Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Zazdrość o kuzyna, niska samoocena i nieśmiałość - jak poradzić sobie z porównywaniem się i brakiem motywacji?

Dzień dobry. Jestem Damian, mam 17 lat i chciałbym podzielić się moją historią, liczę na państwa porady i ewentualne wsparcie, bo nie mam w bliskim otoczeniu nikogo komu mógłbym powiedzieć o tym co mnie martwi od paru lat. Może zacznijmy od początku... Jestem dzieckiem późnych rodziców tzn. moja mama urodziła mnie w wieku 40 lat, mój tata jest o 10 lat starszy. Wiem, że to nie jest jakaś reguła, ale mam wrażenie, że przez to że byłem "wyczekiwany" moi rodzice byli i czasami dalej są zbyt nadopiekuńczy, nie umiałem w dzieciństwie nic wokół siebie zrobić, z czasem się to zmieniło, bo sam z siebie chciałem się czegoś nauczyć i finalnie dobrze sobie radzę ze wszystkim. Mam wrażenie, że też przez to jestem bardzo nieśmiały, zacząłem to zauważać wśród znajomych, że często nie wiem co mam powiedzieć, nie wspominając już nawet o poznawaniu nowych ludzi. Z góry przepraszam, że wpis jest bez ładu i składu, ale nie chciałem publikować kilku wpisów. Kolejny mój problem dotyczy mojego kuzyna w zasadzie to ja tak jakby jestem jego wujkiem, w sumie mało ważne kto to dla mnie jest, no mam członka rodziny o 2 lata starszego, który mieszka w dużym mieście, ma wiele talentów (gra na gitarze, maluje obrazy, uczy się języków), oprócz tego dobrze się ubiera, jeździ na zagraniczne wakacje, ma dobre relacje z rodziną, jest pewny siebie w skrócie po prostu moje przeciwieństwo. Od zawsze bardzo mnie to bolało, że ja nigdy nie doświadczę takiego życia i szczerze oddałbym wszystko żeby choć na moment żyć jego życiem i wiem, że nie wszystko jest takie cudowne jak się wydaje, ale już bym wolał to niż moje nudne życie w małym mieście, z małą ilością znajomych, z starzejącymi się rodzicami. Po prostu momentami ta zazdrość mnie tak jakby wypełnia, nie wiem jak to określić, ale zastanawiam się co by było gdyby życie inaczej się potoczyło i mógłbym mieć to samo. Mam wrażenie, że ja przez to nie umiem się cieszyć życiem, ciągle myślę o tym czego mi w nim brakuje, zdaję sobie sprawę, że są ludzie którzy na pewno mają gorzej w życiu niż ja, ale i tak jakoś nie umiem się pogodzić z tym, że prawdopodobnie do końca życia będę musiał się o wszystko starać, a nie mieć podane na tacy. Dodam też, że mam jakiś kryzys w tej kwestii i stwierdziłem, że po co mam się uczyć języków, po co mam się o cokolwiek starać, skoro i tak mój kuzyn zawsze będzie lepszy. Jest ktoś w stanie to nazwać co mi aktualnie dolega? Chodzę do psychologa od tygodnia jak narazie. Pozdrawiam Damian
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Damianie, to, co przeżywasz, to bolesne porównywanie się i syndrom utraconych szans, które rodzą frustrację oraz odbierają motywację do działania. Poczucie, że inni mają łatwiej, a Ty musisz o wszystko walczyć, prowadzi do rezygnacji i tzw. wyuczonej bezradności. Budujące jest, że od tygodnia chodzisz do psychologa, bo to bezpieczna przestrzeń, w której przepracujesz te trudne emocje i z całą pewnością odzyskasz wiarę we własną, unikalną drogę.

Powodzenia!

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kamila Grobelna

Kamila Grobelna

Dzień dobry,

 

Damianie, z tego, co opisujesz, trudno byłoby na podstawie samego wpisu powiedzieć, że „dolega Ci” konkretne zaburzenie czy postawić jakąś diagnozę. Tym bardziej że jesteś dopiero od tygodnia w kontakcie z psychologiem. Warto dać sobie trochę czasu i porozmawiać z nim dokładnie o tym, co tutaj opisałeś.

