
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, uzależnienia, związki i relacje
- Jak to rozumieć, że...
Jak to rozumieć, że szybko pozbierałam się po rozstaniu po 11-letnim toksycznym związku z alkoholikiem?
Treść wrażliwaPani Piękna
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Szybkie pozbieranie się po tak długiej i destrukcyjnej relacji oznacza, że proces żałoby i odcinania się psychicznego dokonywał się u Pani po cichu już w trakcie trwania związku, w miarę narastania jego toksyczności. Stan ulgi i natychmiastowego rozkwitu to dowód na to, że odzyskała Pani utraconą autonomię i przestała nosić na barkach ciężar cudzych problemów. Pani organizm i psychika zareagowały na uwolnienie z przewlekłego stresu sporym zastrzykiem energii, który teraz w pełni słusznie Pani przekierowuje na swój własny rozwój i autentyczne szczęście.
Wszystkiego dobrego.
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Kamila Grobelna
Dzień dobry,
To, że tak szybko poczułaś ulgę i odzyskałaś energię, wcale nie musi oznaczać, że przez te 11 lat Ci nie zależało albo że „za szybko przestałaś kochać”. Wręcz przeciwnie — z tego, co opisujesz, mam wrażenie, że samo rozstanie mogło być dla Ciebie zakończeniem czegoś, co emocjonalnie kończyło się już dużo wcześniej.
Przez długi czas byłaś w relacji, w której musiałaś mierzyć się z alkoholem, zdradą, brakiem szacunku i ograniczaniem własnego życia. Kiedy taka relacja się kończy, czasami pierwszym uczuciem nie jest rozpacz, tylko ogromna ulga. W końcu nie trzeba już czekać na kolejne zachowanie partnera, zastanawiać się, z kim jest, co zrobi, czy znowu Cię zrani.
Bardzo znaczące jest dla mnie to, co napisałaś: „Stałam się sobą”. Być może właśnie tego najbardziej Ci brakowało przez ostatnie lata. Teraz masz przestrzeń, żeby robić rzeczy, na które wcześniej nie mogłaś sobie pozwolić, rozwijać się, poznawać nowych ludzi i przede wszystkim decydować o własnym życiu.
Nie przejmowałabym się też tym, że „powinnaś” cierpieć dłużej po 11-letnim związku. Nie ma żadnego właściwego czasu żałoby po rozstaniu. Jedna osoba potrzebuje miesięcy, inna odczuwa ulgę niemal od razu. Dużo zależy od tego, co działo się w związku przed jego formalnym zakończeniem.
Możliwe też, że przez te wszystkie lata stopniowo przepracowywałaś w sobie część tego rozstania, nawet jeśli wtedy jeszcze tego nie zauważałaś. A kiedy w końcu postawiłaś granicę i przestałaś zabiegać o jego uwagę, coś w Tobie po prostu puściło.
I chyba najważniejsze: nie wracaj do niego tylko dlatego, że teraz jest Ci dobrze, ale pojawi się nostalgia albo wspomnienie tych dobrych momentów. To zupełnie normalne, że można jednocześnie tęsknić za pewnymi chwilami z człowiekiem i wiedzieć, że sama relacja nie była dla nas dobra.
To, że po rozstaniu masz więcej energii, rozwijasz zainteresowania, zapisujesz się na kurs, zaczynasz szkołę i czujesz, że „promieniejesz”, jest czymś, co warto potraktować poważnie. Być może właśnie odkrywasz, ile energii przez lata kosztowało Cię funkcjonowanie w tamtej relacji.
I chyba nie musisz teraz szukać odpowiedzi na pytanie „dlaczego tak szybko się pozbierałam?”. Możesz po prostu zauważyć: jest mi dobrze. Mam więcej spokoju. Mam ochotę coś robić. Czuję się bardziej sobą. I to jest wystarczający powód, żeby się tym cieszyć.
Pozdrawiam, psycholog Kamila Grobelna
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Odpowiedź jest zawarta w Twojej historii. Toksyczne relacje a raczej bycie w nich nigdy nie jest dobre, ale odcięcie się od byłego partnera jak widać przyniosło pozytywne zmiany, pewnie nawet większe niż się spodziewałaś. Podstawa to szacunek do siebie i brak manipulowania przez osoby trzecie. Alkoholizm, zdrady, niepewność, brak szacunku. To chyba nie była podstawa do szczęśliwego związku, nieprawdaż? Do tego całkowity brak szacunku, wyśmiewanie publiczne. Sama widzisz, jak rozstanie wpłynęło na Ciebie. Zaczęłaś życie na nowo, rozwijasz się i przesz do przodu. Gratuluje. Wszystkiego dobrego.
