Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problemy w życiu seksualnym w związku na odległość

Witam , jestem z dziewczyną 4 lata , 2 lata mieszkaliśmy razem , teraz pracuje w delegacji wracam na weekend co tydzień, problem jaki nas spotyka wygląda następująco,chodzi o nasze życie seksualne które moim zdaniem jest mocno nie satysfakcjonujące przynajmniej dla mnie , jak mieszkaliśmy razem było lepiej, teraz brakuje mi zbliżeń ,dziewczyna często jeździ do rodziców co ja rozumiem, bo tak było od zawsze weekend w domu u rodziców a następny razem we wspólnym mieszkaniu ,teraz często jest nawet 2,3 weekendy z rzędu u rodziców tam nie ma prywatności ale nawet znalazłem rozwiązanie (seks w aucie ) spotkałem się z odmową, uważam że na prawdę sie staram i ma wszystko czego zapragnie , próbuje robic atmosferę i wgl nic nie działa , powiedziałem jej o tym ze ja potrzebuję częściej sie kochać jak to było na początku związku, ona powiedziała że rozumie po czym dalej zero inicjatywy z jej strony , frustruje mnie ten temat strasznie ,moje hormony buzują , odnoszę wrażenie że przestałem ją pociągać, próbowałem już różnych sposobów, rozmawiałem tu nic się nie zmienia ,często chodzę przez to sfrustrowany i nie wiem co dalej robić .
Justyna Adamczewska-Nowacka

Justyna Adamczewska-Nowacka

To, co opisujesz, jest częstym problemem w związkach na odległość i warto podkreślić, że nie chodzi wyłącznie o seks. W tle pojawia się potrzeba bliskości, bycia pożądanym, ważnym i wybieranym przez partnerkę. Kiedy te potrzeby przez dłuższy czas pozostają niezaspokojone, łatwo pojawia się frustracja, smutek, a nawet myśli typu „może już jej nie pociągam”.

Z Twojego opisu wynika, że próbowałeś rozmawiać, proponować rozwiązania i szukać sposobów na zbliżenie. To pokazuje, że zależy Ci na relacji. Jednocześnie warto pamiętać, że potrzeba seksualna nie jest u wszystkich taka sama. To, że partnerka ma mniejszą ochotę na seks lub nie chce współżyć w określonych warunkach (np. w samochodzie), nie musi oznaczać, że przestała Cię kochać lub że przestałeś być dla niej atrakcyjny. Powodów spadku libido może być wiele – stres, zmęczenie, zmiana rytmu życia, brak prywatności, przyzwyczajenie czy kwestie emocjonalne.

Najważniejsze pytanie brzmi: czy podczas rozmów skupiacie się wyłącznie na częstotliwości współżycia, czy również próbujecie wspólnie zrozumieć, co dzieje się z jej potrzebami? Zamiast pytać: „Dlaczego nie chcesz się kochać?”, warto zapytać: „Co sprawia, że trudno Ci mieć ochotę na bliskość? Czego Ci brakuje, żebyś mogła poczuć większą chęć i swobodę?”.

Dobrze jest też mówić o swoich uczuciach bez oskarżeń. Zamiast: „Nigdy nie inicjujesz seksu”, lepiej powiedzieć: „Kiedy przez dłuższy czas się nie zbliżamy, czuję się odrzucony i zaczynam wątpić w swoją atrakcyjność. Chciałbym zrozumieć, co się między nami dzieje, bo zależy mi na naszej relacji”.

Jeżeli ten temat wraca od dłuższego czasu, a rozmowy nie prowadzą do żadnych zmian, warto zastanowić się, czy oboje jesteście gotowi wspólnie pracować nad tym obszarem. Udany związek opiera się na uwzględnianiu potrzeb obu stron. Nie chodzi o to, aby jedna osoba rezygnowała ze swoich potrzeb, ale aby wspólnie szukać rozwiązania, które będzie możliwe do zaakceptowania dla obojga.

Jeżeli partnerka nie potrafi wyjaśnić przyczyn swojej niechęci lub temat jest stale odkładany, pomocna może okazać się konsultacja u psychologa lub terapeuty par. Czasami za trudnościami seksualnymi stoją kwestie, o których trudno rozmawiać samodzielnie.

