Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mama sugeruje niestosowne zachowanie wobec ojczyma po dawnym oskarżeniu - czy wrócić na terapię?

Treść wrażliwa
Dzień dobry Byłam już na terapii z powodu problemów rodzinnych itp. Oskarzylam o coś swojego ojczyma i zdobyłam na to dowód jednak nikt w rodzinie mi nie uwierzył wręcz twierdzili że to przeze mnie że go kusilam. Uciekłam w tedy z domu. Teraz po mimo że wszystko teoretycznie wyjaśniono i stwierdziłam że nie ma sensu się kłócić i ja przeprosiłam to mama cały czas szuka dziury w całym. Jak jestem w jakimś topie albo krótkich spodenkach to się pyta czy nie mam wstydu tak przy nim chodzić. Albo jak coś palne przez przypadek to ona od razu zmienia to w jakis poddekst i dwuznaczność. Męczy mnie to starsznie, nie wiem czy wrócić na terapię żeby przynajmniej nie dusić w sobie tego non stop. Terapia z mamą odpada bo już to przerabialiśmy.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Witaj!

Sytuacje, o których piszesz, są bardzo obciążające emocjonalnie i absolutnie nie powinny mieć miejsca. Powrót na terapię indywidualną jest w tej sytuacji bardzo dojrzałym i pomocnym krokiem, który pozwoli Ci zyskać bezpieczną przestrzeń, poukładać trudne emocje i wyznaczyć zdrowe granice w relacji z mamą. Pamiętaj, że odpowiedzialność za nieodpowiednie zachowania dorosłych nigdy nie leży po Twojej stronie, a ochrona własnego spokoju i zdrowia psychicznego jest teraz Twój priorytetem.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Masz prawo czuć się tym zmęczona. Szczególnie trudne może być to, że zamiast poczucia, że sytuacja została zamknięta, nadal spotykasz się z komentarzami, które każą Ci uważać na swoje zachowanie i ubiór.

Nie musisz jednak ciągle wracać do tej historii i tłumaczyć się z niej rodzinie. Jeśli Twoja mama doszukuje się podtekstów w tym, co mówisz lub komentuje Twój ubiór w obecności ojczyma, możesz jasno powiedzieć, że takie uwagi są dla Ciebie niekomfortowe i nie chcesz ich słuchać. To, że wcześniej przeprosiłaś, żeby zakończyć konflikt, nie oznacza, że bierzesz odpowiedzialność za wszystko, co wydarzyło się w tej sytuacji.

Powrót do psychologa zdecydowanie może być dobrym krokiem. Nie musisz wracać na terapię rodzinną. Indywidualna praca może dać Ci przestrzeń na przepracowanie tego, co się wydarzyło, uporządkowanie poczucia winy i nauczenie się stawiania granic w relacji z mamą.

I pamiętaj: jeśli wcześniej doszło wobec Ciebie do zachowania seksualnego bez Twojej zgody, Twój ubiór ani sposób zachowania nie czynią Cię za nie odpowiedzialną.

Jeśli obecnie nadal mieszkasz z ojczymem i czujesz się przy nim niebezpiecznie, nie ignoruj tego. W takiej sytuacji najważniejsze jest Twoje bezpieczeństwo i znalezienie osoby dorosłej, której możesz zaufać.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Martyna Kryślak

Martyna Kryślak

Dzień dobry. Z tego, co opisujesz, powrót na terapię może być bardzo dobrym pomysłem, ale nie dlatego, że to Ty jesteś odpowiedzialna za sytuację albo że zrobiłaś coś, co wymaga „naprawienia”. Raczej dlatego, że znalazłaś się w bardzo obciążającej sytuacji i potrzebujesz miejsca, w którym możesz o tym bezpiecznie mówić.

Szczególnie trudne jest to, że kiedy próbujesz już zamknąć temat i funkcjonować normalnie, mama nadal wraca do niego poprzez komentarze dotyczące Twojego ubioru czy doszukiwanie się podtekstów w tym, co mówisz. To może powodować ciągłe napięcie i poczucie, że cokolwiek zrobisz, zostanie zinterpretowane przeciwko Tobie.

