Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store

Samookaleczanie a myśli samobójcze: jak rozpoznać różnicę i nie przegapić sygnału alarmowego?

Wyjaśniamy, dlaczego autoagresja nie zawsze oznacza chęć odebrania sobie życia, jak odróżnić te dwa zjawiska oraz jak reagować, gdy dotyczą one nas lub bliskiej osoby.

samookaleczenie

Dwa różne zjawiska, które mogą się przenikać

Samouszkodzenia to szersza kategoria, niż zwykle się zakłada, i dzielą się na dwa rodzaje: te bez intencji samobójczej oraz te podejmowane z zamiarem odebrania sobie życia. W literaturze klinicznej pierwsze określa się skrótem NSSI (non-suicidal self-injury, samouszkodzenia bez intencji samobójczej), drugie mieszczą się w kategorii prób samobójczych. Osobnym zjawiskiem są myśli samobójcze, czyli rozważanie śmierci jako sposobu na zakończenie cierpienia, które mogą pojawiać się bez żadnego zachowania autoagresywnego.

Samouszkodzenia bez intencji samobójczej polegają na celowym zranieniu własnego ciała po to, żeby poradzić sobie z emocjami, a nie po to, żeby umrzeć. Osoba, która sięga po takie zachowanie, najczęściej próbuje przetrwać stan napięcia, pustki albo bólu psychicznego, który w danym momencie wydaje się nie do wytrzymania. Ból fizyczny bywa wtedy sposobem na odzyskanie kontroli, przerwanie odrętwienia albo ukaranie siebie. Ulga jest realna, ale krótkotrwała, dlatego zachowanie ma tendencję do powtarzania się i utrwalania jako główna strategia radzenia sobie.

Samouszkodzenia z intencją samobójczą wyglądają czasem podobnie z zewnątrz, ale mają zupełnie inny cel. Tu chodzi o zakończenie życia, a nie o rozładowanie napięcia. Między tymi dwiema sytuacjami istnieje też szeroka strefa pośrednia, w której intencja jest niejasna, zmienna albo ambiwalentna, i to właśnie ona bywa najtrudniejsza do oceny. Z tego powodu w kontakcie z osobą, która się rani, kluczowe pytanie dotyczy zamiaru w momencie zachowania, a nie samego jego wyglądu czy rozległości obrażeń.

Rozróżnienie ma konkretne konsekwencje praktyczne. Potraktowanie samouszkodzenia bez intencji samobójczej jak próby samobójczej prowadzi do nieadekwatnej reakcji, paniki i utraty zaufania. Odwrotna pomyłka jest jeszcze groźniejsza, bo pozwala przeoczyć realne zagrożenie życia.

  • Pomocna, choć uproszczona zasada brzmi: samouszkodzenie bez intencji samobójczej służy przetrwaniu bólu, próba samobójcza służy jego zakończeniu przez śmierć. Jednocześnie regularne ranienie się zwiększa ryzyko pojawienia się myśli samobójczych i prób w przyszłości, więc obecność jednego zjawiska zawsze uzasadnia pytanie o drugie.

Autoagresja przybiera też mniej oczywiste formy, które łatwo przeoczyć. Należą do nich uderzanie się o twarde przedmioty, kompulsywne wyrywanie włosów (trichotillomania), ograniczanie jedzenia w celu ukarania siebie, ryzykowne zachowania podejmowane z obojętnością wobec konsekwencji oraz prowokowanie innych do agresji wobec siebie. Takie zachowania rzadko pojawiają się w rozmowie spontanicznie, ponieważ towarzyszy im silny wstyd i przekonanie, że nikogo to nie zainteresuje albo że przyznanie się ośmiesza. Pytanie wprost, spokojnie i bez oceny, często jest jedynym sposobem, żeby w ogóle się o nich dowiedzieć.

Darmowy test „Czy doświadczam kryzysu?” to narzędzie przesiewowe oparte na kryteriach diagnostycznych i definicji kryzysu. Składa się z 20 pytań i pomaga ocenić nasilenie objawów. Wynik może być impulsem do zadbania o siebie i poszukania wsparcia.

