Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Nadmierna kontrola w zwiazku, zlosc o szklanki i lyzeczki - OCD, autyzm czy osobowosc anankastyczna?

Dziewczyna zwraca mi uwagę, że traktuje ją jak dziecko: pilnuje żeby brała tabletki, pilnuje żeby jadła, zamawiam za nią jedzenie w restauracji, opowiadam za nią historię znajomym, która wydarzyła się jej. Od siebie dodam, że też od zawsze mam specyficzne przekonania dotyczące używania jakiś rzeczy bądź układania ich - gdy odchodzi od tego, często się na to wkurzam, co ostatecznie wkurza ją np. picie przez nią coli w szklance, która jest od wody (według mnie). Czy mogę prosić o rady, jak z tym sobie jakoś poradzić? Próbuje nie mówić jej, że coś mnie denerwuje, ale ona widzi to, że ja czuję się z czymś niekomfortowo i gdy wychodzi że użyła łyżeczki do herbaty do zjedzenia jogurtu to się wkurza - bo to jest straszna głupota (w końcu to tylko łyżeczka ale dla mnie jednak mimo wszystko tak nie jest). Nie chcę żeby odeszła od zmysłów i uczyła się teraz jakie np. szklanki / łyżki są od czego, ale wiem też, że mam tak od zawsze i ciężko jest mi przez to przebrnąć. Czy mogę prosić o jakiejś rady? Nie wiem czy to przejaw może autyzmu, czy OCD (bądź osobowości anankastycznej) a Państwo mają tu zdecydowanie za mało informacji by mnie zdiagnozować. Czy mimo to daloby się to jakoś sprawdzić w gabinecie, najlepiej wykluczyć jedną opcję za drugą, tak, aby coś mi w mózgu "normalnie" zagrało z tą nadmierną kontrolą? Może to też kwestia dzieciństwa i nie potrzeba będzie aż takich radykalnych diagnoz. Pozdrawiam!
Kamila Grobelna

Kamila Grobelna

Dzień dobry,

 

To, co zwraca uwagę w Pana opisie, to nie tylko potrzeba kontroli dotycząca przedmiotów i zasad, ale także tendencja do przejmowania odpowiedzialności za partnerkę w codziennych sytuacjach. Skoro sam dostrzega Pan, że te zachowania utrudniają relację i nie chce Pan, aby partnerka musiała dostosowywać się do wszystkich Pana reguł, to jest to bardzo dobry punkt wyjścia do zmiany. Na podstawie samego opisu nie da się określić, czy bardziej chodzi o cechy osobowości anankastycznej, OCD, spektrum autyzmu czy mechanizmy związane z doświadczeniami z dzieciństwa, ale wszystkie te obszary można spokojnie omówić i różnicować podczas konsultacji psychologicznej lub diagnostycznej. W gabinecie możliwe jest przyjrzenie się temu, skąd bierze się potrzeba kontroli, jakie emocje pojawiają się przy odstępstwie od zasad oraz czy stoją za tym określone trudności psychiczne lub po prostu utrwalone wzorce funkcjonowania. Niezależnie od ostatecznego wyjaśnienia, warto potraktować to nie jako coś dziwnego lub złego, ale jako obszar, nad którym można pracować tak, aby czuć większy spokój i budować relację opartą na większej swobodzie i mniejszym napięciu.

 

