Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Nagłe zerwanie sześcioletniej przyjaźni po terapii kolegi – skąd chłód, zarzuty i zmiana zachowania?

Sześcioletnia przyjaźń. Intensywna. Codzienne rozmowy u niego w samochodzie o jego podbojach miłosnych, życiu, wszystkim. Wspólne imprezy, jakieś wyjścia. Trochę doradza mi w miłosnych podbojach, sprawach zawodowych. Pomimo pomocy, stoję w miejscu. Przyjaciel dda, jego ojciec alkoholik. Nazwijmy go Adam. Adam idzie na terapię. Trzy miesiące później prosi, żebym znajomego spytał się o wolny pokój dla niego. Zapominam. Ponawia prośbę. Znów zapominam. Dostaję SMS, że nie leży mu ta znajomość. Wyjaśniamy sprawę. Jest ok. Wspólne treningi, kibicuje mu na zawodach. Niby jest ok. Nagle, trzy miesiące później, dostaje informacje, że kończy znajomość że mną, bo jestem egocentryk, bo nie jesteśmy już na tym samym poziomie emocjonalnym, bo nie byliśmy nigdy na wyjedzie i nie zawsze miałem dla niego czas.. On poszedł do przodu ( terapia, sport, bieganie), a ja nie. Jestem wampirem energetycznym i wysysam energię i nie będziemy już rozmawiać o moich problemach. Wyciąga nasz Stary konflikt, zażegnany dawno. Miesiąc później składa mi życzenia urodzinowe i lakjkuje moje zdjęcie. Dwa tygodnie później ja chcę rozmawiać o sytuacji. Nie ma na to ochoty. Miesiąc później składam mu życzenia imieninowe, dziękuję .Umawiamy się na siłownię. Próbuje porozmawiać. Mówi że potem. Na siłowni jakby nic się nie stało. Mówię do niego mimochodem, żeby napił się wody. Robi aferę, że nie będę mu rozkazywać. Po siłowni u niego w domu, spokojnie chcę wyjaśnić sytuację z zerwaniem znajomości. Dostaję informacje że nie będę go kąsał we własnym domu. Wieje od niego dużym chłodem i zdystansowany, a na kolejną siłownię pójdziemy jak zasluze. Spotykamy się parę dni później w sklepie. Rozmowa nie klei się. Trzymam mu siatkę, bo akurat zakupy mu wypadały. Dostaję godzinę później SMS, że nie będę go osaczać w życiu i przekraczać granic jego. Kończę znajomość awanturą, że zwariował. Co się wydarzyło z moim kolegą? Rozumiem ewentualnie urazy do mnie, ale dojrzali ludzie, przyjaciele, wyjaśnią sobie i idą dalej.
Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Panie Radosławie. Z opisu nie da się stwierdzić, „co wydarzyło się” z Pana kolegą ani przypisać jego zachowania DDA czy terapii. Widać natomiast, że zmienił sposób, w jaki postrzega Waszą relację i zaczął wyznaczać granice, miejscami w sposób bardzo kategoryczny i raniący.

Warto rozdzielić dwie kwestie. Pana kolega ma prawo uznać, że relacja mu nie służy, ograniczyć kontakt czy nie chcieć rozmawiać o problemach. Jednocześnie określenia takie jak „wampir energetyczny”, stawianie się na „wyższym poziomie emocjonalnym” czy komunikat, że na wspólny trening pójdziecie, „jak Pan zasłuży”, nie są konstruktywnym sposobem rozwiązywania konfliktu.

Pan kilkukrotnie próbował wrócić do rozmowy i uzyskać wyjaśnienie. Jeżeli druga osoba konsekwentnie tego nie chce, dalsze próby mogą być przez nią odbierane jako nacisk, nawet jeśli Pana intencją jest pojednanie. Nie każdą wieloletnią relację da się zakończyć wspólnym wyjaśnieniem.