Co dzieje się w głowie? Mechanizmy stojące za autoagresją i myślami o śmierci

Z perspektywy neurobiologicznej samouszkodzenie działa często jak awaryjny zawór bezpieczeństwa dla układu nerwowego. Kiedy emocje takie jak wstyd, wściekłość czy poczucie pustki narastają do poziomu, który mózg odczytuje jako zagrożenie, ciało migdałowate, czyli struktura mózgu odpowiedzialna za wykrywanie niebezpieczeństwa, uruchamia reakcję walki, ucieczki albo zamrożenia.

Ból fizyczny potrafi wtedy przełączyć uwagę z rozlanego bólu psychicznego na coś konkretnego i możliwego do kontrolowania. Organizm w odpowiedzi na zranienie wydziela endorfiny, czyli substancje uśmierzające ból, co daje chwilowe uczucie ulgi. Dlatego wiele osób opisuje moment po samouszkodzeniu słowami w rodzaju "wreszcie mogę oddychać" albo "czuję coś realnego zamiast wewnętrznego chaosu". Ten mechanizm działa szybko, ale krótko. Ulga nie sięga źródła cierpienia, więc zachowanie ma tendencję do powtarzania się i utrwalania.

Myśli samobójcze rządzą się inną dynamiką. Psycholog Roy Baumeister opisał je jako formę ucieczki od siebie (escape theory): kiedy cierpienie wydaje się nie mieć końca, a człowiek czuje, że zawiódł siebie i bliskich, śmierć zaczyna jawić się jako jedyna dostępna forma ukojenia.

W psychoterapii poznawczo-behawioralnej (CBT) używa się w tym kontekście pojęcia zawężenia poznawczego (cognitive constriction), czyli stanu, w którym umysł przestaje dostrzegać alternatywy, a myślenie robi się czarno-białe i sprowadza się do przekonania, że albo skończy się cierpienie, albo życie.

Terapia dialektyczno-behawioralna (DBT), opracowana przez Marshę Linehan właśnie do pracy z autoagresją i myślami samobójczymi, tłumaczy to przewlekłą dysregulacją emocjonalną. Emocje są przeżywane bardzo intensywnie i długo się utrzymują, a osoba nie dysponuje wyuczonymi sposobami ich rozładowania, więc napięcie kumuluje się bez ujścia.

Myśli samobójcze różnią się też między sobą pod względem nasilenia i warto znać tę różnicę:

  • Myśli pasywne dotyczą samego pragnienia, żeby przestać istnieć, i brzmią zwykle podobnie do zdania "czasem myślę, że lepiej byłoby się nie obudzić".

  • Myśli aktywne obejmują konkretny zamiar oraz planowanie sposobu i czasu. Granica między nimi jest płynna i potrafi przesuwać się w ciągu kilku dni albo godzin. Z tego powodu każda wzmianka o takich myślach, także rzucona żartem albo mimochodem, zasługuje na spokojne i konkretne dopytanie zamiast zmiany tematu.

„Iskra nadziei” to czułe wsparcie dla osób w depresji i poczuciu bezsilności. W 10 rozdziałach znajdziesz małe kroki troski o siebie, proste ćwiczenia, refleksje i słowa otuchy, które pomagają odzyskać nadzieję i wewnętrzny spokój.

36 zł

E-book „Siła bliskości – o wspieraniu, gdy przychodzi depresja” to przewodnik dla bliskich osób w kryzysie. Łączy wiedzę psychologiczną z praktycznymi wskazówkami, ucząc, jak wspierać z empatią i troską oraz budować więź pełną miłości i nadziei.

36 zł

Workbook „Emocje” to przewodnik do lepszego rozumienia i zarządzania uczuciami. Zawiera teorię, sprawdzone narzędzia CBT oraz praktyczne ćwiczenia, które pomogą Ci świadomie pracować z emocjami i stosować zdobytą wiedzę w codziennym życiu.

Praktyczny przewodnik powstał z myślą o każdym, kto zmaga się z trudnościami psychicznymi i nie wie, gdzie szukać wsparcia. Bez względu na to, czy doświadczasz lęku, depresji, wypalenia czy po prostu potrzebujesz z kimś porozmawiać – zasługujesz na pomoc.

E-book to zbiór 10 terapeutycznych opowieści dla dorosłych, pełnych metafor i czułości. Historie pomagają odkrywać marzenia, przebaczenie i wolność, dając spokój, nadzieję i odwagę. Idealne dla tych, którzy chcą usłyszeć swoje serce.