Pozdrawiam, psycholog Kamila Grobelna

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 To, co Pan opisuje, może przypominać mechanizmy spotykane w OCD, w cechach osobowości anankastycznej albo przy sztywności i nadwrażliwości na zmianę występującej m.in. w spektrum autyzmu. Jednak pojedynczy objaw jak  np. irytacja na użycie łyżeczki nie wystarczy do rozpoznania żadnej z tych rzeczy. W diagnostyce autyzmu u dorosłych ocenia się przede wszystkim trwałe od dzieciństwa trudności w komunikacji i relacjach społecznych oraz wzorce sztywności, powtarzalności lub ograniczonych zainteresowań, bierze się też pod uwagę OCD i inne możliwe wyjaśnienia. W OCD zwykle kluczowe są natrętne myśli, obrazy, impulsy oraz kompulsje wykonywane po to, aby obniżyć napięcie lub zapobiec przewidywanej katastrofie. W osobowości anankastycznej częściej dominuje przekonanie, że „tak należy”, perfekcjonizm, zasadniczość i trudność z odpuszczaniem kontroli. Te mechanizmy mogą również współwystępować, a nie muszą wzajemnie się wykluczać, ale ostatecznie potwierdzi to diagnoza. Ma Pan prawo odczuwać napięcie, ale inaczej jest już w sprawie regulacji względem partnerki. Ukrywanie irytacji niczego nie zmieni, a jeszcze pogłębi ten stan. Tutaj ważne jest, aby komunikować partnerce, co się czuje i jak to wpływa na Pana. Zalecenia dla Pana to udanie się na diagnozę w kierunku autyzmu jak i OCD oraz rozpoczęcie psychoterapii w nurcie CBT, gdzie można nad tym pracować w terapii ekspozycji. Proszę pamiętać, że badanie w kierunku autyzmu dotyczy funkcjonowania przez całe życie. Czasami drobne niuanse mogą być przełomowe w diagnozie. Proszę wybrać sprawdzonego i doświadczonego diagnostę specjalizującego się w OCD i autyzmie. Życzę powrotu do spokoju. 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Rozumiem Panią doskonale – próba radzenia sobie z tak silną potrzebą kontroli i sztywnością bywa wycieńczająca. W gabinecie psychoterapeutycznym jak najbardziej można to wszystko poukładać, diagnozując źródło problemu – czy są to cechy osobowości anankastycznej, objawy OCD, czy po prostu schematy wyniesione z dzieciństwa. Proszę poszukać terapeuty nurtu poznawczo-behawioralnego (CBT), który pomoże Pani rozmontować te sztywne schematy i uratować związek przed rozpadem.

Powodzenia.

Bożena Nagórska

Agnieszka Buczma

Agnieszka Buczma

Dzień dobry,

zacznę od tego, co sam Pan zauważa na końcu: na podstawie opisanej sytuacji rzeczywiście nie da się stwierdzić, czy mamy do czynienia z OCD, spektrum autyzmu, osobowością anankastyczną czy jeszcze czymś innym. I nie jestem pewna, czy od znalezienia właściwej etykiety zaczynałabym szukanie odpowiedzi.

Zainteresowało mnie natomiast coś innego.

Opisuje Pan sytuacje, w których pilnuje Pan, czy partnerka zjadła i wzięła tabletki, zamawia za nią jedzenie czy opowiada za nią jej historie. A obok tego sytuacje, w których ona robi coś inaczej, niż według Pana „powinno” być zrobione — pije ze „złej” szklanki albo używa „niewłaściwej” łyżeczki — i pojawia się w Panu napięcie lub złość.

Spróbowałabym na początku tych dwóch rzeczy nie wrzucać do jednego worka.

W pierwszym przypadku warto byłoby przyjrzeć się granicy między troską o drugą osobę a przejmowaniem odpowiedzialności za nią. Partnerka jest dorosłą osobą. Może zapomnieć zjeść, może sama zamówić jedzenie, może opowiedzieć swoją historię — nawet inaczej, niż Pan by ją opowiedział. Być może pomocnym eksperymentem byłoby czasem świadomie niczego za nią nie robić i zobaczyć, co wtedy dzieje się nie z nią, ale z Panem.

Czy pojawia się niepokój? Irytacja? Poczucie, że coś pójdzie źle? Trudność w patrzeniu, jak ktoś robi coś inaczej, niż zrobiłby to Pan?

