Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak to rozumieć, że szybko pozbierałam się po rozstaniu po 11-letnim toksycznym związku z alkoholikiem?

Treść wrażliwa
Co to oznacza jak szybko pozbierałam się po rozstaniu? (Jestem w szoku to dla mnie cenne doświadczenie). Byłam w nieformalnym związku przez 11 lat. Mój były chłopak od zawsze był alkoholikiem, tylko dobrze się maskował. Przed rozstaniem byliśmy w związku na odległość. Spotykaliśmy się raz w tygodniu w dniu wolnym w niedzielę na początku było pięknie kochaliśmy się - to było widać <3 pomimo związku na odległość. Jednocześnie spędzał czas z inną kobietą z którą mnie zdradza i zostawił mnie dla niej ale go wyrzuciła za to, że zrobił mi nieplanowane dziecko które straciliśmy na początku ciąży... Na kolejnych spotkaniach ze mną było coraz gorzej,a już się zaczęło psuć jak wróciłam po 2 tygodniach wakacji zrobił się nie do poznania (zaczął mnie zdradzać z tą wyżej wymienioną kobietą, spotykał się z nią codziennie albo rozmawia z nią przez tel) Odkąd utrzymuje z nią kontakt - odbiło mu. Powiedział że, mnie kochał i chcę spróbować być z tą kobietą z którą mnie zdradza (ale ona z jakiegoś powodu go nie chcę - nie wiem co było powodem). Na ostatnim spotkaniu było beznadziejnie: okazywał mi brak szacunku, przy swoich znajomych upokarzał mnie mówiąc że nie jestem w jego typie, że jestem glupia (to co robił ze mną przez te 11lat?) , że mnie zdradza z każdą kobietą, a co najlepsze uprawialiśmy seks przed tym jego wyzwaniami i było nam mega cudownie ❤️ Podczas seksu powiedział że, chcę postarać się o nowe dziecko i seks był przecudowny ❤️ A na zakończenie spotkania ucieszył się że, musiałam już je zakończyć. Od tego momentu dałam mu do zrozumienia że, może mnie stracić poprzez jego złe traktowanie. Nie spotykam się z nim, nie dzwonię do niego pomimo że, podał mi do siebie nowy nr i do znajomych, a przechodząc koło niego na spacer okazuję mu obojętność. Jednocześnie moja pewność siebie wzrosła szalenie szybko :) Znalazłam nowe zainteresowania i skupiam się na nich aż promienieje z radości :) Mam super pracę którą doceniam, dodatkowo zapisałam się na kurs trenera personalnego a od września idę do szkoły dla dorosłych na ciekawy kierunek. Po rozstaniu czuję mega ulgę i spokój. Stałam się sobą. Robię to co chcę, kiedy będąc z byłym chłopakiem nie mogłam sobie na to pozwolić.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Szybkie pozbieranie się po tak długiej i destrukcyjnej relacji oznacza, że proces żałoby i odcinania się psychicznego dokonywał się u Pani po cichu już w trakcie trwania związku, w miarę narastania jego toksyczności. Stan ulgi i natychmiastowego rozkwitu to dowód na to, że odzyskała Pani utraconą autonomię i przestała nosić na barkach ciężar cudzych problemów. Pani organizm i psychika zareagowały na uwolnienie z przewlekłego stresu sporym zastrzykiem energii, który teraz w pełni słusznie Pani przekierowuje na swój własny rozwój i autentyczne szczęście.

Wszystkiego dobrego.

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kamila Grobelna

Kamila Grobelna

Dzień dobry,

 

To, że tak szybko poczułaś ulgę i odzyskałaś energię, wcale nie musi oznaczać, że przez te 11 lat Ci nie zależało albo że „za szybko przestałaś kochać”. Wręcz przeciwnie — z tego, co opisujesz, mam wrażenie, że samo rozstanie mogło być dla Ciebie zakończeniem czegoś, co emocjonalnie kończyło się już dużo wcześniej.

Przez długi czas byłaś w relacji, w której musiałaś mierzyć się z alkoholem, zdradą, brakiem szacunku i ograniczaniem własnego życia. Kiedy taka relacja się kończy, czasami pierwszym uczuciem nie jest rozpacz, tylko ogromna ulga. W końcu nie trzeba już czekać na kolejne zachowanie partnera, zastanawiać się, z kim jest, co zrobi, czy znowu Cię zrani.

 

Bardzo znaczące jest dla mnie to, co napisałaś: „Stałam się sobą”. Być może właśnie tego najbardziej Ci brakowało przez ostatnie lata. Teraz masz przestrzeń, żeby robić rzeczy, na które wcześniej nie mogłaś sobie pozwolić, rozwijać się, poznawać nowych ludzi i przede wszystkim decydować o własnym życiu.

 

Nie przejmowałabym się też tym, że „powinnaś” cierpieć dłużej po 11-letnim związku. Nie ma żadnego właściwego czasu żałoby po rozstaniu. Jedna osoba potrzebuje miesięcy, inna odczuwa ulgę niemal od razu. Dużo zależy od tego, co działo się w związku przed jego formalnym zakończeniem.

