
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, traumy, związki i relacje
- Czy to przyjazn czy...
Czy to przyjazn czy cos wiecej? Niejasna relacja z mezczyzna, lek przed bliskoscia i sprzeczne sygnaly
Treść wrażliwaAgnieszka Rek
Dzień dobry,
Z Pani wiadomości bije ogromne zaangażowanie i troska, jakie wkłada Pani w tę relację od niemal czterech lat. Chcę jednak, żeby usłyszała Pani to bardzo wyraźnie: Pani pragnienie bliskości fizycznej, przewidywalności i jasności nie jest niczym wygórowanym. To podstawowe potrzeby w relacji dwojga dorosłych ludzi.
To, co opisuje Pani w zachowaniu tego mężczyzny, to bardzo trudny dla partnera mechanizm przyciągania i odpychania: Z jednej strony słyszy Pani deklaracje, że jest Pani najważniejsza i „życie bez Pani jest nie do zniesienia”.
Z drugiej - każda próba realnego zbliżenia (dotyk, czułość, wyjazd) spotyka się z murem, lękiem, ucieczką i zrzucaniem na Panią poczucia winy („to ty mnie nie chcesz”). Kiedy ktoś zmaga się z głębokim lękiem przed bliskością i zaniżonym poczuciem wartości, często odpycha osobę, która daje mu miłość, bo po prostu nie potrafi jej przyjąć. Niestety, w takich układach druga strona bardzo szybko wchodzi w rolę ratowniczki - tłumaczy, wybacza, jest na każde zawołanie, a na końcu… sama zaczyna wątpić we własny rozsądek (tak jak Pani pod koniec wiadomości: „może to ja nie umiem docenić”, „może chcę za dużo”).
Warto zadać sobie kilka ważnych pytań, zamiast szukać winy w sobie:
1. Jakie koszty emocjonalne ponosi Pani każdego dnia, żyjąc w relacji, w której trzeba zgadywać swoje miejsce i prosić się o zwykły dotyk?
2. Czy słowa o tym, jak bardzo jest Pani ważna, przekładają się na realne poczucie bezpieczeństwa w Pani ciele i sercu?
3. Czy miłość i wsparcie, które mu Pani daje, są w stanie uleczyć jego wewnętrzne blokady bez jego własnej pracy nad sobą?
Nikt nie jest w stanie własnym poświęceniem rozwiązać problemów drugiego człowieka z bliskością. Zasługuje Pani na relację, w której nie musi Pani udowadniać, że kocha, i w której bliskość nie jest powodem do ucieczki.
Pozdrawiam ciepło,
mgr Agnieszka Rek
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Zachowanie partnera – pełne sprzecznych sygnałów, lęku przed bliskością i przerzucania na Panią odpowiedzialności za rzekomy brak akceptacji – wskazuje na jego własne trudności emocjonalne. Choć deklaruje, że jest Pani dla niego najważniejsza, wycofanie, unikanie kontaktu fizycznego i budowanie muru skutecznie uniemożliwiają stworzenie dojrzałej, bezpiecznej relacji. Warto jasno postawić własne granice i nazwać swoje potrzeby, ponieważ stałe dopasowywanie się do jego lęków doprowadzi Panią jedynie do poczucia emocjonalnego wyczerpania i samotności.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Jagoda Jek
Z tego opisu nie da się jednoznacznie stwierdzić, co dokładnie czuje ten mężczyzna. Jego słowa sugerują, że jesteś dla niego bardzo ważną osobą, ale niekoniecznie oznaczają gotowość do związku romantycznego. Warto oddzielić jego uczucia od tego, jaką relację faktycznie jest gotowy z Tobą budować.
Widać natomiast pewną niespójność: z jednej strony mówi, że jesteś dla niego wyjątkowa, tęskni, ufa Ci i dopuszcza Cię do bliskości, a z drugiej unika dotyku, odrzuca propozycje wspólnego spędzania czasu i mówi, że Wasza relacja pozostanie platoniczna. To może mieć różne przyczyny, których z zewnątrz nie da się rozstrzygnąć.
