
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia lękowe, związki i relacje
- Natrętne myśli, lęk...
Natrętne myśli, lęk i ciągłe sprawdzanie uczuć do męża - czy to zaburzenia lękowe?
Ewelina
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry Pani Ewelino,
Dziękujemy za kontakt z nami. Sadzę, że to, co Pani opisuje, może przypominać natrętne myśli i mechanizm lękowego sprawdzania, również w obszarze uczuć do partnera. Sam fakt, że pojawia się myśl „może go nie kocham”, nie oznacza, że jest ona prawdziwa. Ciągłe analizowanie uczuć, testowanie siebie i szukanie odpowiedzi w internecie może natomiast chwilowo uspokajać, ale w dłuższej perspektywie wzmacniać cały mechanizm.
Warto skonsultować to z psychologiem lub psychiatrą, najlepiej osobą mającą doświadczenie w pracy z OCD i natrętnymi myślami. W terapii można nauczyć się nie odpowiadać na każdą pojawiającą się myśl i nie sprawdzać wciąż swoich uczuć. Proszę też pamiętać: nie musi Pani teraz rozstrzygać, czy kocha Pani męża. Najpierw warto zaopiekować się lękiem, który tak bardzo Panią wyczerpuje.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Dzień dobry
To, co opisujesz ma znamiona mechanizmu obsesyjno‑kompulsyjnwnego skoncentrowany na relacji , ale oczywiście diagnozy nie stawia się przez internet, ale jest tutaj potrzeba spotkania się ze specjalistą, poprowadzenie wywiadu oraz wdrożenie testów psychometrycznych. Należy pamiętać, że sama myśl nie jest faktem i nie można brać jej jako pewnik w swoim życiu. U Ciebie staje się to natręctwem i doprowadza do wycieńczenia, gdyż za tym stoi realny lęk i cierpienie. Proszę skonsultować się z psychoterapeuta, który pracuje w nurcie poznawczo - behawioralnym i rozpocząć terapię.
Wiktoria Woldan
Dzień dobry,
To, co pani opisuje, wskazuje przede wszystkim na silny lęk i natrętne myśli dotyczące relacji. Ciągłe analizowanie uczuć, sprawdzanie ich i poszukiwanie odpowiedzi zwykle przynosi jedynie chwilową ulgę, a następnie nasila wątpliwości. Warto pamiętać, że myśli nie są faktami. Samo pojawienie się myśli ze „nie kocham męża” nie oznacza, że jest ona prawdziwa. Zachęcam do konsultacji ze specjalistą, który pomoże lepiej zrozumieć źródło tych trudności i dobrać odpowiednią formę wsparcia.
Pozdrawiam serdecznie,
Wiktoria psycholog
Bożena Nagórska
Pani Ewelino,
opisane przez Panią objawy mogą wskazywać na zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne skoncentrowane na relacji. Ciągłe szukanie testów w Internecie stanowi kompulsję, która chwilowo redukuje napięcie, ale w długiej perspektywie nasila cykl lękowy. Najskuteczniejszą formą pomocy w przerwaniu tego błędnego koła i odzyskaniu spokoju jest psychoterapia, ze szczególnym uwzględnieniem nurtu poznawczo-behawioralnego.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Maja Zarzycka
Dzień dobry,
to co Pani opisuje jest wynikiem ruminacji lub natrętnych myśli i może być częścią szerszego problemu.
Samo pojawienie się myśli „może go nie kocham?” nie musi oznaczać, że jest ona prawdziwa ani że mówi coś rozstrzygającego o Pani uczuciach. W opisanym przez Panią schemacie uwagę zwraca również to, że gdy napięcie i myśli ustępują, wszystko wraca do normy, a wraz z kolejnym nawrotem lęku ponownie pojawiają się wątpliwości. To może wskazywać, że problemem jest nie tyle sama treść myśli, ile sposób, w jaki umysł reaguje na niepewność i próbuje uzyskać stuprocentową pewność.
Zachęcam do konsultacji psychologicznej. W jej ramach można zbadać co z Panią robią takie myśli oraz jaki jest ich mechanizm. Jeśli trudności są wyjątkowo przeszkadzające (a słyszę, że jest w Pani wiele lęku) warto rozważyć również konsultację psychiatryczną, w celu wspomagania procesu psychologicznego z obsesjami/kompulsjami.
