Dzień dobry. Z tego, co Pani pisze, w tle działa pewne błędne koło. Pojawia się myśl w rodzaju „spojrzał na inną, więc ona mu się spodoba, a mnie zostawi”, potem fala lęku, a potem sprawdzanie: media społecznościowe, polubienia, obserwowani, porównywanie się. Sprawdzanie na krótko daje ulgę, ale lęk wraca, bo umysł uczy się, że bez sprawdzenia nie jest bezpiecznie. W efekcie potrzeba sprawdzania rośnie, a sytuacja przeglądania staje się coraz bardziej wyczerpująca. Podobnie działa wracanie myślami do wczorajszej sytuacji, bo wydaje się, że gdy pomyśli się wystarczająco długo, znajdzie się pewność, a pewności w relacjach nie da się w ten sposób zdobyć. Jedną z technik, które pomagają, jest stopniowe odkładanie sprawdzania. Gdy zauważy Pani przymus sięgnięcia po telefon, proszę nazwać to, co się dzieje (np. „to jest lęk, który chce, żebym sprawdziła”), a następnie odłożyć sprawdzanie o kilka minut, na początek np. dziesięć i w tym czasie zrobić coś innego. Zwykle napięcie samo opada, gdy go nie „karmimy”. Z czasem odkładanie można wydłużać, a z jednego sprawdzania zrezygnować całkiem, najpierw w tych sytuacjach, które są dla Pani najłatwiejsze. Ulga nie przyjdzie od razu, na początku lęk może wzrosnąć, ale właśnie dzięki temu uczy się Pani, że lęk mija bez sprawdzania. Drugą pomocną rzeczą jest traktowanie myśli „on wybierze inną” jak hipotezy, a nie faktu i zapytanie siebie, co o sytuacji mówią realne dowody z waszego związku, a co jest jedynie przewidywaniem. Warto też, gdy jest spokojniej, a nie w środku emocji, powiedzieć partnerowi o swoim lęku, np.: „czasem bardzo się boję, że przestanę być dla ciebie ważna i to mnie przytłacza”. Nie chodzi o to, żeby prosić go o ciągłe uspokajanie, bo to też bywa błędnym kołem, ale o wspólne zrozumienie, co się z Panią dzieje. Dodatkowo ponieważ Pani się boi, że go Pani rani, proszę pamiętać, że szczere mówienie o swoich uczuciach zwykle zbliża, a nie rani. Skoro tak bardzo to Pani utrudnia życie, najlepiej będzie zgłosić się do psychologa lub psychoterapeuty, najlepiej pracującego w nurcie poznawczo-behawioralnym. Takie trudności zwykle dobrze poddają się terapii, a wspólna praca nad ograniczaniem sprawdzania i nad przekonaniami o sobie daje trwałą ulgę. Życzę powodzenia i dużo spokoju.
Edyta Tabor