 

Mam wrażenie, że dużą rolę odgrywa u Ciebie porównywanie się z innymi i związane z tym poczucie, że jesteś gorszy albo że Twoje życie jest mniej wartościowe. Twój kuzyn stał się dla Ciebie pewnego rodzaju punktem odniesienia. Patrzysz na jego życie i widzisz rzeczy, których sam chciałbyś doświadczać: pewność siebie, znajomości, podróże, zainteresowania, umiejętności. Nic dziwnego, że może pojawiać się zazdrość czy żal.

 

Warto jednak zauważyć, że porównujesz swoje życie oglądane od środka z życiem drugiej osoby oglądanym z zewnątrz. Widzisz to, co posiada i czym się wyróżnia, ale nie wiesz, z jakimi trudnościami czy problemami sam się mierzy. To nie oznacza, że Twoje odczucia są nieprawdziwe, ale może trochę zmienić sposób patrzenia na tę sytuację.

Zwróciłabym szczególną uwagę na fragment, w którym piszesz, że nie widzisz sensu w uczeniu się języków czy staraniu się, skoro kuzyn i tak zawsze będzie lepszy. To może sugerować, że jego osiągnięcia zaczęły być dla Ciebie miarą własnej wartości. A wtedy niezależnie od tego, co sam osiągniesz, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie miał coś więcej i porównanie będzie kończyło się poczuciem przegranej.

 

Być może pomocne byłoby zastanowienie się, czego właściwie zazdrościsz kuzynowi. Nie tylko „jego życia”, ale konkretnie: czy chodzi o większą niezależność, kontakty z ludźmi, pewność siebie, możliwość podróżowania, rozwijanie zainteresowań, czy może o poczucie, że jest ciekawą i wartościową osobą? To są rzeczy, nad którymi można stopniowo pracować we własnym życiu.

 

Masz dopiero 17 lat i to, jak wygląda Twoje życie obecnie, naprawdę nie oznacza, że tak będzie wyglądała Twoja przyszłość. Małe miasto, niewielka liczba znajomych czy nieśmiałość nie są cechami, które muszą pozostać z Tobą na zawsze.

 

Myślę, że warto też powiedzieć psychologowi o tej zazdrości i porównywaniu się dokładnie w taki sposób, jak napisałeś tutaj. To może być bardzo ważny temat do wspólnej pracy. Nie chodzi o to, żeby przekonać Cię, że „nie masz powodów do narzekania”, tylko żeby lepiej zrozumieć, skąd bierze się to poczucie, że Twoje życie jest gorsze i co można z nim zrobić.

 

I jeszcze jedno – nie musisz się wstydzić tego, że czujesz zazdrość. Sama emocja nie czyni z człowieka złej osoby. Ważniejsze jest to, co z nią robimy.

 

Pozdrawiam, psycholog Kamila Grobelna

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Damian, z tego, co opisujesz, nie wynika automatycznie, że „coś jest z Tobą nie tak”. Zazdrość, porównywanie się z innymi czy żal dotyczący tego, że ktoś ma życie, którego sam chciałbyś doświadczyć, są ludzkimi emocjami. Problemem może być dopiero to, jak bardzo zaczynają wpływać na Twoje funkcjonowanie i odbierać Ci motywację.

Mam wrażenie, że szczególnie mocno porównujesz swoje życie z wyobrażeniem życia kuzyna. Widzisz jego talenty, pewność siebie, podróże czy relacje, a jednocześnie patrzysz na siebie przez pryzmat tego, czego jeszcze nie masz. Taki sposób porównywania jest bardzo obciążający, bo stawia Cię w sytuacji, w której z góry jesteś „gorszy”. Tymczasem fakt, że ktoś jest w czymś dobry albo ma inne możliwości, nie oznacza, że Twoje życie jest mniej wartościowe.

Ważne jest też to, co napisałeś o nauce języków i rezygnowaniu ze starań, bo „kuzyn i tak będzie lepszy”. Warto spróbować odwrócić pytanie: nie „czy będę lepszy od niego?”, tylko „czy ja chcę umieć języki, grać na instrumencie, poznawać ludzi albo rozwijać się w czymś, co jest moje?”. Nie musisz wygrać z kuzynem, żeby mieć ciekawe życie.

I dobrze, że już chodzisz do psychologa. Po tygodniu zdecydowanie nie musisz jeszcze oczekiwać rozwiązania całego problemu. Możesz właśnie z nim porozmawiać o tym porównywaniu się, zazdrości, nieśmiałości i myślach typu „po co mam się starać”. To są bardzo dobre tematy do wspólnej pracy.

