Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Nawracające myśli samobójcze w rocznice i ważne daty mimo terapii i leczenia psychiatrycznego – jak sobie pomóc?

Treść wrażliwa
Od 3,5 roku jestem w terapii, od ponad 2 lat leczę się również psychiatrycznie. Dwukrotnie byłam hospitalizowana z powodu myśli samobójczych, raz odbyłam pobyt na oddziale dziennym. Obecna terapeutka to czwarta osoba, która mnie prowadzi (strzał w dziesiątkę) - inni rozkładali ręce i otwarcie mówili, że dalej mnie nie poprowadzą. U trzech psychiatrów byłam na jednorazowej wizycie, u jednej jestem pod opieką od dwóch lat z przerwą na prowadzenie przez innego psychiatrę związaną z hospitalizacją na oddziale zamkniętym, a później na dziennym. Przez te dwa lata miałam już 9 leków - różne grupy leków przeciwdepresyjnych, leki przeciwlękowe oraz przeciwpsychotyczne. Aktualnie biorę Pragiolę, Kwetaplex oraz Tianesal. Z początku miałam rozpoznawane epizody depresji, następnie nieokreśloną psychozę (której obecna terapeutka nie widziała pracując ze mną na oddziale), aktualnie zaburzenia osobowości mieszane. Jestem po kilku próbach samobójczych - zarówno zaniechanych, jak i nieudanych. Te myśli są ze mną właściwie cały czas, a szczególnemu nasileniu ulegają w związku z konkretnymi datami - rocznica śmierci dziadka, urodziny nieżyjącego kota, sylwester, moje urodziny i wiele innych bardziej banalnych. Są to dni refleksji nad życiem, przemijaniem, pustką, bezsensem. W przypadku rocznic śmierci, czy uroczystości, które się przez nią nie odbędą, nie wspominam w tym dniu tych osób - wspominam moje cierpienie, które mi wówczas towarzyszyło. Takie daty jeszcze bardziej pchają mnie ku planowaniu prób samobójczych. Pierwszą próbę miałam mieć w pierwszą rocznicę śmierci dziadka - finalnie jej nie podjęłam. Odbyła się ona w drugie urodziny siostrzeńca. Kolejna była w urodziny nieżyjącego królika, walentynki, ponownie urodziny królika, a następnie miesięcznicę śmierci psa. W międzyczasie planowałam wiele prób w dni typu sylwester, moje urodziny, urodziny nieżyjących osób, czy każdorazowo w miesięcznicę śmierci psa. Aktualnie zbliża się dziewiąta rocznica jego odejścia. Te dziewięć miesięcy jest dla mnie symbolem narodzin - nie wiem tylko jeszcze czego. W związku z tym odczuwam napięcie i chęć własnego końca - prawdopodobnie narodzin wolności. Jeden z psychologów powiedział mi kiedyś, że takie zachowania prezentują osoby z traumą prenatalną - nie wiem na ile w tym prawdy. Jestem zmęczona sobą, swoim trwającym bez przerwy od kilku lat złym samopoczuciem, obniżonym nastrojem, płaczliwością, bezsensem, smutkiem i chęcią zniknięcia. Po żadnych lekach nie czułam poprawy. Hospitalizacje również mi nie pomogły. Dobija mnie, że mimo intensywnej pracy terapeutycznej, modyfikowaniu leczenia, zmieniania miejsc pracy na takie, w których będę się bardziej realizować nie ma żadnej poprawy. Jedynie ciągłe wystawianie skierowań na oddział zamknięty i podkreślanie, że jestem trudnym przypadkiem. Obecne rozpoznanie wydaje mi się nieadekwatne do objawów, które mam. Lek przeciwdepresyjny został włączony wyłącznie dlatego, że psychiatra zauważył, że czekając na korytarzu na wizytę płakałam. Dopiero wtedy uwierzył, że tak funkcjonuję - moje wcześniejsze rozmowy na temat tego, że tak jest i tak się czuję nie przynosiły żadnych rezultatów. Nie mam już siły ani ochoty by dalej bawić się w coś takiego i oczekiwać dodatkowo na negatywne zmiany w życiu w postaci chociażby śmierci bliskich osób. Jak sobie pomóc? Co mogę zrobić skoro podjęłam już tyle kroków? Jak zrozumieć czemu daty wywołują we mnie takie stany?
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość. Myślę, że to, co Pani opisuje, pokazuje przede wszystkim, jak długo i intensywnie Pani cierpi. I jednocześnie widać, że mimo tego wielokrotnie szukała Pani pomocy i nadal próbuje znaleźć rozwiązanie. To nie brzmi jak brak zaangażowania z Pani strony. Przy tak częstych myślach samobójczych, wcześniejszych próbach i zbliżającej się dacie, która już wcześniej uruchamiała u Pani planowanie, potraktowałabym najbliższy czas jako okres podwyższonego ryzyka, a nie coś, z czym powinna Pani zostać sama. Proszę powiedzieć terapeutce i psychiatrze dokładnie to, co napisała Pani tutaj, również o dziewiątej rocznicy i o tym, że pojawia się myśl o „narodzinach wolności”. To bardzo ważne informacje do zaplanowania bezpieczeństwa.