Na tym etapie najzdrowsze wydaje się uszanowanie jego decyzji i zaprzestanie kontaktu. Warto natomiast dla siebie zastanowić się czy w części jego uwag znajduje Pan coś, nad czym rzeczywiście chciałby Pan pracować  ale bez przyjmowania wszystkich jego ocen jako obiektywnej prawdy o sobie.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Rozumiem, dlaczego ta sytuacja jest dla Ciebie tak dezorientująca. Z Twojego opisu wynika, że relacja przez lata była bardzo intensywna, a później Adam zaczął stawiać coraz mocniejsze granice i jednocześnie robił to w sposób, który dla Ciebie był trudny do przewidzenia.

Nie da się jednak uczciwie stwierdzić, „co się stało z Adamem”, ani przypisać jego zachowania konkretnej diagnozie. Terapia czy doświadczenia z ojcem alkoholikiem mogą wpływać na sposób budowania relacji, ale nie tłumaczą automatycznie każdego zachowania.

Warto zwrócić uwagę na coś innego. Ty postrzegasz Waszą przyjaźń jako relację, w której konflikty powinno się omówić i naprawić. On najwyraźniej w pewnym momencie zdecydował, że nie chce już tej relacji w takiej formie. Może mieć ku temu powody, z którymi się nie zgadzasz, a nawet takie, które uważasz za niesprawiedliwe. Mimo to ma prawo zakończyć znajomość bez przeprowadzania rozmowy, która da Ci satysfakcjonujące wyjaśnienie.

Jednocześnie jego późniejsze zachowania – życzenia, polubienie zdjęcia, zgoda na wspólną siłownię – mogły być dla Ciebie sygnałem, że jednak chce wrócić do relacji. Nic dziwnego, że próbowałeś wtedy porozmawiać. Z jego perspektywy mogło to jednak oznaczać dalsze próby kontaktu mimo wcześniej zakomunikowanej decyzji. Stąd jego komunikaty o osaczaniu i przekraczaniu granic.

Nie oznacza to, że jesteś „wampirem energetycznym” czy że cała wina leży po Twojej stronie. Oznacza natomiast, że warto potraktować jego granicę poważnie, nawet jeśli została przekazana w bardzo nieprzyjemny sposób.

Może więc zamiast szukać odpowiedzi na pytanie „co się z nim stało?”, warto postawić inne: „Czy potrafię zaakceptować, że ta osoba nie chce już ze mną bliskiej relacji, nawet jeśli uważam, że można było to zakończyć inaczej?” To może być trudniejsze niż znalezienie winnego, ale prawdopodobnie pozwoli Ci odzyskać spokój.

~ Jagoda Jek, psycholożka

Marta Górecka

Marta Górecka

Dzień dobry, z tego co Pan pisze to kolega ma trudność z regulowaniem emocji i jak coś nie pójdzie po jego myśli to podejmuje radykalne kroki czyli zrywa znajomość. Myślę, że warto z nim spróbować porozmawiać o tym dlaczego nazywa Pana egocentrykiem i dlaczego już kilkukrotnie przekreślał Waszą znajomość. Pana zachęcam do tego żeby Pan powiedział jak się z tym czuje i że męczy Pana ta cała sytuacja. Jeżeli kolega nie będzie chciał rozmawiać to proszę nie naciskać, czasem potrzeba czasu żeby dojrzeć do pewnych wniosków. Proszę się też nie obwiniać za tą sytuację i zadbać o siebie, o własne potrzeby w tym wszystkim. Pozdrawiam,  psycholog Marta Górecka
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Panie Radku,

zachowanie Adama wygląda na mechanizm obronny osoby z syndromem DDA, która po wejściu na terapię próbuje gwałtownie stawiać granice, ale robi to w sposób chaotyczny, agresywny i niespójny. Przenosi on frustrację ze swoich życiowych trudności na Pana, obwiniając za swój brak postępów i idealizując własny rozwój kosztem relacji. Jego zmienne sygnały – odrywanie się, składanie życzeń, a następnie wywoływanie awantur o błahostki – wynikają z lęku przed bliskością i braku umiejętności zdrowego rozwiązywania konfliktów. W tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem dla Pana spokoju psychicznego będzie ostateczne odpuszczenie tej relacji, ponieważ Pana dawny przyjaciel zmaga się teraz z trudnościami, z którymi musi uporać się sam.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,

