Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak pomóc 16-letniej córce po śmierci ojca, gdy odrzuca wsparcie psychologa i zamyka się w sobie?

Treść wrażliwa
Trzy lata temu w wypadku samochodowym zginął ojciec mojej 16-letniej córki. Od tamtego czasu bardzo się zmieniła. Stała się opryskliwa, wybuchowa, często jest niemiła i odpycha od siebie bliskich. Mam świadomość, że takie zachowanie może być związane z ogromną traumą i bólem po stracie taty. Mam wrażenie, że córka tłumi w sobie bardzo wiele emocji. Nie potrafi ze mną otwarcie rozmawiać o tym, co czuje, zamyka się w sobie i unika trudnych tematów. Bardzo chciałabym, aby otrzymała pomoc psychologa, jednak stanowczo odmawia. Twierdzi, że nie potrzebuje żadnej terapii.Kilka lat temu była już u psychologa, kiedy po śmierci ojca została odrzucona przez kolegów i koleżanki z klasy. Niestety po tej wizycie poczuła się niezrozumiana. Powiedziano jej jedynie, że powinna przeprosić swoich znajomych, co sprawiło, że całkowicie straciła zaufanie do psychologów. Od tamtej pory nie chce ponownie skorzystać z takiej pomocy. Jako matka bardzo się o nią martwię. Chciałabym wiedzieć, jak mogę do niej dotrzeć, jak ją wspierać i co zrobić, aby zgodziła się na pomoc specjalisty, który pomoże jej przepracować stratę i nagromadzone emocje.
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Zachowanie córki wskazuje na silne mechanizmy obronne. Oczywiście jest to spowodowane strata, traumą i żalem, z którymi nie jest sobie w stanie poradzić. Nie można kogoś zmuszać do poszukiwania pomocy u terapeuty. Zawsze jest potrzeba zgoda, jak i odczuwanie potrzeby przez konkretną osobę. Taki ma wentyl bezpieczeństwa aktualnie. Obawia się wtórnej krzywdy. Kiedy tak się zachowuje, czyli nie przybliża osób trzecich do siebie, to wydaje jej się, że to najlepsze wyjście. Co Pani może zrobić w takim razie? Po pierwsze nie zmuszać do wizyty u psychologa, ale rozmawiać spokojnie, aby poczuła, że Pani jest po jej stronie. Należy odbudować jej poczucie bezpieczeństwa i kontroli. Proszę nie unikać tematu śmierci i rozmawiać o tym delikatnie i spokojnie, gdyż unikanie tematu spowoduje u dziecka alienację. Dobrze jest, aby córka usłyszała komunikat w stylu" Wiem, że jest ci ciężko, ale jestem obok. Widzę, że mnie odpychasz, ale ja zawsze będę przy tobie". Po jakimś czasie "Po śmierci taty czujesz się samotna i pewnie wiele się nagromadziło, czego nie rozumiesz ty i ja". A za jakiś czas komunikat "Spróbujmy iść na jedno spotkanie do psychologa". Jeżeli nie będziesz chciała kontynuować to damy sobie spokój, ale daj sobie szansę". Wszystko bez nacisku i w pełnej autonomii. Jeżeli poprzednie spotkanie z psychologiem łączy z Tobą i czuła się przymuszona to warto ją także za to przeprosić. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za podzielenie się swoją historią. Nie naciskałabym córki na terapię, szczególnie po wcześniejszym doświadczeniu, w którym poczuła się niezrozumiana. Warto najpierw odbudowywać zaufanie i dawać jej sygnał: „Nie chcę Cię do niczego zmuszać. Jestem obok i chcę Cię wspierać.”

Może Pani zapytać ją, czego potrzebuje od Pani i czego sama chciałaby spróbować. Można też zaproponować wybór innego psychologa, najlepiej pracującego z nastolatkami i żałobą, pozostawiając córce decyzję.

Najważniejsze, żeby poczuła, że nie chce jej Pani „naprawić”, tylko zrozumieć i być przy niej.

 

Z Pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Suela Wójcikiewicz

Suela Wójcikiewicz

Jako mama 17-letniej córki doskonale rozumiem, jak bardzo Pani cierpi, patrząc na córkę, która zamyka się w sobie, nie chce rozmawiać i nie przyjmuje żadnego wsparcia i jak bezsilna czuje się Pani wobec jej odmowy.


