Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Podejrzewam, ze maz bierze narkotyki i staje sie agresywny - czy ratowac malzenstwo, chronic dzieci i zadbac o majatek?

Treść wrażliwa
Stoję pod ścianą... Nie wiem co począć. Obawiam się że mąż zarzywa narkotyki. Jesteśmy małżeństwem 18 lat, mamy 13 letniego syna i 4 letnią córkę. Zaczęło się 4 lata temu jak rozpoczęliśmy budowę domu i mąż całe dnie i noce spędzał na budowie. Nawet niedziele miał zajęte, ciągle mieliśmy o to kłótnie, ja zajmowałam się dziećmi, pracowałam na etacie, cała domowa logistyka była na moich barkach. Ciągle miałam żal o to , że nie spędza z nami czasu. Od 2 lat mieszkamy w wymarzonym domu... A jego ciągle nie ma, a to garaż, a to podwórko, a to samochód. W ubiegłym roku mąż zaginął na 24h, zgłosiłam zaginięcie, myślałam, że ma depresję, ale po powrocie przyznał się że brał narkotyki, ale zapewniał że już nie będzie. Niestety.... Ciągle pojawiali się dziwni ludzie u nas w domu, jacyś nowi koledzy, raz w wyniku pewnej znajomości mąż miał przecięta rękę i musiałam z nim jechać na sor do szycia, w styczniu tego roku, po 3 bezsennych nocach stał się agresywny, aż dzieci się bały więc wezwałam policję do domu. Teraz co chwila znowu ma epizody, że nie śpi po kilka dób, później odsypia... I to coraz częściej . Nie wiem, może moja paranoja, ale wydaje mi się, że mąż sam sprowadza na siebie problemy, nie ma pracy od roku, miał 3 zatrudnienia, ale z żadnej z nich nie był zadowolony, obecnie przebywa na L4. Ja pracuję, mam pracę, która mi daje satysfakcję, dobrze też zarabiam, dla mnie życie jest piękne, dla niego nie. Bardzo mnie gnębi sytuacja w domu, syn raz znalazł pusty po białym proszku woreczek strunowy i przyszedł do mnie z pytaniem co to było, oczywiście skłamałam. Ja nie chcę się rozwodzić , kocham męża, ale wydaje mi się że mnie ciągle okłamuje. Wydaje mi się, że nie mam wyjścia, tylko rozwód. Dawałam ultimatum... Idź do psychiatry, bierz leki, owszem poszedł, ale leków nie bierze. Zastanawiam się, czy nie złożyć pozwu do sądu o zabezpieczenie majątkowe, rozdzielność, bo obawiam się, że mąż narobi długów.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Bardzo Pani współczuję i rozumiem Pani ogromny ból i strach o bezpieczeństwo dzieci oraz wspólnej przyszłości, jednak uzależnienie to podstępna choroba, w której sama miłość nie wystarczy. Pani mąż potrzebuje profesjonalnego leczenia uzależnień, a nie tylko sporadycznych wizyt u lekarza, i dopóki sam nie doświadczy konsekwencji swojego postępowania, obietnice poprawy nie przyniosą zmiany. Złożenie wniosku o rozdzielność majątkową i zabezpieczenie finansowe to nie akt zdrady, ale odpowiedzialna ochrona Pani i dzieci przed ewentualnymi długami. Proszę zadbać teraz przede wszystkim o bezpieczeństwo swojej rodziny i zgłosić się do poradni leczenia uzależnień po wsparcie również dla siebie. Potrzebuje Pani wsparcia dla osób współuzależnionych np. w grupie Al-Anon.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Magdalena Zgraja

Magdalena Zgraja

Dzień dobry. Z tego, co Pani opisuje, ma Pani realne powody do niepokoju. Mąż sam przyznał, że zażywał narkotyki, a później pojawiały się kolejne niepokojące sytuacje: brak snu przez kilka nocy, agresja, zniknięcie z domu czy znaleziony przez syna woreczek.

