📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach
W holenderskiej kohorcie prawie 20 procent nastolatków przeszło co najmniej jeden napad paniki, a zaburzenie rozwinęło się u nieco ponad jednego procenta. Sprawdź, co odróżnia te grupy i jak reagować, żeby nie pomóc na chwilę kosztem miesięcy.
Holenderskie badanie podłużne objęło 1584 osoby od dziesiątego roku życia do wieku 18 do 20 lat. W tym czasie 314 osób, czyli 19,8 procent, przeszło co najmniej jeden napad paniki spełniający kryteria diagnostyczne. Zaburzenie lękowe z napadami paniki rozwinęło się u 18 osób, czyli u 1,2 procent.
Ta dysproporcja jest najważniejszą liczbą w całym tekście. Napad paniki w okresie dojrzewania jest zjawiskiem częstym, a większość nastolatków, którzy go doświadczą, nie zachoruje. Rozstrzyga nie sam napad, tylko to, co dzieje się przez kolejne tygodnie: czy pojawia się stały lęk przed powtórką i czy życie zaczyna się układać wokół omijania miejsc.
Dla rodzica oznacza to konkretną kolejność myślenia. Po pierwszym epizodzie zadaniem nie jest ustalenie diagnozy, tylko obserwacja, czy dziecko zaczyna coś omijać.
W tym samym badaniu sprawdzano, które problemy z wczesnej adolescencji przewidują późniejsze napady. Po uwzględnieniu wszystkich pozostałych trudności najbardziej konsekwentnym czynnikiem okazały się problemy społeczne: bycie odrzucanym, brak przyjaciół, poczucie niedopasowania (współczynnik ryzyka 1,26 w samoopisie i 1,19 w ocenie rodziców). Istotne pozostały też problemy w sferze myślenia, natomiast wiele skal, które w analizach pojedynczych wypadały znacząco, przestało cokolwiek wnosić po uwzględnieniu współwystępujących trudności.
Wniosek jest mniej oczywisty, niż się wydaje. Nastolatek, który dostaje napadów paniki, wcale nie musiał wcześniej wyglądać na lękliwego. Częściej wyglądał na osobę, która nie znalazła sobie miejsca w grupie.
Badanie jakościowe z udziałem ośmiorga nastolatków w wieku 13 do 17 lat pokazuje przebieg, którego nie widać w statystyce. Uczestnicy_czki opisywali napad jako tonięcie w doznaniach, w którym nie da się już myśleć. Sam napad był jednak tylko połową problemu.
Drugą połową była szkoła jako scena. Napad przy dwudziestu obserwujących osobach nasilał objawy, bo do lęku o ciało dochodził wstyd. Reakcje nauczycieli bywały nietrafione: polecenie „oddychaj spokojnie" pod adresem osoby, która nie jest w stanie odpowiedzieć, kończyło się oceną jej milczenia jako niegrzeczności. Rówieśnicy żartowali z napadów, co utrwalało poczucie bycia kimś nienormalnym. Część nastolatków próbowała technik oddechowych i przerywała je, bo pogarszały samopoczucie.
To ostatnie nie jest przypadkiem. Głębokie wdechy przy przyspieszonym oddechu prowadzą do hiperwentylacji, a ta daje zawroty głowy i mrowienie, czyli objawy, które nastolatek odczyta jako pogorszenie.
Trzy zachowania, które pojawiają się najczęściej i najbardziej utrwalają problem:
Odbieranie ze szkoły po każdym napadzie. Ulga jest natychmiastowa, a nauka, która stąd płynie, brzmi: z tej sytuacji trzeba uciec. Po kilku takich razach powrót jest trudniejszy niż na początku.
Powtarzane zapewnianie, że nic mu nie jest. Pierwsza taka rozmowa jest potrzebna. Dziesiąta zamienia się w rytuał, po którym spokój trwa kilkanaście minut, a potem trzeba go odnowić.
Kolejne badania medyczne bez wskazań. Jedno sprawdzenie ma sens, zwłaszcza przy objawach ze strony serca. Seria kolejnych utrwala przekonanie, że przyczyna leży w ciele i jeszcze jej nie znaleziono.
Zamiast tego działa coś nudniejszego: nazwanie zjawiska, umówienie się, co robicie w trakcie napadu, i utrzymanie chodzenia do szkoły, w razie potrzeby w okrojonym zakresie. Jeśli powrót w pełnym wymiarze jest w tym momencie nierealny, ustalcie ze szkołą etapy zamiast wybierać między obecnością a jej brakiem.
