Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mam 14 lat, myśli samobójcze i samookaleczanie - jak szukać pomocy bez wsparcia rodziców?

Treść wrażliwa
Cześć, nazywam się Hania, mam 14 lat. Od dłuższego czasu mam myśli samobójcze, kilka razy się okaleczałam. Mam już po prostu dość. Ciągle jestem hejtowana za wygląd. Nieważne co robię, I tak jest źle. Jestem bardzo krytykowana przez rodziców, a w trudnych chwilach nawet na rodziców, czy przyjaciół nie mogę liczyć. Naprawdę jest mi ciężko, mam bardzo dużo problemów, z którymi już sobie po prostu nie radzę. Nie jestem pełnoletnia, więc sama nie mogę się zapisać do psychologa itp. W szkole mam tak okropnych ludzi i nauczycieli, że sama się boję kogo kolwiek z nich poprosić o pomoc. Tym bardziej, że takich rzeczy w szkole nie da rady załatwić tak, aby rodzice się nie dowiedzieli. Gdyby moi rodzice się dowiedzieli, że proszę kogoś o pomoc w tych sprawach, wściekli by się. Naprawdę, ja już nie wiem co robić. Nie chcę już tak dłużej żyć.
Filip Świderski

Filip Świderski

Cześć Hania, to z czym obecnie się mierzysz musi być niesamowicie trudne. Z tego co opisujesz wybrzmiewa duża bezsilność wobec sytuacji, w której nie możesz otrzymać pomocy, której tak naprawdę potrzebujesz. Pamiętaj, że w takich sytuacjach NIGDY nie jesteś pozostawiona sama sobie. Zachęcam do skorzystania z telefonu zaufania https://116111.pl/zadzwon/ . Myślę, że będzie to dobry początek.

Trzymam kciuki!

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Paulina Gromelska

Paulina Gromelska

Haniu, dobrze, że o tym napisałaś. To, co opisujesz, brzmi jak bardzo trudna sytuacja i nie powinnaś próbować radzić sobie z tym wszystkim sama. Najważniejsze byłoby teraz powiedzenie o swoim samopoczuciu jednej zaufanej osobie dorosłej. Nie musi to być od razu rodzic. Może to być ktoś z rodziny, rodzic przyjaciółki, nauczyciel, pedagog, psycholog szkolny, lekarz albo inna dorosła osoba, przy której czujesz się bezpiecznie. Jeśli trudno Ci powiedzieć o tym na głos, możesz po prostu pokazać komuś wiadomość, którą napisałaś tutaj. Rozumiem też, że boisz się reakcji rodziców. Nie musisz jednak sama wiedzieć, jak rozwiązać tę sytuację ani jak zorganizować sobie pomoc. Na początek wystarczy znaleźć jedną dorosłą osobę i powiedzieć jej, że od dłuższego czasu jest Ci bardzo trudno, pojawiają się myśli samobójcze i zdarzało Ci się samookaleczać. Jeśli na razie łatwiej byłoby Ci porozmawiać z kimś anonimowo, możesz zadzwonić pod 116 111 – Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży. Możesz tam opowiedzieć o tym, co się dzieje, także wtedy, gdy nie wiesz jeszcze, co powinnaś zrobić dalej. Telefon jest bezpłatny i działa przez całą dobę. Jeżeli w którymś momencie poczujesz, że możesz zrobić sobie krzywdę, postaraj się nie zostawać wtedy sama i od razu powiedz o tym komuś dorosłemu, kto jest obok. W takiej sytuacji można też skorzystać z pilnej pomocy medycznej. Nie musisz dzisiaj rozwiązać wszystkich swoich problemów. Najważniejszym krokiem na teraz jest to, żeby ktoś dowiedział się, jak bardzo jest Ci trudno. 




Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Bardzo mi przykro, że spotyka Cię hejt w Twoim otoczeniu. Domyślam się, że jest to dla Ciebie niezwykle trudna sytuacja i dobrze, że dzielisz się tym z nami. Piszesz, że od dłuższego czasu masz myśli samobójcze, a nikt nie wie i nie masz w nikim wsparcia i zrozumienia. Haniu, wpis jakiego dokonałaś, może być początkiem nowego etapu życia. Należy Ci się szacunek i zrozumienie, a to jak wyglądasz jest najmniej istotne. Nie jest ważne czy nosisz mało modne ciuchy czy masz irokeza. Co by to nie było to sprawia, że pokazuje Ciebie w jakiś sposób i masz prawo do tego. Co zrobić? Podaję ci numery które są skierowane dla dzieci i młodzieży. Po drugiej stronie są dorośli, którzy wysłuchają, doradzą i wesprą bez oceniania i bez hejtu. 800 119 119 to numer pod którym dyżurują psychologowie codziennie między 14 a 22.00 Drugi numer 116 111, a ten numer jest czynny całodobowo. Nie obawiaj się rozmawiać o tym, co Cie boli, spróbuj zaufać. Wszystkiego dobrego Haniu Ci życzę. 

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Witaj Haniu. To, co opisujesz: myśli samobójcze, samookaleczanie i poczucie, że nie chcesz dłużej żyć wymaga pomocy teraz, nie powinnaś zostawać z tym sama. Powiedz zaufanej dorosłej osobie, co się dzieje  może to być ktoś z rodziny, psycholog, pedagog, nauczyciel czy rodzic koleżanki. Jeśli czujesz, że możesz zrobić sobie krzywdę, zadzwoń pod 112 lub poproś kogoś, żeby pojechał z Tobą na najbliższy SOR. Najważniejsze teraz jest Twoje bezpieczeństwo i dotarcie do osoby dorosłej, która pomoże Ci uzyskać dalszą pomoc.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Haniu, bardzo się cieszę, że napisałaś o tym wprost. To, że masz myśli samobójcze i kilka razy się okaleczałaś, oznacza, że potrzebujesz teraz realnego wsparcia dorosłej osoby,nie musisz czekać, aż będzie jeszcze gorzej.

Proszę, nie zostawaj dziś sama z tymi myślami. Jeśli boisz się powiedzieć rodzicom, wybierz inną zaufaną osobę dorosłą np. kogoś z rodziny, rodzica przyjaciółki czy inną osobę, przy której czujesz się bezpiecznie. Możesz nawet pokazać jej swój wpis zamiast wszystkiego opowiadać.

Jeśli czujesz, że możesz zrobić sobie krzywdę teraz, potrzebna jest natychmiastowa pomoc, nie zostawaj sama i skontaktuj się z pomocą ratunkową pod nr alarmowym 112 lub Telefonem Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111 - możesz powiedzieć dokładnie to, co napisałaś tutaj.I jeszcze jedno: hejt dotyczący Twojego wyglądu ani krytyka ze strony innych osób nie mówią prawdy o Twojej wartości. To, że teraz bardzo cierpisz, nie oznacza, że tak będzie wyglądało całe Twoje życie.

Czy jest teraz obok Ciebie jakaś dorosła osoba, przy której możesz zostać i której możesz pokazać ten wpis?
Co mogłoby sprawić, że najbliższe kilka godzin będzie dla Ciebie choć odrobinę bezpieczniejsze?

 

Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Karol Boruch-Gruszecki

Karol Boruch-Gruszecki

Cześć Hania,

 

Bycie nastolatką nie jest łatwe. Rozumiem, że przechodzisz przez bardzo trudny okres w tym momencie i możesz nie widzieć na ten moment drogi naprzód. Jest to ok, czasami życie potrafi być przytłaczające, szczególnie jeśli czujesz, że nie masz wsparcia od rodziców, nauczycieli lub znajomych. Nie jesteś w tym sama - rozmawiałem z wieloma osobami, które przechodziły podobne trudności w twoim wieku, a z czasem udało im się stworzyć dla siebie życie warte przeżycia. Wymaga to jednak czasu i dania sobie szansy, na to żeby było lepiej.

 

Możesz spróbować znaleźć osobę, której ufasz najbardziej - ze swoich znajomych, rodziny lub kadry nauczycielskiej. Rozmowa i dzielenie się problemami, które przeżywasz może pomóc ci znaleźć drogę naprzód i zrzucić z siebie część ciężaru, który nosisz.