Opryskliwość i wybuchowość córki jest według mnie żałobą, w ten sposób córka kontaktuje się z bólem, bo nie potrafi zaakceptować tego, co się wydarzyło. Pod złością kryje się smutek, tęsknota, poczucie niesprawiedliwości. Może kryć się pod tym obawa i lęk, że jeśli pozwoli sobie poczuć stratę taty, tego nie udźwignie. Odpychanie Pani i wyrażanie złości jest metodą ochrony układu nerwowego, żeby przetrwać w tej trudnej sytuacji. Zachowanie córki nie jest przeciwko Pani, wygląda na to, że stara się Pani dawać córce przestrzeń do wyrażania emocji i to też jest forma wsparcia.


To co córka usłyszała od psychologa, w mojej ocenie jako psychoterapeutki i matki, jest porażką, nieodpowiedzialnością, nieprofesjonalizmem i wcale się nie dziwię, że córka straciła zaufanie.


To, co Pani może zrobić teraz, to nie naciskać na rozmowę o uczuciach, bo to może bardziej zamyka nastolatków. Spróbujcie zwyczajnie być razem przy zwykłych, codziennych czynnościach. Nie naciskaċ na terapię, zamiast tego można powiedzieć córce szczerze, że Pani też jest czasami trudno i nie wie, jak sobie z tym poradzić, dlatego chciałaby pogadać z kimś mądrym. Czasem to otwiera drzwi dla dziecka, bo widzi, że nie ma nic złego w szukaniu pomocy, że jest to coś normalnego w trudnych chwilach.


Zamiast przekonywać córkę do terapii, można zaproponować jedno spotkanie bez zobowiązań, z jasnym komunikatem, że nie musi nic mówić, jeśli nie chce i że może po prostu sprawdzić, czy ta osoba jest inna niż poprzednia. Warto poszukać terapeuty pracującego z młodzieżą i żałobą, niekoniecznie klasycznego psychologa.


Jeśli zauważy Pani niepokojące sygnały proszę szukać pomocy pilnie, niezależnie od zgody córki. 


Nie musi Pani przez to przechodzić sama. Proszę zadbać o siebie, Pani również potrzebuje pomocy.



Maja Zarzycka

Maja Zarzycka

Dzień dobry, 

słyszę i głeboko rozumiem Pani zmartwienia. Faktycznie istnieją symptomy sugerujące trudności. Niestety nie może Pani zmusić córki do współpracy z psychologiem, kiedy ta stanowczo odmawia. Jest to ciężki moment macierzyństwa, kiedy mierzymy się z własną bezradnością. Ważne jest, aby Pani towarzyszyła empatycznie córce w tych przejściach i nie naciskała na pracę psychologiczną, zanim córka sama nie przekona się, że jest gotowa

Oliwia Grzemba

Oliwia Grzemba

Witam,

 

Super, że dba Pani o zdrowie psychiczne córki.

Wydarzenie wskazuje na dużą traumę.

Przykro mi, iż nie otrzymała należytej pomocy od specjalisty.

W pierwszej kolejności podjęłabym kroki doraźne - zapewniała: "w razie, gdybyś potrzebowała porozmawiać, jestem obok". Zachęcała do tego, aby chociaż swoje emocje przelewała na papier, np. prowadziła pamiętnik (niektórzy wolą dla odmiany wyrażać emocje poprzez sztukę, np. rysowanie).

Może ma jakąś koleżankę czy kolegę, który korzysta z pomocy i mógłby się podzielić ogólnymi odczuciami ze spotkań?

Czasem to jest kwestia czasu.

Ja bym jeszcze poszukała osoby, specjalizującej się w tego typu rzeczach w danym rejonie, poczytała opinie i pokazała córce - teraz wielu psychologów można znaleźć w mediach społecznościowych, z możliwością zobaczenia, jak wyglądają, jak się wypowiadają, czy nieraz prowadzą blogi.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Psycholog,

Oliwia Grzemba

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Trudne zachowania córki to prawdopodobnie mechanizm obronny chroniący ją przed wciąż nieprzepracowanym bólem i lękiem przed kolejnym odrzuceniem. Negatywne doświadczenie z przeszłości uzasadnia jej obecny opór, dlatego zamiast naciskać na terapię, warto zacząć od budowania bezpiecznej przestrzeni w domu — bez oceniania i bez robienia z niej „pacjenta”. Może Pani zaproponować jej jednorazową konsultację z nowym, uważnie wybranym terapeutą np. specjalizującym się w traumie i młodzieży, dając jej prawo do decydowania, czy chce kontynuować te spotkania. Gdyby córka nadal kategorycznie odmawiała, warto samej skonsultować się z psychologiem, aby dowiedzieć się, jak wspierać ją w codziennym życiu i pośrednio pomagać jej uczyć się wyrażania trudnych emocji.

