30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Jestem ojcem 16-letniego syna. Rodzice jego dziewczyny przekraczają granice. Czy to norma zachowania?

Witam. Jestem ojcem 16- letniego chłopca. Syn ma dziewczynę 15 lat. Jej rodzice bardzo zabiegają o to, by mój syn dobrze się u nich czuł, są z nim na ty i angażują go w każdy możliwy sposób, by trwał przy ich córce. Wspólne wyjścia na spacer z psem lub na mecz tak, ale z rodzicami dziewczyny, a nie z nami. Dodam tylko, że mają problemy z córką, która też nie jest chętna do wspólnego spędzania czasu z rodzicami, a spędza z nimi czas tylko wtedy, kiedy w tych "imprezach" uczestniczy jej chłopak, czyli nasz syn. Przeprowadziłem rozmowę z ojcem dziewczyny prosząc go, żeby ograniczyli z żoną kontakty z naszym synem - odsunęli się i dali nastolatkom przestrzeń do budowania znajomości. Niestety to nie ustaje i na moje prośby pozostają głusi. Czy jest to normalna sytuacja? Czy tylko nam rodzicom wydaje się to dziwne i niewłaściwe? Przyjaciele i znajomi, których pytamy o całą sytuację tylko szeroko otwierają oczy i nie wierzą, że coś takiego w ogóle jest możliwe. Proszę o komentarz opisanej sytuacji, bo już nie wiemy czy to my jesteśmy dziwni, czy to norma zachowania.
Anna Gwoździewicz-Krzewica

Anna Gwoździewicz-Krzewica

Witam, w przypadku związków romantycznych nastolatków ciężko mówić o jakichś „normach zachowania”, ponieważ to czas poznawania i budowania swojej tożsamości. I nie, nie jesteście Państwo z żoną „dziwni”, to naturalne, że się obawiacie o swojego syna i jego związek. Zaangażowanie rodziców w życie dzieci może być oznaką troski, jednak ważne, aby było ono zrównoważone i dostosowane do potrzeb młodych ludzi, którzy są w procesie stawania się niezależnymi.

Naturalnością jest, że rodzice nastolatki także się o nią martwią i chcą bliżej poznać jej chłopaka. Możliwe, że chcąc zapewnić najlepsze warunki dla swojej córki i jej związku, nieświadomie przekraczają granice, które powinny istnieć między rodzicami a ich dziećmi w tym okresie życia? To prawda, że dla wielu nastolatków rodzice w tym okresie schodzą niejako na dalszy plan, a to rówieśnicy i pierwsze miłości są na pierwszym miejscu. Jednak nadal rodzice są ważni dla młodych ludzi i szczególnie potrzebują ich wsparcia w trudnym okresie dorastania. Możliwe także, że rodzice dziewczyny mają inną filozofię dotyczącą zaangażowania w życie swoich dzieci, co może być trudne do zaakceptowania przez innych rodziców. Nie jest to jednak niekoniecznie "norma" – różne rodziny mają różne podejścia do wychowania i granic.

Najważniejsze jest jednak poznać potrzeby syna i jego dziewczyny. Ważne, abyście mieli Państwo otwarty dialog ze swoim synem na temat tej sytuacji, aby zrozumieć jego punkt widzenia i uczucia, a nie omawiać sprawy za jego plecami z rodzicami jego dziewczyny. Czy chłopak czuje się komfortowo z tym poziomem zaangażowania rodziców swojej dziewczyny? Jeśli mu to nie przeszkadza, to jest to jego decyzja i nikt nie powinien w to ingerować. A może czuje się on zobowiązany do uczestnictwa w tych aktywnościach, aby nie „podpaść” rodzicom ukochanej i aby nie utrudniali mu kontaktów z nią? Wtedy jest to na pewno nieodpowiednie podejście i syn z dziewczyną powinien sam przeprowadzić taką rozmowę z „teściami”. A może syn w taki sposób wspiera ukochaną w odbudowywaniu relacji z rodzicami, bo wie, że dziewczyna czuje się bardziej komfortowo lub jest bardziej otwarta wobec rodziców, gdy jest w jego towarzystwie? A może nieświadomie Państwo są zazdrośni o tak dobre relacje syna z „teściami”? Może warto byłoby zorganizować jakieś wspólne spotkanie, aby bliżej poznać dziewczynę syna i też tworzyć okazję do spędzania z nimi czasu? Hipotez może być wiele, ale nie poznamy ich bez rozmowy z samymi zainteresowanymi. 