Pozdrawiam,
Maja Zarzycka
Jagoda Jek
Nie każda wątpliwość dotycząca uczuć wobec partnera oznacza, że z relacją rzeczywiście jest coś nie tak. W Twoim opisie szczególnie istotne jest to, że pojawia się przymus upewniania się: analizujesz, co czujesz, robisz testy, szukasz informacji i próbujesz osiągnąć pewność. Kiedy lęk mija, wszystko wydaje się w porządku, ale przy kolejnym nawrocie znów zaczynasz wątpić. To może tworzyć bardzo wyczerpujące błędne koło.
Dlatego zamiast próbować za każdym razem odpowiedzieć sobie na pytanie „czy ja naprawdę go kocham?”, warto uczyć się pozostawiania tej wątpliwości bez rozstrzygania. Sprawdzanie uczuć i szukanie kolejnych odpowiedzi w internecie może dawać chwilową ulgę, ale jednocześnie wzmacniać potrzebę dalszego sprawdzania.
Ze względu na to, że myśli zajmują Ci większość dnia i powodują silny lęk oraz paraliż, warto skonsultować się z psychologiem pracującym z zaburzeniami lękowymi i natrętnymi myślami. Nie musisz najpierw samodzielnie ustalać, czy problem dotyczy Twojego związku – możesz po prostu opisać specjaliście dokładnie ten powtarzający się mechanizm.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka
Kamila Grobelna
Dzień dobry,
To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo wyczerpujące doświadczenie – szczególnie że lęk i wątpliwości pojawiają się niezależnie od tego, jak wcześniej układała się relacja z mężem. Ważne jest, aby nie podejmować teraz pod wpływem tego lęku pochopnych decyzji dotyczących małżeństwa.
Natrętna wątpliwość może sprawiać wrażenie, że koniecznie trzeba znaleźć na nią odpowiedź i odzyskać całkowitą pewność. Problem w tym, że próba osiągnięcia takiej pewności często jeszcze bardziej angażuje uwagę i powoduje kolejne pytania oraz napięcie.
Proszę spróbować potraktować pojawiające się myśli jako objaw lęku, a nie koniecznie jako sygnał, że z Pani uczuciami lub związkiem dzieje się coś złego. Pomocna byłaby konsultacja ze specjalistą, który ma doświadczenie w pracy z nasilonym lękiem i natrętnymi myślami. Warto również powiedzieć mu o tym, jak bardzo objawy wpływają na Pani codzienne funkcjonowanie.
Na ten moment najważniejsze wydaje się nie rozstrzygnięcie, co Pani czuje do męża, ale odzyskanie poczucia, że może Pani normalnie funkcjonować mimo pojawiających się myśli i lęku.
Pozdrawiam, psycholog Kamila Grobelna
Sylwia Skibińska
Dzień dobry Pani Ewelino. Opisuje Pani nasilony lęk i nawracające, natrętne myśli, a ciągłe sprawdzanie swoich uczuć, wykonywanie testów i szukanie odpowiedzi w internecie może dodatkowo podtrzymywać ten mechanizm. Warto skonsultować się z psychologiem lub psychoterapeutą, aby dokładniej przyjrzeć się objawom i nauczyć się sposobów radzenia sobie z nimi.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Filip Grabowski
Przedmówcy skoncentrowali się na kwestii lęku, zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych i myśli natrętnych, dlatego odejdę od tego wątku i dodam inną perspektywę. Oczywiście na podstawie krótkiej wiadomości nie można postawić diagnozy, a jedynie hipotezę co do możliwych przyczyn Pani trudności.
Opisane objawy mogą, ale nie muszą(!) być częścią obrazu ADHD. Osoby z ADHD często doświadczają nasilonego poszukiwania stymulacji właśnie wtedy, gdy w życiu 'wszystko jest dobrze' i brakuje realnych wyzwań czy napięcia z zewnątrz. Układ nerwowy, przyzwyczajony do stałego pobudzenia, wtedy niejako sam je sobie 'tworzy', np. w postaci natrętnych wątpliwości czy lęku. To brzmi paradoksalnie, ale ten mechanizm w ADHD jest dobrze poznany i mógłby tłumaczyć, dlaczego te myśli pojawiają się nagle, bez wyraźnej przyczyny zewnętrznej.
Warto rozszerzyć ewentualny wywiad diagnostyczny o funkcjonowanie w dzieciństwie i obecność innych cech ADHD. Trzymam kciuki za poprawę Pani sytuacji! Oby któraś z proponowanych dróg okazała się zbawienna w skutkach!