26 zł

„Wahadła emocji” to ebook o życiu z ChAD – pełen empatii, metafor i nadziei. Zawiera proste wyjaśnienia manii i depresji, wskazówki do codziennego wsparcia oraz inspirujące refleksje, które pomagają odnaleźć sens i światło w rytmie emocji.

34 zł

Jak reagować i kiedy interwencja specjalisty jest niezbędna?

Jeśli zauważasz u siebie lub u bliskiej osoby oznaki samouszkodzeń, pierwszym krokiem jest rozmowa bez oceniania.

Do sygnałów, które warto wziąć pod uwagę, należą niewyjaśnione rany i blizny układające się w regularne wzory, zakrywanie rąk i nóg nawet w upalne dni, unikanie sytuacji wymagających rozebrania się oraz długie przebywanie w zamkniętej łazience czy pokoju. Zamiast pytania o to, jak można było zrobić sobie coś takiego, lepiej zapytać: "co się dzieje, że czujesz taką potrzebę?". Różnica jest zasadnicza, bo pierwsze pytanie zawiera ocenę i zwykle kończy rozmowę, a drugie otwiera przestrzeń na odpowiedź.

W momencie narastającego napięcia pomaga technika uziemiająca 5-4-3-2-1, którą można zaproponować albo wykonać razem. Polega na tym, żeby nazwać po kolei pięć rzeczy, które widzisz, cztery, które słyszysz, trzy, które czujesz dotykiem, dwie, które czujesz zapachem, i jedną, której smak masz w ustach. Ćwiczenie sprowadza uwagę z wewnętrznego chaosu do konkretnej teraźniejszości i daje kilka minut, w których fala emocji zdąży opaść. Podobnie działa spowolnienie oddechu z wydłużonym wydechem, ruch fizyczny rozładowujący napięcie oraz kontakt z drugą osobą, nawet krótki telefon. Żadna z tych metod nie usuwa przyczyny cierpienia, ale przerywa automatyczne przejście od napięcia do zranienia się i daje czas na inną decyzję.

Gdy w grę wchodzą myśli samobójcze, najważniejsze jest zadanie pytania wprost: "czy myślisz o odebraniu sobie życia?". Takie pytanie nie zasiewa pomysłu w cudzej głowie, choć wiele osób tak sądzi. Badania konsekwentnie pokazują, że przynosi ono ulgę, ponieważ pozwala mówić otwarcie o czymś, co do tej pory pozostawało wstydliwym sekretem. Jeśli odpowiedź jest twierdząca, warto spokojnie dopytać, jak konkretne są te myśli i czy osoba ma dostęp do środków, którymi mogłaby sobie zrobić krzywdę. To pomaga oszacować skalę zagrożenia i zdecydować, co robić dalej.

  • W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia nie zostawiaj osoby samej. Zadzwoń pod numer alarmowy 112, zawieź ją na najbliższy szpitalny oddział ratunkowy albo skorzystaj z całodobowego wsparcia telefonicznego. Dla dzieci i młodzieży działa telefon zaufania 116 111, dla dorosłych w kryzysie emocjonalnym linia 116 123. Obie są bezpłatne.

Domowe sposoby radzenia sobie mają swoje granice. Rozmowa, techniki uziemiające i plan bezpieczeństwa są wartościowe, ale nie zastąpią leczenia, jeśli samouszkodzenia się nasilają, obrażenia stają się poważniejsze albo pojawiają się myśli samobójcze, także te pasywne. Wtedy potrzebna jest pomoc psychoterapeutyczna, a czasem również psychiatryczna.

Psychoterapeuta pracujący w modelu DBT uczy konkretnych umiejętności regulowania emocji i wytrzymywania dyskomfortu bez sięgania po autoagresję. Podejście CBT skupia się na wychwytywaniu myśli automatycznych prowadzących do kryzysu i budowaniu bardziej realistycznych interpretacji przez restrukturyzację poznawczą, czyli świadome sprawdzanie, na ile katastroficzna myśl w rodzaju "nic już nigdy się nie zmieni" wytrzymuje zderzenie z faktami. Terapia schematów sięga głębiej i pomaga zrozumieć, skąd wzięło się utrwalone przekonanie o własnej bezwartościowości albo o zasługiwaniu na karę, które często stoi za raniem siebie. Psychiatra ocenia, czy współwystępuje depresja, zaburzenie osobowości, psychoza lub inne trudności, przy których farmakoterapia wspiera proces terapeutyczny.