Nie próbowałabym też na siłę przekonywać Cię, że „inni mają gorzej”. Twoje trudności nie stają się mniej ważne dlatego, że ktoś inny ma trudniejsze życie. Masz prawo chcieć czegoś więcej i jednocześnie uczyć się budować własną wersję tego życia, zamiast próbować dostać cudze.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry Damianie

 

  Nigdy nie porównuj się do innych, gdyż zazwyczaj wyjdziesz na tym niekorzystnie. Masz niską samoocenę, a do tego zazdrościsz innym talentów czy też rzeczy materialnych. Przyjmij do wiadomości, że pewne braki można nadrabiać ciężką pracą i uporem. Nie wiesz jaką cenę płaci kuzyn za to co ma i za to jaki jest. Zniechęcenie będzie powodowało tylko większą frustrację. Zamiast porównywania i oceny rób coś w kierunku realnej zmiany. Małe kroki, ale codzienne, które staną się rutyną. Nie udowadniaj sobie niczego, a szczególnie, ze jesteś lepszy, ale pokaż, że robisz coś w kierunku realnych zmian u siebie. Rozwijaj swoje pasje, ale we własnym tempie. Powodzenia

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witaj Damianie,

 

Dziękujemy za podzielenie się swoją historią. Uważam, że o, co opisujesz, nie musi oznaczać konkretnego zaburzenia. Widzę tu przede wszystkim silne porównywanie się z innymi, obniżoną samoocenę i poczucie, że inni mają lepsze życie. Z czasem zaczęło Ci to odbierać motywację i radość z własnego życia.Warto pamiętać, że porównujesz swoje codzienne życie z tym, co widzisz u kuzyna z zewnątrz. Nie znasz wszystkich jego trudności ani tego, jak on sam postrzega swoje życie.Bardzo dobrze, że zacząłeś spotykać się z psychologiem. Powiedz mu dokładnie o zazdrości, myślach typu „po co mam się starać, skoro i tak będę gorszy” i o tym, jak bardzo wpływają na Twoje funkcjonowanie. To może być dobry punkt wyjścia do pracy nad samooceną i własną drogą.

I pamiętaj nie musisz przestać zazdrościć kuzynowi, żeby zacząć budować swoje życie. Możesz stworzyć własną wersję tego, czego potrzebujesz, nawet jeśli będzie zupełnie inna od jego życia.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

 

Justyna Wołkowycka

Justyna Wołkowycka

Damian, czytając Twój wpis, mam wrażenie, że bardzo mocno porównujesz swoje życie z życiem kuzyna i z tego porównania wychodzi Ci wniosek: „on dostał życie, które chciałbym mieć, a ja takiego życia nigdy nie będę miał”. I zastanawiam się, czy problemem jest rzeczywiście sam kuzyn, czy raczej to, co jego życie symbolizuje dla Ciebie.

Gdybyś miał wybrać tylko trzy rzeczy z jego życia, których najbardziej mu zazdrościsz - co by to było? I która z nich jest możliwa do zbudowania w Twoim życiu, nawet jeśli zupełnie inaczej niż u niego?

Napisałeś też coś bardzo ważnego: kiedyś nie umiałeś być samodzielny, ale w pewnym momencie sam zacząłeś się tego uczyć i dziś dobrze sobie radzisz. To jest dla mnie dowód, że już raz potrafiłeś zmienić coś, co wcześniej wydawało Ci się częścią Twojego życia. Ciekawi mnie, co byłoby teraz takim małym krokiem w kierunku życia, które byłoby bardziej Twoje.

Warto o tym porozmawiać z psychologiem, z którym już pracujesz. 

Ewelina Paul

Ewelina Paul

Dzień dobry, Damianie!

Przede wszystkim dobrze czytać, że postanowiłeś sięgnąć po wsparcie! Tematy, które poruszasz w swoim wpisie, dotyczą m.in. relacji z innymi: „Jestem bardzo nieśmiały. Zacząłem to zauważać wśród znajomych: często nie wiem, co mam powiedzieć, nie wspominając już nawet o poznawaniu nowych ludzi.” – warto się przyjrzeć temu, skąd ta „nieśmiałość” i wycofanie w kontaktach z innymi? Jak sobie wyobrażasz siebie w relacjach? Jakie myśli i przekonania nt. siebie i relacji, pojawiają się w Twojej głowie i być może utrudniają kontakty towarzyskie?

