📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach
Badania prowadzone w codziennym życiu, a nie w gabinecie, pokazują, że napięcie faktycznie rośnie przed epizodem, ale spada po nim tylko w części pomiarów. To zmienia sens pytania „dlaczego to robisz" na pytanie „po co akurat wtedy".
Samookaleczanie bez zamiaru odebrania sobie życia zgłasza w badaniach populacyjnych około 17 procent nastolatków i 5,5 procent osób dorosłych, więc mowa o zachowaniu rozpowszechnionym, a nie marginalnym. Opisują je one podobnie: przed epizodem narasta napięcie, po nim przychodzi ulga. Przegląd trzydziestu pięciu badań prowadzonych metodą wielokrotnych pomiarów w codziennym życiu, a nie w gabinecie, pokazuje obraz mniej symetryczny.
Podwyższone napięcie przed epizodem potwierdziło osiem badań na dziesięć. Spadek napięcia po epizodzie potwierdziły już tylko cztery badania na siedem. W pozostałych trzech nie zmieniało się ono wcale albo dalej rosło.
To nie jest przyczynek statystyczny. Osoba, która słyszy od siebie samej „to jedyne, co działa", ma w tych danych podstawę do zadania sobie innego pytania: czy rzeczywiście zawsze działa, czy zapamiętują się tylko te razy, kiedy zadziałało.
Model, wokół którego zbudowano większość tych badań, opisali Nock i Prinstein w 2004 roku. Rozdziela on funkcje samookaleczania według dwóch osi: czy chodzi o coś wewnętrznego, czy o relację z innymi, i czy chodzi o usunięcie czegoś, czy o wywołanie czegoś. Wychodzą cztery pola, a badania z życia codziennego dają im bardzo różną wagę.
Usunięcie stanu wewnętrznego. Najczęstsza funkcja. Średnio 44,8 procent epizodów osoby opisują jako pozbycie się złych emocji albo uzyskanie ulgi.
Wywołanie stanu wewnętrznego. Poczuć cokolwiek zamiast pustki albo odrętwienia: od 14 do 35 procent epizodów, zależnie od badania.
Uniknięcie sytuacji lub ludzi. Od 6 do 15 procent.
Zakomunikowanie czegoś innym. Najrzadziej, od 2 do 17 procent, co jest istotne przy popularnym założeniu, że chodzi głównie o zwrócenie na siebie uwagi.
Ten sam przegląd zaznacza, że dowody na dwie ostatnie funkcje są skąpe, a żadne badanie nie sprawdziło całego modelu naraz. Nie ma więc podstaw do przypisania komukolwiek jednego motywu z zewnątrz.
Zachowanie, które choć czasem przynosi ulgę, jest wzmacniane. Nie dlatego, że ktoś tego chce, tylko dlatego, że tak działa uczenie się: to, po czym przykry stan słabnie, powtarza się częściej. Odebranie takiej reakcji bez dania czegokolwiek w zamian zostawia pustkę dokładnie w tym miejscu, w którym napięcie robi się nie do zniesienia.
Dlatego wytyczne NICE nakazują specjalistom badać funkcję zachowania i przyjmują, że powody mogą różnić się przy każdym epizodzie u tej samej osoby (zalecenie 1.5.9). Pytanie brzmi nie „dlaczego to robisz", które osoba pytana odbiera jako oskarżenie, tylko „co się działo w ciągu tych piętnastu minut przedtem".
Z czterech funkcji wynika prosty wniosek praktyczny: nie ma jednej listy sposobów radzenia sobie dobrej dla wszystkich.
Jeśli funkcją jest zbicie napięcia, sensu nabierają działania obniżające pobudzenie ciała, na przykład wydłużony wydech, wysiłek fizyczny czy zimno na twarz. Wypisywanie myśli w takim momencie zwykle nie nadąża.
Jeśli funkcją jest przerwanie odrętwienia, potrzebny jest bodziec mocny, ale niekaleczący: intensywny smak, głośna muzyka, kontakt z zimną wodą.
Jeśli funkcją jest ucieczka od sytuacji, pomaga uzgodniony sposób wyjścia z niej, a nie kolejna technika oddechowa.
Jeśli funkcją jest zakomunikowanie czegoś, potrzebny jest kanał, który zadziała szybciej. Wytyczne NICE wprost sugerują umówione słowa, zwroty albo emoji jako sposób sygnalizowania trudnego stanu, gdy mówienie jest za trudne (zalecenie 1.4.5).
Zapis tego, co poprzedzało epizod, i tego, co po nim naprawdę się stało z napięciem, jest tu ważniejszy niż dobór techniki. Bez takiego zapisu wybór zamiennika jest zgadywaniem.
Ta prośba wydaje się naturalna i robi trzy rzeczy naraz, wszystkie niedobre.