Twoja frustracja jest zrozumiała, ale równie ważne jest, aby spróbować z ciekawością zrozumieć perspektywę partnerki. Dopiero kiedy obie strony czują się wysłuchane i bezpieczne, pojawia się przestrzeń na odbudowanie bliskości – zarówno emocjonalnej, jak i seksualnej.


Pozdrawiam

Justyna Adamczewska-Nowacka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Rozumiem, że ta sytuacja jest dla Ciebie frustrująca. Kiedy seks jest ważnym sposobem budowania bliskości, jego brak może rodzić nie tylko niezaspokojenie seksualne, ale też wątpliwości, czy nadal jest się atrakcyjnym dla partnerki.

Z opisu wynika jednak, że problemem nie jest wyłącznie częstotliwość zbliżeń, ale także to, że po rozmowach nie udaje Wam się wspólnie znaleźć rozwiązania. Warto pamiętać, że libido może zmieniać się w czasie i zależy od wielu czynników – m.in. stresu, zmęczenia, poczucia prywatności, jakości relacji czy aktualnego etapu życia. Nie musi to oznaczać, że przestałeś ją pociągać.

Jeżeli rozmowy do tej pory nie przyniosły efektu, być może warto spróbować skupić się nie tylko na pytaniu „dlaczego nie ma seksu?”, ale również „czego każde z nas potrzebuje, żeby bliskość była dla nas satysfakcjonująca?”. Czasami dopiero taka rozmowa pozwala lepiej zrozumieć perspektywę obu stron.

Jeśli temat od dłuższego czasu pozostaje źródłem napięcia i frustracji, dobrym rozwiązaniem może być konsultacja u psychologa-seksuologa lub seksuologa pracującego z parami. Różnice w potrzebach seksualnych są jedną z najczęstszych trudności, z jakimi zgłaszają się pary, i często można nad nimi skutecznie pracować – pod warunkiem, że obie strony są gotowe wspólnie poszukać rozwiązań. Trzymam za Was kciuki. 💛

Natalia Dub

Natalia Dub

Rozumiem, że jest Ci ciężko. Seks jest ważną częścią związku i masz prawo za nim tęsknić. Zamiast pytać, dlaczego nie chce się kochać, spróbuj zapytać, co się zmieniło i czego jej teraz brakuje, żeby znów miała na to ochotę. Czasem za brakiem ochoty stoi coś zupełnie innego niż brak pociągu do partnera. Najważniejsze, żebyście spróbowali zrozumieć siebie nawzajem, a nie tylko skupić się na samym seksie.

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry Panie Piotrze,

 

Z Pana wpisu wybrzmiewa nie tylko potrzeba seksu, ale również potrzeba bliskości, bycia wybranym i poczucia, że jest Pan dla partnerki ważny. Kiedy rozmowy nie przynoszą zmiany, łatwo zacząć myśleć: „może już jej nie pociągam”, choć nie musi to być jedyne wyjaśnienie. Warto spróbować odejść od rozmowy o częstotliwości zbliżeń i wspólnie zastanowić się, co obecnie wpływa na jej libido. Czy chodzi o zmęczenie, brak prywatności, zmianę rytmu życia, czy może o coś zupełnie innego? Czasami partnerzy mówią o tym samym problemie ale z zupełnie różnych perspektyw. Jeśli obojgu zależy na tej relacji a temat wraca i staje się źródłem narastającej frustracji, dobrym rozwiązaniem może być konsultacja u psychologa lub seksuologa. Niekiedy już kilka wspólnych spotkań pomaga lepiej zrozumieć wzajemne potrzeby i znaleźć rozwiązanie, które nie będzie polegało na tym, że jedna ze stron stale rezygnuje z siebie.Życzę Państwu, aby udało się wrócić do rozmowy nie o tym, kto ma rację, ale o tym, czego każde z Was naprawdę potrzebuje.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Panie Piotrze. Z Pana opisu wynika, że problemem nie jest wyłącznie różnica w potrzebach seksualnych, ale przede wszystkim poczucie, że mimo szczerych rozmów nic się nie zmienia. Długotrwała frustracja i odrzucenie mogą prowadzić do narastającego żalu oraz osłabienia bliskości. Nie warto jednak wywierać presji na partnerce, lepiej spróbować wspólnie zrozumieć, z czego wynika jej spadek potrzeb i czy oboje jesteście gotowi szukać rozwiązania. Jeśli rozmowy nie przynoszą efektu, dobrym krokiem może być konsultacja u psychologa lub seksuologa, najlepiej w formie terapii par. O jakość związku odpowiadają obie osoby i tylko wspólne zaangażowanie daje realną szansę na zmianę.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Ewelina Sinda-Dulińska