Wyobrażam sobie, że opisane kłopoty w relacjach utrudniają funkcjonowanie, a szczególnie na etapie życia, na którym jesteś, czyli młodej, dorastającej osoby.
 

Niżej piszesz o swoim kuzynie (którego formalnie jesteś wujkiem), czytam, że się do niego porównujesz. Kiedy opisujesz jego życie, jawi się ono jako „niedoścignione marzenie”, zakładasz, że nigdy nie będziesz mieć tak, jak on. Jestem ciekawa, kiedy zacząłeś się do niego porównywać? Jak oceniasz tę strategię myślową, czyli „porównywanie się” do kuzyna? Co ono Ci daje (jakie plusy ma ta strategia), a co ono zabiera (jakie są minusy porównywania się)?

Warto te trudności w relacjach i porównywanie się wnieść na spotkanie z osobą, u której korzystasz ze wsparcia psychologicznego, to pewnie ułatwi postawienie celów wsparcia/psychoterapii.
 

Życzę powodzenia i wierzę, że takie trudności są do pokonania 💪!

Ewelina Paul

 

 

 

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Damianie. Bardzo mocno porównujesz siebie i swoje życie z kuzynem, a z czasem to porównywanie zaczęło odbierać Ci motywację i poczucie własnej wartości. Nie oznacza to, że „coś Ci dolega” ani że kuzyn zawsze będzie od Ciebie lepszy. Dobrze, że rozpocząłeś spotkania z psychologiem. Warto pracować nad tym, aby stopniowo oddzielić własne potrzeby i cele od życia kuzyna oraz budować poczucie własnej wartości niezależne od porównywania się z innymi.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Trudności z pracą, napięta sytuacja domowa i myśli samobójcze - gdzie szukać pomocy?

Kilka miesięcy temu straciłam pracę. Od tamtej pory sytuacja w domu jest bardzo napięta. Dziś po raz kolejny mój partner, mówiąc kolokwialnie, wydarł się na mnie, bo nic nie robię tylko leżę i udaję, że jestem zmęczona. Rzecz w tym, że jestem zmęczona. Jestem po kilkunastu operacjach kręgosłupa, od dwóch lat leczę się na epilepsję. ZUS nie chce mi dać renty, bo jestem mobilna, nigdzie nie mogę znaleźć pracy, bo wymagane jest prawo jazdy, gdzie ja samochodem jeździć nie mogę albo po prostu nikt się nie odzywa. Dziś wydarł się na mnie, bo wzięłam spodnie z podłogi do prania. Rozumiem, że on też jest spięty i zestresowany, ale krzyczeć na kogoś na cały regulator, że ma wypierdalać do pracy? Jak mam to zrobić, jak nigdzie mnie nie chcą. Dziś po jego kolejnym wybuchu zaczęłam się poważnie zastanawiać nad skończeniem ze sobą. Wszystkim ulży a on nie będzie miał już problemu na głowie. Bo tym dla niego jestem najwyraźniej. czy w tej sytuacji powinnam się już udać do psychiatry? Chodziłam na terapię psychologiczną, ale najwyraźniej efektu to nie dało. Nie wiem już co robić.

Jak naprawić relacje małżeńskie po latach konfliktów i odzyskać radość życia?

