
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Mam 19 lat i...
Mam 19 lat i rodzice ograniczaja moje wyjscia - co zrobic, gdy rozmowa z nimi nic nie daje?
Anonimowo
Katarzyna Konieczna
I nie, to że jesteś „dobrym dzieckiem”, pracujesz i pomagasz w domu, nie oznacza, że musisz sobie zasłużyć na odpoczynek, spotkania ze znajomymi czy korzystanie z wakacji.
Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Paulina Gromelska
To brzmi jak sytuacja, w której jest Pani pomiędzy potrzebą coraz większej samodzielności a zasadami i oczekiwaniami rodziców. Mając 19 lat, naturalne jest, że chce Pani mieć więcej wpływu na to, jak spędza czas i z kim się spotyka. Jednocześnie, jeśli nadal mieszka Pani z rodzicami, mogą pojawiać się konflikty dotyczące obowiązków czy zasad funkcjonowania w domu. Na podstawie samego opisu trudno ocenić, czy rodzice rzeczywiście ograniczają Panią nadmiernie, czy problem dotyczy konkretnych sytuacji. Warto spróbować porozmawiać z nimi poza momentem kłótni i możliwie konkretnie ustalić, czego od Pani oczekują, czego Pani potrzebuje i jakie zasady byłyby do zaakceptowania dla obu stron. Jeśli jednak każda próba większej samodzielności kończy się silną kontrolą, zakazami, groźbami albo sprawia, że czuje się Pani bardzo bezradna czy przestraszona, warto porozmawiać o tej sytuacji ze specjalistą i wspólnie zastanowić się, jak bezpiecznie budować większą niezależność.
Pozdrawiam
Kamila Grobelna
Dzień dobry,
Masz 19 lat i naturalne jest, że potrzebujesz coraz większej niezależności. To, że jesteś odpowiedzialna, pracujesz i pomagasz w domu, nie oznacza automatycznie, że rodzice przestaną mieć swoje obawy czy zasady, ale jednocześnie dorosłość nie powinna oznaczać, że każda próba wyjścia z domu musi kończyć się konfliktem.
Jeżeli rozmowy kończą się zawsze tekstem „jak będziesz starsza, będziesz robić, co chcesz”, być może zamiast kolejny raz przekonywać ich, że masz prawo wychodzić, warto spróbować spokojnie ustalić konkretne zasady: gdzie wychodzisz, o której wracasz, czy informujesz ich, z kim jesteś itd. Przy wspólnym mieszkaniu takie ustalenia często są ważniejsze niż samo pytanie „kto ma rację”. W relacji rodzic–dorosłe dziecko kwestie autonomii i zasad wspólnego życia rzeczywiście mogą być źródłem napięć.
I jeszcze jedno — nie musisz udowadniać, że jesteś „dobrym dzieckiem”, żeby zasługiwać na odpoczynek, spotkania ze znajomymi czy korzystanie z wakacji. Masz prawo mieć własne życie. Jeżeli rodzice nie są gotowi dać Ci tyle swobody, ile potrzebujesz, warto też stopniowo budować niezależność finansową i życiową, bo to z czasem da Ci znacznie większą możliwość decydowania o sobie.
Pozdrawiam, psycholog Kamila Grobelna
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Nie wiem, czy jesteś jedynaczką, ale widzę, ze tutaj trudno jest przyjąć rodzicom fakt Twojej dorosłości. Mogą się na to składać różne czynniki jak chociażby zbyt duża troska całe życie, nadmierna opiekuńczość, zaburzone więzi lub wcześniejsza utrata zachowania i próby ochrony przed jakimiś błędami. Mieszkacie pod jednym dachem i próbują nadal mieć opiekę nad Tobą jak i chcą nadal w pewnym sensei setrować tym, jak zyjesz, co robisz. Oczywiście masz prawo żyć swoim życiem, gdyż jesteś dorosła i masz prawo popełniać błędy jak każdy człowiek. Rodzice tez traktują Ciebie jako osobę dorosłą i możliwe, że chcą zaangażowania w więcej spraw. Nie wiem, jak wygląda komunikacja między Wami, ale warto rozmawiać ze sobą, ale bez kłótni i niedomówień.
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. Ma Pani 19 lat, więc jest Pani osobą dorosłą i ma prawo decydować o swoim czasie oraz wychodzeniu z domu. Jednocześnie, mieszkając wspólnie z rodzicami, warto ustalić zasady dotyczące obowiązków czy informowania o powrocie. Jeśli rozmowy kończą się konfliktem, proszę spróbować spokojnie postawić granicę: „Rozumiem, że się o mnie martwicie, ale potrzebuję też samodzielności i możliwości decydowania o swoim czasie”. Stawianie granic nie jest brakiem szacunku wobec rodziców jest częścią budowania dorosłej, bardziej partnerskiej relacji.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Ma Pani 19 lat, więc naturalnym etapem dorosłości jest stopniowe budowanie własnej niezależności. Bycie „dobrym dzieckiem” nie powinno oznaczać rezygnowania z własnego życia, znajomych czy odpoczynku. Jednocześnie warto pamiętać, że wspólne mieszkanie z rodzicami może wiązać się z określonymi zasadami, dlatego pomocne może być rozdzielenie szacunku do rodziców od podporządkowania im całego swojego życia.Jeśli rozmowy kończą się stwierdzeniem „jak będziesz starsza, będziesz robić, co chcesz”, może warto mniej przekonywać ich do tego, że ma Pani prawo wychodzić, a bardziej spokojnie komunikować swoje decyzje i brać odpowiedzialność za ich konsekwencje. Dorosłość często zaczyna się właśnie od małych kroków w kierunku samodzielności.
