📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach
Zmiany nastroju, zamknięte drzwi do pokoju i monosylabiczne odpowiedzi to często naturalna część dojrzewania. Ale czasem pod maską "trudnego wieku" kryje się coś więcej. Podpowiadamy, na co zwrócić uwagę.

Mózg przestaje rosnąć wielkościowo już we wczesnym okresie dojrzewania, ale to właśnie wtedy zaczyna się najbardziej intensywna praca nad tym, jak funkcjonuje. Cały proces kończy się dopiero między dwudziestym piątym a trzydziestym rokiem życia. Jedną z ostatnich struktur, które dojrzewają, jest kora przedczołowa, czyli obszar tuż za czołem odpowiadający za planowanie, ustalanie priorytetów i podejmowanie dobrych decyzji oraz realistyczną ocenę świata\sytuacji.
Kolejność, w jakiej dojrzewają poszczególne części mózgu, tłumaczy sporo z tego, co rodzice odbierają jako upór albo brak logiki. Mózg rozwija się od tyłu ku przodowi. Ciało migdałowate, odpowiedzialne za emocje i reakcję na nagrody, dojrzewa wcześniej i w okresie dojrzewania przechodzi gwałtowny wzrost. Kora przedczołowa, która hamuje impulsywność i planuje działania, dojrzewa dużo później i robi to powoli, aż do dorosłości. W praktyce nastolatek może doskonale wiedzieć, że nie powinien wychodzić przed sprawdzianem, i mimo to wyjść. W środkowej fazie dojrzewania myślenie logiczne jest już sprawne, ale przełożenie go na konkretne działanie przychodzi z dużym trudem, bo emocje wciąż mają przewagę nad rozumowaniem.
Rówieśnicy zaczynają liczyć się bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, i to też ma podłoże neurologiczne. Zmiany w obszarach mózgu odpowiadających za procesy społeczne sprawiają, że nastolatki koncentrują się mocniej na relacjach z rówieśnikami. W połączeniu z niedojrzałą jeszcze korą przedczołową prowadzi to do większej skłonności do ryzyka, bo korzyść społeczna zaczyna ważyć więcej niż możliwe konsekwencje. To ryzyko bywa problematyczne, ale niekoniecznie musi takie być - może też oznaczać zagadanie do kogoś nowego w klasie albo zapisanie się do koła zainteresowań czy drużyny sportowej. Mechanizm jest ten sam, zmienia się tylko kierunek, w który go poniesie.
Osobny temat to sen. U nastolatków melatonina, hormon odpowiedzialny za sen, działa inaczej niż u dzieci i dorosłych: jej poziom utrzymuje się wysoko do późnych godzin nocnych i spada później rano. Stąd trudność z zaśnięciem przed północą i równie duża trudność z porannym wstawaniem, która często zostaje odczytana jako lenistwo. Niedobór snu utrudnia z kolei skupienie uwagi i panowanie nad impulsami, więc problem się nawarstwia.
Ten sam okres to również czas podwyższonej wrażliwości psychicznej. Ponieważ mózg wciąż się rozwija, nastolatki reagują na stres inaczej niż dorośli, co zwiększa ryzyko wystąpienia zaburzeń takich jak depresja czy lękowych. Nakładanie się zmian w mózgu na przemiany fizyczne, emocjonalne i społeczne tłumaczy, dlaczego właśnie w tym okresie po raz pierwszy ujawnia się wiele problemów psychicznych, w tym depresja, zaburzenia lękowe, choroba afektywna dwubiegunowa czy zaburzenia odżywiania. Wahania nastroju trwające kilka dni to jedno, ale spadek energii, wycofanie z relacji i problemy ze snem utrzymujące się tygodniami to sygnał, żeby zareagować.
