Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Nawracające myśli samobójcze w rocznice i ważne daty mimo terapii i leczenia psychiatrycznego – jak sobie pomóc?

Treść wrażliwa
Od 3,5 roku jestem w terapii, od ponad 2 lat leczę się również psychiatrycznie. Dwukrotnie byłam hospitalizowana z powodu myśli samobójczych, raz odbyłam pobyt na oddziale dziennym. Obecna terapeutka to czwarta osoba, która mnie prowadzi (strzał w dziesiątkę) - inni rozkładali ręce i otwarcie mówili, że dalej mnie nie poprowadzą. U trzech psychiatrów byłam na jednorazowej wizycie, u jednej jestem pod opieką od dwóch lat z przerwą na prowadzenie przez innego psychiatrę związaną z hospitalizacją na oddziale zamkniętym, a później na dziennym. Przez te dwa lata miałam już 9 leków - różne grupy leków przeciwdepresyjnych, leki przeciwlękowe oraz przeciwpsychotyczne. Aktualnie biorę Pragiolę, Kwetaplex oraz Tianesal. Z początku miałam rozpoznawane epizody depresji, następnie nieokreśloną psychozę (której obecna terapeutka nie widziała pracując ze mną na oddziale), aktualnie zaburzenia osobowości mieszane. Jestem po kilku próbach samobójczych - zarówno zaniechanych, jak i nieudanych. Te myśli są ze mną właściwie cały czas, a szczególnemu nasileniu ulegają w związku z konkretnymi datami - rocznica śmierci dziadka, urodziny nieżyjącego kota, sylwester, moje urodziny i wiele innych bardziej banalnych. Są to dni refleksji nad życiem, przemijaniem, pustką, bezsensem. W przypadku rocznic śmierci, czy uroczystości, które się przez nią nie odbędą, nie wspominam w tym dniu tych osób - wspominam moje cierpienie, które mi wówczas towarzyszyło. Takie daty jeszcze bardziej pchają mnie ku planowaniu prób samobójczych. Pierwszą próbę miałam mieć w pierwszą rocznicę śmierci dziadka - finalnie jej nie podjęłam. Odbyła się ona w drugie urodziny siostrzeńca. Kolejna była w urodziny nieżyjącego królika, walentynki, ponownie urodziny królika, a następnie miesięcznicę śmierci psa. W międzyczasie planowałam wiele prób w dni typu sylwester, moje urodziny, urodziny nieżyjących osób, czy każdorazowo w miesięcznicę śmierci psa. Aktualnie zbliża się dziewiąta rocznica jego odejścia. Te dziewięć miesięcy jest dla mnie symbolem narodzin - nie wiem tylko jeszcze czego. W związku z tym odczuwam napięcie i chęć własnego końca - prawdopodobnie narodzin wolności. Jeden z psychologów powiedział mi kiedyś, że takie zachowania prezentują osoby z traumą prenatalną - nie wiem na ile w tym prawdy. Jestem zmęczona sobą, swoim trwającym bez przerwy od kilku lat złym samopoczuciem, obniżonym nastrojem, płaczliwością, bezsensem, smutkiem i chęcią zniknięcia. Po żadnych lekach nie czułam poprawy. Hospitalizacje również mi nie pomogły. Dobija mnie, że mimo intensywnej pracy terapeutycznej, modyfikowaniu leczenia, zmieniania miejsc pracy na takie, w których będę się bardziej realizować nie ma żadnej poprawy. Jedynie ciągłe wystawianie skierowań na oddział zamknięty i podkreślanie, że jestem trudnym przypadkiem. Obecne rozpoznanie wydaje mi się nieadekwatne do objawów, które mam. Lek przeciwdepresyjny został włączony wyłącznie dlatego, że psychiatra zauważył, że czekając na korytarzu na wizytę płakałam. Dopiero wtedy uwierzył, że tak funkcjonuję - moje wcześniejsze rozmowy na temat tego, że tak jest i tak się czuję nie przynosiły żadnych rezultatów. Nie mam już siły ani ochoty by dalej bawić się w coś takiego i oczekiwać dodatkowo na negatywne zmiany w życiu w postaci chociażby śmierci bliskich osób. Jak sobie pomóc? Co mogę zrobić skoro podjęłam już tyle kroków? Jak zrozumieć czemu daty wywołują we mnie takie stany?
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość. Myślę, że to, co Pani opisuje, pokazuje przede wszystkim, jak długo i intensywnie Pani cierpi. I jednocześnie widać, że mimo tego wielokrotnie szukała Pani pomocy i nadal próbuje znaleźć rozwiązanie. To nie brzmi jak brak zaangażowania z Pani strony. Przy tak częstych myślach samobójczych, wcześniejszych próbach i zbliżającej się dacie, która już wcześniej uruchamiała u Pani planowanie, potraktowałabym najbliższy czas jako okres podwyższonego ryzyka, a nie coś, z czym powinna Pani zostać sama. Proszę powiedzieć terapeutce i psychiatrze dokładnie to, co napisała Pani tutaj, również o dziewiątej rocznicy i o tym, że pojawia się myśl o „narodzinach wolności”. To bardzo ważne informacje do zaplanowania bezpieczeństwa.

