Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store

Samookaleczanie - czy da się z tego wyjść na stałe?

Samouszkodzenia to często desperacka próba poradzenia sobie z bólem emocjonalnym, którego nie da się wyrazić słowami. Wyjaśniamy, jak działa ten mechanizm i jakie kroki realnie prowadzą do trwałego wyjścia z tego cyklu.

hero

Dlaczego to się dzieje? Mechanizm samookaleczania jako regulacja emocji

Samouszkodzenia dzielą się na dwa rodzaje: te podejmowane bez intencji samobójczej (w literaturze klinicznej opisywane skrótem NSSI, non-suicidal self-injury) oraz te z zamiarem odebrania sobie życia, które klasyfikuje się jako próby samobójcze. Rozróżnienie ma znaczenie praktyczne, bo obie sytuacje wymagają innej reakcji, choć z zewnątrz bywają do siebie podobne. Istnieje też szeroka strefa pośrednia, w której intencja jest niejasna albo zmienia się z godziny na godzinę, dlatego pytanie o zamiar w momencie zachowania jest ważniejsze niż ocena samych obrażeń.

Samouszkodzenia bez intencji samobójczej stanowią większość przypadków i pełnią funkcję regulowania emocji, które narosły do poziomu niemożliwego do zniesienia w inny sposób. Ból fizyczny działa wtedy jak zawór bezpieczeństwa: przenosi uwagę z rozlanego cierpienia psychicznego na coś konkretnego, przywraca poczucie kontroli w środku wewnętrznego chaosu i uruchamia wydzielanie endorfin, czyli naturalnych substancji uśmierzających ból. Dlatego wiele osób opisuje to, co dzieje się później, jako spokój albo rodzaj znieczulenia, jakby ktoś nagle wyciszył dźwięk, a nie jako sam ból.

Mechanizm działa jednak krótko, a jego cena jest wysoka. Mózg uczy się szybko: skoro jakaś czynność przyniosła ulgę, zostaje zapisana jako skuteczna i w kolejnym kryzysie pojawia się jako pierwszy odruch, często automatyczny i trudny do zatrzymania samą siłą woli. Powstaje błędne koło, w którym narastające napięcie prowadzi do zranienia, zranienie do chwilowej ulgi, ulga do wstydu i poczucia winy, a te z powrotem budują napięcie. Osoby raniące się regularnie są w grupie zwiększonego ryzyka pojawienia się myśli i prób samobójczych w przyszłości, więc rozdzielenie tych zjawisk nie oznacza traktowania jednego z nich jako mniej poważnego.

Trzeba też jasno powiedzieć, że ranienie siebie nie służy zwracaniu na siebie uwagi. To uogólnienie jest krzywdzące i sprzeczne z tym, co widać w praktyce klinicznej, bo takie zachowania dzieją się zwykle w ukryciu, a osoba wkłada dużo wysiłku w to, żeby nikt się nie dowiedział. Sam ten wysiłek pogłębia izolację i wstyd.

Warto znać również mniej typowe formy tego problemu, bo nie każde samouszkodzenie zostawia widoczne ślady na przedramieniu. Należą do nich uderzanie się o ściany lub meble, uderzanie głową, drapanie skóry do krwi, przypalanie się, kompulsywne wyrywanie włosów (trichotillomania) oraz celowe utrudnianie gojenia się ran, żeby przedłużyć odczuwanie bólu. Sygnałem ostrzegawczym bywają niewyjaśnione blizny, noszenie długich rękawów niezależnie od pogody, unikanie basenu i sytuacji wymagających przebierania się przy innych, a także częste drobne wypadki połączone z bagatelizowaniem obrażeń.

Strategie radzenia sobie tu i teraz - jak przerwać impuls?

Wyjście z samouszkodzeń na stałe zaczyna się od nauki przerywania impulsu w momencie, gdy napięcie już narasta, ale zanim dojdzie do działania. Pomocne jest tu pojęcie okna tolerancji, czyli stanu pobudzenia, w którym potrafisz jeszcze myśleć i regulować emocje, zamiast reagować czysto odruchowo. Poza tym oknem zdolność do planowania spada niemal do zera, dlatego techniki trzeba znać i przećwiczyć wcześniej, a nie szukać ich w kryzysie.