Zobacz podobne
(bardzo przepraszam, że tak się rozpisałam. Może nie będzie chciało się komuś tego czytać, ale potrzebuję pomocy )
Witam,
mam za 3 miesiące 17 lat i mam problemy z agresją, jakieś działania impulsywne, pustkę derealizacja itp i straszne lęki. Chciałabym napisać o tych lękach, bo strasznie utrudniają mi życie. Tak można powiedzieć, że przeszłam dużo różnych sytuacji, które może mogły pogłębić lęk np. brak obecności ojca, bo ciągle ma pracę i moja dziewczyna, która przez moją winę dość często mnie zostawiała, a ja zataczałam się w nałogi i myśli S itp.
Rok temu, też w okresie zimowym miałam problem ze snem, raz nie mogłam usnąć, a potem już ciągle dzień w dzień bałam się, już jak robiła się noc. Robiło się ciemno, przyprawiało mnie to o straszne lęki, bo się nie wyśpię itp. To trwało z parę miesięcy, zawsze spałam w miarę regularnie 22-23, bo chciałam dobrze wstawać do szkoły i prowadzić zdrowy styl życia i raz coś się stało z moim telefonem i się zdenerwowałam i przejmowałam, to pamiętam i od tego czasu bałam się nocy.
Nawet jak spałam z 2/3 godziny, to nie czułam się senna, a nawet jeśli to nie potrafiłam zasnąć. Jakoś z tego wyszłam sama ze wsparciem dziewczyny itp. Nie przejmuje się już tym, jakoś daję radę. Mam też lęk, że ktoś mnie zostawi, a głównie moja dziewczyna, bo tylko na niej mi tak zależy.
Nie dałabym rady już żyć, ona aż tak nie ma i dużo nie rozumiem. Może przez to, co jej zrobiłam kiedyś, przestała już mieć takie przywiązanie itp.
To strasznie przykre :/ Nie raz w kłótni zaczyna mówić, że mnie nie kocha itp. takim strasznie spokojnym tonem, mimo że widzi, że ja płaczę, ale ją to nie obchodzi.
Doprowadza mnie do to szału i wszystkim rzucam i też na nią, bo nie wytrzymuje i się dosłownie tak jakby "bijemy".
W wakacje np. zaczęło boleć mnie w nocy żebro i bałam się, że jest złamane, a nad ranem moi rodzice mieli jechać nad morze, bo nie chciałam z nimi i tez googlowałam wszystko, co się da, że to może być to, to może być tamto i nie mogłam spać.
Nie mogłam wtedy oddychać, miałam takie ataki paniki.
Jak wstałam, to było okej, potem czułam lekkie bóle.
Też się przejmowałam i to samo, po czasie przeszło.
Przed wakacjami też na wf zdarzyło mi się, że gdy skakałam w dal, nagle zabolała mnie noga, że nie mogłam chodzić.
Pan mówił, że zerwałam mięsień możliwe, ale to jednak nie było to - pewnie zwykłe naciągnięcie bolało kilka dni, ale często coś mam z nogami, bo są nierozciągnięte takie itp.
Jak powiedział, że to może być zerwanie, to siedziałam potem na ławce na dworze i dostałam strasznego ataku paniki.
Nie mogłam oddychać, byłam cala posztywniała.
Ręce miałam takie sztywne całe i prawie zemdlałam.
Chciałam zwymiotować, robiło mi się już ciemno przed oczami, ale jakoś dałam radę. Była przy mnie dziewczyna i dałam radę wstać i poszłam. Kolejna sytuacja - to pod koniec wakacji zaczęły mi się robić wzdęcia, bóle itp z brzuchem jakbym może stresowała się szkoła? Choć nie wiem do dziś, ale tak samo googlowałam wszystkie objawy, bałam się, że mam raka np i różne rzeczy. Byłam u lekarza z 2/3 razy u rodzinnego, miałam skierowanie na usg, było okej. Mimo to dalej się bałam i naczytałam się, że może mam torbiel na jajniku, bo też miałam zanik miesiączki, ale chyba aż ze stresu. Mamie powiedziałam, żeby zarejestrowała mnie do Pana ginekologa.
Bałam się tak samo, bo mężczyzna, bo może jakiś zboczeniec. Mam po prostu też lęki przed mężczyznami, że chcą zrobić tylko jedno i mi nieswojo nawet przy własnym tacie.
