📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach
Rozdrażnienie, problemy w szkole czy nagłe wybuchy złości często przypisuje się trudom dorastania. Czasem jednak za takimi zachowaniami kryje się depresja u dzieci, która u najmłodszych przybiera zupełnie inną formę niż u dorosłych.

Depresja dziecięca to zaburzenie nastroju, które wykracza daleko poza zwykły smutek. Szczególnie u najmłodszych potrafi przybierać postać depresji maskowanej, przez co jej nietypowe objawy łatwo pomylić z problemami wychowawczymi czy rozwojowymi. U małych dzieci może manifestować się opóźnieniem rozwoju, u nastolatków zaś - buntem, społeczną izolacją lub zachowaniami autoagresywnymi (samookaleczenia, inne zachowania wyrządzające szkodę samemu sobie). Zamiast smutku często dominują rozdrażnienie, złość i wrogość, a także dolegliwości somatyczne bez wyraźnej przyczyny medycznej, jak bóle brzucha czy głowy.
Symptomy depresji u dzieci są różnorodne i dotyczą kilku głównych sfer funkcjonowania. Diagnozę stawia się, gdy co najmniej pięć z poniższych objawów utrzymuje się przez minimum dwa tygodnie, w widoczny sposób zakłócając codzienne życie dziecka:
sfera emocjonalna, to uporczywy smutek, drażliwość, lęk, wybuchy złości, gwałtowne zmiany nastroju;
sfera poznawcza, to problemy z koncentracją i zapamiętywaniem, pogorszenie wyników w nauce, negatywne myślenie o sobie i niska samoocena;
sfera behawioralna, to apatia, wycofanie społeczne, rezygnacja z dotychczasowych zainteresowań, zachowania ryzykowne (np. sięganie po używki);
sfera somatyczna, to zaburzenia snu (bezsenność lub nadmierna senność), zmiany apetytu, dolegliwości fizyczne bez podłoża medycznego (np. bóle głowy, brzucha).
Rozpoznanie depresji u dziecka wymaga od rodziców i opiekunów szczególnej uwagi, ponieważ jej objawy mogą różnić się od tych obserwowanych u dorosłych. Choć mogą występować klasyczne symptomy, takie jak smutek, płaczliwość czy przygnębienie, u dzieci i młodzieży znacznie częściej dominuje drażliwość. Dziecko może łatwo wpadać w złość, demonstrować wrogość wobec otoczenia lub reagować rozpaczą na raczej niewielkie uwagi. Innym kluczowym sygnałem jest utrata zdolności do odczuwania radości - apatia i zobojętnienie sprawiają, że aktywności, które wcześniej sprawiały przyjemność, jak zabawa, hobby czy spotkania z rówieśnikami, przestają cieszyć. Dziecko może również wycofywać się z życia towarzyskiego i unikać kontaktu z kolegami, bądź przebywać w grupie rówieśników stosujących, np. substancje psychoaktywne.
Depresja u najmłodszych często przybiera nietypowy obraz, manifestując się poprzez dolegliwości fizyczne. Dzieci, zwłaszcza te młodsze, które nie potrafią opisać swoich emocji, mogą skarżyć się na uporczywe bóle brzucha, głowy, nudności, dla których badania medyczne nie znajdują przyczyny fizycznej. U nastolatków z kolei depresja może przybierać formę buntu wobec rodziców i szkoły, zachowań agresywnych czy autoagresywnych. Alarmujące są również zmiany w codziennym funkcjonowaniu, takie jak odmowa chodzenia do szkoły, zaniedbywanie nauki i higieny osobistej czy całkowite wycofanie się i zamknięcie w swoim pokoju.