Przy problemie z substancjami często pojawiają się obietnice, zaprzeczanie i ukrywanie tego, co naprawdę się dzieje. Bliscy z kolei stopniowo przyzwyczajają się do coraz trudniejszych sytuacji i zaczynają tolerować rzeczy, które wcześniej byłyby nie do zaakceptowania.

Nie musi Pani teraz podejmować decyzji o rozwodzie. Warto jednak spojrzeć przede wszystkim na bezpieczeństwo swoje i dzieci oraz na to, jak długo ta sytuacja może jeszcze wyglądać w ten sposób. Rozmowa ze specjalistą zajmującym się uzależnieniami mogłaby pomóc Pani spokojnie uporządkować to, co się dzieje i zastanowić się nad kolejnymi krokami.

 

Magdalena Zgraja,

psycholog 

Kamila Grobelna

Kamila Grobelna

Dzień dobry,

 

To, co opisujesz, to nie jest Twoja paranoja — masz wiele konkretnych powodów, żeby się bać o siebie, dzieci i sytuację finansową. Kochasz męża, ale sama miłość nie wystarczy, jeśli on bierze narkotyki, nie śpi całymi dniami, staje się agresywny i odmawia leczenia. Na Twoim miejscu przede wszystkim zadbałabym o bezpieczeństwo dzieci i siebie oraz skonsultowała z prawnikiem kwestię rozdzielności majątkowej i zabezpieczenia majątku, nawet jeśli nie chcesz rozwodu. Nie musisz dziś podejmować decyzji o rozwodzie — możesz postawić granicę: pomoc i leczenie albo konkretne konsekwencje. I naprawdę nie bierz na siebie odpowiedzialności za jego wybory, bo z tego, co piszesz, Ty już od lat dźwigasz zdecydowanie za dużo.

 

Pozdrawiam, psycholog Kamila Grobelna

Wiktoria Magoń

Wiktoria Magoń

Jest Pani w przykrej sytuacji, w której miłość do męża i rodziny spotyka się z koniecznością ich ochrony. Z tego co Pani opisuje, wyznaczyła Pani konkretną granicę, wymagania i oczekiwania. Ich egzekwowanie może być trudne w przypadku osoby uzależnionej, ponieważ ustępowanie to naturalny odruch, gdy obserwujemy cudze cierpienie. Natomiast jest też Pani rodzicem, a dobry rodzic to ten, który broni wyznaczonych granic. Z tej perspektywy zabezpieczenie majątkowe, o którym Pani myśli, zdaje się być naturalną koleją rzeczy. 

Sposób, w jaki podzieliła się Pani tą historią wskazuje, że wie Pani co należy zrobić, gdzie udać się po pomoc. Ale sam proces jest niezwykle trudny, ponieważ towarzyszą temu silne emocje. Nie jest to też temat, z którym czujemy, że możemy podzielić się z każdym i znajdziemy zrozumienie. Idąc za tym, mam głęboką nadzieję, że zaopiekuje się też Pani sobą i dziećmi. Jeśli jeden członek rodziny cierpi, cały system rodzinny to odczuwa i nie należy tego ignorować. 

Życzę Pani dużo siły. 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Przede wszystkim musi pani chronić siebie i dzieci. Sytuacja jest bardzo poważna i wymaga działania. Z tego co Pani pisze, mam podejrzenie, że mąż nie jest z Panią szczery do końca. Objawy, które Pani opisuje, wpisują się niestety w przyjmowanie środków odurzających. Tutaj szczere chęci zaprzestania to za mało. To jest niezwykle silne uzależnienie, a osoba przyjmująca niestety zupełnie inaczej widzi świat. Żyje w systemie iluzji i zaprzeczeń. Proszę zadbać o swój dobrostan i dzieci, zabezpieczenie majątkowe jest jak najbardziej dobrym pomysłem. Mąż powinien udać się na terapię uzależnień w trybie zamkniętym. Proszę zrozumieć, że on aktualnie żyje w innym świecie, nie myśli racjonalnie i mimo że (jak mniemam) kocha swoją rodzinę, to zupełnie inaczej widzi to wszystko, nie patrząc obiektywnie i nie jest w  stanie realnie ocenić zagrożeń, jakie niesie przez swoje zachowanie. Proszę pamiętać także, ze Pani i dzieci także są współuzależnione. Leki od psychiatry to za mało. Tutaj trzeba poukładać " w głowie". A do tego trzeba stanąć w prawdzie przed sobą i przyznać się, że ma się problem. A to już często nie jest takie proste. Wszystkiego dobrego życzę. 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