 

wygląda na to, że Adam od dłuższego czasu miał do Pana żal, tylko wcześniej nie mówił o tym wprost. Terapia mogła sprawić, że zaczął mocniej patrzeć na swoje granice i relacje, ale to nie znaczy, że wszystko, co teraz robi, jest automatycznie zdrowe czy dojrzałe. Z jednej strony miał prawo uznać, że nie chce już tej znajomości. Z drugiej teksty o „wampirze energetycznym”, „innym poziomie emocjonalnym” czy o tym, że pójdzie z Panem na siłownię, „jak Pan zasłuży”, brzmią po prostu chłodno i raniąco. Pan z kolei chciał zrozumieć, co się stało i porozmawiać. To naturalne po sześciu latach przyjaźni. Problem w tym, że kiedy on zaczął wyraźnie odmawiać rozmowy, kolejne próby mogły być przez niego odbierane jako nacisk. Nie sądzę, żeby dało się znaleźć jedną odpowiedź na pytanie „co się z nim stało”. Być może zmienił podejście do tej relacji, być może narosło w nim dużo żalu, być może nie umie tego dobrze komunikować. Na ten moment najlepiej już go nie przekonywać i nie próbować domykać tej sprawy za wszelką cenę. 

 

Pozdrawiam

Weronika Wardzińska

 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry Panie Radku,

 

Rozumiem, że najbardziej boli Pana nie samo zakończenie znajomości, ale sposób, w jaki do niego doszło tj. bez rozmowy, której Pan oczekiwał po sześciu latach bliskości.

Nie wiemy, co dokładnie wydarzyło się po stronie Adama, być może terapia, zmiany w jego życiu czy narastające wcześniej niezadowolenie wpłynęły na jego sposób patrzenia na tę relację, ale tego nie da się rozstrzygnąć z zewnątrz.Jest natomiast coś, co wydaje mi się ważne: Adam może mieć prawo zakończyć przyjaźń, nawet jeśli Pan nie uważa jego powodów za wystarczające. Dojrzałość nie zawsze oznacza wspólne wyjaśnienie i „pójście dalej”. Czasem oznacza również przyjęcie, że druga osoba nie chce już tej rozmowy, być może warto więc mniej szukać odpowiedzi na pytanie, co stało się z Adamem, a bardziej przyjrzeć się temu, co ta relacja mówi Panu o Pana własnych potrzebach, granicach i sposobie budowania bliskości. To jest część sytuacji, na którą ma Pan wpływ.

 

Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  terapia zmienia spojrzenie na wiele spraw z własnego życia, ale także rzutuje na spojrzenie na innych. Przyjaciel nauczył się stawiać granice i broni ich mocno, gdyż daje mu to pewnego rodzaju poczucie kontroli. Terapia DDA uczy stawiania granic i nie tylko. Komunikaty Adama są jakby wyjęte z terapii DDA. To musi być strasznie przykre, kiedy Adam nagle wysyła takie komunikaty jakby nie licząc się  tym co między Wami było i komunikaty są trudne do przyjęcia. Myślę, ze to nie jest celowe, ale wynika to z terapii, po której stał się bardzo mocno wyczulony na to, co było kiedyś. Jego zachowanie jak lajkowanie wskazuje, że chciałby wrócić do Waszych relacji, ale obawia się, że wszystko wróci do czasu sprzed terapii. Dojrzałość emocjonalna jest procesem, który wymaga czasu. Krótko po terapii ludzie zachowują się inaczej, ale dlatego ten proces cały czas trwa, gdy "pacjent układa się do życia". Proszę jego zachowania nie brać do siebie. Jego zachowania nie można traktować jako ataku. Tutaj zwyczajnie potrzeba czasu, aby obie strony sobie to poukładały. Wszystkiego dobrego. 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Problemy w życiu seksualnym w związku na odległość
Witam , jestem z dziewczyną 4 lata , 2 lata mieszkaliśmy razem , teraz pracuje w delegacji wracam na weekend co tydzień, problem jaki nas spotyka wygląda następująco,chodzi o nasze życie seksualne które moim zdaniem jest mocno nie satysfakcjonujące przynajmniej dla mnie , jak mieszkaliśmy razem było lepiej, teraz brakuje mi zbliżeń ,dziewczyna często jeździ do rodziców co ja rozumiem, bo tak było od zawsze weekend w domu u rodziców a następny razem we wspólnym mieszkaniu ,teraz często jest nawet 2,3 weekendy z rzędu u rodziców tam nie ma prywatności ale nawet znalazłem rozwiązanie (seks w aucie ) spotkałem się z odmową, uważam że na prawdę sie staram i ma wszystko czego zapragnie , próbuje robic atmosferę i wgl nic nie działa , powiedziałem jej o tym ze ja potrzebuję częściej sie kochać jak to było na początku związku, ona powiedziała że rozumie po czym dalej zero inicjatywy z jej strony , frustruje mnie ten temat strasznie ,moje hormony buzują , odnoszę wrażenie że przestałem ją pociągać, próbowałem już różnych sposobów, rozmawiałem tu nic się nie zmienia ,często chodzę przez to sfrustrowany i nie wiem co dalej robić .
Mam problem w związku z partnerem. Wydaje mi się, że jest dziecinny i nie do końca dojrzały co z dnia na dzień coraz bardziej mi przeszkadza
Witam Mam problem w związku z partnerem. Ogólnie jest nam razem dobrze, jest opiekuńczy, okazuje mi czułość, mogę na niego liczyć i czuję się bezpiecznie jednak... Wydaje mi się, że jest dziecinny i nie do końca dojrzały co z dnia na dzień coraz bardziej mi przeszkadza mimo, że razem mieszkamy już kilka lat. Niedojrzały, co mam na myśli? Nie posprząta po sobie, łóżko nie pościelone, obok łóżka mogą leżeć śmieci, bierze jedzenie do innego pokoju to naczynia tam są dopóki nie zrobią się zielone czy też jak się przebiera zostawia ubrania tam gdzie je zdejmował. Niektóre jego zachowanie reż mnie irytuje - publicznie klepie mnie po pupie, jak coś ogladamy dmucha mnie w ucho, łaskocze jakimś włoskiem czy też wsadza ręce pod stanik od tak... Też dużo gra jak dziecko - czuję się wieczorami jak singielka, spędzam je całe w samotności i kładę się spać również sama. Rano wstaje do pracy a w weekendy gra do białego rana więc wstaje też po 14. Próbowaliśmy się dogadać, znaleźć kompromis ale oboje wynieśliśmy to z domu, braliśmy wzorce z rodziców przez co też inaczej do tego podchodzimy. Kompromis odpada a ja nie zamierzam się dalej męczyć i robić za służącą i znosić takie zachowanie z czego on też z gier nie zrezygnuje. Czytałam, że był podobny post jednak stwierdziłam, że opiszę i ja swoją sytuację. Od znajomych słyszę "to wygląda tak jakby jemu było tak wygodnie, bo na podany obiad, posprzątane, wyprane