Depresja u dzieci rzadko ma jedną, prostą przyczynę. Zazwyczaj jest wynikiem połączenia czynników z trzech głównych obszarów:
biologiczne - predyspozycje genetyczne (występowanie depresji w rodzinie) oraz zaburzenia równowagi neuroprzekaźników w mózgu;
psychologiczne - niska samoocena, skłonność do 'mrocznego\smutnego usposobienia' , trudności w radzeniu sobie ze stresem;
środowiskowe - konflikty w rodzinie, zaniedbanie emocjonalne, przemoc, problemy w relacjach rówieśniczych, nadmierna presja szkolna lub traumatyczne wydarzenia.
Leczenie depresji u dzieci jest procesem złożonym i wymaga zaangażowania całej rodziny. Podstawą leczenia jest psychoterapia, która pomaga dziecku zrozumieć własne emocje, nauczyć się strategii radzenia sobie z trudnościami i odbudować poczucie wartości. Jej forma - indywidualna, grupowa czy rodzinna - jest dobierana w zależności od potrzeb. W uzasadnionych przypadkach psychiatra może włączyć farmakoterapię, która jednak zawsze stanowi jedynie wsparcie dla psychoterapii, a nie jej zamiennik. Ważna jest wczesna interwencja, ponieważ im szybsze rozpoczęcie leczenia, tym większa jego skuteczność i mniejsze ryzyko nawrotów.
Psychoterapia jest podstawą leczenia depresji u dzieci, a jej formę zawsze dostosowuje się do wieku i potrzeb małego pacjenta. Pomoc indywidualna stwarza bezpieczną przestrzeń do rozmowy ze specjalistą, z kolei grupowa pozwala zmniejszyć poczucie osamotnienia dzięki kontaktowi z rówieśnikami o podobnych doświadczeniach. Niezwykle ważna jest również psychoterapia rodzinna (systemowa), która pomaga usprawnić komunikację i rozwiązać konflikty, budując w domu środowisko sprzyjające zdrowieniu. Cały proces uzupełnia psychoedukacja, dzięki niej zarówno dziecko, jak i opiekunowie zdobywają wiedzę o chorobie i uczą się, jak skutecznie wspierać leczenie.
Zaburzenia depresyjne dotykają zarówno dzieci, jak i młodzież, jednak statystyki pokazują znaczące różnice w zależności od wieku i płci. Szacuje się, że na depresję choruje około 2% dzieci, przy czym w tej grupie wiekowej zaburzenie to występuje równie często u dziewczynek, jak i u chłopców. Sytuacja zmienia się w okresie dojrzewania, gdzie odsetek ten wzrasta nawet do 8% nastolatków, a zaburzenie znacznie częściej diagnozowana jest u dziewcząt.
Skala problemu jest jednak szersza, niż wskazują na to oficjalne diagnozy klinicznej depresji. Dane wskazują, że szeroko rozumiane zaburzenia depresyjne mogą dotyczyć nawet 20% populacji nastolatków. Co więcej, niektóre źródła podają, że objawy o charakterze depresyjnym, które niekoniecznie składają się na pełnoobjawową chorobę, można zaobserwować u blisko co trzeciego nastolatka.
Poza profesjonalną terapią niezwykle ważne jest wsparcie ze strony najbliższego otoczenia. Warto stworzyć w domu atmosferę pełną akceptacji i bezpieczeństwa, rozmawiać o uczuciach z empatią i nie bagatelizować problemów dziecka, zapewniając je o gotowości do pomocy. Nie można zapominać o profilaktyce, czyli budowaniu odporności psychicznej dziecka i uczeniu go zdrowych sposobów radzenia sobie ze stresem. Czynnikami, które chronią przed rozwojem zaburzeń depresyjnych, są między innymi dobre relacje z rówieśnikami, rozwijanie pasji i silne wsparcie ze strony rodziców. A jeśli problem przerasta opiekunów, oni również powinni poszukać pomocy dla siebie.
Pamiętajmy, że każdy problem jest na miarę człowieka.
