Praktyczne wskazówki oparte na wiedzy psychologicznej, które pomogą ochronić poczucie bezpieczeństwa Twojego dziecka w kryzysie rozstania.

Rozwód rodziców to dla dziecka jedno z największych wstrząsów, jakich może doświadczyć w dzieciństwie, niezależnie od tego, jak bardzo dorośli starają się je ochronić. Dziecko nie myśli o rozwodzie w kategoriach prawnych czy finansowych, myśli o nim w kategoriach bezpieczeństwa: czy nadal będę miał dom, czy oboje rodzice nadal mnie kochają, czy to wszystko stało się przeze mnie. To właśnie ten lęk o podstawy własnego świata, a nie sama zmiana sytuacji rodzinnej, generuje najwięcej trudnych emocji.
Reakcje dzieci na rozwód bywają bardzo różne i zależą od wieku, temperamentu oraz tego, jak przebiega sam proces rozstania. Może pojawić się płacz i otwarty lęk, ale równie często złość, bunt, agresja skierowana na rodzeństwo lub rówieśników, a czasem pozorny spokój, który w rzeczywistości jest maską skrywającą ogromne napięcie wewnętrzne. Młodsze dzieci częściej reagują regresem (np. powrotem do moczenia nocnego), a nastolatki wycofaniem społecznym albo intensyfikacją zachowań ryzykownych.
Niezależnie od wieku dziecka, badania nad rozwodem konsekwentnie pokazują jedno: to nie sam fakt rozstania rodziców determinuje samopoczucie dziecka, ale poziom konfliktu, do którego jest ono świadkiem, oraz sposób, w jaki rodzice komunikują się w trakcie i po rozwodzie. Dziecko, które widzi rodziców zdolnych do współpracy mimo rozstania, radzi sobie zauważalnie lepiej niż dziecko żyjące w cieniu otwartego, przewlekłego konfliktu.
Pierwszym i najważniejszym krokiem jest wspólna, spokojna rozmowa z dzieckiem, najlepiej przeprowadzona przez oboje rodziców razem, a nie osobno i w różnych, niespójnych wersjach. Warto użyć prostego, dopasowanego do wieku języka, na przykład: "Mama i tata postanowili, że nie będą już razem mieszkać, ale oboje bardzo Cię kochamy i to się nigdy nie zmieni". Warto unikać szczegółów dotyczących przyczyn rozwodu (zdrady, kłótni o pieniądze), bo to obciąża dziecko informacjami, z którymi nie jest w stanie sobie poradzić, i może prowadzić do poczucia, że musi opowiedzieć się po jednej ze stron.
Drugim filarem wsparcia jest dawanie dziecku przestrzeni na wyrażanie emocji, bez ich oceniania czy uciszania. U młodszych dzieci dobrze sprawdza się rysowanie tego, co czują, zabawa lalkami lub figurkami odgrywającymi sytuacje rodzinne, a u starszych, prosty dziennik emocji albo rozmowa bez pośpiechu, np. wieczorem przed snem. Pomaga też nazywanie emocji na głos przez samego rodzica, np. "Widzę, że jesteś dziś smutny, to zupełnie naturalne w tej sytuacji", bo to uczy dziecko, że trudne uczucia można nazywać, zamiast je tłumić.
Trzecim, często niedocenianym elementem jest utrzymanie rutyny: stałych pór posiłków, snu, odrabiania lekcji czy zajęć dodatkowych, mimo zmian w strukturze rodziny. Przewidywalność codziennych rytuałów daje dziecku poczucie kontroli w sytuacji, na którą nie ma żadnego wpływu. Jeśli dziecko zadaje pytanie: "Czy to moja wina?", trzeba odpowiedzieć na nie wprost: "Nie, to nigdy nie jest wina dziecka, to decyzja dorosłych". Nawet jeśli dziecko nie zadaje tego pytania głośno, warto samemu poruszyć ten temat, bo wiele dzieci nosi w sobie to przekonanie, mimo że nigdy go nie wypowiedziało.
Czasem, mimo najlepszych starań rodziców, dziecko potrzebuje czegoś więcej niż domowego wsparcia, i to zupełnie naturalne, a nie oznaka porażki rodzicielskiej. Sygnałem alarmowym może być długotrwały spadek nastroju, problemy ze snem lub apetytem, wycofanie z relacji z rówieśnikami, gwałtowne pogorszenie wyników w szkole, albo regres w zachowaniu utrzymujący się dłużej niż kilka tygodni. Te objawy nie zawsze miną same z czasem, czasem wymagają profesjonalnego wsparcia, żeby nie przerodziły się w trwalsze trudności emocjonalne.