Ważne jest też, żebyś nie brała na siebie odpowiedzialności za to, że inni Ci nie uwierzyli. Jeżeli miałaś dowód i zgłosiłaś sytuację, a rodzina zareagowała obwinianiem Ciebie, to mogło być bardzo raniące. To, że później przeprosiłaś i postanowiłaś nie prowadzić kolejnych konfliktów, nie oznacza, że musisz teraz akceptować wszystkie komentarze mamy.

Na Twoim miejscu poszłabym ponownie na indywidualną terapię i już na pierwszym spotkaniu powiedziała dokładnie to, co napisałaś tutaj: że sytuacja formalnie została „wyjaśniona”, ale w domu nadal jesteś konfrontowana z aluzjami i że zaczyna Cię to psychicznie wyczerpywać.

Terapia nie musi być kolejną próbą „naprawienia rodziny”. Może być po prostu przestrzenią do pracy nad tym, jak stawiać granice, jak reagować na komentarze mamy, jak poradzić sobie z poczuciem winy i jak odzyskać poczucie bezpieczeństwa we własnym domu.

Możesz też przygotować sobie jedno krótkie zdanie na sytuacje, kiedy mama komentuje Twój ubiór albo doszukuje się podtekstów, np.:

„Nie chcę, żeby mój ubiór ani moje wypowiedzi były interpretowane w taki sposób. Ten temat jest dla mnie bardzo obciążający i nie chcę do niego wracać.”

Nie musisz jej przekonywać ani wdawać się w dyskusję. Granica nie wymaga zgody drugiej osoby.

I zdecydowanie nie traktowałabym powrotu na terapię jako porażki. Czasami po zakończeniu terapii okazuje się, że pojawiły się nowe okoliczności albo że potrzebujemy wrócić do pewnych tematów z innej perspektywy. Po tym, czego doświadczyłaś, masz pełne prawo potrzebować wsparcia.

 

 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Myślę, że powrót na terapię może być dobrym pomysłem, nie po to, żeby ponownie „roztrząsać” całą sytuację, ale żebyś miała bezpieczne miejsce, w którym możesz mówić o tym, co nadal w Tobie pracuje.

Komentarze mamy dotyczące Twojego ubioru czy przypisywanie Ci dwuznacznych intencji mogą być bardzo obciążające, szczególnie po tym, czego już wcześniej doświadczyłaś. Nie jesteś odpowiedzialna za to, jak ktoś interpretuje Twój wygląd czy przypadkowe słowa.Skoro terapia rodzinna nie była dla Ciebie pomocna, możesz poszukać indywidualnej terapii u osoby mającej doświadczenie w pracy z traumą i trudnymi relacjami rodzinnymi.

Warto zapytać siebie: co najbardziej chciałabyś odzyskać dzięki terapii:spokój, poczucie bezpieczeństwa czy możliwość stawiania granic? I co mogłoby pomóc Ci poczuć, że komentarze mamy nie definiują już tego, jak patrzysz na siebie?

 

Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

 

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

czesc,



Opisane przez Ciebie sytuacje są bardzo obciążające emocjonalnie i nie powinny mieć miejsca. Powrót na terapię może być dobrym krokiem, by uporządkować emocje, zadbać o własne granice i odzyskać poczucie bezpieczeństwa. Warto pamiętać, że odpowiedzialność za zachowania dorosłych nie spoczywa na Tobie, a troska o własne zdrowie psychiczne jest teraz najważniejsza.




wiktoria Psycholog 


Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobr Pani Karino. W tej sytuacji powrót na terapię indywidualną może być dobrym krokiem. To, że sprawa została „wyjaśniona”, nie oznacza, że jej emocjonalne skutki zniknęły. Szczególnie ważne wydaje się przepracowanie poczucia winy, doświadczenia braku wsparcia ze strony bliskich oraz nauczenie się stawiania granic mamie. 

