Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Powtarzajace sie koszmary, lek przed snem i objawy ataku paniki u 14-latki - co moze sie dziac?

Treść wrażliwa
Witam tu znowu ja... mam 14 lat. Wcześniej pisałam o powtarzalnych koszmarach, które mnie męczą i już nie wyrabiam. Jest źle. Przyznam szczerze jest bardzo źle, myślałam że koszmary mnie już nie ruszają i że zareaguje na nie normalnie, czyli "eee było i tyle" ale nie niestety nie umiem. Wcześniej psychika moja była obolała i miałam tysiąc myśli w tym s. Może i to śmieszne dla niektórych, ale no nie daje rady, a to tylko jak to mówią rodzice "zły sen" tak zły sen, który trwa już z miesiąc. Miesiąc jestem niewyspana i ciężko mi zasypiać bo się tego po prostu boję. Te całe uziemianie po przebudzeniu nic nie daje. Mimo, że mówie sobie że jestem bezpieczna. Raz po bardzo męczącym koszmarze, miałam posprzątać swój pokój, z użyciem odkurzacza, ale coś mi się stało bo jak właczyłam odkurzacz to prawie dostałam ataku paniki, zaczęły mi drżeć ręce i zaczęłam się lekko trzęść, nie mogłam znieść hałasu odkurzacza i serce mi zaczęło szybciej bić. Nie mam pojęcia co się ze mną dzieje. Przepraszam za błędy ortograficzne, przecinki itd. Pisałam po prostu żeby to z siebie wszystko wyrzucić. PROSZĘ O NAPISANIE CO TAKIEGO MOŻE DZIAĆ SIE ZE MNĄ. Z góry bardzo dziękuję. Agata
Kamila Grobelna

Kamila Grobelna

Dzień dobry, 

 

Agato, przede wszystkim to, co opisujesz, nie brzmi jak „tylko zły sen” i rozumiem, dlaczego jesteś już bardzo zmęczona. Jeśli koszmary trwają około miesiąca, powodują lęk przed zasypianiem, niewyspanie, a po przebudzeniu trudno Ci wrócić do poczucia bezpieczeństwa, to zdecydowanie warto potraktować to poważnie.

 

Opis reakcji na odkurzacz – drżenie rąk, przyspieszone bicie serca, silny dyskomfort związany z hałasem i poczucie, że zaraz może pojawić się atak paniki – może być reakcją organizmu na bardzo silne pobudzenie lękowe. Nie oznacza to jednak, że na podstawie samego wpisu można powiedzieć, że masz zaburzenie lękowe czy PTSD. Powtarzające się koszmary i napięcie mogą mieć różne przyczyny i dobrze byłoby przyjrzeć się temu dokładniej.

 

Ponieważ masz 14 lat, bardzo chciałabym Cię zachęcić, żebyś powiedziała o tym zaufanemu dorosłemu – rodzicowi, opiekunowi, psychologowi lub pedagogowi szkolnemu. Możesz nawet pokazać im swój wpis, jeśli trudno Ci o tym opowiedzieć. Warto też skonsultować się z psychologiem dziecięcym lub psychiatrą dzieci i młodzieży.

I jeszcze jedna ważna rzecz: nie musisz sama „przyzwyczajać się” do tych koszmarów ani udowadniać sobie, że powinnaś reagować na nie spokojnie. Skoro Twój organizm reaguje tak silnym lękiem, to jest sygnał, że potrzebujesz wsparcia, a nie powód do wstydu.

 

Jeśli przez „tysiąc myśli, w tym s.” masz na myśli myśli o zrobieniu sobie krzywdy lub odebraniu sobie życia, powiedz o tym dorosłemu od razu, nawet jeśli bardzo trudno Ci to powiedzieć. W takiej sytuacji nie zostawaj z tym sama.

 