 

Rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą, byłaby najlepszym rozwiązaniem. W twojej szkole powinien być psycholog szkolny. Możesz spróbować pójść do niej_niego na przerwie lub po lekcjach i opowiedzieć trochę o twojej sytuacji. Nie musisz od razu mówić wszystkiego oraz możesz poprosić. Możesz również poprosić o to, aby spotkanie pozostało między wami.

 

Kolejną opcją jest skorzystanie z telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży

 

https://116111.pl/

 

Telefon zaufania 116 111 jest czynny 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Połączenie jest bezpłatne.

 

Na stronie możesz również skorzystać z czatu, jeśli wstydzisz się dzwonić. Daj sobie szansę, w przyszłości możesz być bardzo wdzięczna za to zawalczyłaś o siebie :)

 

Serdecznie pozdrawiam,

Karol Boruch-Gruszecki

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Haniu, to, co napisałaś, jest bardzo ważne i nie powinnaś zostawać z tym sama. Skoro masz myśli samobójcze i zdarzało Ci się okaleczać, potrzebujesz teraz realnego wsparcia dorosłej osoby – nawet jeśli bardzo boisz się reakcji rodziców.

Nie musisz zaczynać od opowiadania wszystkiego. Możesz powiedzieć komuś zaufanemu dokładnie jedno zdanie: „Mam myśli samobójcze i boję się, że mogę zrobić sobie krzywdę. Potrzebuję pomocy”. Jeśli trudno Ci to powiedzieć, możesz po prostu pokazać tej osobie swój wpis.

Możesz też skontaktować się z Telefonem Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111. Jest bezpłatny, działa 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, a dostępny jest również całodobowy czat. Pracują tam psychologowie i pedagodzy.

Jeżeli teraz czujesz, że możesz zrobić sobie krzywdę, nie zostawaj sama, odłóż od siebie wszystko, czym mogłabyś się zranić, przejdź do miejsca, gdzie jest druga osoba i zadzwoń pod 112. To numer alarmowy do sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia. 

I jeszcze jedno: to, że boisz się reakcji rodziców, nie oznacza, że masz pozostać bez pomocy. Twoje bezpieczeństwo jest teraz ważniejsze niż to, czy ktoś będzie zły.

Nie musisz dzisiaj rozwiązać wszystkich swoich problemów. Najważniejsze jest, żebyś bezpiecznie przeszła przez ten moment i dopuściła do siebie pomoc drugiej osoby.