Specjaliści to doświadczeni psycholodzy i psychoterapeuci, którzy każdego dnia pomagają osobom zmagającym się z depresją wrócić do zdrowia. Oferują oni profesjonalne wsparcie dla dzieci, nastolatków i ich opiekunów, wykorzystując sprawdzone metody terapeutyczne i najnowszą wiedzę.
Najtrudniejsze to zacząć szukać. Gratulujemy! Sprawdź naszego Bloga, a także Forum Psychologiczne! Znajdziesz tam merytoryczne artykuły, odpowiedzi Specjalistów_ek, praktyczne przykłady i wskazówki oraz wiele inspiracji.






Dzień dobry. Córka ma 4 lata i 2 miesiące. Jest bardzo pogodna, wesoła, samodzielna i bardzo lubi zabawy z dziećmi na placu zabaw czy z kuzynostwem. Zabiega wręcz o nie - sama podchodzi, wita się i proponuje zabawę. Generalnie rozwój przebiega w naszej i nie tylko ocenie prawidłowo. Dziecko zżyte z rodzicami, jeszcze z nami śpi, ale nie ma też problemów jak ma na 2h zostać z babcią czy iść gdzieś bez jednego z rodziców. Postanowiliśmy od września posłać ją do przedszkola. Mieliśmy przygodę z jedną placówką, gdzie po 3 dniach zrezygnowaliśmy (z uwagi na nieodpowiednią grupę oraz same informacje od córki, że chce gdzieś indziej). Przepisaliśmy do innego przedszkola gdzie pierwsza reakcja córki była pozytywna. Sumarycznie przechodziła już tam 21 dni bo w międzyczasie miała tydzień choroby. Pierwsze 2 tygodnie nie było raczej problemów, rano raz chętniej raz mniej chętnie ale szła do przedszkola z pozytywnym nastawieniem. Wszystko zmieniło się w zeszły piątek, kiedy została nieco dłużej już na leżakowanie. Mocno wtedy się zestresowała, zwymiotowała, płacz itd. Od tego momentu wróciliśmy do odbierania ją zaraz po obiedzie (jak wcześniej - łącznie ok 4, 4,5h) do dziś włącznie córka już mniej chętnie chciała iść do przedszkola, ale co najtrudniejsze jej reakcją zawsze był silny stres - wymioty, a raczej takie jakby zbieranie się na wymioty i bule brzucha. No i daje znać, że nie za bardzo chce chodzić chociaż nie ma histerii, jest raczej płacz delikatny i duży smutek i ten wyczuwalny stres i napięcie. Córka również kategorycznie nie chce rozmawiać o tym stresie, smutku. Zatyka nam buzie rękami albo sama mówi, że kiedyś porozmawiamy. Po przedszkolu przez jakiś czas było dobrze - bawiła się w przedszkole, wspominała i była podekscytowana tym co było i co będzie następnego dnia. Niestety ostatnie 2, 3 dni zmiana i już nawet tego nie było. Panie wychowawczynie dawały feedback że było coraz lepiej, że się uspokajała, nieco się jeszcze w grupie wstydziła no i na śniadaniu ciężko z jedzeniem. Najgorsze, że pojawiały się też te objawy somatyczne chociaż no bez płaczu i wymiotowania pokarmem ale jednak. W moim odczuciu to jednak nie było tam dobrze skoro te objawy w przedszkolu były. Zrobiliśmy w piątek córce jeden dzień przerwy, aby mogła się zregenerować psychicznie, zmniejszyć napięcie. Weekend był świetny, wesoły i daliśmy jej dużo poczucia bezpieczeństwa. Wczoraj w niedzielę po obiedzie poruszyliśmy temat przedszkola, że będzie chodzić teraz na krótko, obierzemy ją przed obiadkiem nawet, że tam na nią czekają i tęsknią. Leżakowania nie będzie itd... Córka od razu zareagowała