Jeśli czuje Pani, że może Pani podjąć próbę albo zaczyna Pani przygotowywać konkretny plan, proszę nie zostawać sama i zgłosić się po pilną pomoc medyczną pod nr 112. Może Pani również bezpłatnie skontaktować się 116 123 (czynny od 14:00 do 22:00) jak również pod nr 800 70 2222 całodobowo. 

Co do samych dat, możliwe, że stały się dla Pani wyzwalaczami skojarzonymi z wcześniejszym bólem i stratą. Nie muszą mieć żadnego „ukrytego” znaczenia. Umysł może nauczyć się łączyć konkretną datę z cierpieniem, oczekiwaniem, wspomnieniem czy poczuciem pustki, a później samo zbliżanie się tej daty uruchamia cały stan emocjonalny. Nad tym można pracować terapeutycznie, np. przygotowując wcześniej plan na trudne dni i stopniowo tworząc dla nich nowe znaczenia. Nie przywiązywałabym też dużej wagi do wyjaśnienia o „traumie prenatalnej” bez bardzo konkretnych podstaw. Nie musi Pani znaleźć jednej teorii wyjaśniającej całe swoje cierpienie, żeby można było skutecznie nad nim pracować. Fakt, że dotychczasowe leki i hospitalizacje nie przyniosły oczekiwanej poprawy, nie oznacza, że wyczerpała Pani wszystkie możliwości. Być może potrzebna jest ponowna, pogłębiona ocena diagnozy i całego dotychczasowego leczenia, najlepiej w kontakcie z psychiatrą, któremu Pani ufa.

Na teraz najważniejsze pytania są jednak dwa: czy ma Pani obecnie konkretny plan odebrania sobie życia lub przygotowane środki? oraz kto może być z Panią fizycznie w najbliższych dniach, szczególnie w okolicy tej rocznicy?

 

Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Jest mi niezmiernie przykro z powodu Pani cierpienia. Jest wiele metod pomocy, nie tylko farmakoterapia. Proszę spróbować psychoterapii logoterapii. ten nurt doskonale wpisuje się w Pani cierpienia. Nie wiem, gdzie Pani mieszka, ale proszę wyszukać w sieci psychoterapeutę pracującego w tym nurcie. Proszę także zrobić testy w kierunku lekooporności. Mam jeszcze jedno pytanie. Czy lekarze proponowali elektrowstrząsy? One bardzo dobrze działają na takie przypadki, wiem to z własnego doświadczenia na oddziale. Są stosowane w przypadkach, kiedy inne metody nie są wystarczające. Proszę także mówić  w czasie terapii o swoich przemyśleniach jak i planach. Jeżeli Pani poczuje się gorzej, proszę wykonać telefon na 112. Zawsze jest nadzieja na poprawę, mimo że Pani cierpi. Żyzcę siły i wyjścia z choroby. 

