystko było na swoim miejscu”. Kiedy znikają, może pojawić się coś na kształt żałoby, nawet jeśli obiektywnie nic złego nie dzieje się z rodziną a to, że rodzice mieszkają dziś obok, nie musi oznaczać, że emocje automatycznie znikną. Strata miejsca, z którym wiążą się ważne wspomnienia, potrafi poruszyć bardzo głębokie warstwy naszego życia. Zwróciłabym również uwagę na poranne nasilenie smutku i codzienny płacz. Skoro te objawy utrzymują się i są dla Pani wyczerpujące, warto ponownie porozmawiać ze specjalistą tj. psychologiem lub psychoterapeutą. Czasami nie chodzi o znalezienie „diagnozy” ale o stworzenie przestrzeni, w której można przeżyć i zrozumieć to, co zostało utracone. Proszę nie mieć do siebie pretensji, że nadal Pani to przeżywa. Emocje nie zawsze podążają za logiką i to, że nadal są obecne, nie oznacza, że robi Pani coś źle, być może pokazują, jak ważne było dla Pani tamto miejsce i to, co symbolizowało. Życzę Pani dużo łagodności dla siebie i spokoju.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Pani Kingo. Rozumiem, jak trudne i wyczerpujące są dla Pani te emocje. Z opisu wynika, że dom rodzinny był dla Pani miejscem dającym poczucie bezpieczeństwa, dlatego jego utrata mogła stać się doświadczeniem przypominającym stratę i wywołać proces żałoby. Nie oznacza to, że jest z Panią „coś nie tak”. Jeżeli jednak smutek utrzymuje się długo, pojawia się codzienny płacz i znacząco wpływa na funkcjonowanie, warto zgłosić się do psychologa lub psychoterapeuty, aby wspólnie przyjrzeć się temu, co podtrzymuje te emocje. To stan, nad którym można pracować i z czasem odzyskać poczucie spokoju.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Oliwia Grzemba

Oliwia Grzemba

Witam,

 

To normalne. Żałoba po stracie miejsca, które było częścią życia. Potrzeba przede wszystkim czasu.

Warto też podzielić się odczuciami z bliskimi.

W razie, gdyby to długo się utrzymywało, można rozważyć terapię.

Mam też propozycję, aby np. zrobić pamiątkowe zdjęcie czy zlecić komuś namalowanie obrazu z tym domem

 

Pozdrawiam,

Oliwia Grzemba

Aldona Kozik

Aldona Kozik

Droga Kinio

To, co opisujesz, może być silną reakcją na utratę miejsca, które przez wiele lat kojarzyło Ci się z bezpieczeństwem, bliskością i ważnym etapem życia. Dom często ma dla nas znaczenie nie tylko jako budynek, ale także jako symbol wspomnień i poczucia przynależności. Dlatego nawet jeśli rodzice mieszkają dziś obok Ciebie, możesz odczuwać żal po utracie dawnego domu.

Jednocześnie zwraca uwagę to, że smutek i płacz pojawiają się niemal codziennie, szczególnie rano. Jeśli takie objawy utrzymują się dłużej i wpływają na Twoje samopoczucie, warto ponownie skonsultować się z psychiatrą lub skorzystać z pomocy psychologa czy psychoterapeuty. Czasami podczas jednej wizyty nie ma podstaw do postawienia konkretnego rozpoznania, a z czasem obraz staje się bardziej wyraźny.

Dobra wiadomość jest taka, że takie emocje można przepracować. W terapii można lepiej zrozumieć, z czym naprawdę wiąże się ten żal i stopniowo zmniejszyć jego nasilenie. Nie warto zostawać z tym samej, zwłaszcza skoro czujesz, że jesteś już tym zmęczona.

Życzę spokoju, 

Kozik Aldona

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

Pani zmęczenie i bezsilność są w pełni zrozumiałe. Choć psychiatra nie stwierdził jednostki chorobowej wymagającej leków, Pani cierpienie jest realne i ma swoje psychologiczne uzasadnienie.