Warto też zastanowić się:
Czego konkretnie obawiają się rodzice, kiedy Pani wychodzi: bezpieczeństwa, braku kontroli czy czegoś innego?
Co mogłaby Pani zacząć robić samodzielnie już teraz, żeby stopniowo zwiększać swoją niezależność?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Jagoda Jek
Masz 19 lat, więc naturalne jest, że potrzebujesz coraz większej samodzielności i możliwości decydowania o swoim czasie. Bycie „dobrym dzieckiem” nie powinno oznaczać rezygnowania z własnego życia tylko po to, żeby nie narazić się rodzicom.
Jeśli rozmowy kończą się ciągle tym samym „jak będziesz starsza, będziesz robić co chcesz”, spróbuj przestać przekonywać ich, że masz prawo wychodzić. Możesz spokojnie komunikować swoje plany zamiast prosić o zgodę, np. „Dzisiaj wychodzę ze znajomymi, wrócę około 22”. Oczywiście dużo zależy od tego, czy mieszkasz z rodzicami i jakie zasady obowiązują w domu, ale warto stopniowo budować swoją niezależność.
Jeżeli ich reakcje są bardzo kontrolujące, spróbuj też zastanowić się, co konkretnie możesz zrobić, żeby w przyszłości mieć większą swobodę: praca, oszczędności, własne mieszkanie. Nie musisz rozwiązać wszystkiego od razu.
I ważne: to, że rodzice mają pretensje, nie oznacza automatycznie, że robisz coś niewłaściwego. Możesz być odpowiedzialną córką i jednocześnie chcieć korzystać z wakacji, spotykać się z ludźmi i mieć własne życie.
~ Jagoda Jek, psycholożka

Zobacz podobne
Witam, partner zostawia mnie po 11 latach bycia razem, ja Mam 1/4 udziału w domu.. On chce ze mną iść do notariusza, abym sprzedała mu swoją część i chce napisać zapisek, że mogę mieszkać w tym domu jeszcze miesiąc, dopóki nic sobie nie znajdę nowego.. Mamy razem syna 5-letniego on w tej miejscowoci co jest dom, ma przedszkole i kolegów.. Jestem załamana, bo ja partnera kocham nadal, a on nie chce dać mi szansy, mówi, że może kiedyś do siebie wrócimy jak za mną zatęskni.. Ale ja już nie będę miała tego domu będę musiała coś wynająć a zarabiam mało.. I nie wiem, co z dzieckiem ja się nie chce zgadzać na opiekę naprzemienną, chciałabym, aby wyprowadził się gdzieś że mną..
Dzień dobry. Nie wiem, od czego zacząć, ale czuję, że potrzebuję pomocy. Chciałabym opowiedzieć o czymś, co mnie męczy, ale nie wiem, jak to dobrze ująć, ponieważ nigdy o tym otwarcie nie rozmawiałam. Zmagam się z ciężką dla mnie sytuacją z rodzicami. Raz jest ciężej z mamą, raz z tatą a czasami ogólnie ze wszystkimi w domu (z rodzicami i braćmi). Mianowicie - czuję się jak szkodnik i intruz, który zatruwa im życie. Mam 24 lata i mieszkam z rodzicami, rodzeństwem i od jakiegoś czasu mieszka z nami mój chłopak. Moi rodzice mają duży dom, nigdy im niczego nie brakowało. Pracuję, odkładam na przyszłość, aby móc iść na swoje, tak samo, jak mój chłopak. Dokładam się do rachunków, sprzątam, gotuję, robię zakupy, piorę - a jednak, po całym dniu, podczas gdy moi bracia leżą do południa w łóżkach, bo "mają wakacje" jedyne co usłyszę w domu to, że to JA "jestem leniwa, nieogarnięta, nic nie robię" a gdy próbuję przepowiedzieć im, że swoje już zrobiłam i chcę odpocząć, jedyne co usłyszę i widzę to kpiący uśmieszek i "jak ci się nie podoba to możesz wyp**" i to jest najczęściej pojawiająca się sytuacja w moim życiu. Wspomnę jeszcze, że moi rodzice mają problem alkoholowy i gdy są pod wpływem, to przeważnie wtedy to już w ogóle mam piekło w domu. Wczoraj, podczas gdy mój tata bardzo mocno wyzywał moją mamę, używając m.in słów "Zamknij ten pysk" w obecności MOICH DZIADKÓW - RODZICÓW MAMY i stanęłam w mamy obronie, mówiąc mu, aby sam się zamknął, to zaczął mi mówić same okropne rzeczy m.in. że to jego dom, że nic nie robię, że nie koszę trawy, że mogę wyp** do teściów lub spać pod namiotem i całe mnóstwo innych rzeczy w furii. Moja rodzina, która stała i słuchała, nie obroniła mnie w żaden sposób. Nie rozumiem! Dlaczego spełniając wszystkie powinności, dlaczego będąc poukładana, niepijąca, niepaląca jestem dla rodziny tą ZŁĄ. Nie ważne co zrobię, robię ZA MAŁO. I ciągnie się to od kiedy pamiętam. Czy oni nienawidzą mnie tylko dlatego, że umiem odpyskować na ich zaczepki? Widzą we mnie zagrożenie? Przecież ja całe swoje życie spędzałam w szkole (teraz w pracy), spełniałam obowiązki domowe, raz na kilka tygodni spotykałam i spotykam się z przyjaciółkami, ale każdy swój czas wolny spędzam w pokoju, czytając książki. Nie jestem złym człowiekiem.

