Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Ataki zlosci po zdenerwowaniu, przymus sprzatania i agresywne mysli - czy to zaburzenie psychiczne?

Treść wrażliwa

Mam pytanie: czy to jest jakieś poważne zaburzenie? Mam w życiu tak, że czasem, gdy się mocno zdenerwuję, to mam coś tak jakby atak. Jest to atak nieszkodliwy w żaden sposób. Podczas niego zawsze zabieram się za najbardziej przez mnie nielubiane zajęcia: głównie obowiązki jak sprzątanie, obieranie ziemniaków, itd. Zwykle podczas robienia tego, w moich myślach ciągle przetaczam myśli jak: „jak można być tak cholernie głupim draniem “ (w kontekście osoby, która mnie zdenerwowała) albo sobie wyobrażam, jak niszczę jakieś rzeczy, zwykle poprzez spalenie, wysadzenie, lub zniszczenie własnoręcznie. Zwykle po takim ataku czuję dziwną satysfakcję, niespowodowaną samym wykonaniem czynności. Potem idę komuś pokazać, że to zrobiłem, żeby zostać pochwalnym, żeby w jakiś sposób zastąpić tę dziwną satysfakcję zwyczajną satysfakcją ( nigdy się nie udało). Takie ataki zdarzają się 2-3 razy w roku, i zawsze są poprzedzone zdenerwowaniem, zwykle bo ktoś jest na tyle leniwy, by kazać mi zrobić jego/jej obowiązki, gdy sam już zrobiłem parokrotnie razy więcej niż on, a czasami te zdenerwowanie pojawia się gdy mnie zdenerwuje, za przeproszeniem najmniejsza pie##oła. W sumie to mam jeszcze inną nurtującą mnie sprawę: gdy zdąża mi się przekonać, sam to cenzuruje podczas wymowy. Więc zamiast powiedzieć: kûrwå, mówię: ku'a.( ' oznacza krótką przerwę pomiędzy pierwszą a drugą częścią. I ja tak zawsze mówię, no chyba że celowo klnem, wtedy już nie cenzuruje wymowy.Przepraszam za przekleństwa przed chwilą podane. Nie czuję bym potrzebował pójść do psychologa, nie są to rzeczy poważne ani złe w moim domniemaniu, ale chcę się dowiedzieć, co może to powodować, i czy nie jestem przypadkiem chory psychicznie.

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Opisane zachowania nie oznaczają choroby psychicznej, lecz są specyficznym mechanizmem radzenia sobie z silną, tłumioną złością i poczuciem niesprawiedliwości. Przekierowanie napięcia na nielubiane obowiązki oraz wyobrażenia o niszczeniu rzeczy służą wyładowaniu trudnych emocji, a potrzeba uzyskania pochwały to próba zrekompensowania sobie braku docenienia ze strony innych. Automatyczna cenzura przekleństw świadczy natomiast o silnej wewnętrznej kontroli i chęci przestrzegania zasad, nawet w chwili dużego wzburzenia. Ponieważ takie sytuacje zdarzają się sporadycznie i nie zagrażają otoczeniu, nie wskazują na poważne zaburzenie, lecz na utrwalony nawyk rozładowywania stresu.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Jagoda Jek

Jagoda Jek

Samo występowanie takich epizodów 2–3 razy w roku nie oznacza automatycznie zaburzenia psychicznego. Z opisu nie da się jednak określić, czym dokładnie są te „ataki”, ani stawiać diagnozy przez internet.

Możliwe, że jest to po prostu charakterystyczny dla Ciebie sposób rozładowywania silnego napięcia. Warto zauważyć, że pojawia się on po zdenerwowaniu, a wyobrażanie sobie niszczenia rzeczy nie oznacza samo w sobie, że chcesz rzeczywiście komuś zrobić krzywdę. Istotne byłoby natomiast, czy kiedykolwiek tracisz nad tym kontrolę albo masz rzeczywistą chęć skrzywdzenia siebie, kogoś lub zniszczenia czegoś.

Jeśli te sytuacje są rzadkie, nie utrudniają Ci funkcjonowania i pozostają pod kontrolą, nie ma powodu od razu zakładać, że jesteś „chory psychicznie”. Możesz natomiast obserwować, co dokładnie dzieje się tuż przed takim epizodem: jakie emocje się pojawiają, co je uruchamia i co dzieje się później.

