📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach
W badaniu po udarze apatia utrzymała się u 29 procent osób, ustąpiła u 13, a u 10 pojawiła się dopiero po roku. Sprawdź, co z tego wynika dla rokowania, dlaczego brak napędu nie jest cechą charakteru i jak rozpoznać poprawę, zanim poczujesz chęć.
Metaanaliza danych indywidualnych z 21 badań objęła 47 625 osób powyżej 65. roku życia i obserwowała je przez medianę 8,8 roku. Osoby z objawami apatii miały o 21 procent wyższe ryzyko zawału serca, o 37 procent wyższe ryzyko udaru i o 47 procent wyższe ryzyko zgonu z jakiejkolwiek przyczyny. Wyniki uwzględniały wiek, płeć i przebyte incydenty, a efekt utrzymywał się niezależnie od objawów depresyjnych mierzonych osobno.
Ograniczenie tej pracy trzeba znać: apatię wyliczono z trzech pytań geriatrycznej skali depresji, a nie z dedykowanego narzędzia. To pomiar zgrubny. Mimo to trudno wytłumaczyć takim artefaktem różnicę utrzymującą się przez blisko dziewięć lat obserwacji u kilkudziesięciu tysięcy osób.
Cecha charakteru nie zmienia ryzyka sercowo-naczyniowego. Objaw neuropsychiatryczny sprzężony z układem czołowo-podkorowym i z chorobą naczyń zmienia je w sposób mierzalny.
Holenderskie badanie prospektywne oceniło 117 osób po udarze w szóstym i piętnastym miesiącu. Apatia utrzymała się u 29 procent, ustąpiła u 13 procent, a u 10 procent pojawiła się dopiero w tym okresie.
To trzy różne wiadomości naraz. Objaw bywa trwały. Bywa też odwracalny bez spektakularnej interwencji. I potrafi wejść późno, wtedy, gdy formalne leczenie już się skończyło.
Dłuższa obserwacja, pięcioletnia, pokazała że odsetek osób z apatią po udarze rośnie z czasem, najbardziej u tych, u których pogarszają się funkcje poznawcze i sprawność. Czekanie nie jest więc strategią neutralną. To wybór jednej z gorszych krzywych.
Po udarze apatia występuje u 36,3 procent osób, a depresja u 12,1 procent w tych samych badaniach. Gdyby jedno było łagodniejszą wersją drugiego, proporcja wyglądałaby odwrotnie.
Dla rokowania różnica jest praktyczna. Leczenie przeciwdepresyjne rozpoczęte pod hasłem „to i tak depresja" bywa w tym stanie nieskuteczne, a część leków z grupy SSRI potrafi apatię pogłębić. Rokowanie zależy więc nie od tego, jak nazwiesz stan, tylko od tego, czy w rozmowie z lekarzem rozdzielisz brak chęci od smutku i poczucia winy.
Zdanie „skoro to uszkodzenie mózgu, nic się nie da zrobić" zostało sprawdzone eksperymentalnie. Francuski zespół przeprowadził dwunastotygodniowe badanie z randomizacją i placebo u 37 osób z chorobą Parkinsona, u których apatia pojawiła się po wszczepieniu stymulatora jądra niskowzgórzowego. Jedna grupa dostała piribedil, agonistę receptorów dopaminowych, druga placebo.
Wynik w skali apatii Starksteina poprawił się o 34,6 procent w grupie leku i o 3,2 procent w grupie placebo. W drugim narzędziu, inwentarzu Roberta, różnica była jeszcze wyraźniejsza: poprawa o 46,6 procent wobec pogorszenia o 2,3 procent. Anhedonia zmniejszyła się o 49 procent przy leku i o 5,6 procent przy placebo, choć ten wynik nie osiągnął progu istotności.
Dwie uwagi do tych liczb. Badanie dotyczyło apatii o jednej, dobrze określonej przyczynie, a nie abulii w ogóle. I pięcioro uczestników przerwało leczenie z powodu nietolerancji, głównie objawów niedoboru dopaminy. Poprawa jest osiągalna, ale nie za darmo i nie u każdego.
Abulia rzadko boli. Osoba jej doświadczająca zwykle nie skarży się, nie prosi o pomoc i pytana wprost mówi, że jest w porządku. Właśnie dlatego trafia do gabinetu późno albo wcale.
We włoskim badaniu nad łagodnymi zaburzeniami poznawczymi mierzono apatię dwukrotnie: pytano osobę badaną i jej opiekuna. Rozbieżność między tymi ocenami sama w sobie niosła informację o ryzyku i o tempie pogarszania się stanu. Zaniżona samoocena bywa więc częścią obrazu, a nie dowodem, że problemu nie ma.
Konsekwencje są przy tym twarde: mniej ruchu, gorsza kontrola chorób przewlekłych, rzadsze wizyty, wycofanie z kontaktów. Brak cierpienia nie oznacza braku szkody.