Siedemnastoletnia obserwacja ponad 162 tysięcy osób w wieku 11 do 16 lat wykazała, że astma podnosi ryzyko rozwoju zaburzenia panicznego (współczynnik ryzyka 1,70), a kolejne hospitalizacje i wizyty na oddziale ratunkowym z jej powodu podnoszą je dalej (2,07). Najwyższe ryzyko miały osoby z astmą o wczesnym początku, które paliły papierosy w okresie dojrzewania (4,95).
Jeśli więc Twoje dziecko ma astmę i zaczyna palić, rozmowa o papierosach przestaje być tylko rozmową o płucach.
O zaburzeniu mówimy, gdy nieoczekiwane napady się powtarzają, a przez co najmniej miesiąc utrzymuje się obawa przed kolejnym albo zmienia się zachowanie: rezygnacja z wyjść, komunikacji miejskiej, wycieczek, wychodzenia z klasy. Sygnałem alarmowym nie jest liczba napadów, tylko kurczenie się terenu.
Leczeniem pierwszego wyboru u nastolatków pozostaje terapia poznawczo behawioralna, w której pracuje się nad interpretacją doznań z ciała i stopniowym powrotem do omijanych sytuacji. Rodzic ma w niej rolę do odegrania, głównie polegającą na wycofywaniu się z zapewniania i z ratowania.
Na początek przydaje się rzecz prosta: przez dwa tygodnie notujcie razem, kiedy pojawił się napad, ile trwał i co dziecko zrobiło po nim. Zapis w dzienniku paniki pokazuje wzorzec, a przy okazji uczy patrzenia na napad jak na zdarzenie o początku i końcu, a nie jak na katastrofę bez kształtu.
Przedstawiamy wyselekcjonowaną grupę doświadczonych psychologów i psychoterapeutów, którzy specjalizują się w pracy z osobami zmagającymi się z lękiem napadowym. Nasi specjaliści stosują sprawdzone metody terapeutyczne, pomagając skutecznie radzić sobie z objawami i poprawić jakość życia.
Zrozumienie to pierwszy krok do poprawy. Przeczytaj inne, powiązane, merytoryczne artykuły które przygotowaliśmy dla Was wspólnie z naszymi Specjalistami_tkami.
Najtrudniejsze to zacząć szukać. Gratulujemy! Sprawdź naszego Bloga, a także Forum Psychologiczne! Znajdziesz tam merytoryczne artykuły, odpowiedzi Specjalistów_ek, praktyczne przykłady i wskazówki oraz wiele inspiracji.





Od ok. 3 miesięcy zmagam się z takim problemem. Gdy położę się spać po ok. 2-3 minutach nagle zaczynam odczuwać taki silny lęk, zaczyna drżeć moim ciałem, serce szybko bije, czuje niepokój. Czuję jakbym była w innym świecie, nie wiem co się ze mną dzieje. Czy to mogą być ataki paniki? Dodam, że te objawy przyszły do mnie tak "z dnia na dzień". Wizytę u psychiatry mam dopiero na 7 stycznia. Wcześniej nie dało rady się nigdzie zarejestrować. Zaznaczę, że każdego dnia biorę też hydroksyzynę, aby wyciszyć się, czy opanować lęk, jednak to nie pomaga. Co może być przyczyną takich objawów? Jak sobie z tym poradzić, aż do stycznia? Z dnia na dzień taki lęk w nocy trwa coraz dłużej i ciężko zasnąć, nawet po wzięciu leku na uspokojenie.
Dzień dobry, mam prawie 25 lat, mam fobię społeczną od dziecka, doświadczam epizodów depresyjnych, mam część symptomów agorafobii, od półtora roku zaczęłam doświadczać ataków paniki i stają się one częstsze, częściej się samookaleczam, do tego prawdopodobnie mam zaburzenie osobowości borderline (nie byłam jeszcze badana testami, ale 2 psychologów, psychiatra i inny lekarz mi tak powiedzieli). Jestem w terapii od ponad roku, ale ostatnio jest tylko gorzej. Dużo zmian nastąpiło w moim życiu, w tym ukończenie studiów, coming out po prawie dekadzie ukrywania się, mam zamieszkać bez rodziców w maju (mam zamieszkać z moją dziewczyną), ale pozostaję bez pracy. Nigdy nie pracowałam. Boli mnie to, że wszyscy oskarżają mnie o lenistwo, a ja jestem przerażona nawet, by rozmawiać na temat pracy, nawet jak nie o mnie chodzi. Czasem dosłownie mnie paraliżuje, nie mogę się ruszyć, nic powiedzieć, tylko czuję, jak cała się trzęsę. Okropnie boję się ludzi. Do tego przeraźliwie boję się być sama. Boję się wszystkiego, co jest z pracą związane do tego stopnia, że czuję, że nie mogę oddychać lub robię się agresywna. Moja sytuacja domowa się pogorszyła przez to jeszcze bardziej. Boję się pracować gdziekolwiek, ale jeszcze bardziej boję się pracować w zawodzie, ale jednocześnie tego chcę. Boję się też najczęściej przyznawać do tego, kim jestem a jestem psychologiem, bo czuję jak wtedy zmienia się sposób, w jaki inni na mnie patrzą. Czuję się tak ze strony różnych ludzi, też ze strony innych psychologów, psychiatrów, terapeutów, bo się boję, że znowu, po raz n-ty to usłyszę, że powinnam być jakaś, nie powinnam tego czy tamtego i że nawet nad własnym życiem nie panuję, a co dopiero innym