i blokuję ci szansę na prawdziwe szczęście". Jednak nie potrafię od tak powiedzieć, że to koniec bo jednak daje mi to poczucie stabilizacji, bezpieczeństwa, uczucie kochania i że nie jestem z problemami sama. Przed takim wyborem: zostać i na siłę akceptować samotność i brak spełnienia niektórych potrzeb ale posiadanie tych ważnych wartości albo odejść przekreślając wiele lat związku ryzykując stoję już drugi miesiąc a w ostatnim czasie nawet przestałam wychodzić z domu, jeść czy też malować się. Nie daję rady, nie potrafię podjąć decyzji co mnie wyniszcza. Od razu też wspomnę, że terapia odpada :/
Żona się ode mnie oddala, zależy jej na innym mężczyźnie. Nie mogę z nią porozmawiać, bo jest choleryczką. Przechodzę kryzys.
Moja żona zakochała się w koledze w pracy, dobrze zarabiającym naczelnikiem. Mamy 1 dziecko + żona ma jedno z poprzedniego małżeństwa. Ostatnio odkryłem, że upodabnia swój FB do tego faceta (wkleja podobne zdjęcia, artykuły, zajawki - to się nazywa lustro- Tzn. ma wytworzyć w nim poczucie, że widzi siebie, takie same zainteresowania itd.) Żona pracuje w hr, potrafi manipulować, wpływać na ludzi. Teraz poszła na psychologię i poszerza swój pakiet możliwości. Ostatnio dałem jej kwiaty, później słyszałem, że mówi do niego, że kwiaty są od osoby " z tego już nic nie będzie". Widzę, że ciągle nawet w nocy pisze z nim, zaczęła się stroić, dbać o siebie, dłużej siedzieć w pracy, ciągle pilnuje telefonu. Nie wiem co zrobić! Jest niezrównoważoną choleryczką i wiem, że jeżeli spróbuję z nią rozmawiać to wyrzuci mnie z mieszkania i będzie straszyć mnie zabraniem dziecka ( kiedyś mnie straszyła zabraniem dziecka i zniszczeniem alimentami). Nie wiem co mam robić, wariuje jak wiem, że się z nim widzi ( wraca do domu rozmarzona, nieobecna, a mnie nie zauważa) albo widzę, że z nim pisze. Robi się coraz bardziej chłodna w naszych relacjach, przestała być w stosunku do mnie czuła, o wszystko robi awantury, ciągle zabrania mi się dotykać, przytulić. Boje się stracić dziecko i nadal ją kocham. Nie wiem czy już mnie zdradziła fizycznie, ale widzę, że prze do związania się z nim na poważnie. W podobny sposób zakręciła mnie, kłamała mi, że jej poprzednie małżeństwo już nie istnieje. Po czasie wiem, że wykorzystała mnie do rozbicia swojego małżeństwa, a teraz robi to samo ze mną. Jest bardzo uważna i przebiegła, nie mogę zdobyć żadnych dowodów, a widzę, że intensyfikuje działania w zakresie zdobycia tego naczelnika. Jestem zrozpaczony i naprawdę nie wiem co mam zrobić. Nie mogę spać, jeść, schudłem 10 kilo, nie mogę skupić się na pracy, podejrzewam, że mam depresję, czuje się nikim... Pomóżcie, proszę.
Jestem teraz na etapie "zdrowienia" po ostatniej relacji i chyba w związku z gorszym samopoczuciem dręczą mnie różne natrętne myśli.
Jestem teraz na etapie "zdrowienia" po ostatniej relacji i chyba w związku z gorszym samopoczuciem dręczą mnie różne natrętne myśli. Mam za sobą dwa związki - jeden 4-letni i jeden kilkumiesięczny. Z tego kilkuletniego mam niestety same niedobre wspomnienia. Teraz zauważyłam jakie toksyczne podejście miał mój były partner np. po kłótni stosował wobec mnie ciche dni "żebym przemyślała swoje zachowanie i przeprosiła", a każda kłótnia tak naprawdę pogarszała sytuację niż ją rozwiązywała. Na szczęście nie byłam osobą, która dawała się w ten sposób manipulować, ale teraz się zastanawiam czy w przyszłości nie będę miała problemów podczas kłótni. Czy potrzeba ochłonięcia po kłótni to wyraz samolubności, czy jest to czymś normalnym. Dodam jeszcze, że w poprzedniej relacji kompletnie nie miałam powodów się takim czymś przejmować, bo nawet jakieś drobne zgrzyty były na bieżąco wyjaśniane i z każdym problemem mogłam przyjść I porozmawiać, otrzymując w zamian wsparcie. Czasami myślę, że mam chyba za dużo czasu na tzw. "overthinking".
Dlaczego czuję się zmęczona relacjami z rówieśnikami, mimo początkowego pragnienia znajomości?