Ewelina Sinda-Dulińska

Dzien dobry,Dziękuję za szczerość i odwagę, by opisać tak intymny temat. To, co Pan opisuje – rozbieżność w potrzebach seksualnych połączona z rozłąką i zmianą rytmu życia – jest jednym z częstszych wyzwań w związkach na odległość i dotyka wielu par, nie tylko Waszej.Warto zauważyć, że presja i frustracja, choć zrozumiałe, mogą działać odwrotnie do zamierzonego efektu – u wielu osób poczucie „muszę” lub „powinnam” gasi pożądanie zamiast je budzić. Odmowa Pana partnerki (np. co do seksu w samochodzie) niekoniecznie oznacza brak pociągu do Pana – może wynikać z potrzeby komfortu, prywatności czy poczucia bezpieczeństwa, których w takich warunkach brakuje.To, że rozmawialiście o tym i „nic się nie zmienia”, może sugerować, że rozmowy dotyczyły głównie Pana potrzeb, a mniej tego, co dzieje się po stronie partnerki – czy odczuwa zmęczenie, stres, presję, a może coś więcej, o czym jeszcze nie powiedziała.Sugerowałbym:Rozmowę nie o „ile razy”, lecz o tym, co buduje u niej bliskość i bezpieczeństwo.Wspólne poszukanie momentów jakości, nie tylko okazji, np. wcześniejszy powrót razem, wspólny wyjazd bez presji seksualnej.Rozważenie konsultacji u terapeuty par – rozbieżność potrzeb seksualnych to częsty i dobrze uchwytny temat terapii, a rozmowa z neutralną osobą trzecią często odblokowuje to, czego nie da się przepracować samodzielnie.Pana frustracja jest zrozumiała, ale warto pamiętać, że pożądanie rzadko wraca pod presją – częściej pod wpływem poczucia bliskości,Dobrego dnia,Ewelina Sinda-Dulińska  bezpieczeństwa i braku oczekiwań.
Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

Rozumiem, że nie chodzi Panu wyłącznie o seks, ale także o bliskość, poczucie bycia pożądanym i ważnym dla partnerki. Kiedy mimo rozmów nic się nie zmienia, łatwo o frustrację i zwątpienie. Warto jednak pamiętać, że pragnienia seksualne partnerów nie zawsze są takie same. Jeśli partnerka mówi, że rozumie Pana potrzeby, ale nadal nie inicjuje zbliżeń, warto spróbować dowiedzieć się, co stoi za tym z jej perspektywy. Czy chodzi o zmęczenie, brak prywatności, stres, obniżone libido, czy może o coś zupełnie innego. Zrozumienie przyczyny jest ważniejsze niż szukanie kolejnych sposobów na zbliżenie.

Jeśli temat jest dla Państwa źródłem narastających napięć, pomocna może być wspólna konsultacja u psychologa lub seksuologa. Czasem obecność neutralnej osoby pozwala usłyszeć potrzeby obu stron i znaleźć rozwiązanie, którego samym rozmowom trudno było wypracować.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry panie Piotrze, 

Z tego, czym się Pan podzielił, wynika, że problem nie dotyczy wyłącznie seksu, ale również potrzeby bliskości, poczucia bycia pożądanym i ważnym dla partnerki. Ma Pan prawo czuć frustrację, jeśli te potrzeby od dłuższego czasu nie są zaspokajane. Warto jednak pamiętać, że rzadsza ochota na seks nie zawsze oznacza brak uczuć czy pociągu. Wpływ mogą mieć stres, zmęczenie, brak prywatności czy zmiana codziennego rytmu. Z drugiej strony, Pana potrzeba bliskości jest równie ważna i nie powinna być bagatelizowana. Warto nie pozostawać z domysłami i nie zakładać od razu, że brak zbliżeń oznacza utratę uczuć czy pociągu. Dobrze jest dać szansę szczerej, spokojnej rozmowie o tym, jak każda ze stron przeżywa obecną sytuację. Często dopiero takie rozmowy pozwalają lepiej zrozumieć siebie nawzajem i znaleźć rozwiązanie, którego wcześniej nie było widać.