  • Pomocna jest technika 5-4-3-2-1, jedna z metod uziemiających: nazwij po kolei pięć rzeczy, które widzisz, cztery, które słyszysz, trzy, które czujesz dotykiem, dwie, które czujesz zapachem, i jedną, której smak masz w ustach. Odwraca to uwagę od wewnętrznego chaosu i przywraca kontakt z teraźniejszością, co działa szczególnie dobrze, gdy pojawia się poczucie odrealnienia (derealizacja), częsty, choć rzadko nazywany objaw poprzedzający samouszkodzenie.

  • Drugim sprawdzonym narzędziem jest oddech pudełkowy (box breathing): wdech przez 4 sekundy, zatrzymanie powietrza na 4 sekundy, wydech przez 4 sekundy i ponowna pauza na 4 sekundy, powtarzane przez kilka minut. Rytmiczny oddech z wydłużonym wydechem pobudza nerw błędny i obniża pobudzenie fizjologiczne. Jeśli liczenie w kryzysie wydaje się zbyt trudne, wystarczy samo spowolnienie wydechu, aż stanie się dłuższy od wdechu.

  • Warto też stworzyć spisaną wcześniej kartę kryzysową z listą działań dopasowanych do konkretnej potrzeby. Jeśli potrzebujesz rozładowania, sprawdzi się szybki spacer, wejście po schodach, taniec do głośnej muzyki, energiczne sprzątanie albo ugniatanie masy plastycznej. Jeśli potrzebujesz ukojenia, pomoże ciepły koc, prysznic, ulubiona playlista, kontakt ze zwierzęciem albo telefon do kogoś bliskiego. Jeśli potrzebujesz zająć głowę, wybierz coś wymagającego skupienia: rysowanie, gotowanie, grę, układankę.

Kluczowa jest wreszcie zasada 15 minut, czyli odsunięcie decyzji w czasie i wypełnienie tego okresu jedną z powyższych technik. Intensywność impulsu naturalnie słabnie po kilkunastu minutach, nawet jeśli w danej chwili wydaje się to zupełnie niemożliwe. Nie obiecujesz sobie, że nigdy więcej tego nie zrobisz. Obiecujesz tylko, że poczekasz.

Czy da się wyjść z tego na stałe? Rola psychoterapii i kiedy zgłosić się po pomoc

Techniki opisane powyżej są niezbędne w kryzysie, ale same nie usuną przyczyny problemu. Działają jak opatrunek, a nie jak leczenie rany. Trwałe wyjście z samouszkodzeń wymaga pracy nad tym, co stoi za potrzebą regulowania emocji w ten sposób. Najczęściej są to nieprzepracowane doświadczenia traumatyczne, przewlekłe poczucie odrzucenia, trudność w wyrażaniu emocji wyniesiona z domu, w którym nie wolno było płakać ani złościć się za bardzo, albo bardzo niska samoocena. Odpowiedź na pytanie z tytułu brzmi więc twierdząco: tak, da się z tego wyjść na stałe, ale wymaga to systematycznej pracy terapeutycznej, a nie samej silnej woli.

  • Najlepiej udokumentowaną metodą leczenia samouszkodzeń jest terapia dialektyczno-behawioralna (DBT), opracowana pierwotnie dla osób doświadczających bardzo intensywnych i długo utrzymujących się emocji. DBT uczy konkretnych umiejętności w czterech obszarach: wytrzymywania trudnych emocji bez działania pod ich wpływem, regulacji emocji, radzenia sobie w relacjach oraz uważności.

  • Terapia poznawczo-behawioralna (CBT) pomaga z kolei wychwycić i zmienić myśli automatyczne napędzające cykl, na przykład przekonanie "nie zasługuję na to, żeby czuć się lepiej". Służy do tego restrukturyzacja poznawcza, czyli świadome sprawdzanie, czy dana myśl opisuje fakt, czy jest tylko jedną z możliwych interpretacji, i szukanie dla niej wersji bliższej rzeczywistości.

  • Kiedy u podłoża leży trauma, pomocne bywają EMDR oraz brainspotting, które pracują na poziomie pamięci zapisanej w ciele, a nie wyłącznie na opowiadaniu o zdarzeniu słowami.