~ Jagoda Jek, psycholożka

Zobacz podobne

Jak sprawić, by były partner znów mnie pokochał?
Jak sprawić, by były partner znów mnie pokochał? Zraniłam go bardzo, do tego stopnia, że zrezygnował z bycia ze mną w związku, uważając mnie za toksyczną. Wciąż mamy kontakt, ale nie chce rozmawiać o „nas”. Co mogę zrobić, żeby do mnie wrócił? Żeby znów mnie pokochał.
Mąż jest bardzo krytykujący, a jego zachowania wyglądają, jak z ciężkiego dzieciństwa. Co mam zrobić?
Mam problem. Mąż zachorował na depresję kilka lat temu, temat się ciągnie, bo psychoterapia na NFZ, mam wrażenie, że poprawa jest, ale niewielka. Objawami depresji była apatia, brak apetytu, senność, i od dłuższego czasu czepianie się o wszystko. Jak już zdiagnozowana była depresja i wjechały leki to była drastyczna zmiana, bez czepiania, docenianie mnie - mimo męża złego samopoczucia, czułam się doceniona. Po czasie terapii i brania leków, znowu słyszę pretensje, że bałagan (choć był czas, że mąż sam mówił, że ma wywalone w bałagan - mamy remont domu już długi czas i nie da się mieć porządku, bo mało miejsca, wszystko na kupie, ale staram się w miarę, żeby było jak w normalnym domu). Doszło czepianie się córki, bo tego nie robi, prania sama nie zbierze, a to gary w zlewie. I tak nie jest ciągle, rozmawiamy szczerze, zwierzamy sie sobie, ale nadchodzi moment czepialstwa i mam dość. W dzieciństwie mąż musiał ciągle sprzątać w pokoju, miał przydzielane zadania domowe i mógł wyjść, jak skończy, ojciec był „trudny” chociaż teraz stara się nadrobić. Ale nadal potrafi się czepiać wszystkich, męża, swojej żony, tylko córkę jedyną traktuje jak jajko, bo ona umie się mocno postawić, Jak to wszystko ugryźć? Myślę, że ma to spore korzenie w dzieciństwie, bo jednak widzę takie same zachowania jak z opowieści męża. Jest mi totalnie przykro, pracuję we własnej firmie, tyram niczym na na 3 etaty- tyle obowiązków do wykonania w 8-9 godzin dziennie to psychicznie jestem dojechana, wracam do domu, coś zrobię i siadam , bo brak mi sił. I słyszę „ja robię, a ty siedzisz” „chociaż byś zrobiła to czy tamto”. Weekendy sprzątam całe dnie, gotuję, piorę itd. I mąż umie też docenić, mimo to ja nie czepiam się, nie krytykuję, jak nie ma siły mówię - siądź i pierdziel robotę w domu… nie zając, nie ucieknie. Nie ma tak, że wypominam, że tego nie zrobil czy tamtego… Czy to depresja? Charakter? Czy wpływ ojca „troche tyrana”?
Silny lęk i płacz przed praktykami w pracy kelnerki – strach przed krytyką i popełnianiem błędów
Cześć, w tym miesiącu zaczęłam praktyki zawodowe, może i to kelnerstwo ale i tak praca. Co chwila czuje jakby ktoś obserwował mnie mimo że nikt nawet nie ma czasu, z tyłu głowy ciągle czuję że zaraz ktoś przyjdzie na krzyczy, boje się że zapomnę że ktoś ma inną dietę niż mu podam (już miałam takie sytuacje że było zaznaczone że ktoś ma jakieś alergie ale mimo że podaje to co mam podać to się kłócą że chcą co inni albo w ogóle nie podają ani nie pokazują opasek mimo że się pytam), boje się wszystkiego co zrobię nawet dobrze. A jak ktoś już mnie szuka po imieniu to od razu chce mi się płakać i mam w głowie to że znowu zrobiłam coś źle, mimo że tak naprawdę chcą mnie pochwalic czy się zapytać. Na poprzedniej praktyce w innym ośrodku dostawałam za wszystko pouczenia, za to że za wolno coś robię, czy za szybko, nawet jak się za długo uśmiechałam czy klient się pytał o rzeczy a ja mu odpowiadałam bo w końcu "wszystkiego nie wiedziałam na pewno" ale w końcu jak byłam jedyna na sali to chciałam pomóc się zorientować w sytuacji. Cały czas się boję już nie wiem co robić jak jadę czy wracam z praktyk coraz częściej po prostu płacze w autobusie.
Jak radzić sobie z odrzuceniem i nierównym traktowaniem w rodzinie?

Mam problem w domu, z moim tatą szczególnie. 

Widzę nierówne traktowanie między mną a bratem. 

Brata pyta się, czy gdzieś z nim nie pojedzie, jak po długim czasie przyszedł do kuchni, to powiedział do niego "czekaliśmy na ciebie", podnosi na mnie często głos i się na mnie frustruje. Ostatnio trochę dochodziło między nami do różnicy zdań i zauważyłam, że zaczął mnie już wgl ignorować. 

Jak ja przychodzę do kuchni, to on ostatencyjnie wychodzi i jak ja wychodzę, to dopiero do tej kuchni wraca i z bratem moim rozmawiają godzinami, a ze mną ostatnio herbatę pil może rok temu, i to może max. 2 razy, nie więcej. Kiedy się pytałam, czemu tak robi, to powiedział, że tak jest dobrze (czy coś takiego), że tak powinno być? Że on rozmawia z moimi braćmi a ja z mamą. Później była taka sytuacja, że obok niego było wolne krzesło i ja obok niego usiadłam, to parę minut później się przesiadł koło mamy. Kiedy indziej znowu była podobna sytuacja, że kiedy obok mnie było wolne miejsce (tylko obok mnie) to przyniósł sobie krzesło z pokoju obok i usiadł na boku. 