Kamila Grobelna

Kamila Grobelna

Dzień dobry,

 

To, co Pani opisuje, jest sytuacją wymagającą bardzo poważnego potraktowania, szczególnie ze względu na wcześniejsze próby samobójcze, stałą obecność myśli samobójczych oraz fakt, że konkretne daty uruchamiają planowanie kolejnych prób. Same daty mogą działać jak silne wyzwalacze związane z pamięcią emocjonalną, rocznicami, poczuciem straty i znaczeniami, które przez lata zostały im nadane, dlatego warto przepracować nie tylko samą chęć śmierci, ale również to, co psychicznie dzieje się wokół tych konkretnych dni. Nie oznacza to jednak, że należy czekać na kolejną wizytę i samodzielnie próbować to przeczekać, szczególnie jeśli zbliżająca się rocznica wiąże się już teraz z napięciem, poczuciem końca i planowaniem próby. W takiej sytuacji powiedziałabym terapeutce i psychiatrze wprost dokładnie to, co napisała Pani tutaj, łącznie z tym, że konkretne daty zwiększają u Pani skłonność do planowania samobójstwa, i wspólnie ustaliłabym bardzo konkretny plan bezpieczeństwa na okres przed, w trakcie i po tych datach. Jeżeli obecnie ma Pani zamiar zrobić sobie krzywdę, przygotowany plan albo obawia się Pani, że może Pani nie powstrzymać się przed próbą, proszę nie zostawać sama i skontaktować się natychmiast z pomocą kryzysową lub pojechać na najbliższy SOR albo oddział psychiatryczny, a w Polsce można również całodobowo i bezpłatnie zadzwonić pod 89 527 00 00.

 

Pozdrawiam, psycholog Kamila Grobelna

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Trudność, którą Pani opisuje, wynika z faktu, że symboliczne daty działają na Pani układ nerwowy jak wyzwalacze dawnego, nierozładowanego bólu i traumy, przywołując pamięć o cierpieniu sprzed lat. Diagnostyka zaburzeń osobowości mieszanych często bywa długim procesem, jednak brak poprawy po tylu lekach sugeruje potrzebę pogłębionej weryfikacji, np. w stronę traumy relacyjnej lub złożonego PTSD (C-PTSD), które wymagają specyficznego podejścia terapeutycznego. Faktu, że trafiła Pani na właściwą terapeutkę, nie należy lekceważyć; to właśnie ta relacja jest teraz Pani najsilniejszym filarem w budowaniu poczucia bezpieczeństwa. Zamiast mierzyć się z wizją całej przyszłości, warto skupić się wyłącznie na przetrwaniu najbliższych kryzysowych dni, wypracowując z terapeutką konkretny, krok po kroku plan bezpieczeństwa na czas nasilenia myśli rezygnacyjnych.

Wszystkiego dobrego.

Bożena Nagórska

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Najbardziej zwróciłabym uwagę na to, że w Twoim przypadku konkretne daty nie są już tylko trudnymi wspomnieniami. Zaczęły być powiązane z planowaniem prób samobójczych, dlatego warto potraktować je jako sygnał zwiększonego ryzyka.

Rocznica może uruchamiać skojarzenia ze stratą, przemijaniem i wcześniejszym cierpieniem. Jeśli w poprzednich latach podobne daty wiązały się z myślami i próbami, mózg może niejako „uczyć się” tego schematu. Nie oznacza to jednak, że data sama w sobie wywołuje potrzebę śmierci. Można nad tym pracować, ale dobrze robić to wspólnie z terapeutką.

Nie przywiązywałabym natomiast dużej wagi do wyjaśnienia o „traumie prenatalnej”. Na podstawie tego opisu nie ma podstaw, żeby uznać ją za przyczynę Twoich objawów.

Bardzo ważne jest natomiast to, żebyś powiedziała obecnej terapeutce i psychiatrze dokładnie o tym, co napisałaś tutaj: że nadchodząca rocznica zwiększa napięcie, pojawia się chęć śmierci i w przeszłości właśnie w podobnych dniach planowałaś próby. To są informacje istotne dla oceny Twojego bezpieczeństwa i zaplanowania pomocy.

Jeżeli obecnie masz konkretny plan, przygotowujesz się do zrobienia sobie krzywdy albo obawiasz się, że możesz nie wytrzymać, nie zostawaj sama i skontaktuj się pilnie z pomocą medyczną. Możesz też całodobowo zadzwonić pod 89 527 00 00.