Zamienia zachowanie w kwestię lojalności, więc każdy kolejny epizod staje się złamaniem słowa wobec Ciebie, a nie sygnałem, że coś jest nie do udźwignięcia. Przenosi ciężar na wolę, choć problemem jest regulacja emocji. I najskuteczniej ze wszystkiego uczy ukrywania, bo skoro obietnica została złożona, przyznanie się kosztuje podwójnie.
Zamiast obietnicy pomaga umowa o kontakcie: że dostaniesz znak, gdy napięcie rośnie, i że reakcją nie będzie awantura ani przeszukiwanie pokoju. NICE zaleca, żeby rodzinę włączać za zgodą osoby i pytać o tę zgodę regularnie, bo można ją wycofać (zalecenia 1.4.1 i 1.4.3). Jednocześnie bliscy zawsze mogą przekazać specjaliście to, co obserwują, nawet jeśli tej zgody nie ma (zalecenie 1.4.4).
Rozmowa o funkcjach ma sens wtedy, gdy jest bezpiecznie. Przestaje mieć sens w trzech sytuacjach: gdy pojawiają się myśli o odebraniu sobie życia, gdy rana wymaga pomocy medycznej i gdy epizody nasilają się z tygodnia na tydzień. Wtedy pierwszym krokiem jest kontakt, nie analiza.
Miejsca dostępne w Polsce bezpłatnie i bez skierowania:
112, gdy zagrożone jest życie lub zdrowie.
Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży, 116 111, całodobowo, anonimowo.
Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym, 116 123, całodobowo.
Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym, 800 70 2222, całodobowo.
Telefon dla osób dorosłych w kryzysie samobójczym, 511 200 200, całodobowo.
ITAKA Telefon Zaufania Młodych, 224 848 804, codziennie od 13.00 do 20.00.
Ośrodek środowiskowej opieki psychologicznej i psychoterapeutycznej dla dzieci i młodzieży w ramach NFZ, bez skierowania, oraz ośrodek interwencji kryzysowej dla osób dorosłych.
Telefon dla rodziców i nauczycieli, 800 100 100, jeśli szukasz pomocy dla kogoś bliskiego.
Przedstawiamy wyselekcjonowaną grupę doświadczonych psychologów i psychoterapeutów, którzy specjalizują się w pracy z osobami zmagającymi się z samookaleczeniami. W swojej praktyce stosują sprawdzone metody terapeutyczne, pomagając pacjentom zrozumieć przyczyny tych zachowań, radzić sobie z emocjami oraz wypracować zdrowsze strategie regulacji napięcia.
Zrozumienie to pierwszy krok do poprawy. Przeczytaj inne, powiązane, merytoryczne artykuły które przygotowaliśmy dla Was wspólnie z naszymi Specjalistami_tkami.
Najtrudniejsze to zacząć szukać. Gratulujemy! Sprawdź naszego Bloga, a także Forum Psychologiczne! Znajdziesz tam merytoryczne artykuły, odpowiedzi Specjalistów_ek, praktyczne przykłady i wskazówki oraz wiele inspiracji.





Chciałam się więcej dowiedzieć na temat moich zachowań, które zaraz opiszę. Nie wiem czy coś ze mną nie tak i czy powinnam cokolwiek zmieniać w sobie. Od 3 lat zdarzało mi się CZASEM pociąć, gdy byłam zła. 12 grudnia 2023 roku po prostu się pocięłam (piszę to 15 lutego 2024 roku). Mówię "po prostu", bo naprawdę nie miałam do tego powodu (nikt mnie nie namawiał). Nie było mi źle, czułam się neutralnie, więc naprawdę do końca nie rozumiem swoich działań. Od tamtego dnia tnę się 2-4 razy w tygodniu. Nie robię tego dla atencji, specjalnie wybieram niewidoczne miejsca. Robię to tak po prostu lub dla uczucia wyluzowania, choć nie mam żadnych problemów. Ten widok jest zwyczajnie satysfakcjonujący. Mam nadzieję, że teraz każdy kto to czyta rozumie, że nie mam mocniejszych powodów do cięcia się. Mimo to nie mogłabym tak po prostu przestać, bo po pierwsze nie chcę, a po drugie raczej nie dałabym rady. Druga sprawa. Powiem wprost, podniecił mnie fakt, że pewien chłopak masturbował się do zdjęć moich ran zrobionych żyletką (od razu mówię, że on nie jest dla mnie kimś bliskim. Przez dwa dni utrzymywałam z nim kontakt w internecie i to tyle z naszej "znajomości"). Ta sama osoba także robiła sobie dobrze do moich zwyczajnych zdjęć, ale to akurat dla mnie jest bardziej odpychające niż podniecające. Oprócz tego wyobrażam sobie pocięcie się na oczach dwóch chłopaków, jeden z nich mi się podoba, drugi to mój znajomy. Ten scenariusz sprawia, że staję się pobudzona i podekscytowana. Czy to jakiś fetysz czy już zaburzenie? Od wcześniej wspomnianej sytuacji zaczęłam się zastanawiać nad sobą. Jak dawno temu przekroczyłam granicę normalności? Z czego to wynika? Czy tak powinno być? Nie jest łatwo mi o tym mówić, chciałabym siebie zrozumieć. Nie wiem czy to coś ma do rzeczy, ale nie mam żadnych traum. Mama zawsze była przy mnie obecna fizycznie i psychicznie, to naprawdę wspaniała kobieta! Mam tatę, ale moja więź z nim jest słaba. Widzę go jakoś 4 dni w miesiącu (tak jest od 8 lat i szczerze to nie mam z tym problemu). Oprócz tego jestem nastolatką.