Podobnie ze szklanką czy łyżeczką. Pisze Pan: „to tylko łyżeczka, ale dla mnie jednak mimo wszystko tak nie jest”. I właśnie ta druga część zdania wydaje mi się ciekawa.

Nie próbowałabym więc jedynie ukrywać przed partnerką, że coś Pana denerwuje. To może sprawić, że kontroluje Pan zachowanie, ale napięcie pozostaje. Spróbowałabym raczej zostać przez chwilę z tym dyskomfortem bez poprawiania rzeczywistości.

Partnerka je jogurt łyżeczką, która według Pana jest do herbaty. Pan zauważa: „bardzo chcę, żeby wzięła inną”. I nic Pan z tym nie robi. Nie poprawia jej, nie zmienia łyżeczki, nie tłumaczy. Tylko obserwuje, co się w Panu pojawia i co się stanie, jeśli rzeczy pozostaną „nie tak”.

Być może właśnie wtedy zacznie Pan odkrywać, co tak naprawdę jest trudne w tej łyżeczce.

Czy chodzi o porządek? O zasady? O przewidywalność? O poczucie, że rzeczy powinny mieć swoje miejsce i zastosowanie? A może odstępstwo od reguły wywołuje napięcie, które trudno Panu wytrzymać?

To są rzeczy, którym zdecydowanie można przyjrzeć się w gabinecie.

Nie musi Pan przychodzić do psychologa czy psychoterapeuty z gotową diagnozą. Wręcz przeciwnie — może Pan przyjść dokładnie z tym, co napisał tutaj: „mam dużą potrzebę kontroli, pewne odstępstwa od moich zasad wywołują we mnie nieproporcjonalnie duże napięcie i zaczyna to wpływać na moją relację”.

Wtedy można wspólnie przyglądać się temu, od kiedy tak Pan ma, w jakich jeszcze obszarach życia się to pojawia, co uruchamia napięcie, jak Pan sobie z nim radzi i jaką funkcję ta kontrola pełni. Jeżeli w toku konsultacji pojawią się przesłanki do diagnostyki OCD, spektrum autyzmu czy zaburzeń osobowości, można dobrać odpowiednią dalszą diagnostykę.

Nie traktowałabym jednak diagnozy jako sposobu na to, żeby coś w mózgu zaczęło „normalnie grać”. Diagnoza, jeśli jest potrzebna, może pomóc zrozumieć, skąd biorą się pewne doświadczenia i dobrać odpowiednią pomoc. Sama w sobie nie jest naprawą.

I jest w Pana wiadomości coś, od czego można już zacząć: zauważył Pan, że Pana zachowanie wpływa na partnerkę i nie chce Pan, żeby to ona musiała nauczyć się wszystkich Pana zasad, żeby między Wami było spokojnie.

To może być bardzo dobry punkt wyjścia do pracy.

Z serdecznością,
Agnieszka Buczma

 

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, że sam zauważasz, że Twoje zachowanie może być dla partnerki obciążające, jest już bardzo dobrym punktem wyjścia. I rzeczywiście – z tego opisu nie da się rozstrzygnąć, czy ma to związek z OCD, autyzmem, osobowością anankastyczną, doświadczeniami z dzieciństwa czy czymś zupełnie innym. Nie trzeba jednak najpierw znaleźć diagnozy, żeby zacząć nad tym pracować.

Spróbuj przede wszystkim oddzielić „to mnie denerwuje” od „muszę coś z tym zrobić”. To, że partnerka użyła nie tej szklanki czy łyżeczki, może wywołać u Ciebie dyskomfort, ale nie oznacza, że sytuację trzeba naprawić. Możesz zauważyć: „Mam napięcie, bo zrobiła inaczej niż uważam za właściwe, ale nic złego się nie dzieje” – i pozwolić temu napięciu opaść bez komentowania czy poprawiania jej.