Natomiast co do rozmowy z synem, pomocne mogą być poniższe zwroty:
- Hej, mam chwilę, żeby porozmawiać o czymś ważnym. Zauważyłem, że spędzasz sporo czasu z rodzicami Twojej dziewczyny i chciałbym wiedzieć, jak się z tym czujesz.
- Czy kiedykolwiek czujesz, że to trochę za dużo? Chodzi mi o to, czy masz wystarczająco przestrzeni dla siebie i dziewczyny, aby poznawać się bez ciągłej obecności dorosłych?
- Rozumiem, że to ważne, żebyście mieli też swój własny czas. Porozmawiałem ostatnio z jej ojcem na ten temat, ale nie jestem pewien, czy dobrze to zrozumiał. Myślisz, że warto, abyśmy razem jeszcze raz porozmawiali z nimi o tym, jak ważna jest dla Was przestrzeń?
- Ważne jest, abyś wiedział, że zawsze możesz ze mną o tym rozmawiać. 

A synowi w rozmowie z rodzicami dziewczyny (jeśli rzeczywiście kontakty z „teściami” są dla niego zbyt częste) mogą się przydać następujące zwroty, a Pan również może go wspomóc w takiej rozmowie:
- Chciałem porozmawiać z Wami o czymś, co jest dla mnie ważne. Bardzo doceniam, jak bardzo jesteście gościnni i jak bardzo staracie się, abym czuł się u Was jak w domu. To naprawdę wiele dla mnie znaczy.
- Chciałbym jednak poruszyć kwestię naszego czasu. Rozumiem, że chcecie spędzać czas razem jako rodzina, ale myślę, że potrzebujemy trochę czasu sam na sam. To ważne dla naszego związku, abyśmy mogli rozwijać go we własnym tempie.
- Może moglibyśmy ustalić, że pewne dni w tygodniu są bardziej "nasze", że możemy sami planować, co chcemy robić. Oczywiście, jesteśmy także chętni dołączyć do Was w innych dniach na wspólne aktywności.

Życzę powodzenia i pozdrawiam serdecznie,
psycholog Anna Gwoździewicz 

1 rok temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Monika Sznajder

Monika Sznajder

Każda rodzina ma swoją dynamikę i może mieć różne normy zachowania, które uchodzą za normalne- jest to możliwe, że zwyczaje są po prostu inne. Trudno jest wnioskować dokładnie z czego to wynika. Relacja jest między nastoletnimi dziećmi, więc na pewno warto jest dawać im przestrzeń na to, aby ich związek się rozwijał naturalnym torem. Można też porozmawiać z synem na temat tej sytuacji i zaadresować ją, na przykład uświadamiając mu, że jeśli nie chce / nie chcą angażować się w aktywności rodzinne na tak wczesnym etapie, to nie muszą tego robić, że naturalnym jest po prostu grzecznie odmówić, jeśli w danej sytuacji wolą spędzić czas we dwójkę. Być może taka rozmowa z Panem może też pomóc synowi w rozeznaniu, jak dobrze zachować się w tej sytuacji. Życzę dużo zdrowia dla Pana i rodziny!

