
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, uzależnienia, związki i relacje
- Podejrzewam, ze maz...
Podejrzewam, ze maz bierze narkotyki i staje sie agresywny - czy ratowac malzenstwo, chronic dzieci i zadbac o majatek?
Treść wrażliwaAnonimowo
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Bardzo Pani współczuję i rozumiem Pani ogromny ból i strach o bezpieczeństwo dzieci oraz wspólnej przyszłości, jednak uzależnienie to podstępna choroba, w której sama miłość nie wystarczy. Pani mąż potrzebuje profesjonalnego leczenia uzależnień, a nie tylko sporadycznych wizyt u lekarza, i dopóki sam nie doświadczy konsekwencji swojego postępowania, obietnice poprawy nie przyniosą zmiany. Złożenie wniosku o rozdzielność majątkową i zabezpieczenie finansowe to nie akt zdrady, ale odpowiedzialna ochrona Pani i dzieci przed ewentualnymi długami. Proszę zadbać teraz przede wszystkim o bezpieczeństwo swojej rodziny i zgłosić się do poradni leczenia uzależnień po wsparcie również dla siebie. Potrzebuje Pani wsparcia dla osób współuzależnionych np. w grupie Al-Anon.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Magdalena Zgraja
Dzień dobry. Z tego, co Pani opisuje, ma Pani realne powody do niepokoju. Mąż sam przyznał, że zażywał narkotyki, a później pojawiały się kolejne niepokojące sytuacje: brak snu przez kilka nocy, agresja, zniknięcie z domu czy znaleziony przez syna woreczek.
Przy problemie z substancjami często pojawiają się obietnice, zaprzeczanie i ukrywanie tego, co naprawdę się dzieje. Bliscy z kolei stopniowo przyzwyczajają się do coraz trudniejszych sytuacji i zaczynają tolerować rzeczy, które wcześniej byłyby nie do zaakceptowania.
Nie musi Pani teraz podejmować decyzji o rozwodzie. Warto jednak spojrzeć przede wszystkim na bezpieczeństwo swoje i dzieci oraz na to, jak długo ta sytuacja może jeszcze wyglądać w ten sposób. Rozmowa ze specjalistą zajmującym się uzależnieniami mogłaby pomóc Pani spokojnie uporządkować to, co się dzieje i zastanowić się nad kolejnymi krokami.
Magdalena Zgraja,
psycholog
Kamila Grobelna
Dzień dobry,
To, co opisujesz, to nie jest Twoja paranoja — masz wiele konkretnych powodów, żeby się bać o siebie, dzieci i sytuację finansową. Kochasz męża, ale sama miłość nie wystarczy, jeśli on bierze narkotyki, nie śpi całymi dniami, staje się agresywny i odmawia leczenia. Na Twoim miejscu przede wszystkim zadbałabym o bezpieczeństwo dzieci i siebie oraz skonsultowała z prawnikiem kwestię rozdzielności majątkowej i zabezpieczenia majątku, nawet jeśli nie chcesz rozwodu. Nie musisz dziś podejmować decyzji o rozwodzie — możesz postawić granicę: pomoc i leczenie albo konkretne konsekwencje. I naprawdę nie bierz na siebie odpowiedzialności za jego wybory, bo z tego, co piszesz, Ty już od lat dźwigasz zdecydowanie za dużo.
Pozdrawiam, psycholog Kamila Grobelna
Wiktoria Magoń
Jest Pani w przykrej sytuacji, w której miłość do męża i rodziny spotyka się z koniecznością ich ochrony. Z tego co Pani opisuje, wyznaczyła Pani konkretną granicę, wymagania i oczekiwania. Ich egzekwowanie może być trudne w przypadku osoby uzależnionej, ponieważ ustępowanie to naturalny odruch, gdy obserwujemy cudze cierpienie. Natomiast jest też Pani rodzicem, a dobry rodzic to ten, który broni wyznaczonych granic. Z tej perspektywy zabezpieczenie majątkowe, o którym Pani myśli, zdaje się być naturalną koleją rzeczy.