Warto też wprowadzić zasadę: jej zdrowie i jej decyzje należą przede wszystkim do niej. Możesz zapytać „Czy chcesz, żebym Ci przypomniał o tabletkach?”, zamiast samodzielnie pilnować. W restauracji pozwól jej zamówić za siebie, nawet jeśli zrobiłaby to inaczej niż Ty. Jeśli opowiada o swojej historii, nie wyręczaj jej, chyba że sama Cię o to poprosi.

Pomocne może być również ustalenie między Wami sygnału, którym partnerka delikatnie pokaże Ci: „właśnie przejmujesz kontrolę”. Nie po to, żeby Cię zawstydzać, tylko żebyś mógł zatrzymać się przed automatyczną reakcją.

I nie próbuj ukrywać każdej irytacji. Celem nie jest to, żebyś nigdy nie czuł dyskomfortu. Celem jest nauczenie się, że możesz go odczuwać i nie musisz wymuszać na partnerce, żeby zachowywała się zgodnie z Twoimi zasadami.

Jeśli te reguły są bardzo silne, powodują napięcie albo konflikty i trudno Ci świadomie od nich odstąpić, zdecydowanie warto omówić to z psychologiem. Można wtedy dokładniej sprawdzić, skąd się bierze potrzeba kontroli i sztywności oraz czy wymaga ona dalszej diagnostyki.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry, 

 

Sam fakt, że ma Pan swoje przyzwyczajenia dotyczące porządku czy sposobu używania rzeczy, nie oznacza od razu OCD, autyzmu czy osobowości anankastycznej. Natomiast skoro te zasady zaczynają wpływać na partnerkę i powodują konflikty, warto się temu przyjrzeć. Myślę, że ważne jest rozdzielenie dwóch rzeczy: „to mnie drażni” nie musi oznaczać „to musi być zrobione inaczej”. Można zauważyć dyskomfort i jednocześnie pozwolić partnerce użyć innej szklanki czy łyżeczki bez korygowania jej zachowania. To będzie trudne, ale właśnie w ten sposób można stopniowo sprawdzać, czy napięcie rzeczywiście rośnie i czy później samo opada.

Podobnie z wyręczaniem jej, nawet jeśli robi Pan to z troski, warto zostawić jej przestrzeń do samodzielnego decydowania, szczególnie w sprawach, które dotyczą jej samej. Konsultacja psychologiczna lub psychiatryczna jak najbardziej ma sens. Nie po to, żeby koniecznie „przypisać diagnozę”, ale żeby zrozumieć, skąd bierze się potrzeba kontroli i nauczyć się inaczej na nią reagować. Warto zapytać siebie: co czuję, kiedy partnerka robi coś inaczej niż według mojej zasady: złość, lęk, napięcie czy poczucie utraty kontroli?
Co najgorszego, moim zdaniem, wydarzy się, jeśli tym razem pozwolę jej zrobić coś „nie po mojemu”?

 

Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Joanna Kaminiak-Orzechowska

Joanna Kaminiak-Orzechowska

Dzień dobry,

Wskazał Pan 3 diagnozy, które faktycznie mogą być przyczyną takich obsesyjnych czy kompulsyjnhch zachowań u Pana. 

Myślę, że najprostszą drogą do rozwiązania Pana problemu jest podejście się profesjonalnej diagnozy w gabinecie, która pomoże dobrać terapię lub leki. 

Będzie to miało nie tylko dobry wpływ na Pana związek, ale na komfort Pana życia. 

Z Pana wypowiedzi wynika, że obawia się Pan radykalnej diagnozy, rozumiem przez to konkretnej, ale jeśli jest ona trafna może bardzo pomóc w dalszym funkcjonowaniu. 


Pozdrawiam serdecznie

Joanna Kaminiak-Orzechowska, psychoterapeutka psychodynamiczna 

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Z samego opisu nie można stwierdzić, czy mamy do czynienia z OCD, spektrum autyzmu czy określonymi cechami osobowości. Takie zachowania mogą mieć różne podłoże i wymagają szerszej diagnozy.