Do specjalisty warto zgłosić się, gdy: samouszkodzenia trwają dłużej niż kilka tygodni, rośnie ich częstotliwość lub rozległość, pojawiają się myśli samobójcze, także te mgliste w rodzaju "czasem myślę, że byłoby lepiej, gdybym po prostu zniknął", albo gdy mimo prób nie udaje się przerwać cyklu samodzielnie. Psycholog ani psychoterapeuta nie ocenia i nie karze za nawroty. Jego rolą jest wspólne szukanie źródła problemu, sięgające zwykle do wzorców z dzieciństwa i wcześniejszych relacji, nauka technik regulacji emocji dopasowanych do konkretnej osoby oraz towarzyszenie w zmianie, która rzadko przebiega po linii prostej i zwykle obejmuje nawroty.

Terapia daje też coś, czego trudno uzyskać w pojedynkę: bezpieczną relację, w której można mówić o wstydliwych emocjach bez obawy przed odrzuceniem. Samo to doświadczenie działa leczniczo, ponieważ buduje nowy wzorzec radzenia sobie z bólem psychicznym, oparty na kontakcie z drugim człowiekiem zamiast na odcięciu się i ukrywaniu.

Darmowy test „Czy to moment na terapię?” to narzędzie stworzone z myślą o Twoim samopoczuciu. Składa się z 18 pytań i pomaga łagodnie przyjrzeć się sobie. Wynik może być impulsem do rozmowy z psychologiem, psychoterapeutą i zadbania o siebie.

Specjaliści pracujący z osobami mierzącymi się z samookaleczeniami

Przedstawiamy wyselekcjonowaną grupę doświadczonych psychologów i psychoterapeutów, którzy specjalizują się w pracy z osobami zmagającymi się z samookaleczeniami. W swojej praktyce stosują sprawdzone metody terapeutyczne, pomagając pacjentom zrozumieć przyczyny tych zachowań, radzić sobie z emocjami oraz wypracować zdrowsze strategie regulacji napięcia.

Dowiedz się więcej

Zrozumienie to pierwszy krok do poprawy. Przeczytaj inne, powiązane, merytoryczne artykuły które przygotowaliśmy dla Was wspólnie z naszymi Specjalistami_tkami.

Nawrót samookaleczania w stresie: dlaczego stara strategia wraca u młodych dorosłych?

Jeśli po miesiącach lub latach bez samookaleczania wróciłeś do tego zachowania w chwili silnego napięcia, to nie oznacza porażki. To sygnał przeciążonego układu nerwowego, który sięga po znaną mu drogę ulgi - sprawdź, jak to zrozumieć i co robić dalej.

Czytaj więcej

Samookaleczanie a rozmowa z rodzicem: jak znaleźć słowa i przełamać lęk?

Ujawnienie samookaleczania bliskiej osobie bywa jednym z najtrudniejszych kroków w całym procesie radzenia sobie z kryzysem emocjonalnym. Sprawdź, jak się do tego przygotować, czego się obawiać i jak zadbać o siebie zarówno przed, jak i po tej rozmowie.

Czytaj więcej

Samookaleczanie - jak przetrwać falę napięcia bez ranienia się?

Poznaj mechanizm, który stoi za impulsem do zranienia się, i nauczyć się konkretnych technik, które pomogą przetrwać najgorsze minuty kryzysu emocjonalnego bez uszkadzania ciała.

Czytaj więcej

Samookaleczanie a myśli samobójcze: jak rozpoznać różnicę i nie przegapić sygnału alarmowego?

Wyjaśniamy, dlaczego autoagresja nie zawsze oznacza chęć odebrania sobie życia, jak odróżnić te dwa zjawiska oraz jak reagować, gdy dotyczą one nas lub bliskiej osoby.

Czytaj więcej

Samookaleczanie dziecka: jak reagować z empatią i wspierać w kryzysie?

Praktyczny przewodnik dla rodziców o mechanizmach autoagresji, regulacji emocjonalnej i budowaniu bezpiecznego kontaktu z dzieckiem w trudnych chwilach.

Czytaj więcej

Rozmowa o myślach samobójczych: mit szkodliwości a naukowa prawda

Wiele osób obawia się, że pytanie o myśli samobójcze może "zasiać" ten pomysł w głowie bliskiego. Sprawdzamy, co na ten temat mówią badania i jak rozmawiać, żeby realnie pomóc, a nie zaszkodzić.

Czytaj więcej

Myśli samobójcze a myśli o sensie życia: gdzie przebiega granica?

Refleksja nad śmiercią i sensem istnienia to naturalna część ludzkiego doświadczenia, ale czasem przeradza się w coś znacznie poważniejszego. Wyjaśniamy, jak rozpoznać różnicę i kiedy szukać pomocy.