Najczęstszy powód, dla którego ludzie przerywają leczenie i ćwiczenia, brzmi: „nie czuję żadnej różnicy". W abulii to spodziewane, bo odczuwana chęć wraca ostatnia, a nie pierwsza.
Wcześniejsze i policzalne oznaki poprawy wyglądają tak:
Rośnie liczba czynności rozpoczętych bez cudzego impulsu. To pierwszy wskaźnik, jaki się rusza, i jedyny, który mierzy sam objaw.
Skraca się opóźnienie startu. Nie „czy zrobił_a", tylko ile minut od decyzji do pierwszego ruchu.
Czynność zostaje dokończona po zniknięciu osoby, która ją zainicjowała.
Bliscy zauważają zmianę wcześniej niż Ty. Ich obserwacja nie jest pocieszaniem, tylko drugim pomiarem.
Zapisuj jedną z tych liczb codziennie przez cztery tygodnie. Bez zapisu ocena poprawy opiera się na pamięci, a ta w tym stanie systematycznie zaniża zmianę i podpowiada, żeby przerwać.
Przedstawiamy wyselekcjonowaną grupę doświadczonych psychologów i psychoterapeutów, którzy specjalizują się w pracy z osobami cierpiącymi na abulię i stosują sprawdzone metody terapeutyczne w leczeniu tego zaburzenia.
Zrozumienie to pierwszy krok do poprawy. Przeczytaj inne, powiązane, merytoryczne artykuły które przygotowaliśmy dla Was wspólnie z naszymi Specjalistami_tkami.
Najtrudniejsze to zacząć szukać. Gratulujemy! Sprawdź naszego Bloga, a także Forum Psychologiczne! Znajdziesz tam merytoryczne artykuły, odpowiedzi Specjalistów_ek, praktyczne przykłady i wskazówki oraz wiele inspiracji.





Witam Od pewnego czasu , zaczęło się 3 lata zaczęłam mniej wychodzić z domu. Zaczęłam tracić chęci na cokolwiek. Powodem było moje bezrobocie, wstydziłam się tego. Nie pracowałam bo się bałam pracy, najbezpieczniej czułam się w domu,. Było mi głupio ,że mając trójkę dużych dzieci wciąż jestem na utrzymaniu męża. Tak zaczęłam powoli wycofywać się z życia społecznego. Mąż w pewnym momencie coraz bardziej zaczął naciskać na moją pracę, czy chociażby studia, cokolwiek, wolontariat. Byłam zawsze wycofana i nie przejawiałam żadnego zainteresowania , zaangażowania się w cokolwiek ani w pracę ani naukę. Wszystkiego się bałam(boje) a raczej wstydzę ludzi. Wstydzę się swojego wyglądu, swojego ciała, głosu, swojej mimiki, swoich ruchów. Koleżanka mi kiedyś powiedziała ,że jestem bez emocji. Były okresy ,że potrafiłam w coś bardzo się zaangażować, nie mogłam się od tego oderwać, np szycie na maszynie czy jazda motocyklem. Potrafiłam spędzać np przy szyciu całe dnie, Czytałam , oglądałam jak coś uszyć, zrobić wykrój itd. Tak samo z motocyklem. Czy grą na pianinie. Ze wszystkiego jednak zawsze po jakimś czasie rezygnowałam... Rok temu mąż z powodu mojego bezrobocia zostawił mnie z dziećmi, Po tym stałam się bardziej obojętna, Brakuje mi motywacji, nie mam celu, nic nie robię, leżę całymi dniami, nawet nie jestem w stanie obejrzeć żadnego filmu. Pracę jednak znalazłam. Ale mam ogromne problemy w kontaktach z ludźmi. Jako pracownik dobrze pracuje, ale nie potrafię odnaleźć się w grupie ludzi, wogole się nie odzywam jak wszyscy pijemy kawę, rozmawiam tylko jak jestem sam na sam z kimś. I widzę, że zaczynają dziwnie na to patrzeć . Mam wrażenie ,że jestem obgadywana i wyśmiewana. Pozatym nie lubię mojej pracy, nie tyle co nie lubię ale mam pracę w której trzeba być bardziej otwartym a ja jestem wycofana, nieśmiała, co mi bardzo utrudnia pracę. I przez to moja nieśmiałość zmuszam się żeby wogole tam iść. Mam wrażenie ,że robię wciąż z sobie idiotkę. Mam problemy ze snem. Rano po wypiciu kawy , wymiotuje ta kawę ale to tylko jak muszę iść do pracy. Obawiam się, że pewnego dnia nie wstanę rano i po prostu tam nie pójdę . Bo nie będę w stanie, Teraz rozsyłam CV i szukam czegoś innego, gdzie będzie mniejsza grupa ludzi, Mam coraz częściej myśli samobójcze, nie widzę sensu życia, wciąż chodzę spięta , całe moje ciało jest napięte, w pracy szczególnie, Wychodzę tylko na zakupy, czasami coś do ubrania kupię,w domu nie chce mi się sprzątać, gotować, (muszę się zmuszać żeby to zrobić) głównie leżę. Z dziećmi mam słaby kontakt, nie poswiecam im czasu, mało rozmawiam z nimi, nie mam siły ani chęci. I zawsze wszystko robie na ostatnią chwilę, wszytko odkładam na później. Przestałam dbać o higienę, myje się tylko przed wyjściem z domu. Wieczorem wogole się nie kąpie. Czy to depresja? Chory na depresję nie widzi podobno, że jest chory, nie wie co się z nim dzieje. Zaburzenia lękowe? Fobia społeczna,?? Pozdrawiam
Dzień dobry. Otóż ostatnio mierze się z dość nietypowym stanem samopoczucia. Przez ostatni miesiąc czuje się wypalona, zmęczona, leniwa, zirytowana. Zaniedbuje sen oraz odżywianie się. Nie mam ochoty się z nikim spotykać, lecz nigdy tych spotkań nie odmawiam. Pomimo dużej niechęci. Za nic nie potrafię się zabrać i odkładam. Nawet na treningi nie za bardzo mam ochotę chodzić. Mimo, że przez ostatnie 3 miesiące byłam zorganizowana i zmotywowana. Stało się to nagle i nie potrafię znaleźć przyczyny.