emocjonalnie stresem i płaczem. Udało się od niej uzyskać informację że nie lubi przedszkola, nie lubi pań i dzieci. Generalnie bardzo na nie i to w dzień przed jakimkolwiek pójściem tam... Zdajemy sobie sprawę, że może to taki drugi etap adaptacji, ale to jednak już trochę trwa, a nie ma nic lepiej, a jest gorzej... Po wczorajszej sytuacji podjęliśmy decyzję, że robimy kilkumiesięczną przerwę i spróbujemy na wiosnę - być może w innej placówce. Córka będzie miała wtedy ok 4 lat i 10 m-cy. Przez ten czas postaramy się wprowadzić kilka zmian przygotowujących do tego, m.in. uczęszczanie na jakieś zajęcia grupowe, częstsze zostawianie z babcią bez rodziców, więcej zasad samodzielności w domu itd itd. Nie ukrywam, że bijemy się z myślami czy podjęliśmy słuszną decyzję - czy córka za te pół roku będzie bardziej gotowa na przedszkole? Czy nie będzie gorzej... Dużo czytaliśmy i uwierzyliśmy, że to, że tak się zachowuje to nie jest wymuszanie niepójścia do przedszkola bo nie lubi tylko faktycznie jakiś lęk, reakcja obronna organizmu z którą ona nie do końca jeszcze potrafi sobie poradzić... Prosimy zatem o poradę. Dziękuję.
U dziecka stwierdzona jest depresja lękowa oraz ADHD. Dziecko jest leczone u psychiatry. W szkole nagminnie pojawiają się jedynki, co skutkuje jeszcze gorszym nastrojem u dziecka. Proszę o informację czy szkoła w takim przypadku powinna dziecku wstawiać jedynki, jeżeli będą złe wyniki w nauce może takie dziecko być zagrożone na koniec roku. Czy w takim przypadku dziecko muszą przepuścić do następnej klasy?
TW: myśli samobójcze, próba samobójcza Wymyślam czy jednak mam z sobą problem? Dzień dobry, jestem świeżo upieczoną uczennicą szkoły średniej i zastanawiam się, czy warto byłoby porozmawiać z rodzicami o diagnozie. Piszę ten post, ponieważ chciałabym się dowiedzieć czy faktycznie jest taka możliwość, że na coś choruje czy zwyczajne są to normalne rzeczy, którymi raczej nie powinnam się przejmować. Zaczynając od myślę, że początku to pierwsze myśli samobójcze pojawiły się u mnie w wieku 11 lat, próbę samobójczą miałam 2 lata później, ale była ona tak żałosna, że jestem pewna, że sami lekarze musieli mieć z tego ubaw. Pani na wydziale psychiatrycznym opowiedziałam jakąś bajkę, żeby mnie nie zamknęli w psychiatryku. Krótko po tym poszłam do Pani Terapeutki, z którą szybko zakończyłam współpracę, bo uparcie nie chciałam iść do psychiatry, ponieważ twierdziłam, że jestem "normalna" i go nie potrzebuję, co doprowadziło do sporu. Skoczyło się tak, że odbyłam wizytę u Psychiatry, który niestety był dość opryskliwy i mówił prześmiewcze rzeczy w moją stronę, więc nie otworzyłam się i nic szczególnego nie powiedziałam. Nie mam diagnozy, że choruję na depresję, ale okazało się, że Psychiatra w tamtym czasie wyraził zgodę na leczenie lekami, jak się potem dowiedziałam od następnej Terapeutki. Problem, jednak był ze mną taki, że ja nie chciałam się poczuć lepiej i wolałam tkwić w tej bańce, więc się na nie nie zdecydowałam. Te myśli nigdy w pełni nie opuściły mojej głowy i nadal do mnie czasami wracają. Na chwilę obecną borykam się z bardzo niską samooceną, nie wyszłam z