Czytaj więcej

Myśli samobójcze: jak spisać osobisty plan bezpieczeństwa krok po kroku?

Kryzys psychiczny potrafi zawężyć pole widzenia do jednej, bolesnej myśli. Sprawdź, jak konkretny, spisany na papierze plan bezpieczeństwa może stać się mostem, który pomoże przetrwać najtrudniejsze godziny.

Czytaj więcej

Warto przeczytać

Najtrudniejsze to zacząć szukać. Gratulujemy! Sprawdź naszego Bloga, a także Forum Psychologiczne! Znajdziesz tam merytoryczne artykuły, odpowiedzi Specjalistów_ek, praktyczne przykłady i wskazówki oraz wiele inspiracji.

TW. Samookaleczanie się - nie wiem z czego wynika, nie uważam, że mam powody ku temu. Przekłada się to też na moje zdrowie seksualne.
Treść wrażliwa

Chciałam się więcej dowiedzieć na temat moich zachowań, które zaraz opiszę. Nie wiem czy coś ze mną nie tak i czy powinnam cokolwiek zmieniać w sobie. Od 3 lat zdarzało mi się CZASEM pociąć, gdy byłam zła. 12 grudnia 2023 roku po prostu się pocięłam (piszę to 15 lutego 2024 roku). Mówię "po prostu", bo naprawdę nie miałam do tego powodu (nikt mnie nie namawiał). Nie było mi źle, czułam się neutralnie, więc naprawdę do końca nie rozumiem swoich działań. Od tamtego dnia tnę się 2-4 razy w tygodniu. Nie robię tego dla atencji, specjalnie wybieram niewidoczne miejsca. Robię to tak po prostu lub dla uczucia wyluzowania, choć nie mam żadnych problemów. Ten widok jest zwyczajnie satysfakcjonujący. Mam nadzieję, że teraz każdy kto to czyta rozumie, że nie mam mocniejszych powodów do cięcia się. Mimo to nie mogłabym tak po prostu przestać, bo po pierwsze nie chcę, a po drugie raczej nie dałabym rady. Druga sprawa. Powiem wprost, podniecił mnie fakt, że pewien chłopak masturbował się do zdjęć moich ran zrobionych żyletką (od razu mówię, że on nie jest dla mnie kimś bliskim. Przez dwa dni utrzymywałam z nim kontakt w internecie i to tyle z naszej "znajomości"). Ta sama osoba także robiła sobie dobrze do moich zwyczajnych zdjęć, ale to akurat dla mnie jest bardziej odpychające niż podniecające. Oprócz tego wyobrażam sobie pocięcie się na oczach dwóch chłopaków, jeden z nich mi się podoba, drugi to mój znajomy. Ten scenariusz sprawia, że staję się pobudzona i podekscytowana. Czy to jakiś fetysz czy już zaburzenie? Od wcześniej wspomnianej sytuacji zaczęłam się zastanawiać nad sobą. Jak dawno temu przekroczyłam granicę normalności? Z czego to wynika? Czy tak powinno być? Nie jest łatwo mi o tym mówić, chciałabym siebie zrozumieć. Nie wiem czy to coś ma do rzeczy, ale nie mam żadnych traum. Mama zawsze była przy mnie obecna fizycznie i psychicznie, to naprawdę wspaniała kobieta! Mam tatę, ale moja więź z nim jest słaba. Widzę go jakoś 4 dni w miesiącu (tak jest od 8 lat i szczerze to nie mam z tym problemu). Oprócz tego jestem nastolatką.

33
TW. Samookaleczanie, brak poczucia jakiejkolwiek wartości, obwinianie się.
Treść wrażliwa

Mam problem ze sobą. Nie potrafie na siebie patrzeć w lustrze, czuje wielkie obrzydzenie do siebie. Bez makijażu mój wygląd mnie zawstydza. Za każdym razem kiedy ktoś mi robie zdjęcie z ukrycia, wychodzę beznadziejnie. Całokształt sie przekłada na moje życie. Rozpoczęłam samookaleczanie sie kilka miesięcy temu i nie mogę od tego uciec. Ciężko mi przez to uczęszczać do szkoły. Moja mama próbuje ze mną rozmawiać, ale czuję, że każda rozmowa z nią prowadzi donikąd. Czuje, że na nią nie zasługuję, bo nie daje sobie pomóc. Czuję, że nie zasługuję na jakiekolwiek zaspokajanie potrzeb. Za każdym razem wracam do domu to odrazu płaczę. Kiedyś zostałam obmacana przez takiego chłopaka i najgorsze jest to, że nie winie go, a siebie. Obwiniam sie bardzo dużo razy za rzeczy, za które nie powinnam sie obwiniać. Czy dam jakoś rade sama z tego wyjść?