Jagoda Jek
To, że po 11-letniej relacji poczułaś przede wszystkim ulgę, spokój i przypływ energii, nie musi oznaczać, że „nie kochałaś” albo że rozstanie nic dla Ciebie nie znaczyło. Czasem bardzo dużo żałoby i emocjonalnego odchodzenia odbywa się jeszcze w trakcie związku.
Z Twojego opisu szczególnie zwraca uwagę kontrast: wcześniej dużo energii szło na funkcjonowanie w relacji, znoszenie jego zachowania i dostosowywanie się, a po rozstaniu pojawiło się poczucie swobody, własnych potrzeb i sprawczości. Stąd może brać się to „stałam się sobą”.
Szybkie pozbieranie się nie oznacza też, że cały proces jest już zakończony. Możesz mieć teraz dużo ulgi i jednocześnie później przeżyć smutek, złość czy tęsknotę. To nie będzie oznaczało cofnięcia się ani tego, że podjęłaś złą decyzję.
Bardzo cenne jest natomiast to, co sama zauważyłaś: wzrosła Twoja pewność siebie, wróciły zainteresowania, rozwijasz się zawodowo i edukacyjnie, a przede wszystkim zaczęłaś robić rzeczy dlatego, że sama ich chcesz. Warto właśnie na tym się teraz koncentrować, zamiast próbować rozstrzygać, co jego zachowanie mówi o Tobie.
I może najważniejsze: nie musisz udowadniać byłemu, że może Cię stracić. Twoje obecne życie nie musi być komunikatem dla niego. Niech będzie po prostu Twoim życiem.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Szybkie „pozbieranie się” po rozstaniu nie musi oznaczać, że związek był dla Pani nieważny. Czasem ulga pojawia się wtedy, gdy przez długi czas żyliśmy w relacji, która była źródłem napięcia, braku szacunku czy ograniczania siebie. Możliwe, że część procesu żałoby po tym związku odbywała się jeszcze przed samym rozstaniem.
Bardzo znaczące jest to, co Pani napisała: „stałam się sobą”. Odzyskała Pani zainteresowania, plany, energię i poczucie wpływu na własne życie. Warto teraz tego nie zatracać, niezależnie od tego, czy były partner będzie próbował wrócić. Proszę nie zastanawiać się więc, czy „za szybko” Pani doszła do siebie, być może po prostu poczuła Pani, jak dobrze jest żyć w zgodzie ze sobą.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. To, że po rozstaniu poczuła Pani ulgę i szybko zaczęła odzyskiwać pewność siebie, nie oznacza, że 11 lat związku było nieważne. Z Pani opisu wynika, że relacja była przez długi czas źródłem napięcia, zranienia i braku szacunku. Czasami rozstanie kończy nie tylko związek ale też długotrwałe obciążenie. Warto teraz skupić się na sobie i nie wracać do relacji, w której Pani granice były wielokrotnie przekraczane.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska

Zobacz podobne
Mąż czasem skarży sie na swoją kierownik z pracy, która też mnie nie lubi, atakuje, jest chamska. Co do czego mąż potrafi mi powiedzieć cyt. ,,nie wpier* sie w moje życie zawodowe, jasne?" Po chwili napisze, że strasznie tęskni za mną i mnie kocha. Co mam myśleć i jak to odbierać?? Była sytuacja, że niby tak mąż uważa, że plotki, iż ma romans w pracy, czemu zaprzecza. Co mam myśleć i robić??
Dzień dobry, co robić. Dobry kumpel zerwał nagle ze mną znajomość uznając, że nasze drogi się rozeszły, bo on po terapii stał się innym człowiekiem, realizuje się zawodowo i życiowo. Poszedł bardzo do przodu. Ja stoję w miejscu i tylko mu narzekałem, a nic z tym nie robiłem. Wysysałem energię z niego. Zarzucił również, że mu w pewnej chwili nie pomogłem, kiedy potrzebował pomocy. Po miesiącu od zerwania znajomości złożył mi życzenia imieninowe. Dalej jesteśmy znajomymi na fejsie. Dwa miesiące później napisałem, że chce pogadać i powiedziałem, że po tych wydarzeniach pracuję na terapii nad sobą. Nie chciał rozmawiać. Powiedział, że jak się zmienię na terapii i pokaże, że coś robię ze swoim życiem to mam się ewentualnie odezwać. Że nadwyrężyłem jego zaufanie. Co robić w tej sytuacji? Dać sobie czas, żeby emocje opadły. Przerobić temat na terapii i odezwać się za rok czy dać sobie spokój z tą znajomością.
Nikt mnie nie lubi, a ja nie wiem dlaczego

