
- Strona główna
- Forum
- dzieci i młodzież, rodzicielstwo i rodzina, traumy
- Jak pomóc...
Jak pomóc 16-letniej córce po śmierci ojca, gdy odrzuca wsparcie psychologa i zamyka się w sobie?
Treść wrażliwaPiotr Ziomber
Dzień dobry
Zachowanie córki wskazuje na silne mechanizmy obronne. Oczywiście jest to spowodowane strata, traumą i żalem, z którymi nie jest sobie w stanie poradzić. Nie można kogoś zmuszać do poszukiwania pomocy u terapeuty. Zawsze jest potrzeba zgoda, jak i odczuwanie potrzeby przez konkretną osobę. Taki ma wentyl bezpieczeństwa aktualnie. Obawia się wtórnej krzywdy. Kiedy tak się zachowuje, czyli nie przybliża osób trzecich do siebie, to wydaje jej się, że to najlepsze wyjście. Co Pani może zrobić w takim razie? Po pierwsze nie zmuszać do wizyty u psychologa, ale rozmawiać spokojnie, aby poczuła, że Pani jest po jej stronie. Należy odbudować jej poczucie bezpieczeństwa i kontroli. Proszę nie unikać tematu śmierci i rozmawiać o tym delikatnie i spokojnie, gdyż unikanie tematu spowoduje u dziecka alienację. Dobrze jest, aby córka usłyszała komunikat w stylu" Wiem, że jest ci ciężko, ale jestem obok. Widzę, że mnie odpychasz, ale ja zawsze będę przy tobie". Po jakimś czasie "Po śmierci taty czujesz się samotna i pewnie wiele się nagromadziło, czego nie rozumiesz ty i ja". A za jakiś czas komunikat "Spróbujmy iść na jedno spotkanie do psychologa". Jeżeli nie będziesz chciała kontynuować to damy sobie spokój, ale daj sobie szansę". Wszystko bez nacisku i w pełnej autonomii. Jeżeli poprzednie spotkanie z psychologiem łączy z Tobą i czuła się przymuszona to warto ją także za to przeprosić.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Dziękujemy za podzielenie się swoją historią. Nie naciskałabym córki na terapię, szczególnie po wcześniejszym doświadczeniu, w którym poczuła się niezrozumiana. Warto najpierw odbudowywać zaufanie i dawać jej sygnał: „Nie chcę Cię do niczego zmuszać. Jestem obok i chcę Cię wspierać.”
Może Pani zapytać ją, czego potrzebuje od Pani i czego sama chciałaby spróbować. Można też zaproponować wybór innego psychologa, najlepiej pracującego z nastolatkami i żałobą, pozostawiając córce decyzję.
Najważniejsze, żeby poczuła, że nie chce jej Pani „naprawić”, tylko zrozumieć i być przy niej.
Z Pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Suela Wójcikiewicz
Opryskliwość i wybuchowość córki jest według mnie żałobą, w ten sposób córka kontaktuje się z bólem, bo nie potrafi zaakceptować tego, co się wydarzyło. Pod złością kryje się smutek, tęsknota, poczucie niesprawiedliwości. Może kryć się pod tym obawa i lęk, że jeśli pozwoli sobie poczuć stratę taty, tego nie udźwignie. Odpychanie Pani i wyrażanie złości jest metodą ochrony układu nerwowego, żeby przetrwać w tej trudnej sytuacji. Zachowanie córki nie jest przeciwko Pani, wygląda na to, że stara się Pani dawać córce przestrzeń do wyrażania emocji i to też jest forma wsparcia.
To co córka usłyszała od psychologa, w mojej ocenie jako psychoterapeutki i matki, jest porażką, nieodpowiedzialnością, nieprofesjonalizmem i wcale się nie dziwię, że córka straciła zaufanie.
To, co Pani może zrobić teraz, to nie naciskać na rozmowę o uczuciach, bo to może bardziej zamyka nastolatków. Spróbujcie zwyczajnie być razem przy zwykłych, codziennych czynnościach. Nie naciskaċ na terapię, zamiast tego można powiedzieć córce szczerze, że Pani też jest czasami trudno i nie wie, jak sobie z tym poradzić, dlatego chciałaby pogadać z kimś mądrym. Czasem to otwiera drzwi dla dziecka, bo widzi, że nie ma nic złego w szukaniu pomocy, że jest to coś normalnego w trudnych chwilach.