12
TW. Jak rozmawiać z mamą o samookaleczaniu w obliczu jej problemów zdrowotnych?
Treść wrażliwa

TW. Samookaleczanie

Mam duży problem. 

Miałam pogadać z moją mamą o samookaleczaniu wczoraj i przy tym miała pomoc mi siostra. Niestety jak wróciłam ze szkoły mama dostała wyniki badań, które nie wyszły najlepiej, bo ma podejrzenie szpiczaka.

Nie wiem teraz, czy rzeczywiście powinnam o tym pogadać. 

Moje rany są płytkie i nie powinna przez to się zamartwiać, ale nie jestem pewna, bo ostatnio robię to coraz częściej. 

Nie wiem, ile mam poczekać z tą rozmową, bo wiem, że moja mama to bardzo przeżywa.

65
TW: Samookaleczanie. Problemy z emocjami, brak przynależności, samookaleczanie - szukam pomocy
Treść wrażliwa

TW samookaleczanie

 

Mam 22 lata i przepraszam, że tak długo się rozpiszę, ale nie daję rady. Od dziecka byłam typem aspołecznym, nie lubię spotykać się z ludźmi, ani z nimi rozmawiać. Nigdy nie mam tematów na rozmowy, nawet jeśli ktoś się ze mną zaprzyjaźnił, ta relacja bardzo szybko się kończyła, gdyż w pewnym momencie się izolowałam. Przez ten brak potrzebny socjalizacji, zawsze czułam się nieludzko. Dziwnie, inaczej. Jestem bardzo brzydka i głupia. Przez słowo głupia mam na myśli, że jestem osobą zapominalską, wszystko wypada mi z rąk, wykonuje niezręczne ruchy przy ludziach. Bardzo dużo gestykuluję i szybko mówię. Moja prokastrynacja jest na tak wysokim poziomie, ze obecnie mam pięć warunków na studiach. Nie zdałam roku. Wielokrotnie zapominałam dat rejestracji albo gubiłam się we wszystkim. Mówię szybko i nerwowo, czego bardzo się wstydzę. 

Mam wrażenie, że wszystko, co wychodzi spod mojej ręki, jest złe, gorsze, żenujące. W ciągu dnia doświadczam wahań nastrojów, czasem mam motywację, ale czasem mam wręcz ochotę rzucić się pod metro, którym codziennie dojeżdżam na uczelnię. Okaleczam się żyletką, lubię, gdy rany są dość głębokie, gdy krawędzie rozsuwają się na boki. Dużo płaczę, w miejscach publicznych, na zaliczeniach, wszędzie, czasem nawet bez powodu. Mam wrażenie, że emocje mnie przytłaczają, że jestem dziecinna, głupia niedojrzała. Nie mam marzeń, cały dzień czekam do nocy, żeby spać, jednak ten sen często nie przychodzi. Chodziłam do psychiatry, ale on nie rozmawiał ze mną. 