Irytacja , zmęczenie, lenistwo ( sama się sabotuję, , obcy ludzie mnie denerwują i mam czasem ochotę kogoś szturchnąć lub kopnąć na ulicy), przez to myślę, że jestem złym człowiekiem, jestem na studiach, ale nie uczę się i nie robię zadań, bo jestem leniwa i zmęczona, problemy z zasypianiem, gdy mam na 6 wstać do pracy, boję się, że zaśpię i szefowa mnie zwolni, bóle głowy po studiach, szkole, bóle pleców od 2 lat w paru miejscach, co może mieć wpływ na moje gorsze samopoczucie. Jedynie staram się na treningach ( trenuję 8 lat) chociaż nie tak, jak kiedyś. Czasem ( raz na parę miesięcy)wymyślam sobie choroby, np. myślałam kiedyś, że mam coś z wątrobą, ale usg było w porządku, myślałam, że mam przepuklinę, a ostatnio w wigilię myślałam, że mi ość utknęła w gardle i rodzina zawiozła mnie na pogotowie. Mam problemy teraz z lżejszą formą kompulsywnego objadania się, jem szybko i niezdrowo, jestem uzależniona od telefonu. Dodam jeszcze, że nie mam ochoty z nikim się spotykać. Ludzie na dłuższą metę mnie denerwują i męczą. Zakończyłam wszystkie moje przyjaźnie szkolne z własnego wyboru. Jestem introwertykiem. Co i czy powinnam coś zrobić?
Od lat nie mam chęci spotykania się z ludźmi, a odkąd skończyłam szkołę to zerwałam ze wszystkimi kontakt, mieszkam z mamą, a na spotkania rodzinne też nie chce mi się chodzić. Teraz muszę podjąć decyzję na jakie studia iść i co robić z życiem. Ogólnie to powracam do rysowania, ale nie wiem czy to ma sens, też trenuję od 8 lat karate, ale też raczej mi się to w życiu nie przyda, jedynie co wiem, to że lubię chodzić na treningi. Na samą myśl o studiach i pracy z ludźmi mi się wszystkiego odechciewa.
Eurelings, L.S., van Dalen, J.W., Ter Riet, G. i in. Apathy and depressive symptoms in older people and incident myocardial infarction, stroke, and mortality: a systematic review and meta-analysis of individual participant data. Clinical Epidemiology, 10, 363-379 (2018).
Lammers, N.A., Van Wanrooij, L.L., van Dalen, J.W. i in. The course of post-stroke apathy in relation to cognitive functioning: a prospective longitudinal cohort study. Aging, Neuropsychology, and Cognition, 30(1), 94-105 (2023).
Brodaty, H., Liu, Z., Withall, A., Sachdev, P.S. The longitudinal course of post-stroke apathy over five years. Journal of Neuropsychiatry and Clinical Neurosciences, 25(4), 283-291 (2013).
Caeiro, L., Ferro, J.M., Costa, J. Apathy secondary to stroke: a systematic review and meta-analysis. Cerebrovascular Diseases, 35(1), 23-39 (2013).
Thobois, S., Lhommée, E., Klinger, H. i in. Parkinsonian apathy responds to dopaminergic stimulation of D2/D3 receptors with piribedil. Brain, 136(5), 1568-1577 (2013).
Grisanti, S.G., Massa, F., Chincarini, A. i in. Discrepancy between patient and caregiver estimate of apathy predicts dementia in patients with amnestic mild cognitive impairment. Journal of Alzheimer's Disease, 93(1), 75-86 (2023).
Zobacz, którzy specjaliści udostępniają bezpłatne konsultacje psychologiczne i łatwo umów pierwszą wizytę.