 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Cztery lata to kawałek czasu, kiedy zmieniają się oczekiwania, a samo pozycie seksualne jest mniej istotne. Panie Piotrze, Pana duże libido nie jest niczym złym, ale wygląda na to, że coś się zmieniło. Co jest powodem częstych wyjazdów do rodziców Pana dziewczyny? jak pan się na to zapatruje? Rozumiem, że partnerka odmawia współżycia. A do tej pory wyglądało to inaczej, dopiero Pana delegacje coś zmieniły. czy nie było sytuacji, ze padło podejrzenie o zdradę w stosunku do Pana albo nie dawał Pan jej takich odczuć? Proszę nie zapominać, że każdy człowiek ma inne potrzeby. W Państwa przypadku zalecam wizytę u seksuologa. Być może wydarzyło się coś, czego pan nie ejst świadomy, albo partnerka tego nie komunikuje..

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Z perspektywy psychologicznej widać, że problem nie dotyczy wyłącznie seksu. Seks jest często wskaźnikiem bliskości, poczucia bycia ważnym i wzajemnego zaangażowania. Kiedy jedna osoba przez dłuższy czas doświadcza odrzucenia, mimo że otwarcie mówi o swoich potrzebach, naturalnie pojawiają się frustracja, smutek i wątpliwości dotyczące własnej atrakcyjności.

Jednocześnie warto pamiętać, że spadek libido może mieć wiele przyczyn – stres, zmęczenie, zmianę stylu życia, presję czy nierozwiązane emocje. Samo mówienie „potrzebuję więcej seksu” nie zawsze prowadzi do zmiany, jeśli nie zostanie zrozumiane, co stoi po drugiej stronie.

Najważniejsze pytanie nie brzmi: „Dlaczego nie chce uprawiać seksu?”, ale: „Co sprawia, że przestała odczuwać potrzebę bliskości i czy oboje jesteście gotowi nad tym pracować?”. Jeśli rozmowy kończą się jedynie deklaracją „rozumiem”, bez realnej zmiany i bez wspólnego szukania rozwiązania, problem zaczyna dotyczyć jakości komunikacji i zaangażowania w relację.

Zdrowy związek polega na tym, że potrzeby obu osób są traktowane poważnie. Ani potrzeba częstszej bliskości nie jest czymś niewłaściwym, ani niższe libido nie czyni nikogo „gorszym”. Kluczowe jest to, czy obie strony chcą znaleźć rozwiązanie, z którym będą mogły żyć. Jeśli tylko jedna osoba stale podejmuje wysiłek, a druga nie wykazuje gotowości do zmiany ani rozmowy o przyczynach, z czasem rodzi się poczucie osamotnienia i oddalenia. Warto wtedy zastanowić się nie tylko nad tym, jak uratować życie seksualne, ale również nad tym, czy obie strony w równym stopniu dbają o samą relację.


Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

Panie Piotrze,

Rozumiem, że to jest dla Pana bardzo trudne. Z Pana opisu wynika, że nie chodzi wyłącznie o sam seks, ale także o poczucie bliskości i bycia pożądanym przez partnerkę. Kiedy mimo rozmów nic się nie zmienia, łatwo o frustrację i zwątpienie. Jednocześnie nie musi to oznaczać, że przestał być Pan dla niej atrakcyjny. Różnice w potrzebach seksualnych czy zmiana okoliczności, takich jak życie na odległość, mogą mocno wpływać na intymność. Dobrze, że mówi Pan o swoich potrzebach – są one tak samo ważne jak potrzeby partnerki. Mam nadzieję, że uda się Państwu wspólnie przyjrzeć temu, co stoi za tą zmianą.

Pozdrawiam

Kinga Osmulska

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry Panie Piotrze

Przejście na tryb pracy w delegacji aktywnie zmieniło dynamikę Waszego związku, a ucieczka partnerki do rodziców w weekendy i brak inicjatywy mogą świadczyć o tym, że oddalenie fizyczne osłabiło Waszą emocjonalną bliskość, bez której kobiety rzadko odczuwają spontaniczne pożądanie. Ponieważ dotychczasowe rozmowy i próby technicznego rozwiązania problemu pogłębiają tylko Pana frustrację, kluczowe jest odbycie głębszej rozmowy nie o samej częstotliwości aktów, ale o tym, jak oboje czujecie się w tej nowej rzeczywistości na odległość i czy Wasz związek nie zaczął się powoli wypalać. Warto szczerze porozmawiać.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Wika Balcerzak

Wika Balcerzak

Dzień dobry, frustracja, o której piszesz, jest bardzo zrozumiała. Seksualność to niezwykle ważny element budowania bliskości, a kiedy od dłuższego czasu spotykamy się z odmową w tej sferze, może pojawić się poczucie zranienia, spadek własnej wartości i bolesne myśli typu „przestałem ją pociągać”. 