domu bez makijażu od ponad 2 lat, a każdy komplement w moją stronę traktuję jako żal ludzi do mojej osoby, bo szkoda im mnie z powodu mojego wyglądu. Kiedy mijam rodziców z wózkami, jestem przekonana, że mają nadzieję, że ich dziecko nie będzie wyglądało tak jak ja. Gdy jestem w miejscu publicznym i ktoś na mnie spojrzy, to myślę, że się cieszy, że to nie on tak wyglada, a ja. Najchętniej leżałabym całymi dniami skulona w łóżku, nic mi się nie chcę, a rzeczy, które kiedyś umilały mi to wieczne wypalenie już nie sprawiają mi radości. Potrafię mieć świetny dzień po czym wrócić do domu i czuć się fatalnie. Szkoła mnie przytłacza, a nie jestem ambitna, więc nic mnie nie popycha do nauki. Stres jedynie mnie przytłacza i paraliżuje, a nie pomaga się zmotywować. Mimo że nie chcę jeszcze bardziej rozczarować rodziców to po prostu fizycznie i psychicznie nie mogę się ruszyć. Nie potrafię się skupić na dłuższych lub bardziej skomplikowanych tekstach. Bycie skoncentrowanym przez długi czas sprawia mi problem, co utrudnienia ewentualną naukę. Ciężko mi nawiązać bliskie kontakty z ludźmi, potrzebuję dużo czasu, żeby poczuć się z kimś komfortowo, a kiedy już będziemy blisko, to będę bała się, że zostawi mnie dla kogoś innego i lepszego. Z czasem zrobię się w ciszy zazdrosna co powoli spowoduje, że zacznę nienawidzić tą osobę, a potem wrócę do normalności i tak w kółko. Nie wiem, czy publikując to się nie ośmieszam, ale z góry dziękuję za opinię:)
Jak poradzić sobie z mini traumami z dzieciństwa, żeby nie przekazywać im dalej swojemu dziecku? Odkąd pamiętam słyszałam od mamy, że to moja wina, że tata krzyczy na siostrę a mnie faworyzuje , że wszystko wymuszam płaczem, nigdy nie czułam, że moje uczucia są dla niej ważne, a jak miałam około 11 lat to wyjechała do pracy za granice. Tata nadużywał alkoholu i mama nie miała z nim lekkiego życia, często brakowało pieniędzy, i były awantury, mimo to zawsze czułam się z nim bardziej związana, przez co miałam wyrzuty sumienia, bo jak mogę go lubić, skoro on źle traktuje mamę czy siostrę. Był okres, że byłam źle traktowana w grupie znajomych, ale nigdy o tym nikomu nie powiedziałam, bo nie czułam, że mogę. Mam wrażenie, że moje dzieciństwo ma duży wpływ na moją samoocenę i wpływa na moje reakcje i zachowania w dorosłym życiu, i że odbija się to na moim dziecku, ale nie do końca to rozumiem i nie wiem jak nad tym pracować.
Dzień dobry- mam pytanie, mam problem, nadużywam alkoholu, tak dla jasności mam 13 lat. Oprócz tego mam wrażenie, że przez to zacząłem się kłócić z samym sobą w głowie, ale w specyficzny sposób, ponieważ przybiera to rozmowę między dwiema różnymi osobami. Ta druga osoba, z którą rozmawiam, zdaje się być dla mnie bardzo niemiła, często mnie obraża i mnie odsuwa od pomysłu, aby o tym komuś powiedzieć. Te rozmowy nie pojawiają tylko po alkoholu, na trzeźwo też to mam. Mam stwierdzoną depresję oraz zespół aspergera. Niezależnie od mojego samopoczucia tak samo często się to pojawia i często on komentuje moje działania, myśli, myśli samobójcze, picie alkoholu, w zasadzie wszystko. Moje pytanie brzmi co zrobić i co to może być ?