Współpraca ze specjalistą daje dwie rzeczy trudne do osiągnięcia w pojedynkę. Pierwszą jest bezpieczna przestrzeń, w której można nazwać najciemniejsze myśli bez obawy, że przerazi się drugą osobę albo obciąży ją ponad miarę. Drugą jest uporządkowany proces dopasowany do tempa konkretnej osoby, w którym stopniowo powstają nowe sposoby radzenia sobie z bólem, niewymagające krzywdzenia siebie.

Specjaliści pracujący z osobami mierzącymi się z samookaleczeniami

Przedstawiamy wyselekcjonowaną grupę doświadczonych psychologów i psychoterapeutów, którzy specjalizują się w pracy z osobami zmagającymi się z samookaleczeniami. W swojej praktyce stosują sprawdzone metody terapeutyczne, pomagając pacjentom zrozumieć przyczyny tych zachowań, radzić sobie z emocjami oraz wypracować zdrowsze strategie regulacji napięcia.

Dowiedz się więcej

Zrozumienie to pierwszy krok do poprawy. Przeczytaj inne, powiązane, merytoryczne artykuły które przygotowaliśmy dla Was wspólnie z naszymi Specjalistami_tkami.

Samookaleczanie dziecka: jak reagować z empatią i wspierać w kryzysie?

Praktyczny przewodnik dla rodziców o mechanizmach autoagresji, regulacji emocjonalnej i budowaniu bezpiecznego kontaktu z dzieckiem w trudnych chwilach.

Czytaj więcej

Myśli samobójcze kolegi: cztery kroki, które możesz zrobić już teraz

Dowiedziałeś się, że bliska ci osoba myśli o odebraniu sobie życia i nie wiesz, co powiedzieć ani zrobić? Sprawdź, jak zareagować w sposób, który realnie może pomóc – bez paniki, ale też bez udawania, że problem nie istnieje.

Czytaj więcej

Kiedy bunt nie jest buntem: jak rozpoznać myśli samobójcze u dziecka?

Zatrzaskiwane drzwi, milczenie przy stole, opryskliwe odpowiedzi - to może być typowe dorastanie, ale czasem jest to krzyk o pomoc przebrany w znane nam zachowania. Sprawdź, jak odróżnić jedno od drugiego i co zrobić, gdy niepokój narasta.

Czytaj więcej

Myśli samobójcze a rozmowa z rodzicami: jak znaleźć w sobie odwagę, by o tym powiedzieć?

Jeśli zmagasz się z myślami samobójczymi i nie wiesz, jak przekazać to rodzicom - ten tekst pomoże ci przygotować się do tej rozmowy krok po kroku, bez poczucia, że jesteś z tym sam.

Czytaj więcej

Okres dojrzewania - jak rozmawiać, gdy dziecko milczy?

Zamknięte drzwi, monosylaby i wzruszenie ramion nie muszą oznaczać końca relacji. Sprawdź, co dzieje się w mózgu nastolatka i jak zbudować most komunikacyjny, zanim milczenie przerodzi się w izolację.

Czytaj więcej

Przyjaciel się samookalecza - czy powinienem/powinnam powiedzieć dorosłym?

Odkrycie, że bliska osoba rani samą siebie, to jeden z najtrudniejszych sekretów, jaki może dostać nastolatek. Wyjaśniamy, dlaczego milczenie bywa niebezpieczne i jak mądrze zareagować, nie tracąc przyjaźni.

Czytaj więcej

Koleżanka się samookalecza: jak zareagować, żeby pomóc, a nie zaszkodzić?

Zwierzenie przyjaciółki o samookaleczaniu to ogromny ciężar emocjonalny. Sprawdź, co powiedzieć, czego unikać i jak zadbać o nią oraz o siebie w tej trudnej sytuacji.

Czytaj więcej

Samookaleczanie u nastolatka: jak wspierać go w procesie terapii?