To, że próbowałaś już wielu rzeczy i nadal cierpisz, nie oznacza, że jesteś „trudnym przypadkiem” bez możliwości poprawy. Przy tak długiej i złożonej historii warto jednak rozważyć niezależną konsultację psychiatryczną, podczas której ktoś przeanalizuje całą dotychczasową diagnostykę, leczenie i reakcje na poszczególne leki, zamiast skupiać się wyłącznie na kolejnej zmianie preparatu.

Na ten moment nie musisz rozwiązać całego swojego życia. Najważniejsze jest, żeby bezpiecznie przejść przez okres związany z tą rocznicą i nie zostawać z tym sama.

~ Jagoda Jek, psycholożka

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Opisuje Pani bardzo duże i długotrwałe obciążenie jednak szczególnie niepokojące są nawracające myśli i wcześniejsze próby samobójcze oraz wiązanie ich z konkretnymi datami. W tej sytuacji bardzo ważne jest, aby powiedziała Pani o tym wprost swojej terapeutce i psychiatrze oraz wspólnie przygotowała plan bezpieczeństwa na zbliżający się trudny okres.

Konkretne daty mogą z czasem stać się silnymi wyzwalaczami, ponieważ zostały powiązane ze stratą, cierpieniem i wcześniejszymi kryzysami. Jest to obszar, który warto dalej przepracowywać w terapii. Na podstawie samego opisu internetowego nie można natomiast ocenić trafności diagnozy ani wskazać jednej przyczyny Pani trudności.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Martyna Kryślak

Martyna Kryślak

To, co opisujesz, traktowałabym bardzo poważnie. Masz za sobą próby samobójcze, hospitalizacje, przewlekłe myśli samobójcze i dodatkowo zbliża się data, którą sama rozpoznajesz jako szczególnie niebezpieczny dla siebie moment. To nie jest sytuacja, w której powinnaś próbować po prostu „wytrzymać”.

Najważniejsze teraz jest bezpieczeństwo. Jeżeli obecnie masz zamiar podjąć próbę, przygotowujesz plan albo czujesz, że możesz stracić kontrolę, nie zostawaj sama i nie czekaj na kolejną wizytę. Powiedz terapeutce lub psychiatrze wprost, jak wygląda sytuacja, a jeśli zagrożenie jest bezpośrednie, jedź na izbę przyjęć oddziału psychiatrycznego/SOR albo zadzwoń pod 112. Ministerstwo Zdrowia wskazuje również całodobowe, bezpłatne Centrum Wsparcia 800 70 2222.

Jeżeli natomiast jesteś obecnie bezpieczna, ale wiesz, że zbliżająca się rocznica zwiększa ryzyko, nie czekałabym na rozwój wydarzeń. Powiedz o tym już teraz terapeutce i psychiatrze. Możesz wręcz pokazać im ten wpis. Przy takiej historii warto wspólnie stworzyć konkretny plan bezpieczeństwa na okres poprzedzający rocznicę: z kim będziesz wtedy w kontakcie, gdzie możesz przebywać, co zrobisz przy nasileniu myśli i jak ograniczyć dostęp do rzeczy, którymi mogłabyś zrobić sobie krzywdę.

Co do samych dat: możliwe, że stały się dla Ciebie silnymi wyzwalaczami emocjonalnymi. Rocznica może uruchamiać wspomnienia, żałobę, poczucie przemijania i wcześniejsze doświadczenia związane z próbami. Dodatkowo pierwsza zaplanowana próba miała przypadać właśnie na rocznicę śmierci dziadka, a kolejne próby wiązały się z innymi konkretnymi datami. Mózg mógł więc nauczyć się kojarzyć określone daty z kulminacją cierpienia i „końcem”. To nie oznacza, że istnieje w nich jakieś szczególne znaczenie czy przeznaczenie. To wyuczony wzorzec, nad którym można pracować.

Nie przywiązywałabym natomiast dużej wagi do teorii o „traumie prenatalnej” jako wyjaśnieniu Twojego stanu. Z Twojego opisu nie da się tego wnioskować, a przede wszystkim nie potrzebujesz jednej niezwykłej teorii, żeby Twoje cierpienie było realne.