Co do cenzurowania przekleństw w wymowie – samo takie automatyczne zmienianie słowa również nie jest wystarczające, żeby mówić o zaburzeniu. Jeśli jednak pojawia się u Ciebie więcej podobnych, trudnych do kontrolowania zachowań, natrętnych myśli lub poczucie przymusu wykonywania określonych czynności, wtedy warto omówić to z psychologiem.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Kamila Grobelna

Kamila Grobelna

Dzień dobry,

 

To, co Pan opisuje, samo w sobie nie pozwala stwierdzić, że ma Pan zaburzenie psychiczne. Zwłaszcza że takie sytuacje pojawiają się stosunkowo rzadko, są wyraźnie związane ze zdenerwowaniem i nie prowadzą do zachowań zagrażających Panu ani innym.

 

Można natomiast potraktować je jako nietypowy sposób rozładowywania napięcia. Wykonywanie nielubianych czynności, intensywne myśli o osobie, która Pana zdenerwowała, czy wyobrażanie sobie niszczenia rzeczy mogą być sposobem odreagowania złości. Same wyobrażenia o agresji nie oznaczają, że rzeczywiście chce Pan kogoś skrzywdzić.

 

Podobnie z cenzurowaniem przekleństw podczas mówienia – może to być po prostu utrwalony nawyk językowy           lub sposób kontrolowania własnej wypowiedzi. Bez szerszego kontekstu trudno przypisać temu konkretne znaczenie kliniczne.

 

Niepokój powinien wzbudzić przede wszystkim wzrost częstotliwości lub nasilenia tych epizodów, utrata kontroli nad zachowaniem, rzeczywiste zachowania agresywne albo znaczne utrudnienie codziennego funkcjonowania. Jeśli nic takiego nie występuje, nie ma podstaw, by na podstawie samego opisu zakładać, że jest Pan „chory psychicznie”.

 

Jeżeli jednak chce Pan lepiej zrozumieć, skąd bierze się tak silna reakcja złości i dlaczego przybiera właśnie taką formę, rozmowa z psychologiem mogłaby być pomocna – nie dlatego, że z opisem musi być „coś nie tak”, ale po prostu żeby lepiej poznać własne mechanizmy reagowania.

 

Pozdrawiam, psycholog Kamila Grobelna

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Na podstawie samego opisu nie można stwierdzić, że ma Pan zaburzenie psychiczne. To, co zwraca uwagę to sposób przeżywania i rozładowywania silnej złości, powracające agresywne wyobrażenia oraz poczucie satysfakcji po takim epizodzie warto potraktować jako sygnał do przyjrzenia się temu bliżej.

Proszę obserwować, co dokładnie uruchamia te reakcje, jakie myśli i odczucia w ciele pojawiają się tuż przed nimi oraz co pomaga Panu odzyskać spokój. Jeśli reakcje zaczną się nasilać, pojawi się obawa o utratę kontroli albo chęć skrzywdzenia siebie lub kogoś, wskazana jest konsultacja ze specjalistą. Sam fakt skorzystania z konsultacji psychologicznej nie oznacza, że jest Pan „chory” może pomóc zrozumieć mechanizm tych reakcji.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Materiały wspierające

Ebook
Relacje
Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind

Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind

Relacje

„Relacje” to krótki poradnik z praktycznymi wskazówkami i technikami, które pomagają lepiej rozumieć siebie i partnera, poprawiać komunikację oraz skuteczniej radzić sobie z codziennymi konfliktami.

komunikacjarelacjećwiczenia
89 zl
Ebook
Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.
Psychologiczny duet

Psychologiczny duet

Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.

