
- Strona główna
- Forum
- inne, odżywianie się, zaburzenia nastroju
- Nie akceptuję...
Nie akceptuję swojego wyglądu i wagi - obsesja na punkcie wyglądu, porównywanie się i unikanie spotkań
Jagoda Jek
Najbardziej niepokojące jest to, że wygląd zaczyna decydować o tym, czy pozwalasz sobie normalnie żyć - rezygnujesz ze spotkań, odkładasz życie na moment, w którym będziesz szczuplejsza, będziesz miała inne włosy czy będziesz lepiej się malować. To może być już coś więcej niż zwykłe niezadowolenie z wyglądu. Warto porozmawiać z psychologiem o tym, ile czasu poświęcasz na kontrolowanie swojego wyglądu, porównywanie się i myślenie o wadze. Nie musisz od razu „pokochać swojego ciała” - pierwszym celem może być to, żeby jego wygląd przestał decydować o tym, czy wychodzisz z domu i korzystasz z życia. Samo odchudzanie prawdopodobnie nie rozwiąże problemu, skoro po wcześniejszym schudnięciu niezadowolenie wróciło. Dobrze byłoby też przyjrzeć się temu, co dokładnie obiecujesz sobie po osiągnięciu kolejnych zmian -bo być może problemem nie jest to, jak wyglądasz, tylko przekonanie, że dopiero wtedy będziesz wystarczająco dobra, żeby czuć się swobodnie.
~ Jagoda Jek, psycholożka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Joanna Kaminiak-Orzechowska
Dzień dobry,
Lokowanie swojego szczęścia w wyglądzie jest bardzo często złudne, ponieważ jest to niestały element naszego życia.
Może jest jakiś powód, dla którego jest to dla Ciebie szczególnie ważne. Zastanawia mnie to, jak wyglądają inne obszary Twojego życia: relacje z przyjaciółmi, relacje partnerskie czy edukacja i strefa zawodowa oraz zainteresowania. Jeśli są w nich jakieś braki, to może być to powodem skupiania się tylko na wyglądzie i odzwierciedlać pustkę jaką odczuwasz oraz niską samoocenę.
Możesz przypisywać wyglądowi wartość i umiejscawiać w nim swoje problemy, które po głębszej analizie mają źródło gdzieś indziej.
Jeśli tak jest może warto jest skupić się na tych innych obszarach, aby rozwinąć coś co będzie pochłaniać Twoje zaangażowanie i uwagę.
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Kaminiak-Orzechowska, psychoterapeutka psychodynamiczna
Wojciech Wakieć
Z jednej strony bardzo chce Pani zmienić swój wygląd, bo ma Pani nadzieję że wtedy wreszcie poczuje się Pani dobrze sama ze sobą. Z drugiejj strony doświadcza Pani tego, że nawet kiedy coś Pani zmieni to za chwilę znajduje Pani w sobie kolejną rzecz, która nie pasuje... Zaczęło to zajmować naprawdę dużo miejsca w Pani życiu, do tego stopnia, że rezygnuje Pani z rzeczy, na których Pani zależy...
Brzmi to tak jakby bardzo trudno było Pani znaleźć moment, w którym może Pani powiedzieć sobie coś w rodzaju „jest dobrze, już wystarczy, nie muszę”.
A gdyby odłożyła Pani na chwilę pytania o to co trzeba w sobie zmieniać, a wyobraziła sobie, że zaczyna Pani być ze sobą bardziej okej taka jaka jest i nie musi już ciągle siebie poprawiać - to co wtedy zmieni się w Pani życiu?
Kiedy nie trzeba będzie się zmieniać - co robiłaby Pani inaczej albo więcej, czego dzisiaj Pani sobie odmawia albo nie pozwala?
Co z tych rzeczy nawet najmniejszych, może Pani zrobić dla siebie dziś?

Zobacz podobne
Dzień dobry,
mam w swoim życiu kilka problemów: jedzenie z nudów i jedzenie emocjonalne, bałaganiarstwo, prokrastynacja, robienie wszystkiego dosłownie na ostatni moment, gonitwa myśli, gubienie rzeczy, zapominanie. Mam 1000 pomysłów na raz, a nic z tego nie robię. Miałam się uczyć do matury, dlatego zrezygnowałam z basenu — i ani się nie uczyłam do matury, ani nie chodziłam na basen. I to jest jeden z wielu przykładów moich zachowań. Chciałabym uzyskać leki na zmniejszenie apetytu, ale nie wiem, czy to, co mi dolega, to ADHD, czy to są po prostu zaburzenia odżywiania. Chciałabym skorzystać z pomocy specjalisty, ale nie wiem kogo dokładnie, żeby zrobić to najniższym kosztem. Czy mogę z tym iść od razu do psychiatry, czy raczej powinnam iść na terapię i zabrać się za to powoli? Powinnam iść do psychologa czy do psychoterapeuty? Co mam w ogóle zrobić?
Zmagam się z tym okropnym uczuciem, które pojawia się, gdy napady obżarstwa wymykają się spod kontroli.
Zauważyłem, że najczęściej dzieje się to wtedy, kiedy jestem zestresowany, zmęczony emocjonalnie, przytłoczony wszystkim, co dzieje się wokół mnie. I wtedy mam wrażenie, że jedzenie to jedyny sposób, żeby choć na chwilę poczuć się lepiej, uspokoić te wszystkie nerwy i napięcia. To takie dziwne, bo wiem, że to jest jakby mechanizm obronny, ale nie rozumiem, dlaczego akurat jedzenie stało się tym moim ratunkiem.
Może to coś związanego z niską samooceną? Może nie umiem radzić sobie z emocjami i sięgam po jedzenie, żeby wypełnić pustkę? Mam wrażenie, że w tych momentach moje dobre intencje związane z dietą po prostu się rozpadają.
Staram się być zdrowy, dbać o siebie, ale wtedy wszystko wymyka się spod kontroli, jakbym nie miał siły wyjść z tego błędnego koła. Zastanawiam się, co mogę zrobić, żeby zacząć lepiej sobie radzić, wyjść z tego. Jak przestać sięgać po jedzenie, kiedy emocje zaczynają mnie przytłaczać? Naprawdę nie chcę, żeby to dalej rządziło moim życiem i zdrowiem. Będę wdzięczny za każdą pomoc, bo czuję, że teraz jest to dla mnie bardzo ważne.