Warto natomiast przyjrzeć się potrzebie kontroli i temu, co dzieje się z Panem, gdy partnerka robi coś inaczej, niż Pan oczekuje. Pomocne może być stopniowe ćwiczenie tolerowania dyskomfortu bez poprawiania jej czy przejmowania za nią czynności. W gabinecie można dokładniej ocenić charakter tych trudności i zdecydować, czy wskazana jest dalsza diagnostyka.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Martyna Kryślak

Martyna Kryślak

To, co opisujesz, rzeczywiście może być obciążające dla związku, ale nie oznacza automatycznie OCD, autyzmu czy osobowości anankastycznej. Takie zachowania mogą mieć różne przyczyny i na podstawie samego opisu nie da się ich rozróżnić.

Zwróciłabym uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze, warto ograniczać wyręczanie partnerki. Zanim zrobisz coś za nią, zatrzymaj się i zapytaj: „Czy ona naprawdę potrzebuje mojej pomocy, czy ja potrzebuję, żeby było zrobione po mojemu?” Pilnowanie leków czy jedzenia może być troską, ale zamawianie za nią czy opowiadanie jej historii może odbierać jej samodzielność.

Po drugie, przy tych „zasadach” dotyczących szklanek czy łyżeczek warto ćwiczyć tolerowanie dyskomfortu. Jeśli zrobi coś inaczej niż uważasz za właściwe, spróbuj tego nie komentować ani nie poprawiać. Możesz pomyśleć: „To mnie drażni, ale nic złego się nie dzieje. Nie muszę tego naprawiać.” Na początku będzie trudno, ale właśnie w ten sposób można stopniowo osłabiać potrzebę kontroli.

Jeśli chcesz zrozumieć, skąd to się bierze, warto zgłosić się do psychologa/psychoterapeuty. Można przeprowadzić dokładny wywiad dotyczący dzieciństwa, potrzeby kontroli, sztywności zachowań, lęku i natręctw, a w razie potrzeby pogłębić diagnostykę.

Nie zaczynałabym jednak od pytania „jaką mam diagnozę?”, tylko: „Dlaczego tak trudno mi zaakceptować, że rzeczy mogą być zrobione inaczej niż po mojemu i jak mogę się tego nauczyć?”. To jest coś, nad czym można pracować niezależnie od ostatecznej diagnozy.

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry 💙

Sam fakt, że dostrzegasz problem i zastanawiasz się nad jego przyczynami, jest już ważnym krokiem. Niezależnie od tego, czy źródłem trudności jest potrzeba kontroli, lęk, perfekcjonizm czy utrwalone nawyki, warto przyjrzeć się temu, co dzieje się w Tobie, gdy ktoś postępuje inaczej, niż uważasz za właściwe.

Często za nadmiernym kontrolowaniem nie stoi chęć dominacji, lecz potrzeba poczucia bezpieczeństwa. Kiedy coś wymyka się spod kontroli, pojawia się napięcie, które próbujemy zmniejszyć poprzez poprawianie, pilnowanie lub przejmowanie odpowiedzialności za innych. Problem polega na tym, że ulga jest zwykle chwilowa, a potrzeba kontroli z czasem może się nasilać.

Warto zastanowić się, czy Twoje działania rzeczywiście pomagają partnerce, czy raczej pomagają Tobie poradzić sobie z własnym niepokojem. To rozróżnienie często bywa kluczowe w zrozumieniu mechanizmu trudności.

Pozdrawiam serdecznie,
Wiktoria – psycholog.


Zobacz podobne

Czy warto starać się o zaufanie przyjaciela po zerwaniu znajomości z powodu różnic post-terapeutycznych?