Ta sama niedojrzałość, która utrudnia samokontrolę, działa też na korzyść nastolatka. Mózg w tym wieku wyjątkowo dobrze przystosowuje się do nowych doświadczeń, a wymagające zajęcia, ruch czy aktywności twórcze wzmacniają połączenia nerwowe i wspierają jego dojrzewanie. Mimo napięć charakterystycznych dla tego okresu większość nastolatków wyrasta na zdrowych dorosłych, a niektóre zmiany zachodzące właśnie teraz budują odporność psychiczną na kolejne lata.
Dorosły towarzyszący nastolatkowi ma więc do czynienia nie z celowym oporem, tylko z układem nerwowym w trakcie budowy. Cierpliwość i przewidywalność ze strony rodzica czy opiekuna nie rozwiążą tego procesu szybciej, ale dają nastolatkowi bezpieczne warunki, w których może go przejść.
Granica między zdrowym buntem a początkiem zaburzenia bywa subtelna, ale istnieją konkretne wskaźniki, które pomagają ją wyznaczyć. Kluczowe pytanie nie brzmi "czy nastolatek jest trudny", ale "czy jego funkcjonowanie w kilku obszarach życia - szkole, relacjach, codziennych czynnościach - znacząco się pogorszyło i utrzymuje się to dłużej niż kilka tygodni".
Zdrowy bunt jest zwykle selektywny - nastolatek może kłócić się z rodzicem, ale wciąż utrzymuje relacje z przyjaciółmi, ma pasje, śmieje się czasem szczerze, a jego złość ma konkretny "adres" (np. konflikt o godzinę powrotu do domu). Niepokój powinien wzbudzić stan, w którym wycofanie obejmuje wszystkie sfery życia - dawne przyjaźnie się rozpadają, zainteresowania, które kiedyś dawały radość, zostają całkowicie odrzucone, a nastrój jest płaski lub przygnębiony niezależnie od kontekstu.
Warto zwrócić uwagę na mniej oczywiste, nietypowe symptomy, które łatwo pomylić z "fochami".
Może to być nadmierna drażliwość na bodźce sensoryczne (np. wściekłość z powodu szumu w domu),
nagła zmiana wzorców snu (zasypianie o czwartej nad ranem i spanie do popołudnia),
somatyzacja lęku pod postacią bólów brzucha czy głowy bez podłoża medycznego,
perfekcjonizm graniczący z paraliżem decyzyjnym ("nie odrobię tego zadania, bo i tak nie będzie idealne").
Sygnałem alarmowym są też myśli w rodzaju "i tak nic nie ma sensu" czy "wszystkim byłoby lepiej bez mnie", nawet jeśli wypowiedziane niby "żartem".
Istotne są również zmiany w relacji z ciałem i jedzeniem - nagłe restrykcje żywieniowe, obsesyjne liczenie kalorii lub, z drugiej strony, epizody objadania się w odpowiedzi na stres. Jeśli nastolatek zaczyna izolować się fizycznie (zamyka się w pokoju na wiele godzin, unika posiłków z rodziną) i emocjonalnie (nie dzieli się niczym, odpowiada wyłącznie monosylabami przez tygodnie, nie dni), to sygnał, że coś więcej niż typowa faza się dzieje.
Pierwszym krokiem, zanim sięgniemy po "techniki", jest zmiana postawy rodzica z kontrolującej na obserwującą i towarzyszącą.
Bardzo skuteczna jest technika aktywnego słuchania - polega na tym, żeby zamiast oceniać czy dawać rady, powtórzyć własnymi słowami to, co usłyszeliśmy ("rozumiem, że czujesz się sfrustrowany, bo mam za dużo wymagań") i zapytać, czy dobrze zrozumieliśmy. Taki sposób rozmowy obniża poziom pobudzenia ciała migdałowatego u nastolatka, bo przestaje on odczuwać rozmowę jako atak, na który trzeba się bronić.
Pomocna bywa też zasada "pytań otwartych bez wyroku" - zamiast "dlaczego znowu masz złe oceny?", lepiej zapytać "co się dzieje w szkole, że trudno ci się skupić?".