Odkrycie, że dziecko się kaleczy, wywołuje szok, poczucie winy i bezradność. Wyjaśniamy, jaką funkcję pełni autoagresja, jak reagować w pierwszych godzinach oraz jak realnie wsparcie rodzica przekłada się na skuteczność terapii.

Czytaj więcej

Warto przeczytać

Najtrudniejsze to zacząć szukać. Gratulujemy! Sprawdź naszego Bloga, a także Forum Psychologiczne! Znajdziesz tam merytoryczne artykuły, odpowiedzi Specjalistów_ek, praktyczne przykłady i wskazówki oraz wiele inspiracji.

TW. Samookaleczanie się - nie wiem z czego wynika, nie uważam, że mam powody ku temu. Przekłada się to też na moje zdrowie seksualne.
Treść wrażliwa

Chciałam się więcej dowiedzieć na temat moich zachowań, które zaraz opiszę. Nie wiem czy coś ze mną nie tak i czy powinnam cokolwiek zmieniać w sobie. Od 3 lat zdarzało mi się CZASEM pociąć, gdy byłam zła. 12 grudnia 2023 roku po prostu się pocięłam (piszę to 15 lutego 2024 roku). Mówię "po prostu", bo naprawdę nie miałam do tego powodu (nikt mnie nie namawiał). Nie było mi źle, czułam się neutralnie, więc naprawdę do końca nie rozumiem swoich działań. Od tamtego dnia tnę się 2-4 razy w tygodniu. Nie robię tego dla atencji, specjalnie wybieram niewidoczne miejsca. Robię to tak po prostu lub dla uczucia wyluzowania, choć nie mam żadnych problemów. Ten widok jest zwyczajnie satysfakcjonujący. Mam nadzieję, że teraz każdy kto to czyta rozumie, że nie mam mocniejszych powodów do cięcia się. Mimo to nie mogłabym tak po prostu przestać, bo po pierwsze nie chcę, a po drugie raczej nie dałabym rady. Druga sprawa. Powiem wprost, podniecił mnie fakt, że pewien chłopak masturbował się do zdjęć moich ran zrobionych żyletką (od razu mówię, że on nie jest dla mnie kimś bliskim. Przez dwa dni utrzymywałam z nim kontakt w internecie i to tyle z naszej "znajomości"). Ta sama osoba także robiła sobie dobrze do moich zwyczajnych zdjęć, ale to akurat dla mnie jest bardziej odpychające niż podniecające. Oprócz tego wyobrażam sobie pocięcie się na oczach dwóch chłopaków, jeden z nich mi się podoba, drugi to mój znajomy. Ten scenariusz sprawia, że staję się pobudzona i podekscytowana. Czy to jakiś fetysz czy już zaburzenie? Od wcześniej wspomnianej sytuacji zaczęłam się zastanawiać nad sobą. Jak dawno temu przekroczyłam granicę normalności? Z czego to wynika? Czy tak powinno być? Nie jest łatwo mi o tym mówić, chciałabym siebie zrozumieć. Nie wiem czy to coś ma do rzeczy, ale nie mam żadnych traum. Mama zawsze była przy mnie obecna fizycznie i psychicznie, to naprawdę wspaniała kobieta! Mam tatę, ale moja więź z nim jest słaba. Widzę go jakoś 4 dni w miesiącu (tak jest od 8 lat i szczerze to nie mam z tym problemu). Oprócz tego jestem nastolatką.

33
TW. Samookaleczanie, brak poczucia jakiejkolwiek wartości, obwinianie się.
Treść wrażliwa

Mam problem ze sobą. Nie potrafie na siebie patrzeć w lustrze, czuje wielkie obrzydzenie do siebie. Bez makijażu mój wygląd mnie zawstydza. Za każdym razem kiedy ktoś mi robie zdjęcie z ukrycia, wychodzę beznadziejnie. Całokształt sie przekłada na moje życie. Rozpoczęłam samookaleczanie sie kilka miesięcy temu i nie mogę od tego uciec. Ciężko mi przez to uczęszczać do szkoły. Moja mama próbuje ze mną rozmawiać, ale czuję, że każda rozmowa z nią prowadzi donikąd. Czuje, że na nią nie zasługuję, bo nie daje sobie pomóc. Czuję, że nie zasługuję na jakiekolwiek zaspokajanie potrzeb. Za każdym razem wracam do domu to odrazu płaczę. Kiedyś zostałam obmacana przez takiego chłopaka i najgorsze jest to, że nie winie go, a siebie. Obwiniam sie bardzo dużo razy za rzeczy, za które nie powinnam sie obwiniać. Czy dam jakoś rade sama z tego wyjść?