Dzień dobry, Jestem z mężem od 18 lat w tym 15 lat po ślubie. Mamy trójkę dzieci. Zawsze byliśmy uważani za świetną parę i nam było ze sobą dobrze. Mój mąż był moim najlepszym przyjacielem. Kilka lat temu zaczęło się między nami psuć. Byłam z dziećmi w domu, mąż pracował. On był wiecznie niezadowolony, bo w pracy miał dużo obowiązków, ja byłam zmęczona ciągłą opieką nad dziećmi i brakiem pomocy (Mąż ciągle był w pracy, a dziadkowie z różnych przyczyn odmawiali pomocy). Zaczęliśmy się kłócić. Zarzucał mi brak wsparcia, ja jemu nieobecność. Poszedł na zwolnienie lekarskie, żeby mu udowodnić, że go wspieram, napisałam mu wypowiedzenie. Zostaliśmy bez pracy i środków do życia. W międzyczasie pojawił się konflikt z moimi rodzicami. Mój tato jest trudnym człowiekiem i lubi mieć nad wszystkim kontrolę. Niepotrzebnie weszliśmy z nim w układ, pomógł nam spłacać kredyt, robił nam meble do domu, a w zamian za to oczekiwała pełnej swobody i wtrącał się w nasze życie. Na tym polu też było wiele kłótni. W końcu mój mąż zwolnił się z pracy i zaczął mówić o przeprowadzce do swoich rodziców. Miałam duże wątpliwości. Snuliśmy wcześniej marzenia, że na starość przeprowadzimy się tam i zbudujemy mały domek. Na początku co jakiś czas pojawiał się temat możliwej przeprowadzki. Że odetniemy się od moich rodziców, że będą większe możliwości, że będziemy mieć chociaż jednych dziadków na miejscu. W końcu i na tym punkcie pojawiły się kłótnie. Mój mąż był zdecydowany, ja miałam wątpliwości. W końcu uległam i wyprowadziliśmy się. Przekonała mnie bliskość dziadków i to, że będziemy mieć swój wymarzony dom. Minęło 3 lata. Mieszkamy w starym domu po dziadkach mojego męża. Początkowo bez łazienki bez ogrzewania. Przez ten czas mój mąż nadal nie pracuje i tylko obiecuje, że zrobi remont, że tym się zajmie czy tamtym. Wróciłam do pracy, żeby było z czego żyć i żeby on będąc w domu, mógł zająć się budową domu i ogarnięciem naszego obecnego lokum. Nic się nie dzieje. Ustalamy coś jednego dnia, na drugi dzień wracam z pracy i tylko słyszę, że dzieci mu nie dały zrobić, że pogoda była nie taka, albo że musiał zająć się czymś innym. Rozumiem, że może się coś wydarzyć, co uniemożliwia realizację planów, ale codziennie? Wiem, że ja też nie jestem łatwym do życia człowiekiem. Czasami myślę sobie, że jestem toksyczna. Wydaje mi się też, że żeby było dobrze, obie strony muszą chcieć. Mój mąż się tłumaczy brakiem motywacji, kiepska kondycja psychiczna. Ale nie szuka nigdzie pomocy. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Mam wrażenie, że nie mam innego wyjścia. Albo zaakceptować, albo odejść. Nie umiem już z nim rozmawiać. Ale też pamiętam, jak nam kiedyś było dobrze razem i pamiętam to, że w każdej sytuacji kiedyś mogłam na nim polegać. Szkoda mi dzieci, szkoda mi tych wspólnych lat. Z drugiej strony jestem już tak zmęczona tą ciągłą walką. Poczuciem, że wszystko jest na mojej głowie, a zamiast trójkę dzieci i wsparcia męża mam czwórkę dzieci i zero wsparcia. Może ja to wszystko źle odbieram i tak naprawdę to ja robię coś złego i przez to jest, jak jest. Co mogę zrobić? Jak to wszystko naprawić? Czasu nie cofnę, błędów nie cofnę. Jest w nas tyle żalu i tyle frustracji. Jak się tego pozbyć jak odzyskać chęć życia i radość?