Jeśli czuje Pani, że może Pani podjąć próbę albo zaczyna Pani przygotowywać konkretny plan, proszę nie zostawać sama i zgłosić się po pilną pomoc medyczną pod nr 112. Może Pani również bezpłatnie skontaktować się 116 123 (czynny od 14:00 do 22:00) jak również pod nr 800 70 2222 całodobowo. 

Co do samych dat, możliwe, że stały się dla Pani wyzwalaczami skojarzonymi z wcześniejszym bólem i stratą. Nie muszą mieć żadnego „ukrytego” znaczenia. Umysł może nauczyć się łączyć konkretną datę z cierpieniem, oczekiwaniem, wspomnieniem czy poczuciem pustki, a później samo zbliżanie się tej daty uruchamia cały stan emocjonalny. Nad tym można pracować terapeutycznie, np. przygotowując wcześniej plan na trudne dni i stopniowo tworząc dla nich nowe znaczenia. Nie przywiązywałabym też dużej wagi do wyjaśnienia o „traumie prenatalnej” bez bardzo konkretnych podstaw. Nie musi Pani znaleźć jednej teorii wyjaśniającej całe swoje cierpienie, żeby można było skutecznie nad nim pracować. Fakt, że dotychczasowe leki i hospitalizacje nie przyniosły oczekiwanej poprawy, nie oznacza, że wyczerpała Pani wszystkie możliwości. Być może potrzebna jest ponowna, pogłębiona ocena diagnozy i całego dotychczasowego leczenia, najlepiej w kontakcie z psychiatrą, któremu Pani ufa.

Na teraz najważniejsze pytania są jednak dwa: czy ma Pani obecnie konkretny plan odebrania sobie życia lub przygotowane środki? oraz kto może być z Panią fizycznie w najbliższych dniach, szczególnie w okolicy tej rocznicy?

 

Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Jest mi niezmiernie przykro z powodu Pani cierpienia. Jest wiele metod pomocy, nie tylko farmakoterapia. Proszę spróbować psychoterapii logoterapii. ten nurt doskonale wpisuje się w Pani cierpienia. Nie wiem, gdzie Pani mieszka, ale proszę wyszukać w sieci psychoterapeutę pracującego w tym nurcie. Proszę także zrobić testy w kierunku lekooporności. Mam jeszcze jedno pytanie. Czy lekarze proponowali elektrowstrząsy? One bardzo dobrze działają na takie przypadki, wiem to z własnego doświadczenia na oddziale. Są stosowane w przypadkach, kiedy inne metody nie są wystarczające. Proszę także mówić  w czasie terapii o swoich przemyśleniach jak i planach. Jeżeli Pani poczuje się gorzej, proszę wykonać telefon na 112. Zawsze jest nadzieja na poprawę, mimo że Pani cierpi. Żyzcę siły i wyjścia z choroby. 

Kamila Grobelna

Kamila Grobelna

Dzień dobry,

 