I bardzo ważne: fakt, że 9 leków, hospitalizacje i kilka wcześniejszych terapii nie przyniosły oczekiwanej poprawy, nie oznacza, że jesteś „nieuleczalnym przypadkiem” ani że dalsza pomoc nie ma sensu. Może natomiast oznaczać, że potrzebna jest ponowna, całościowa ocena przypadku, również pod kątem trafności rozpoznania i dotychczasowego leczenia. Warto powiedzieć obecnej terapeutce i psychiatrze nie tylko „leki nie działają”, ale dokładnie: „mam przewlekłe myśli samobójcze, wielokrotne próby i konkretne daty, które zwiększają moje ryzyko. Potrzebuję, żebyśmy ponownie ocenili diagnozę i plan leczenia.”

Zobacz podobne

Dzień dobry. Jestem od 12 lat w związku (właśnie dziś mija 12 lat)
Dzień dobry. Jestem od 12 lat w związku (właśnie dziś mija 12 lat), z tego związku mamy 2 dzieci i od roku jesteśmy po ślubie. 2 lata temu mój mąż (wtedy jeszcze narzeczony) był pracoholikiem, sięgał też po narkotyki, żeby móc więcej pracować (przerosła go rola ojca i głowy rodziny-to już wszystko wiemy) i niestety wdał się w romans. Mieliśmy za sobą rozstanie itd. Jednak bardzo go kochałam, on twierdził, że on mnie też. I jakoś udało nam się to wszystko sklepić, uratować. Mąż jest nie do poznania. Stara się, jest cudowny. Ale ja. Ja sobie chyba jednak nie radzę z tym romansem. Z faktem, że odszedł do innej w momencie, gdy ja walczyłam z depresją i myślami samobójczymi. Boję się każdego dnia. Nie umiem sobie poradzić z bólem, żalem i lękiem, że on pewnego dnia znów mnie skrzywdzi. Myślę, że mam też zaburzenia odżywiania z tego powodu. Uważam, że jestem za gruba, więc się głodzę, a później wpadam w szał obżerania się wszystkim, co wpadnie mi w ręce. Kocham mojego męża. Ale nie potrafię poradzić sobie z moimi emocjami i wspomnieniami. Mąż cierpliwie słuchał gdy mu się żaliłam, ale mam wrażenie, że on już ma tego dość. Na co dzień jest normalnie. Kochamy się, okazujemy sobie uczucia, dbamy o siebie wzajemnie, spędzamy razem mnóstwo czasu. Ale przychodzi taki moment, że mam retrospekcje i nie umiem się tego pozbyć. Wszystko wraca ze zdwojoną siłą. I nie umiem sobie z tym poradzić. Chciałbym o tym zapomnieć, ale nie umiem. Na terapię niestety nie mam możliwości pójść, ponieważ nie mam z kim zostawić dzieci, gdy mąż jest za granicą. Bardzo się boję, że nie dam rady i będę musiała odejść od męża. A tego nie chcę, chcę spędzić z mężem resztę życia. Ale lęk jest tak silny, że sobie z nim nie radzę.
Jak poradzić sobie z poczuciem zagubienia po zakończeniu szkoły średniej?
czuje sie zacofana i nie radze sobie z faktem skonczenia szkoły sredniej. bylam spolecznym mistrzem i codziennie mialam jakas nowa osobe do poznania i pogadania. lubilam sie z nauczycielami i zawsze do kazdego zagadywalam. teraz po skonczeniu szkoly wszystcy ida na studia i wydaja zie tacy poukladani. a ja czuje ze stracilam sens życia i jakiegokolwiek istnienia. od kiedy szkola sie skończyła siedze na dupie i gram na konsoli zaglebiajac sid w uzywki. nie podoba mi sie to i jak poradzic sobie z tym. z takim ciaglym uczuciem zagubienia i z strata mojego sensu istnienia jako nastolatka?
Jak zaakceptować samotność i poczucie bycia przegrywem w życiu?