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Zobacz podobne

Widzę, że nie wierzę w siebie ani w lepsze jutro. Jestem przeciążona i chronicznie zmęczona. Nie wiem czy to minie.
Dobry wieczór Bardzo dziękuję za odpowiedź. Faktycznie, nie wierzę ani w siebie ani w to, że mogę zrobić coś dobrze. Odkąd wyszłam za mąż (a po 6 latach się rozwiodłam), zawsze byłam krytykowana, przez męża, jego rodzinę. Byłam postrzegama jako osoba niezaradna itd. W czasie gdy ja opiekowałam się dzieckiem, domem, pracowałam, mój mąż wolał alkohol, przemoc domową i zupełnie zapomniał o istnieniu moim i syna. Obecnie od kilku lat w ogóle nie interesuje się synem. Dosłownie w ogóle. Syn ma problemy w szkole, co przyniosło kolejne poważniejsze sprawy, z którymi muszę się zmierzyć, wszystko muszę załatwiać sama, psychologów, psychiatrów, w dodatku muszę pilnować swojej pracy, gdzie panuje, można śmiało powiedzieć terror. Obecnie syn ma też problemy zdrowotne, więc biegamy od lekarza do lekarza..Codziennie czuję, że juz nie dam rady tego unieść wszystkiego, co odciska się widocznie na moim zdrowiu. Schudłam, co widzę sama po sobie, ale i tez w pracy nie uszło to uwadze koleżanek, zaczynają mnie boleć wszystkie części ciała, miewam ataki paniki, każda, nawet najmniejsza, najprostsza czynność, jak rozwieszenie prania, to dla mnie wysiłek. Mam siostrę, ale ona nie jest raczej zainteresowana mną ani chęcią chociażby rozmowy ze mną...co choć trochę by mi pomogło... Codziennie rano budzę się z myślą, że kolejne sprawy czekają... wizyta w szkole, w poradniach... w dodatku syn jest na etapie buntu młodzieńczego, więc w domu toczą się kolejne historie... nie umiem juz nawet plakać. W pracy ciągle biorę zdalną pracę albo się zwalniam, bo muszę być i w szkole i w poradni, i w innych instytucjach, w których pobyt wywołuje u mnie paraliż. Przy moim synu staram się uśmiechać, żeby wiedział, że ma we mnie wsparcie, a tak naprawdę jestem już u kresu sił chociaż wiem, że muszę walczyć o jego lepsze jutro...
Jak uwolnić się od wpływu rodziny i odzyskać pewność siebie?

Jestem dorosła, a mam wrażenie, że rodzina od dawna zawładnęła moim życiem. Mam myśli, że ciągle muszę robić to, co oni chcą lub nie mogę robić tego, co oni uważają, że nie powinnam. Matka, cała rodzina udowadnia od wielu lat, że nic nie potrafię, że nie poradzę sobie w życiu, a ja pomału zaczynam w to wierzyć i wątpić w siebie z dnia na dzień coraz bardziej. 

Mam strach o swoją przyszłość, zakładanie rodziny, że będę próbowała dostosować się do rodziny, myśleć czy to, co robię jest ok, lub czy to, co zrobię jest dla mojej rodziny do zaakceptowania na 100%. Nie umiem sobie z tym poradzić.