Sposób, w jaki podzieliła się Pani tą historią wskazuje, że wie Pani co należy zrobić, gdzie udać się po pomoc. Ale sam proces jest niezwykle trudny, ponieważ towarzyszą temu silne emocje. Nie jest to też temat, z którym czujemy, że możemy podzielić się z każdym i znajdziemy zrozumienie. Idąc za tym, mam głęboką nadzieję, że zaopiekuje się też Pani sobą i dziećmi. Jeśli jeden członek rodziny cierpi, cały system rodzinny to odczuwa i nie należy tego ignorować.
Życzę Pani dużo siły.
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Przede wszystkim musi pani chronić siebie i dzieci. Sytuacja jest bardzo poważna i wymaga działania. Z tego co Pani pisze, mam podejrzenie, że mąż nie jest z Panią szczery do końca. Objawy, które Pani opisuje, wpisują się niestety w przyjmowanie środków odurzających. Tutaj szczere chęci zaprzestania to za mało. To jest niezwykle silne uzależnienie, a osoba przyjmująca niestety zupełnie inaczej widzi świat. Żyje w systemie iluzji i zaprzeczeń. Proszę zadbać o swój dobrostan i dzieci, zabezpieczenie majątkowe jest jak najbardziej dobrym pomysłem. Mąż powinien udać się na terapię uzależnień w trybie zamkniętym. Proszę zrozumieć, że on aktualnie żyje w innym świecie, nie myśli racjonalnie i mimo że (jak mniemam) kocha swoją rodzinę, to zupełnie inaczej widzi to wszystko, nie patrząc obiektywnie i nie jest w stanie realnie ocenić zagrożeń, jakie niesie przez swoje zachowanie. Proszę pamiętać także, ze Pani i dzieci także są współuzależnione. Leki od psychiatry to za mało. Tutaj trzeba poukładać " w głowie". A do tego trzeba stanąć w prawdzie przed sobą i przyznać się, że ma się problem. A to już często nie jest takie proste. Wszystkiego dobrego życzę.
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Myślę, że w tej sytuacji najważniejsze jest rozdzielenie dwóch rzeczy: Pani miłości do męża oraz odpowiedzialności za bezpieczeństwo Pani i dzieci. Można jednocześnie kochać człowieka i nie zgadzać się na życie w ciągłym lęku i niepewności. Nie musi Pani już teraz podejmować decyzji o rozwodzie. Natomiast przy historii narkotyków, wielodniowego braku snu, agresji i sytuacji, w której dzieci zaczęły się bać, warto przestać opierać swoje poczucie bezpieczeństwa wyłącznie na jego zapewnieniach. Proszę patrzeć przede wszystkim na jego zachowanie i gotowość do realnego leczenia. Dobrze byłoby również przygotować dla siebie plan: co zrobi Pani, jeśli mąż ponownie stanie się agresywny, gdzie może Pani pojechać z dziećmi i komu może Pani powiedzieć o sytuacji. Kwestie finansowe i majątkowe również warto skonsultować z prawnikiem, nie jako decyzję o rozwodzie, ale jako zabezpieczenie siebie i dzieci. I chyba najważniejsze pytanie brzmi: gdyby przez najbliższy rok nic w zachowaniu męża się nie zmieniło, czy chciałaby Pani nadal żyć w taki sposób? Jakiego konkretnego zachowania z jego strony potrzebowałaby Pani, żeby ponownie poczuć się bezpiecznie w swoim domu...i czy to (na ile?) realne aby taka zmiana nastąpiła?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Wiktoria Woldan
Dzień dobry,
Z opisu sytuacji wynika, że od dłuższego czasu ponosi Pani konsekwencje choroby męża, a jednocześnie próbuje ratować rodzinę i dawać kolejne szanse. Warto jednak pamiętać, że uzależnienie to choroba postępująca, a odpowiedzialność za podjęcie leczenia spoczywa przede wszystkim na osobie uzależnionej. Same deklaracje poprawy, bez realnych działań i systematycznej terapii, rzadko prowadzą do trwałej zmiany. Jeżeli obawia się Pani zadłużenia lub innych konsekwencji finansowych, zadbanie o własne bezpieczeństwo oraz bezpieczeństwo dzieci powinno być obecnie priorytetem. Rozdzielność majątkowa nie jest wyrazem braku miłości czy lojalności, lecz rozsądnym zabezpieczeniem rodziny przed skutkami decyzji osoby uzależnionej. Zachęcam również, aby nie pozostawała Pani sama z tym ciężarem. Wsparcie psychologiczne lub grupy dla rodzin osób uzależnionych mogą pomóc odzyskać poczucie wpływu na własne życie i podejmować decyzje w oparciu o fakty, a nie wyłącznie nadzieję na zmianę.