Dzień dobry, co robić. Dobry kumpel zerwał nagle ze mną znajomość uznając, że nasze drogi się rozeszły, bo on po terapii stał się innym człowiekiem, realizuje się zawodowo i życiowo. Poszedł bardzo do przodu. Ja stoję w miejscu i tylko mu narzekałem, a nic z tym nie robiłem. Wysysałem energię z niego. Zarzucił również, że mu w pewnej chwili nie pomogłem, kiedy potrzebował pomocy. Po miesiącu od zerwania znajomości złożył mi życzenia imieninowe. Dalej jesteśmy znajomymi na fejsie. Dwa miesiące później napisałem, że chce pogadać i powiedziałem, że po tych wydarzeniach pracuję na terapii nad sobą. Nie chciał rozmawiać. Powiedział, że jak się zmienię na terapii i pokaże, że coś robię ze swoim życiem to mam się ewentualnie odezwać. Że nadwyrężyłem jego zaufanie. Co robić w tej sytuacji? Dać sobie czas, żeby emocje opadły. Przerobić temat na terapii i odezwać się za rok czy dać sobie spokój z tą znajomością.

Jestem w związku ponad 10 lat. Mieszkam u swojego partnera
Dzień Dobry, jestem w związku ponad 10 lat. Mieszkam u swojego partnera (to jego mieszkanie) w międzyczasie miałam mieć pomoc od swoich rodziców materialna, z której w ostateczności z różnych powodów nie skorzystałam, więc rodzice postanowili, że w takiej sytuacji mam dostać dom po rodzicach kiedyś, gdy ich zabraknie. Mój facet jest o to obrażony, że ja nic od rodziców nie dostałam i niby w trosze o mnie, ale jednak mimo że nie chce się do tego przyznać, to chodzi mu raczej o to, że od mnie do siebie wziął, a rodzice moi się wypięli. Teraz jest pomysł, aby wprowadzić się z miasta z mieszkania na wieść na to samo podwórko, gdzie mieszkają jego rodzice. Ja mieszkam na takiej zasadzie, że po prostu się dokładam do rachunków, ale nie mam praw co do majątku, bo przecież nie jest mój. Facet nie chce ślubu, myślę, że również z powodów materialnych głównie. Podkreślam, że on utrzymuje cały czas, że chodzi mu wyłącznie o moje dobro, że mnie rodzice źle potraktowali i niby to troska a z drugiej nie chce ze mną ślubu. To czy tutaj nie chodzi mu o kwestie materialne? Jeszcze jest na tyle obrażony, że uważa, iż moi rodzice nic nie pomagają, tylko problem polega na tym, że to on żadnej pomocy nie chce! Ogólnie rzecz ujmując przez to, że rodzice nie dali mi teraz majątku, to on od nich nic nie chce. Też w takiej sytuacji nie wyobrażam sobie iść z nim mieszkać, jeśli nie potrafi zostawić urazy i jeśli rodzice moi jeśli nie tak mogą pomóc inaczej, może nie materialnie ale np. W remoncie, gdybyśmy się urządzali w nowym miejscu, ale mój facet nie chce, bo mówi, że sobie poradzi sam, a zdrowiej strony narzekając, że tylko on coś robi dla tego związku. Czy to powinno być tak, że niby chce mnie E sobą zabrać, ale jest na tyle obrażony na moją rodzinę, że ja mimo iż tam będę mieszkać to to nie będzie na zasadzie, że tworzymy coś razem tylko wszystko jest jego, a ja będę tylko tam mieszkać. Czy to normalne, czy jeśli się kogoś kocha, chce z kimś być, to nie powinno się zostawić przeszłości i urazy za sobą. Czy to nie jest z jego strony manipulacja mną u rodzaj znęcanie się psychicznego? Być może chaotycznie przedstawiłam sytuacje, ale bardzo mi z tym źle i proszę o pomoc, bo mam jakieś poczucie winy, a może ktoś celowo mnie w nie chce wpędzić? Mam wątpliwości co do tej przeprowadzki, bo boję się, że to pogłębi problem i że wtedy facet będzie miał jeszcze więcej pretekstów do tego, aby wyrzucać mojej rodzinie, że nic nie pomaga a on robi dla mnie wszystko ( wszystko w sensie, że mnie bierze ze sobą, a i tak majątek jego).
