📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach
W trzyletniej obserwacji populacyjnej remisję osiągnęło 75 procent osób z zaburzeniem panicznym i 67 procent osób z towarzyszącą agorafobią. Sprawdź, co przewiduje nawrót i które popularne przekonania o napadach paniki nie mają pokrycia w badaniach.
Duże badanie populacyjne z dwiema falami pomiaru w odstępie trzech lat objęło ponad 43 tysiące osób. W tym czasie remisję osiągnęło 75 procent osób z zaburzeniem lękowym z napadami paniki i 67 procent osób, u których towarzyszyła mu agorafobia. Nawrót wystąpił odpowiednio u 12 i 21 procent.
Te liczby mówią dwie rzeczy naraz i obie są użyteczne. Po pierwsze, większość osób z tego wychodzi, i to w perspektywie liczonej w latach, nie dekadach. Po drugie, przebieg bywa falujący: remisja nie oznacza gwarancji, a nawrót jest wpisany w naturę problemu, zwłaszcza gdy w tle jest unikanie miejsc.
Autorzy wyciągają z tego wniosek praktyczny dla leczenia: nie należy zbyt szybko wycofywać się z tego, co zadziałało. Najczęstszy błąd to zakończenie leczenia w tygodniu, w którym objawy właśnie ustąpiły.
Podczas napadu organizm robi dokładnie to, do czego został przygotowany w sytuacji zagrożenia: przyspiesza pracę serca, podnosi ciśnienie, zmienia oddech i napina mięśnie. To reakcja krótkotrwała i samoograniczająca się, ponieważ adrenalina jest szybko metabolizowana. Napad nie prowadzi ani do zawału, ani do uduszenia.
Lęk przed „zwariowaniem" bierze się zwykle z derealizacji, czyli uczucia nierealności otoczenia. Jest to typowy objaw napadu, wynikający ze zmian w przepływie krwi i w sposobie przetwarzania bodźców, a nie zapowiedź psychozy. Zaburzenie paniczne nie przechodzi w schizofrenię.
Omdlenie wymaga nagłego spadku ciśnienia i zwolnienia tętna. W napadzie paniki dzieje się coś odwrotnego: ciśnienie rośnie, tętno przyspiesza. Dlatego mimo bardzo silnego uczucia „odpływania" omdlenia w trakcie napadu należą do rzadkości.
Wyjątkiem jest fobia krwi i igieł, w której faktycznie występuje charakterystyczna reakcja dwufazowa z omdleniem. Jeśli mdlejesz na widok krwi, to inny mechanizm i inne postępowanie niż przy napadach paniki.
Odwrotna skrajność jest równie myląca. Metaanaliza 12 badań obejmujących ponad 1,13 miliona osób i 58 tysięcy zdarzeń sercowych wykazała, że zaburzenie paniczne wiązało się z podwyższonym ryzykiem wystąpienia choroby wieńcowej (skorygowany współczynnik ryzyka 1,47), zawału serca (1,36) i poważnych zdarzeń sercowych (1,40). Związek utrzymywał się po uwzględnieniu depresji.
Autorzy wyraźnie zastrzegają, że nie da się wykluczyć odwróconej przyczynowości: część osób mogła mieć wczesną chorobę serca, zanim postawiono rozpoznanie psychiatryczne. To nie jest więc dowód, że panika uszkadza serce. To argument za tym, żeby nieleczonego zaburzenia panicznego nie traktować jako sprawy wyłącznie subiektywnej, zwłaszcza że współwystępuje z paleniem, bezsennością i ograniczeniem aktywności fizycznej.
To przekonanie jest wyjątkowo trwałe, a dane mówią co innego. Badanie z randomizacją porównujące terapię poznawczo behawioralną z treningiem oddechowym i bez niego nie wykazało przewagi wersji z treningiem, a autorzy wprost zakwestionowali jego użyteczność.