Monika Sznajder, psycholog

1 rok temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z depresją po przeprowadzce na wieś i toksycznym wpływem rodziny?
Dzień dobry. Od czasu niechcianej przeprowadzki z mieszkania w mieście do domu na wsi, czuję się z każdym dniem coraz gorzej. Rodzina wymyśliła taką decyzję i nie miałam na nią wpływu. Po wejściu do nowego domu zaczęłam płakać, tęsknić za starym miejscem i panikować, nie umiałam zapanować nad żalem. Na domiar złego ojciec zaczął krzyczeć, wpadł w szał i zaczął się nade mną pastwić, bo wykazywałam niechęć i narzekałam (jest narcyzem i bywa toksyczny). Próbowałam myśleć o tej sprawie inaczej, pozytywniej i poznać nowy teren, sklepy, ułożyć rzeczy w pokoju itp. mimo wsparcia ze strony matki, od 2 tygodni mój stan zmienia się jak pogoda, czyli od czasu zamieszkania na wsi. Mam 21 lat, dopiero raczkuję w kwestii pracy (pracowałam za granicą, ale mi się nie podobało) i dorosłego życia, często też dotyka mnie zagubienie. I teraz czuję się gorzej niż kiedykolwiek, bo przeprowadzka wszystko mi utrudnia, nagle utraciłam całą moją stabilizację, dawną rutynę i nie mam oszczędności, żeby ot tak wrócić do miasta. Jestem apatyczna, wszystko mi zobojętniało, nie mam ochoty wyjść na zewnątrz (nic tu nie ma, tylko las), na zmianę płaczę albo czuję pustkę i ból w środku, czasami nienawiść do tego miejsca, rodziców. Czuję bezsilność, nie umiem się szczerze uśmiechnąć i cieszyć czymkolwiek, nie chce mi się gadać z bliskimi ani uczestniczyć w ich życiu. Co najgorsze - nie chce mi się rozwijać mojej pasji, jakoś nie mam sił i to też mnie frustruje, bo zamiast tego wspominam stare mieszkanie, myślę bądź oglądam bzdety w sieci. Wtedy też czuję, że tracę czas i narzekam na siebie, bo zawsze połowę dnia poświęcałam na to co kocham. I zajadam smutki słodyczami, chociaż zawsze dbałam o zdrowe żywienie. Wszystko tutaj mnie dołuje, łącznie z podejściem ludzi - mieszkałam na zachodzie Polski, teraz jestem na wschodzie. Po wyjściu do osiedlowego sklepu z tęczową przypinką aż czułam spojrzenia na plecach, chociaż to może tylko moje pesymistyczne myśli. Boję się, że nie mogę tu być sobą a jestem niebinarną osobą. Miewam lepsze dni, ale nawet wtedy z racjonalnym podejściem - podoba mi się wnętrze domu, a otoczenie i brak miasta po wyjściu wywołuje u mnie żal, wszystko jest monotonne. A ja uwielbiałam ten miastowy zgiełk i hałas. Nie wiem czemu tak się czuję, jak sobie pomóc i w którą stronę postawić krok? Tutaj jest tylko parę ofert pracy na krzyż i brak ludzi wokół. Mam wrażenie wyobcowania, jakby moje życie spowolniło i nie miało sensu, gdy będę tu tkwić a jestem bardzo kontaktową osobą. Nie ma tu też mojej znajomej. Brat twierdzi, że może mi pomóc w kwestii mieszkania w mieście, ale nie wiem co ma dokładnie na myśli i boję się, że będzie to dla niego obciążające. Nie chcę być dla nikogo problemem, nie umiem też prosić o pomoc, jednak chyba muszę, bo nie wytrzymam.
Jak poradzić sobie z ultimatum rodziców nakazującym zerwanie z chłopakiem?

