
- Strona główna
- Forum
- inne, kryzysy
- Ataki zlosci po...
Ataki zlosci po zdenerwowaniu, przymus sprzatania i agresywne mysli - czy to zaburzenie psychiczne?
Treść wrażliwaMam pytanie: czy to jest jakieś poważne zaburzenie? Mam w życiu tak, że czasem, gdy się mocno zdenerwuję, to mam coś tak jakby atak. Jest to atak nieszkodliwy w żaden sposób. Podczas niego zawsze zabieram się za najbardziej przez mnie nielubiane zajęcia: głównie obowiązki jak sprzątanie, obieranie ziemniaków, itd. Zwykle podczas robienia tego, w moich myślach ciągle przetaczam myśli jak: „jak można być tak cholernie głupim draniem “ (w kontekście osoby, która mnie zdenerwowała) albo sobie wyobrażam, jak niszczę jakieś rzeczy, zwykle poprzez spalenie, wysadzenie, lub zniszczenie własnoręcznie. Zwykle po takim ataku czuję dziwną satysfakcję, niespowodowaną samym wykonaniem czynności. Potem idę komuś pokazać, że to zrobiłem, żeby zostać pochwalnym, żeby w jakiś sposób zastąpić tę dziwną satysfakcję zwyczajną satysfakcją ( nigdy się nie udało). Takie ataki zdarzają się 2-3 razy w roku, i zawsze są poprzedzone zdenerwowaniem, zwykle bo ktoś jest na tyle leniwy, by kazać mi zrobić jego/jej obowiązki, gdy sam już zrobiłem parokrotnie razy więcej niż on, a czasami te zdenerwowanie pojawia się gdy mnie zdenerwuje, za przeproszeniem najmniejsza pie##oła. W sumie to mam jeszcze inną nurtującą mnie sprawę: gdy zdąża mi się przekonać, sam to cenzuruje podczas wymowy. Więc zamiast powiedzieć: kûrwå, mówię: ku'a.( ' oznacza krótką przerwę pomiędzy pierwszą a drugą częścią. I ja tak zawsze mówię, no chyba że celowo klnem, wtedy już nie cenzuruje wymowy.Przepraszam za przekleństwa przed chwilą podane. Nie czuję bym potrzebował pójść do psychologa, nie są to rzeczy poważne ani złe w moim domniemaniu, ale chcę się dowiedzieć, co może to powodować, i czy nie jestem przypadkiem chory psychicznie.
Tostowytoster
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Opisane zachowania nie oznaczają choroby psychicznej, lecz są specyficznym mechanizmem radzenia sobie z silną, tłumioną złością i poczuciem niesprawiedliwości. Przekierowanie napięcia na nielubiane obowiązki oraz wyobrażenia o niszczeniu rzeczy służą wyładowaniu trudnych emocji, a potrzeba uzyskania pochwały to próba zrekompensowania sobie braku docenienia ze strony innych. Automatyczna cenzura przekleństw świadczy natomiast o silnej wewnętrznej kontroli i chęci przestrzegania zasad, nawet w chwili dużego wzburzenia. Ponieważ takie sytuacje zdarzają się sporadycznie i nie zagrażają otoczeniu, nie wskazują na poważne zaburzenie, lecz na utrwalony nawyk rozładowywania stresu.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zadaj to samo pytanie
Jagoda Jek
Samo występowanie takich epizodów 2–3 razy w roku nie oznacza automatycznie zaburzenia psychicznego. Z opisu nie da się jednak określić, czym dokładnie są te „ataki”, ani stawiać diagnozy przez internet.
Możliwe, że jest to po prostu charakterystyczny dla Ciebie sposób rozładowywania silnego napięcia. Warto zauważyć, że pojawia się on po zdenerwowaniu, a wyobrażanie sobie niszczenia rzeczy nie oznacza samo w sobie, że chcesz rzeczywiście komuś zrobić krzywdę. Istotne byłoby natomiast, czy kiedykolwiek tracisz nad tym kontrolę albo masz rzeczywistą chęć skrzywdzenia siebie, kogoś lub zniszczenia czegoś.
Jeśli te sytuacje są rzadkie, nie utrudniają Ci funkcjonowania i pozostają pod kontrolą, nie ma powodu od razu zakładać, że jesteś „chory psychicznie”. Możesz natomiast obserwować, co dokładnie dzieje się tuż przed takim epizodem: jakie emocje się pojawiają, co je uruchamia i co dzieje się później.
Co do cenzurowania przekleństw w wymowie – samo takie automatyczne zmienianie słowa również nie jest wystarczające, żeby mówić o zaburzeniu. Jeśli jednak pojawia się u Ciebie więcej podobnych, trudnych do kontrolowania zachowań, natrętnych myśli lub poczucie przymusu wykonywania określonych czynności, wtedy warto omówić to z psychologiem.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka
Kamila Grobelna
Dzień dobry,
To, co Pan opisuje, samo w sobie nie pozwala stwierdzić, że ma Pan zaburzenie psychiczne. Zwłaszcza że takie sytuacje pojawiają się stosunkowo rzadko, są wyraźnie związane ze zdenerwowaniem i nie prowadzą do zachowań zagrażających Panu ani innym.
Można natomiast potraktować je jako nietypowy sposób rozładowywania napięcia. Wykonywanie nielubianych czynności, intensywne myśli o osobie, która Pana zdenerwowała, czy wyobrażanie sobie niszczenia rzeczy mogą być sposobem odreagowania złości. Same wyobrażenia o agresji nie oznaczają, że rzeczywiście chce Pan kogoś skrzywdzić.
Podobnie z cenzurowaniem przekleństw podczas mówienia – może to być po prostu utrwalony nawyk językowy lub sposób kontrolowania własnej wypowiedzi. Bez szerszego kontekstu trudno przypisać temu konkretne znaczenie kliniczne.
Niepokój powinien wzbudzić przede wszystkim wzrost częstotliwości lub nasilenia tych epizodów, utrata kontroli nad zachowaniem, rzeczywiste zachowania agresywne albo znaczne utrudnienie codziennego funkcjonowania. Jeśli nic takiego nie występuje, nie ma podstaw, by na podstawie samego opisu zakładać, że jest Pan „chory psychicznie”.
Jeżeli jednak chce Pan lepiej zrozumieć, skąd bierze się tak silna reakcja złości i dlaczego przybiera właśnie taką formę, rozmowa z psychologiem mogłaby być pomocna – nie dlatego, że z opisem musi być „coś nie tak”, ale po prostu żeby lepiej poznać własne mechanizmy reagowania.
Pozdrawiam, psycholog Kamila Grobelna
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. Na podstawie samego opisu nie można stwierdzić, że ma Pan zaburzenie psychiczne. To, co zwraca uwagę to sposób przeżywania i rozładowywania silnej złości, powracające agresywne wyobrażenia oraz poczucie satysfakcji po takim epizodzie warto potraktować jako sygnał do przyjrzenia się temu bliżej.
Proszę obserwować, co dokładnie uruchamia te reakcje, jakie myśli i odczucia w ciele pojawiają się tuż przed nimi oraz co pomaga Panu odzyskać spokój. Jeśli reakcje zaczną się nasilać, pojawi się obawa o utratę kontroli albo chęć skrzywdzenia siebie lub kogoś, wskazana jest konsultacja ze specjalistą. Sam fakt skorzystania z konsultacji psychologicznej nie oznacza, że jest Pan „chory” może pomóc zrozumieć mechanizm tych reakcji.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Materiały wspierające

Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind
Relacje
„Relacje” to krótki poradnik z praktycznymi wskazówkami i technikami, które pomagają lepiej rozumieć siebie i partnera, poprawiać komunikację oraz skuteczniej radzić sobie z codziennymi konfliktami.

Psychologiczny duet
Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.
Praktyczny przewodnik, który pomoże Ci lepiej rozumieć to, co dzieje się w Twoim związku!

Magdalena Dąbrowska
Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę
„Wpłyń na związek w pojedynkę” to karty pracy dla kobiet, które chcą odzyskać spokój i wpływ w relacji. Zawierają ćwiczenia, techniki komunikacji, stawiania granic i pracy z emocjami, pomagające wprowadzać zmianę – nawet bez udziału partnera.

TwójPsycholog
Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"
OFFLINE. Czas na nas. to workbook dla par od TwójPsycholog — 10 rozdziałów ćwiczeń, które pomagają lepiej się poznać, porozmawiać o wartościach, przyszłości i kryzysach. Bez ekranów. Twarzą w twarz

Magdalena Ogieniewska-Małecka
All you need is love? O namiętności w związkach
Webinar „All you need is love?” to spotkanie o namiętności w związkach – jej zmianach, naturalnych etapach i momentach, gdy warto zareagować. Dowiesz się, jak rozpoznawać sygnały kryzysu, kiedy szukać wsparcia i jak pielęgnować bliskość na co dzień.
Warto przeczytać

Style więzi i ich wpływ na relacje partnerskie w dorosłości

Partnerzy, którzy ranią - dlaczego ciągle ich wybieram?

