Ściągnij aplikację mobilną TwójPsycholog na telefon - wiedza w jednym miejscu!
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Strzałka w lewoWróć do strony głównej bloga

Ramy wsparcia psychologicznego - w świetle nowej ustawy i refleksje z praktyki

Martyna Romanowicz
Autor
Martyna Romanowicz
Zegar
Czas czytania
6 min
Kalendarz
Opublikowano
jak nie prowadzić psychoterapii będąc psychologiem
Ładowanie podsumowania...

Jak pomagać w gabinecie psychologa nie prowadząc psychoterapii?

Kiedy na swojej psychologicznej ścieżce zawodowej przestawiłam się na kontakt indywidualny z klientem, miałam w głowie mnóstwo pytań o to, co właściwie mogę robić, nie będąc psychoterapeutą. W tamtym momencie nie obowiązywały żadne jasne regulacje prawne - jedynym drogowskazem była własna etyka pracy. Głosy w środowisku specjalistów pozostawały podzielone, a ramy płynne. Zgodnie z jej zapisami nowej ustawy o zawodzie psychologa, która wejdzie w życie 19 maja 2028 roku, do zadań psychologa należy między innymi udzielanie pomocy psychologicznej. Wiemy też, że sam tytuł psychologa nie uprawnia do prowadzenia psychoterapii. Przyjrzyjmy się więc dokładniej, co ta pomoc psychologiczna właściwie oznacza. Dodam na początku, że tekst ma charakter refleksyjny i przedstawia moje rozumienie granic poradnictwa psychologicznego. Nie jest próbą stworzenia nowej definicji poradnictwa ani psychoterapii.

Praktyczny mini e-book, autorstwa Agnieszki Włoszyckiej, dla psychologów i terapeutów, którzy chcą pracować z klientem mądrze - z empatią, autentycznością i prawdziwą obecnością.

29 zł

Początki

Nie będąc przekonaną, że ścieżka psychoterapeutyczna jest dla mnie - a miałam przecież kilka podejść do szkół psychoterapii - postanowiłam zgłębić temat tego, „co mogę” robić w ramach poradnictwa psychologicznego i udzielania wsparcia. Ta wiedza była mi potrzebna również po to, by przekonać osoby prowadzące poradnie, że warto ze mną współpracować. Towarzyszyło mi bowiem wrażenie (być może mylne), że psycholog bez certyfikatu psychoterapeuty jest przez niektórych postrzegany jako „wersja przejściowa” i że zrobienie całościowego szkolenia to oczywista konieczność. A wcale nie musi tak być. Rola psychologa udzielającego poradnictwa czy wsparcia jest autonomiczna i równie ważna.

W świetle nowej ustawy

Nowa ustawa o zawodzie psychologa podaje w punktach zakres usług, które może świadczyć psycholog:

„Art. 23. 1. Wykonywanie zawodu psychologa polega na udzielaniu świadczeń psychologicznych, o których mowa w ust. 2. 2. Świadczeniami psychologicznymi są następujące działania

  1. diagnoza psychologiczna (…),

  2. opiniowanie psychologiczne (…),

  3. orzekanie psychologiczne (…),

  4. udzielanie pomocy psychologicznej polegającej na stosowaniu form oddziaływania psychologicznego ukierunkowanych na rozwój, podnoszenie jakości życia, profilaktykę, zachowanie i przywracanie zdrowia psychicznego, zapobieganie, zmniejszanie i usuwanie nieprawidłowości dotyczących zdrowia psychicznego”.

Pomocą psychologiczną, jak rozumiem, można więc nazwać różne formy pomocy psychologicznej takie jak poradnictwo, konsultacje psychologiczne, wsparcie psychologiczne, interwencję kryzysową, czy rehabilitacja psychologiczna. Te formy pomocy nie są szczegółowo wymienione w ustawie, ale pamiętam je jeszcze z wykładów na studiach.

Czym jest poradnictwo?

Zdaniem J.C. Czabały „Celem poradnictwa jest zatem pomoc osobom doświadczającym dystresu w odzyskaniu równowagi emocjonalnej, w odzyskaniu przekonania o możliwości wpływania na swoje życie i poszukiwaniu potrzebnych do tego umiejętności, w odzyskaniu możliwości korzystania ze wsparcia innych osób, potrzebnego do realizacji własnych potrzeb i zadań rozwojowych. (…) Najczęściej poradnictwo psychologiczne to: 

  • pomoc w rozwiązywaniu normatywnych reakcji kryzysowych, wynikających z trudności pojawiających się w realizowaniu zadań rozwojowych, 

  • asystowanie ludziom w procesie podejmowania ważnych decyzji życiowych, związanych z podejmowaniem nowych zadań rozwojowych, 

  • asystowanie ludziom w procesie życia, w charakterze eksperta

  • doskonalenie własnych talentów, 

  • doskonalenie samego siebie. „(Czabała, 33-34)

Co ciekawe, w krajach anglosaskich istnieje oddzielny zawód zajmujący się wymienioną grupą problemów i nazywa się „counselor”- doradca/konsultant.