Wszystkiego dobrego.

Bożena Nagórska

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Po stracie rodzica u nastolatki może pojawić się wiele trudnych emocji i zmian w zachowaniu. Złość, wycofanie czy odsuwanie bliskich mogą być sposobem radzenia sobie z bólem, ale na podstawie samego opisu nie da się określić, co dokładnie dzieje się z córką.

Ważne, żeby nie koncentrować się wyłącznie na przekonaniu jej, że „musi iść do psychologa”. Po wcześniejszym doświadczeniu, w którym poczuła się niezrozumiana, jej niechęć jest czymś, co warto potraktować poważnie. Możesz powiedzieć jej, że nie zamierzasz jej do niczego zmuszać, ale jeśli kiedyś będzie chciała porozmawiać z kimś innym niż mama, pomożesz jej znaleźć osobę, przy której poczuje się bezpiecznie.

Na co dzień bardziej pomocna może być spokojna obecność niż wypytywanie o emocje. Daj jej znać, że jesteś dostępna również wtedy, kiedy nie chce rozmawiać. Możesz też powiedzieć wprost: „Nie musisz przede mną udawać, że wszystko jest dobrze. Nie musisz teraz o tym mówić, ale jestem obok”.

Jednocześnie warto obserwować, czy pojawiają się sygnały wymagające szybszej konsultacji, np. wyraźne pogorszenie funkcjonowania, izolowanie się, problemy ze snem lub jedzeniem, używanie substancji czy wypowiedzi dotyczące śmierci albo braku sensu. W takich sytuacjach nie warto czekać, aż sama zmieni zdanie.

Jeśli będzie gotowa, można poszukać psychologa pracującego z nastolatkami i żałobą, a przed pierwszym spotkaniem pozwolić jej samodzielnie zdecydować, z kim chce porozmawiać. Sam fakt, że pierwsza pomoc jej nie odpowiadała, nie oznacza, że każda kolejna konsultacja będzie wyglądała tak samo.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Kamila Grobelna

Kamila Grobelna

Dzień dobry,

 

To, że córka odmawia pomocy, nie oznacza, że nie potrzebuje wsparcia. Po wcześniejszym doświadczeniu, w którym poczuła się niezrozumiana, jej nieufność wobec psychologów jest całkowicie zrozumiała. Dlatego zamiast przekonywać ją, że „musi iść na terapię”, warto najpierw odbudowywać poczucie bezpieczeństwa i zaufanie.

Może Pani powiedzieć jej, że widzi Pani, jak dużo przeszła, i że nie chce jej do niczego zmuszać. Warto zostawić jej możliwość wyboru specjalisty, formy spotkań czy nawet pierwszej konsultacji, podczas której nie musi od razu opowiadać o śmierci taty.

 

Proszę też nie traktować jej wybuchów czy opryskliwości wyłącznie jako „złego zachowania”. Mogą być sposobem radzenia sobie z bardzo trudnymi emocjami. Jednocześnie warto stawiać spokojne granice – można jednocześnie powiedzieć: „Rozumiem, że jest Ci trudno, ale nie zgadzam się na obrażanie mnie”.

 

Dobrym rozwiązaniem może być również konsultacja Pani jako rodzica z psychologiem pracującym z młodzieżą, nawet jeśli córka nie chce na razie przyjść. Specjalista może podpowiedzieć, jak reagować na jej zachowanie i jak stopniowo zachęcać ją do skorzystania z pomocy, bez wywierania presji.

Jeżeli pojawiają się sygnały takie jak samookaleczenia, myśli samobójcze, używanie substancji, gwałtowne pogorszenie funkcjonowania lub inne zachowania zagrażające jej bezpieczeństwu, nie warto czekać, aż sama zgodzi się na terapię – wtedy potrzebna jest pilna konsultacja specjalistyczna.