W takich sytuacjach warto rozważyć konsultację z psychologiem dziecięcym, najlepiej specjalizującym się w pracy z dziećmi rodziców rozwodzących się lub w trakcie separacji. Często wystarczy kilka sesji, żeby dać dziecku bezpieczną, neutralną przestrzeń do nazwania emocji, których nie chce obciążać żadnym z rodziców, z obawy, że któreś z nich poczuje się winne lub zranione. Psycholog może też pomóc rodzicom wypracować spójny sposób komunikacji z dzieckiem, szczególnie w trudniejszych momentach, takich jak wprowadzenie nowego partnera czy zmiana miejsca zamieszkania.
Korzystanie z takiej pomocy nie jest oznaką, że rodzina sobie nie radzi, jest jednym z najbardziej odpowiedzialnych kroków, jakie można podjąć w tym trudnym czasie. Dobrze poprowadzony proces wsparcia psychologicznego pomaga nie tylko dziecku, ale często też samym rodzicom, którzy uczą się, jak rozmawiać o trudnych emocjach i jak budować nową, stabilną codzienność po rozwodzie. Pierwszy krok, czyli umówienie konsultacji, bywa najtrudniejszy, ale to właśnie on otwiera drogę do realnej zmiany dla całej rodziny.
Przedstawiamy starannie dobraną grupę wykwalifikowanych psychologów i psychoterapeutów, którzy specjalizują się w pracy z rodzinami zmagającymi się z zaburzeniami funkcjonowania i stosują sprawdzone empirycznie metody terapeutyczne.
Zrozumienie to pierwszy krok do poprawy. Przeczytaj inne, powiązane, merytoryczne artykuły które przygotowaliśmy dla Was wspólnie z naszymi Specjalistami_tkami.
Najtrudniejsze to zacząć szukać. Gratulujemy! Sprawdź naszego Bloga, a także Forum Psychologiczne! Znajdziesz tam merytoryczne artykuły, odpowiedzi Specjalistów_ek, praktyczne przykłady i wskazówki oraz wiele inspiracji.







Córka 11 lat zaczęła nową szkołę we wrześniu, początek był świetny, ale od kilku tygodniu koleżanki wykluczają ja z grupy, powiedziały, że jest pasywnie agresywna i nie chcą się z nią już kumplować, unikają ja, córka nie bardzo wie co zrobiła i bardzo to przezywa. Nie wiem, Jak ja wesprzeć w tej sytuacji, co doradzać, powinna się w tej sytuacji zachowywać
Mój mąż od zawsze pomagał rodzinie. Rozumiałam to i akceptowałam. Po naszym małżeństwie jego rodzice się rozeszli. Najpierw trzymał stronę matki, potem ojca, obecnie jest pół na pół. Mamy dzieci, ale mąż nie spędza z nimi czasu. Znów przejął rolę własnego ojca i spędza czas z młodszym rodzeństwem. Wini siebie za ich niepowodzenia. Wini też siebie za to, że musiał się wyprowadzić od swojego ojca i pomóc moim rodzicom (jestem jedynaczką) jak mój tata zachorował, bo ja musiałam być. Nie widzi tego, że ma dorosłe rodzeństwo, które może go zastąpić, jeśli teść poprosi (rzadko prosi o pomoc, bo sobie radzi, nawet jak hodował na raka). Ja już nie wiem, jak mu pomóc. Zaczyna to się odbijać na na mnie, na dzieciach, na relacjach z moimi rodzicami (według niego nie wiem co powinni robić), bo przyszedł tutaj, jak jego tata zachorował na raka (poszedł tam jego wtedy pełnoletni bart mieszkać), reszta rodzeństwa woli z jego ojcem i matką być na odległość. Ja jestem od pewnego czasu sama z chorobami dzieci, z pracą, z domem i wieloma rzeczami co chodzi o rodzinę. Dodatkowo mama co mi pomaga w wolnej chwili też już zaczyna narzekać, że przecież mam męża, a wszystko zwalam na nią, że wciąż mojego męża nie ma w domu, jak potrzebuje od niego pomocy. Ja już nie wiem, jak mam się tłumaczyć mamie gdzie jest mój mąż, już mam dość kłamstw, a on mnie prosi o to bo nie chce nic mówić moim rodzicom co się dzieje, bo nie chce się z nimi kłócić. Ja już nie wiem, jak go wspierać, jak nie mam wsparcia od niego.