pomagać. Staram się, studia z wyróżnieniem ukończyłam, dwa razy publikacje mi obiecano, pomagam ludziom czasem chociaż online, ale to i tak wszystko nie ma znaczenia, bo nadal pozostaje uwięziona w swoich problemach. Bardzo bałam się napisać nawet tutaj, bo boję się oceny. Wieczorem przed wigilią miałam swoją pierwszą wizytę u psychiatry i, mimo że powiedziałam, że nie chcę leków i strasznie się ich boję i tak mi je przepisała i umówiła się na następną wizytę. Wykupiłam je pod naciskiem innych. Wszyscy chcą, żebym je brała i nie wymyślała, a ja okropnie boję się je brać. Dostałam krople betesda (escitalopram) i mam zacząć od 1 kropelki i tak dobić do 10 dziennie, powoli skoro tak się boję, ale wcale nie boję się mniej. Nie potrafię ani myśleć o tym, ani nie myśleć o tym, że mam je brać. Nawet nie mogę na ten lek patrzeć. Wiele razy dziennie zaczynam o tym myśleć i robi mi się niedobrze, słabo, gorąco, ciężko mi oddychać i czuję nagłe przypływy lęku. Boję się wszystkich efektów ubocznych, które ten lek może wywołać, a czego najbardziej przeraża mnie to, od ilu ludzi słyszałam, że od tego przytyło i ile to było kg. Jak myślę o tym, że wywołuje to też często dysfunkcje seksualne (a wiem, że czasem się one utrzymują nawet po zakończeniu farmakoterapii), to też mi skręca żołądek. Jednak najbardziej przeraża mnie wzrost wagi. Moja dziewczyna (a wcześniej też rodzice) się martwi tym, co robię od ostatnich paru miesięcy, ciągle sprawdzam kalorie wszystkiego i je liczę, ciągle się ważę, kombinuję jak powstrzymać głód. Zaczęło się od tego, że dobiłam do początków otyłości w parę lat, po tym, jak miałam wcześniej wagę w normie, i teraz w końcu zaczęłam chudnąć i przeraża mnie wizja, żeby przytyć choćby trochę, a co dopiero kilkanaście czy kilkadziesiąt kg, a od wielu osób to słyszałam. Poza tym boję się nawet swojego strachu, swojej reakcji na lek zaraz po zażyciu. Pani psychiatra też zwróciła mi na to uwagę, że moje lęki wiążą się też z zażywaniem różnych substancji, np. kiedyś wzięłam xanax i akurat coś mnie zakuło w głowie po paru sekundach i zaczęłam nagle myśleć, że guz mózgu albo padaczka albo, że umrę i dostałam ataku paniki. Tak samo było, jak dostałam znieczulenie u dentysty i jeszcze w innych przypadkach. Oczywiście rozmawiam z terapeutką o wszystkim lub o większości spraw, ale postanowiłam napisać też tutaj, bo czuję, że już nie mam siły i nie wiem, co mam robić... dużo problemów się skumulowało, a rozwiązania na nie są tylko kolejnymi problemami lub drogą do nich... Bardzo proszę o poradę i z góry bardzo dziękuję
Od prawie roku mam ataki paniki. Najczęściej w sytuacjach, gdy partnerka jest na mnie zła/obrażona przez co ja czuję się winna i bojąc się, że ją stracę, zaczynam zmieniać swoje zdanie/zachowanie tak, aby partnerka była dla mnie miła i żeby między nami było dobrze. Momentami nie rozumiem pewnych rzeczy. Gdy partnerka czegoś chce i ja też, ale ona bardziej, a z mojej strony nie ma jasnej deklaracji, że w pełni się z nią zgadzam, ale mam pewne kwestie, w których nie jestem pewna i próbuje je zakomunikować . Efekt? Dalsza rozmowa wygląda tak, że to moja wina (a przynajmniej tak to odbieram) i robi mi wyrzuty i próbuje pokazać czy przekonać do tego, żeby było po jej myśli, co kończy się tym, że ja wpadam w panikę i przepraszam ją lub staram się zrobić wszystko, żeby tylko było dobrze między nami. Dostawałam bardzo wiele szans od niej, muszę się ze wszystkim pilnować, bo nasz związek wisi na włosku. Mówiąc o tym, że mam problem ze sobą i moja psychika i że potrzebuje pomocy psychologa odpowiedź jest taka, że psycholodzy to mi nie pomogą, bo kiedyś ona korzystała, bo była w ciężkim dole i jej nie pomogli, tylko powiedzieli, że ma się wziąć w garść i że jak zacznę brać leki, to jak przestanę, to będzie jeszcze gorzej, bo ktoś tam tak miał. Dodam, że jeśli nie jest pod wpływem alkoholu, to jest super i że mnie rozumie, ale nagle zaczyna zmieniać zdanie, kiedy jest po alkoholu, wtedy jest najgorzej, ciężko mi cokolwiek powiedzieć na swoją obronę i tylko przyznanie racji, bądź zgoda na coś tam w jakimś stopniu łagodzi sytuację. Jestem zmęczona psychicznie, fizycznie, bo też pracuje prawie na okrągło . Nie mam siły i energii a najchętniej cały czas leżałbym w łóżku . Podczas ataku paniki potrafię bardzo mało spać, po 3h dziennie i prawie nic nie jeść podczas dnia. Czy ja się zachowuje źle i faktycznie to moja wina czy jednak jestem słaba psychicznie i poddaje się manipulacjom partnerki?