Przez 6 lat dom rodzinny był dla Pani codziennym azylem i sposobem na radzenie sobie z samotnością, gdy mąż pracował. Choć rodzice fizycznie są teraz blisko, Pani nie przeżyła jeszcze żałoby po tamtym konkretnym miejscu i tamtym etapie życia. Stary dom był symbolem Pani wewnętrznego bezpieczeństwa, a stanięcie przed nim uruchamia falę tłumionego żalu, straty i pustki. Bliscy są obok, ale tamto symboliczne schronienie zniknęło, stąd poczucie samotności.

Najskuteczniejszą drogą do odzyskania spokoju będzie w tym przypadku podjęcie psychoterapii np. w nurcie poznawczo-behawioralnym lub humanistycznym. Terapeuta pomoże Pani bezpiecznie domknąć ten proces pożegnania starego miejsca, przyjrzeć się emocjom, które się pod tym kryją, oraz pomóc Pani osadzić poczucie bezpieczeństwa w sobie i nowej codzienności, zamiast w murach starego domu. Proszę dać sobie prawo do tego smutku – to naturalna reakcja na stratę czegoś, co przez lata dawało Pani oparcie. 

Pozdrawiam ciepło.

Bożena Nagórska

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Czytając Twój wpis, mam wrażenie, że nie opłakujesz samego domu, ale kawałek swojego życia. Dom był miejscem, z którym wiązały się wspomnienia, poczucie bezpieczeństwa i bliskość rodziny. Kiedy takie miejsce znika, człowiek może przeżywać prawdziwą żałobę. To nie jest nic dziwnego.

Zwróciłem jednak uwagę na coś ważniejszego. Piszesz, że codziennie płaczesz, budzisz się rano ze smutkiem i jesteś tym wyczerpana. To nie wygląda już tylko na tęsknotę za dawnym domem, ale na stan, który warto dokładniej zdiagnozować. To, że jeden psychiatra nie postawił rozpoznania, nie oznacza, że problemu nie ma. Czasem potrzeba kilku wizyt i dokładniejszej obserwacji.

Na Twoim miejscu poszukałbym również psychoterapeuty. Terapia może pomóc przepracować tę stratę i zrozumieć, dlaczego wywołuje aż tak silne emocje. Jeśli objawy utrzymują się od dłuższego czasu, warto też wrócić do psychiatry lub skonsultować się z innym specjalistą.

Nie próbuj tego przeczekać w samotności. To, co czujesz, jest realnym cierpieniem i zasługuje na pomoc. Z odpowiednim wsparciem naprawdę można odzyskać spokój. Życzę Ci, żebyś jak najszybciej trafiła na specjalistę, przy którym poczujesz się wysłuchana i zrozumiana.


Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

Dom rodzinny często jest symbolem bezpieczeństwa, wspomnień i ważnego etapu życia. Jego utrata może wywoływać coś na kształt żałoby, nawet jeśli obiektywnie wszystko inne jest w porządku i bliscy są obok.

Zwróciłam uwagę również na to, że smutek pojawia się nie tylko przy wspomnieniu domu, ale także rano, potrafi Pani codziennie płakać i czuje się Pani tym wyczerpana. To sygnał, że warto przyjrzeć się temu głębiej, ponieważ być może dom stał się symbolem czegoś więcej.

Myślę, że pomocna mogłaby być psychoterapia, która pozwoli zrozumieć, dlaczego właśnie ten temat wywołuje tak silne emocje i jak je stopniowo przepracować.

Proszę być dla siebie wyrozumiałą. To nie wygląda na słabość, ale na nierozwiązany proces żegnania czegoś, co było dla Pani bardzo ważne. A takie emocje można z czasem oswoić i złagodzić.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Weronika Janeczko

Weronika Janeczko

Dzień dobry, 

 

być może odzywają się w Pani emocje związane z czasem w tamtym miejscu; takie emocje łączą się często z myślami automatycznymi (tym, co przechodzi nam szybko przez głowę, jest spójne z emocjami i od razu w to wierzymy), które z kolei mówią często o tym, co znaczy dla nas dana sytuacja. Może ta zmiana i brak możliwości powrotu do znanych miejsc i konieczność pójścia w to, co nowe; brak odskoczni (teraz już nie musi Pani jeździć do rodziców, są obok) powodują to, co się z Panią dzieje? Czasami duża zmiana w życiu może powodować powstanie zaburzeń adaptacyjnych, które, gdy są dobrze zaopiekowane, mijają; mogą przypominać zaburzenia lękowe i depresyjne, ale nimi nie są. Zachęcam do rozmowy z kimś bliskim lub z psychologiem o tym, z czym wiąże się dla Pani nowa sytuacja życiowa:) Nazwanie tego może pomóc uspokoić emocje. 