To, co Pani opisuje, jest sytuacją wymagającą bardzo poważnego potraktowania, szczególnie ze względu na wcześniejsze próby samobójcze, stałą obecność myśli samobójczych oraz fakt, że konkretne daty uruchamiają planowanie kolejnych prób. Same daty mogą działać jak silne wyzwalacze związane z pamięcią emocjonalną, rocznicami, poczuciem straty i znaczeniami, które przez lata zostały im nadane, dlatego warto przepracować nie tylko samą chęć śmierci, ale również to, co psychicznie dzieje się wokół tych konkretnych dni. Nie oznacza to jednak, że należy czekać na kolejną wizytę i samodzielnie próbować to przeczekać, szczególnie jeśli zbliżająca się rocznica wiąże się już teraz z napięciem, poczuciem końca i planowaniem próby. W takiej sytuacji powiedziałabym terapeutce i psychiatrze wprost dokładnie to, co napisała Pani tutaj, łącznie z tym, że konkretne daty zwiększają u Pani skłonność do planowania samobójstwa, i wspólnie ustaliłabym bardzo konkretny plan bezpieczeństwa na okres przed, w trakcie i po tych datach. Jeżeli obecnie ma Pani zamiar zrobić sobie krzywdę, przygotowany plan albo obawia się Pani, że może Pani nie powstrzymać się przed próbą, proszę nie zostawać sama i skontaktować się natychmiast z pomocą kryzysową lub pojechać na najbliższy SOR albo oddział psychiatryczny, a w Polsce można również całodobowo i bezpłatnie zadzwonić pod 89 527 00 00.

 

Pozdrawiam, psycholog Kamila Grobelna

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Trudność, którą Pani opisuje, wynika z faktu, że symboliczne daty działają na Pani układ nerwowy jak wyzwalacze dawnego, nierozładowanego bólu i traumy, przywołując pamięć o cierpieniu sprzed lat. Diagnostyka zaburzeń osobowości mieszanych często bywa długim procesem, jednak brak poprawy po tylu lekach sugeruje potrzebę pogłębionej weryfikacji, np. w stronę traumy relacyjnej lub złożonego PTSD (C-PTSD), które wymagają specyficznego podejścia terapeutycznego. Faktu, że trafiła Pani na właściwą terapeutkę, nie należy lekceważyć; to właśnie ta relacja jest teraz Pani najsilniejszym filarem w budowaniu poczucia bezpieczeństwa. Zamiast mierzyć się z wizją całej przyszłości, warto skupić się wyłącznie na przetrwaniu najbliższych kryzysowych dni, wypracowując z terapeutką konkretny, krok po kroku plan bezpieczeństwa na czas nasilenia myśli rezygnacyjnych.

Wszystkiego dobrego.

Bożena Nagórska

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Najbardziej zwróciłabym uwagę na to, że w Twoim przypadku konkretne daty nie są już tylko trudnymi wspomnieniami. Zaczęły być powiązane z planowaniem prób samobójczych, dlatego warto potraktować je jako sygnał zwiększonego ryzyka.

Rocznica może uruchamiać skojarzenia ze stratą, przemijaniem i wcześniejszym cierpieniem. Jeśli w poprzednich latach podobne daty wiązały się z myślami i próbami, mózg może niejako „uczyć się” tego schematu. Nie oznacza to jednak, że data sama w sobie wywołuje potrzebę śmierci. Można nad tym pracować, ale dobrze robić to wspólnie z terapeutką.

Nie przywiązywałabym natomiast dużej wagi do wyjaśnienia o „traumie prenatalnej”. Na podstawie tego opisu nie ma podstaw, żeby uznać ją za przyczynę Twoich objawów.

Bardzo ważne jest natomiast to, żebyś powiedziała obecnej terapeutce i psychiatrze dokładnie o tym, co napisałaś tutaj: że nadchodząca rocznica zwiększa napięcie, pojawia się chęć śmierci i w przeszłości właśnie w podobnych dniach planowałaś próby. To są informacje istotne dla oceny Twojego bezpieczeństwa i zaplanowania pomocy.

Jeżeli obecnie masz konkretny plan, przygotowujesz się do zrobienia sobie krzywdy albo obawiasz się, że możesz nie wytrzymać, nie zostawaj sama i skontaktuj się pilnie z pomocą medyczną. Możesz też całodobowo zadzwonić pod 89 527 00 00.

To, że próbowałaś już wielu rzeczy i nadal cierpisz, nie oznacza, że jesteś „trudnym przypadkiem” bez możliwości poprawy. Przy tak długiej i złożonej historii warto jednak rozważyć niezależną konsultację psychiatryczną, podczas której ktoś przeanalizuje całą dotychczasową diagnostykę, leczenie i reakcje na poszczególne leki, zamiast skupiać się wyłącznie na kolejnej zmianie preparatu.

Na ten moment nie musisz rozwiązać całego swojego życia. Najważniejsze jest, żeby bezpiecznie przejść przez okres związany z tą rocznicą i nie zostawać z tym sama.