Pozdrawiam, psycholog Kamila Grobelna

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anita Konarska

Anita Konarska

Witam,z tego co piszesz można wywnioskować, że zaburzenia lękowe się i Ciebie poglębiają.Niezbędna jest konsultacja psychologiczna/ psychoterapeutyczna.Być może specjalista zaleci także poradę u lekarza psychiatry.Proszę nie lekceważ swojego stanu i poproś rodziców o umówienie do specjalisty.Pozdrawiam ciepło 🙂
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Agato, opisane przez Ciebie objawy tj. nawracające od miesiąca koszmary, lęk przed zasypianiem, przewlekłe niewyspanie oraz silna reakcja na hałas odkurzacza, wskazują na przeciążenie Twojego układu nerwowego, który funkcjonuje teraz w stanie ciągłej nadczujności. Fakt, że tradycyjne metody uziemienia przestają pomagać, jest jasnym sygnałem, że potrzebujesz profesjonalnego wsparcia, dlatego najważniejszym krokiem jest pilna rozmowa z dorosłym, do którego masz zaufanie – psychologiem szkolnym, pedagogiem lub lekarzem. Jeśli pojawią się u Ciebie kryzysowe myśli lub poczujesz, że sytuacja Cię przerasta, natychmiast skonsultuj się ze specjalistą lub zadzwoń pod bezpłatny Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży (116 111), gdzie otrzymasz bezpieczną i natychmiastową pomoc.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Sprawa wygląda bardzo poważnie i nie można tego lekceważyć. Nie ma w tym nic śmiesznego i nigdy nie umniejszaj temu, co czujesz. Masz prawo czuć się gorzej i masz prawo otrzymać pomoc. Jesteś pod opieką lekarza? Terapia? Może psycholog? Nie wiem z jakiego miasta jesteś albo okolic. Ataki paniki mogą wynikać z wycieńczenia organizmu, który jest wycieńczony. Po pierwsze lekarz psychiatra i dobór leków, które po pewnym czasie zaczną wyciszać organizm. To nie jest tylko "zły sen", ale możliwe, że przeżyłaś traumę, którą wyparłaś, a która teraz wraca w innej formie. 116111 to numer telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży. Nie martw się, to co powiesz jest objęte tajemnicą. Jeżeli poczujesz się gorzej to wykonaj telefon na 112. 

Kalina Paszyna-Grochowska

Kalina Paszyna-Grochowska

Dzień dobry,

 

na początek chciałabym bardzo docenić to, że odważyłaś się o tym napisać i, że szukasz pomocy. To bardzo odważna decyzja z Twojej strony. Koszmary senne mogą występować z różnych przyczyn. Często pojawiają się np. w wyniku dużego stresu i napięcia albo jako reakcja na traumatyczne/trudne przeżycie. Może na początek zastanów się, czy ostatnio miałaś trudniejszy czas, czy coś zadziało się negatywnego w Twoim życiu. Opisana przez Ciebie reakcja na dźwięk odkurzacza może świadczyć o tym, że doświadczyłaś ataku paniki. Może warto porozmawiać o tym z jakąś bliską osobą (mama, tata, babcia itp.) - ważne żeby to była osoba dorosła, której ufasz i przy której czujesz się bezpiecznie. Dodatkowo, jeśli koszmary senne nie miną i ataki paniki będą nadal obecne warto byłoby rozważyć wizytę u psychologa. Z uwagi na to, że jesteś niepełnoletnia na taką konsultację mogą zapisać Cię tylko rodzice. Jeśli jednak obawiasz się ich reakcji, a poziom lęku jest tak duży, że sobie z tym nie radzisz to możesz skorzystać z bezpłatnego telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży (tel. 116 111). Tam możesz porozmawiać z osobą, która powie Ci co dalej możesz w tej sytuacji zrobić. 

 

Podziwiam Cię za odwagę podzielenia się tą wiadomością i za chęć szukania pomocy. Mam nadzieję, że otrzymasz ją jak najszybciej. 

 

Trzymaj się ciepło. Z pozdrowieniami

Kalina Paszyna-Grochowska

 

 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Agato, dobrze, że napisałaś ponownie i że wyrzuciłaś z siebie to wszystko. To, co opisujesz, nie jest „tylko złym snem”, skoro koszmary trwają już około miesiąca, odbierają Ci sen i powodują, że zaczynasz bać się zasypiania.

Nie mogę przez internet powiedzieć, co dokładnie się z Tobą dzieje, ale opis drżenia rąk, przyspieszonego bicia serca, silnego napięcia i trudności z tolerowaniem hałasu może przypominać reakcję lękową lub paniczną. Po bardzo wyczerpującym koszmarze organizm może być jeszcze przez jakiś czas mocno pobudzony, dlatego nawet bodziec taki jak głośny odkurzacz może uruchomić kolejną falę lęku. To nie znaczy, że „wariujesz” ani że coś jest z Tobą nie tak.Jednocześnie nie chciałabym, żebyś próbowała sama to przeczekać. Miesiąc niewyspania, lęk przed zasypianiem i tak silne reakcje organizmu są wystarczającym powodem, żeby powiedzieć o tym dorosłemu i poprosić o pomoc psychologa lub psychiatry dziecięcego. Możesz pokazać rodzicom dokładnie ten wpis, jeśli trudno Ci powiedzieć wszystko na głos. Jeśli rodzice nie są osobami, z którymi możesz o tym bezpiecznie porozmawiać, powiedz o tym psychologowi lub pedagogowi szkolnemu, wychowawcy albo innemu zaufanemu dorosłemu.