Mam problem ze sobą. Nie potrafie na siebie patrzeć w lustrze, czuje wielkie obrzydzenie do siebie. Bez makijażu mój wygląd mnie zawstydza. Za każdym razem kiedy ktoś mi robie zdjęcie z ukrycia, wychodzę beznadziejnie. Całokształt sie przekłada na moje życie. Rozpoczęłam samookaleczanie sie kilka miesięcy temu i nie mogę od tego uciec. Ciężko mi przez to uczęszczać do szkoły. Moja mama próbuje ze mną rozmawiać, ale czuję, że każda rozmowa z nią prowadzi donikąd. Czuje, że na nią nie zasługuję, bo nie daje sobie pomóc. Czuję, że nie zasługuję na jakiekolwiek zaspokajanie potrzeb. Za każdym razem wracam do domu to odrazu płaczę. Kiedyś zostałam obmacana przez takiego chłopaka i najgorsze jest to, że nie winie go, a siebie. Obwiniam sie bardzo dużo razy za rzeczy, za które nie powinnam sie obwiniać. Czy dam jakoś rade sama z tego wyjść?
TW. Samookaleczanie Mam duży problem. Miałam pogadać z moją mamą o samookaleczaniu wczoraj i przy tym miała pomoc mi siostra. Niestety jak wróciłam ze szkoły mama dostała wyniki badań, które nie wyszły najlepiej, bo ma podejrzenie szpiczaka. Nie wiem teraz, czy rzeczywiście powinnam o tym pogadać. Moje rany są płytkie i nie powinna przez to się zamartwiać, ale nie jestem pewna, bo ostatnio robię to coraz częściej. Nie wiem, ile mam poczekać z tą rozmową, bo wiem, że moja mama to bardzo przeżywa.
TW samookaleczanie Mam 22 lata i przepraszam, że tak długo się rozpiszę, ale nie daję rady. Od dziecka byłam typem aspołecznym, nie lubię spotykać się z ludźmi, ani z nimi rozmawiać. Nigdy nie mam tematów na rozmowy, nawet jeśli ktoś się ze mną zaprzyjaźnił, ta relacja bardzo szybko się kończyła, gdyż w pewnym momencie się izolowałam. Przez ten brak potrzebny socjalizacji, zawsze czułam się nieludzko. Dziwnie, inaczej. Jestem bardzo brzydka i głupia. Przez słowo głupia mam na myśli, że jestem osobą zapominalską, wszystko wypada mi z rąk, wykonuje niezręczne ruchy przy ludziach. Bardzo dużo gestykuluję i szybko mówię. Moja prokastrynacja jest na tak wysokim poziomie, ze obecnie mam pięć warunków na studiach. Nie zdałam roku. Wielokrotnie zapominałam dat rejestracji albo gubiłam się we wszystkim. Mówię szybko i nerwowo, czego bardzo się wstydzę. Mam wrażenie, że wszystko, co wychodzi spod mojej ręki, jest złe, gorsze, żenujące. W ciągu dnia doświadczam wahań nastrojów, czasem mam motywację, ale czasem mam wręcz ochotę rzucić się pod metro, którym codziennie dojeżdżam na uczelnię. Okaleczam się żyletką, lubię, gdy rany są dość głębokie, gdy krawędzie rozsuwają się na boki. Dużo płaczę, w miejscach publicznych, na zaliczeniach, wszędzie, czasem nawet bez powodu. Mam wrażenie, że emocje mnie przytłaczają, że jestem dziecinna, głupia niedojrzała. Nie mam marzeń, cały dzień czekam do nocy, żeby spać, jednak ten sen często nie przychodzi. Chodziłam do psychiatry, ale on nie rozmawiał ze mną. W gabinecie głównie płakałam roztrzęsiona, a on przepisywał mi leki. Od kilku miesięcy biorę Dulsevię 60 mg raz dziennie, spamilan 10 mg trzy razy dziennie, estazolam 2 mg tymczasowo na sen (bardzo pomagał, ale już się skonczył) i medikinet CR 20 mg. Medikinet sprawia, że przez jakiś czas czuję motywacje, ale po paru godzinach znowu przychodzi stan otępieniq, beznadziei i złości. Nie potrafię radzić sobie z emocjami, płaczę, okaleczam się, uderzam w drzwi, wewnętrznie krzyczę. Dotychczas miałam jednego ,,przyjaciela" ale