~ Jagoda Jek, psycholożka

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Opisuje Pani bardzo duże i długotrwałe obciążenie jednak szczególnie niepokojące są nawracające myśli i wcześniejsze próby samobójcze oraz wiązanie ich z konkretnymi datami. W tej sytuacji bardzo ważne jest, aby powiedziała Pani o tym wprost swojej terapeutce i psychiatrze oraz wspólnie przygotowała plan bezpieczeństwa na zbliżający się trudny okres.

Konkretne daty mogą z czasem stać się silnymi wyzwalaczami, ponieważ zostały powiązane ze stratą, cierpieniem i wcześniejszymi kryzysami. Jest to obszar, który warto dalej przepracowywać w terapii. Na podstawie samego opisu internetowego nie można natomiast ocenić trafności diagnozy ani wskazać jednej przyczyny Pani trudności.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Martyna Kryślak

Martyna Kryślak

To, co opisujesz, traktowałabym bardzo poważnie. Masz za sobą próby samobójcze, hospitalizacje, przewlekłe myśli samobójcze i dodatkowo zbliża się data, którą sama rozpoznajesz jako szczególnie niebezpieczny dla siebie moment. To nie jest sytuacja, w której powinnaś próbować po prostu „wytrzymać”.

Najważniejsze teraz jest bezpieczeństwo. Jeżeli obecnie masz zamiar podjąć próbę, przygotowujesz plan albo czujesz, że możesz stracić kontrolę, nie zostawaj sama i nie czekaj na kolejną wizytę. Powiedz terapeutce lub psychiatrze wprost, jak wygląda sytuacja, a jeśli zagrożenie jest bezpośrednie, jedź na izbę przyjęć oddziału psychiatrycznego/SOR albo zadzwoń pod 112. Ministerstwo Zdrowia wskazuje również całodobowe, bezpłatne Centrum Wsparcia 800 70 2222.

Jeżeli natomiast jesteś obecnie bezpieczna, ale wiesz, że zbliżająca się rocznica zwiększa ryzyko, nie czekałabym na rozwój wydarzeń. Powiedz o tym już teraz terapeutce i psychiatrze. Możesz wręcz pokazać im ten wpis. Przy takiej historii warto wspólnie stworzyć konkretny plan bezpieczeństwa na okres poprzedzający rocznicę: z kim będziesz wtedy w kontakcie, gdzie możesz przebywać, co zrobisz przy nasileniu myśli i jak ograniczyć dostęp do rzeczy, którymi mogłabyś zrobić sobie krzywdę.

Co do samych dat: możliwe, że stały się dla Ciebie silnymi wyzwalaczami emocjonalnymi. Rocznica może uruchamiać wspomnienia, żałobę, poczucie przemijania i wcześniejsze doświadczenia związane z próbami. Dodatkowo pierwsza zaplanowana próba miała przypadać właśnie na rocznicę śmierci dziadka, a kolejne próby wiązały się z innymi konkretnymi datami. Mózg mógł więc nauczyć się kojarzyć określone daty z kulminacją cierpienia i „końcem”. To nie oznacza, że istnieje w nich jakieś szczególne znaczenie czy przeznaczenie. To wyuczony wzorzec, nad którym można pracować.

Nie przywiązywałabym natomiast dużej wagi do teorii o „traumie prenatalnej” jako wyjaśnieniu Twojego stanu. Z Twojego opisu nie da się tego wnioskować, a przede wszystkim nie potrzebujesz jednej niezwykłej teorii, żeby Twoje cierpienie było realne.

I bardzo ważne: fakt, że 9 leków, hospitalizacje i kilka wcześniejszych terapii nie przyniosły oczekiwanej poprawy, nie oznacza, że jesteś „nieuleczalnym przypadkiem” ani że dalsza pomoc nie ma sensu. Może natomiast oznaczać, że potrzebna jest ponowna, całościowa ocena przypadku, również pod kątem trafności rozpoznania i dotychczasowego leczenia. Warto powiedzieć obecnej terapeutce i psychiatrze nie tylko „leki nie działają”, ale dokładnie: „mam przewlekłe myśli samobójcze, wielokrotne próby i konkretne daty, które zwiększają moje ryzyko. Potrzebuję, żebyśmy ponownie ocenili diagnozę i plan leczenia.”