Bardzo ważne jest też to, co napisałaś o wcześniejszych myślach samobójczych. Jeśli przez „s.” masz na myśli myśli o odebraniu sobie życia lub zrobieniu sobie krzywdy, powiedz o tym dorosłemu wprost – nawet jeśli teraz te myśli są słabsze albo ich nie ma. Jeżeli pojawią się ponownie i poczujesz, że możesz zrobić sobie krzywdę, nie zostawaj sama i natychmiast powiedz o tym dorosłemu. Możesz też skontaktować się całodobowo i bezpłatnie z Telefonem Zaufania Dzieci i Młodzieży 116 111.Pamiętaj, że nie musisz już udowadniać sobie, że „uziemianie działa”. Jeśli jakaś technika Ci nie pomaga, to nie znaczy, że robisz ją źle. W terapii można poszukać przyczyny powtarzających się koszmarów i dobrać inne sposoby pracy.Najważniejsze na teraz nie jest znalezienie odpowiedzi na pytanie „co dokładnie mi jest?”, tylko żebyś nie była z tym sama i żeby dorosły pomógł Ci uzyskać profesjonalną ocenę tego, co się dzieje. To, że jest Ci teraz bardzo źle, nie oznacza, że tak będzie zawsze. Naprawdę warto poprosić o pomoc już teraz, a nie czekać, aż samo minie.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Martyna Kryślak

Martyna Kryślak

Agato, przede wszystkim — nie musisz przepraszać ani za błędy, ani za to, że napisałaś. To, co opisujesz, naprawdę brzmi jak coś, co jest dla Ciebie bardzo obciążające. I nie, nie jest to po prostu „zły sen”, który trzeba zignorować.

Powtarzające się koszmary przez miesiąc, lęk przed zasypianiem, ciągłe niewyspanie i reakcja organizmu, którą opisałaś przy odkurzaczu, mogą wskazywać na to, że Twój układ nerwowy jest mocno przeciążony i pozostaje w stanie podwyższonej czujności. Po bardzo silnym lub powtarzającym się stresie czasami organizm zaczyna reagować lękiem również na bodźce, które same w sobie nie są niebezpieczne. Hałas odkurzacza mógł więc uruchomić reakcję przypominającą atak paniki — drżenie, przyspieszone bicie serca, napięcie i poczucie, że trudno to wytrzymać.

To nie oznacza, że „wariujesz” ani że coś jest z Tobą nie tak. Twój organizm może po prostu próbować Cię chronić, ale robi to zbyt intensywnie. Przy długotrwałym niewyspaniu i lęku takie reakcje mogą być jeszcze silniejsze.

Jednocześnie chciałabym zwrócić uwagę na jedną bardzo ważną rzecz. Napisałaś, że wcześniej miałaś „tysiąc myśli w tym s.”. Jeśli przez „s.” masz na myśli myśli o zrobieniu sobie krzywdy albo o odebraniu sobie życia, nie zostawaj z tym sama. Powiedz o tym dzisiaj rodzicowi, opiekunowi, pedagogowi/psychologowi szkolnemu albo innemu dorosłemu, któremu ufasz. Nie musisz czekać, aż będzie jeszcze gorzej.

Jeżeli w tej chwili czujesz, że możesz zrobić sobie krzywdę albo nie jesteś pewna, czy uda Ci się nad sobą zapanować, powiedz o tym natychmiast dorosłemu, który jest obok Ciebie, i poproś o pilną pomoc. Możesz również skontaktować się całodobowo i bezpłatnie z telefonem zaufania 116 111

I jeszcze jedna rzecz: skoro koszmary trwają już około miesiąca, powodują problemy ze snem i zaczynają wpływać na Twoje funkcjonowanie w ciągu dnia, naprawdę warto, żebyś porozmawiała z psychologiem lub psychiatrą dziecięcym. Nie dlatego, że z Tobą jest „coś nie tak”, tylko dlatego, że nie powinnaś sama męczyć się z czymś, co tak mocno wpływa na Twoje życie.

Możesz też pokazać tę wiadomość rodzicowi lub innemu zaufanemu dorosłemu, jeśli trudno Ci powiedzieć wszystko na głos. To również jest forma poproszenia o pomoc.

I Agata dobrze, że napisałaś. To, że próbujesz znaleźć wyjaśnienie i pomoc, zamiast udawać, że wszystko jest w porządku, jest naprawdę ważne.

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Witaj Agato. Miesiąc koszmarów, problemy ze snem, silny lęk i reakcje podobne do napadu paniki pokazują, że jesteś bardzo przeciążona. Przez internet nie da się określić, co dokładnie jest przyczyną ale zdecydowanie warto skonsultować to z psychologiem. Masz 14 lat, dlatego powiedz o tym rodzicom lub innej dorosłej osobie, której ufasz  szczególnie o tym, jak bardzo wpływa to na Twój sen i codzienne funkcjonowanie.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Jagoda Jek

Jagoda Jek

Agato, to, co opisujesz, nie jest śmieszne ani „tylko złym snem”. Jeśli od miesiąca jesteś niewyspana, boisz się zasypiać, a po koszmarach pojawiają się tak silne reakcje, nic dziwnego, że czujesz się już bardzo zmęczona i przeciążona.