Mam poczucie, że ciężko jest mi przyjaźnić się z innymi, ponieważ oczekują czegoś, czego nie robię/ nie myślę/ nie czuję.
Czemu ludzie oczekują ode mnie większej reakcji, ja z żartu jakiegoś nie potrafię się śmiać dłużej niż parę sekund, nie lubię wysyłać dziwnych emotek albo reagować na coś, jak dla mnie zbyt emocjonalnie jak inni. Nie umiem się zaprzyjaźniać z ludźmi na dłuższą metę, chyba nie ufam nikomu. Interakcje z ludźmi są męczące, ciągle oczekują jakiejś reakcji, bo inaczej myślą, że się ich nie lubi albo że z tobą jest coś nie tak.
Zerwanie przez SMS, żal i mętlik po rozstaniu – czy wracać do związku na odległość?
Dzień dobry, Niecały tydzień temu zerwaliśmy z dziewczyną w związku głównie na odległość poprzez smsy, w rozmowie na ważny temat, w emocjach. W ciągu tego tygodnia spotkaliśmy się na żywo i wyjaśniliśmy sobie rzeczy, które doprowadziły do zerwania a także inne, które też wpływały na nasz związek a o których nawet nie myśleliśmy, że są ważne by się nimi dzielić. I właśnie przez te wypowiedziane i wyjaśnione rzeczy teraz uważam, że to był bardzo duży błąd, bo tak, są rzeczy, które trzebaby zmienić / naprawić ale okazało się, że sytuacja nie była aż tak beznadziejna. I mam przez to mętlik w głowie. 1) żałuję że nie pogadaliśmy o tej ważnej sprawie na żywo, tylko poprzez sms, co z mojej strony doprowadziło do gigantycznych emocji i poczucia w środku "ja dłużej tak nie mogę" przez co nalegałem na zerwanie bez spotykania się na żywo, tylko podczas pisania ze sobą 2) staram się ograniczać z nią kontakt, nie pytać się jak minął dzień, nie pisać o codziennych małych rzeczach - co jest dla mnie cholernie trudne, bo chciałbym to wiedzieć, ale jednocześnie próbuje sobie dać czas na przetworzenie tego wszystkiego co się stało - bo z jakiegoś powodu to się stało 3) wieczorami i w ciągu dnia naprawdę jedyne co bym chciał to to, żebym mógł do niej o wszystkim dalej pisać - ale jednocześnie rankami, zanim zacznę dzień boję się powrotu do tego, co było, do tych "złych" rzeczy w naszym związku, poczucia że z nią obok ciężko jest mi wychodzić do ludzi i się rozwijać czy innych tego typu rzeczy - mimo to naprawdę chciałbym utrzymywać z nią kontakt i wzajemnie się wspierać i rozwijać się, tylko boję się tego bycia "razem" i tych negatywnych elementów tego związku (więc w sumie chciałbym mieć ciastko (bo mieć z nią kontakt i jej wsparcie) i zjeść ciastko (nie mieć do czynienia z tymi "negatywnymi" aspektami)) 4) dopiero gdy zerwaliśmy, dziewczynie dało to impuls do zmiany, do faktycznego rozejrzenia się za psychologiem, do sięgnięcia po pomoc, co moja znajoma nazwała brakiem szacunku do mnie - bo skoro w związku prosiłem, aby się zmieniła (np. poszła na terapię bo widzę, że ja jej nie pomogę i to leży gdzieś głębiej) i tego nie robiła to jest to nie w porządku wobec mnie Wiem, że ja też nie jestem święty w tej relacji, że na pewno chociaż to zerwanie poprzez smsy było z mojej strony naprawdę niepoważne ale nie