Praktyczny przewodnik, który pomoże Ci lepiej rozumieć to, co dzieje się w Twoim związku!

relacjezwiązki
69 zl
Ebook
Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę
Magdalena Dąbrowska

Magdalena Dąbrowska

Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę

„Wpłyń na związek w pojedynkę” to karty pracy dla kobiet, które chcą odzyskać spokój i wpływ w relacji. Zawierają ćwiczenia, techniki komunikacji, stawiania granic i pracy z emocjami, pomagające wprowadzać zmianę – nawet bez udziału partnera.

bliskośćrelacjezwiązkizwiązki i relacje
39 zl
Ebook
Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"

OFFLINE. Czas na nas. to workbook dla par od TwójPsycholog — 10 rozdziałów ćwiczeń, które pomagają lepiej się poznać, porozmawiać o wartościach, przyszłości i kryzysach. Bez ekranów. Twarzą w twarz

dla parterapia parworkbook
Darmowy
Webinar
All you need is love? O namiętności w związkach
Magdalena Ogieniewska-Małecka

Magdalena Ogieniewska-Małecka

All you need is love? O namiętności w związkach

Webinar „All you need is love?” to spotkanie o namiętności w związkach – jej zmianach, naturalnych etapach i momentach, gdy warto zareagować. Dowiesz się, jak rozpoznawać sygnały kryzysu, kiedy szukać wsparcia i jak pielęgnować bliskość na co dzień.