Warto również wprowadzić w domu proste techniki regulacji emocji, których nastolatek może się nauczyć przez modelowanie - na przykład oddech 4-7-8: wdech przez nos licząc do czterech, zatrzymanie oddechu na siedem sekund, długi wydech przez usta licząc do ośmiu. Taki oddech aktywuje nerw błędny i uspokaja układ nerwowy w ciągu kilku minut, co może pomóc w chwilach silnej frustracji, zarówno nastolatkowi, jak i rodzicowi.
Domowe strategie mają jednak swoje granice. Jeśli obserwujesz utrzymujące się przez kilka tygodni wycofanie, spadek funkcjonowania w szkole, utratę przyjemności z dawnych aktywności, zmiany w odżywianiu, samouszkodzenia lub jakiekolwiek wzmianki o myślach samobójczych - to moment, w którym warto skonsultować się ze specjalistą, niezależnie od tego, jak "typowo nastoletnio" może to wyglądać na pierwszy rzut oka.
Psycholog dziecięcy lub psychoterapeuta pracujący z młodzieżą pomoże przede wszystkim zrozumieć, co faktycznie stoi za zachowaniem - czy to naturalna faza separacji, reakcja na konkretny stresor (np. rozstanie rodziców, bullying rówieśniczy), czy początek zaburzenia nastroju, lękowego lub odżywiania.
Psychoterapia poznawczo-behawioralna (CBT) jest uznawana za złoty standard w pracy z depresją i zaburzeniami lękowymi u młodzieży, ponieważ pomaga zrozumieć i zmienić schematy myślenia napędzające trudne emocje.
W przypadku silnych trudności z regulacją emocji, impulsywnością czy samookaleczeniami, bardzo dobrze sprawdza się terapia dialektyczno-behawioralna (DBT), która uczy konkretnych umiejętności - tolerowania dyskomfortu, regulacji emocji i budowania relacji.
Często rekomendowana jest też terapia rodzinna, ponieważ nastolatek nie funkcjonuje w izolacji - zmiana sposobu komunikacji w całym systemie rodzinnym bywa kluczowa dla trwałej poprawy. Specjalista daje coś, czego trudno osiągnąć samemu w domu - bezpieczną, neutralną przestrzeń, w której nastolatek może mówić o rzeczach, których nie powie rodzicowi z obawy przed oceną lub zranieniem go, a jednocześnie profesjonalne narzędzia do pracy z konkretnym problemem, nie tylko z jego objawami.
Przedstawiamy wyselekcjonowaną grupę doświadczonych specjalistów, którzy pomagają młodzieży i ich rodzicom\opiekunom w bezpiecznym przejściu przez okres dojrzewania, oferując profesjonalne wsparcie w radzeniu sobie z fizycznymi, emocjonalnymi i społecznymi wyzwaniami tego etapu rozwoju.
Zrozumienie to pierwszy krok do poprawy. Przeczytaj inne, powiązane, merytoryczne artykuły które przygotowaliśmy dla Was wspólnie z naszymi Specjalistami_tkami.
Najtrudniejsze to zacząć szukać. Gratulujemy! Sprawdź naszego Bloga, a także Forum Psychologiczne! Znajdziesz tam merytoryczne artykuły, odpowiedzi Specjalistów_ek, praktyczne przykłady i wskazówki oraz wiele inspiracji.