wiem co zrobić. Z jednej strony chciałbym to wszystko cofnąć, ale wiem, że wtedy dziewczyna nie dostałaby tak mocnego impulsu by coś zmienić. Z drugiej - mam wrażenie, że za wcześnie jest by decydować o czymś takim po tygodniu od zerwania, że ważne jest sobie dać czas by to przetrawić a jednocześnie - czy to nie byłoby strasznie żenujące, że po jakimś czasie wszystkim naszym znajomym byśmy mówili, że jednak znowu jesteśmy razem? Mam wrażenie, że moi znajomi wtedy strasznie by się zawiedli, że wróciłem do związku, w którym nie byłem na 100% zawsze szczęśliwy, przez te negatywne aspekty. Z góry przepraszam za tak długą wiadomość: aktualnie niestety nie mam dostępu do wizyty u psychologa na "już", a po tak długim rozpisaniu widzę, że chyba by się przydało pójść.
Jak radzić sobie z różnicą w okazywaniu uczuć w związku na odległość?
Witam, moja dziewczyna mi opowiada o gestach, czy sukcesach swoich dzieci… wyslala mi np. wiadomosc od syna ktory napisal, ze dziekuje za oboz, przy kolegach 14 latek powiedzial ze ja kocha i dziekuje. Drugi syn wyprowadzal zawodnikow druzyny pilkarskiej na boisko… chodzi o to, ze… mam przeczucie, ze chcialaby abym w jakis sposob uczestniczyl w tych pozytywnych emocjach… napisala bardzo emocjonalne wiadomosci… bardzo duzo w tym rodzicielskiego uczucia. Pisze tutaj dlatego, ze… jestem totalnie obojetny na to a wlasciwie pierwsza mysl jak przychodzi mi do glowy - z czym tez czuje sie nie najlepiej to “co mnie to obchodzi, porozmawiajmy o nas”. Nie chce byc sztuczny… i udawac bo na chwile obecna nie wzbudza to mojego zainteresowania. Moze byc to jakis rodzaj zazdrosci? Ze widze, ze jej milosc do mnie w porownaniu do tej do dzieci to jakby… “delikatna sympatia”. Mi brakuje w tym zwiazku czulosci… i moze to powoduje, ze w jakis sposob irytuje mnie zachwyt, bomba emocji przy zachowaniach dzieci, podczas kiedy ja sie staram… nie czuje tego w takim stopniu… byly sytuacje kiedy… kupilem jej w prezencie cos co bylo jej marzeniem… na swieta… w relacji w socjal mediach pokazala moja kartke wspolna z dziecmi… a w kolejnej osobno prezent kolezanki z “Ty wiesz najlepiej”. Fakt ten watek juz bardziej dotyczy kolezanki. Kiedys powiedziala na wakacjach na ktore ja zabralem…. “My sie chyba nie bedziemy tak afiszowac na fb itd?” Mi na tym jakos nie zalezy ale dlaczego daje taka blokade skoro co chwile wstawia i wyraza zachwyt dziecmi… w slowach kocham Cie do dzieci czuje wielkie emocje - do mnie raczej “odklepie bo chcial”… “ona mowi tylko wtedy kiedy to bardzo czuje”…. Do dzieci codziennie do mnie raczej jest to rzadkie… na walentynki kupilem jej cos drogiego… napisala, ze super… ale myslalem, ze chociaz zadzwoni… kiedys jej przeslalem pieniadze bo bardzo potrzebowala - dostalem “dzieki”. Caly rok w tym zwiqzku na odleglosc odczuwa problem z kontaktem. Wiem, ze do dzieci potrafi zadzwonic z pracy czy jadly kanapke - do mnie zadzwonila tylko raz z pracy przez ponad rok. Czuje mocny niedosyt. Kolezanka ma urodziny… ona chce wziac na to nawet urlop… kiedy ja przyjezdzam tylko raz przez ponad rok wyslala dzieci do babci zebysmy mogli sie soba nacieszyc. Kilka razy powiedziala… “partnerka moge niebyc idealna ale matka bede zawsze”.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.