Mam problem w strefie przyjaźni pomiędzy trzema kobietami A lat 48 B lat 46 i ja C lat 40. Byłyśmy trzy ,dwie przyjaźnią się mocniej, ja jestem trochę na dostawkę (tak bynajmniej się czułam ) B za A by wskoczyła w ogień ,pomagała jej bezinteresownie. przez 13 lat znajomości A mówiła mi, że B ją denerwuje ,że niedługo ta jej z lodówki wyskoczy ,że nie może spokojnie zrobić obiadu, bo ta już u niej siedzi ,że ta codziennie u niej przesiaduje, że nie podoba się to też jej mężowi , że mam nie zaprzyjaźniać się z nowymi sąsiadami ,bo później się ich nie pozbędę jak ona nie może się pozbyć B. Po 13 latach oddaliłam się od A, ale usłyszałam od innych, że innym dalej mówi to samo na B. Męczyło mnie to i powiedziałam o tym B wiedząc, że A się zdenerwuje. Nie sądziłam, że aż tak mocno, bo usunęła mnie ze znajomych i zwyzywała mnie od plotkar. Jednak to nie była plotka, tylko przez 13 lat to powtarzała . A i B dalej się przyjaźnią - ja z B też, ale A mnie nienawidzi i jest mi z tym źle, bo czuję się winna . Chociaż nie jest mi źle, że powiedziałam o tym, bo sama chciałabym wiedzieć, że ktoś źle o mnie mówi . B nie chce więcej poruszać tego tematu, więc nie wiem czy A się przyznała czy wymigała . Zastanawiam się czy dobrze zrobiłam mówiąc to, czy nie powinnam była? I zastanawiam się czy przeprosić A, że ją zraniłam, ale nie, że to powiedziałam, bo gdyby b mówiła tak źle na nią to też bym jej to przekazała . Z drugiej strony A powinna brać pod uwagę, że ktoś mógł B to powtórzyć ( dodam, że nie raz A i na mnie źle mówiła ) nie powiedziałam tego, aby zranić A, ale aby przestrzec B. Jesteśmy dojrzałymi kobietami, a wyszła straszna dziecinada . Zawsze staram się wszystkich pogodzić , o wszystkich myślę, wszystkich w około zapraszam, aby nikt nie poczuł się pominięty, ale w drugą stronę to już niestety nie działa .
Dzień dobry. Mam 13 lat oraz mam problem z atakami paniki. Od ponad roku doświadczam silnych napadów paniki. Wszystko zaczęło się w marcu 2022 roku. Pamiętam, że był to poniedziałek a na następny dzień bardzo nie chciało mi się iść do szkoły. Nagle zaczęło mi bardzo szybko bić serce. Zacząłem się denerwować, tętno było nadmiernie wysokie i nie wiedziałem, jak to opanować. Na myśl przychodziły mi dziesiątki złych myśli. Był to mój pierwszy atak paniki, więc był on o wyjątkowym nasileniu. Moja mama z bezradności zawiozła mnie do szpitala, było już późno, więc się trochę uspokoiłem i spędziłem noc w szpitalu. Mimo to, na następny dzień wciąż towarzyszyło mi poddenerwowanie. Następnie systematycznie co dwa/trzy tygodnie, regularnie występowały u mnie podobne ataki. W końcu postanowiłem pójść do psychologa, który nieco mnie uspokoił. Niestety około trzech miesięcy później (w lato) zaczęły mi dokuczać różne natręctwa myśli. (Miałem już podobne wcześniej ale nie o takich nasileniu). Były one różne, najwcześniej pojawiały się takie, aby wziąć nóż i zrobić sobie coś złego lub komuś innemu. Występowały takie, które kazały mi przestać oddychać. Moje natręctwa oraz stany lękowe lekko się uspokoiły mniej/więcej w listopadzie zeszłego roku, ale mimo to wciąż się pojawiały (lecz w mniejszym nasileniu). Przestałem wtedy również chodzić do psychologa, bo zacząłem