 Myślę, że w tej sytuacji najważniejsze jest rozdzielenie dwóch rzeczy: Pani miłości do męża oraz odpowiedzialności za bezpieczeństwo Pani i dzieci. Można jednocześnie kochać człowieka i nie zgadzać się na życie w ciągłym lęku i niepewności. Nie musi Pani już teraz podejmować decyzji o rozwodzie. Natomiast przy historii narkotyków, wielodniowego braku snu, agresji i sytuacji, w której dzieci zaczęły się bać, warto przestać opierać swoje poczucie bezpieczeństwa wyłącznie na jego zapewnieniach. Proszę patrzeć przede wszystkim na jego zachowanie i gotowość do realnego leczenia. Dobrze byłoby również przygotować dla siebie plan: co zrobi Pani, jeśli mąż ponownie stanie się agresywny, gdzie może Pani pojechać z dziećmi i komu może Pani powiedzieć o sytuacji. Kwestie finansowe i majątkowe również warto skonsultować z prawnikiem, nie jako decyzję o rozwodzie, ale jako zabezpieczenie siebie i dzieci. I chyba najważniejsze pytanie brzmi: gdyby przez najbliższy rok nic w zachowaniu męża się nie zmieniło, czy chciałaby Pani nadal żyć w taki sposób? Jakiego konkretnego zachowania z jego strony potrzebowałaby Pani, żeby ponownie poczuć się bezpiecznie w swoim domu...i czy to (na ile?) realne aby taka zmiana nastąpiła?

 

Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry,

Z opisu sytuacji wynika, że od dłuższego czasu ponosi Pani konsekwencje choroby męża, a jednocześnie próbuje ratować rodzinę i dawać kolejne szanse. Warto jednak pamiętać, że uzależnienie to choroba postępująca, a odpowiedzialność za podjęcie leczenia spoczywa przede wszystkim na osobie uzależnionej. Same deklaracje poprawy, bez realnych działań i systematycznej terapii, rzadko prowadzą do trwałej zmiany. Jeżeli obawia się Pani zadłużenia lub innych konsekwencji finansowych, zadbanie o własne bezpieczeństwo oraz bezpieczeństwo dzieci powinno być obecnie priorytetem. Rozdzielność majątkowa nie jest wyrazem braku miłości czy lojalności, lecz rozsądnym zabezpieczeniem rodziny przed skutkami decyzji osoby uzależnionej. Zachęcam również, aby nie pozostawała Pani sama z tym ciężarem. Wsparcie psychologiczne lub grupy dla rodzin osób uzależnionych mogą pomóc odzyskać poczucie wpływu na własne życie i podejmować decyzje w oparciu o fakty, a nie wyłącznie nadzieję na zmianę.


Serdecznie pozdrawiam,
Wiktoria, psycholog


Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. To nie brzmi jak „paranoja”, ale jak sytuacja, w której istnieją konkretne sygnały wymagające potraktowania bardzo poważnie. Mąż wcześniej przyznał się do zażywania narkotyków, zdarzają się okresy kilkudniowego braku snu, pojawiła się agresja wymagająca interwencji policji, a w domu znalazł się woreczek z pozostałością białego proszku. Szczególnie istotne jest to, że w tej sytuacji są również dzieci.

Nie musi Pani dzisiaj podejmować decyzji o rozwodzie. W pierwszej kolejności warto skupić się na bezpieczeństwie swoim i dzieci oraz na tym, na co rzeczywiście ma Pani wpływ. Nie jest Pani w stanie zmusić męża do leczenia ani kontrolować, czy przyjmuje substancje. Może Pani natomiast jasno określić granice i konsekwencje ich przekraczania.