 

Możliwe też, że przez te wszystkie lata stopniowo przepracowywałaś w sobie część tego rozstania, nawet jeśli wtedy jeszcze tego nie zauważałaś. A kiedy w końcu postawiłaś granicę i przestałaś zabiegać o jego uwagę, coś w Tobie po prostu puściło.

 

I chyba najważniejsze: nie wracaj do niego tylko dlatego, że teraz jest Ci dobrze, ale pojawi się nostalgia albo wspomnienie tych dobrych momentów. To zupełnie normalne, że można jednocześnie tęsknić za pewnymi chwilami z człowiekiem i wiedzieć, że sama relacja nie była dla nas dobra.

 

To, że po rozstaniu masz więcej energii, rozwijasz zainteresowania, zapisujesz się na kurs, zaczynasz szkołę i czujesz, że „promieniejesz”, jest czymś, co warto potraktować poważnie. Być może właśnie odkrywasz, ile energii przez lata kosztowało Cię funkcjonowanie w tamtej relacji.

 

I chyba nie musisz teraz szukać odpowiedzi na pytanie „dlaczego tak szybko się pozbierałam?”. Możesz po prostu zauważyć: jest mi dobrze. Mam więcej spokoju. Mam ochotę coś robić. Czuję się bardziej sobą. I to jest wystarczający powód, żeby się tym cieszyć.

 

Pozdrawiam, psycholog Kamila Grobelna

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Odpowiedź jest zawarta w Twojej historii. Toksyczne relacje a raczej bycie w nich nigdy nie jest dobre, ale odcięcie się od byłego partnera jak widać przyniosło pozytywne zmiany, pewnie nawet większe niż się spodziewałaś. Podstawa to szacunek do siebie i brak manipulowania przez osoby trzecie. Alkoholizm, zdrady, niepewność, brak szacunku. To chyba nie była podstawa do szczęśliwego związku, nieprawdaż? Do tego całkowity brak szacunku, wyśmiewanie publiczne. Sama widzisz, jak rozstanie wpłynęło na Ciebie. Zaczęłaś życie na nowo, rozwijasz się i przesz do przodu. Gratuluje. Wszystkiego dobrego. 

 

  

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, że po 11-letniej relacji poczułaś przede wszystkim ulgę, spokój i przypływ energii, nie musi oznaczać, że „nie kochałaś” albo że rozstanie nic dla Ciebie nie znaczyło. Czasem bardzo dużo żałoby i emocjonalnego odchodzenia odbywa się jeszcze w trakcie związku.

Z Twojego opisu szczególnie zwraca uwagę kontrast: wcześniej dużo energii szło na funkcjonowanie w relacji, znoszenie jego zachowania i dostosowywanie się, a po rozstaniu pojawiło się poczucie swobody, własnych potrzeb i sprawczości. Stąd może brać się to „stałam się sobą”.

Szybkie pozbieranie się nie oznacza też, że cały proces jest już zakończony. Możesz mieć teraz dużo ulgi i jednocześnie później przeżyć smutek, złość czy tęsknotę. To nie będzie oznaczało cofnięcia się ani tego, że podjęłaś złą decyzję.

Bardzo cenne jest natomiast to, co sama zauważyłaś: wzrosła Twoja pewność siebie, wróciły zainteresowania, rozwijasz się zawodowo i edukacyjnie, a przede wszystkim zaczęłaś robić rzeczy dlatego, że sama ich chcesz. Warto właśnie na tym się teraz koncentrować, zamiast próbować rozstrzygać, co jego zachowanie mówi o Tobie.

I może najważniejsze: nie musisz udowadniać byłemu, że może Cię stracić. Twoje obecne życie nie musi być komunikatem dla niego. Niech będzie po prostu Twoim życiem.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Szybkie „pozbieranie się” po rozstaniu nie musi oznaczać, że związek był dla Pani nieważny. Czasem ulga pojawia się wtedy, gdy przez długi czas żyliśmy w relacji, która była źródłem napięcia, braku szacunku czy ograniczania siebie. Możliwe, że część procesu żałoby po tym związku odbywała się jeszcze przed samym rozstaniem.

Bardzo znaczące jest to, co Pani napisała: „stałam się sobą”. Odzyskała Pani zainteresowania, plany, energię i poczucie wpływu na własne życie. Warto teraz tego nie zatracać, niezależnie od tego, czy były partner będzie próbował wrócić. Proszę nie zastanawiać się więc, czy „za szybko” Pani doszła do siebie, być może po prostu poczuła Pani, jak dobrze jest żyć w zgodzie ze sobą.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

 

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. To, że po rozstaniu poczuła Pani ulgę i szybko zaczęła odzyskiwać pewność siebie, nie oznacza, że 11 lat związku było nieważne. Z Pani opisu wynika, że relacja była przez długi czas źródłem napięcia, zranienia i braku szacunku. Czasami rozstanie kończy nie tylko związek ale też długotrwałe obciążenie. Warto teraz skupić się na sobie i nie wracać do relacji, w której Pani granice były wielokrotnie przekraczane.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Mąż atakuje mnie, jeśli podnoszę temat kierowniczki, na którą sam się skarży.