Słuchając Twojej historii, widzę w niej mechanizm, który w relacjach obserwujemy niezwykle często, szczególnie gdy w życiu pary zachodzi tak duża zmiana, jak przejście w swego rodzaju związek na odległość. To tak zwana dynamika „goniącego i uciekającego”. Z jednej strony jesteś Ty - stęskniony, pragnący bliskości fizycznej, starający się przejąć inicjatywę i szukający rozwiązań (jak pomysł ze zbliżeniem w aucie). Z drugiej strony jest Twoja partnerka, która coraz częściej wybiera dom rodzinny, gdzie siłą rzeczy brakuje przestrzeni na intymność.

Często w takich sytuacjach wycofanie się (np. do rodziców) nie wynika z braku uczuć, ale jest nieświadomą próbą ucieczki przed napięciem, presją i oczekiwaniami, których jedna ze stron może nie potrafić udźwignąć. Warto wiedzieć, że dla wielu osób pożądanie jest silnie uzależnione od poczucia absolutnego relaksu i braku stresu. Propozycja zbliżenia w samochodzie, choć z Twojej perspektywy była logicznym rozwiązaniem problemu, dla partnerki mogła wiązać się z dyskomfortem, który w naturalny sposób blokuje ochotę na intymność.

Jeśli jesteście w takim punkcie, w którym trudno Wam się ze sobą porozumieć, warto rozważyć wizytę u psychologa lub psychoterapeuty par. Może pomóc Wam znaleźć wspólny język i wrócić na dobre tory. 