12
TW. Jak rozmawiać z mamą o samookaleczaniu w obliczu jej problemów zdrowotnych?
Treść wrażliwa

TW. Samookaleczanie

Mam duży problem. 

Miałam pogadać z moją mamą o samookaleczaniu wczoraj i przy tym miała pomoc mi siostra. Niestety jak wróciłam ze szkoły mama dostała wyniki badań, które nie wyszły najlepiej, bo ma podejrzenie szpiczaka.

Nie wiem teraz, czy rzeczywiście powinnam o tym pogadać. 

Moje rany są płytkie i nie powinna przez to się zamartwiać, ale nie jestem pewna, bo ostatnio robię to coraz częściej. 

Nie wiem, ile mam poczekać z tą rozmową, bo wiem, że moja mama to bardzo przeżywa.

65
TW: Samookaleczanie. Problemy z emocjami, brak przynależności, samookaleczanie - szukam pomocy
Treść wrażliwa

TW samookaleczanie

 

Mam 22 lata i przepraszam, że tak długo się rozpiszę, ale nie daję rady. Od dziecka byłam typem aspołecznym, nie lubię spotykać się z ludźmi, ani z nimi rozmawiać. Nigdy nie mam tematów na rozmowy, nawet jeśli ktoś się ze mną zaprzyjaźnił, ta relacja bardzo szybko się kończyła, gdyż w pewnym momencie się izolowałam. Przez ten brak potrzebny socjalizacji, zawsze czułam się nieludzko. Dziwnie, inaczej. Jestem bardzo brzydka i głupia. Przez słowo głupia mam na myśli, że jestem osobą zapominalską, wszystko wypada mi z rąk, wykonuje niezręczne ruchy przy ludziach. Bardzo dużo gestykuluję i szybko mówię. Moja prokastrynacja jest na tak wysokim poziomie, ze obecnie mam pięć warunków na studiach. Nie zdałam roku. Wielokrotnie zapominałam dat rejestracji albo gubiłam się we wszystkim. Mówię szybko i nerwowo, czego bardzo się wstydzę. 

Mam wrażenie, że wszystko, co wychodzi spod mojej ręki, jest złe, gorsze, żenujące. W ciągu dnia doświadczam wahań nastrojów, czasem mam motywację, ale czasem mam wręcz ochotę rzucić się pod metro, którym codziennie dojeżdżam na uczelnię. Okaleczam się żyletką, lubię, gdy rany są dość głębokie, gdy krawędzie rozsuwają się na boki. Dużo płaczę, w miejscach publicznych, na zaliczeniach, wszędzie, czasem nawet bez powodu. Mam wrażenie, że emocje mnie przytłaczają, że jestem dziecinna, głupia niedojrzała. Nie mam marzeń, cały dzień czekam do nocy, żeby spać, jednak ten sen często nie przychodzi. Chodziłam do psychiatry, ale on nie rozmawiał ze mną. 