 

Pozdrawiam, psycholog Kamila Grobelna

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Po tak trudnym doświadczeniu córka może potrzebować czasu i przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa. Warto nie naciskać na terapię, ponieważ może to jeszcze bardziej wzmacniać jej opór. Proszę spokojnie pokazywać, że jest Pani dostępna i gotowa wysłuchać jej bez oceniania. Dobrym rozwiązaniem może być również konsultacja dla Pani z psychologiem pracującym z młodzieżą, pomoże ustalić jak wspierać córkę i stopniowo zachęcić ją do ponownego skorzystania z pomocy.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Zobacz podobne

Czy powinnam to przepracować? Nie współczuję i nie odczuwam śmierci bliskich, którzy byli przemocowi.
Witam. Całe życie bałam się śmierci, bałam jak ktoś umarł 2 ulice dalej i współczułam. Nie mogłam spać w nocy jako dziecko. Od dzieciaka byłam traktowana przemocowo. Bicie, potem poniżania psychiczne. Po terapii odbudowałam się IE i zauważyłam, że przestała mnie śmierć ruszać psychicznie. W ogóle nie współczuję ludziom obcym i jak kogoś nie lubię, to potrafię w głowie powiedzieć "i dobrze Ci tak". Ciężko znoszę odejście osób, które lubię (mało jest takich), ale babki, ciotki, znajomi przemocowi ze szkoły - to dla mnie dno. Czy powinnam to przepracować? Nie przeszkadza mi to i nie czuje satysfakcji. Ale mam "wyrąbane". Nie jestem w stanie pójść na cmentarz i zapalić lampkę babce albo ciotce, bo udawałam, że ich lubię. Źle wychowali moich starych, połowa rodziny mnie biła, śmiali się, poniżali... Zawsze mówili, że jestem głupia, chociaż jako jedna w rodzinie zaszłam tak daleko w sferze edukacji. Jestem krytykowana glownie za samotność, a prawda jest taka, że mając traumy długo musiałam pracować nad sobą, żeby w ogóle funkcjonować. Skąd ta oziębłość? Czy to rys psychopatyczny? Nie wiem, czy mam się martwić, ale gdyby umarła moja koleżanka najlepsza, to bym z miesiąc do siebie dochodziła. Natomiast jakby moja siostra umarła, która całe życie bardzo źle mnie traktuje, to byłaby to dla mnie chyba ulga. Wstyd mi to pisać, boje się komuś powiedzieć, że weźmie mnie za nieczlowieka.
Natrętne myśli o śmierci i lęki: doświadczenia z przeszłości i obecne obawy
Rok temu około zimy i jesieni zaczęłam mieć dziwne obawy i lęk przed śmiercią, panicznie bałam się że umrę, a myśli w mojej głowie natrętnie kazały mi się zabić, nie mogłam patrzeć na nóż. Nie mam pomysłu skąd takie myśli mogły wziąć się w mojej głowie, bo tych myśli nie chciałam. Podobnie miałam w wieku 9 lat kiedy przeprowadziliśmy się do Warszawy, mieszkaliśmy w wielkiej kamienicy na 2 piętrze, a wtedy zaczęłam myśleć sobie "A co by było gdybym wyskoczyła z tego okna na beton, czy bym umarła?" Byłabym bardzo wdzięczna gdyby ktoś mógł rozwikłać tę zagadkę dla której takie lękowe/natrętne myśli pojawiły się w moim umyśle. Na szczęście te myśli już minęły ale nie mam pojęcia kiedy wrócą znowu.
Napady paniki, lęk i poczucie nierealności świata. Chciałabym sobie pomóc.
Dzień dobry, chciałabym opisać problem, który od pewnego czasu mi towarzyszy i postanowiłam coś z nim zrobić, ale na razie bezskutecznie. Od około 2-3 miesięcy nasiliły się u mnie lęki po stresującej dla mnie sytuacji związanej ze zdrowiem. O ile sam problem zdrowotny praktycznie od razu zniknął, tak lęk wzrastał z czasem. Były gorsze i lepsze dni, były nawet takie kiedy w ogóle nie czułam lęku i nie panikowałam. Zaczęło się od zwykłych lęków o samopoczucie a skończyło się na panice o wyjście z domu. Zawsze, gdy muszę wyjść do szkoły czy na spacer, to bardzo się boję i nie mogę racjonalnie myśleć, że przecież nic się nie stanie i dopiero jak ktoś weźmie mnie za rękę i wyjdzie ze mną z domu to powoli się uspokajam, chociaż nigdy nie jestem w 100% spokojna poza domem. Mimo to muszę przecież wychodzić z domu, ale wiąże się to ze stresem i byciem niespokojną. Akurat ten lęk zaczął się u mnie około miesiąc temu i raz był mniej a raz bardziej nasilony. Obecnie