Nie próbowałabym więc dalej odgadywać, „czy on mnie chce”, analizując każdy gest. Bardziej pomocne byłoby zapytać wprost: „Jakiej relacji ze mną chcesz? Czy widzisz możliwość związku romantycznego, czy chcesz, żebyśmy pozostali przyjaciółmi?” I potraktować jego odpowiedź poważnie, nawet jeśli jego zachowanie będzie czasem wysyłało mieszane sygnały.
Jednocześnie warto zastanowić się nad sobą: czy relacja, w której nie wiesz, na czym stoisz i ciągle czekasz na większą bliskość, jest dla Ciebie wystarczająca? To, że on ma trudność z okazywaniem uczuć, może być prawdą, ale nie oznacza, że Twoje potrzeby bliskości są wygórowane.
Nie sądzę też, żebyś musiała „zasługiwać” na więcej cierpliwością czy jeszcze większym dawaniem od siebie. Masz prawo chcieć relacji, w której druga osoba nie tylko mówi, że jesteś ważna, ale również jest gotowa budować z Tobą taką relację, jakiej oboje chcecie.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Opisana sytuacja tutaj wskazuje na lękowy styl przywiązania kiedy osoba z jednej strony bardzo pragnie uczuć, ale z drugiej strony bardzo się tego obawia. Przy dążeniu do intymności układ nerwowy takiej osoby odbiera jako potencjalne zagrożenie i zwyczajnie się wycofuje. Dla takich osób nawet dotyk nie jest komfortowy. Zarzuty jakie padają z jego strony są dobiciem jego własnych projekcji lękowych. I tutaj pojawia się pytanie, czy jest Pani gotowa na taki związek i czy ograniczenia pacjenta są dla Pani do zaakceptowania na dłużej? Może Pani także pomóc przyjacielowi stosując małe zmiany. Po pierwsze należy nazwać głośno to, co Pai czuje bez oceniania i wyrzutów, a następnie postawić granice. Nie może Pani wchodzić w rolę pocieszycielki i matki, ale może zaproponować małe kroki jak krótki dotyk, który będzie oswajaniem przez partnera. Ważna sprawa. Nie może Pani dawać z siebie więcej niż jest w stanie dać. Ma Pani prawo czuć się bezpiecznie, szczęśliwa i bezpieczna. Podsumowując jestem daleki od radzenia porzucenia partnera, ale zalecam wspólną pracę nad tym co jest teraz i wierzę że wszystko się ułoży. Partner także powinien udać się na własną terapię. Wszystkiego dobrego.
Marta Listwan tel. 604432102
Myślę, że przede wszystkim nie musi Pani zastanawiać się, czy chce Pani za dużo. To, czego Pani potrzebuje, jest zupełnie zrozumiałe. Chce Pani bliskości, wzajemności, jasności i poczucia, że ta relacja zmierza w jakimś kierunku.
Z tego, co Pani opisuje, on rzeczywiście jest z Panią bardzo związany. Ufa Pani, potrzebuje Pani, mówi o Pani jako o kimś wyjątkowym, szuka Pani obecności i pozwala sobie na bliskość, której podobno unika z innymi osobami. To są ważne sygnały. Jednocześnie jego zachowanie pokazuje, że z jakiegoś powodu nie potrafi albo nie chce wejść w relację, której Pani potrzebuje. Odmawia wspólnych wyjazdów, wycofuje się z kontaktu fizycznego, buduje dystans, a jednocześnie mówi, że jest samotny i nikt go nie pokocha.
I tutaj może być najważniejsza rzecz. Nie musi Pani rozwiązać zagadki, co on naprawdę czuje. Być może sam ma trudność z rozpoznaniem i wyrażaniem swoich uczuć. Być może boi się bliskości, odrzucenia albo odpowiedzialności związanej z relacją. Być może jego uczucia są głębokie, ale nie mają dla niego charakteru romantycznego. Tego nie da się wiarygodnie wywnioskować wyłącznie z jego zachowania.