Zachęcałabym również do konsultacji psychologicznej lub psychoterapii dla Pani nie po to, aby ktoś zdecydował za Panią, czy powinna się Pani rozwieść, ale żeby mogła Pani uporządkować sytuację i przygotować konkretny plan działania. Warto także skonsultować z prawnikiem kwestię zabezpieczenia majątku i ewentualnej rozdzielności majątkowej. To można rozważyć niezależnie od decyzji dotyczącej dalszego losu małżeństwa.

Proszę również nie pozostawać sama z sytuacją, w której mąż jest pobudzony, agresywny lub przez kilka dób nie śpi. Jeżeli ponownie pojawi się zachowanie zagrażające Pani lub dzieciom, priorytetem powinno być bezpieczeństwo i wezwanie odpowiednich służb.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Jagoda Jek

Jagoda Jek

W tej sytuacji najważniejsze wydaje mi się oddzielenie dwóch kwestii: tego, co dzieje się z mężem, oraz tego, co Ty możesz zrobić, żeby chronić siebie i dzieci.

Nie musisz mieć pewności, czy mąż nadal zażywa narkotyki. Przyznane wcześniejsze używanie, wielodniowe okresy bez snu, epizod agresji, pojawiające się przypadkowe osoby i znalezienie woreczka po białym proszku to wystarczające powody, żeby potraktować sprawę poważnie.

Nie próbowałabym jednak samodzielnie go kontrolować ani udowadniać mu, że bierze. Jeśli ponownie stanie się agresywny, będzie pod wpływem lub jego zachowanie zacznie zagrażać Tobie albo dzieciom, priorytetem jest wyjście w bezpieczne miejsce i wezwanie pomocy.

Nie musisz też podejmować dziś decyzji o rozwodzie. Możesz kochać męża i jednocześnie postawić jasną granicę: nie zgadzasz się na narkotyki, agresję ani sytuację, w której dzieci boją się własnego ojca. Jeśli małżeństwo ma być kontynuowane, potrzebne są przede wszystkim konkretne działania z jego strony, a nie kolejne obietnice.

Warto, żebyś sama skorzystała z pomocy psychologa, najlepiej mającego doświadczenie w pracy z rodzinami osób uzależnionych. Nie po to, żeby ktoś zdecydował za Ciebie, czy masz odejść, ale żebyś mogła odzyskać poczucie sprawczości i ustalić, jakie granice są Ci potrzebne.

Kwestie rozdzielności majątkowej, zabezpieczenia majątku czy odpowiedzialności za ewentualne długi koniecznie skonsultuj z prawnikiem. Przy Twoich obawach dobrze zrobić to zanim sytuacja finansowa się pogorszy.

I nie musisz szczegółowo tłumaczyć 13-letniemu synowi sytuacji ojca. Możesz powiedzieć, że tata ma problemy, którymi zajmują się dorośli, a jeśli kiedykolwiek poczuje strach albo zobaczy coś niepokojącego, zawsze może przyjść do Ciebie.

Najważniejsze: nie jesteś odpowiedzialna za to, czy mąż przestanie brać. Możesz natomiast zdecydować, w jakich warunkach Ty i dzieci będziecie żyć.

