Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Czy chodzenie do kosciola dla spokoju ojca to brak granic czy swiadomy kompromis?

Anonimowo

Jestem dorosła i wychowałam się w praktykującej rodzinie katolickiej. Obecnie nie podzielam przekonań religijnych mojego ojca, ale nadal chodzę do kościoła, ponieważ nie chcę sprawiać mu przykrości. Mój tata bardzo poważnie traktuje kwestie grzechu ciężkiego, zbawienia i wiecznego potępienia. Obawiam się, że gdyby dowiedział się o mojej niewierze, bardzo by się załamał, ponieważ szczerze wierzy, że mogłabym zostać potępiona - plus czułby, ze zawiódł jako rodzic. Podczas ostatniej konsultacji psycholożka zwróciła mi uwagę, że postępuję wbrew sobie i nie stawiam odpowiednich granic, ze moja rodzina ingeruje w moje życie jako osoby dorosłej. Mam jednak wrażenie, że nie uwzględniła perspektywy mojego ojca i nie uwzględniła tego, że moja decyzja jest pewnym kompromisem. Samo chodzenie do kościoła nie jest dla mnie wielkim wyrzeczeniem. Natomiast gdybym widziała, jak bardzo tata cierpi z mojego powodu, sama cierpiałabym jeszcze bardziej. Doszłoby do tego poczucie winy, że go zawiodłam. Dlatego wydaje mi się, że po prostu wybieram mniejsze zło. Nie chodzi o to, że nie potrafię podejmować własnych decyzji, tylko o to, że biorę pod uwagę również uczucia bliskiej osoby oraz nasze relacje i potencjalne koszty. Czy takie postępowanie rzeczywiście świadczy o niedojrzałości i problemach z granicami? Czy nie może być po prostu świadomym kompromisem, który w tej sytuacji uważam za rozsądniejszy?

Masz pełne prawo decydować o swoim życiu i wybierać takie rozwiązania, jakie sama uważasz za słuszne. Takie postępowanie nie musi świadczyć o niedojrzałości, a wręcz przeciwnie - świadoma kalkulacja kosztów emocjonalnych i wybór „mniejszego zła” mogą być przejawem wysokiej dojrzałości emocjonalnej. Dojrzałość to nie tylko bezkompromisowe stawianie granic, ale też umiejętność decydowania, kiedy warto ustąpić dla dobra relacji. Skoro koszt godziny w kościele jest dla Ciebie mniejszy niż patrzenie na cierpienie ojca, to jest to Twój wolny, autonomiczny wybór.

Kluczowe z perspektywy psychologicznej jest jednak to, żebyś czuła, że to Ty kontrolujesz tę decyzję i podejmujesz ją z empatii, a nie ze strachu. Dopóki ten kompromis Cię nie przytłacza, jest to pełnoprawna, dojrzała strategia dorosłej osoby.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Marta Kowalewska

Marta Kowalewska

Psycholog
2 odpowiedzi na forum

Pani postępowanie może wskazywać na świadomy kompromis i nie musi świadczyć o braku granic. 
Granice mogą być elastyczne, jeśli Pani działania są z wyboru, a nie z przymusu.

Polecam zastanowić się nad kilkoma kwestiami:

Jak cenę płaci Pani za ten kompromis?

Jak może wyglądać dłuższa perspektywa i na ile taka sytuacja będzie przez Panią akceptowalna?

Co by się stało gdyby porozmawiała Pani z tatą o Pani potrzebach?

 

Pozdrawiam,

Marta Kowalewska

Zdjęcie Konstancja Gromala-Wielek

Konstancja Gromala-Wielek

Psycholog
104 odpowiedzi na forum

Sama zauważasz, że pójście do kościoła raz w tygodniu to dla Ciebie mały koszt (niski wydatek energii i czasu) w porównaniu do ogromnego kosztu emocjonalnego, jakim byłoby załamanie psychiczne Twojego ojca i Twoje poczucie winy. Umiejętność kalkulacji tych kosztów to domena dojrzałości, a nie uległości.