Jak zaakceptować bycie przegrywem i że będę sam całe życie.Odkad poddałem prawo jazdy po 8 nieudanych razach z 4 lata temu zdałem sobie sprawę że jako mężczyzna zawiodłem. Nie mam siły na nic i tylko wiem że po prostu nic nie osiągnąłem. Wiem że będę sam całe życie i przegrywem. Do tej pory pracuję w tej samej pracy od 4 lat jako pomocnik drukarza i myje jakieś rakle sita itp. i nie osiągnąłem nic mam zero perspektyw planu niczego mieszkam wciąż z rodzicami i wiem że jestem nikim. Mam już 23 lata i czuję że będzie tylko gorzej przez chwilę jedyna rzecz co mi pomagała to leczenie zębów u ortodonty to dawało mi jakąś cichą nadzieję że coś robię ale to za mało prawda jest taka że nie jest to żadne osiągnięcie a inni studiują osiągają robią coś. Dobrze że przynajmniej kobiety omijam są mądrzejsze lepsze więc wole unikać kontaktu z nimi już raz byłem wyśmiany więc teraz przynajmniej znam swoje miejsce. Wiec jak zaakceptować bycie przegrywem i samemu i to że jestem prawiczkiem jako mężczyzna po prostu jest to tez wstyd i obciach bo co by nie było żadna normalna kobieta nie chce frajera takiego jak ja?
Silny lęk przed rozmową z nowymi osobami i oceną innych – jak przestać się bać i otworzyć na ludzi?
Od kiedy pamiętam boję się rozmawiać z nowopoznnymi osobami i przemawiać w dużej grupie osób. Jak już to robię od razu w mojej głowie jest to że i tak każdy mnie już postrzega negatywnie i nie mam co się więcej pokazywać bo i tak nikt mnie tutaj nie będzie szanował. Jest to dla mnie czasami nie pojęte że ludzie mogą mnie postrzec jako wartościową osobę wartą uwagi dlatego boje się robić co kolwiek i wychylać się bo potem w mojej głowie jest fala samokrytyki. Nie potrafię być sobą i mówić co akurat mam w głowie przez strach. W głowie mam dużo myśli i pomysłów ale jak myślę że mam o nich komuś mówić od razu myślę że i tak tego nie zrozumieją i wyjdę na idiotkę co boli mnie strasznie bo nie potrafię nikogo poznać. Wiem że jakbym zaczęła się odzywać to poznałabym dużo osób ale kiedy przychodzi ten moment spotkania w głowie mam pustkę i myślę tylko jak uciec do domu.
Czy mój mąż mnie manipuluje? Nieodpowiednie gesty koleżanki z pracy a oznaki romansu
Maz w pracy pracuje z kierowniczką z którą znają sir dosyć dobrze kupeeee lat. Przejdę do rzeczy: Kobieta nie lubi mnie a ja jej. Kiedy bynajmniej przyjeżdżam po meza do pracy owa kobieta osobiście to widzę w jego stronę na moich oczach robi moim zdaniem nie stosowne gesty typu galaska po plecach po ramieniu patrząc w tym momencie na mnie. Mąż z tego nic sobie nie robi uwaza ze to nic takiego. Zaczyna mówić mi ze gdyby miał romans to też byłby sex czy wyjścia z domu choc to nie do końca. Kiedy zwracam mu uwagę ze mi to nie pasuje mówi do mnie czulo skarbeczku kochanie kocham tylko ciebie z tobą chce sexu ty mnie kręcisz podniecasz jarasz. Co mam myśleć kiedy zwrócę uwagę ze te gesty mi sie nie podobają zaczyna byc chamski kozaczny i szybko zmienia temat rozmowy. Wydaje mi sie ze to manipuluje on mna I bawi sie mną, ze jestem zapsowym kołem. Mąż podczas sprzeczki potrafi mi powiedzieć odbieram to za przykrość cyt ,, a co ty myślisz ze jestes miss polonia???,, z drugiej strony irytuje potrafi powiedzieć dramat jesteś masz frustracje. W drodze do pracy maz ciagle pisze te same teksty cyt ,, jarasz mnie podniecasz jestes słodka tęsknie kocham cie mam na ciebie ochotę,, czy to normalne czy faktycznie cos jest nie tak i ukrywa sie przede mną co do romansu Jak mam odbierać te gesty kobiety maz uwaza ze to nic zlego ze on nie robi nic złego??? Razem zawsze wracamy z pracy na telefonie przeglada fb czy gra i potem wyjściem ze mna z psem spacer sex i tak w kółko z zapewnieniem ze tylko ja. Co myśleć robić??? Żadna forma rozmow nie da efektów terapię w życiu
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.