Mąż czasem skarży sie na swoją kierownik z pracy, która też mnie nie lubi, atakuje, jest chamska. Co do czego mąż potrafi mi powiedzieć cyt. ,,nie wpier* sie w moje życie zawodowe, jasne?" Po chwili napisze, że strasznie tęskni za mną i mnie kocha. Co mam myśleć i jak to odbierać?? Była sytuacja, że niby tak mąż uważa, że plotki, iż ma romans w pracy, czemu zaprzecza. Co mam myśleć i robić??

Jak poradzić sobie z utratą przyjaźni i poczuciem odrzucenia?
Witam,Nie mogę sobie poradzić ze startą przyjaciółki ,a właściwe nie wiem czy to była przyjaźń raczej nie z jej strony.Po krotce opiszę .Przyjechała z innego końca Polski,zmieniła całe swoje życie .Poznaliśmy się w pracy i razem pracowalysmy na 1 dziale.Pomagalam Jej w różnych sytuacjach kiedy trzeba było,wychodzilysmy razem poza pracą itp.Polkubilysmy się .Mówiła ze dobrze że jestem i że jestem dla niej ważna l.Od września Ona pracuje na innym dziale,zmienia też miejsce zamieszkania .Widujemy się w pracy przelotnie na zasadzie część.Mam wrażenie ze mnie unika z kultury się odzywa się do mnie i idzie dalej .Nie zatrztma się zeby zapytać co u mnie , od grudnia też nie mamy żadnego kontaktu telefonicznego.Mam wrażenie że byłam jej potrzebna na początku kiedy zaczęła pracę i była obca tutaj,dużo jej pomogłam a teraz widzę że nie jestem jej potrzebna to mnie odrzuciła .Zawsze byłam lojalna wobec niej ,widze też że nabrała pewności siebie jest inna niż była wcześniej zestresowana praca i zmiana życia .Przykro mi bo myślałam że będziemy przyjaciółkami dobrze że się dogadywałyśmy ...tak bardzo mi przykro że nie daje sobie rady z tą sytuacją ...cały czas chce mi się płakać. Nie wiem czy zapytać Jej czy nie chce kontaktu już z drugiej strony boje się z wprost powie ze nie chce . Po nowym roku napisałam jej smsa że jeśli będzie chciała gdzieś wyjść żeby napisała że ja nie chcę się narzucać i na to nic nie odpisała .Czuje że to koniec naszej znajomości ale nie potrafię sobie z tym poradzić ...Mam innych znajomych ale ta koleznka spowodowała ze więcej się śmiałam zaczęłam wychodzić częściej polubiłam ja i tak mi przykro ...Czy jak mogę coś zrobić jeszcze czy porozmawiać .Nie chce żeby pomyślała że jestem jakaś inna ..oczywiście nie jestem lesbijka .Poprostu dobrze się z nią czułam na wyjazdach i imprezach myslalam że będziemy razem jeździć z będę mieć towarzystwo ..chyba dlatego się tak zaangażowałam że jestem sama nie mam męża dzieci i myślałam że będę mieć przyjaciółkę sama tak jak ja do spędzania wolnego czasu .
Czy warto starać się o zaufanie przyjaciela po zerwaniu znajomości z powodu różnic post-terapeutycznych?

Dzień dobry, co robić. Dobry kumpel zerwał nagle ze mną znajomość uznając, że nasze drogi się rozeszły, bo on po terapii stał się innym człowiekiem, realizuje się zawodowo i życiowo. Poszedł bardzo do przodu. Ja stoję w miejscu i tylko mu narzekałem, a nic z tym nie robiłem. Wysysałem energię z niego. Zarzucił również, że mu w pewnej chwili nie pomogłem, kiedy potrzebował pomocy. Po miesiącu od zerwania znajomości złożył mi życzenia imieninowe. Dalej jesteśmy znajomymi na fejsie. Dwa miesiące później napisałem, że chce pogadać i powiedziałem, że po tych wydarzeniach pracuję na terapii nad sobą. Nie chciał rozmawiać. Powiedział, że jak się zmienię na terapii i pokaże, że coś robię ze swoim życiem to mam się ewentualnie odezwać. Że nadwyrężyłem jego zaufanie. Co robić w tej sytuacji? Dać sobie czas, żeby emocje opadły. Przerobić temat na terapii i odezwać się za rok czy dać sobie spokój z tą znajomością.

Dlaczego ciągle szukam kłótni z byle czego, żeby tylko jemu było jak najgorzej?
Dlaczego ciągle szukam kłótni z byle czego, żeby tylko jemu było jak najgorzej - ma być najgorszy, ja mam być najważniejsza? Nie jest to dobre, nie czuję się z tym dobrze, ale przychodzą takie momenty i robię wszystko, żeby czuł się źle. Nie robię tego świadomie, a jak za długo się hamuję, to zaczyna mi tego brakować. 6 lat robię cały czas to samo. Czy da się to zmienić, przepracować?
Nikt mnie nie lubi, a ja nie wiem dlaczego?

Nikt mnie nie lubi, a ja nie wiem dlaczego

Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.