jestem chora i z domu wyszłam wczoraj, do szkoły. Myślałam, że już się wyleczyłam i poza tym musiałam napisać zaległy sprawdzian. Gdy miałam wyjść z domu to bardzo panikowałam i ledwo co dotarłam do auta. Przez całą drogę ulica wydawała mi się nagle bardzo mała a otoczenie wokół sztuczne. Prawdopodobnie to wszystko efekt paniki, ale jest to bardzo męczące, gdy często wątpię w prawdziwość świata dookoła i muszę sprawdzać czy nie śpię. Oczywiście nie jest tak cały czas i czasami, gdy wyjdę już z domu, to szybko się uspokajam i nie czuję żadnych objawów fizycznych. Bo oprócz takiej chwilowej "nierealności" gdy panikuję mam bóle głowy czy zawroty, nudności, ogólne zmęczenie i złe samopoczucie czyli prawdopodobnie są to ataki paniki. Wszyscy dookoła tylko mówią, że nic się przecież nie dzieje i jestem zdrowa. Ja to wiem, ale gdy panikuję te myśli o tym, że jest okej znikają pod tymi negatywnymi. Jestem świadoma tego, że to wszystko jest w mojej głowie ale ciężko mi się tego pozbyć samej. Moi rodzice twierdzą, że robię to wszystko bo nie chce mi się iść do szkoły a tak nie jest, bo ja naprawdę się boję. :( Gdy wracam do szkoły po dłuższej niż weekend przerwie, zawsze pierwsze dwa dni są dla mnie bardzo męczące i dopiero po paru dniach przestaję za każdym razem panikować i wracam do względnej normalności. Nie znoszę tego uczucia gdy rano spanikuję i potem cały dzień jestem zmęczona albo gdy zasypiam z lękiem bo panikuję z powodu czegoś wieczorem. Nie raz gdy patrzę przez okno nieco przeraża mnie jak ogromny jest świat a potem wydaje mi się bardzo mały gdy pojawia się panika. Rodzice zapisali mnie do psychologa, ale pierwsze spotkanie jest bez mojej obecności, czyli pewnie dwa tygodnie zajmie sama diagnoza wstępna u psychologa. Do psychiatry boję się pójść, bo co jak się okaże, że ja sobie to wszystko wymyślam i wcale ze mną nie jest tak źle? Może być przecież ktoś kto bardziej potrzebowałby terminu u tego specjalisty i przeze mnie by musiał czekać. A co jeśli jest na tyle źle, że będę musiała pójść do szpitala psychiatrycznego? Bardzo się boję o to co może mi być i bardzo chcę sobie pomóc jak najszybciej. Chciałabym też spytać czy jak chce pójść na samą psychoterapię to mogłabym pójść bez diagnozy i skierowania (prywatnie)? Gdybym miała zacząć brać jakieś leki na lęk to wolę jednak samą psychoterapię, bo biorę już leki i trochę stresuje mnie perspektywa brania kolejnych. Mam wrażenie, że ta panika niedługo sprawi, że w ogóle nie wyjdę z domu. Bardzo bym tego nie chciała, bo kocham wychodzić ze znajomymi czy podróżować no ale robienie tego w lęku odbierze mi całą radość. :( Jestem kompletnie świadoma, że to co odczuwam, czyli np. nierealność czy złe samopoczucie to panika, która jest w mojej głowie i jedynie nie umiem jej skutecznie się pozbyć. Czy uda mi się to całkowicie opanować jeszcze w tym roku albo przynajmniej częściowo?
Depresja nawracająca i ponowny epizod po ekspozycji na traumę. Terminy terapii są za długie. Jak sobie radzić?
Mam depresję nawracającą, obawiam się, że może być to spowodowane tym, że powróciła do mnie trauma, której nigdy nie przepracowałam. Chciałabym się dowiedzieć co mogę zrobić dla siebie, aby poprawić swój stan. Czekam na terapię, niestety terminy są bardzo długie około 1 rok. Proszę o pomoc lub rady.
Czuję potrzebę sięgnięcia po pomoc - nie czuję się pewnie w tym, co się dzieje we mnie
Nie mam kategorii pytania .. nie wiem czy mam jakiś problem psychologiczny … mam mega nieprzepracowane dzieciństwo i ogólnie przeszłość, ale radzę sobie z tym .. żyję mega dobrze, mam wszystko, czego chcę i pewnie nawet nie potrzebuję pomocy .. ale z jakiegoś powodu dzisiaj wieczorem wpisałam w Google pomoc psychologiczną … coś jednak jest w podświadomości , może nawet więcej niż mi się wydaje .. wyrzuciłam z głowy wszystko, co było nie tak, a co jeżeli właśnie teraz, kiedy jestem w najlepszym momencie mojego życia, wszystko wraca …
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.