Nie da się przez internet powiedzieć, co dokładnie się z Tobą dzieje ani postawić diagnozy. Drżenie rąk, szybsze bicie serca, napięcie czy nagła trudność z tolerowaniem hałasu mogą pojawiać się przy silnym lęku i przeciążeniu. Niewyspanie może dodatkowo sprawiać, że organizm reaguje mocniej niż zwykle. To nie znaczy, że „wariujesz” ani że coś jest z Tobą nie tak.

Skoro uziemianie Ci nie pomaga, możesz po przebudzeniu spróbować czegoś prostszego: usiąść, oprzeć stopy o podłogę i spokojnie oddychać, robiąc wydech nieco dłuższy niż wdech. Możesz napiąć na kilka sekund dłonie lub ramiona, a potem je rozluźnić. Jeśli jakiś dźwięk lub bodziec jest dla Ciebie zbyt mocny, odejdź w spokojniejsze miejsce. Nie musisz zmuszać się do „normalnego” funkcjonowania w momencie, kiedy jesteś bardzo pobudzona.

Najważniejsze jest jednak to, że masz 14 lat i od miesiąca Twój sen oraz samopoczucie są tak mocno zaburzone. Powiedz o tym zaufanemu dorosłemu — rodzicowi, opiekunowi albo innej osobie, przy której czujesz się bezpiecznie. Poproś, żeby pomógł Ci skonsultować się z psychologiem lub lekarzem. Nie musisz sama ustalać, co się z Tobą dzieje.

Jeśli trudno Ci o tym powiedzieć, możesz pokazać dorosłemu ten wpis. I nie przepraszaj za to, że napisałaś — dobrze, że szukasz pomocy.

Jeżeli przez „s.” masz na myśli myśli o zrobieniu sobie krzywdy lub odebraniu sobie życia i one wracają, koniecznie powiedz o tym dorosłemu jak najszybciej.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Agato,

bardzo dobrze, że napisałaś. To, co opisujesz, nie jest „śmieszne” ani „tylko złym snem”. Jeśli od miesiąca masz powtarzające się koszmary, boisz się zasypiać, jesteś niewyspana, a po zwykłym bodźcu — jak hałas odkurzacza — ciało reaguje paniką, drżeniem i przyspieszonym biciem serca, to naprawdę warto potraktować to poważnie.

 

Nie dlatego, że „coś jest z Tobą nie tak”, tylko dlatego, że jesteś przeciążona i potrzebujesz pomocy dorosłych.

Najważniejsze teraz: proszę, powiedz o tym komuś bliskiemu dorosłemu. Rodzicowi, cioci, starszemu rodzeństwu, wychowawcy, pedagogowi szkolnemu, psychologowi w szkole — komukolwiek, kto może realnie być obok Ciebie i pomóc Ci umówić konsultację. Nie zostawaj z tym sama, szczególnie jeśli pojawiają się myśli „s.”.

 

Warto też, żebyś skonsultowała się z psychiatrą dziecięco-młodzieżowym albo psychologiem/psychoterapeutą pracującym z nastolatkami. Psychiatra nie jest od „straszenia” ani oceniania. To lekarz, który może sprawdzić, co się dzieje ze snem, lękiem, napięciem i Twoim samopoczuciem, i zaproponować pomoc. Masz prawo dostać wsparcie. Ale przez internet nikt nie powinien Cię diagnozować. Najważniejsze jest to, żeby ktoś dorosły pomógł Ci teraz bezpiecznie przejść przez ten moment.

 

Spróbuj powiedzieć wprost:

„Mamo/tato, od miesiąca mam koszmary, boję się spać, jestem bardzo zmęczona i pojawiają mi się myśli samobójcze. Potrzebuję pomocy i konsultacji ze specjalistą”.

Jeśli boisz się powiedzieć to rodzicom, pokaż im ten wpis albo napisz wiadomość. Czasem łatwiej zacząć od tekstu niż od rozmowy.

Jeśli poczujesz, że możesz sobie coś zrobić albo nie jesteś bezpieczna, od razu powiedz dorosłemu obok Ciebie albo dzwoń po pomoc. Możesz też skorzystać z telefonu zaufania: +48 89 527 00 00.

 

Pozdrawiam,

Martyna Kaleta

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Witaj Agato :)

 

Dziękuję, że ponownie napisałaś. Miesiąc powtarzających się koszmarów, lęk przed zasypianiem i ciągłe niewyspanie to naprawdę duże obciążenie dla organizmu i trudno się dziwić, że zaczynasz czuć się coraz gorzej.

