Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak przedstawić rodzicom drogę wiary i plany sakramentów mimo ich antyreligijnego podejścia?

Moja droga wiary Mam na imię Zuzia, mam 17 lat i jestem osobą słabowidzącą. Moja droga wiary zaczęła się stopniowo. Z czasem zaczęłam coraz bardziej interesować się Bogiem, Kościołem i wiarą. Zaczęłam się modlić, szukać odpowiedzi na różne pytania i czuć, że chcę świadomie rozpocząć swoją drogę wiary. Obecnie uczęszczam na katechumenat i przygotowuję się do przyjęcia sakramentów: chrztu, Pierwszej Komunii Świętej i bierzmowania. Jest to dla mnie bardzo ważna i przemyślana decyzja, a nie chwilowy pomysł. Chcę rozwijać swoją relację z Bogiem i świadomie przeżywać swoją wiarę. Bardzo ważne są dla mnie również osoby, które spotkałam na tej drodze. Szczególnie Pani Lucyna, która dała mi dużo wsparcia, ciepła i poczucia, że nie jestem sama. Jestem jej bardzo wdzięczna, ponieważ jej obecność miała dla mnie ogromne znaczenie. Najtrudniejsze jest jednak powiedzenie o tym rodzicom. Moi rodzice są bardzo antyreligijni i nie podchodzą pozytywnie do wiary ani Kościoła. Dlatego boję się ich reakcji. Obawiam się, że mogą mnie nie zrozumieć, zareagować złością albo nie zaakceptować mojej decyzji. Chciałabym móc spokojnie powiedzieć im, że uczęszczam na katechumenat, przygotowuję się do sakramentów i że wiara jest dla mnie czymś ważnym. Nie robię tego przeciwko nim. To moja osobista droga, która daje mi nadzieję, poczucie sensu i spokoju. Jednocześnie bardzo się boję tej rozmowy i nie wiem, jak ją rozpocząć. Potrzebuję kogoś, kto pomoże mi przygotować się do niej i znaleźć odpowiednie słowa. Jak powiedzieć rodzicom o mojej drodze wiary, katechumenacie i planach przyjęcia sakramentów, skoro wiem, że są bardzo antyreligijni i boję się ich reakcji?
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry, Zuziu,

 

To, co napisałaś, pokazuje, że Twoja decyzja jest dla Ciebie naprawdę ważna i że nie wynika z chwilowego impulsu. Masz prawo poszukiwać własnej drogi, zadawać pytania i budować swoją relację z Bogiem. Jednocześnie rozumiem, że powiedzenie o tym rodzicom może budzić dużo lęku, szczególnie jeśli wiesz, że mają zupełnie inne przekonania.

Nie musisz przekonywać ich do wiary ani udowadniać, że Twoja decyzja jest słuszna. Możesz po prostu opowiedzieć im o tym, co jest ważne dla Ciebie. Pomocne może być mówienie przede wszystkim o własnych uczuciach, np. „To jest dla mnie ważne”, „od jakiegoś czasu szukam swojej drogi”, „wiara daje mi poczucie sensu i spokoju”. Dzięki temu rozmowa mniej przypomina dyskusję o tym, kto ma rację.Warto również przygotować się na to, że pierwsza reakcja rodziców może być trudna. Ich złość, zdziwienie czy niezgoda nie muszą oznaczać, że Twoja droga jest czymś niewłaściwym. Czasami rodzic potrzebuje czasu, żeby oswoić się z decyzją dziecka, szczególnie jeśli jest ona zupełnie inna od jego własnych przekonań.Zanim jednak zdecydujesz się na tę rozmowę, zastanów się nad jedną ważną rzeczą: czego najbardziej obawiasz się ze strony rodziców: ich niezrozumienia i krytyki czy tego, że mogliby w jakiś sposób ograniczyć Twoje bezpieczeństwo lub możliwość kontaktu z osobami, które są dla Ciebie wsparciem? To istotne rozróżnienie, bo od niego może zależeć sposób i moment przeprowadzenia rozmowy.Możesz również wcześniej porozmawiać z Panią Lucyną albo inną zaufaną dorosłą osobą, która zna Twoją sytuację. Nie po to, aby rozmawiała z rodzicami za Ciebie, ale żebyś nie musiała przechodzić przez ten moment sama.