 

Trzymam mocno kciuki za Pani spokojny powrót do równowagi:)

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 Opisuje Pani stan, który, bardzo przypomina silną reakcję żałoby po stracie „domu” i etapu życia, a niekoniecznie chorobę psychiczną, dlatego psychiatra mógł nie stwierdzić zaburzenia. Da się z tym pracować – najczęściej pomaga psychoterapia, świadome pożegnanie starego miejsca i stopniowe budowanie nowego poczucia „domu”, szczególnie pożegnanie dawnego miejsca i otwarcie się na nowe. Stary dom był dla Pani bezpieczną przystanią, rytuałem i częścią tożsamości, kiedy  przez lata przyjeżdżała tam Pani prawie codziennie, po kilka godzin, więc to nie był tylko budynek, ale kawałek Pani. Sprzedaż domu i wejście do pustego wnętrza to dla psychiki często sygnał „koniec pewnego rozdziału”, co może wywołać żal, pustkę, a nawet objawy przypominające depresję, mimo że formalnie nie spełniają wszystkich kryteriów choroby. To normalne, że ciało i emocje reagują smutkiem, tęsknotą i płaczem, nawet jeśli obiektywnie „jest dobrze” (rodzina obok, nowy dom), bo psychika żegna stary układ życia, który był bardzo silnie oswojony. Opisuje Pani coś dzieje aktualnie, czyli codzienny płacz, silny smutek rano, poczucie pustki i samotności, mimo że rodzina jest przy obok. To są objawy, które mogą występować zarówno w reakcji żałoby, jak i w depresji. Psychiatra mógł uznać, że nie spełniasz pełnych kryteriów depresji (np. nie ma wyraźnego spadku napędu, trwałych zaburzeń snu, apetytu, zaniku zainteresowań), tylko silną reakcję na zmianę i stratę. Nawet jeśli to „tylko” reakcja adaptacyjna, warto ją leczyć, bo przewlekły smutek i codzienny płacz bardzo męczą i mogą z czasem przerodzić się w głębsze zaburzenia nastroju.  Ja bym zaczął od symbolicznego  pożegnanie starego domu. Można przejść się po pustym domu, usiąść w swoim dawnym ulubionym miejscu, zrobić kilka zdjęć, napisać list pożegnalny do „tego domu”.Taki rytuał pomaga mózgowi zamknąć etap w którym  zamiast ciągłego, nieokreślonego żalu, ma Pani świadomy moment zakończenia. Jeśli jest pani w posiadaniu zdjęcia starego domu, klucz, fragment czegoś z tamtego miejsca, co można to traktować jako „mały kawałek tamtego świata” przy sobie. Dla wielu osób taki symbol redukuje poczucie, że „wszystko zniknęło”, i łagodzi samotność.Gdy pojawia się smutek warto powiedzieć sobie w myślach „to jest tęsknota”, „to jest żal za dawnym domem”, „to jest lęk przed zmianą". Można także prowadzić krótkie dzienniki uczuć: 3 zdania dziennie „co czuję, czego mi brakuje, czego potrzebuję”. To bardzo pomaga poukładać chaos. Pani obecny bliźniak obok rodziców jest obiektywnie bardzo blisko rodziny, ale psychicznie to nowe miejsce, które dopiero musi „nasiąknąć” wspomnieniami i rytuałami. Proszę spróbować wprowadzić kilka powtarzalnych, ciepłych rytuałów tylko w nowym domu: wspólna kawa o stałej porze, wieczorne rozmowy, ulubiony kącik do czytania lub oglądania YouTube,  miejsce do twórczości. Im więcej będzie w tym domu Pani codziennych rzeczy, tym mniej będzie on kojarzył się z pustką, a coraz bardziej z nową, realną bazą bezpieczeństwa.

 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Czemu mężczyźni z depresją wybierają samotność?

Dlaczego mężczyźni z objawami depresji chcą być sami, bez żadnych związków. Mój były nie chce rozmawiać na temat związku ze mną, nie chce nic naprawiać, powiedział, że chce być sam, naprawić swój mózg.