Serdecznie pozdrawiam,
Wiktoria, psycholog
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. To nie brzmi jak „paranoja”, ale jak sytuacja, w której istnieją konkretne sygnały wymagające potraktowania bardzo poważnie. Mąż wcześniej przyznał się do zażywania narkotyków, zdarzają się okresy kilkudniowego braku snu, pojawiła się agresja wymagająca interwencji policji, a w domu znalazł się woreczek z pozostałością białego proszku. Szczególnie istotne jest to, że w tej sytuacji są również dzieci.
Nie musi Pani dzisiaj podejmować decyzji o rozwodzie. W pierwszej kolejności warto skupić się na bezpieczeństwie swoim i dzieci oraz na tym, na co rzeczywiście ma Pani wpływ. Nie jest Pani w stanie zmusić męża do leczenia ani kontrolować, czy przyjmuje substancje. Może Pani natomiast jasno określić granice i konsekwencje ich przekraczania.
Zachęcałabym również do konsultacji psychologicznej lub psychoterapii dla Pani nie po to, aby ktoś zdecydował za Panią, czy powinna się Pani rozwieść, ale żeby mogła Pani uporządkować sytuację i przygotować konkretny plan działania. Warto także skonsultować z prawnikiem kwestię zabezpieczenia majątku i ewentualnej rozdzielności majątkowej. To można rozważyć niezależnie od decyzji dotyczącej dalszego losu małżeństwa.
Proszę również nie pozostawać sama z sytuacją, w której mąż jest pobudzony, agresywny lub przez kilka dób nie śpi. Jeżeli ponownie pojawi się zachowanie zagrażające Pani lub dzieciom, priorytetem powinno być bezpieczeństwo i wezwanie odpowiednich służb.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Jagoda Jek
W tej sytuacji najważniejsze wydaje mi się oddzielenie dwóch kwestii: tego, co dzieje się z mężem, oraz tego, co Ty możesz zrobić, żeby chronić siebie i dzieci.
Nie musisz mieć pewności, czy mąż nadal zażywa narkotyki. Przyznane wcześniejsze używanie, wielodniowe okresy bez snu, epizod agresji, pojawiające się przypadkowe osoby i znalezienie woreczka po białym proszku to wystarczające powody, żeby potraktować sprawę poważnie.
Nie próbowałabym jednak samodzielnie go kontrolować ani udowadniać mu, że bierze. Jeśli ponownie stanie się agresywny, będzie pod wpływem lub jego zachowanie zacznie zagrażać Tobie albo dzieciom, priorytetem jest wyjście w bezpieczne miejsce i wezwanie pomocy.
Nie musisz też podejmować dziś decyzji o rozwodzie. Możesz kochać męża i jednocześnie postawić jasną granicę: nie zgadzasz się na narkotyki, agresję ani sytuację, w której dzieci boją się własnego ojca. Jeśli małżeństwo ma być kontynuowane, potrzebne są przede wszystkim konkretne działania z jego strony, a nie kolejne obietnice.
Warto, żebyś sama skorzystała z pomocy psychologa, najlepiej mającego doświadczenie w pracy z rodzinami osób uzależnionych. Nie po to, żeby ktoś zdecydował za Ciebie, czy masz odejść, ale żebyś mogła odzyskać poczucie sprawczości i ustalić, jakie granice są Ci potrzebne.
Kwestie rozdzielności majątkowej, zabezpieczenia majątku czy odpowiedzialności za ewentualne długi koniecznie skonsultuj z prawnikiem. Przy Twoich obawach dobrze zrobić to zanim sytuacja finansowa się pogorszy.
I nie musisz szczegółowo tłumaczyć 13-letniemu synowi sytuacji ojca. Możesz powiedzieć, że tata ma problemy, którymi zajmują się dorośli, a jeśli kiedykolwiek poczuje strach albo zobaczy coś niepokojącego, zawsze może przyjść do Ciebie.
Najważniejsze: nie jesteś odpowiedzialna za to, czy mąż przestanie brać. Możesz natomiast zdecydować, w jakich warunkach Ty i dzieci będziecie żyć.
~ Jagoda Jek, psycholożka