Można natomiast spojrzeć na to, co ta relacja daje Pani teraz. Jeśli Pani potrzebuje czegoś więcej niż przyjaźni, a on nie jest gotowy tego zaoferować, to nawet bardzo silna więź może z czasem stać się dla Pani źródłem cierpienia.
Nie sądzę też, żeby rozwiązaniem było jeszcze mocniejsze przekonywanie go, że jest wystarczający, atrakcyjny i że Pani go chce. Pani już mu to powiedziała. On zna Pani uczucia. Teraz odpowiedzialność za jasne określenie swoich potrzeb i możliwości leży również po jego stronie.
Może Pani powiedzieć mu spokojnie, czego Pani potrzebuje i zapytać, czy on rzeczywiście chce budować z Panią relację partnerską, czy chce pozostać w bliskiej, ale platonicznej relacji. I warto potraktować jego odpowiedź poważnie, nawet jeśli będzie dla Pani trudna.
Bo czasem najbardziej bolesne nie jest to, że ktoś nic do nas nie czuje. Najbardziej boli utknięcie pomiędzy bliskością a niedostępnością, kiedy dostajemy wystarczająco dużo, żeby mieć nadzieję, ale za mało, żeby czuć się bezpiecznie i pewnie.
I jeszcze jedno. Proszę nie umniejszać swoim potrzebom. To, że on daje Pani bardzo dużo w ramach swojej możliwości, nie oznacza automatycznie, że Pani musi uznać to za wystarczające. Można jednocześnie bardzo kogoś kochać, doceniać jego obecność i potrzebować od tej relacji czegoś więcej.
Mocno trzymam kciuki- Marta Listwan
Marta Górecka
Dzień dobry, myślę, że warto zadbać o swoje potrzeby i odpowiedzieć na pytanie jak Pani chciałaby żeby ta relacja wyglądała i zadać to samo pytanie mężczyźnie o którym Pani pisze. Proszę postawić granice i zadbać o swój komfort psychiczny. Jeżeli usłyszy Pani, że nie ma gotowości do bliskości fizycznej to będzie dla Pani wyraźny komunikat, że jest to przyjaźń, wtedy warto się zastanowić nad tym i odpowiedź sobie na pytanie. Po czym poznam, że ta relacja jest przyjaźnią a nie związkiem romantycznym i czy jestem gotowa na przyjaźń? Łączę pozdrowienia, Marta Górecka
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Mam wrażenie, że największym źródłem Pani cierpienia nie jest nawet pytanie „czy on mnie kocha?”, tylko to, że od kilku lat pozostaje Pani w relacji, której właściwie nie da się jednoznacznie nazwać. Jest bliskość, zaufanie, tęsknota, ważne słowa i gesty, ale kiedy Pani próbuje zrobić krok w stronę większej bliskości, pojawia się wycofanie.
Może Pani mieć poczucie, że ciągle próbuje Pani odczytać człowieka z jego zachowania, zamiast po prostu wiedzieć, czego on chce.Możliwe, że on rzeczywiście ma do Pani bardzo silne uczucia. Możliwe też, że są to uczucia, które sam przeżywa jako przyjaźń, przywiązanie czy wyjątkową więź. Tego z zewnątrz nie da się rozstrzygnąć. Jego lęk przed dotykiem również może mieć wiele przyczyn i nie musi oznaczać ani braku uczuć, ani ukrytej miłości.
Jest natomiast coś, co wydaje mi się ważniejsze od znalezienia odpowiedzi za niego: Pani wie, czego sama Pani chce. Nie wygląda na to, żeby wystarczała Pani relacja platoniczna, w której jest Pani bardzo blisko, ale jednocześnie nie może Pani naprawdę zbliżyć się do niego.Moim zdaniem zamiast kolejny raz pytać go, dlaczego ucieka przed dotykiem, można postawić sprawę spokojniej i bardziej konkretnie: „Ja czuję do Ciebie coś więcej niż przyjaźń. Nie chcę Cię do niczego zmuszać, ale potrzebuję wiedzieć, czy Ty widzisz między nami możliwość takiej relacji. Jeśli nie, muszę zastanowić się, czy potrafię pozostać tak blisko, nie raniąc przy tym siebie.”