czuć, że Pani psycholog pawała do mnie toksycznością i nie czułem się dobrze na jej wizytach. Wszystko było w miarę dobrze, aż do teraz. Moje stany lękowe oraz natręctwa powróciły. Pojawiły się też nowe, które ciężko mi wytłumaczyć. Na przykład czuję, że mam zatkaną jedną dziurkę w nosie lub w uchu i mnie to drażni mimo to, że robiłem różne badania, które nic nie wykazały. Ponownie zapisałem się do psychologa, ale innego. Ta Pani jest bardzo miła, ale nie czuję zmiany po wizytach z nią. Bardzo się boje i nie wiem co zrobić, czuje, że nikt nie jest w stanie mi pomóc i niebawem stanie się najgorsze. Wczoraj i przedwczoraj miałem napady paniki, dzisiaj również. Nie mam pojęcia, jak to opanować, w internecie nigdzie nie jest napisane o podobnych natręctwach, jakie ja mam. Boje się, że to nigdy nie przejdzie i będę tak miał do końca życia. Może mieć wpływ na to moja choroba. Kiedyś, jak miałem 5 lat, leżałem dwa lata w szpitalu, gdyż miałem guza mózgu. W tym czasie nie przejmowałem się tym bardzo, ale z perspektywy czasu, bardzo bym nie chciał do tego wrócić. Próbowałem różnych medytacji, głębokich oddechów lub relaksujących piosenek, aczkolwiek pomagają mi one tylko na chwilę, a później dalej się denerwuje. Czasem moje napady mają tak wielkie nasilenie, że muszę brać tabletki uspokajające (wiem, że nie powinienem, ale inaczej nie mogę wytrzymać). Bardzo proszę o szybką pomoc, ponieważ boje się o moje zdrowie psychiczne. Jestem młody, powinienem się rozwijać i cieszyć z życia, a nie ciągle zamartwiać, ale nie wiem jak to opanować. Bardzo, bardzo proszę o pomoc, nie wiem co zrobić, aby raz na zawsze pozbyć się moich lęków oraz natręctw.

Jeżeli Twoje dziecko zmaga się z depresją lub podejrzewasz, że coś niepokojącego dzieje się z jego samopoczuciem, skorzystaj z bezpłatnej konsultacji ze specjalistą. Specjaliści zapewniają życzliwe, profesjonalne wsparcie oraz indywidualne podejście. W pracy wykorzystują sprawdzone metody terapeutyczne, dostosowane do potrzeb i możliwości dziecka i rodziny.
Kiedy warto skorzystać?
Gdy dziecku od dłuższego czasu towarzyszy obniżony nastrój, smutek lub zobojętnienie.
Kiedy zauważasz u niego brak radości z codziennych aktywności.
Jeśli dziecko ma problemy ze snem, apetytem lub koncentracją.
Kiedy dziecko czuje się przytłoczone, brakuje mu energii lub motywacji.
Jeśli sam jesteś osobą wspierającą bliskiego\dziecko w depresji.
Gdy pojawiają się zachowania ryzykowne i autoagresywne.
Potrzebujesz bezpłatnej pomocy?
Nie czekaj - umów się na bezpłatną pierwszą konsultację już dziś. Wczesne rozpoczęcie leczenia znacząco zwiększa jego skuteczność.
Zrozumienie to pierwszy krok do poprawy. Przeczytaj inne, powiązane, merytoryczne artykuły które przygotowaliśmy dla Was wspólnie z naszymi Specjalistami_tkami.
E. Link-Dratkowska, Depresja dzieci i młodzieży – podejście poznawczo-behawioralne. Teoria i terapia [w:] „Psychiatria”, 2011, t. 8, nr 3, s. 84-90 (dostęp online)
https://www.mp.pl/pacjent/pediatria/aktualnosci/badania/135208,czy-twoje-dziecko-ma-depresje
https://www.mp.pl/pacjent/psychiatria/choroby/69882,depresja
Zobacz, którzy specjaliści udostępniają bezpłatne konsultacje psychologiczne i łatwo umów pierwszą wizytę.