I jeszcze jedno, Zuziu nie musisz mieć już teraz wszystkich odpowiedzi. Droga wiary, podobnie jak wiele ważnych rzeczy w życiu, może być procesem poszukiwania. Masz prawo zadawać pytania, mieć wątpliwości i jednocześnie czerpać z wiary to, co daje Ci nadzieję i poczucie sensu.Życzę Ci, żebyś mogła przeżywać tę ważną dla Ciebie część życia w atmosferze szacunku i bezpieczeństwa.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Martyna Kryślak

Martyna Kryślak

Zuzia, przede wszystkim to, że chcesz świadomie porozmawiać z rodzicami o swojej wierze, pokazuje, jak ważna jest dla Ciebie ta decyzja. Masz prawo mieć własne pytania, przekonania i szukać swojej drogi, również wtedy, gdy różni się ona od poglądów Twoich rodziców.

Jednocześnie rozumiem, że możesz się bać ich reakcji. Nie musisz od razu prowadzić z nimi długiej dyskusji o Kościele, wierze czy swoich przekonaniach. Na początek możesz po prostu powiedzieć im, co się dzieje i co to dla Ciebie znaczy.

Możesz zacząć na przykład tak:

„Chciałabym powiedzieć Wam o czymś, co jest dla mnie bardzo ważne. Od pewnego czasu coraz bardziej interesuję się wiarą i zaczęłam uczęszczać na katechumenat. Przygotowuję się do przyjęcia chrztu, Pierwszej Komunii i bierzmowania. Wiem, że macie inne podejście do religii i nie oczekuję, że nagle zaczniecie myśleć tak jak ja. Chciałabym jednak, żebyście wiedzieli, że jest to moja przemyślana decyzja i że wiara daje mi dużo spokoju, nadziei i poczucia sensu. Nie robię tego przeciwko Wam ani po to, żeby Was do czegoś przekonywać. Po prostu chciałabym, żebyście spróbowali uszanować to, że jest to dla mnie ważne.”

Warto też pamiętać, że nie masz obowiązku przekonać rodziców do swojej wiary podczas jednej rozmowy. Ich pierwsza reakcja może być emocjonalna, szczególnie jeśli informacja będzie dla nich zaskoczeniem. Złość czy niedowierzanie niekoniecznie oznaczają, że z czasem nie będą w stanie zaakceptować Twojej decyzji.

Jeśli przewidujesz bardzo trudną rozmowę, możesz wcześniej porozmawiać z zaufaną osobą np. Panią Lucyną i wspólnie przygotować się do tego, co możesz usłyszeć i jak na to odpowiedzieć. Możesz również zdecydować, że najpierw powiesz tylko jednemu z rodziców, z którym łatwiej Ci rozmawiać.

I jeszcze jedna ważna rzecz: jeżeli masz powody obawiać się nie tylko nieprzyjemnej rozmowy, ale także przemocy, wyrzucenia z domu, odebrania Ci podstawowego poczucia bezpieczeństwa lub innych poważnych konsekwencji, nie musisz mówić o tym sama i od razu. W takiej sytuacji warto najpierw porozmawiać z zaufanym dorosłym i wspólnie zaplanować bezpieczny sposób rozmowy.

Twoja droga wiary może być dla Ciebie ważnym i osobistym doświadczeniem. Nie musisz wybierać między szacunkiem do rodziców a szczerością wobec siebie. Możesz jednocześnie kochać i szanować swoich rodziców oraz mieć własne przekonania.

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Zuzio, :) czytając Twoją historię, mam poczucie, że przeszłaś ważną i bardzo osobistą drogę. Słychać w Twoich słowach wiele dojrzałości, refleksji i zaangażowania w poszukiwanie tego, co jest dla Ciebie ważne. Jednocześnie rozumiem, jak trudne może być noszenie w sobie czegoś tak istotnego, gdy obawiasz się niezrozumienia ze strony najbliższych. To naturalne, że boisz się reakcji rodziców. Kiedy zależy nam na ich akceptacji, perspektywa odmiennego światopoglądu może budzić lęk, smutek czy niepewność. Warto jednak pamiętać, że Twoja wiara nie jest czymś skierowanym przeciwko nim. To twoja osobista droga, związana i poszukiwaniem sensu wartości i tego, co daje to poczucie spokoju. Przed rozmową możesz zastanowić się, co najbardziej chciałabyś, aby rodzice usłyszeli. Być może pomocne będą proste słowa tak: Chciałabym powiedzieć Wam o czymś ważnym dla mnie. Od pewnego czasu uczestniczę w katechumenacie i przygotowuję się do przyjęcia sakramentów. To moja świadoma decyzja i ważna część mojego życia. Nie oczekuję, że będziecie myśleć tak samo, ale zależy mi, żebyście wiedzieli, co jest dla mnie ważne. Pamiętaj też, że masz prawo do własnych przekonań i własnej drogi rozwoju. Nawet jeśli rodzice zareagują inaczej, niż byś chciała, nie oznacza to, że zrobiłaś coś niewłaściwego. W takich chwilach szczególnie cenne jest wsparcie życzliwych osób, które już spotkałaś na swojej drodze.