Osoba zgłaszająca trudności spotyka się z daną sytuacją życiową często pierwszy raz w życiu, dlatego nie dobrała jeszcze efektywnych sposobów radzenia sobie z tą zmianą. Poradnictwo oferuje pomoc w aktualnym problemie i w poszukiwaniu potrzebnych do tego umiejętności, które były już nabyte przez klienta bądź z różnych powodów nie mogły być ukształtowane wcześniej. Klient szuka własnych zasobów (mocnych stron) w celu obniżenia emocjonalnego dyskomfortu i wzmocnienia samooceny. Przygląda się także czynnikom utrudniającym poradzenie sobie z sytuacją takim jak: ocena zdarzeń, sposoby radzenia sobie ze stresem, relacje z innymi. 

Z kolei psychoterapia w literaturze najczęściej opisywana jest jako metoda leczenia zaburzeń zdrowia psychicznego (np. lękowych, afektywnych, osobowościowych), ale znajduje również zastosowanie w pracy z utrwalonymi wzorcami funkcjonowania prowadzącymi do cierpienia lub znaczących trudności życiowych. Źródłem trudności pacjenta nie jest jedno wydarzenie, ale większość wydarzeń w jego życiu, które widzi i interpretuje w sposób zniekształcony, a to wywołuje jego cierpienie. Psychoterapeuta dobiera metody zgodne z nurtem jego szkoły psychoterapeutycznej (np. poznawczo-behawioralna, psychodynamiczna, systemowa itp.), która sygnuje swoich absolwentów certyfikatem.

Co ważne - klient przekraczający próg gabinetu nie musi wiedzieć, jakiej pomocy potrzebuje. Zadaniem specjalisty (psychologa lub psychoterapeuty) podczas pierwszych spotkań konsultacyjnych jest trafne rozpoznanie problemu i skierowanie danej osoby na odpowiednie tory.

Granice w praktyce

Nie chciałabym wchodzić w spór definicyjny, czym psychoterapia jest, a czym nie jest, ponieważ nie mam do tego kompetencji. Zasady i ramy są bez wątpienia ważne. Jednocześnie linia podziału zakładająca, że poradnictwo opiera się na zasobach, a psychoterapia na utartych schematach, jest dość płynna. Nie ma przecież człowieka, który w momencie kryzysu działałby w całkowitej próżni, odcięty od swojej historii i nie odnosił się do wypracowanych wcześniej matryc zachowań. Każdy z nas - niezależnie od tego, czy uważa się za osobę „zdrową”, czy zmaga się z zaburzeniem - w trudnej sytuacji automatycznie uruchamia swoje utrwalone schematy radzenia sobie, mechanizmy obronne i wzorce relacyjne. Oznacza to, że w poradnictwie psychologicznym praca nad bieżącym problemem może niekiedy obejmować rozpoznawanie tych utrwalonych mechanizmów funkcjonowania, choć ich głęboka transformacja nie jest jego głównym celem.

Własne granice specjalisty

I jak w tym chaosie definicyjnym się odnaleźć? Dla mnie najbardziej okazała się własna etyka pracy i ustalenie swoich granic pracy. Od lat pracuję głównie z artystami, twórcami i osobami z ADHD. Podzielę się swoimi zasadami, które mogą okazać się pomocne również dla innych specjalistów. Nie są one jednak wskazówkami uniwersalnymi i nie oznaczają ram poradnictwa.

Pracuję z klientem, gdy:

  • jego trudność jest wyraźnie powiązana z konkretnym, zewnętrznym wydarzeniem w „tu i teraz” (np. kryzys w nowej pracy, narodziny dziecka, nagła zmiana życiowa);

  • obniżony nastrój, lęk czy dezorientacja pojawiły się niedawno, jako naturalna reakcja adaptacyjna na stres;

  • szuka wsparcia w adaptacji, psychoedukacji, mapowania zasobów i strategii radzenia sobie 

    • np. „Mam diagnozę ADHD, potrzebuję dowiedzieć się, jak zarządzać swoim czasem i przebodźcowaniem”.

  • doświadcza cierpienia psychicznego, ale nie wykazuje objawów klinicznych zaburzeń psychicznych (lub ma postawioną diagnozę, ale jest w pełnej remisji/stabilizacji i szuka jedynie wsparcia w codziennym funkcjonowaniu);

  • jego zakres trudności mieści się w obszarze mojej działalności: np. neuroróżnorodność, kryzys rozwojowy, blokada twórcza, cele artystyczne. Nie zajmuję się stricte np. żałobą, czy rozstaniem po związku, ale te problemy często są tłem do głównej osi naszej pracy, np. tworzenie piosenek do nowego albumu na podstawie przeżycia związanego z rozstaniem - o ile proces twórczy jest dla klienta formą bezpiecznej ekspresji i adaptacji, a nie ucieczkowym mechanizmem mającym odciąć go od realnego przeżywania straty.