Zamiast przekonywać córkę do terapii, można zaproponować jedno spotkanie bez zobowiązań, z jasnym komunikatem, że nie musi nic mówić, jeśli nie chce i że może po prostu sprawdzić, czy ta osoba jest inna niż poprzednia. Warto poszukać terapeuty pracującego z młodzieżą i żałobą, niekoniecznie klasycznego psychologa.
Jeśli zauważy Pani niepokojące sygnały proszę szukać pomocy pilnie, niezależnie od zgody córki.
Nie musi Pani przez to przechodzić sama. Proszę zadbać o siebie, Pani również potrzebuje pomocy.
Maja Zarzycka
Dzień dobry,
słyszę i głeboko rozumiem Pani zmartwienia. Faktycznie istnieją symptomy sugerujące trudności. Niestety nie może Pani zmusić córki do współpracy z psychologiem, kiedy ta stanowczo odmawia. Jest to ciężki moment macierzyństwa, kiedy mierzymy się z własną bezradnością. Ważne jest, aby Pani towarzyszyła empatycznie córce w tych przejściach i nie naciskała na pracę psychologiczną, zanim córka sama nie przekona się, że jest gotowa
Oliwia Grzemba
Witam,
Super, że dba Pani o zdrowie psychiczne córki.
Wydarzenie wskazuje na dużą traumę.
Przykro mi, iż nie otrzymała należytej pomocy od specjalisty.
W pierwszej kolejności podjęłabym kroki doraźne - zapewniała: "w razie, gdybyś potrzebowała porozmawiać, jestem obok". Zachęcała do tego, aby chociaż swoje emocje przelewała na papier, np. prowadziła pamiętnik (niektórzy wolą dla odmiany wyrażać emocje poprzez sztukę, np. rysowanie).
Może ma jakąś koleżankę czy kolegę, który korzysta z pomocy i mógłby się podzielić ogólnymi odczuciami ze spotkań?
Czasem to jest kwestia czasu.
Ja bym jeszcze poszukała osoby, specjalizującej się w tego typu rzeczach w danym rejonie, poczytała opinie i pokazała córce - teraz wielu psychologów można znaleźć w mediach społecznościowych, z możliwością zobaczenia, jak wyglądają, jak się wypowiadają, czy nieraz prowadzą blogi.
Pozdrawiam serdecznie,
Psycholog,
Oliwia Grzemba
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Trudne zachowania córki to prawdopodobnie mechanizm obronny chroniący ją przed wciąż nieprzepracowanym bólem i lękiem przed kolejnym odrzuceniem. Negatywne doświadczenie z przeszłości uzasadnia jej obecny opór, dlatego zamiast naciskać na terapię, warto zacząć od budowania bezpiecznej przestrzeni w domu — bez oceniania i bez robienia z niej „pacjenta”. Może Pani zaproponować jej jednorazową konsultację z nowym, uważnie wybranym terapeutą np. specjalizującym się w traumie i młodzieży, dając jej prawo do decydowania, czy chce kontynuować te spotkania. Gdyby córka nadal kategorycznie odmawiała, warto samej skonsultować się z psychologiem, aby dowiedzieć się, jak wspierać ją w codziennym życiu i pośrednio pomagać jej uczyć się wyrażania trudnych emocji.
Wszystkiego dobrego.
Bożena Nagórska
Jagoda Jek
Po stracie rodzica u nastolatki może pojawić się wiele trudnych emocji i zmian w zachowaniu. Złość, wycofanie czy odsuwanie bliskich mogą być sposobem radzenia sobie z bólem, ale na podstawie samego opisu nie da się określić, co dokładnie dzieje się z córką.
Ważne, żeby nie koncentrować się wyłącznie na przekonaniu jej, że „musi iść do psychologa”. Po wcześniejszym doświadczeniu, w którym poczuła się niezrozumiana, jej niechęć jest czymś, co warto potraktować poważnie. Możesz powiedzieć jej, że nie zamierzasz jej do niczego zmuszać, ale jeśli kiedyś będzie chciała porozmawiać z kimś innym niż mama, pomożesz jej znaleźć osobę, przy której poczuje się bezpiecznie.
Na co dzień bardziej pomocna może być spokojna obecność niż wypytywanie o emocje. Daj jej znać, że jesteś dostępna również wtedy, kiedy nie chce rozmawiać. Możesz też powiedzieć wprost: „Nie musisz przede mną udawać, że wszystko jest dobrze. Nie musisz teraz o tym mówić, ale jestem obok”.