To nie jest ultimatum. To jest uznanie własnych potrzeb.Proszę uważać, żeby jego samotność i trudności nie sprawiły, że zacznie Pani pełnić przede wszystkim funkcję osoby, która go podtrzymuje, podczas gdy własne potrzeby będą odkładane na później. Można kogoś bardzo kochać, być dla niego ważną osobą i jednocześnie potrzebować od tej relacji czegoś więcej.Nie musi Pani teraz rozstrzygać, co jest „naprawdę” w jego głowie. Warto raczej sprawdzić, czy to, co on realnie jest gotów Pani dać, jest tym, w czym Pani potrafi być szczęśliwa.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Wiktoria Woldan
Dzień dobry,
Z opisu wynika, że od dłuższego czasu funkcjonuje Pani w relacji, w której doświadcza Pani sprzecznych komunikatów. Z jednej strony pojawiają się deklaracje bliskości i ważności, z drugiej unikanie zaangażowania, dystans emocjonalny lub wycofywanie się w momentach, gdy relacja wymaga realnej obecności. Taka nieprzewidywalność często prowadzi do narastającego napięcia, niepewności i ciągłego poszukiwania odpowiedzi na pytanie: „co jeszcze mogę zrobić?”.Warto pamiętać, że potrzeba bliskości, czułości, wspólnego spędzania czasu czy jasności co do przyszłości relacji nie jest wygórowanym oczekiwaniem. Są to naturalne potrzeby emocjonalne większości osób. Problem pojawia się wtedy, gdy jedna strona coraz częściej rezygnuje z własnych potrzeb, próbując dostosować się do ograniczeń partnera.
Z perspektywy psychologicznej warto zastanowić się nie tylko nad tym, dlaczego partner zachowuje się w określony sposób, ale również nad tym, jak długo jest Pani gotowa funkcjonować w relacji, która nie daje poczucia bezpieczeństwa i wzajemności. Miłość nie powinna wymagać ciągłego udowadniania swojej wartości ani życia w niepewności.
Pozdrawiam serdecznie,
Wiktoria – psycholog.
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. Ta relacja jest dla Was obojga bardzo ważna ale jednocześnie daje Pani dużo niepewności. On mówi o tęsknocie i Pani znaczeniu w jego życiu, a równocześnie wycofuje się, gdy pojawia się większa bliskość czy wspólne plany.
Nie musi Pani jednak odgadywać, co dokładnie czuje. Warto spojrzeć również na jego zachowanie i zastanowić się czy w tej relacji otrzymuje Pani tyle bliskości, wzajemności i zaangażowania, ile sama potrzebuje.
Dobrym rozwiązaniem byłaby spokojna rozmowa o tym, czym ta relacja jest dla każdego z Was i czego oboje od niej oczekujecie. Ma Pani prawo potrzebować jasności i nie oznacza to, że oczekuje Pani zbyt wiele.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska

Zobacz podobne
Dzień dobry,
mój przyjaciel lat 52 (znamy się od szkoły podstawowej) dziwnie się zachowuje. Odwiedza mnie np. w pracy lub w domu, rozmawiamy długo, zawsze mamy temat do rozmów, rozmawia też z moimi współpracownikami, z rodziną. Niby wszystko ok, ale zauważyłem, że ma nastawiony w telefonie budzik.
Kiedy melodyjka zaczyna grać, bierze do ręki telefon i udaje, że rozmawia z kontrahentem. I tak co 10 minut.
Odkryłem to niedawno, kiedy przez przypadek znalazłem się za jego plecami i zobaczyłem ekran telefonu.
Nie za bardzo wiem, czy powinienem zareagować i porozmawiać z nim o tym? Czy to może być jakieś poważne zaburzenie psychiczne?
Pozdrawiam - Maciej