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z zakończeniem toksycznego związku z alkoholikiem?
Witam. Jestem juz po czterdziestce a mój związek trwał 14 lat. Mamy 11 letnie dziecko. Mieszkam za granicą, gdzie nie mam wsparcia rodziny koło siebie. Mój partner w 2020 przeszedł tutaj terapię w ośrodku AA i przez 4 lata nie pił. Jednak w tym czasie zamienił uzależnienie od alkoholu na ćwiczenia na siłownię. Już później się okazało, że wstrzykiwał sobie testosteron i inne wspomagające środki i używał tego dużo dłużej niż jest wskazane. Od 2022 zaczął się dziwnie zachowywać. Zrobił się agresywny i przewrażliwiony na swoim punkcie. Podejrzewał mnie non stop o zdradę z każdym napotkanym mężczyzną. Przeszukiwał mi telefon i non stop mnie kontrolował. Bez przerwy robił awantury, o to, że rzekomo ktoś się na mnie patrzy i ja na tego kogoś też z jakimiś podtekstami. Próbowałam mu pomoc myśląc, że jego dziwne zachowania są związane z zaburzeniami psychicznymi. Chodziliśmy po psychologach. Miał nawet terapię kilku miesięczną, która niewiele pomogła. W 2024 zaczal z powrotem pic alkohol i bardzo szybko popadł z powrotem w głęboki nałóg. Alkohol jeszcze bardziej pogorszył jego zaburzenia i zazdrosne oraz agresywne zachowania. Niejednokrotnie musiałam wzywać policje, ponieważ jego zachowania budziły mój strach. Nigdy mnie nie uderzyl z czystym zamiarem ale szarpał czy popychał a psychiczne znęcanie się było w tym czasie jego ulubioną rozrywką. Byłam w domu sama z dzieckiem i nie mieliśmy dokąd uciekać. Mój partner odbył w 2025 miesięczną terapię AA i później jeszcze kilka doraźnych ale za każdym razem wracał do nałogu coraz mocniej. Później się okazało, że od kilku lat używał też narkotyków typu kokaina czy amfetamina. W lipcu 2025 miałam poważny wypadek i złamaną nogę. Zostałam na kilka miesięcy unieruchomiona na wózku. W tym czasie mój partner upijał się gdzieś poza domem. Znikał na całe noce, wracał kolo 5 nad ranem i przesypiał całe dnie. A kiedy nie spał, awanturował się i wyzywał mnie od najgorszych, sugerując, że go zdradzam, kiedy go nie ma w domu. Za każdym razem świadkiem tego wszystkiego było nasze dziecko. Pod koniec października 2025 kiedy moja kontuzja pozwoliła mi na chodzenie o kulach przy którejś interwencji policji zarządałam tymczasowego zakazu zbliżania się do domu dla mojego partnera i wyprowadziłam się z domu z dzieckiem do naprędce wynajętego mieszkania. Po 10 dniach kiedy mój partner mógł wrócić do domu, a ja dzień wcześniej zabrałam ostatnie najpotrzebniejsze rzeczy, on wrócił do naszego domu z inna kobietą. Mieszkał z nią w naszym domu do końca marca tego roku. Od sąsiadów wiem, że w międzyczasie była tam non stop wzywana policja do pijackich awantur, zagłuszania ciszy nocnej. Mój ex-partner przez ten czas bez przerwy wysyłał do mnie różne obraźliwe wiadomości, próbując mi udowodnić jak bardzo go skrzywdziłam rzekomo odchodząc do innego mężczyzny. I non stop wysyłał mi informacje dotyczące jego nowej kobiety, próbując mi udowodnić jak bardzo jest ona ode mnie lepsza. Ja przez ten czas szykowałam sprawę z adwokatem o odzyskanie domu i wyłączne prawo do zamieszkania w nim a potem prawo do sprzedaży. W międzyczasie próbowałam polubownie porozumieć się z moim byłym partnerem, jednak jego wiecznie pijany umysł nie ogarniał nawet prostych codziennych spraw. Sprawę wygrałam i mój ex-partner został wyprowadzony siłą przez policję z domu razem ze swoja nową kobietą. Nie miał zamiaru się z domu wyprowadzić, nie był na sprawie, a dostarczonego wyroku, nawet nie otworzył koperty. Nie miał gdzie iść więc wylądował na ulicy. Po tygodniu od eksmisji pojechał do Polski, gdzie jego rodzina właściwie siłą zmusiła go do terapii w ośrodku leczenia uzależnień i przebywał tam 2 miesiące, do wczoraj. Teraz wyszedł i chce wracać do nas, do rodziny. Nie potrafi zrozumieć, że nas juz nie ma. Prosi mnie i błaga abym mu wybaczyła, bo on juz nie pije, bo to co zrobił było pod wpływem alkoholu. Pił okolo litra wódki dziennie przez prawie rok czasu i wiele rzeczy mu sie miesza we wspomnieniach, wielu rzeczy nie pamięta. Ale wszystko co złe tłumaczy uzależnieniem. I żebym o tym już nie myślała. Wiem że nie mogę mu