Jeśli dostrzegam powtarzający się sposób reagowania, mogę zwrócić na niego uwagę lub zaproponować psychoedukację. Nie jest jednak celem mojej pracy jego pogłębiona analiza ani przepracowanie, lecz zastanowienie się, jak klient może lepiej funkcjonować w aktualnej sytuacji

Przekierowuję na psychoterapię gdy:

  • zasoby klienta w połączeniu z moimi interwencjami „tu i teraz” nie przynoszą żadnej poprawy funkcjonowania, a praca zaczyna dotykać mechanizmów obronnych z przeszłości, których rama poradnictwa nie jest w stanie bezpiecznie utrzymać i przetworzyć.

  • problem ma charakter wewnętrzny i powtarzalny. Klient dostrzega, że niezależnie od pracy, partnera czy miejsca zamieszkania, zawsze ląduje w tym samym bolesnym punkcie (np. wchodzenie w toksyczne relacje, paraliżujący lęk przed odrzuceniem, chroniczne poczucie pustki).

  • pojawiają się wyraźne objawy kliniczne, które destabilizują klienta.

Dbam o to, żeby przekierowanie nie było „odprawieniem klienta z kwitkiem”, ale procesem domkniętym i pozostawieniem klienta w poczuciu bezpieczeństwa. By nie wyszedł z poczuciem „coś jest ze mną nie tak, skoro zwykłe wsparcie mi nie pomogło”.

Czego się nauczyłam? Moje lekcje z gabinetu

Na początku swojej praktyki w udzielaniu pomocy psychologicznej nie uniknęłam działania metodą prób i błędów. Nie pomagał fakt, że superwizorzy, z którymi współpracowałam, często udzielali mi wskazówek, ale jak dla psychoterapeuty, co tylko potęgowało poczucie chaosu w mojej roli. Szczególnie na starcie towarzyszył mi silny syndrom oszusta i natrętne pytanie: „Czy ja w ogóle wiem, co robię?”. Zastanawiałam się, czy mogę zastosować dane ćwiczenie, czy nie przekraczam już granic swojej roli. Byłam hiperczujna i wielokrotnie analizowałam, czy zasadne jest zadanie konkretnego pytania lub ćwiczenia. Po sesjach często towarzyszyło mi poczucie winy i niekompetencji. Zastanawiałam się, czy moje działania rzeczywiście służą dobru klienta lub klientki.

Dzięki tym doświadczeniom, konsultacjom z innymi specjalistami i pracą nad sobą, coraz lepiej rozumiem granice swojej roli zawodowej. Dopuszczam powrót pamięcią do doświadczeń z dzieciństwa, aby pomóc klientowi zrozumieć źródło jego obecnego zachowania. Nie prowadzę jednak głębokiej pracy wyobrażeniowej na dziecięcych urazach. Moje interwencje służą temu, by klient uczył się reagować z pozycji zdrowego, dorosłego człowieka tu i teraz.

Wciąż czerpię z metod nurtów psychoterapeutycznych, np. odwołuję się do krytyka, czy do zdrowego dorosłego, zadaję pytania z nurtu TSR, ale trzymam się aktualnych zasobów. 

Na pierwszym spotkaniu z klientem czy klientką zawsze mówię, że to nie jest psychoterapia i że jeśli rozpoznam, że to będzie dogodniejsza forma pomocy dla niego, to mu o tym powiem. Nie przeprowadzam pogłębionego wywiadu rozwojowego charakterystycznego dla wielu procesów psychoterapeutycznych. Kiedy sytuacja tego wymaga, otwarcie mówię klientowi: „To nie jest psychoterapia, więc w ten obszar nie możemy wspólnie wejść. Ale możemy zrobić to i to…”

Okazało się, że te wypowiedziane na głos ramy dają poczucie bezpieczeństwa nie tylko klientowi, ale również mi. Dziś wiem, że granice nie ograniczają pomagania, ale je umożliwiają.

Bibliografia:

  • Jan Czesław Czabała „Poradnictwo psychologiczne a psychoterapia” (2016)

  • Ustawa z dnia 23 stycznia 2026 r. o zawodzie psychologa oraz samorządzie zawodowym psychologów. (2026). Dziennik Ustaw 2026, poz. 187.

Komentarze (0)

Podoba Ci się ten artykuł?
Udostępnij
Martyna Romanowicz
Martyna Romanowicz
Jestem psycholożką. Wspieram twórców, wrażliwców oraz osoby z ADHD. Tworzę również podkasty oraz materiały edukacyjne z zakresu psychologii i twórczości.