Jeszcze więcej wnosi analiza składnikowa 72 badań z udziałem 4064 osób. Poszczególne elementy terapii poznawczo behawioralnej nie są równoważne: ekspozycja na doznania z ciała oraz forma kontaktu twarzą w twarz wiązały się z lepszą skutecznością, natomiast relaksacja mięśniowa i ekspozycja w wirtualnej rzeczywistości wiązały się ze skutecznością istotnie niższą. Porównanie najlepiej i najgorzej złożonego pakietu, przy czym oba bywają przedstawiane jako terapia oparta na dowodach, dało iloraz szans remisji równy 7,69.
Wniosek dla osoby szukającej pomocy: pytanie „czy pracujecie z doznaniami z ciała" jest sensowniejsze niż pytanie „czy stosuje pan_i terapię poznawczo behawioralną".
Nawroty przewidują konkretne rzeczy: wcześniejsze napady w historii, współwystępująca depresja albo zespół lęku uogólnionego, uzależnienie od nikotyny, młodszy wiek i poważny kryzys finansowy. Żadna z nich nie brzmi jak „brak silnej woli", a większość da się objąć jakimś działaniem.
Powrót pojedynczego napadu po miesiącach spokoju nie kasuje wykonanej pracy. Kasuje ją dopiero wznowienie unikania, czyli decyzja, żeby znów nie wsiadać do metra. Umiejętności zdobyte w terapii pozostają, a odstęp między nawrotem a reakcją jest zwykle krótszy niż za pierwszym razem.
Nie kończ leczenia w dniu, w którym poczujesz się dobrze. Po remisji leczenie farmakologiczne prowadzi się jeszcze zwykle 6 do 12 miesięcy.
Zajmij się tym, co współwystępuje. Depresja, zamartwianie i nikotyna to przewidywalne czynniki nawrotu, a nie tło.
Sprawdź, czy nie wróciło unikanie. Zawężanie tras bywa niezauważalne, dopóki ktoś nie zaproponuje wyjazdu.
Zapisuj napady, także te rzadkie. Zapis w dzienniku paniki pokazuje kierunek zmiany, którego pamięć nie pokazuje, bo zapamiętujemy najgorszy epizod, a nie ich liczbę.
Przedstawiamy wyselekcjonowaną grupę doświadczonych psychologów i psychoterapeutów, którzy specjalizują się w pracy z osobami zmagającymi się z lękiem napadowym. Nasi specjaliści stosują sprawdzone metody terapeutyczne, pomagając skutecznie radzić sobie z objawami i poprawić jakość życia.
Zrozumienie to pierwszy krok do poprawy. Przeczytaj inne, powiązane, merytoryczne artykuły które przygotowaliśmy dla Was wspólnie z naszymi Specjalistami_tkami.
Najtrudniejsze to zacząć szukać. Gratulujemy! Sprawdź naszego Bloga, a także Forum Psychologiczne! Znajdziesz tam merytoryczne artykuły, odpowiedzi Specjalistów_ek, praktyczne przykłady i wskazówki oraz wiele inspiracji.





Od ok. 3 miesięcy zmagam się z takim problemem. Gdy położę się spać po ok. 2-3 minutach nagle zaczynam odczuwać taki silny lęk, zaczyna drżeć moim ciałem, serce szybko bije, czuje niepokój. Czuję jakbym była w innym świecie, nie wiem co się ze mną dzieje. Czy to mogą być ataki paniki? Dodam, że te objawy przyszły do mnie tak "z dnia na dzień". Wizytę u psychiatry mam dopiero na 7 stycznia. Wcześniej nie dało rady się nigdzie zarejestrować. Zaznaczę, że każdego dnia biorę też hydroksyzynę, aby wyciszyć się, czy opanować lęk, jednak to nie pomaga. Co może być przyczyną takich objawów? Jak sobie z tym poradzić, aż do stycznia? Z dnia na dzień taki lęk w nocy trwa coraz dłużej i ciężko zasnąć, nawet po wzięciu leku na uspokojenie.