To, co opisujesz to silny niepokój po przebudzeniu, trudności z wyciszeniem się, a także reakcja na odkurzacz w postaci drżenia rąk, przyspieszonego bicia serca czy poczucia paniki, a to może świadczyć o tym, że Twój organizm znajduje się w stanie dużego przeciążenia i napięcia. Kiedy lęk utrzymuje się przez dłuższy czas, ciało często zaczyna reagować bardzo intensywnie nawet na zwykłe codzienne bodźce. Nie da się absolutnie  przez internet jednoznacznie odpowiedzieć, co dokładnie jest przyczyną takich objawów, ale zdecydowanie nie warto ich bagatelizować. Skoro trudności utrzymują się od dłuższego czasu i wpływają na Twój sen oraz codzienne funkcjonowanie, dobrze byłoby porozmawiać o tym z rodzicem lub inną zaufaną osobą dorosłą i wspólnie poszukać wsparcia psychologa lub psychiatry dzieci i młodzieży. Szczególnie ważne jest również to, że wspominasz o bardzo trudnych myślach, które pojawiały się wcześniej. Jeśli nadal się zdarzają lub wracają, koniecznie powiedz o tym komuś dorosłemu, komu ufasz. Nie musisz sama mierzyć się z tak dużym ciężarem. Pamiętaj, że proszenie o pomoc nie jest oznaką słabości. Wręcz przeciwnie no to ważny krok w zadbaniu o siebie, zwłaszcza wtedy, gdy samodzielne sposoby radzenia sobie przestają wystarczać.

 

Pozdrawiam Cię serdecznie,
psycholog Wiktoria :)

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Dlaczego chłopak pisze do mnie w trzeciej osobie i jest protekcjonalny na czacie?
Z góry przepraszam za tak długą wiadomość, ale nie wiem jak to lepiej ująć, żeby był widoczny kontekst i tak, żeby nie odsłaniać za dużo wiadomości z czatu. O co mu może chodzić i skąd bierze się maniera pisania do innych w 3 os.? Piszę z chłopakiem, który bardzo często w wiadomości do mnie (na prywatnym czacie) zwraca się do mnie po imieniu. To jest dziwne, bo normalnie zwracamy się do kogoś imieniem, żeby przykuć uwagę tej osoby, zwłaszcza jak jest się w grupie kilku osobowej. Natomiast będąc na czacie prywatnym raczej logiczne, że zwracamy się bezpośrednio do osoby, z którą ma się ten czat. Tak samo, jak on zadaje mi pytanie, lub odpowiada mi na coś to w 3 osobie. Czuję się jakby mi umniejszał za każdym razem, jak piszemy. Bardzo często jest protekcjonalny, ale jak próbuję z nim normalnie porozmawiać to biernie przytakuje i wysyła miłe uśmiechnięte emotki. To wygląda jakby specjalnie mnie podburzał, a później w taki wirtualny sposób "poklepywał mnie po ramieniu" sugerując delikatnie że histeryzuje, zamiast wziąć odpowiedzialność za dyskusje którą sam zaczął. Nie wiem czy to kwestia niezdarnej komunikacji, czy celowej prowokacji. Zaczynamy rozmowę normalnie, a kończy się na tym że za każdym razem podnosi mi ciśnienie. Ja mu odpowiadam wprost, a on często odpowiada bardzo wymijająco i oceniająco. Mimo, że jestem starsza to pisze do mnie jak do młodszej osoby, lub nawet niższej statusem. Robi dziwne komentarze, jakby oceniał moje decyzje. Zmienia ton bez logiki i raz pisze do mnie w 3 os., innym razem jest protekcjonalny i lekceważy mnie, a później próbuje łagodzić rozmowę wysyłając mase "przyjaznych" emotikonów, albo pisząc np. "nie smuć się" (nie byłam smutna tylko podkurwiona)/ "lubię poznawać opinie innych osób" (był oceniający bardzo, czepiał się o byle co i zajeżdżało od niego ksenofobią - rozmawialiśmy o azjatyckim jedzeniu). Co ciekawe on sam zaczyna zawsze rozmowę. Nie wiem czemu, ale najwyraźniej zależy mu na podtrzymywaniu tego, bo się doprasza uwagi. Zawsze zaczyna niewinnie, a kończy się mało przyjemnie. Sama też nie wiem czemu ja w ogóle mu odpowiadam, przecież nie muszę, ale to chyba chodzi o jego styl bycia. Jest dla mnie zagadką i tak jak niektórzy są do przewidzenia tak jego nie rozumiem i pewnie dlatego dalej z nim piszę. Ostatnio pytał co u mnie to opowiadając mu w skrócie co się działo dodałam że miałam urodziny i spotkałam się z bratem, żeby wypić za moje zdrowie z okazji osiągnięcia pełnoletności, a on na to dosłownie "co to znaczy wypiliście 🤔? raczej nie wino (moje imię) ty młoda osoba 🤗". I tak właśnie wygląda większość wiadomości od niego, później jeszcze dodał "(Moje imię) a ty niedawno jeszcze wode i soki piłaś tak obstawiam a tu piwo wleciało", tak jakby piciem piwa wykluczało picie wody. Chodziło o to, że miałam urodziny i na koncercie uczciliśmy to, ale nie było mowy o upijaniu się, a całe jego podejście do rozmowy skupiło się tylko na tym, mimo że wspomniałam o wielu innych rzeczach. Czułam że mnie ocenia przez cały czas i tak jest zawsze. W dodatku jest dla mnie dziwnie miły. Wysyła mi dużo serduszek typu"🩷🫶" i twierdzi że się martwi o mnie, jak pytam dlaczego, to mówi że mnie lubi, jak pytam go dlaczego mnie lubi to odpowiada coś w stylu że "fajna osoba jesteś". Może się czepiam, ale nie znamy się tak długo, żeby wypisywał mi jak to on się o mnie martwi. Odnoszę wrażenie że patrzy na mnie jak na nieporadną, a ta jego nadmierna troska wydaje się sztuczna. Dlatego pytam go dlaczego mnie lubi, natomiast jego puste odpowiedzi tylko pogłębiają mój niepokój i zdezorientowanie.
Jak radzić sobie z presją i blokadą słowną podczas prezentacji u pani dziekan?