~ Jagoda Jek, psycholożka

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak pomóc bratu zmagającemu się z depresją, uzależnieniem i problemami w relacjach?
Witam, mam brata bliźniaka i oboje mamy po 26 lat obecnie. Nasze osobowości i charaktery mimo że były od zawsze podobne to z wiekiem coraz bardziej się różnią. I niby w tym nie byłoby nic dziwnego ale to jak mój brat się od jakiegoś czasu zachowuje jest co najmniej dziwne. Ale po kolei. Zacznę od tego że mniej więcej 1,5 roku temu uczęszczał do psychologa, który stwierdził mu depresję. A z kolei 2 lata temu zakończył toksyczny 5 letni związek z dziewczyną. W tym związku on nie był szanowany, często ta dziewczyna grała mu na uczuciach i potrafiła o naprawdę pierdoły się obrażać na parę dni. On był psychicznie strasznie wyniszczony a po zerwaniu jeszcze bardziej pogorszył swój stan. Zaczął bardzo nadużywać alkoholu (mimo że kiedyś był abstynentem). Zaczął chorobliwie często kłamać, nawet w sytuacjach kiedy wcale kłamać nie musi. Często na proste pytania odpowiada ,,Niewiem,, albo wręcz wkurzać się że ktoś mu pytanie zadaje. Potrafi w jednym momencie być duszą towarzystwa a godzinę później wkurza się na wszystko i wszystkich. Dużo bardzo kradnie, najczęściej pieniądze, jedzenie i alkohol. A jak ktoś się na niego wkurzy bo został okradziony to on nie widzi w tym nic złego a nawet sam dziwi się dlaczego ktoś się na niego wkurza, dosłownie tak jakby nie widział w swoim zachowaniu nic złego. Lub nawet ,,przeczekuje,, moment jak ktoś się na niego wkurza, bo on ma podejście że sobie chwile ten ktoś pogada, powkurza się a potem sobie pójdzie i sprawa zalatwiona.(Wiem że tak ma bo nawet przyznał mi się do tego) Stał się również bardzo przemądrzały. Poucza wszystkich dookoła, wszystkich ocenia a swoich wad nie widzi, we wszystkim twierdzi że robi to lepiej, że on zawsze wie lepiej (Często w sposób nerwowy i prowokujący). Totalnie nie potrafi komuś przyznać racji, albo nawet poprostu zgodzić się z czyimś zdaniem lub opinią. Nawet jak ktoś na serio ma bardziej sensowne argumenty to on i tak nie przyzna racji, trochę jakby uważał to za słabość. A jak jest sytuacja że ktoś coś nie wie a on akurat wie to strasznie na siłę stara się robić z tej osoby głupka (również w sposób bardzo nerwowy i prowokujący). Doszło do tego że ja nawet już nie chce mu zbytnio pytań zadawać jak coś niewiem, bo nie mam ochoty cały czas słuchać jego przemądrzałości. Często się czepia o totalne błahostki, które nawet go nie dotyczą. Potrafił mnie pouczać w sprawie pracy mimo że on nigdzie nie pracuje już od dłuższego czasu. Moi rodzice, znajomi, moja dziewczyna a nawet ja, zaczynamy mieć go naprawdę dość. Moi koledzy wprost mówią że uważają go za dziwnego i nie za bardzo chcą go gdziekolwiek zapraszać, a ja dosłownie pierwszy raz w życiu na poważnie się zastanawiam czy się od niego odciąć, przynajmniej na jakiś czas. Jeszcze dodam że ma on (według mnie chorobliwego) bzika na punkcie męskości i kontaktami z dziewczynami (mimo że śmiałości do kobiet to on nie ma), dosłownie jakby to był jego najważniejszy cel w życiu, i nie raz po rozmowie z nim odnosiłem wrażenie że on się czuje gorszy od innych bo nie ma dziewczyny. Dosłownie każdy aspekt jego życia wiąże się z dziewczynami. Przykłady: Gadamy sobie o jakimś filmie i on mówi że jakieś tam zachowanie aktora jest uważane za seksi dla dziewczyn. On musi koniecznie ubierać się w jeden ten sam outfit bo na to najbardziej lecą dziewczyny. On