Dobry wieczór, Chciałabym zadać pytanie, odnośnie mojej mamy.
Dobry wieczór, Chciałabym zadać pytanie, odnośnie mojej mamy. Otóż moja 64-letnia mama chorująca od paru lat na arytmie serca 4 marca doznała bardzo rozległego zawału serca. Mimo że już wcześniej przez parę tygodni czuła się źle, ja nawet chciałam wezwać pomoc. Ale ona zawsze mówiła, że przejdzie. Gdy dostała ostrego ataku arytmii i bólu w klatce piersiowej miała duszności. Nie wahając się, wezwałam pogotowie, ułożyłam mamę na podłodze i wtedy jej serce przestało bić po raz pierwszy. Sama rozpoczęłam reanimacje. Bo stało się to jeszcze przed przyjazdem ratowników medycznych. Ratownicy kontynuowali, udało się przywrócić krążenie, jednak krótko po tym doszło do ponownego zatrzymania akcji serca. Odratowano mamę i zabrano do szpitala na sygnale. Trafiła na OIOM pod respiratorem i utrzymywana była w śpiączce farmakologicznej. Tam po 6 dniach pobytu doszło do kolejnego trzeciego zatrzymania krążenia. Udało się opanować sytuacje, jednak od tej pory pozostaje nieprzytomna. Od 1 kwietnia przebywa w ośrodku ZOL, jest podawana rehabilitacji, ma tam zapewnioną dobrą opiekę. Powiedziano mi, że jest szansa na to, że się obudzi, że taka szansa jest zawsze. Ale nigdy takiej pewności nie ma. Mijają już 3 miesiące, a nie ma żadnej widocznej poprawy sytuacji. Boję się coraz bardziej, że nie ma sensu na coś dobrego czekać. Jestem już zmęczona całą sytuacją, z drugiej strony obawiam się też tego, że jeśli mama wybudzi się, to powikłania będą tak duże, że opieka nad nią mnie za trudnym zadaniem. Jestem u niej codziennie od 3 miesięcy, ostatnio jednak przy odwiedzinach emocje biorą górę. Co robić? Czy coś jeszcze mogę zrobić? Jak się zachować? Jak poradzić sobie w takiej sytuacji? Na co powinnam się przygotować? Bardzo proszę o poradę to dla mnie bardzo ważne.
Jak poradzić sobie z ciągłym strachem i atakami paniki w pracy i życiu codziennym?
Witam, otóż mam wielki problem. Mianowicie od dłuższego czasu nie mogę zaznac spokoju, towarzyszy mi ciagly strach stres odnośnie przyszłości tego jak sobie poradzić, mam 23 lata i ciężko mi myślec co dalej. Ostatnio byłam dość długo na chorobowym przez ataki paniki, lęki, dostałam leki od Lekarza i tak naprawdę zamiast się poprawić jest gorzej, byle co a ja potrafię dostawać ataków paniki.. boję się robić cokolwiek przez to że siedzi mi w głowie to że mogę zaraz znowu to przeżywać.. a wracając wróciłam ledwo do pracy i po 4 dniach znowu go dostałam.. wielki strach w przełożonych moje łzy.. Jestem tak tym wszystkim zmęczona.. do tego doszły mi straszne zawroty głowy,mrowienia, kołatanie serca.. jedyne miejsce w którym czuje się dobrze to w swoim aucie jak prowadzę nie rozumiem dlaczego tak jest. Jak wracam do domu głową daje o Sobie znać, w pracy też ale nie aż tak bardzo.. Czy jest coś co mogłabym zrobić aby sobie pomóc?
Problemy w związku po odkryciu oglądania pornografii przez partnerkę
Witam , Chciałbym poznać waszą opinię bo nie mam z kim o tym porozmawiać,a sprawa delikatna. Jestem z kobietą 9lat oraz mamy syna .Od początków naszych uprawialiśmy namiętny sex , później doszły zabawki wibrator dildo , aż we wrześniu postanowiliśmy pojechać do hotelu żeby pozbawiać się . Przed wyjazdem zaczęliśmy szukać nowych zabawek i znalazłem sex maszynkę .Wyjazd udany. Były plany że pojedziemy jeszcze raz , zacząłem oglądać porno gdzie na filmach było dwóch mężczyzn i jedna kobieta.Gdzie sobie pomyślałem że to będzie odzwierciedlenie sex maszynki a ja będę miał większą dominację nad kobietą podczas sexu.W grudniu kobieta zapytała czy oglądam porno a ja powiedziałem że nie ,nie kreci mnie to , przez 9lat nie oglądałem żadnej pornografii bo nie miałem potrzeby , oczywiście wstyd mi było przed nią się przyznać że zacząłem oglądać (października do grudnia).Przed Nowym Rokiem sprawdziła mi historię w telefonie , a tam oglądane porno awantura że uuj ,mi wstyd przed nią że wchodziłem na takie strony,tylko zapaść się pod ziemię.Najgorsze jest to że nie wchodziłem na typowe strony tylko znalazłem sobie 3 aktorki i wpisywałem w google . Bo jak oglądałem tylko wybrane aktorki to pewnie mnie podniecały podobały i kręciły, i jeszcze się do nich masturbowałem, a tak nie było nigdy . Mam przypisane do siebie wszystko co najgorsze gdzie przez 9lat nie dałem jej żadnego powodu o inne kobiety bo tylko ona się liczyła.Teraz mówi że nie ma zaufania do mnie , a miłość się tli , bo ją oszukuję a moja historia to bajka nie klejąca się, i mam postawione albo prawdę powiem albo dowidzenia ,ale co ja mam zrobić jak sobie w głowie tak wymyśliłem z tym pornolami?
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.