Pozdrawiam serdecznie,
psycholog Wiktoria 


Jagoda Jek

Jagoda Jek

Masz prawo przeżywać tę rozmowę z dużym lękiem, szczególnie jeśli wiesz, że rodzice mają zupełnie inne podejście do wiary. Jednocześnie nie musisz podczas tej rozmowy przekonać ich do Boga, Kościoła czy swoich wyborów. Chodzi przede wszystkim o spokojne powiedzenie im, co jest ważne dla Ciebie.

Możesz zacząć od tego, że długo się nad tym zastanawiałaś i że nie jest to spontaniczna decyzja ani coś zrobionego przeciwko nim. Możesz powiedzieć, że od pewnego czasu interesujesz się wiarą, modlisz się, uczestniczysz w katechumenacie i przygotowujesz się do przyjęcia sakramentów. Warto podkreślić, że ta droga daje Ci poczucie sensu, nadziei i spokoju.

Nie musisz od razu odpowiadać na wszystkie pytania ani bronić każdej swojej decyzji. Jeśli rodzice zareagują emocjonalnie, możesz spokojnie powiedzieć: „Rozumiem, że możecie mieć inne zdanie. Nie oczekuję, że zaczniecie wierzyć tak jak ja. Chciałam po prostu, żebyście wiedzieli, że jest to dla mnie ważne”.

Jeżeli trudno będzie Ci powiedzieć to wszystko osobiście, możesz najpierw napisać list albo wiadomość. Czasami pozwala to uporządkować myśli i powiedzieć dokładnie to, co chce się przekazać, bez presji natychmiastowej odpowiedzi.

Ważne jest również, żebyś przed rozmową miała obok siebie kogoś zaufanego. Skoro Pani Lucyna daje Ci dużo wsparcia, możesz wcześniej powiedzieć jej o swoim lęku i poprosić, żeby pomogła Ci przygotować się do rozmowy. Możesz też zastanowić się, czy w razie trudnej reakcji rodziców będziesz miała z kim później porozmawiać.

I pamiętaj, że ich pierwsza reakcja nie musi być ich ostatecznym stanowiskiem. Czasami rodzic potrzebuje czasu, żeby oswoić się z informacją, która jest dla niego niespodziewana.

Twoja droga wiary jest dla Ciebie ważna i masz prawo o niej mówić. Nie musisz jednak robić tego perfekcyjnie. Wystarczy, że powiesz prawdę o tym, co przeżywasz.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Droga Zuziu, 

Twoja dojrzałość, świadomość własnych potrzeb i odwaga w poszukiwaniu własnej ścieżki życiowej budzą duży szacunek. Rozmowa z rodzicami o tak głębokiej osobistej decyzji wymaga powoli budowanego spokoju, dlatego warto przeprowadzić ją w neutralnym momencie i używać komunikatu „ja” – mówiąc o swoich uczuciach, spokoju i sensie, jaki odnajdujesz w wierze, zamiast wchodzić w dyskusje światopoglądowe. Podkreśl wyraźnie, że przyjęcie sakramentów to Twój autentyczny, przemyślany wybór, który nie jest skierowany przeciwko nim, lecz wynika z potrzeby Twojego serca. Pomocne może być wcześniejsze przećwiczenie tej rozmowy z bliską Ci osobą, co da Ci większe poczucie bezpieczeństwa i przygotuje na ewentualne trudne emocje ze strony rodziców.

Powodzenia!

Bożena Nagórska

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Witaj Zuziu. Rozumiem, że ta rozmowa może budzić dużo lęku. Warto wybrać spokojny moment i mówić przede wszystkim o sobie, bez próby przekonywania rodziców do wiary. Możesz powiedzieć: „Wiem, że mamy inne podejście do wiary ale dla mnie stała się ona czymś ważnym. Chciałabym, żebyście uszanowali moją decyzję, nawet jeśli jej nie podzielacie”. Nie musisz od razu odpowiadać na wszystkie pytania ani prowadzić z nimi sporu. Jeśli obawiasz się  bardzo silnej reakcji rodziców, warto wcześniej porozmawiać o tej sytuacji z zaufaną dorosłą osobą.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Zobacz podobne