musi jeść to i to a tego i tego koniecznie unikać bo w ten sposób będzie miał więcej testosteronu itp itd. Jak raz byłem apropo czegoś niezdecydowany, to mnie pouczał że nie mogę być niezdecydowany bo tego dziewczyny nie lubią. No i oczywiście wiadomo często poucza mnie jak mam do własnej dziewczyny podchodzić a moją dziewczynę z kolei też się o wszystko czepia. Potrafi nawet odkopywać sytuację które miały miejsce już mega dawno temu tylko po to żeby się przyczepić. Kiedyś on taki nie był i naprawdę niewiem już co robić. Parę miesięcy temu z moim tatą znaleźliśmy mu rzekomo dobrego, doświadczonego psychologa do którego miał chodzić. No i okazało się że był tylko na trzech wizytach a później już przestał chodzić. Zamiast tego brał pieniądze od taty(bo sam nie ma przez brak pracy) kupował alkohol i szedł pić do lasu lub na jakąś melinę, po czym wracał do domu i ściemniał że był u psychologa. Jeszcze dodam na koniec że po alkoholu też się dziwnie zachowuje, ma myśli samobójcze, potrafi obrażać ludzi dookoła(raz nawet do własnej matki powiedział że życzy sobie żeby zdechła) Doradźcie mi co mam robić bo jest coraz gorzej :(.
Jak opanować nagłe wybuchy złości i poprawić relacje w życiu prywatnym i zawodowym?
Cześć, jestem Facetem mam 38L, właśnie uczęszczam drugi raz na intensywną indywidualną psychoterapię(CBT + Schematy) uważam że mam świetnego terapeutę. Obecnie chodzę drugi miesiąc. Wcześniej, ponad 4 lata temu uczęszczałem na psychoterapię CBT przez 1,5 r. za krótko. Odtworzyłem schematy kilkakrotnie. Obecnie mam po prostu pytanie do osób, które będą w podobnym wieku do mnie, czy udało się komuś opanować. Nagłe wybuchy złości gdy ktoś nam coś karze, np w pracy i od razu się sprzeciwiam, chce konfrontacji. Ponadto czuje się niezrozumiany, mam ochotę uciec, opanowuje mnie ogromna złość. Często własnie te emocje które mnie opanowują rozwalają moje związki. Jestem załamany tym wszystkim, że nie umiem jak normalny człowiek się dogadać. Jestem po rozstaniu na kim bardzo mocno mi zależało, a dużo zniszczyłem w tej relacji i się posypało. Wiem że mam zdiagnozowaną Deprywacje emocjonalna, rys narcystyczny(u poprzedniej terapeutki) a jak się z kimś dla mnie ważnym rozstaje to mam takiego doła i depersję że najchętniej chcialbym żeby to się już skończyło. Przeżywam ogromny ból. Ja po prostu chciałbym być kochany, aby ktoś został ze mną i był mnie pewny i ja jego. Ponadto dochodzi do tego, niskie poczucie własnej wartości, brak wiary w Siebie, bardzo mała cierpliwość, kiepska dyscyplina, przekraczanie granic, zakładanie apek randkowych nawet jak jestem z kimś związku, w zasadzie nawet nie wiem po co i dlaczego? Dochodzi dodatkowo w momencie napiecia stresowego, aby rozładować je (oglądanie p0rno + masturb@cja), Terapeutą uważa że to nie ma związku z problemami ;) Ja się zastanawiam czy jednak ma, dodatkowo dużo czasu spędzam w telefonie, brak znajomych - każdy ma swoje życie. Rodzice szkoda gadać relacje takie że ojciec był hazardzistą a jak nieuleczalnie zachorował to alkoholizm. :/
Hipnoterapia a DDA: Czy jest skuteczna i warto ją rozważyć?
Proszę o odpowiedź na nurtujące mnie pytanie. Hipnoterapia a DDA - czy warto próbować?
Czy terapia par może uratować nasz związek po kryzysach i zdradzie?