wybaczyć. Dla swojego dobra i dziecka. Jestem w trakcie sprzedaży domu. Muszę podzielić wartość na pół i zacząć życie od nowa. Tylko czemu to tak boli? Jak uwolnić się od tego głosu z tylu głowy, który mi przypomina nasze dobre chwile? Dużo naczytałam się o traumie przywiązania, o wspołuzależnieniu i o narcystycznych manipulacjach. Wszystko wiem. I wiem, że nie mogę mu pozwolić, żeby to jak mnie krzywdził przez ostatnie 4 lata przeszło o tak ... do tego miał przez pół roku inna kobietę... i on jakby o tym zapomniał. Ode mnie chce żebym zapomniała, że ona była. Nasze dziecko przeżyło koszmar. A mój ex mi pisze, że mamy mu pokazać jak należy walczyć o rodzinę. Wszystko bzdury i manipulacja ... ale jak to zrobić żeby to tak nie bolało? Mieszkam w naszym domu i codziennie myślę co i gdzie on z tą kobietą robił. Kiedy odzyskałam dom wszędzie znajdowałam ślady ich seksoholizmu i wiem również z dokumentów policyjnych ze był jeden z powodów do wzywania policji przez sąsiadów. Robili to nawet w ogródku nie zważając na mieszkające za płotem dzieci. I wiem, że to wszystko jest ohydne i powinnam skupić się na sobie i dziecku ... ale budzę się rano i myślę jak on mógł mi to zrobić? Że przez niego straciłam prawie pół mojego zycia ... tracę mój wymarzony dom, bo nie stać mnie żeby go spłacić. Jak dalej żyć żeby nie oszaleć między wspomnieniami fajnej przeszłości i zgranego związku a nienawiścią za to co się wydarzyło złego. I jak zachować się kiedy on przyjdzie z przeprosinami i wiem, że pokaże tą najlepszą wersję siebie, ta którą kochałam... a mi w myślach cisną się na usta tylko same obelgi pod jego adresem ale serce jeszcze wciąż się nie dostosowalo do nowych warunków.
Brak bliskości w małżeństwie - jakie kroki podjąć, gdy rozmowa z partnerem nie pomaga?
Wcześniej opisywałem brak bliskości z strony żony .porozmawiałem z nią jak radzili specjaliści. Nic to nie przyniosło a nawet może pogorszyło. Proponowałem rozmowę z specjalista i zostałem wyśmiany. Zastanawiam sie jakie kroki można podjąć?
Jak poradzić sobie z tęsknotą i zapomnieć o zakończonym związku?
Tęsknota.. Dwa lata razem. I koniec. Tęsknota w sercu. Nie umiem sobie z tym poradzić. Ponad dwa tygodnie bez pisania. Ponad trzy tygodnie bez jeżdżenia do niej. Zero kontaktów. Czasami chce już napisać ale to będzie zebranie o miłość. Mówiła że nie umie kochać, nie ma chemii i boi się zaufać. Jest osobą niedojrzała emocjonalnie. Zakupy, wygląd(siłownia miejsce odcięcia, piersi po operacji, botoks w twarz, markowe ciuchy, markowe perfumy)-jest bardzo atrakcyjna kobieta po 40, słabe wychowywanie dzieci(rozwód), zdrada. Związek nasz był fajny ale to ja dawałem więcej, a ona brala. Nic sama nie inicjowała - nawet seksu, tylko ja, Chciałem przytulić, pocałować - odsuwała się już całkiem pod sam koniec, Dowiedzialem się że znowu po latach pisze z byłym kochankiem, dość dwuznaczne wiadomości, chemię która miała dla mnie przezucila na niego. Dawałem miłość, bezpieczeństwo, uczucia, siebie. Jej dzieciaki mnie bardzo polubiły(są trudne w wychowaniu - nie mają do niej szacunku, słabe wzorce zarówno matki jak i ojca, prsezuzcaja tylko w tydzień w tydzień miedzy sobą dzieciaki i aby tydzień przeleciał) Myślałem, że każda kobieta potrzebuje miłości, czułości, bezpieczeństwa, zaangażowanie mężczyzny, plus takiego co polubi także dzieci. Będzie pomocny. Ale nie ona. Dla niej liczy się tu i teraz. Żyje dniem dzisiejszym. Zrezygnowała z nas bez walki. Tak bez uczucia. "serce nie sługa" tak pisała i "że to jej wina wyłącznie, bo zawaliła nasz związek". Uczucie znowu przekierowała na osobę przez którą straciła małżeństwo i zoatala mocno zraniona, ale jednak zmowu wraca do tego wzorca. Jedyne co to facet ma kasę, ale tez dzieci i narzeczona z którą za chwile będzie się żenił. Nie wiem. Widocznie ona nie potrzebuje miłości i zobowiązań bo się tego boi. Potrzbuje chyba faceta aby był kiedy będzie jej potrzebny, aby spędzić miłość czas a o zobowiązaniach niech zapomni, bo jak zechce coś więcej to "tam są drzwi". Wygląda to nie wszystko, a liczy się to co możemy dać drugiej osobie i od niej dostać. Tutaj tego przez ostatnie trzy miesiące nie było. Szkoda bo strasznie boli. Jest mi mega ciężko. Mało jem, Nie mogę spać, Nie umiem poszukać miejsca dla siebie, Samotne dni i wieczory, Pierwszy od ponad roku samotny weekend, Boli klatka jak się budzę, Ciągle ja widzę wszędzie i brakuje mi jej i dzieciakow, Macie radę aby po malu zapomnieć, nie wiem czy miec jeszcze nadzieję na to że napiszę, że zechce porozmawiac, czy jednak nie ludzic się i dać sobie spokój. Próbować zapomnieć chociaż to mega ciężkie....