miłośćnamiętnośćwebinarzwiązki
150 zl

Warto przeczytać

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Świetnie czuję się ze sobą, wiem, co mnie męczy, a co daje mi radość. Jednak czasem myślę, że marnuję swój czas nie będąc wśród ludzi, nie bawiąc się jak inni.
Dzień dobry, zwracam się być może z nieco dziwnym pytaniem, ale ostatnio strasznie mnie nurtuje i otrzymanie na nie odpowiedzi może chociaż częściowo pozwoli mi uporządkować myśli. Mam 16 lat, chodzę do szkoły średniej, ale już od początku roku szkolnego zauważyłam, że znacząco różnię się od moich rówieśników. Od dziecka wiedziałam, że jestem introwertykiem i kochałam spędzać czas samotnie, pozwalało mi to na wyciszenie i relaks. Wielokrotnie byłam nierozumiana nawet w rodzinie, bo zamiast pojawić się na przyjęciu, to ja wolałam zamknąć się w pokoju i robić sobie swoje rzeczy, nazywano mnie egoistką, samolubem itd. Ludzie zawsze mnie męczyli, tylko nieliczni dodają mi energii i to normalne, ale bycie kimś takim w środowisku pełnym ludzi towarzyskich, ekstrawertycznych zaczęło sprawiać, że po raz pierwszy w życiu zakwestionowałam czy aby na pewno to normalne. Nie lubię wychodzić z domu, przebywać w hałaśliwych miejscach, bo szczególnie po dużej ilości bodźców dopada mnie zmęczenie. Mój idealny dzień to taki spędzony samotnie, z książką, muzyką, czy jakimś hobby, nawet nic nie robiąc. Moja potrzeba samotności nasiliła się w trakcie pandemii-kiedy inni tęsknili za ludźmi, dla mnie było to błogosławieństwo, że nie muszę nigdzie iść, z nikim się spotykać. Kolejnym punktem jest fakt, że nie mam żadnych znajomych, co dopiero przyjaciół, nie przeszkadzało mi to, ale szkoła średnia uświadomiła mi, że kiedy każdy rozmawia z każdym, ja stoję na boku. Można powiedzieć, że sam fakt posiadania rodziny mi wystarcza, ci ludzie mnie nie męczą, bo są mi bliscy. Mam świadomość, że w klasie jestem postrzegana jako ktoś dziwny, ze względu na swoje cechy. Nie umiem zaufać komuś po tygodniu, czasami mam wrażenie, że zatraciłam zupełnie umiejętność zawiązywania przyjaźni, bo ile razy próbowałam, tyle razy się zawodziłam. Nie potrafię przyjmować do siebie myśli, że ktoś naprawdę może chcieć mnie poznać, zawsze mam wrażenie, że rozmawia ze mną z litości, bo jestem poza grupą. Myślenie o tym doprowadziło mnie do tego, że zaczęłam zastanawiać się, czy mój sposób spędzania czasu nie jest zbyt dziwny, czy chociażby to, że w piątkowy wieczór wolę obejrzeć sobie Netflixa i posłuchać muzyki nie jest stratą czasu. Uwielbiam spędzać czas ze samą sobą, moje ulubione czynności przynoszą mi więcej szczęścia niż kontakty międzyludzkie, a czasami czuję, że to nie w porządku, że marnuję swoje najlepsze lata na Netflixa, książki i inne tego typu rzeczy, zamiast tworzyć wspomnienia. Naprawdę gubię się w tych myślach, nagle mój introwertyzm wydaje mi się dziwny.
Czy terapeuta psychodynamiczny może oceniać decyzję o dodatkowej terapii CBT?
Dzień dobry. Jestem w terapii psychodynamicznej od dwóch lat. Niestety mam bardzo duże problemy z stanami lękowymi, które uniemożliwiają mi funkcjonowanie do tego kompletny brak możliwości regulacji emocji, duża wybuchowość na zmianę że stanami depresyjnymi. Biorę też leki od psychiatry. Postanowiłem zasięgnąć konsultacji, pomocy u terapeuty cbt żeby jakoś zapanować nad tymi objawami na już. Mojej obecnej terapeutce powiedziałem o tym po dwóch spotkaniach cbt. Chyba z powodu jakiejś obawy reakcji. No i obecna terapeutka nie przyjęła tego dobrze, zaczęła powtarzać że ją oszukałem, była poddenerwowana. Ja po prostu chciałem zadbać o siebie, ulżyć sobie, w końcu powiedzieć o tym ale zamiast zrozumienia lub dotarcia czemu tak postąpiłem zostałem nazwany oszustem, oceniony. Czy taka postawa terapeutki jest dopuszczalna, zgodna z nurtem psychodynamicznym?
Czy postanowiono mi błędną diagnozę? Powinnam wrócić na terapię? Czy to niedojrzałość emocjonalna?
Witam serdecznie. Ostatnio zaczęłam analizować swoją historię choroby. Stwierdzono u mnie od 2013 r. ChAD . W 2011 zaczęłam się źle czuć. Dostawałam ataków paniki, miałam silne lęki , bałam się niemal wszystkiego. Ze stresu często wymiotowałam. Poszłam do lekarza, lekarz stwierdził, że to przejściowe problemy, dostałam lek z grupy SSRI i neuroleptyk. Było lepiej, uspokoiłam się , znalazłam nową miłość ....nagle spadek nastroju, zakończyłam związek, zaczęłam dużo spać , byłam płaczliwa, wszystko mnie przerastało. Poszłam do lekarza już z siostrą, opowiedziała jak wyglądam z jej perspektywy, że podejrzewa u mnie Chad, lekarka zdecydowanie wykluczyła jej podejrzenia, aby to mógł być Chad. Dostałam diagnozę o niedojrzałości emocjonalnej . Poszłyśmy do innego lekarza, znowu siostra opowiedziała co się ze mną dzieje, co się działo i co przypuszcza. Lekarz po zadaniu pytań, stwierdził że to Chad, że siostra miała rację. Leczyłam się u niego od 2013- 2024 roku. Po niemiłych słowach od niego .... znalazłam sobie nowego psychiatrę, do którego poszłam, bo na terapii Pani psycholog zasugerowała epizod mieszany. Pani doktor dała mi kilka innych leków i po nich.... Umarłam, byłam tu na ziemi, ale czułam, że tak jakby mnie nie było . Nie czułam nic, spałam całe dnie, nie interesowałam się dzieckiem, życiem niczym.... Po tym jak obudziłam się popołudniu i nagle mnie olśniło... Wzięłam do ręki wydrukowaną historię choroby, wszystko przeczytałam , zaczęłam analizować leki, moje samopoczucie w danych latach, zaczęłam czytać o niedojrzałości emocjonalnej i tak ! Wszystko jakby się zgadzało... Wydaje mi się, że leczyli mnie na Chad, a wystarczyłoby wysłać mnie wtedy na terapię oraz podać lek na lęki.... Zaczęłam stopniowo schodzić z antydepresantów... I czuję się nareszcie dobrze. Czuję jakbym powróciła, czuję tu i teraz, cieszę się małą rzeczą, zaczęłam opiekować się moim dzieckiem, spędzać z nim mądrze czas, rozmawiać. Byłam u lekarza, przyznałam się do odstawiania niektórych leków. Lekarz przepisał pregabalinę, ponieważ przez ten czas męczyły mnie natrętne myśli katastroficzne. Po dwóch tygodniach brania jest lepiej. Nie śpię w dzień, wykonuję obowiązki, zaczynam się uśmiechać. Czyżby postawili mi błędną diagnozę? Co mogą mi Państwo powiedzieć o niedojrzałości emocjonalnej....czy powinnam wrócić na terapię?
Czy stres może powodować trudności w myśleniu i błędy? Jak radzić sobie z problemami pod presją?