Dzień dobry, Jestem w związku od 4 lat (mam 28 lat, partnerka 27). Jestem jej pierwszym partnerem – wcześniej nie była w żadnym związku. Zastanawiam się, czy da się naszą relację jeszcze uratować. Początki były burzliwe – szybko zamieszkaliśmy razem, pojawiły się kłótnie i moje problemy z komunikacją. Zamiast rozmawiać, tłumiłem emocje i uciekałem w alkohol, co prowadziło do awantur. Na początku związku zdradziłem partnerkę (pocałunek po alkoholu i po użyciu innych używek) czego bardzo żałuję i do czego się przyznałem. I to ona zawalczyła byśmy zostali razem bo ja chciałem odejść bo nie potrafiłem znieść tego co zrobiłem. Z czasem pojawiały się kolejne kryzysy – problemy zawodowe, wyjazd do pracy u jej rodziców, gdzie czułem się niedoceniany, a później wspólna praca w jej biznesie, gdzie miałem wrażenie, że moje zdanie się nie liczy. W domu oddaliliśmy się od siebie i straciliśmy bliskość. Od dłuższego czasu brakuje mi z jej strony czułości i zaangażowania. Czuję, że to ja zawsze inicjuję bliskość. Problemem było też moje picie – mimo obietnic wracałem do alkoholu, co ją raniło. Rozstaliśmy się na chwilę(3 tyg), ale wróciliśmy do siebie. Zacząłem terapię i pracę nad sobą. Przez pewien czas było lepiej, jednak po złamaniu obietnicy znów pojawił się dystans. Z mojej strony podjąłem realne działania, natomiast partnerka mimo ustaleń nie poszła na terapię i rzadko angażowała się w pracę nad relacją. Dodatkowo pojawił się temat powrotu partnerki do domu rodzinnego i pracy w biznesie jej rodziców, co wprowadziło jeszcze większą niepewność co do naszej przyszłości. Obecnie mówi, że mnie kocha, ale jest emocjonalnie zablokowana i nie wie, czy chce ze mną przyszłości. Czuje się bardziej jak ze współlokatorem. Podjęliśmy decyzję że sporobujemy pójść na wspólną terapię, jeżeli to nie pomoże to rozstaniemy się. Mi strasznie zależy na partnerce i chcę żebyśmy byli w końcu szczęśliwi. Czy w takiej sytuacji terapia par ma jeszcze sens i czy ten związek można uratować?
Trudności z odstawieniem narkotyków - jak rozpocząć terapię?
Nigdy nie wierzyłem w terapię, ale od kilku dni jestem trzeźwy i czuję się fatalnie. Krótko i na temat: Zacząłem palić marihuane i dużo pić w wieku 15 lat. Mając 16 lat, po raz pierwszy spróbowałem twardych narkotyków (konkretnie MDMA), a jako siedemnastolatek brałem codziennie mefedron i eksperymentowałem z wszelkiego rodzaju lekami i używkami, w tym przyjmujac morfine dozylnie. Miałem około 18 lat, kiedy mój stan psychiczny drastycznie się pogorszył; po tych wszystkich narkotykach byłem emocjonalnie wypalony – nie czułem nic poza wstrętem i nienawiścią. Nigdy nie miałem ojca, a od 15. roku życia mieszkałem sam, bo matka ciągle wyjeżdżała z kraju do swojego partnera. Gdy wracała, kilka razy wyrzucila mnie z domu; zawsze jednak wracałem, kiedy tylko pozwalała, bo nie mogłem znaleźć pracy i nie miałem dokąd pójść (w tamtym czasie czasem mialem mozliwosc i sypiałem u babci przez kilka dni lub odsypialem w samochodzie). Bezdomności towarzyszył ogromny stres, a wraz z nim pojawiły się sny o nekrofilii; były tak drastyczne, że często budziłem się w nocy z odruchem wymiotnym. Zacząłem ulegać tym myślom do tego stopnia, że ​​nie potrafiłem się masturbować przy niczym innym niż do filmow o nekrofilii. Nie ustawały też fantazje o zabójstwie czy gwałcie. Odkąd ograniczyłem twarde narkotyki, objawy nie są już tak silne, ale wiem, że problem nadal istnieje i wymaga zajęcia się nim (istnieje też podejrzenie narcystycznego zaburzenia osobowości – NPD). Jaki rodzaj terapii wybrać? Od czego w ogóle zacząć? Nie chciałem się wyżalić – naprawdę potrzebuję pomocy, bo czuję się zagubiony.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.