
Kryzys w malzenstwie po przeprowadzce i depresji meza - jak stawiac granice i co dalej?
Treść wrażliwaAnonimowo
Konstancja Gromala-Wielek
Hej, jeśli chodzisz na psychoterapie to warto porozmawiać o tym z obecnym terapeutą. Twój mąż nastawił się na wielkie marzenia, plany a rzeczywistość okazała się brutalna i sobie z tym nie poradził. Dobrze że na mówiłaś go na wizytę u psychiatry. Może warto też spojrzeć na siebie i na swoją postawę w stosunku do niego, z czego dokładnie wynika, czy chodzi tutaj o to że on ma gorszy czas a potrzebujesz w nim oparcia? Męża? Warto też zastanowić się nad konsultacjom u psychologa ale wspólną aby ustalić jakiś plan działania.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Jagoda Jek
Nie próbowałabym już za wszelką cenę nakłaniać go do rozmowy ani terapii, szczególnie jeśli każda próba kończy się agresją, wyśmiewaniem i obwinianiem. To, że odsuwałaś się od niego w czasie jego załamania, nie oznacza, że odpowiadasz za jego obecne zachowanie - z opisu wynika, że sama byłaś wtedy przeciążona i próbowałaś jakoś funkcjonować. Mąż może mieć żal do tego, jak wtedy wyglądała Wasza relacja, ale nie daje mu to prawa do psychicznego wyżywania się na Tobie. Na ten moment skupiłabym się na swoich granicach: nie błagać o rozmowę, nie tłumaczyć się po raz kolejny i nie próbować samodzielnie go „naprawić”. Możesz raz jasno powiedzieć, że jesteś gotowa rozmawiać lub skorzystać z terapii par, ale tylko wtedy, gdy również on będzie chciał w tym uczestniczyć. Potem warto dać przestrzeń i obserwować jego działania, a nie kolejne deklaracje. Jednocześnie zadbaj o siebie i dzieci, bo życie w ciągłym napięciu również je obciąża. Jeśli wrócą wypowiedzi o tym, że nie chce żyć albo zrobi sobie krzywdę, potraktuj je poważnie i w sytuacji zagrożenia dzwoń po pomoc, zamiast brać odpowiedzialność za jego bezpieczeństwo na siebie.
~ Jagoda Jek, psycholożka

Zobacz podobne
Witam. Jestem aktualnie od paru dni w kryzysie emocjonalnym. Siedzę w domu z 9 MSC synem, mąż od zawsze pracował w normalnych godzinach blisko domu. Zawsze mogłam do niego zadzwonić, wieczory i weekendy spędzaliśmy razem.
Od dłuższego czasu miał pewna pasje, którą chciał wykorzystać i się rozwijać. Sama zachęciłam go do pracy w pizzerii, żeby spróbował i był szczęśliwy. Niestety od tygodnia nie widujemy się prawie w ogóle. Wraca w nocy, rano po śniadaniu wychodzi.
Ja zostaję sama z synkiem, dni się dłużą, czuje się samotna.
Nie mogę sobie poradzić, że tak właśnie będzie wyglądać nasze życie, że mało co się będziemy widywać, plus sama nie mam siły i czuję się przybita, nie mam ochoty na pójście do pracy, bo wiem, że wtedy w ogóle się nie będziemy widzieć, ale wiem, że to najlepsze co mogę zrobić dla siebie. Nie umiem sobie emocjonalnie poradzić, proszę o jakieś wsparcie lub radę...
z jednej strony cieszę się, że spełnia marzenia, ale nie dam rady żyć teraz jakby bez męża i wsparcia.. mam kryzys.