Ale pojechałam i po prostu zrobił usg. Było wszystko dobrze...
Jest dużo innych sytuacji. Miałam tak, że cokolwiek mnie zaboli, to wymyślam sobie każdą chorobę. Dziś dotykałam sobie żebra, na dole ten łuk żebrowy (chyba najprawdopodobniej to są te chrząstki), ale czułam, że po lewej jak dotykam, to przeskakuje, a po prawej to trochę bardziej trzeba się wgłębić, to tez przeskakuje, ale po tej lewej przy samym lekkim dość dotyku. Tak samo dostałam duszności itp. nie mogłam jeść ze stresu. Boję się strasznie...
Miałam tak w sumie od dawna takie przeskakiwanie, ale boję się, bo nie wiem, czy to normalne.. Nic mnie nie boli tak zbytnio czy coś, ale i tak boję się np. że to złamanie.
Mam też tak przy robieniu czegoś np mycie rąk natrętne myśli, że muszę umyć kilka razy, bo inaczej coś się komuś stanie.
Jak wyrzucę śmieci na ziemię, zamiast na podłogę, że coś złego się stanie. Jak jestem na spacerze, to jak pójdę tą ścieżką, to ktoś mi zrobi krzywdę i to męczące.
Tak samo boję się w-f, mam dobrą aktywność, choć teraz mam straszny okres depresyjny i ciężko, ale i tak uprawiam sport.
W wakacje dużo jeżdżę rowerem, po 50 km, chodzę 20 tysięcy kroków dziennie, ćwiczę siłowo 3 razy w tygodniu.
Dalej to utrzymuje, tylko jak jest zimno, to robię mniej kroków (10k), ale na wf nie daje rady. Ciągle czuję się obserwowana i oceniana, bardzo się boję dni w szkole, gdy mam wf.
Pan też jest niemiły i wszyscy w klasie mnie nie lubią.
Nawet nie wiem czemu. Trochę to dziwne, nigdy nie było żadnych problemów, ja nic nie zrobiłam.
Jestem w 3 klasie technikum hotelarskiego i same dziewczyny. Jak wiadomo one są najgorsze jakieś obgadywanie itp ... Niestety wiedziałam o tym, że może tak być i tak się stało po prostu, jedne tam się rządzą.
Jak usiądę nawet w jakiejś ławce "ich ławce" z tyłu to nieraz słyszałam, jak ich cala grupka mówi, że muszą odkażać, że jestem dzi**ką itp... razem ze swoją dziewczyną, bo jesteśmy w jednej klasie. Mam jedną przyjaciółkę (która właśnie słyszy, jak na nas gadają i mi to piszę), bo inna mnie zostawiła i trzyma się z nimi. Pewnie już każdemu nagadała. Zostawiła mnie już któryś raz i w niemiłej atmosferze i znowu dla kogoś innego;//
A znamy się od 1 podstawówki, no cóż, więc dla mnie to są dość stresujące przeżycia. Wf i same chodzenie do szkoły sprawiają mi trudności. Mam pytanie, czy lekarz psychiatra z tego powodu może wystawić zwolnienie z wf? Bo naprawdę czuję, że nie dam rady, a muszę ćwiczyć, by zdać, ale to jest ponad mnie://
Chciałabym spytać, jak mogę porozmawiać z mamą o tym, że chciałabym iść do psychologa, bo trochę się wstydzę...
Dzień dobry Państwu, niedawno zdiagnozowano u mnie zaburzenia lękowe (zaczęły się około miesiąca temu), ale takie lekkie bez jakiś silnych napadów paniki czy czegoś podobnego. Są jednak na tyle uciążliwe, np. obecnie wieczorem czuję ścisk w gardle, nieraz przeszkodę w gardle mimo, że nic tam nie ma. Nieraz odczuwam także wewnętrzny niepokój, lekki, ale wyraźnie jest (nie wiem z jakiego powodu). Psychiatra przepisał mi Trazodone neuraxpharm. Mam pytanie, czy takie zaburzenia lękowe można wyleczyć w pełni lub przynajmniej na długie lata się go pozbyć? Podejrzewam, że będę miał oprócz farmakologii także sesje psychoterapii (pani doktor wysłała mnie na diagnostykę psychologiczną do psychologa). Bardzo proszę o szczerą odpowiedź, ponieważ nie ukrywam, że mnie to nieco niepokoi i dokucza :(