Mam problem ze sobą w związku. Poprzednie 4 związki kończyły się zdradami ze strony partnerów. W obecnym związku nie umiem się odnaleźć
Dzień dobry, mam problem ze sobą w związku. Poprzednie 4 związki kończyły się zdradami ze strony partnerów. W obecnym związku nie umiem się odnaleźć, jestem ciągle zazdrosna, wszystko co mowi biore personalnie do siebie. Nie czuję w sobie wartości żadnej przez przeszłość moja samoocena nie istnieje. Możliwe że moj obecny partner nie zdradzi mnie ale napewno zostawi jeżeli cos nie zrobie ze sobą, ostatnio oglądaliśmy serial gdzie były sceny seksu czy kobiety z gołymi piersiami a ja już miałam dość wszystkiego, wzielam to do siebie ze specjalnie mi to pokazuje mimo ze wie, ze mam problem z takimi tresciami. Nie wiem co robić nie wiem co myśleć nie wiem jak sie zachowywać
Mam problem z pornografią, przez co żona chce rozwodu. Nie wiem od czego zacząć - od swojego uzależnienia czy naszej wspólnej terapii?
Żona wykluczyła mnie ze swojego życia, straszy rozwodem, mówi, że chce być wreszcie szczęśliwa (czyli powodem jestem ja). Nie jestem idealnym mężem, zmagam się z problemem pornografii, przez co oddaliśmy się w naszym związku... Co ja bym dał, żeby cofnąć czas o te parę lat. Ale nie idzie. Sprawy są na ostrzu noża. Nie wiem, gdzie zacząć. Od terapii uzależnienia, czy terapi małżeńskiej?
Żona leczyła się na depresję poporodową, ale teraz nie dogadujemy się. Żona mówi, że mogę odejść, ona sobie poradzi, a to nie o to chodzi.
Żona chodziła do psychologa chorując na depresję po porodową. Rok czasu trwała terapia. Po czym dowiedziałem się, że terapeutka jest po rozwodzie oraz skrajną feministką. Jakby nie mam nic przeciwko, ale po każdej wizycie Żona wracała do domu bardziej nabuzowana i zła na mnie o wszystko. Prośby, żebyśmy poszli wspólnie na terapię (było ich może 20) zawsze zostawały zbywane. Jakby moje zdanie nie miało znaczenia. Albo rzucała odpowiedzią, ok to znajdź super terapeutę i pójdziemy, tak rzucone dla dania jej spokoju. Najlepiej żebym sam znalazł psychologa i się zapisał osobno. Jednak to MY razem się nie dogadujemy, więc uważam, że wspólnie powinniśmy mieć terapię. Mija 3 rok i w sumie poza skupieniem na dziecku nie istniejemy jako partnerzy do rozmów, czy innych sytuacji. Próby dogadania się wychodzą z 90% ode mnie. Żona daje sygnały, że jest przemęczona, próbuję jej pomóc i proszę o podział obowiązków, który będzie dla nas najlepszy. Okazuje się, że tylko jej podział jest najlepszy, a ja nie mam możliwości negocjacji. I tak powstają niesnaski. Generalnie to ciezki temat. Na randce byliśmy może 3 miesiące temu. Wsparcie od rodziców nie mamy żadnego. Dziadkowie nie chcą budować relacji z wnukiem. Zastanawiam się czy to nie jest spowodowane poprzednimi latami naszego związku, gdzie moja żona jednak nie była zbyt dobrze odbierana za swoje nie do końca zrównoważone zachowanie z traum z dzieciństwa. Niby wszystko mamy omówione, ale jakoś nie potrafimy się dogadać. Każdy ma do siebie jakieś "ale" i nie potrafimy odpuścić. Ja jestem mega otwarty na propozycje i zmianyna lepsze. Jak ktoś ode mnie wymaga czegoś, staram się wykonać daną prośbę, jak tylko potrafię najlepiej. Moja żona zaś ,gdy ją rzadko poproszę o cokolwiek,to ma zerowy współczynnik chciejstwa. Demotywuje mnie to bardzo. Nawet ją o coś błagałem to stanowczo odmawia i koniec kropka. Odnoszę wrażenie,, że albo nadal ma depresję albo jest leniwa lub robi mi pod górkę. Nie mam na myśli seksu. Bo o tym raczej nie ma mowy częściej niż raz na miesiąc lub dwa miesiące. Ja mam libido na 2-4 razy w tygodniu. Gdzie kiedyś to było normalne dla nas. A po ślubie i potem po dziecku to umarło. Wybiera sobie najprzyjemniejsze prace w domu i za nic ma rozmowę o podziale obowiązków czy może coś mi nie pasuje. Gdy się odezwę źle to słyszę, że mogę się wyprowadzić, bo nikt na siłę mnie tu nie trzyma. To dobija bardzo, gdy człowiek coś stworzył a druga osoba ma to gdzieś i tak też mnie traktuje. Czuje sie bez wyjścia z tej sytuacji. Jakby ona kontroluje wszystko, bo teraz mamy dziecko to jak odejdę to zostanę alimenciarzem i ona sobie poradzi. Takie mam wrażenie. Tylko, że dziecka nigdy nie zostawię 😟 Generalnie problemów co nie miara. Chętnie ,gdzieś bym porozmawiał z osobą kompetentną. Jednak nie stać mnie na terapię.
Jak radzić sobie z przemocą emocjonalną i fizyczną w związku?