Jak radzić sobie z wpływem rodzeństwa na związek z żoną DDA?
Witam. Mam bardzo ogólnikowe pytanie, ponieważ doszedłem że brak możliwości rozwiązywania problemów w małżeństwie najprawdopodobniej wynika z tej jednej rzeczy. JA 43l żona 40l. Moja żona jest DDA. Ma 3 siostry z którymi ma bardzo bliski kontakt. Bardzo często zasięga opinii w/w rodzeństwa na temat postępowania i rozwiązywania naszych problemów. Ogólnie nie miałbym z tym żadnego problemu. Ale żony rodzeństwo nie radzi sobie z własnym życiem a co dopiero próbować dawać dobre rady innym. Kiedy mamy jakąś sprawę do omówienia nad którą trzeba się zastanowić widzę jak żona pod wpływem rodzeństwa swoje pierwsze stanowisko potrafi przewrócić o 360 stopni. Uważam że tak nie powinno być. Rozmawiałem już na ten temat z żoną ale jak to osoba DDA czuje się z przeze mnie tym atakowana. Nie wiem co mam z tym zrobić. Kiedyś byliśmy na terapii par z pewnym problemem. Żona w połowie trzeciej sesji wyszła i już na nią nie wróciła. Dopóki rzeczy na terapii były mówione które są po jej myśli było wszystko dobrze. Kiedy psycholog się nie zgadzał z tym co ona uważa czuła się najprawdopodobniej atakowana. Dopiero po latach zauważyłem że tak naprawdę w naszym związku to ja jestem szczery a żona niby ze mną żyje normalnie a jednak jestem kimś do mnie zdystansowanym, nie wiem jak to określi (jakbym z nią grał w piłkę ale był drużyną przeciwną). Czy są może jakieś metody by coś w jej postępowaniu zmienić?
Dorosłe siostry unikają pracy i żyją na utrzymaniu mamy – jak je zmotywować i zadbać o przyszłość rodziny?
Witam mam problem w rodzinie mianowicie chodzi o moje siostry , mają 33 lata (bliźniaczki )i od kilku lat nie podjęły żadnej stałej pracy , całe dnie oglądają telewizje, siedzą w smartfonie nie próbują nic z tym zrobić, czasem popracują dorywczo i to tyle, ich nawet nie obchodzi to że nie mają ubezpieczenia , na pytania odnośnie pracy reagują milczeniem lub płaczem . Co ja mam zrobić żeby w końcu wzięły sie do pracy , środki na utrzymanie mają z dorywczych prac lub daje im mama oraz ze spadku . Obawiam się ze jak mamy zabraknie to nie wiem co będzie ja nie zamierzam ich utrzymywać.
Jak uratować małżeństwo przy depresji męża i dbałości o dobro dzieci?
Dzień dobry, mój mąż po 10 latach małżeństwa postanowił się rozwieść. Jest to jednostronna decyzja. Fakt, że gdzieś tam przez te wszystkie lata się oddaliśmy. Ja przez kilka lat chorowałam na depresję co nie dawało mi narzędzi do takiego dbania o relacje takie jak by on chciał. Zarzuca mi że to nie jest dom taki o jakim on marzył. Ja też o takim nie marzyłam, ale zakładając rodzinę nie planowałam depresji. Ja teraz jestem na innym poziome emocjonalnym, życiowym. Zależy mi na rodzinie, chcę coś zmienić, natomiast on jest uparty jak skała i jedyne co powtarza to praktycznie tylko jedno zdanie: cokolwiek będziesz robić to i tak nie zmieni mojego zdania. I teraz to sedna. Teraz on od ok 2 lat ma depresję. Leczy się od ponad pół roku. Niestety leki które przyjmuje totalnie nie powoduje jakiekolwiek poprawy. On uważa że trzeba czekać aż zadziałają. Lekarz tak samo. Cały czas przyjmuje ten sam lek w tych samych dawkach. Zaproponowałam zmianę lekarza. No ale lek zacznie działać więc nie potrzeba. Ja próbuję za to ratować. Ale on jest uparty i nie trafiają do niego żadne argumenty. Mamy dwójkę dzieci, 5 i 8 lat. Mój mąż stwierdził dzisiaj że nie dajemy dzieciom dobrego przykładu rodziny, kiedy żyjemy tak "obok siebie". Nie ma między nami nienawiści, po prostu się oddaliliśmy. I według niego dzieci bedą mieć lepszy wzór rodziny kiedy my się rozstaniemy. Że nie bedą musieli w przyszłości patrzeć na sflustrowanych rodziców. Ja nie ogarniam tej logiki, woli pozbawić ich pełnej rodziny, niż odbudować ten związek i sprawdź żeby dzieci wychowały się w pełnej szczęśliwej rodzinie. Dodam że my teraz w żaden sposób ich nie krzywdzimy. Ale on to robi dla dobra nas wszystkich. Nie rozumie jaki to będzie mieć na nie wpływ. Mimo że pokazałam mu artykuł dotyczący reakcji dzieci po rozwodzie. Ja nie chcę do tego dopuścić. Nie chce żeby dzieci przeżyły taką traumę. Żeby takie doświadczenie wpłynęło na ich przyszłość. Czy ja mogę coś jeszcze zrobić? Czy jeśli on jest w depresji to ma to wpływ na jego postrzeganie tego wszystkiego?
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.