Pod wpływem stresu głupieję. Miałem w życiu wiele przykrości i problemów z tego powodu. W sytuacjach stresowych, zwłaszcza podczas presji czasu potrafi mi się wyłączyć myślenie. Na przykład gubię się, zamiast skręcić w lewo to ja w prawo, nie potrafię zauważyć rzeczy, która jest przede mną, a jej szukam, nie rozumiem, co ktoś do mnie mówi, co jest napisane, który guzik kliknąć. Czy to jakieś schorzenie? Czy potrzebne są leki od psychiatry?

Czy podjąłem dobrą decyzję wyprowadzając się z domu teściowej po sporach o własne mieszkanie?

Dzień Dobry. Poniżej opiszę swoją sytuację, ponieważ bardzo długo się zastanawiałem czy dobrze zrobiłem. 

Jestem z żoną 10 lat po ślubie, mamy 5-letniego synka. Jeszcze przed małżeństwem planowaliśmy wspólne życie. Pomysłem moim było na wynajęcie mieszkania i w przyszłości odłożenie na coś swojego, niezależnego. Cały problem zaczął się w momencie, kiedy teściowa weszła w temat. Mieszka w domu, gdzie było 2 dorosłych i 3 dzieci, dom 2 kondygnacyjny. Padło stwierdzenie, po co będziecie wynajmować, skoro góra cała będzie dla Was (2 pozostałych dzieci). Zgodziliśmy się i zrobiliśmy remont, bo jak mówiła to będzie Nasze. Temat tego nasze nie wyszedł ode mnie, a od testowej. Po paru latach nadal nic się nie działo z zapisami. A do tego zaraz po skończonym remoncie dokooptowała Nam swojego synka do jednego z pokoi. Mnie się to bardzo nie podobało, bo chcieliśmy być niezależni, a nie mieć kogoś za ścianą, który myje sobie gary w naszym nowym sprzęcie. Oczywiście jej się to nie spodobało i odpowiedź była, że u Nas się żyje wszyscy razem. Uspokoiłem się i żyliśmy dalej. Gdy mieliśmy fundusze ,chciałem kupić dla nas mieszkanie. Wtedy pojawił się kolejny temat, ponieważ chcemy odejść a tu cała góra dla Nas. Ona chciała zapisać, tylko ja nie chce. Zaczęło mnie na nowo ruszać emocjonalnie. Do tego doszły spadki po zmarłym teściu, które przed śmiercią obiecywał nam, jak i swojemu wnukowi. Dla mnie pewne deklaracje i życzenia przed śmiercią są nie do podważenia, nawet już razem z teściem zaczęliśmy procedury pod budowę domu i zapisy. 

Po śmierci się wszystko zmieniło, pierwsze dążyła, żeby to spieniężyć. Na moje pytanie, jak to jest, że teść obiecywał dla wnuka. To nawet na to potrafiła odpowiedzieć, że "teścia już nie ma". Zapisać nie chciała, ale w tym czasie pojawił się temat mieszkania, bo znalazło się dobre. Była w kropce, bo nie chciała dać, a dalej twierdziła, że mamy cała kondygnacje. Czar goryczy przelały jej słowa, że a co będzie, jak ona grunt zapisze, a ja się będę chciał rozwieść. Powiedziałem dość, wyprowadzamy się. Obecnie Nadal mieszkamy w tym domu, ale teren jest zapisany na Nas i jesteśmy na etapie wykończenia domu. Straciłem do Niej szacunek, dlatego, że chciałem jej pomóc po śmierci teścia i drugiego szwagra. A nie to, że była do mnie murem to jeszcze żaliła się na lewo i prawo na Nasze sprawy. Teraz obecnie trochę się uspokoiło, lecz nie chce słyszeć, jak tam nam idzie w budowie, nigdy nie była zobaczyć, ma to gdzieś. Lecz nadal mam jakieś wewnętrzne poczucie czy zachowałem się w porządku?

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.