Dzień dobry, mam prawie 25 lat, mam fobię społeczną od dziecka, doświadczam epizodów depresyjnych, mam część symptomów agorafobii, od półtora roku zaczęłam doświadczać ataków paniki i stają się one częstsze, częściej się samookaleczam, do tego prawdopodobnie mam zaburzenie osobowości borderline (nie byłam jeszcze badana testami, ale 2 psychologów, psychiatra i inny lekarz mi tak powiedzieli). Jestem w terapii od ponad roku, ale ostatnio jest tylko gorzej. Dużo zmian nastąpiło w moim życiu, w tym ukończenie studiów, coming out po prawie dekadzie ukrywania się, mam zamieszkać bez rodziców w maju (mam zamieszkać z moją dziewczyną), ale pozostaję bez pracy. Nigdy nie pracowałam. Boli mnie to, że wszyscy oskarżają mnie o lenistwo, a ja jestem przerażona nawet, by rozmawiać na temat pracy, nawet jak nie o mnie chodzi. Czasem dosłownie mnie paraliżuje, nie mogę się ruszyć, nic powiedzieć, tylko czuję, jak cała się trzęsę. Okropnie boję się ludzi. Do tego przeraźliwie boję się być sama. Boję się wszystkiego, co jest z pracą związane do tego stopnia, że czuję, że nie mogę oddychać lub robię się agresywna. Moja sytuacja domowa się pogorszyła przez to jeszcze bardziej. Boję się pracować gdziekolwiek, ale jeszcze bardziej boję się pracować w zawodzie, ale jednocześnie tego chcę. Boję się też najczęściej przyznawać do tego, kim jestem a jestem psychologiem, bo czuję jak wtedy zmienia się sposób, w jaki inni na mnie patrzą. Czuję się tak ze strony różnych ludzi, też ze strony innych psychologów, psychiatrów, terapeutów, bo się boję, że znowu, po raz n-ty to usłyszę, że powinnam być jakaś, nie powinnam tego czy tamtego i że nawet nad własnym życiem nie panuję, a co dopiero innym pomagać. Staram się, studia z wyróżnieniem ukończyłam, dwa razy publikacje mi obiecano, pomagam ludziom czasem chociaż online, ale to i tak wszystko nie ma znaczenia, bo nadal pozostaje uwięziona w swoich problemach. Bardzo bałam się napisać nawet tutaj, bo boję się oceny. Wieczorem przed wigilią miałam swoją pierwszą wizytę u psychiatry i, mimo że powiedziałam, że nie chcę leków i strasznie się ich boję i tak mi je przepisała i umówiła się na następną wizytę. Wykupiłam je pod naciskiem innych. Wszyscy chcą, żebym je brała i nie wymyślała, a ja okropnie boję się je brać. Dostałam krople betesda (escitalopram) i mam zacząć od 1 kropelki i tak dobić do 10 dziennie, powoli skoro tak się boję, ale wcale nie boję się mniej. Nie potrafię ani myśleć o tym, ani nie myśleć o tym, że mam je brać. Nawet nie mogę na ten lek patrzeć. Wiele razy dziennie zaczynam o tym myśleć i robi mi się niedobrze, słabo, gorąco, ciężko mi oddychać i czuję nagłe przypływy lęku. Boję się wszystkich efektów ubocznych, które ten lek może wywołać, a czego najbardziej przeraża mnie to, od ilu ludzi słyszałam, że od tego przytyło i ile to było kg. Jak myślę o tym, że wywołuje to też często dysfunkcje seksualne (a wiem, że czasem się one utrzymują nawet po zakończeniu farmakoterapii), to też mi skręca żołądek. Jednak najbardziej przeraża mnie wzrost wagi. Moja dziewczyna (a wcześniej też rodzice) się