Materiały wspierające

Ebook
Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"

OFFLINE. Czas na nas. to workbook dla par od TwójPsycholog — 10 rozdziałów ćwiczeń, które pomagają lepiej się poznać, porozmawiać o wartościach, przyszłości i kryzysach. Bez ekranów. Twarzą w twarz

dla parterapia parworkbook
Darmowy
Ebook
Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.
Psychologiczny duet

Psychologiczny duet

Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.

Praktyczny przewodnik, który pomoże Ci lepiej rozumieć to, co dzieje się w Twoim związku!

relacjezwiązki
69 zl
Ebook
Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę
Magdalena Dąbrowska

Magdalena Dąbrowska

Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę

„Wpłyń na związek w pojedynkę” to karty pracy dla kobiet, które chcą odzyskać spokój i wpływ w relacji. Zawierają ćwiczenia, techniki komunikacji, stawiania granic i pracy z emocjami, pomagające wprowadzać zmianę – nawet bez udziału partnera.

bliskośćrelacjezwiązkizwiązki i relacje
39 zl
Webinar
All you need is love? O namiętności w związkach
Magdalena Ogieniewska-Małecka

Magdalena Ogieniewska-Małecka

All you need is love? O namiętności w związkach

Webinar „All you need is love?” to spotkanie o namiętności w związkach – jej zmianach, naturalnych etapach i momentach, gdy warto zareagować. Dowiesz się, jak rozpoznawać sygnały kryzysu, kiedy szukać wsparcia i jak pielęgnować bliskość na co dzień.

miłośćnamiętnośćwebinarzwiązki
150 zl
Ebook
Relacje
Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind

Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind

Relacje

„Relacje” to krótki poradnik z praktycznymi wskazówkami i technikami, które pomagają lepiej rozumieć siebie i partnera, poprawiać komunikację oraz skuteczniej radzić sobie z codziennymi konfliktami.

komunikacjarelacjećwiczenia
89 zl

Warto przeczytać

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Różnice w podejściu do pieniędzy: jak rozmawiać z partnerką, która wydaje ponad swoje możliwości na dzieci?
W jaki sposob rozwiazac “konflikt” zwiazany z podejsciem do wydatkow? Zyjemy z partnerka na odleglosc, przyjechalem teraz na 3 tygodnie… ona ma dwojke dzieci i byly tez jakies urodziny ale i tak uwazam, ze wydalem sporo za duzo… z moim podejsciem nigdy bym tyle nie wydal bo zanim cos wydam to planuje budzet i jezeli mnie na cos nie stac to mnie na to nie stac… moja partnerka zas czesto nawet ogranicza sobie jedzenie zeby tylko dzieci mialy urodzint takie jak koledzy, wyszly czasem na lody, do kina pojechaly na mecz itd. Chodzi o to, ze widze, ze nie stac jej na to zeby robic urodziny na 7 dzieciakow, z wyjsciem do kina, pizza dla wszystkich, prezentami, ozdobami w domu itd. Wiem, ze jest to jej cale zycie i dzieci sa najwazniejsze, ale ona potrafi wyjechac do Krakowa na 2 dni kiedy jej ba to nie stac -dziecko zostalo powolane na mecz i koniec trzeba to spelnic, inny syn pojechal na oboz do Hiszpani bo inni jada - obecnia zarabia najnizsza krajowa bo branza upada. Jestem swiadomy, ze po prosru kiedy bym wrocil z moim podejsciem nie byloby klopotow finansowych ale z jej - cala moja wyplata szla by tylko i wylacznie na potrzeby dzieci. Chcialem porozmawiac o tym np. Przy okazji pewnych zakopow ze kupuje troche za duzo slodyczy - raz ze nie zdrowe a dwa jest ich za duzo jak na taki budzet… mowilem spokojnie o budzecie ze moze znalezc inne rozwiazanie na korepetycje z angielskiego - ona sie wtedy tylko wscieka i mowi jasno, ze dzieci MUSZA I BEDA mialy to wszystko co chca. Nie wiem jak jej wytlumaczyc, ze jezeli na cos nas nie stac to po prostu nie stac. Ogolnie jestem osoba bardzo oszczedna i mimo, ze zarabiam bardzo dobrze i przy powrocie do Polski tez byc moze mialbym dobrze platna prace to nie lubie takiego wyrzucania pieniedzy i nie wyobrazam sobie sytuacji kiedy moj budzet jest skierowany tylko na potrzeby dzieci ktore tez nie sa moje. Nie uwazam, ze trzeba wychodzic co chwile na lody, kregle do kina - mozna znalezc inne rozrywki i dostosowac budzet do okolicznosci. Ona jednak ma ambicje zeby jej dzieci kiedys powiedzialy o niej ze byla najlepsza matka - bo jej ojciec byl taki jak zyl kiedy byla mala. Ja nie umiem zyc rozrzutnie a ona poswieci wszystko aby tylko dzieci mialy wysoki standard.
Szukam terapii zajęciowej - Warszawa. Autyzm wysokofunkcjonujący. Obecnie doświadczam przemocy ze strony placówki.