Córka w wieku trzech lat zaczęła uczęszczać do przedszkola. Dotąd była pod opieką babci i dziadka. Jest wygadanym i bystrym dzieckiem, ale nie ciągnie jej do dzieci. W przedszkolu przebywa 4 godziny dziennie. Początkowo płakała rano i przy odbieraniu, aktualnie jest dużo lepiej. Córka zna wszystkie wierszyki i piosenki, w domu lubi bawić sie w przedszkole (odtwarza to co obserwuje) ale w placówce nie bierze udziału w aktywnościach, siedzi z boku i przyglada się. W ostatnich dniach mialam okazję obejrzeć kilka zdjęć z przedszkola, na których widać, że córka cały czas siedzi w fotelu (w sali stoi fotel, wbiła sie w niego i stamtąd wszystko obserwuje). Mam wrażenie, że wchodzi do sali i przeczekuje w fotelu te kilka godzin aż ja odbierzemy. Nie chce też za wiele jeść, dlatego nadal nie wydłużamy jej pobytu w placówce. Myślałam o rozmowie z wychowawcą (chciałam zapytać czy panie zachęcają ją choć trochę aby wstała z tego fotela) ale minęło 1,5 miesiąca i może powinnam dać jej wiecej czasu i nie naciskać. O przedszkolu mówi, że lubi tam być. Nie widzę też niekorzystnych zmian w jej zachowaniu (poza przedszkolem) i nie chciałabym rezygnować, choć mam możliwość zapewnienia jej opieki i podjęcia kolejnej próby za rok.
Witam. Do tej pory myślałem, że od dziecka mam niepełnosprawność intelektualną co najmniej w stopniu lekkim, ale w końcu uświadomiłem sobie, że to jednak nie to. Ale do rzeczy. Napiszę tu pewną sytuację: Otóż jak miałem 3-latka to moja Mama opuściła mojego Ojca i pojechała ze mną do swojej rodzinnej miejscowości, ale mój Tata musiał tam przyjechać i przyjechał, bo od urodzenia mam atopowe zapalenie skóry, więc trzeba mnie było ratować w tej sytuacji. A potem moi rodzice znów zostali złączeni jako małżeństwo, bo z tego, co słyszałem, to wcześniej były zdrady. Czy taka sytuacja mogła spowodować u mnie potem przewlekły stres? Już jako 5cio latek w przedszkolu odczuwałem stres, co potem wpłynęło na moje specyficzne trudności w nauce i zachowaniu. Teraz mam 28 lat i wciąż jestem zestresowany. Dodam jeszcze, że nie mam matury. Nie podszedłem przez stres właśnie.
Witam, od jakiegoś czasu nie dogadujemy się z mężem. Niestety coraz częściej świadkami kłótni są dzieci. Mimo moich próśb, aby mąż nie podważał moich kompetencji jako mamy czy żony mnie przy dzieciach, niestety całkowicie to lekceważy. Stosuje przemoc psychiczną (podnosi głos, krytykuje przy dzieciach, podważa moje działania jako mamy). Gdyby dotyczyło to tylko mnie, to poradziłabym sobie. Ale boje się, że nie jestem w stanie zaopiekować psychologiczne w tym temacie dzieci, wiem, że bardzo takie sytuacje wpływają na ich psychikę. Mąż nie chce słyszeć o podjęciu żadnej terapii. Ja rozważam rozstanie, ale to też wymaga czasu i logistyki. Proszę o poradę, jak w tym czasie mogę zaopiekować się dziećmi i sprawić by te kłótni jak najmniej je dotykały?

Odpowiadając na potrzeby rodzin doświadczających problemów w swoim funkcjonowaniu, specjaliści udostępniają nieodpłatne konsultacje. Zdajemy sobie sprawę, że względy ekonomiczne mogą być poważną barierą w decyzji o rozpoczęciu terapii rodzinnej, dlatego pragniemy ułatwić ten pierwszy, często najbardziej wymagający etap.
Kiedy warto?
Gdy dostrzegasz w swojej rodzinie przewlekłe konflikty i brak konstruktywnej komunikacji między członkami;
Kiedy role w Twojej rodzinie są zaburzone i dzieci przejmują odpowiedzialność za problemy dorosłych;
Jeśli doświadczasz chronicznego napięcia oraz potrzeby ukrywania prawdziwego oblicza rodziny przed otoczeniem;
Gdy członkowie rodziny mają trudności z wyrażaniem autentycznych emocji i potrzeb bez strachu przed konsekwencjami.
Potrzebujesz nieodpłatnej pomocy?
Sprawdź dostępnych specjalistów i zarezerwuj bezpłatną pierwszą konsultację już teraz – podejmij ten znaczący krok w stronę zdrowszego funkcjonowania rodzinnego.
Grych, J. H., & Fincham, F. D. (2001). Interparental Conflict and Child Development: Theory, Research, and Applications. Cambridge University Press.
Amato, P. R., Loomis, L. S., & Booth, A. (1995). Parental divorce, marital conflict, and offspring well-being during early adulthood.Social Forces, 73(3), 895–915.
Zobacz, którzy specjaliści udostępniają bezpłatne konsultacje psychologiczne i łatwo umów pierwszą wizytę.