martwi tym, co robię od ostatnich paru miesięcy, ciągle sprawdzam kalorie wszystkiego i je liczę, ciągle się ważę, kombinuję jak powstrzymać głód. Zaczęło się od tego, że dobiłam do początków otyłości w parę lat, po tym, jak miałam wcześniej wagę w normie, i teraz w końcu zaczęłam chudnąć i przeraża mnie wizja, żeby przytyć choćby trochę, a co dopiero kilkanaście czy kilkadziesiąt kg, a od wielu osób to słyszałam. Poza tym boję się nawet swojego strachu, swojej reakcji na lek zaraz po zażyciu. Pani psychiatra też zwróciła mi na to uwagę, że moje lęki wiążą się też z zażywaniem różnych substancji, np. kiedyś wzięłam xanax i akurat coś mnie zakuło w głowie po paru sekundach i zaczęłam nagle myśleć, że guz mózgu albo padaczka albo, że umrę i dostałam ataku paniki. Tak samo było, jak dostałam znieczulenie u dentysty i jeszcze w innych przypadkach. Oczywiście rozmawiam z terapeutką o wszystkim lub o większości spraw, ale postanowiłam napisać też tutaj, bo czuję, że już nie mam siły i nie wiem, co mam robić... dużo problemów się skumulowało, a rozwiązania na nie są tylko kolejnymi problemami lub drogą do nich... Bardzo proszę o poradę i z góry bardzo dziękuję
Od prawie roku mam ataki paniki. Najczęściej w sytuacjach, gdy partnerka jest na mnie zła/obrażona przez co ja czuję się winna i bojąc się, że ją stracę, zaczynam zmieniać swoje zdanie/zachowanie tak, aby partnerka była dla mnie miła i żeby między nami było dobrze. Momentami nie rozumiem pewnych rzeczy. Gdy partnerka czegoś chce i ja też, ale ona bardziej, a z mojej strony nie ma jasnej deklaracji, że w pełni się z nią zgadzam, ale mam pewne kwestie, w których nie jestem pewna i próbuje je zakomunikować . Efekt? Dalsza rozmowa wygląda tak, że to moja wina (a przynajmniej tak to odbieram) i robi mi wyrzuty i próbuje pokazać czy przekonać do tego, żeby było po jej myśli, co kończy się tym, że ja wpadam w panikę i przepraszam ją lub staram się zrobić wszystko, żeby tylko było dobrze między nami. Dostawałam bardzo wiele szans od niej, muszę się ze wszystkim pilnować, bo nasz związek wisi na włosku. Mówiąc o tym, że mam problem ze sobą i moja psychika i że potrzebuje pomocy psychologa odpowiedź jest taka, że psycholodzy to mi nie pomogą, bo kiedyś ona korzystała, bo była w ciężkim dole i jej nie pomogli, tylko powiedzieli, że ma się wziąć w garść i że jak zacznę brać leki, to jak przestanę, to będzie jeszcze gorzej, bo ktoś tam tak miał. Dodam, że jeśli nie jest pod wpływem alkoholu, to jest super i że mnie rozumie, ale nagle zaczyna zmieniać zdanie, kiedy jest po alkoholu, wtedy jest najgorzej, ciężko mi cokolwiek powiedzieć na swoją obronę i tylko przyznanie racji, bądź zgoda na coś tam w jakimś stopniu łagodzi sytuację. Jestem zmęczona psychicznie, fizycznie, bo też pracuje prawie na okrągło . Nie mam siły i energii a najchętniej cały czas leżałbym w łóżku . Podczas ataku paniki potrafię bardzo mało spać, po 3h dziennie i prawie nic nie jeść podczas dnia. Czy ja się zachowuje źle i faktycznie to moja wina czy jednak jestem słaba psychicznie i poddaje się manipulacjom partnerki?