Jednocześnie warto obserwować, czy pojawiają się sygnały wymagające szybszej konsultacji, np. wyraźne pogorszenie funkcjonowania, izolowanie się, problemy ze snem lub jedzeniem, używanie substancji czy wypowiedzi dotyczące śmierci albo braku sensu. W takich sytuacjach nie warto czekać, aż sama zmieni zdanie.
Jeśli będzie gotowa, można poszukać psychologa pracującego z nastolatkami i żałobą, a przed pierwszym spotkaniem pozwolić jej samodzielnie zdecydować, z kim chce porozmawiać. Sam fakt, że pierwsza pomoc jej nie odpowiadała, nie oznacza, że każda kolejna konsultacja będzie wyglądała tak samo.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka
Kamila Grobelna
Dzień dobry,
To, że córka odmawia pomocy, nie oznacza, że nie potrzebuje wsparcia. Po wcześniejszym doświadczeniu, w którym poczuła się niezrozumiana, jej nieufność wobec psychologów jest całkowicie zrozumiała. Dlatego zamiast przekonywać ją, że „musi iść na terapię”, warto najpierw odbudowywać poczucie bezpieczeństwa i zaufanie.
Może Pani powiedzieć jej, że widzi Pani, jak dużo przeszła, i że nie chce jej do niczego zmuszać. Warto zostawić jej możliwość wyboru specjalisty, formy spotkań czy nawet pierwszej konsultacji, podczas której nie musi od razu opowiadać o śmierci taty.
Proszę też nie traktować jej wybuchów czy opryskliwości wyłącznie jako „złego zachowania”. Mogą być sposobem radzenia sobie z bardzo trudnymi emocjami. Jednocześnie warto stawiać spokojne granice – można jednocześnie powiedzieć: „Rozumiem, że jest Ci trudno, ale nie zgadzam się na obrażanie mnie”.
Dobrym rozwiązaniem może być również konsultacja Pani jako rodzica z psychologiem pracującym z młodzieżą, nawet jeśli córka nie chce na razie przyjść. Specjalista może podpowiedzieć, jak reagować na jej zachowanie i jak stopniowo zachęcać ją do skorzystania z pomocy, bez wywierania presji.
Jeżeli pojawiają się sygnały takie jak samookaleczenia, myśli samobójcze, używanie substancji, gwałtowne pogorszenie funkcjonowania lub inne zachowania zagrażające jej bezpieczeństwu, nie warto czekać, aż sama zgodzi się na terapię – wtedy potrzebna jest pilna konsultacja specjalistyczna.
Pozdrawiam, psycholog Kamila Grobelna
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. Po tak trudnym doświadczeniu córka może potrzebować czasu i przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa. Warto nie naciskać na terapię, ponieważ może to jeszcze bardziej wzmacniać jej opór. Proszę spokojnie pokazywać, że jest Pani dostępna i gotowa wysłuchać jej bez oceniania. Dobrym rozwiązaniem może być również konsultacja dla Pani z psychologiem pracującym z młodzieżą, pomoże ustalić jak wspierać córkę i stopniowo zachęcić ją do ponownego skorzystania z pomocy.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska

Zobacz podobne
Dzień dobry, mam pytanie. Ludzie, bardziej psychiatrzy, stwierdzili mi zaburzenia osobowości chwiejność emocjonalną, ale ja za bardzo się z tym nie zgadzam. Mam objawy depresji lub nie wiem ale mam takie coś, że mam nasilone myśli samobójcze, są u mnie samookaleczenia, które są bardzo częste. Nawet najmniejsza rzecz lub jak ktoś mnie obrazi, powoduję samookaleczenie u mnie. Do tego często przebudzam się w nocy lub mam problem z zaśnięciem. Jeszcze chodzę codziennie smutna, przygnębiona i nie mam siły na nic, nie chcę mi się nic nawet żyć. Szybko wpadam w panikę i mam ataki. Szybko wpadam w płacz. Czy takie objawy mogą sugerować depresję czy nie? Bo ja nie wiem sama o czym mam myśleć. Jeszcze jeśli chodzi o mnie, to przeżyłam bardzo dużo, bo przemoc i alkoholik ze strony ojca, śmierć brata, hejt w szkole, molestowanie i gwałt. A mam tylko 19 lat. Do tego jeszcze ponad 30 prób samobójczych i ponad 20 pobytów w szpitalu psychiatrycznym. Cały czas jest ciężko i wszystko do mnie wraca i nic mi dalej nie pomaga, a choruję od 10 roku życia i co chwilę inne diagnozy mi dawali. Bardzo proszę o odpowiedź bo jestem ciekawa państwa zdania.