Niedojrzałość polegałaby na chodzeniu do kościoła ze strachu przed krzykiem, karą czy odrzuceniem, przy jednoczesnym poczuciu bycia ofiarą.

Wybór „mniejszego zła” i ochrona bliskich przed bólem, którego nie byliby w stanie udźwignąć, jest pełnoprawną, dorosłą strategią życiową. Jeśli czujesz, że ta sytuacja nie wywołuje w Tobie frustracji, nie niszczy Twojego poczucia godności i pozwala Ci żyć po swojemu we wszystkich innych sferach (poza tą jedną godziną w tygodniu), to masz prawo traktować to jako własny, suwerenny kompromis relacyjny, a nie jako objaw zaburzonych granic.

 

Zdjęcie Małgorzata Sędkowska

Małgorzata Sędkowska

Psycholog
6 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

z opisanej przez Panią sytuacji nie wynika jednoznacznie, że ma Pani trudności ze stawianiem granic czy podejmowaniem samodzielnych decyzji. Uwzględnianie uczuć bliskich osób i szukanie kompromisu może być wyrazem empatii oraz świadomego wyboru.

Warto jednak przyjrzeć się temu, na ile decyzja o uczestnictwie w praktykach religijnych wynika z Pani własnej woli, a na ile z lęku przed reakcją ojca i poczucia odpowiedzialności za jego emocje. Istotne jest rozróżnienie między kompromisem, na który świadomie się godzimy, a rezygnacją z własnych potrzeb w obawie przed zranieniem drugiej osoby.

Ma Pani prawo do własnych przekonań, podobnie jak ojciec do swoich emocji. Nie oznacza to jednak, że ponosi Pani odpowiedzialność za jego samopoczucie.

Zachęcam do dalszego przyglądania się tej kwestii podczas konsultacji psychologicznych, bez konieczności podejmowania natychmiastowych decyzji. Granice nie zawsze oznaczają konfrontację, czasem zaczynają się od lepszego rozumienia własnych potrzeb i motywacji.

Pozdrawiam serdecznie.

Uwzględnianie uczuć bliskiej osoby przy podejmowaniu decyzji nie jest samo w sobie przejawem niedojrzałości ani trudności ze stawianiem granic. Dojrzałość nie polega przecież na kierowaniu się wyłącznie własnymi potrzebami, bez względu na konsekwencje dla innych. Świadomy kompromis może być wyrazem troski o relację i pozostawać w zgodzie z własnymi wartościami.

W Pani sytuacji istotne wydaje mi się jednak nie tyle samo chodzenie do kościoła, ile to, co wpływa na tę decyzję. Warto zastanowić się, czy wybiera Pani takie rozwiązanie przede wszystkim dlatego, że chce chronić ważną dla siebie relację, czy również dlatego, że czuje się odpowiedzialna za emocje ojca i obawia się, że nie poradzi sobie z jego cierpieniem lub własnym poczuciem winy. Te motywacje mogą współistnieć.

Granice nie muszą oznaczać ujawniania wszystkich swoich przekonań ani konfrontowania bliskich z każdą różnicą zdań. Ma Pani prawo zachować swoje poglądy dla siebie. Jednocześnie warto rozróżnić troskę o uczucia ojca od przekonania, że jest Pani odpowiedzialna za to, aby nigdy nie doświadczał rozczarowania czy niepokoju związanego z Pani wyborami.

Pomocne może być zadanie sobie pytania: „Gdybym nie obawiała się poczucia winy i reakcji taty, czy nadal chciałabym postępować w ten sposób?”. Nie chodzi o to, że odpowiedź powinna skłonić Panią do zmiany zachowania, ale o lepsze zrozumienie, ile jest w tej decyzji swobody, a ile przymusu emocjonalnego. Nie każdy kompromis oznacza rezygnację z siebie. Ważne jednak, aby był rzeczywiście wyborem, a nie jedynym sposobem uniknięcia poczucia winy. Pozdrawiam. 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Rodzic z dzieckiem razem puszczają latawiec

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.