Czuję lęk, kiedy opowiadam o swoim wnętrzu, uczuciach i doświadczeniach.
Dzień dobry. Czuję lęk, kiedy opowiadam o swoim wnętrzu, uczuciach i doświadczeniach. Czuję się wtedy tak, jakbym wchodziła w nieznaną otchłań. Nie wiem, kim jestem. Od dawna dorosła, a wciąż czuję się dzieckiem. Chyba nie przeszłam buntu nastoletniego, bo nie mogłam wyrażać mojego zdania. Uciekałam w internetowe znajomości i tam kłóciłam się z ludźmi tak samo, jak ze znajomymi ze świata realnego. Skutek jest taki, że z czasów po zainstalowaniu w domu internetu mam silniejsze wspomnienia ze świata wirtualnego niż z realnego. Właściwie dzielę moje życie na lata przed zainstalowaniem w domu internetu i późniejsze. Te pierwsze uważam za szczęśliwsze i dlatego wciąż czuję się dzieckiem, bo tęsknię za nimi. Wszystko się tymczasem urwało, dorastałam w świecie wirtualnym, zmarnowałam czas budowania tożsamości i dzisiaj w kontaktach z ludźmi jestem niby z dżungli – uczę się z nimi rozmawiać bez konfliktów, słuchać, ale też nie tworzę relacji. Wszyscy wydają mi się wciąż zbyt dorośli. Czasem, kiedy już wydaje mi się, że chwyciłam to „dorosłe” nadawanie na falach, będąc poza domem, dopada mnie lęk – myśl, że bez rodziców jestem jak bez korzeni, że czuję się dziwnie, choć bardzo nie chcę się tak czuć – i mam wtedy objawy somatyczne, ciała nie oszukam. Nie chodzi o to, że boję się być bez rodziców, chyba chodzi o to, że nie wiem, jaką mam tożsamość, kiedy nie jestem dzieckiem. Czuję się wtedy, jak rzucona na wodę, a brzegu nie widać. Chciałoby się popłynąć, a to nie wychodzi, bo coś mnie w tym nieszczęsnym dwunastym roku życia trzyma i nie puszcza. Nie mam kierunku, nie mam celu. Zaczynam jakąś rzecz, a potem rezygnuję, twierdząc, że podjęłam decyzję pod wpływem emocji – bo tak istotnie jest. Emocje mną rządzą, nie umiem podejmować decyzji, nie wiem, czego chcę, płaczę albo reaguję słowną agresją, gdy usłyszę słowa krytyki i jestem uparta. Ten upór miałam w sobie od dzieciństwa – ogromnym problemem było dla mnie np. przepraszanie innych. Już w wieku szkolnym wiedziałam, że należy się podporządkować, ale w sercu hodowałam niezgodę na ten stan rzeczy. Nigdy z tego nie wyrosłam. Dzisiaj, kiedy ktoś mówi mi, że myślę albo robię coś źle, czuję się tresowana, tłamszona, zgnieciona niemal. Nie potrafię pogodzić się z tym, że np. miłość to afirmacja i wymaganie. Dla mnie ktoś, kto wymaga, nie kocha. Ode mnie wymagano tego – nikt tego tak nie określał, ale dziś tak to widzę – by dobrze się uczyć i nie pyskować. Kiedy dzisiaj pojawiają się jakieś wymagania, mam objawy somatyczne i kompletnie nie daję rady, bo po pierwsze, nie wiem, jak zabrać się do ich realizowania, a po drugie czuję bunt, że ktoś mnie niszczy. Jakbym całą sobą chciała powiedzieć: nie dam się zdominować nikomu... Czy można w wieku dorosłym przejść okres buntu? Czy jest tak, że on jest niezbędny, aby zbudować tożsamość (bo na tym przecież polega dorosłość)?
Jak radzić sobie z poczuciem przytłoczenia przez najbliższą rodzinę i odzyskać radość życia

Krótko: mam 45 lat, męża i syna 15 lat, rodziców, dom, kredyt, pracę… w życiu miałam szczęście do ludzi: nauczycieli, księży, lekarzy, szefów, współpracowników, lubię ludzi i myślę, że jestem lubiana! Natomiast najbliższa rodzina (syn, którego bardzo kocham i matka, raczej bez szału) wywołują u mnie skrajną frustrację, mam wrażenie, że w ostatnim czasie zawłaszczyli moje życie - po prostu mnie nie ma! Po telefonie od matki czuję się psychicznie wyczerpana, nawet jak jej nie widzę i nie słyszę, to wykańcza mnie na odległość! Humory syna kompletnie mnie rozwalają! Przez nich piękny świat wokół kompletnie mnie nie cieszy, nie mogę już dłużej! Jest jakiś ratunek dla mnie? Z góry bardzo dziękuję

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!