Dzień dobry, na zajęciach z jednego przedmiotu u pani dziekan, czuję presję, że muszę jej przedstawić swoją pracę i wszystko co mam. Wtedy czuję blokadę słowną, zaczynam milczeć i czuję pracę swojego serca. 

Jak sobie z tym poradzić?

Podobną sytuację miałam w trzecim semestrze (obecnie jestem na piątym) i w liceum. W liceum podobna sytuacja skończyła się słowami polonistki ,, ja to wszystko wiem z obserwacji,,. Rozmawiałam na ten temat z koleżanką i powiedziała, że jest to normalne i zaproponowała, aby powiedzieć o tym pani dziekan. Chciałabym to zrobić, ale boję się do niej podejść i o tym powiedzieć, bo na samą myśl się trzęsę i wiem, że nic nie powiem.

Mam 33 lata, skończyłam gimnazjum praktycznie na samych dop. dost. Tata zmarł, jak miałam 4 lata , pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej.
Mam 33 lata, skończyłam gimnazjum praktycznie na samych dop. dost. Tata zmarł, jak miałam 4 lata , pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej, mam zdiagnozowane zaburzenia obsesyjno -kompulsywne, zaburzenia koncentracji . Jestem po ciężkim związku z sutenerem. Jestem osobą uległą, która tłumaczy się ze wszystkiego . Nie umiem tabliczki mnożenia. Jako dziecko, w wieku szkolnym, okropnie bałam się szkoły. Od małego czuję się niewartościowa i jakby daję się wykorzystywać z braku wiedzy ... po przeczytaniu bibli byłam pewna, że jestem Bogiem , że mam moc przewidywania wypadków, diagnozowania chorób, mam manię, że mój były wie wszystko, co robię. Czuję, jakbym nie żyła rzeczywistością... obecnie biorę elicea-q tab 5 mg i stan się poprawił... jak uświadomię sobie, że mam tylko jedno życie, ogarnia mnie przerażenie... Mam również somatyzację przeżyć. Przy ostatniej kłótni z byłym, poczułam, jakby zmniejszenie mojego ciała ( wibracji ) , pierwsze takie uczucie miałam, jako małe dziecko, podczas choroby , bodajże świnki. Przed braniem tabletek czułam mrowienie raz w rękach, raz w przedramionach i w łydkach. Mam wrażenie, że ludzie się ze mnie śmieją , że to jakiś film o mnie, jak widzę skierowane kamery telefonów myślę, że mnie nagrywają... często słyszę, że jestem niezdecydowana ... bardzo szybko zapominam poznane nowe imiona , często nie umiem przypomnieć nazwy jakiegoś przedmiotu. Czy to może być schizofrenia ? Lub dwubiegonowka?
Witam, chciałabym skorzystać z pomocy specjalisty lub po prostu przestawić klarownie mój problem
Witam, chciałabym skorzystać z pomocy specjalisty lub po prostu przestawić klarownie mój problem, z którym sama nie potrafię sobie poradzić i byłabym wdzięczna za ocenę, radę ze strony drugiej osoby, które po prostu byłaby w stanie spojrzeć na mnie z boku. Zacznę może od tego, że osobą ambitną byłam od zawsze, byłam ciekawa świata, otwarta na nowe doświadczenia, ciekawiło mnie zawsze mnóstwo rzeczy, w szkole spędzałam dużo czasu na nauce i przykładałam się do każdego przedmiotu. Niestety jestem perfekcjonistką i wszystko muszę mieć dobrze zaplanowane, czuje lęk i niepokój, gdy czegoś nie zdążę zrobić lub mam wyrzuty sumienia, gdy pozwolę sobie na mały luz. Tego typu stan towarzyszył mi przez wszystkie lata szkoły, aż do teraz. Aktualnie mam 21 lat. Liceum skończyłam 2 lata temu, byłam na profilu humanistycznym (polski, historia), oprócz tego bardzo lubiłam uczyć się języków obcych (angielski, niemiecki). W klasie maturalnej zaczęłam zastanawiać się nad wyborem studiów (wtedy ten czas wydawał mi się bardzo odległy), ja oczywiście z wielką wizją na siebie i chęcią rozwoju bardzo chciałam połączyć razem moje zainteresowania. Marzyłam od gimnazjum o wymianie zagranicznej, jednak moje liceum nie umożliwiało takich wyjazdów. Wpadłam na pomysł, że może