W gabinecie głównie płakałam roztrzęsiona, a on przepisywał mi leki. Od kilku miesięcy biorę Dulsevię 60 mg raz dziennie, spamilan 10 mg trzy razy dziennie, estazolam 2 mg tymczasowo na sen (bardzo pomagał, ale już się skonczył) i medikinet CR 20 mg. Medikinet sprawia, że przez jakiś czas czuję motywacje, ale po paru godzinach znowu przychodzi stan otępieniq, beznadziei i złości. Nie potrafię radzić sobie z emocjami, płaczę, okaleczam się, uderzam w drzwi, wewnętrznie krzyczę. Dotychczas miałam jednego ,,przyjaciela" ale izolowałam się i olewałam tę znajomość. Gdy on powoli się odsunął, poczułam ogromną zazdrość i duże emocje, które targają moje wnętrze, tak jakby rozrywały każdą część mięsa, z którego jestem utworzona. Nie tęsknie za człowiekiem, lecz za uwagą. Czuję się tak obrzydliwie, jakbym nie pasowała do świata. Nie chcę być częścią życia społecznego. Nienawidzę przebywania w tłumach i nie umiem prowadzić rozmów z ludźmi. Z drugiej strony brak mi poczucia przynależności, tak jakbym nie istniała. Po kilku minutach miłej rozmowy ze znajomym lub nieznajomym muszę wyjść gdzieś, trząść rękami i głową, oraz mówić do siebie, by uregulować emocje. Psychiatra skierował mnie do psychologa z epizodem depresyjnym i zaburzeniami adaptacyjnymi z lękiem społecznym, ale on praktycznie ze mną nie rozmawia. Polecał mi również diagnozę pod kątem spektrum autyzmu, ale to dużo kosztuje i nie wiem, czy się opłaca. Nie wiem, nawet co mi jest. Coraz bardziej męczy mnie bycie człowiekiem. Uciekam w fikcję, ale moje ciało daje mi znać, że życie istnieje. Boję się cierpienia. Czasem brałam kilka tabletek więcej, niż powinnam, żeby sprawdzić swoją granicę. Zdarzyło się, że przecięłam swoją skórę tak, że krwawiła cały dzień bez przerwy. Kładłam się spać z krwawiącą raną, myśląc, że może umrę przez sen. Wykańcza mnie bycie mną, leki nie pomagają. Czy jest sposób, aby sprawdzić, co jest ze mną nie tak? Czemu nie czuję się jak człowiek? Czy można jednocześnie być aspołecznym, ale empatycznym? Nie mam zaburzeń schizoidalnych, ponieważ odczuwam emocje i troskę. 

Nie przywiązuję się jednak do ludzi. Mój świat to niestabilna pustka. Czy jestem zepsuta?

1
Samookaleczenia - jak sobie pomóc?

Jak wyjść i poradzić sobie z samookaleczaniem? Mam 14 lat i tkwię w tym już od 3 lat, nie wiem jak z tego wyjść.

21
Mam problem z samookaleczaniem - uzależniłam się

Witam. Mam problem z samookaleczaniem, uzależniłam się i w trudnych chwilach zawsze sięgam po nóż, nie umiem sobie radzić z emocjami. Nie mogę jednak powiedzieć o tym rodzicom, ponieważ już kiedyś (w 1 klasie liceum) zauważyli rany na rękach i się zdenerwowali. Zapisali mnie do psychologa, ale psychoterapia nie była pomocna, a wiem, że koszta były dość duże i nie chciałabym, aby kolejny raz musieli je ponosić... Tnę się teraz w innych miejscach, dlatego tego nie widzą. Wiem, że potrzebuję pomocy, ale nie mogę o nią poprosić. Mam teraz ponad 17 lat, za ok. pół roku będę pełnoletnia. Nie wiem czy spróbować przeczekać ten okres i liczyć jeszcze na jakąkolwiek pomoc, na własną rękę, (jeśli dożyję oczywiście) czy jest inne wyjście...

10635

Bezpłatne konsultacje dla osób zmagających się z samookaleczeniami i ich bliskich

Wychodząc naprzeciw potrzebom osób zmagających się z samookaleczeniami, specjaliści oferują darmowe konsultacje. Kwestie finansowe mogą stanowić istotną barierę w podjęciu decyzji o rozpoczęciu terapii, dlatego chcemy ułatwić ten pierwszy, często najtrudniejszy krok.

Kiedy warto?

  • Gdy zauważasz u siebie lub bliskiej osoby ślady samookaleczeń lub podejrzewasz takie zachowania.

  • Kiedy odczuwasz silne napięcie emocjonalne i masz trudności z radzeniem sobie z nim w zdrowy sposób.

  • Jeśli doświadczasz intensywnych, trudnych do opanowania emocji i myśli o samookaleczeniu.

  • Gdy masz trudności z wyrażaniem swoich uczuć i potrzeb w inny sposób niż poprzez samookaleczenia.

Potrzebujesz bezpłatnej pomocy?

Sprawdź dostępnych specjalistów i umów się na bezpłatną pierwszą konsultację już dziś – zrób ten ważny krok w kierunku lepszego zdrowia.

Bibliografia

Powyższe informacje nie zastępują kontaktu ze specjalistą

Zobacz, którzy specjaliści udostępniają bezpłatne konsultacje psychologiczne i łatwo umów pierwszą wizytę.