Witam, znalazłam to forum dziś rano i potrzebuję pomocy, lub chociaż rady. Mam 19 lat i skończyłam szkołę 2 miesiące temu. Od 4 klasy podstawówki miałam pasek i stypendium, byłam bardzo dobrym uczniem zarówno w młodszych klasach, jak i w liceum. Od 7 miesięcy spotykam się z chłopakiem, jest kochany i bardzo mnie wspiera. W tym roku pisałam maturę, więc moja mama powiedziała, że mogę się z nim spotykać raz w tygodniu. Zgodziłam się na to i tak zrobiłam, jednak wraz z czasem mama zaczęła go obwiniać o „złe oceny”, kiedy dostałam np. 3 ze sprawdzianu. Mama mnie bardzo często wyzywa, nawet za małe rzeczy typu: zapomniałam wnieść ręczniki z balkonu. Wszystko pogorszyło się w trakcie matur, to wtedy też pierwszy raz zadzwoniłam na telefon zaufania i opowiedziałam o mojej sytuacji. Po maturach były moje urodziny, które spędziłam sama, leżąc w łóżku i płacząc. Moi rodzice powiedzieli, że mam zakaz spotykania się z moim chłopakiem do odwołania. Powiedzieliśmy sobie dużo za dużo słów, zarówno ja, jak i oni. Potem zaczęłam chodzić do pracy; temat chłopaka ucichł, a ja spotykałam się z nim w tajemnicy. Jednak parę dni temu matka się dowiedziała, i powiedziała, że mam się wyprowadzić. Rodzice chcą mnie zmusić, żebym z nim zerwała, bo oni „chcą innego chłopaka dla mnie” i uważają, że mój obecny mnie manipuluje i ma zły wpływ. Prawda jest taka, że po każdej kłótni w domu jak zostałam zwyzywana, to ten „okropny” chłopak zawsze mnie pocieszał, wspierał, i po prostu był dla mnie. Nigdy mi nie pozwolił być samej po kłótniach czy wyzwiskach. Zawsze mogłam mu się wygadać, a on zawsze był i mnie słuchał, nawet jeśli mówiłam o jednej rzeczy kilka razy. Rodzice mają obsesje na jego punkcie do tego stopnia, że ojciec przyszedł i zaczął mi mówić, iż „jakaś osoba z jego pracy” doniosła mu o tym, jaki jest mój chłopak. Domyśliłam się, że może poprosił kogoś, aby poszukał jakichś informacji na jego temat, co dla mnie jest paranoją. Powiedziałam, że mimo iż są moimi rodzicami, nie mają prawa mi mówić z kim mam zerwać, a z kim mogę chodzić; nie mam już 15 lat. Chodzę do pracy, skończyłam szkołę z dobrymi ocenami i jestem już po maturze. Więc bardzo proszę o radę, ponieważ dali mi ultimatum; albo z nim zerwę i będę mogła zostać w domu, albo będę się z nim spotykać, i mam się wyprowadzić, a co za tym idzie; nie będę mogła już wrócić do domu. Mam już dość takiego życia i ciągłych kłótni, próbowałam z nimi rozmawiać wiele razy, ale nie da się. Ja też nie chce rezygnować ze swojego szczęścia, bo rodzice mają takie „widzimisię”.

Dzień dobry, bliska mi osoba ma zaburzenia psychiczne tzn. Urojenia prześladowczwe. W lipcu znalazła się w szpitalu gdzie została zalekowana. Niestety po miesiącu odstawiła leki i teraz wszystko zaczyna się od początku. Myśli ze ktoś ją cały czas obserwuje, nie wiem czy słyszy głosy ale mówi ze na mieście o niej mówią😢 nie chce isc do lekarza bo twierdzi ze z nią jest ok a mną ktoś kieruje i każe tak mówić i robić. Jak ja przekonać. Ona bardzo się denerwuje kiedy mówię o tym problemie. Pomocy
Dlaczego rodzice używają przemocy wobec dzieci? Co jest tego powodem?

Byłam osoba bita. Nie przemawia do mnie argument od psychologów, że rodzice też byli bici i była taka "kultura". 

Gdybym wzięła do ręki pas na swoje dziecko, które popełniłoby ciężkie przewinienie (to nawet nierealne), to poczułabym się zwyrodniale. A moja matka biła mnie skakanka za jakieś bzdety. Jakie jest inne wytłumaczenie? Niedorozwój w kraju, choroby psychiczne?

Witam, jestem z mężem od 20 lat, 5 lat po ślubie, mamy 3-letnie dziecko.
Witam, jestem z mężem od 20 lat, 5 lat po ślubie, mamy 3-letnie dziecko. Nurtuje mnie pytanie, bo od roku stał się niedostępny, agresywny. W ostatnim czasie był w Polsce na 2 tygodnie, sam wrócił zadowolony, lecz nie to mnie martwi, bo znalazłam ślady pisania z kochanką na whatsapp i numer tel. Zadzwoniłam do niej, ale nie powiedziała, kim jest. Potem opowiedziałam mężowi o sytuacji, że wiem, że z kimś pisał i nawet się spotkał. Pytanie - nie wiem, kim jest mój mąż, mimo że żyjemy razem tak długo, nie wiem, z jakim typem psychotypu mam do czynienia i czy warto ratować związek?
problemy wychowawcze

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.