fajnie byłoby studiować za granicą. Początkowo była to Anglia, ale z powodów finansowych z niej zrezygnowałam i padło na Holandię. W czasie wyborów przedmiotów na maturze dowiedziałam się więcej na temat wymogów na wyjazd na studia i okazało się, że matura nie jest tak istotna. Pomyślałam, że w takim razie będę pisała tylko maturę rozszerzoną języka angielskiego. Przez pryzmat wcześniejszych doświadczeń, w skrócie (egzaminy, przygotowanie, bardzo mnie stresowało na poprzednich etapach edukacji, często stres mnie paraliżował, przez co wyniki nie odzwierciedlały mojej wiedzy i niestety były niskie, przez co nie dostałam do wymarzonej szkoły). Uznałam, że będę pisać maturę tylko z rozszerzonego angielskiego (chciałam oszczędzić sobie stresu) dodatkowo miałam w planach zdać egzamin językowy w czasie wakacji. Po maturze podjęłam pracę zarobkową, by zapłacić za certyfikat. Kiedy w lipcu otrzymałam wyniki, było mi przykro, bo nie były one zbyt wysokie, były bardzo niskie. Jednak starałam się tym nie przejmować, bo wierzyłam, że mam szansę wyjechać za granicę. Po liceum wszystkie moje znajomości się posypały, nie miałam żadnego wsparcia, moi rodzice nie brali mnie na poważnie, a rówieśnicy mieli inne plany i ambicje, przez co czułam się bardzo niezrozumiana, opierałam się tylko na wsparciu i pomocy z internetu no. Słuchając historii osób o podobnym doświadczeniu. Wierzyłam w to bardzo mocno, że mi się uda, podjęłam pracę zarobkową i przygotowywałam się do egzaminu (zrobiłam sobie rok przerwy). To był trudny dla mnie okres, czułam się samotna, w pewnym momencie uznałam, że to nie ma sensu, że nie dam sobie rady, sama, to za dużo, utrzymać się samemu za granicą, daleko od domu i studiować. Uznałam, że nie jestem na to gotowa. Wpadłam natomiast na inny pomysł, że spróbuje w Polsce, oferują wymiany studenckie (Erasmus). Wiązało się to z tym, że musiałam poprawić maturę i tak też zrobiłam. Pisałam rozszerzenia z języka polskiego, historii i poprawiłam angielski. W wakacje otrzymałam wyniki i były one średnie, ale wierzyłam, że mam szanse dostać się na studia. Wybrałam psychologię lub anglistykę. Jednak udało mi się dostać tylko na psychologię (zaocznie). Stwierdziłam, że spróbuje. W czasie roku akademickiego pracowałam, a weekendami się uczyłam, poznałam dużo ciekawych osób i wszystko było w porządku, czułam się szczęśliwa i zadowolona, udało mi się zdać pierwszy semestr i naprawdę marze o tym, by zostać kiedyś terapeutą. Jednak, od pewnego czasu dręczy mnie pewna myśl. Aktualnie mieszkam z rodzicami, na studia dojeżdżam, w tygodniu pracuje na produkcji i działam w ciągu dnia jak robot, to znaczy: praca, nauka, trening i tak końcu się mój dzień, z nikim się nie spotkam, nie mam przyjaciółki, ani chłopaka codziennie wstaje o 5 rano. Zastanawiam się, czy to wszystko ma sens, czuje, że będę żałować, że nie skorzystałam z młodości, pójść na studia dzienne, gdzie w ciągu tygodnia więcej dzieje się na uczelni, za które nie muszę płacić i wyprowadzić się do akademika. Chciałabym zakosztować trochę tego życia studenckiego, bo boję się, że już nigdy więcej nie będę miała takiej okazji. Myślałam i podjęciu drugiego kierunku np. anglistyki i połączyć go z psychologią, ale wtedy raczej z pracą byłoby ciężko. Bez pracy raczej słabo, bo muszę opłacić studia, a moi rodzice nie są w stanie wesprzeć mnie finansowo, gdy wiedzą, że sama pracuję i zarabiam. Moi rodzice też bardzo cenią sobie prace i myślę, że do końca odpowiadałoby im to gdybym z tej pracy całkowicie zrezygnowała. Uznają, że jest okej, dużo zarabiam, naukę mam w weekend. Jednak mnie pieniądze nie bardzo uszczęśliwiają, bardziej chciałabym się