Jestem osobą w spektrum autyzmu i mam 29 lat, od wiosny 2019 roku uczęszczam na terapię zajęciową, w której aż 6 razy została naruszona moja nietykalność cielesna: trzy razy przez uczestników a trzy razy przez instruktorów, z czego jeden raz przez panią psycholog, która cały czas straszy mnie telefonami do ojca mojego, żeby przyjechał tam, bo chcą z nim odbyć rozmowę w sprawie innej placówki, też dedykowanej osobom dla osób z zespołem Aspergera, a raz chcieli też wzywać Policję, ponieważ po namowach mojego chrzestnego chciałem nagrać, w jaki sposób trenerka od sportu znęca się nad innymi, by pokazać w domu, co się tam odprawia. 

Co mogę zrobić w takiej sytuacji, bo szukam pomocy wszędzie, gdzie się tylko da? Rozmowy z ojcem swoim, żeby zrobił tam porządek, nie pomagają, a bardzo chciałbym, aby ktoś mi podpowiedział, co mógłbym zrobić i bronię się przed pobytem w szpitalu psychiatrycznym, bo mnie w tej placówce też tym straszą, jak i więzieniem i mówią, że żadna dziewczyna mnie nie będzie chciała, a w domu też nie jest kolorowo, bo dziadek mój wydzwania w różne miejsca i namawiał mnie też do samobójstwa i nie chcę się leczyć psychiatrycznie. 

Proszę o pomoc i szukam też terapii grupowej na terenie Warszawy dla osób z zespołem Aspergera a w szpitalu psychiatrycznym byłem w Instytucie Psychiatrii i Neurologii też w Warszawie. 

Proszę o pomoc (informacja od platformy - prosimy o kontakt z nami przez kontakt@twojpsycholog.pl, przekażemy dane kontaktowe). 

Szukam też innego psychiatry też na terenie Warszawy, który zgodzi się mnie prowadzić, bo lekarz z Rawy Mazowieckiej po krytyce instruktorów z tej terapii zajęciowej chce odmówić leczenia mnie dalszego. Proszę o pomoc.