Witam. Zmagam się z problemem związanym z atakami paniki. Znienacka zaczynam czuć mdłości ( od dziecka mam strach przed wymiotowaniem) czuję też bardzo szybkie i mocne bicie serca ( moje ciśnienie z reguły jest wysokie, ale podczas ataku paniki sięga nawet 140 uderzeń na minute) Pojawia się to najczęściej, gdy jestem poza domem i nie umiem sobie z tym poradzić, trwa około 15 minut, uspokajam się, gdy mdłości przechodzą ,bardzo mnie to krępuje. Planuje wizytę u psychologa, ale najpierw chciałbym zapytać tutaj jak mogę sobie z tym radzić.
Witam, Mam problem z atakami, nie jestem lekarzem ani specjalistą, ale według objawów podejrzewam, że mogą być to ataki paniki, ponieważ podczas tych ataków nagle nie mogę złapać w ogóle oddechu. bardzo szybko oddycham, nic do mnie nie dociera, jakby “z zewnątrz”, również mam dziwne mrowienia w rękach i kiedy już ten atak minie, okropnie się czuję zmęczona psychicznie, tak jakbym była wyprana emocjonalnie, piszę o tym, ponieważ zauważyłam. że w większości dostaje to kiedy się denerwuje lub podczas jakiegoś konfliktu - w większości dzieje się to z udziałem osób trzecich i działa to tak, że powoli jakby zaczyna coś we mnie rosnąć wraz ze zdenerwowaniem i sięga w pewnym momencie już tego stopnia, że dostaje właśnie tego ataku - czy można coś z tym zrobić? Pierwszych takich ataków doświadczyłam w wieku gimnazjalnym i dostawałam bardzo rzadko, ale teraz ostatnio zauważyłam, że coraz częściej, ponieważ ostatni taki atak miałam w grudniu zeszłego roku, a nigdy w takim odstępie czasu nie dostawałam kolejnego, co mnie martwi. że obojętnie jaka sytuacja będzie je wywoływać. Proszę o odpowiedź i z góry dziękuję za każdą
Mathyssek, C.M., Olino, T.M., Verhulst, F.C., van Oort, F.V. Childhood internalizing and externalizing problems predict the onset of clinical panic attacks over adolescence: the TRAILS study. PLoS ONE, 7(12), e51564 (2012). DOI: 10.1371/journal.pone.0051564.
Baker, H.J., Hollywood, A., Waite, P. Adolescents' lived experience of panic disorder: an interpretative phenomenological analysis. BMC Psychology, 10, 143 (2022). DOI: 10.1186/s40359-022-00849-x.
Wu, M.H. i in. Asthma and early smoking associated with high risk of panic disorder in adolescents and young adults. Social Psychiatry and Psychiatric Epidemiology, 57, 583-594 (2022). DOI: 10.1007/s00127-021-02146-1.
Merikangas, K.R. i in. Lifetime prevalence of mental disorders in U.S. adolescents: results from the National Comorbidity Survey Replication, Adolescent Supplement (NCS-A). Journal of the American Academy of Child and Adolescent Psychiatry, 49(10), 980-989 (2010). DOI: 10.1016/j.jaac.2010.05.017.
Zobacz, którzy specjaliści udostępniają bezpłatne konsultacje psychologiczne i łatwo umów pierwszą wizytę.