Witam. Zmagam się z problemem związanym z atakami paniki. Znienacka zaczynam czuć mdłości ( od dziecka mam strach przed wymiotowaniem) czuję też bardzo szybkie i mocne bicie serca ( moje ciśnienie z reguły jest wysokie, ale podczas ataku paniki sięga nawet 140 uderzeń na minute) Pojawia się to najczęściej, gdy jestem poza domem i nie umiem sobie z tym poradzić, trwa około 15 minut, uspokajam się, gdy mdłości przechodzą ,bardzo mnie to krępuje. Planuje wizytę u psychologa, ale najpierw chciałbym zapytać tutaj jak mogę sobie z tym radzić.
Witam, Mam problem z atakami, nie jestem lekarzem ani specjalistą, ale według objawów podejrzewam, że mogą być to ataki paniki, ponieważ podczas tych ataków nagle nie mogę złapać w ogóle oddechu. bardzo szybko oddycham, nic do mnie nie dociera, jakby “z zewnątrz”, również mam dziwne mrowienia w rękach i kiedy już ten atak minie, okropnie się czuję zmęczona psychicznie, tak jakbym była wyprana emocjonalnie, piszę o tym, ponieważ zauważyłam. że w większości dostaje to kiedy się denerwuje lub podczas jakiegoś konfliktu - w większości dzieje się to z udziałem osób trzecich i działa to tak, że powoli jakby zaczyna coś we mnie rosnąć wraz ze zdenerwowaniem i sięga w pewnym momencie już tego stopnia, że dostaje właśnie tego ataku - czy można coś z tym zrobić? Pierwszych takich ataków doświadczyłam w wieku gimnazjalnym i dostawałam bardzo rzadko, ale teraz ostatnio zauważyłam, że coraz częściej, ponieważ ostatni taki atak miałam w grudniu zeszłego roku, a nigdy w takim odstępie czasu nie dostawałam kolejnego, co mnie martwi. że obojętnie jaka sytuacja będzie je wywoływać. Proszę o odpowiedź i z góry dziękuję za każdą
Nay, W., Brown, R., Roberson-Nay, R. Longitudinal course of panic disorder with and without agoraphobia using the National Epidemiologic Survey on Alcohol and Related Conditions (NESARC). Psychiatry Research, 208(1), 54-61 (2013). DOI: 10.1016/j.psychres.2013.03.006.
Tully, P.J., Turnbull, D.A., Beltrame, J., Horowitz, J., Cosh, S., Baumeister, H., Wittert, G.A. Panic disorder and incident coronary heart disease: a systematic review and meta-regression in 1 131 612 persons and 58 111 cardiac events. Psychological Medicine, 45(14), 2909-2920 (2015). DOI: 10.1017/S0033291715000963.
Pompoli, A., Furukawa, T.A., Efthimiou, O., Imai, H., Tajika, A., Salanti, G. Dismantling cognitive-behaviour therapy for panic disorder: a systematic review and component network meta-analysis. Psychological Medicine, 48(12), 1945-1953 (2018). DOI: 10.1017/S0033291717003919.
Schmidt, N.B., Woolaway-Bickel, K., Trakowski, J., Santiago, H., Storey, J., Koselka, M., Cook, J. Dismantling cognitive-behavioral treatment for panic disorder: questioning the utility of breathing retraining. Journal of Consulting and Clinical Psychology, 68(3), 417-424 (2000). DOI: 10.1037/0022-006X.68.3.417.
Bandelow, B., Werner, A.M., Kopp, I., Rudolf, S., Wiltink, J., Beutel, M.E. The German Guidelines for the treatment of anxiety disorders: first revision. European Archives of Psychiatry and Clinical Neuroscience, 272, 571-582 (2022). DOI: 10.1007/s00406-021-01324-1.
Zobacz, którzy specjaliści udostępniają bezpłatne konsultacje psychologiczne i łatwo umów pierwszą wizytę.