Jestem mamą 6 letniego chłopca, mam 26 lat i jestem atrakcyjna, mam wysportowaną sylwetkę, zgrabne ciało, jestem fizycznie taka, jaka chcę być, psychicznie siedzę na dnie
Jestem mamą 6 letniego chłopca, mam 26 lat i jestem atrakcyjna, mam wysportowaną sylwetkę, zgrabne ciało, jestem fizycznie taka, jaka chcę być, psychicznie siedzę na dnie. Ojciec dziecka ma gdzieś swojego syna, jest alkoholikiem, od 4 lat nie ma z nim kontaktu, miałam zaś chłopaka, z którym byłam krótko, ok pół roku i mnie pobił, zostawiłam więc go, po roku znów się zakochałam, chłopak młodszy ode mnie o 3 lata, był cudowny, było naprawdę super i w pewnym momencie zaczął wybierać kolegów, pracę, a na końcu mnie zostawił, bo jak to powiedział, nie chce jednak kobiety z dzieckiem.. po jakimś czasie do mnie dotarło, że coś chyba jest ze mną nie tak, nie mogę sobie znaleźć nikogo wartościowego, bo mam dziecko.. nie mam wsparcia rodziny czy przyjaciół, praktycznie jestem z tym wszystkim sama, teraz jeszcze doszedł stan zapalny kaletki podbarkowej i jestem na zwolnieniu lekarskim, grozi mi zwolnienie z pracy, bo taki szef.. minusem tego wszystkiego jest to, że nie mogę znaleźć pracy, bo ja potrzebuję na jedną zmianę, aby dziecko na ten czas mogło być w przedszkolu, bo, jak wspomniałam wyżej, nie mam wsparcia.. dni w domu są okropne, 12 h siedzenia w łóżku, nie mogę wyjść, bo zwolnienie lekarskie.. mieszkam w bardzo małym mieście i wszyscy się tu znają, ale nie cierpię z tego powodu od tygodnia czasu, cierpię tak od nie pamiętam już kiedy.. rodzice zawsze mieli na nas wywalone, stary jest alkoholikiem a matka powiedziała, że nie pomoże nijak.. najlepiej, jak byśmy się wszyscy wyprowadzili, bo ona chce mieć spokój (mam 11 rodzeństwa i tak, nie mam wsparcia) dziećmi też się nie zajmie, bo ona nie chce, bo chce spokoju... na starego nie ma, co liczyć.. z ciotkami, wujami nie jesteśmy zżyci.. rodzice nigdy nie dbali o relacje rodzinne.. nie miałaM w życiu autorytetu.. nikt nie podpowiedział mi, co mogę zrobić, którędy iść, dlatego dziś jestem tu, gdzie jestem.. wynajmuję mieszkanie sama, sama wychowuję dziecko, zarabiam tyle, co na rachunki, wliczając alimenty i 500+.. to i tak nic.. czasem a nawet często się budzę z myślą, po co ja dziś w ogóle się obudziłam .. wszystko w moim życiu traci sens, a najgorzej, że wciąż kocham kogoś, kto mi powiedział, że nie chce jednak kobiety z dzieckiem.. to wszystko cholernie boli.. I ja już tak dłużej nie mogę.. JJ
Brak zaangażowania ze strony chłopaka - jest przytwierdzony do pracy i rodziny, ja jestem poniżej tych priorytetów
Witam. Od dłuższego czasu mam problem ze swoim chłopakiem. Uważam, że nie poświęca mi on wystarczająco czasu oraz nie angażuje się w nasz związek tak, jak ja. Na codzień studiujemy w dwóch różnych miastach oddalonych o 200 km. Okazje do spotkań mamy od święta i w wakacje. Obecny letni czas chciałam wykorzystać maksymalnie na wspólne spotkania i rozmowy, bo wiem, że od października nie będzie takiej możliwości. Do tej pory zawsze myślałam w pierwszej kolejności o moim chłopaki i naszym związku, bardzo się zaangażowałam. Ale też rozczarowałam... U niego na pierwszym miejscu jest praca i pomoc dla rodziców. Ja jestem na końcu. Zdarzyła się taka sytuacja, że przez 4 dni się nie widzieliśmy, bo on pomagał tacie. A wcześniej obiecał, że będziemy się częściej widywać. Dwa razy przeprowadziłam z nim także rozmowę i jasno zasygnalizowałam, że chciałabym spędzić z nim więcej czasu (ogólnie i sam na sam - nie w domu z rodzicami czy rodzeństwem tylko gdzieś indziej). Chciałabym, żeby to on wyszedł z jakąś inicjatywą - np. zaprosił mnie na spacer, do kina czy na rowery, nawet dwie godzinki na łonie natury by mi nie przeszkadzały. Chciałabym, żeby się zaangażował. Dotychczas to ja coś proponowałam albo uzgadnialiśmy wspólnie. Brakuje mi jego spontanicznej propozycji czy decyzji o jakiejś wspólnej aktywności. Czy ja za dużo od niego wymagam? Czy mam prawo oczekiwać czegoś od niego? Nie sądziłam, że aż tak bardzo się rozczaruję i stracę motywację do starania się, żeby nasz związek przetrwał. Co powinnam zrobić w tej sytuacji? A może to ze mną coś jest nie tak?
Agresja i przemoc fizyczna u żony leczacej sie na depresje - czy to objaw depresji czy innego zaburzenia?
Moja żona leczy sie na depresję, od pewnego czasu zachowuje się agresywnie wobec mnie, dzieci i osób całkowicie obcych. Wcześniej agresja była tylko słowna, awantury i wyzwiska. Po kilku takich incydentach pojechałem razem z nią na wizytę u psychiatry. Po tej wizycie i rozmowie z Panią doktor, postanowiła zmienić żonie leki. Jakiś czas był spokój, natomiast teraz wróciło ze zdwojoną siłą. Nie jest już agresywna wobec obcych i mniej do dzieci, ale względem mnie agresja się nasiliła i przybrała formę przemocy fizycznej. Moje dzieci już są prawie dorosłe i są poza domem. Czy u osób z depresją często spotyka sie takie napady agresji, czy może to jest jeszcze coś innego.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.