Zwracam się z pytaniem odnośnie do mojego zachowania, które jest dla mnie niezrozumiałe.

Często doświadczam z tego powodu mętliku w głowie i natrętnych myśli. Chodzi o moje relacje z ludźmi. 

Mam 16 lat, chodzę do szkoły średniej. 

Całe życie miałam koleżanki, a w zasadzie jedną — jako introwertyk preferuję mniejsze grono. 

Wiele lat "przyjaźni" okazało się zgubne, bo odsunęłyśmy się od siebie, ona się zmieniła, ja też. Pójście do innych szkół zupełnie nas rozdzieliło. Obecnie jesteśmy tylko na cześć i krótkie pogawędki, ale sztywne i bez satysfakcji. 

Rozpad tej relacji mnie zabolał. Miesiącami się nad sobą użalałam. A potem mi przeszło. 

Tylko że zderzenie z rzeczywistością w liceum okazało się jeszcze gorsze. Liczyłam, że idąc do nowej szkoły, bez problemu znajdę koleżankę. Wyidealizowałam sobie, że będzie świetnie, a było na odwrót. 

Pierwszy rok był istną tragedią: omijałam lekcje, izolowałam się od grupy, bo nikt nie chciał ze mną rozmawiać. 

Zawsze oczekiwałam, że to inni do mnie zagadają, bo sama nie potrafiłam. Spędziłam cały rok, siedząc w ławce z osobą, z którą prawie nie rozmawiałam i nie mając nikogo, z kim można spędzić czas nawet na przerwie. 

Zmagałam się z samotnością, chciałam tylko mieć kogoś bliskiego, marzyłam o przyjacielu, wyobrażałam sobie nawet, jaki mógłby być. Znowu zgubne wyobrażenia, które potem bolą. W styczniu chodziłam do szkolnego psychologa, co pomogło mi poradzić sobie z tym stanem i zaakceptować swoje emocje. Jakoś stanęłam na nogi. Pod koniec roku nawiązałam znajomość z dziewczyną, nazwijmy ją M. 

M również była cicha, introwertyczna, pozytywna i dobrze mi się z nią rozmawiało. Miałyśmy wspólne tematy. 

Od nowego roku szkolnego zaczęłyśmy razem siedzieć. Początkowo było dobrze, uwielbiałam i uwielbiam z nią rozmawiać, ale od jakiegoś czasu coś się zmieniło. 

Przede wszystkim dostrzegłam, jak łatwo męczą mnie konwersacje z ludźmi. Parę zdań, czasem nawet nie, a ja czuję się wykończona jak nigdy. Przychodzę do szkoły i potrafię nie odzywać się do niej przez kilka lekcji, bo na samą myśl wzbiera się we mnie złość, czy jak to nazwać. Nawet nie mam pojęcia. Bywają dni, że śmiało z nią gadam, ale potem jestem zimna, zdystansowana i się izoluję. Nachodzą mnie myśli, że to był błąd chcieć mieć koleżankę i że lepiej mi było samej, nikt mnie nie męczył, nikt nie przeszkadzał. Czasami dotyczą także bliskości relacji: boję się, że ona może poczuć coś więcej, nie wiem, skąd w ogóle ten pomysł. Albo, że ja poczuję coś więcej. Poza tym miewam negatywne myśli na jej temat: drażni mnie jej ciągłe dobre poczucie humoru, uśmiechnięta twarz i ta pozytywność wobec wszystkiego. Jestem już zmęczona uśmiechaniem się, kiedy nie mam powodu, by to robić. 

Czuję się okropnie, jakbym była kosmitą, który nie umie funkcjonować z ludźmi. Świetnie dogaduję się z rodziną, z rodzeństwem, mogę z nimi rozmawiać godzinami bez zmęczenia, ale kontakt z rówieśnikami... Wysysa mnie z energii. Po całym dniu spędzonym w hałasie i wśród bodźców marzę tylko o ciszy, książce i odpoczynku we własnym towarzystwie. Często boli mnie głowa, mam spięte ciało. Zastanawiam się, jak absurdalne jest to, że parę miesięcy temu płakałam nad samotnością, a teraz chcę jej z powrotem. Wiem, że samotność mogła wpłynąć na moje postrzeganie relacji, ale czy to normalne? I czy mogę coś z tym zrobić? 

Będę wdzięczna za słowo wsparcia.

zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.