izolowałam się i olewałam tę znajomość. Gdy on powoli się odsunął, poczułam ogromną zazdrość i duże emocje, które targają moje wnętrze, tak jakby rozrywały każdą część mięsa, z którego jestem utworzona. Nie tęsknie za człowiekiem, lecz za uwagą. Czuję się tak obrzydliwie, jakbym nie pasowała do świata. Nie chcę być częścią życia społecznego. Nienawidzę przebywania w tłumach i nie umiem prowadzić rozmów z ludźmi. Z drugiej strony brak mi poczucia przynależności, tak jakbym nie istniała. Po kilku minutach miłej rozmowy ze znajomym lub nieznajomym muszę wyjść gdzieś, trząść rękami i głową, oraz mówić do siebie, by uregulować emocje. Psychiatra skierował mnie do psychologa z epizodem depresyjnym i zaburzeniami adaptacyjnymi z lękiem społecznym, ale on praktycznie ze mną nie rozmawia. Polecał mi również diagnozę pod kątem spektrum autyzmu, ale to dużo kosztuje i nie wiem, czy się opłaca. Nie wiem, nawet co mi jest. Coraz bardziej męczy mnie bycie człowiekiem. Uciekam w fikcję, ale moje ciało daje mi znać, że życie istnieje. Boję się cierpienia. Czasem brałam kilka tabletek więcej, niż powinnam, żeby sprawdzić swoją granicę. Zdarzyło się, że przecięłam swoją skórę tak, że krwawiła cały dzień bez przerwy. Kładłam się spać z krwawiącą raną, myśląc, że może umrę przez sen. Wykańcza mnie bycie mną, leki nie pomagają. Czy jest sposób, aby sprawdzić, co jest ze mną nie tak? Czemu nie czuję się jak człowiek? Czy można jednocześnie być aspołecznym, ale empatycznym? Nie mam zaburzeń schizoidalnych, ponieważ odczuwam emocje i troskę. Nie przywiązuję się jednak do ludzi. Mój świat to niestabilna pustka. Czy jestem zepsuta?
Jak wyjść i poradzić sobie z samookaleczaniem? Mam 14 lat i tkwię w tym już od 3 lat, nie wiem jak z tego wyjść.
Witam. Mam problem z samookaleczaniem, uzależniłam się i w trudnych chwilach zawsze sięgam po nóż, nie umiem sobie radzić z emocjami. Nie mogę jednak powiedzieć o tym rodzicom, ponieważ już kiedyś (w 1 klasie liceum) zauważyli rany na rękach i się zdenerwowali. Zapisali mnie do psychologa, ale psychoterapia nie była pomocna, a wiem, że koszta były dość duże i nie chciałabym, aby kolejny raz musieli je ponosić... Tnę się teraz w innych miejscach, dlatego tego nie widzą. Wiem, że potrzebuję pomocy, ale nie mogę o nią poprosić. Mam teraz ponad 17 lat, za ok. pół roku będę pełnoletnia. Nie wiem czy spróbować przeczekać ten okres i liczyć jeszcze na jakąkolwiek pomoc, na własną rękę, (jeśli dożyję oczywiście) czy jest inne wyjście...
Hepp, J., Carpenter, R.W., Störkel, L.M., Schmitz, S.E., Schmahl, C., Niedtfeld, I. A systematic review of daily life studies on non-suicidal self-injury based on the four-function model. Clinical Psychology Review, 82, 101888 (2020).
Nock, M.K., Prinstein, M.J. A functional approach to the assessment of self-mutilative behavior. Journal of Consulting and Clinical Psychology, 72(5), 885-890 (2004).
National Institute for Health and Care Excellence. Self-harm: assessment, management and preventing recurrence. NICE guideline NG225 (2022).
Swannell, S.V., Martin, G.E., Page, A., Hasking, P., St John, N.J. Prevalence of nonsuicidal self-injury in nonclinical samples: systematic review, meta-analysis and meta-regression. Suicide and Life-Threatening Behavior, 44(3), 273-303 (2014).
Zobacz, którzy specjaliści udostępniają bezpłatne konsultacje psychologiczne i łatwo umów pierwszą wizytę.