Czy pierwszy okres w wieku 14 lat to dobrze i czy to normalne🤔.Nikt nic nie chce powiedzieć,wszyscy dowiesz się jak dorośniesz
Witam, sprawa nie dotyczy bezpośrednio mnie, tylko mojego partnera, ma on nastoletniego syna, z którym troszeczkę zaniedbał kontakt, co prawda widują się co drugi dzień, bo jeżdżą wspólnie na treningi, ale na tym ich kontakt się kończy. Partner próbuje z Nim porozmawiać, proponuje synowi wspólne wyjście, wspólne spędzenie czasu, ale syn bardzo mało rozmawia, nie chce spędzać tego czasu z ojcem. Wiem, że jest to nastolatek, jest w okresie dojrzewania i będzie im ciężko odbudować tę relacje ojciec - syn, widzę, że partnera bardzo to boli, że nie ma z Nim takiego kontaktu jak kiedyś, bardzo cierpi z tego powodu - chciałabym jakoś Mu pomoc, ale nie wiem jak, każda próba partnera kończy się niepowodzeniem. Jest też podejrzenie, że była żona nastawia syna przeciwko ojcu i troszkę utrudnia im kontakt, a dziecko jest między młotem a kowadłem, niestety nie da się z Nią dojść do porozumienia. Moje pytanie co możemy zrobić, żeby syn partnera bardziej się otworzył na kontakty z ojcem i na rozmowę ?
Dzień dobry, pytanie dotyczy mojej 13-letniej córki. Jest osobą bardzo wrażliwą, nieśmiałą i skrytą. Ma problem z nawiązywaniem nowych znajomosci, tylko jedną kokeżankę. Często powtarza, że nikt jej nie lubi i że jest dziwna. Od kilku lat przewija się też temat jej przedszkola i zaczynam dostrzegać, że to jak teraz układają się jej relacje z dziećmi może mieć związek właśnie z okresem przedszkolnym. Jak miała 5/6lat pojawił się okres, w którym nie chciała wchodzić do sali do swojej grupy. Płakała, wyrywała się jak tylko zobaczyła siedzące dzieci. Wielokrotnie pytałam przedszkolanki czy zauważyły coś niepokojącego, z czego takie zachowanie może wynikać. Twierdziły, że nic się nie dzieje, a córka była wtedy za mała, żeby o tym opowiadać. Dopiero kilka lat po zakończeniu przedszkola zaczęła mówić, że nikt się z nią nie bawił, że dzieci jej nie lubiły, że się z niej naśmiewały i jak miała nowe ubrania to specjalnie szarpały ją za nie, żeby je porwać; że pani wciskała jej jedzenie na siłę, raz nawet złapała ją tak mocno za rękę, że bolało...Temat przedszkola wraca co jakiś czas. Córka sama mówi, że nikt jej nie lubi, tak jak wtedy w przedszkolu. Nie wiem co robić...czy powinna odbyć jakąś terapię? Czy w nastoletnim wieku takie odczucia są po prostu normalne? Boję się, żeby czegoś nie przegapić...
Cześć, jestem mamą jedynaczki - 15 lat. Mimo tego, że nie ma rodzeństwa od dziecka ma bliski kontakt z kuzynką rówieśniczką (córka siostry męża). I tak razem w przedszkolu, razem w szkolnej ławce, razem w szkole i razem po szkole, razem na podwórku, na wakacyjnych wyjazdach...Nasze rodziny mieszkają bardzo blisko siebie i często się spotykamy. Mama kuzynki jest chrzestną matką mojej córki. Dopiero w liceum rozstanie, inne miasta i inne otoczenie. Moja córka na początku (pierwsze klasy podstawówki) była bardzo zaborcza jeśli chodzi o relacje z kuzynką, chciała ją mieć tylko dla siebie i nie rozumiała, że tamta ma prawo kolegować się z innymi dziećmi...tak jak ona ma prawo mieć inne koleżanki. Przeżywała różne sytuacje... Można powiedzieć, że kuzynka owinęła sobie córkę wokół palca i mogła robić z nią co chciała a ta i tak była wierna jak piesek. Dużo zmieniło się w ostatnich latach podstawówki, w okresie