
Czy jestem uzalezniony od alkoholu? Klotnie z zona i wybuchy gniewu po wiekszej ilosci alkoholu
Konstancja Gromala-Wielek
Dzień dobry, nawet picie w soboty może być uzależnieniem. Tu trzeba zadać pytania, czy potrafi Pan nie napić się alkoholu na imprezie, w soboty, co wtedy Pan odczuwa, silny przymus?
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Jagoda Jek
Sam fakt, że na co dzień pijesz niewiele, nie wyklucza problemu z alkoholem. Uzależnienie nie zależy wyłącznie od tego, ile i jak często ktoś pije. W Twoim przypadku niepokojące jest to, że po alkoholu powtarza się silny gniew, tracisz kontrolę nad reakcjami i dochodzi do konfliktów z żoną, a sytuacja nie jest jednorazowa. To może być już sygnał rozwijającego się problemu alkoholowego, ale na podstawie tego opisu nie da się powiedzieć, że na pewno jesteś uzależniony. Warto potraktować to poważnie i skonsultować się ze specjalistą uzależnień, który oceni nie tylko ilość alkoholu, ale cały sposób jego używania i konsekwencje.
~ Jagoda Jek, psycholożka

Zobacz podobne
Witam, na wstępie zaznaczam, że od 9 lat leczę się na depresję, w tym czasie zażywałem leki, odstawiałem, było bardzo źle, następnie zaczynałem brać na nowo i wszystko wracało do normy, było stabilnie. Od pewnego czasu, ok. 3 miesięcy pomimo brania leków jestem w totalnym psychicznym dołku, w styczniu się rozwiodłem, od listopada zeszłego roku mieszkam sam. Ale od około jak już wspomniałem, 3 miesiące czuje, że jestem sam, nie mam nikogo, wcześniej chciałem być sam, cieszyłem się, jednak teraz wiem, że moje myślenie było błędem, nie potrafię sobie poradzić z otaczającym światem, mam obniżony nastrój, nic mnie nie cieszy, wcześniej chodziłem z uśmiechem do pracy, teraz na samą myśl o tym nie chce mi się żyć, nie chce mi się wstawać, wracam z pracy, idę spać, w pracy śpię, nie mogę się na niczym skupić, nic mi nie przynosi radości, wegetuję, do tego dochodzą myśli, że co ja tu robię? Po co ja się męczę? Nienawidzę tego, tak naprawdę rozwód był z mojej winy, bo tego chciałem, teraz żałuję, wcześniej było mi źle, teraz jest jeszcze gorzej, przypominam sobie dobre chwile z żoną, to jest bardzo dobrą osobą, teraz widzę, że popełniłem bardzo duży błąd, zacząłem pić więcej alkoholu, bardzo zaniedbałem siebie, przytyłem, nie mam siły się do niczego zmotywować, chciałbym uciec, ale nie mam dokąd… wszystko mnie przytłacza…. Czuję, że w pewnym momencie pęknę… że nie dam rady tego wszystkiego ogarnąć, poskładać, chciałbym powiedzieć byłej żonie, że bardzo jej dziękuję za to, jaką była, że mi jej brakuje… boję się że w pewnym momencie nie dźwignę tego wszystkiego…. Że już nie będę miał siły… nie wiem co mam robić? Rezygnacja, brak motywacji, brak chęci, przygnębienie, przytłoczenie, samotność, przegrane życie… myśli samobójcze… nie potrafię nawiązać relacji… zostałem sam… nie mam nikogo… w środku krzyczę, na zewnątrz udaję że jest super… jak mogę sobie pomóc?