Związek jako pole bitwy o znaczenie - dlaczego potrzebujemy konfliktu, by czuć więź?

Relacje, które uzależniają: przemoc emocjonalna w bliskości i rodzinie

Sięganie po pornografię będąc w związku - jak to rozumieć i jak rozmawiać?

„Nie odpisuje godzinę, więc na pewno mnie zdradza” - lęk wokół związku

Jak rozmawiać w związku? O granicach, potrzebach i seksualności

Zobacz podobne
Pod wpływem stresu głupieję. Miałem w życiu wiele przykrości i problemów z tego powodu. W sytuacjach stresowych, zwłaszcza podczas presji czasu potrafi mi się wyłączyć myślenie. Na przykład gubię się, zamiast skręcić w lewo to ja w prawo, nie potrafię zauważyć rzeczy, która jest przede mną, a jej szukam, nie rozumiem, co ktoś do mnie mówi, co jest napisane, który guzik kliknąć. Czy to jakieś schorzenie? Czy potrzebne są leki od psychiatry?
Dzień Dobry. Poniżej opiszę swoją sytuację, ponieważ bardzo długo się zastanawiałem czy dobrze zrobiłem.
Jestem z żoną 10 lat po ślubie, mamy 5-letniego synka. Jeszcze przed małżeństwem planowaliśmy wspólne życie. Pomysłem moim było na wynajęcie mieszkania i w przyszłości odłożenie na coś swojego, niezależnego. Cały problem zaczął się w momencie, kiedy teściowa weszła w temat. Mieszka w domu, gdzie było 2 dorosłych i 3 dzieci, dom 2 kondygnacyjny. Padło stwierdzenie, po co będziecie wynajmować, skoro góra cała będzie dla Was (2 pozostałych dzieci). Zgodziliśmy się i zrobiliśmy remont, bo jak mówiła to będzie Nasze. Temat tego nasze nie wyszedł ode mnie, a od testowej. Po paru latach nadal nic się nie działo z zapisami. A do tego zaraz po skończonym remoncie dokooptowała Nam swojego synka do jednego z pokoi. Mnie się to bardzo nie podobało, bo chcieliśmy być niezależni, a nie mieć kogoś za ścianą, który myje sobie gary w naszym nowym sprzęcie. Oczywiście jej się to nie spodobało i odpowiedź była, że u Nas się żyje wszyscy razem. Uspokoiłem się i żyliśmy dalej. Gdy mieliśmy fundusze ,chciałem kupić dla nas mieszkanie. Wtedy pojawił się kolejny temat, ponieważ chcemy odejść a tu cała góra dla Nas. Ona chciała zapisać, tylko ja nie chce. Zaczęło mnie na nowo ruszać emocjonalnie. Do tego doszły spadki po zmarłym teściu, które przed śmiercią obiecywał nam, jak i swojemu wnukowi. Dla mnie pewne deklaracje i życzenia przed śmiercią są nie do podważenia, nawet już razem z teściem zaczęliśmy procedury pod budowę domu i zapisy.
Po śmierci się wszystko zmieniło, pierwsze dążyła, żeby to spieniężyć. Na moje pytanie, jak to jest, że teść obiecywał dla wnuka. To nawet na to potrafiła odpowiedzieć, że "teścia już nie ma". Zapisać nie chciała, ale w tym czasie pojawił się temat mieszkania, bo znalazło się dobre. Była w kropce, bo nie chciała dać, a dalej twierdziła, że mamy cała kondygnacje. Czar goryczy przelały jej słowa, że a co będzie, jak ona grunt zapisze, a ja się będę chciał rozwieść. Powiedziałem dość, wyprowadzamy się. Obecnie Nadal mieszkamy w tym domu, ale teren jest zapisany na Nas i jesteśmy na etapie wykończenia domu. Straciłem do Niej szacunek, dlatego, że chciałem jej pomóc po śmierci teścia i drugiego szwagra. A nie to, że była do mnie murem to jeszcze żaliła się na lewo i prawo na Nasze sprawy. Teraz obecnie trochę się uspokoiło, lecz nie chce słyszeć, jak tam nam idzie w budowie, nigdy nie była zobaczyć, ma to gdzieś. Lecz nadal mam jakieś wewnętrzne poczucie czy zachowałem się w porządku?

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