I np. była taka sytuacja jeszcze w sklepie, że nie chciał ze mną robić wspólnie zakupów. To wszystko mnie już psychicznie tak wykańcza, że nie daje sobie rady emocjonalnie i ciągle płacze o to, bo czuję, że moja mama też mnie ignoruje i też woli brata. Np.pyta go, czy pojadą tu, czy tam. Jak mieliśmy robić zakupy to powiedziała do taty " to ty zrobisz zakupy z K. a ja sama" . No i oczywiście tata powiedział, że on zrobi sam.. czuję się odrzucona w tym domu, niechciana. Było wiele, na prawdę wiele rozmów na ten temat. Widzieli moje łzy, ale one ich nie ruszają. I w końcu z tej złości i smutku zaczęłam na niego mówić po imieniu, czyli " Zbyszek". To była w domu jedna wielka awantura i afera i odwrócenie się do mnie, że jak ja tak mogę do własnego ojca mówić i jak ja się zachowuje. 

Nie było żadnego zrozumienia moich uczuć i było odrzucenie mnie przez resztę rodziny. Czyli w sumie wychodzi na to, że on może mnie ignorować i mi to pokazywać, a ja mam biernie to znosić .. nie wiem, jak sobie z tym wszystkim radzić już, z tymi emocjami :( Problem w tym, że ja na nich za bardzo polegam, bo tak naprawdę mam tylko jedną koleżankę, z którą rozmawiam raz na miesiąc, ma dziecko i swoje życie już więc rozumiecie. Dlatego może tak się uwiesiłam tej rodziny. 

Z narzeczonym będę mogła zamieszkać dopiero za około pół roku, bo obiecał bratu pokój. (Wtedy nawet nie myślałam o zamieszkaniu). Nie wiem, jak sobie radzić z tym przerażającym smutkiem i poczuciem osamotnienia?

Dowiedziałem się, od partnerki, o tym, że gdy była młodsza, leżała w szpitalu, u stwierdzono u niej niemożliwość podejmowania decyzji
Witam, mam pytanie, chodzi o moją partnerkę, kobietę, po przejściach. Gdy poznaliśmy się, wszystko układało się nam bardzo dobrze, była osobą, która potrzebowała opieki, potrzebowała bycia, z bliska osoba, i było tak, nie miałem do tego rządnych zastrzeżeń. Pojechaliśmy razem, na wczasy, i było nam cudownie, bardzo zbliżyliśmy się do siebie, co podobało się nam, a moja partnerka, była pozytywnie zaskoczona moją osobą. W trakcie naszej znajomości, przy rozmowach, które miały miejsce, dowiedziałem się, od partnerki, o tym, że gdy była młodsza, leżała w szpitalu, u stwierdzono u niej niemożliwość podejmowania decyzji, powiedziała mi o tym, przez łzy, i zdarzały się sytuacje, że zamykała się, w sobie, gdy chciałem pomoc, nie dopuszczała mnie, mówiąc, że boi się, powody, nie umiała podać. Chciałem, byśmy poszli, do psychologa, po pomoc, kategoryczne odrzuciła to, mówiąc, że trafi, do szpitala. Mieliśmy zamieszkać razem, przywiozła, do mnie swoje rzeczy, lecz z kwestią całkowitej przeprowadzki czekała, i odsowala w czasie ten fakt, mówiąc mi, że nie wie jeszcze, że ma obawy, że nie wie. Po powrocie z wczasów, zabrała swoje rzeczy, i wróciła, do siebie. Gdy wyjeżdżała, widziałem w jej oczach łzy, a gdy mówiłem, by została, mówiła, że nie może, bo boi się, i nie wie. Odjechała, i kontakt całkowicie został zerwany, nie odbiera moich telefonów, nie odpisuje na sms, z tego co mówiła mi, to po wczasach wraca do swojego mieszkania, gdzie ma spokój, a gdy pytałem o tak że mieszkaliśmy razem, to w odpowiedzi słyszałem jej słowa, że podobało się jej to, Nie wiem co mogli się stać, chciałbym pomóc, przekonać partnerkę do mnie, lecz nie potrafię, nie wiem jak.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.