Chodzę na psychoterapię, jednak dalej czuję, że nie wiem co robić. Od jakiegoś czasu, szczególnie w okresie jesienno-zimowym czuję ciągle zmęczenie, przygnębienie
Chodzę na psychoterapię, rozmawiałam już tam na ten temat jednak dalej czuje, że nie wiem co robić. Od jakiegoś czasu, szczególnie w okresie jesienno-zimowym czuję ciągle zmęczenie, przygnębienie, bezsilność, mało co sprawia mi radość. Staram się spać conajmniej 8h, suplementuje witamine D i kompleks witamin B, jednak niewielką różnice widzę. Czuję, że ten smutek nie wynika z niczego konkretnego, sama go nie rozumiem i nie wiem czy nad nim pracować, czy jednak zgłosić się do specjalisty?
Nieetyczny psychiatra, bez wiedzy. Negował moje doświadczenia i trudności.
Witam. Po pierwszej wizycie u psychiatry czuję, że większość moich problemów była umniejszana lub negowana. Dla anonimowości powiedzmy, że mam "około" 27 lat i z powodu problemów psychicznych i innych zdrowotnych wyłączyłam się z tzw. normalnego życia 10 lat temu i od tego czasu nic się nie zmieniło i nie mam żadnej siły i perspektyw od siebie by się zmieniło. Mówiłam o trwających ciągle szkolnych lękach, przez które źle się czuję i nie mam wykrztałcenia (choć się bardzo dobrze uczyłam, ale zakończyłam edukację), braku przyjaciół/unikania znajomości od czasów szkoły, czucia się dalej jak dziecko i życia na koszt rodziny, posiadaniu za czasów dziecka niepełnej rodziny z różnymi kłopotami u bliskich krewnych, moich problemach zdrowotnych (z którymi chodzę do innego lekarza prywatnie ze wględu na brak ubezpieczenia i terminy). Oczywiście psychiatra pytał o różne rzeczy rodzinne i zdrowotne, ale wiele odpowiedzi potem było typu: ze znajomymi to wszystko zależy ode mnie, albo wiele osób jest z takich rodzin i potem żyją, negował też niektóre z problemów zdrowotych wpływających na moje ciało, bo skoro chodzę z tym już gdzieś to "musi być pod kontrolą" (chociaż tamten drugi lekarz wie, że mam przez to problemy z ciałem i duży wstyd i nie wszystkie są pod kontrolą leków, które biorę ze wględu na naturę problemu). Ogółem na wszystko podsumował, że potrzebuję zdecydowanie terapii, bo z takiego życia ciężko mi będzie wyjść i trzeba byłoby całe życie przestawić (co jest prawdą) i dał też leki antydepresyjne/przeciwlękowe na dzień i noc. Reszta rzeczy takie jak potrzeba zdrowego odżywiania czy sport była poruszana i o tych rzeczach wiem, bo mówiłam, że staram się robić na ile mogę (lubię sport, nie palę, nie piję), choć mimo tego nawroty zaburzeń odżywiania z brakiem apetytu co jakiś czas powracają. Czułam się dwuznacznie. Wiem, że wiele rzeczy musiałabym zrobić, ale jest tego tak dużo, że wiele lat temu zaprzestałam, bo już od szkolnych lat nie dawałam sobie rady z natłokiem stresu, ludźmi i problemami zdrowotnymi, które się zaczęły w wieku nastoletnim i trwają nadal, nie dawałam rady przystosować się do tego typowego życia i nie chcę tak żyć.
Czemu mam tiki nerwowe?
Czemu mam tiki nerwowe?
Problem z emocjami, migreny i stres w pracy - jak sobie z tym poradzić?
Witam. Od jakiegoś czasu zauważyłam u siebie problem z emocjami. I bardzo często reaguje płaczem. Ostatnio odbyłam w pracy rozmowę z przełożonym, bardzo się stresowałam i przy trudnych pytaniach chciało mi się płakać, a z rozmowy wyszłam cała spocona. To tego towarzyszą mi migreny.. Które najbardziej nasilają się w czasie okresu. Mam też problem z przytyciem, moja waga jest chwiejna.. Chciałabym zabrać się za siebie, mieć w kimś wsparcie.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.