Co robić, błagam, pomóżcie. Mój partner od 11 w związku ze mną zmienił się w potwora. Na każdym kroku mnie poniża nawet przy dziecku, zrzuca na mnie każdą winę. Nawet gdy to on popełni błąd, wina zawsze jest moja. Ciągle słyszę: powinnaś zrobić tak, Powinnaś pomyśleć, źle zrobiłaś, nie tak" albo "zamknij mordę", zamknij ryj idiotko, WYPIERDALAJ z tego domu". Ja wywołuje czasem niechcący te awantury, bo umiem tylko rozmową rozwiązywać problemu, a on nigdy nie chce ze mną rozmawiać. Chowa głowę w piasek i udaje, że nic się nie dzieje. A jak nalegam, to on wpada w szal i zaczyna atakować. Nic do niego nie przemawia, a gdy się sprzeciwie, to on zrzuca się z rękami na mnie. Nasz syn ma 10 lat i też nie poznaje własnego ojca.

Mąż pracoholik zaniedbuje rodzinę. Brak bliskości i wspólnego czasu

Partner ciągle pracuje, bez wolnego, jedynie niedziela, o ile nie jest handlowa. Nie potrafi być może i nie chce ustawić z kierownictwem grafiku, tak, by móc mieć wolne max dwa dni dla mnie i naszych dzieci. Dzieci ciągle narzekają, że nigdzie czy nawet w wakacje nie wychodzimy, czy kino, basem itp. bo ojciec tylko praca i na niej się bazuje. Mi tylko nie wiem, czy chwali się czy zali, że zarobi 6 tys. Kiedy tłumaczę, że ma też kobietę, dom, on, że nic na to nie może poradzić, bo nie ma ludzi do pracy. Ciągle jestem sama od 8.00 do 18.00 bądź 21.00. Nie mam męża. Wracamy zawsze razem, bo chce, bym przyjeżdżała po niego do pracy, co mnie już męczy. Nie mam znajomych, dzięki mężowi, co tylko mam przynieś, podaj, pozamiataj i nie mam prawa mówić mu o pragnieniach, uczuciach itp. bo zaraz mówi, że jego się czepiam, ryje mu głowę i mówię, co ma robić. Owszem mi mówi przez telefon, że bardzo za mną tęskni za każdym razem, że chce przytulić się, ma ochotę na sex...ok co do czego jest po prostu tempo, bo oczywiście zaraz wymówki, że coś go boli, że niby marudzę, że jest mi czegoś mało, za mało. 

Nie dociera, że brakuje mi bliskości i jego obecności po każdym dniu bycia po prostu samej i gadaniu do psa. Mówię nie raz, aby rozpalił namiętność w łóżku, zaczepiał itp.,robi to owszem, ale jak można to ująć raz, dwa i idzie spać. Mówi, abym zaczepiała go do sexu w nocy, robię to i za każdym razem dostaje kosza, bo on śpi, bo jest zmęczony. Jednym słowem męża mam na noc, do spania, rannego picia wspólnie kawy, zero wyjść gdziekolwiek jedynie naokoło bloku z psem i puste zdjęcia robi, wstawia na fb posty, że miło czas z żoną itp. Jaki czas???? Kwiaty niespodzianki ot, tak mogę pomarzyć tylko na okazje. Nie wiem, co mam robić mecze się w takim związku, co w sumie co to za związek???? Uważa mąż, że mam znaleźć innego skoro mi nie pasuje, takie ma podejście. Co mam zrobić??? Jestem zniesmaczona. Nawet powiedziałam mężowi, że jest pracoholikiem. Nic Nie dociera, on jego praca kasa to życie a reszta na potem

Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.