W gabinecie głównie płakałam roztrzęsiona, a on przepisywał mi leki. Od kilku miesięcy biorę Dulsevię 60 mg raz dziennie, spamilan 10 mg trzy razy dziennie, estazolam 2 mg tymczasowo na sen (bardzo pomagał, ale już się skonczył) i medikinet CR 20 mg. Medikinet sprawia, że przez jakiś czas czuję motywacje, ale po paru godzinach znowu przychodzi stan otępieniq, beznadziei i złości. Nie potrafię radzić sobie z emocjami, płaczę, okaleczam się, uderzam w drzwi, wewnętrznie krzyczę. Dotychczas miałam jednego ,,przyjaciela" ale izolowałam się i olewałam tę znajomość. Gdy on powoli się odsunął, poczułam ogromną zazdrość i duże emocje, które targają moje wnętrze, tak jakby rozrywały każdą część mięsa, z którego jestem utworzona. Nie tęsknie za człowiekiem, lecz za uwagą. Czuję się tak obrzydliwie, jakbym nie pasowała do świata. Nie chcę być częścią życia społecznego. Nienawidzę przebywania w tłumach i nie umiem prowadzić rozmów z ludźmi. Z drugiej strony brak mi poczucia przynależności, tak jakbym nie istniała. Po kilku minutach miłej rozmowy ze znajomym lub nieznajomym muszę wyjść gdzieś, trząść rękami i głową, oraz mówić do siebie, by uregulować emocje. Psychiatra skierował mnie do psychologa z epizodem depresyjnym i zaburzeniami adaptacyjnymi z lękiem społecznym, ale on praktycznie ze mną nie rozmawia. Polecał mi również diagnozę pod kątem spektrum autyzmu, ale to dużo kosztuje i nie wiem, czy się opłaca. Nie wiem, nawet co mi jest. Coraz bardziej męczy mnie bycie człowiekiem. Uciekam w fikcję, ale moje ciało daje mi znać, że życie istnieje. Boję się cierpienia. Czasem brałam kilka tabletek więcej, niż powinnam, żeby sprawdzić swoją granicę. Zdarzyło się, że przecięłam swoją skórę tak, że krwawiła cały dzień bez przerwy. Kładłam się spać z krwawiącą raną, myśląc, że może umrę przez sen. Wykańcza mnie bycie mną, leki nie pomagają. Czy jest sposób, aby sprawdzić, co jest ze mną nie tak? Czemu nie czuję się jak człowiek? Czy można jednocześnie być aspołecznym, ale empatycznym? Nie mam zaburzeń schizoidalnych, ponieważ odczuwam emocje i troskę. 

Nie przywiązuję się jednak do ludzi. Mój świat to niestabilna pustka. Czy jestem zepsuta?

1
Samookaleczenia - jak sobie pomóc?

Jak wyjść i poradzić sobie z samookaleczaniem? Mam 14 lat i tkwię w tym już od 3 lat, nie wiem jak z tego wyjść.

21
Mam problem z samookaleczaniem - uzależniłam się

Witam. Mam problem z samookaleczaniem, uzależniłam się i w trudnych chwilach zawsze sięgam po nóż, nie umiem sobie radzić z emocjami. Nie mogę jednak powiedzieć o tym rodzicom, ponieważ już kiedyś (w 1 klasie liceum) zauważyli rany na rękach i się zdenerwowali. Zapisali mnie do psychologa, ale psychoterapia nie była pomocna, a wiem, że koszta były dość duże i nie chciałabym, aby kolejny raz musieli je ponosić... Tnę się teraz w innych miejscach, dlatego tego nie widzą. Wiem, że potrzebuję pomocy, ale nie mogę o nią poprosić. Mam teraz ponad 17 lat, za ok. pół roku będę pełnoletnia. Nie wiem czy spróbować przeczekać ten okres i liczyć jeszcze na jakąkolwiek pomoc, na własną rękę, (jeśli dożyję oczywiście) czy jest inne wyjście...

10635

Bezpłatne konsultacje dla osób zmagających się z samookaleczeniami i ich bliskich

Wychodząc naprzeciw potrzebom osób zmagających się z samookaleczeniami, specjaliści oferują darmowe konsultacje. Kwestie finansowe mogą stanowić istotną barierę w podjęciu decyzji o rozpoczęciu terapii, dlatego chcemy ułatwić ten pierwszy, często najtrudniejszy krok.

Kiedy warto?

  • Gdy zauważasz u siebie lub bliskiej osoby ślady samookaleczeń lub podejrzewasz takie zachowania.

  • Kiedy odczuwasz silne napięcie emocjonalne i masz trudności z radzeniem sobie z nim w zdrowy sposób.

  • Jeśli doświadczasz intensywnych, trudnych do opanowania emocji i myśli o samookaleczeniu.

  • Gdy masz trudności z wyrażaniem swoich uczuć i potrzeb w inny sposób niż poprzez samookaleczenia.

Potrzebujesz bezpłatnej pomocy?

Sprawdź dostępnych specjalistów i umów się na bezpłatną pierwszą konsultację już dziś – zrób ten ważny krok w kierunku lepszego zdrowia.

Bibliografia

Powyższe informacje nie zastępują kontaktu ze specjalistą

Zobacz, którzy specjaliści udostępniają bezpłatne konsultacje psychologiczne i łatwo umów pierwszą wizytę.