rozwijać i korzystać z życia, póki jestem młoda, bo boję się że za chwile będzie za późno. Nie wiem, co mam robić, czy rzucić psychologię, mimo że wiąże z nią przyszłość i pójść na studia dzienne z anglistyki (ale dopiero za rok, bo pewnie będę musiała poprawić maturę) i zostać na drugim roku psychologii i wtedy zdecydować. Czy zostać na psychologii i pracować? Nie mam pojęcia do kogo się zgłosić, strasznie mi ciężko, bywa, że przez natłok myśli, nie potrafię spać w nocy, obgryzam paznokcie albo rzucam się na jedzenie. Ciągle analizuje i wszystko traci dla mnie sens, czuje, że tyle razy mi nie wyszło, a ja próbuje i próbuje i nie poddaje się, a nigdy nie wychodzi tak jak w moich wyobrażeniach…
Schematy relacji, chwiejny nastrój, toksyczni ludzie wokół mnie - nie mam już siły.
Chciałabym dowiedzieć się czegoś odnośnie mojego stanu psychicznego, zależy mi, żeby dowiedzieć się, czego to może być podejrzenie. Od 4 lat odczuwam, że coraz bardziej mam dość tego, jak sie codziennie czuję. Wszystko zaczęło sie pod koniec 2019, kiedy zaczęłam być w toksycznym związku, w którym praktycznie codziennie byłam zestresowana, nie chciało mi sie jeść, zgubiłam trochę na wadze. Była wieczna kontrola, zabranianie czegoś, ciągła obawa o to, co może go zdenerwować, wieczne kłótnie, raz nawet pobyt w szpitalu. Moja rodzina również jest toksyczna, kontrola, próby poniżania, zabranianie, to rzeczy, które były i są na porządku dziennym. W momencie, w którym z każdej strony miałam takich ludzi zaczęło sie to odbijać na moim zdrowiu. Na początku był to po prostu częsty płacz, przez to wszystko co sie działo, póżniej zaczęłam lądować u lekarza z różnymi objawami. W 2020 pierwsza sytuacja była, kiedy w nocy zaczęło bić mi strasznie szybko serce, bałam sie przez to spać, wiec od razu na drugi dzień umówiłam sie na wizytę, na której nic nie wykryto, wszystko było w porządku, poza oczywiście przyspieszoną akcją serca. Lądowałam też z taką jakby „gulą” w gardle, przez którą też nie mogłam normalnie jeść, a w nocy normalnie oddychać, oczywiście znowu nic. W wielkim skrócie, włosy wypadały, miewałam nie raz koszmary, po których czułam niepokój i nie chciałam dalej zasypiać, bezsenność albo wręcz odwrotnie nadmierna senność, potrafiłam nie spać całą noc i normalnie funkcjonować w dzień, do tej pory miewam od czasu do czasu uczucie odlatywania, bądź omdlenia/umierania, tylko w fazie zasypiania, kiedy zamykam już oczy i nagle mnie to nachodzi, nie mam siły na wykonywanie podstawowych czynności, bo wszystko mnie męczy i jak już muszę coś zrobić to jestem zła, jestem wiecznie rozdrażniona i nie ma dnia, którym by mnie coś nie zdenerwowało, nie mogę sie na niczym w 100% skoncentrować, bo np. dana sytuacja nie daje mi spokoju i myślę o niej non stop, potrafię mieć też z kolei bardzo chwiejny nastrój, w jednej chwili mogę siedzieć wykończona psychicznie, a w drugiej dostać zastrzyku energii (tańczyć itp), jakby nagle moje ego wzrosło. Wybieram sobie mężczyzn, którzy nie szanują mnie i traktują stricte jako obiekt seksulany, ciagnie mnie do nich. Przez 4 lata bardzo dużo myślałam, czytałam wiele rzeczy związanych z chorobami/zaburzeniami, ogólnie psychologią, żeby mieć wiekszą samoświadomość i może sobie w końcu jakoś przetłumaczyć, ale dalej te wszystkie stany, wzorce relacji do mnie wracają, ciągnie sie to już za mną 4 rok i nie mam już siły. Uważam, że mam bardzo dobrą intuicje i niestety nie myli mnie ona a'propo ludzi i mimo że jestem w pełni świadoma, że nie powinnam jeszcze sobie szkodzić wchodząc w relacje, które mnie jeszcze tylko bardziej wykańczają, robię to dalej.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!