dojrzewania... Córka trwała przy kuzynce i znosiła jej gwiazdorzenie, przykre uwagi na swój temat, trwała przy niej w każdej chwili zatracając swoją osobowość. Wszyscy z boku patrząc zawsze traktowali je jak siostry. I tak w końcu miarka się przebrała i to moja córka podjęła decyzję o tym żeby pójść w całkiem innym kierunku do liceum, byle nie razem...nie chciała być już dalej jak się wyraziła "przydupasem kuzynki"... Przez całą podstawówkę borykała się z bardzo niską samooceną, nie wierzyła że ktoś może ją lubić za to jak jest, że dla kogoś może być ważna...W pierwszej klasie liceum nawiązała kontakty z rówieśniczkami (choć nie było łatwo) ale nadal nie wierzyła w siebie i na każdym kroku szukała dowodu że ktoś ją akceptuje. Pomogła nam bardzo pani psycholog... Po jakimś czasie okazało się, że kuzynka też miała problem z kontaktami z rówieśnikami i z nawiązaniem relacji w swoim liceum a winę za to (może nie wprost ale bardzo dając do zrozumienia) obarcza się moją córkę. To wszystko przez to, że moja córka się zmieniła i zostawiła kuzynkę. Nie poświęca jej tyle czasu, nie adoruje i nie interesuje się jej sprawami... Prawdę mówiąc widzę, że moja córka ma teraz bardzo lekceważące podejście do kuzynki i faktycznie nie zwraca na nią uwagi... Boję się w sumie, że z miłości przeszło jej całkowicie może jeszcze nie w nienawiść ale w obojętność. Nie wiem co robić. Do tej pory starałam się wspierać moje dziecko i pomóc poprawić jej samoocenę. Ale dochodzą do tego wszystkiego nasze relacje rodzinne. Nie wtrącałam się w taki sposób żeby rozmawiać ze szwagierką o dziewczynach ale bolą mnie insynuacje, że wszystkiemu winna jest moja córka. Kuzynka jest ewidentnie smutna i zdołowana, korzystała z porady psychologa. Ale to przez wiele lat moja córka nakładała maski i udawała przed wszystkimi w rodzinie że jest wszystko ok a potem w domu płakała w poduszkę nieszczęśliwa i zdołowana. Czy powinnam się wtrącał i porozmawiać jak mama z mamą? Czy może one powinny wylać z siebie wszystkie wzajemne żale i pokłócić się a potem może pogodzić i żyć na nowo. Nie wiem, czy w ogóle da się coś z tego zrozumieć co napisałam...może za bardzo się przejmuję...

Wychodząc naprzeciw potrzebom młodzieży i rodziców mierzących się z wyzwaniami okresu dojrzewania, specjaliści oferują darmowe konsultacje. Rozumiemy, że kwestie finansowe mogą stanowić istotną barierę w podjęciu decyzji o skorzystaniu z profesjonalnego wsparcia, dlatego chcemy ułatwić ten pierwszy, często najtrudniejszy krok.
Kiedy warto?
Gdy zauważasz u siebie lub u swojego dziecka intensywne wahania nastroju i trudności w radzeniu sobie z emocjami typowymi dla okresu dojrzewania;
Kiedy relacje rodzinne stają się napięte i konfliktowe, a komunikacja między nastolatkiem a rodzicami jest zaburzona;
Jeśli nastolatek doświadcza silnego niepokoju związanego ze zmianami zachodzącymi w jego ciele lub porównuje się niekorzystnie z rówieśnikami;
Gdy pojawiają się problemy w szkole, izolacja społeczna lub zachowania ryzykowne, które mogą być wyrazem trudności w adaptacji do wyzwań okresu dojrzewania.
Potrzebujesz bezpłatnej pomocy?
Sprawdź dostępnych specjalistów i umów się na bezpłatną pierwszą konsultację już dziś – zrób ten ważny krok w kierunku wspierania zdrowego rozwoju nastolatka.
Zobacz, którzy specjaliści udostępniają bezpłatne konsultacje psychologiczne i łatwo umów pierwszą wizytę.
